Zwierzęta

Zasoby ludzkie

Prawda odnośnie sensu życia ludzi na ziemi, jest znacznie bardziej przerażająca niż fikcja, choć niektóre produkcje filmowe min. „Matrix” oraz „Wyspa”, przedstawiły pewne aspekty nieznanej przeciętnemu człowiekowi rzeczywistości. Krótko mówiąc, fabuła obydwu filmów dotyczy hodowli ludzi i w Matrixie, super inteligentne maszyny, czerpią energię z ludzkich ciał, natomiast w filmie „Wyspa”, ze sklonowanych ludzi są pobierane organy wewnętrzne.

Mimo skrajnie fantastycznych scenariuszy, obydwa filmy zawierają cząstkę prawdy, ponieważ ludzkie organy wewnętrzne są cenniejsze od złota i pod pretekstem trwałego uszkodzenia mózgu, mnóstwo ludzi jest z zimną krwią mordowanych w szpitalach, lecz ta bardzo ciekawa kwestia, będzie tematem następnego felietonu i skupię się na wartości duchowej ludzkich ciał.

Wprawdzie perspektywa inteligentnych maszyn jest póki co mrzonką, lecz klonowanie ludzi udoskonalono do perfekcji i w wielu krajach istnieją fermy ludzkich klonów. Z roku na rok klonów przybywa i dlatego też na całym świecie powstaje coraz więcej elektrowni, w tym nuklearnych i są konstruowane potężnej mocy obliczeniowej super komputery, bo klony muszą być rzecz jasna podtrzymywane w śpiączce, a do tego potrzeba sporej ilości energii elektrycznej, zaś super komputery również wymagają zasilania, ale one służą do przekazywania klonom wizualnych obrazów z najgorszymi formami przemocy i brzydoty. Pojawia się tutaj analogia z filmu „Wyspa”, lecz tam hodowanym klonom, utrwalano w mózgach drogą elektroniczną piękne wspomnienia i inne przyjemne motywy.

Ktoś zwróci słuszną uwagę, że skoro są klony to i problem z organami wewnętrznymi zniknął. Owszem, ale ze względów czysto etycznych, masy nie mogą dowiedzieć się o przemysłowej hodowli klonów, bo to wywołało by światową rewolucję, wobec tego tylko ludzie wtajemniczeni w tą działalność, a jest ich dosłownie garstka, mogą sobie pozwolić na pobranie organu od swojego klonu, i w nagrodę Szatan da im życie wieczne. Konspiracja i nagroda takiego dużego kalibru, wymaga więc zachowania absolutnej tajemnicy.

Przebywające w śpiączce klony są poddawane 24 na dobę, istnemu praniu mózgów wizualną i dźwiękową przemocą, a dokładnie ich dusze są w ten sposób zatruwane i jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że klonów jest setki milionów i ich liczba rośnie, to niebawem Szatan zwycięży, gdyż każdy nowy człowiek, czy to urodzony naturalnie lub sklonowany, jak magnes ściąga do siebie duszę, która pochodzi od dobrego Boga.

Klony po przejściu bardzo intensywnego procesu zatrucia dusz przemocą, są po pewnym czasie mordowane, ale najpierw zadaje im się okropny ból fizyczny i poddaje najgorszym torturom, żeby powracające do Boga dusze, były w maksymalnym stopniu zatrute, aż w końcu mózg Boga umrze z powodów zwykłego zatrucia, ale duchowego, ponieważ życie na Ziemi jak i w Niebie podlega tym samym zasadom.

Po uśmierceniu klonów pozostaje dylemat co zrobić z hałdami ludzkich zwłok. Kremacja jest dość kosztowna, ale obecnie na wszystkim można zarobić i jedna forma utylizacji zwłok przynosi czysty zysk. Współcześni ludzie zjedzą wszystko i w oparciu o następny interesujący amerykański film fantastyczny pt. „Soylent Green”, wywnioskowałem że zwłoki po odpowiedniej obróbce w sproszkowanej postaci, są dodawane do paszy dla zwierząt hodowlanych. Pośrednio ludzkie mięso wchodzi więc w skład kiełbas, parówek, mielonek, pasztetów i głównie z tego powodu, coraz więcej ludzi cierpi na makabryczną i nieuleczalną chorobę układu nerwowego Alzheimer, bo mięsożercy są właściwie kanibalami i trudno opisać jakie potworne cierpienie muszą wówczas przechodzić ich dusze.

My ludzie żyjący na „wolności” mamy opcję wyboru pomiędzy dobrem a złem, niemniej większość informacji, publikacji, filmów jest pesymistycznego rodzaju i trudno uciec od medialnego zła, natomiast klony nie mają żadnego wyboru. Jest brutalna pornografia dostępna na wyciągnięcie dłoni, jest przemoc polityczna, wyzysk i ucisk finansowy, są sztucznie wywoływane wojny, głód, choroby i na całym świecie panuje okropne ludzkie cierpienie, aczkolwiek zło z jakim mamy do czynienia, nigdy nie doprowadzi do wybuchu wojny nuklearnej lub światowej pandemii, bo to oznaczało by porażkę Szatana, który stracił by wówczas ludzkich wampirów duchowych i tym samym dobry Bóg odżył by z nową werwą i wróciłaby kosmiczna równowaga.

Światowy chaos nie wymknie się spod kontroli ludziom z wierzchołka piramidy, ponieważ jego podwykonawcy wspaniale znają ludzką psychikę i taka osobistość jak np. Soros, zajmuje się finansową destabilizacją państw, co wzbudza gniew, ale jeszcze większy podziw, odnośnie talentu gromadzenia pieniędzy i ludzie cierpią, lecz chciwość góruje nad zdrowym rozsądkiem i masy nie podniosą ręki na swoich oprawców. Natomiast na płaszczyźnie religijnej, jesteśmy straszeni piekłem, armagedonem i na domiar złego, przywódcy religijni w tym papież, prowokują konflikty religijne, ale wraz ze straszeniem np. religia chrześcijańska  oferuje ludziom zbawienie i życie wieczne w iluzorycznym raju.

Czynnik finansowy i religijny niszczy zatem nasze dusze, ale zwykła codzienna egzystencja nie jest lepsza, aczkolwiek już dawno temu opracowano lekarstwo na nowotwory i inne śmiertelne choroby. Istnieje także technologia darmowej i czystej energii, ale nic z tych dobroczynnych rzeczy nie ujrzy światła dziennego, bo w zdrowym ciele, zdrowy duch i ludzie którzy nie martwią się o rachunki za prąd, są szczęśliwi.

Jedyna nadzieja na zniszczenie świata leży w gestii Jezusa, i zakładam że on istnieje, ale Jezus nie jest Bogiem, lecz synem człowieczym zrodzonym z miłości platonicznej mężczyzny do kobiety, i wprawdzie dzięki cudownemu poczęciu Jezus posiada moc, lecz nigdy nie dorówna sile złemu Bogu (szatanowi), który w tej właśnie chwili za sprawą stworzenia ludzi na ziemi, niszczy dobrego Boga powracającymi do niego zatrutymi duszami.

Szatan znajduje się zatem prawie u szczytu kosmicznej władzy, dobry Bóg kona, Jezus jest bezsilny, zaś my jesteśmy zaledwie aktorami w tej Boskiej grze. Ale póki żyjesz człowieku, odgrywaj swoją ziemską rolę z honorem, głoś prawdę i kultywuj piękno, szanuj bliźnich i kochaj wszystkie zwierzęta, bo w serdecznych oczach psa i krowy oraz w bystrych oczach kury, dostrzeżesz wzrok wciąż żywego Boga i wasza miłość do zwierząt może pokonać Szatana, ale wszystko zależy od masy krytycznej dobrych ludzi na ziemi.

Zastanawiacie się zapewne dlaczego kładę taki nacisk na zwierzęta, a przecież zostały one stworzone przez Boga, tylko po to aby je zabić, strawić i wydalić. Ten dylemat po części rozwiąże podstawowe prawo fizyki – każda akcja, wywołuje reakcję i zwierzęta faktycznie stworzył Bóg, ale ten dobry i był to konieczna odpowiedź na stworzenie przez Szatana ludzi. Przeznaczeniem zwierząt nie jest znalezienie się w naszych żołądkach, lecz w sercach i umysłach, bowiem zwierzęta spełniają na ziemi funkcję edukacyjną i ten kto ma oczy i uszy otwarte, ten od zwierząt może uczyć się miłości, rodzicielskiego oddania, współpracy, odwagi oraz wstrzemięźliwości pokarmowej i seksualnej.

Powyższe przykłady zwierzęcej instynktownej mądrości ilustrują, że Szatan dając ludziom rozum jest geniuszem, ponieważ nasze mózgi nigdy nie będą zaspokojone i zawsze będą szukać coraz większej gratyfikacji finansowej, technicznej a zwłaszcza seksualnej, która powoduje astronomiczny przyrost ludzi na ziemi, a teraz nasze techniczne mózgi potrafiły udoskonalić klonowanie ludzi. Natomiast zwierzęta żyją w symbiozie z naturą, nic w zasadzie nie potrafią konstruować i ich liczba zawsze była stabilna w związku z czym, konkluzja jest oczywista. Nasze rozumy tak naprawdę zabijają Boga i słowa Jezusa w tym kontekście są znamienne:

Zaprawdę, powiadam wam, jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim.

Szatan jest również wielkim ryzykantem, albowiem rozum jest bronią obosieczną i niektórzy ludzie słuchając głosu duszy czyli Boga, stworzyli dzieła doskonałe, które jeszcze mogą zmienić świat na lepsze. Na myśl przychodzi genialna muzyka Bacha i znakomite osiągnięcia technologiczne Tesli, ale każdy człowiek może wzmocnić Boga, jeżeli zatroszczy się o zwierzęta. Od stosunku ludzi do zwierząt wszystko co Boskie lub Szatańskie się zaczyna i urodzony wśród zwierząt Jezus jasno o tym powiedział:

Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili.

Powyższa sentencja jest potwierdzeniem pierwszej, ponieważ małe dziecko muchy nie skrzywdzi.

Nawet jeżeli moja teoria jest stekiem bzdur i nie ma Boga, Szatana ani Jezusa i kosmos powstał z niczego, zaś rozumny człowiek jest produktem końcowym ewolucji naturalnej ameby, to nasze życie tak czy owak nie ma sensu. Powody szerzącej się na całym świecie epidemii alkoholizmu są teraz jasne, bo jedyną rzeczą która trzyma przy życiu wielu ludzi, jest perspektywa piątkowego i sobotniego siedzenia przed telewizorem i picia alkoholu, a ten nałóg jest samobójstwem, lecz co nie jest?

Zaczynam coraz bardziej podziwiać samobójców i proszę zwrócić uwagę, że ten typ odejścia z tego świata jest potępiany przez religie szatana tj. judaizm, chrześcijaństwo, islam, zaś ruch katarski, buddyzm oraz hinduizm dopuszcza pewne formy samobójstwa. Dualistyczni Katarzy, byli najbardziej radykalni w przekonaniu, że ciało człowieka stworzył Bóg Szatan w związku z tym, wielu katarów (doskonałych), aby nie zadawać świętej duszy więcej cierpienia, wybierało opcję samobójstwa poprzez śmierć głodową i za swoje poglądy, katarzy zostali dosłownie wymazani i wypaleni z powierzchni ziemi chrześcijańskim ogniem i mieczem, a to daje wiele do myślenia po czyjej stronie leży prawda.

Pomijając kwestie religijne i moje subiektywne rozważania, z którymi można polemizować w nieskończoność powodem tego, że samobójstwo w religiach pochodzenia judaistycznego jest wielkim grzechem i zbrodnią może być prozaiczny, bo jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Żyjemy dłużej i przynosimy komuś więcej zysku, naszą ciężką pracą i ściąganymi z nas podatkami, a może jednak jest tak jak pisałem, i mamy żyć jak najdłużej i zatruwać nasze (Boskie) dusze, codzienną brutalną walką o przetrwanie, bo nawet w trakcie snu przeżywamy często jeszcze większe koszmary, niż po przebudzeniu. Skoro już jednak istniejemy, to sensem życia jest śmierć, ale z jak najczystszymi sumieniami.

 

Wyzwolenie

Już od kilkunastu lat praktykuję skrajny weganizm i ciągle szukałem odpowiedzi, jaki czynnik odegrał główną rolę w wyborze tego sposobu odżywiania i chyba wreszcie znalazłem klucz do zagadki, ale wstępne oświecenie przyszło dopiero po bliższym zapoznaniu się z wierzeniami Hinduistycznymi i filozofią Buddyjską. Wprawdzie dalekowschodnie religie są źródłem wielkiej mądrości i natchnienia, lecz średniowieczny Europejski dualistyczny ruch Katarski, i sprzeczne z teologią chrześcijańską zasady duchowe, ułożyły wszystko w całość.

Dwie kwestie wpłynęły na wybór diety bezmięsnej i pierwsza to rzecz jasna poszanowanie życia zwierząt, natomiast drugą odkryłem stosunkowo niedawno, lecz praktykowałem tą zasadę podświadomie już od młodocianego wieku, na długo przed zupełnym wykluczeniem produktów pochodzenia zwierzęcego z mojej diety.

Z roku na rok jadłem coraz mniej i najpierw zacząłem pomijać śniadanie, następnie obiad, aż w końcu zrezygnowałem z kolacji i obecnie moje potrzeby pokarmowe, ograniczają się do jednego posiłku dziennie. Poranną energię zapewnia mi mocna kawa z dużą porcją cukru, a w parze z kawą idzie oczywiście tytoń i palę papierosy dosłownie jak komin, ale z tym wyjątkiem, że tytoń uprawiam na własnym kawałku ziemi i ekologiczny „czysty”, dym ma właściwości wizjonerskie i lecznicze.

Do posiłku zasiadam późną nocą w samotności i absolutnej ciszy i najważniejszy aspekt tego rytuału polega na tym, że nigdy nie jem do syta. Korzyści jakie gwarantuje mi ten wstrzemięźliwy styl odżywiania są ogromne i po pierwsze, nie obciążone pokarmem ciało ma optymalną wagę, po drugie mózg pracuje świetnie i po trzecie, mój zmysł smaku jest bardzo wyostrzony i odnoszę wrażenie, że każdy łyk wody, kawałek chleba i porcja potrawy pochodzi od samego Boga.

Nie mam już innej alternatywy, jak dopiąć celu i końcem tej ziemskiej wędrówki i moim przeznaczeniem, jest świadoma śmierć głodowa, która w Hinduizmie jest jedną z trzech dopuszczalnych form samobójstwa i zapewnia ona, przerwanie cyklu reinkarnacji na ziemi i życie duchowe w wyższym (boskim) wymiarze. A zatem głodówkę całodobową mam poza sobą i daję sobie radę i teraz czeka mnie głodówka kilkudniowa, po której przyjdzie czas na wieczną.

Na ten krok nie jestem jeszcze gotowy i być może umrę śmiercią naturalną z powodu choroby lub ulęgnę śmiertelnemu wypadkowi, co by było wielką tragedią, ponieważ mimo diety wegetariańskiej i względnie czystego serca, wyrządzałem zwierzętom straszne katusze gdy byłem młody i bagaż złej karmy posiadam ogromny.

W związku z czym, śmierć z przyczyn poza moją kontrolą wiążę się z pewną reinkarnacją mojej duszy w ciele zwierzęcym i na własnej skórze odczuję wówczas ból, jaki kiedyś zadawałem np. muchom odrywając im skrzydełka bądź kończyny. Jestem więc pewien, że dobrowolną śmiercią głodową odkupię wszystkie winy i na ziemię już nigdy nie powrócę.

Stosunkowo prosta dieta wegetariańska, jest zaledwie jednym elementem procesu odchodzenia od świata materialnego. Od bardzo długiego czasu żyję w celibacie, przez co nie mam dzieci i kobiety przestały mnie interesować, ale sporadycznie kobiece wdzięki w głowie mi mieszają, niemniej staram się upraszczać egzystencję do minimum i wówczas rozłąka z ciałem i ziemią nie będzie zbyt bolesna. Bez wątpienia, moim życiem już od narodzin kieruje jakaś gnostyczna siła kosmiczna, ponieważ z natury jestem kochającym ciszę i ciemność samotnikiem.

Ciało jest przekleństwem i związany z nim ciężar nałogów i trywialnych przyzwyczajeń trzyma mnie i większość z nas mocno na dnie, bo na pozór bardzo relaksujące sobotnie nocne oglądanie telewizji z piwem w ręku, tylko na moment uśmierza ból istnienia. To jest chwila warta życia, lecz alkohol i TV niszczą duszę i intelekt. Znacznie zdrowsze i dłuższe wyrwanie z więzów ciała gwarantuje jednak sen, który uskrzydla duszę i pozwala jej szybować w przestworzach jak ptak.

Drugą hindusko/buddyjską metodą na unikniecie reinkarnacji poprzez samobójstwo, jest bardzo drastyczne samospalenie, natomiast trzecia wymaga odizolowania się od świata zewnętrznego np. w jaskini i wstrzymaniu oddechu.

Aczkolwiek wstrzymanie oddechu, aż do śmierci jest dla mnie niezbyt zrozumiałym konceptem, niemniej powolna śmierć głodowa może okazać się o wiele gorszym przeżyciem niż szybka śmierć w ogniu, ponieważ w pierwszym przypadku, mózg ciągle pracuje i domaga się pokarmu, zaś po podpaleniu się od śmierci nie ma już w zasadzie odwrotu.

Tylko najwięksi mistycy i ludzie obdarzeni żelazną dyscypliną, są w stanie stawić czoła ogniu i sporadycznie mnisi buddyjscy wybierają tą opcję śmierci samobójczej. W mojej pamięci bardzo głęboko utkwił poniższy materiał filmowy, przedstawiający Wietnamskiego mnicha umierającego ze stoickim spokojem w płomieniach ognia.

Niestety byłem wychowany w stricte materialnej–chrześcijańskiej rzeczywistości i umierający w płomieniach mnich, wzbudził we mnie wielką odrazę i z pewnością prawie każdy Polak podobnie zareaguje, bo najwięksi materialiści i hipokryci świata, chrześcijanie boją się śmierci dosłownie jak ognia i robią wszystko co w ich mocy, by ich ciała fizyczne żyły jak najdłużej. Chrześcijanie żyją żeby jeść i cała filozofia religii chrześcijańskiej zamyka się w ramach teologii „Pełnego brzucha”. W związku z tym, najważniejszymi wydarzeniami dnia przeciętnych chrześcijan, są częste posiłki z naciskiem na potrawy mięsne, ponadto kobiety chcą być wiecznie młode i każda zmarszczka oraz siwy włos, jest powodem tragedii życiowej.

Na krótką metę, rożne zabiegi odmładzające i napęczniałe od nadmiaru pokarmu ciała, dają ludziom iluzje nieśmiertelności, lecz ich wnętrza fizyczne są w fatalnej kondycji, natomiast ich dusze w poważnym stopniu zatrute. Chrześcijanie zapomnieli, że ciało jest przejściową fazą istnienia i aby zapewnić sobie lepszą reinkarnację, nieśmiertelną duszę trzeba karmić pozbawionym krwi pokarmem. Lecz chrześcijanie swoje święte kielichy duchowe, wypełniają po brzegi krwią niewinnych zwierząt i skazują siebie na ponowną reinkarnację w ziemskim piekle. Podstawowa zasada reinkarnacji mówi, że ludzkie dusze przebywają w ciałach zwierząt i dlatego spożywanie mięsa w hinduizmie jest zabronione.

Spożywanie mięsa jest kanibalizmem duchowym i co mądrego odnośnie diety wegetariańskiej, mają do powiedzenia przedstawiciele kleru i świeccy uczeni w piśmie? Ci pierwsi bez ceregieli twierdzą, że wegetarianie są opętani szatańską mocą i karmią ludzi w trakcie mszy, symbolicznym ciałem oraz krwią Jezusa w postaci wafelków i wina. Religijni znawcy tematu bardziej kombinują i subtelnie powołują się na Jezusa, w kontekście nazwiska Chrystus, które pochodzi od starogreckiego słowa Ichtys i jest skrótem: Jezus Chrystus Syn Boga Zbawiciela. W języku greckim słowo Ichtys oznacza po prostu rybę i stąd się wzięło błędne przekonanie, że Jezus jadł mięso.

Z tego powodu, w ideologii chrześcijańskiej ryba straciła de facto status zwierzęcia i jedna z największych religijnych paranoi współczesnego świata, zezwala w dzień postny od potraw mięsnych spożywanie mięsa ryb. Na domiar złego, w rzekomy dzień narodzin Jezusa, chrześcijanie radośnie zabijają ryby. W religii chrześcijańskiej wszystko przejdzie i biorąc pod uwagę mnóstwo innych absurdów, konkluzja staje się oczywista. Religia chrześcijańska jest narzędziem szatana, ponadto znakomicie pierze ludzkie mózgi z podstawowej inteligencji i dlatego znalazła tylu zwolenników na całym świecie, bo do niczego szlachetnego ludzi nie zobowiązuje. Parę mądrych tez w chrześcijaństwie istnieje, ale jedna metafora jest uniwersalną prawdą wszechświata i my ostatni Mohikanie, podporządkowujemy swoje życie cielesne i przyszłe duchowe świętym słowom: „Droga do szczęścia jest kręta i stroma”.

Drogą wojownika i żołnierza Boga, nie są zatem skrajnie elastyczne chrześcijańskie zasady moralno-etyczne, w ramach róbta co chceta, bo miłosierny Jezus wszystko przebaczy, lecz wymagająca wielu poświęceń dieta bezmięsna i jeszcze trudniejszy w utrzymaniu celibat. Niemniej długotrwały wegetarianizm ma ten cudowny wpływ na organizm, że stopniowo zmniejsza popęd seksualny, aż w końcu mózg staje się czysty i wówczas duszę człowieka wypełnia po brzegi Boska energia.

Słowo kluczowe to energia, lub jak kto woli aura bądź też aureola, którą posiadał min. Budda oraz wielu innych świętych ludzi na przestrzeni tysiącleci. Ich ciała za sprawą krystalicznie czystych dusz świeciły, zaś wokół przebywających na bardzo niskim stopniu energetycznym chrześcijan i ateistów, co oznacza jedno i to samo, roznosi się ponura aura śmierci duchowej i fetor zgnilizny cielesnej.

Montsegur 1244

Wracając do mnicha w ogniu. Najpierw nim gardziłem, później twierdziłem że tylko tchórze popełniają ten typ samobójstwa, ale z wiekiem zmądrzałem i obecnie jestem wolny od chrześcijańskich bredni odnośnie życia i śmierci i uważam mnicha z filmu za jednego z największych bohaterów świata. Próbę ognia z podniesionym czołem przeszli także antykatoliccy Katarscy mężczyźni i kobiety, których kilkusetosobowa grupa została spalona żywcem w zbiorowym stosie, przez chrześcijańskich krzyżowców w południowej Francji 16 Marca 1244 roku, i ponoć sami inkwizytorzy zaniemówili z wrażenia, gdy nikt z palonych nie krzyczał.

Na zdjęciu w tle, góra Montsegur w Pirenejach. Szczyt wzniesienia wieńczyła ostatnia twierdza Katarów, zdobyta przez wojska papiesko – królewskie po długim oblężeniu w 1244 roku. Na planie pierwszym, obelisk upamiętniający śmierć ponad dwustu pojmanych obrońców w płomieniach katolickiego stosu.

Warto dodać, że najwyżsi rangą Katarzy zwani doskonałymi (perfecti), byli wegetarianami, przechodzili głodówki, przestrzegali celibatu i z pewnością odporność na ból, zapewniły im te bardzo wymagające zasady życia. Umierający w płomieniach buddyjski mnich oraz paleni Katarzy zachowali umiar w jedzeniu i wstępnie zahartowali swoje ciała. W trakcie palenia ich węglowe powłoki przeszły błyskawiczną metamorfozę i zamieniły się w diamenty. W prawie identyczny sposób w środowisku naturalnym powstają twarde diamenty i głęboko pod ziemią w wysokiej temperaturze i pod wielkim ciśnieniem, zwykły węgiel krystalizuje się w diament.

Katarska filozofia życia i śmierci jest bardzo zbliżona do fundamentu buddyzmu w formie wstrzemięźliwości od pokarmu mięsnego, idei reinkarnacji i pacyfizmu wobec tego, niektórzy religioznawcy określają Katarów mianem średniowiecznych Europejskich buddystów. Co by zrobił kościół katolicki gdyby nurt Katarski zawładnął sercami ówczesnych Europejczyków? Kościół i powiązane z nim monarchie, straciły by majątki i armię bezmyślnego chrześcijańskiego mięsa armatniego.

Gniew kościoła chrześcijańskiego oraz elit w stosunku do Katarów był więc zrozumiały, ale wyrokiem śmierci Katarów okazała się ich wiara, że świat materialny został stworzony przez złego Boga lub szatana, toczącego walkę z Bogiem dobrym, stwórcą świata duchowego.

Katarzy przyjęli dualistyczną wizję świata i zestawiali ze sobą przeciwieństwa takie jak: dobro i zło, duch i materia, Światło i Ciemność, Bóg i Szatan. Zasadzie dobra, stwórcy świata duchowego, przeciwstawia się zasada zła, albo również wieczny, lecz buntowniczy boski Syn, albo upadły anioł, demiurg. W obu przypadkach czynnik zła był stwórcą świata materialnego.

Według katarów szatan (lub zły bóg) stworzył ciała ludzkie. Obiegowa opinia mówi, że stworzył on również seksualność, co doprowadziło do niechęci katarów wobec instytucji małżeństwa. W rzeczywistości katarzy sprzeciwiali się małżeństwu, gdyż przyczyniało się ono do narodzin dziecka, które jako fragment świata materialnego było złe. Wśród wyznawców kataryzmu występował nakaz całkowitej wstrzemięźliwości seksualnej, lecz obowiązywał jednak tylko „doskonałych”.

Podporządkowanie się przekonaniu, że cykl reinkarnacji można przerwać abstynencją seksualną, lub hindusko/buddyjską śmiercią głodową, wyeliminował by całkowicie liczbę powłok cielesnych, do których wnikają dusze aby przejść w nich następne wcielenie i przeżyć ziemskie męczarnie w efekcie czego, zniknęła by energia ludzkiego cierpienia z której szatan lub inna kosmiczna siła zła czerpie moc.

Katarzy dzielili się na „wyznawców” i „doskonałych”. Przejście od jednego etapu do drugiego odbywało się poprzez określony rytuał, będący odpowiednikiem bierzmowania w kościele katolickim. Choć wszystkich katarów obejmował nakaz ascezy i umartwiania się, to „doskonałych” obowiązywała asceza znacznie surowsza aniżeli „wyznawców”. Wśród „doskonałych” byli zarówno mężczyźni, jak i kobiety.

Duchowni katarscy, „doskonali”, odcinali się od dominacji świata materialnego nad światem duchowym, stąd ich sprzeciw wobec składania przysiąg, gromadzenia dóbr materialnych, wierze budowanej na sakramentach, dominacji nad jednostką świeckich lub religijnych struktur społecznych. „Doskonali” nie mogli, według ich wierzeń, zgrzeszyć ani razu, ponieważ to oznaczałoby nieodwracalną utratę zbawienia. Grzechem było m.in. spożycie nabiału lub mięsa, dotknięcie skóry osoby płci przeciwnej lub złamanie któregokolwiek z postów.

„Doskonali” sprawowali liturgię inicjacji (consolamentum), która polegała na przejściu ze stanu wierzących do stanu „doskonałych”. Obrzęd wejścia w kategorię „doskonałych” rozpoczynał się pytaniem, czy chce się oddać Bogu i ewangelii. Po uzyskaniu pozytywnej odpowiedzi, proszono go o złożenie obietnicy, że nigdy nie będzie jadł mięsa, jajek, sera ani żadnego innego pokarmu, z wyjątkiem potraw roślinnych przygotowanych na oleju. Kandydat również obiecywał, że nie będzie kłamał, przeklinał, oddawał się cielesności, i że nie odrzuci katarskiej wspólnoty nawet w obliczu śmierci w ogniu, wodzie czy w obliczu innego zagrożenia. Po złożeniu tych obietnic, kandydat odmawiał Pater Noster „na sposób heretycki”, a „doskonali” kładli mu na głowę ręce i księgę Nowego Testamentu, po czym udzielali pocałunku pokoju i przyklękali przed nim i na tym obrządek inicjacji się kończył.

Katarzy uważali ascezę, a nie łaskę bożą i silną wiarę jako konieczną do zbawienia. Wielu „doskonałych”, aby nie ryzykować utraty zbawienia, bezpośrednio po rytuale inicjacyjnym dobrowolnie poddawało się endurze (poszczeniu aż do śmierci).

Mądre poglądy Katarów ilustrują, że droga do prawdziwej wolności, polega na przecięciu cyklu reinkarnacji wstrzemięźliwością seksualną, ale perspektywa uniwersalnego celibatu jest utopijną mrzonką wobec tego, pozostaje indywidualna próba wyzwolenia się za pomocą śmierci głodowej. W obydwu przypadkach instynkt prokreacji i głodu prawie zawsze pokona rozum w związku z czym, ludzi na ziemi przybywa i naszym cierpieniem w kruchych i ułomnych ciałach karmimy i wzmacniamy szatana.

Paradoksalnie pogoń za wygodnym życiem materialnym, pieniądzem, homoseksualizm i feminizm oraz powszechne używanie środków antykoncepcyjnych, przyczyniły się do drastycznie niskiego przyrostu naturalnego w zachodnim świecie, aczkolwiek niektóre sposoby zmniejszenia pogłowia ludzkiego np. aborcją są haniebne, zaś samobójstwo szybkiego typu przez powieszenie lub zastrzelenie, skazuje duszę umarłego na przejście procesu reinkarnacji od samego dołu drabiny. Cywilizacja zachodnia wymiera i można odnieść wrażenie, że wśród przedstawicieli białej rasy, Katarska filozofia życia i śmierci przetrwała w szczątkowej formie i ludzie coś istotnego rozumieją, ale jeszcze nie potrafią podjąć właściwej decyzji i stosują bardzo szkodliwe metody wyzwolenia się z cielesnej pułapki dusz.

Dlatego taki nacisk w mediach masowego przekazu kładzie się na seks, co ma motywować ludzi do dalszego bezmyślnego rozmnażania. Akcent na pokarm jest jeszcze większy, a żywność zwłaszcza czekolada, jest znakomitym afrodyzjakiem seksualnym i w narkotykowym pokarmowym upojeniu, ludzki mózg reaguje wówczas jedynie na bodźce natury seksualnej.

Religia żywych trupów

Prokreacja i ciało stanowią teologiczny filar religii chrześcijańskiej, a drugim są motywy związane z pokarmem, zaś kontekst duszy zszedł na trzeci plan i w zasadzie nikt już nie zawraca sobie głów jakimś życiem duchowym. Infantylna indoktrynacja chrześcijańska ukształtowała pogląd, że człowiek jest stworzony na podobieństwo Boga w związku z tym, ciało człowieka musi być święte i ludzie na życie ziemskie i po śmierci, spoglądają wyłącznie przez pryzmat własnego wątłego ciała, z całkowitym pominięciem nieśmiertelnej świętej duszy, tej prawdziwej cząstki Boga. Przywiązanie do powłoki cielesnej wśród chrześcijan jest największe i przybiera tragikomicznego wymiaru.

Chrześcijanie są przekonani, że po śmierci gdzieś tam w niebie będą posiadać identyczną postać jak na ziemi i kiedyś w średniowieczu gromadzili relikwie świętych tj. ich kości, włosy, krew, ale w Polsce ten zwyczaj funkcjonuje do dziś. Prędzej wielki dąb wyrwie się gołymi rękoma z korzeniami z ziemi, niż chrześcijanina z matrixu ciała i jaki śmieszny dylemat ma wielu ludzi, gdy kosa śmierci do nich się zbliża i chcą wyglądać ładnie w trumnie, lub boją się kremacji. Katolickie cmentarze i bogato zdobione groby, są kwintesencją chrześcijańskiego strachu przed śmiercią.

Skrajne przywiązanie do ciała nie jest wyłącznie chrześcijańską domeną i paranoicznych proporcji nabrało w antycznym Egipcie w formie mumifikowania ludzkich zwłok z nadzieją zmartwychwstania. Niemniej zmartwychwstanie Jezusa, jego przywrócenie do życia Łazarza i mnóstwo innych cudownych przypadków ożywiania trupów, zostały wzięte serio i ludzie naprawdę są przekonani, że po śmierci wyjdą z grobów. O wiele mądrzejsi są protestanci, gdzie panuje powszechny zwyczaj kremacji i oczywiście palenie zwłok jest na porządku dziennym w Indiach.

Najbardziej racjonalny i piękny, aczkolwiek z chrześcijańskiej perspektywy budzący wielką grozę obrządek pośmiertny istnieje w Tybecie wśród Buddystów, gdzie zwłoki są porzucane w górach i stanowią pokarm dla sępów oraz innych ptaków drapieżnych. Ten bardzo nietypowy typ pochówku, zwany jest niebiańskim lub powietrznym i podobny istniał w religii Zaratusztriańskiej, ale tam ciała umarłych pozostawiano w tzw. wieżach milczenia, w których zwłoki były również wystawione na działanie elementów naturalnych.

Ceremonia Tybetańskiego niebiańskiego pogrzebu wymaga wstępnego nacięcia zwłok. Po kilku dniach sępy oczyszczą szkielet z mięsa, a następnie kości zostaną roztrzaskane w proch. Po ciele nie zostanie żaden ślad i tak powinno być, ale opcja porzucenia zwłok na pastwę losu, nie mieści się w chrześcijańskich głowach. Rzekoma profanacja świętego ciała, wywoła z pewnością wśród wierzących jak i ateistów powszechne oburzenie, bo życie materialne wyparło z ich ciał duchowe.

Chrześcijańska propaganda ustąpiła obecnie miejsca medialnej, którą cechują prawie te same chrześcijańskie wątki, lecz w bardziej ordynarnej, świeckiej postaci i dwie podstawowe kwestie są akcentowane w mediach: Żyje się tylko raz i szczęśliwą egzystencję zapewni jedzenie. I proszę zwrócić uwagę na kluczowy fakt a mianowicie, jak bardzo tematy odnośnie ciała rezonują wśród kobiet i prędzej łysemu włosy na głowie wyrosną, niż by współczesna biała kobieta oderwała nawet na sekundę myśli od swojego ciała i zastanowiła się nad stanem własnej duszy i leczyła ją dietą wegetariańską.

Kto jak kto, ale to kobiety powinny być największymi wegetariankami, ponieważ nienawidzą przelewu krwi, przemocy oraz wojen, ponadto kochają dzieci, kwiaty, małe zwierzątka i generalnie gdy komuś dzieje się krzywda kobiety ronią łzy itd. To wszystko pięknie wygląda na papierze, ale w praktyce sprawa wygląda nie ciekawie i wegetarianizm kobiet zaczyna się i kończy na pustej retoryce. Aczkolwiek właścicielki psów potrafiły stworzyć wokół siebie aurę szlachetnych obrończyń praw zwierząt, lecz gdy przyjdzie co do czego, to ich kamienne serca nie okażą psu litości.

Jestem kompletnie zdruzgotany, gdy kobiety arogancko oświadczają, że swojego starego lub chorego psa zaniosły do weterynarza i kazały uśpić. Spotkałem się z tym okropnym zjawiskiem wiele razy, a przecież pies jest największym przyjacielem człowieka i darem od Boga, lecz kobiety oddanego na śmierć i życie przyjaciela bez mrugnięcia oka zamordują. Kobiety usprawiedliwiają podjęcie decyzji o zamordowaniu chorego lub starego psa w gabinecie weterynarza, standardową wrażliwością na cierpienie albo zamiarem skrócenia zwierzęciu bólu i tymi wygodnymi pretekstami, kobiety umywają ręce od kłopotów związanych z opieką nad potrzebującym miłości i domowego ciepła zwierzęciem, które mimo choroby i podeszłego wieku, pragnie spędzić ostatnie dni swojego życia u boku kochanego człowieka. Za kilka tygodni w domu pojawi się następny pies i biedną istotę czeka ten sam los, co poprzednika.

W języku angielskim na psa mówi się dog i mamy tutaj bardzo ciekawą anomalię lingwistyczną, która daje wiele do myślenia w mistycznym kontekście, bo słowo dog czytane od tyłu to god, po polsku bóg.

To jest tragedia największego kalibru, ponieważ najczystszą formą miłości we wszechświecie jest psia miłość do człowieka. Miłość wszystko wyleczy, ale śmierci nie odwróci, lecz człowiecza miłość okazana staremu lub choremu psu, ukoi zwierzęciu każdy ból i pies umrze w domu szczęśliwy. Natomiast w gabinecie weterynarza umierający pies płacze, ale nad losem duszy swego pana/pani. Tłumaczyłem ten Boski koncept miłości matce, siostrze oraz innym kobietom, bez większego odzewu i doszedłem do smutnego wniosku, że większość współczesnych kobiet nie posiada wyższych uczuć. Znakomitym sprawdzianem charakteru człowieka jest posiadanie psa, ale jeżeli kobiety zwierzęcego i bardzo oddanego członka rodziny traktują z pogardą, to strach myśleć jaki jest ich stosunek do swoich starych bądź schorowanych rodziców i do reszty człowieczeństwa.

Nie było by w tym wielkiego dramatu, bo każdy człowiek po śmierci odpowie za swoje czyny, ale szkopuł w tym, że żyjemy w państwach zdominowanych przez kobiety. Kobiecą materialną prostotę umysłową, podchwycili sfeminizowani mężczyźni i niebawem znikną prawdziwi mędrcy, szamani i mistycy, którzy wskazali by ludziom drogę do prawdziwej miłości i wolności duchowej.

Dlatego też od pewnego czasu zacząłem modlić się do Boga tymi słowami; „Chroń mnie Boże przed chrześcijanami i kobietami”, ale nie wszystkimi, ponieważ ostatnie dobre i mądre kobiety żyją w dalekiej Azji w Indiach. Ignorancja współczesnych europejskich kobiet sięga zenitu i przekonałem się o tym osobiście w pracy, gdy byłem zmuszony wziąć udział w dyskusji o jedzeniu, notabene temat numer jeden Polaków i jaką wielką radochę ma plebs, gdy w biedronce przecenią kiełbasę.

Wspomniałem więc że w Indiach krowy są święte i na te słowa kobieta buchnęła pogardliwym śmiechem. Dalsze tłumaczenie tępej babie skąd ten szlachetny zwyczaj wziął się u Hindusów było pozbawione już sensu, aczkolwiek ta osoba wykonuje proste czynności sprzątające i inteligencją nie grzeszy, co nie zmienia faktu, że nawet wykształcone kobiety są puste jak bęben i sensem ich życia jest seks, żarcie, zakupy, seriale i wlepianie oczu w telefony komórkowe.

Przebywanie w towarzystwie bezmyślnych ludzi grozi załamaniem nerwowym, ale ma też dużą zaletę, bo ich głupota motywuje mnie do intensywnego myślenia, w ramach Pierwszej Zasady Zachowania Rozumu i jej pochodnej, reguły 180 stopni. Krótko mówiąc, zdanie większości, a zwłaszcza kobiet jest zawsze błędne i przeciwieństwem zdrowego rozsądku, są czyny i słowa motłochu.

Wojna Bogów i koniec świata

Możecie być zatem pewni, że jeżeli lekkomyślne kobiety dorwą się do władzy, na co się zapowiada, to najpierw swoich starych i schorowanych rodziców poddadzą eutanazji, następnie wymordują mężczyzn, swoje dzieci i na końcu żmije zeżrą swoje własne ogony i zginą w wywołanym przez siebie nuklearnym holokauście, który wymaże homo sapiens z powierzchni ziemi. Ale nie ma powodu do zmartwienia, ponieważ nie będzie wówczas ludzkich ciał i nasze dusze połączą się na zawsze z Bogiem.

Sądzę, że cały światowy feminizm z jakim mamy obecnie do czynienia, jest mistrzowskim taktycznym uderzeniem dobrego Boga w Boga złego. Dobry Bóg dał przeciwnikowi wolną rękę i pewny siebie szatan, poprzez najsłabsze kobiecie ogniwo zwycięża, lecz w rzeczywistości przegrywa. Zwycięstwo szatana za sprawą przejęcia władzy na ziemi przez kobiety, obróci się niebawem w triumf dobrego Boga i naszym męskim obowiązkiem jest przyśpieszenie procesu wyzwolenia dusz, dobrowolnie oddając władzę w rodzinie i w państwie kobietom.

Stańcie więc z boku i spokojnie obserwujcie, jak pyskate baby puchną i jak państwa przez kobiety rządzone na naszych oczach jedno po drugim eksplodują. Nie ulega jednak wątpliwości, że czeka nas wszystkich okropne, ale chwilowe fizyczne cierpienie, po którym przyjdzie idylliczne życie wieczne naszych dusz w Edenie. Szatan jednak nie śpi, i na ruch Boga zareagował wysyłając do bitwy bezkompromisowych przeciwników feminizmu, muzułmański ISIS. Na szczęście ISIS przegrywa, co oznacza że dzień sądu ostatecznego się zbliża wobec tego, przygotowujcie swoje dusze na spotkanie z Bogiem.

Podsumowanie

W końcu zrozumiałem, że prawdziwe życie zaczyna się dopiero po śmierci ciała i nieśmiertelną duszę przez cały okres jej przebywania w powłoce cielesnej, trzeba szlifować w brylant dobrym uczynkiem, słowem, a przede wszystkim bezmięsną dietą. Wiara pozbawiona osobistych wyrzeczeń jest niczym i chrześcijańsko/ateistyczny kult ciała prowadzi duszę do piekła, w sensie reinkarnacji duszy na bardzo niskim stopniu rozwoju. Nośnikiem zła we współczesnym świecie, są chrześcijańskie kobiety, bo za iluzoryczną gwarancję utrzymania ciała po jego śmierci, kobiety swoje dusze diabłu już dawno sprzedały.

Mimo tego że do kościołów na msze młode Polki nie chodzą i twierdzą, że są mądrymi ateistkami i wszystko o życiu wiedzą, to jednak na starość, każda jedna pójdzie do chrześcijańskiej świątyni po krzepiące słowo szatana, że ciało jest najważniejsze. Chrześcijańska retoryka odnośnie nieśmiertelnego ciała wśród kobiet, jest skutecznie podtrzymywana w mediach masowego przekazu reklamami środków kosmetycznych i farmaceutycznych, ale zaprawdę powiadam wam kobiecy egoizm i trzymanie się życia za wszelką cenę, będzie naszym duchowym wyzwoleniem.

Sensem życia nie jest spłodzenie potomstwa, bo dzieci są cielesną pułapką dusz, ale tej kluczowej kwestii nie dowiemy się z religii szatana tj. judaizmu, chrześcijaństwa i islamu, które nakłaniają ludzi do rozmnażania się. Jak więc zrozumieć astronomiczny przyrost narodowy Hindusów, w kolebce idei reinkarnacji, gdzie przecież religia chrześcijańska, islam lub judaizm są wyznaniami marginalnymi?

Kuszące zmysły erotyka i seks motywują ludzi do bezmyślnej prokreacji i nakręcają spiralę cierpienia na całej ziemi. Dobry Bóg nie jest zatem wszechmocny i musimy go wyręczyć w zniszczeniu ciała fizycznego osobistym celibatem, lecz największą radość sprawiło by mu wciśniecie przez ludzi nuklearnego „guzika” i mam nadzieję, że kobiety tego dokonają. Tak więc kobiety pomimo swoich wielu wad, mają bardzo ważną Boską misję do spełnienia i będę im wdzięczny jeżeli się pospieszą, ponieważ życie w tym ziemskim piekle staje się nie do zniesienia.

 

 

 

 

 

Wilk z Gubbio

Patron przyrody święty Franciszek kochał zwierzęta i podobno potrafił rozmawiać z ptakami, które chętnie przylatywały do niego i siadały mu na rękach. Sam Jezus również okazywał wielką miłość w stosunku do zwierząt i jest często przedstawiany w towarzystwie owieczek, a czasem niesie małe jagnię na swoich barkach. Oczywiście nie wiemy ile w tym wszystkim prawdy i być może te postacie są fikcyjne, lecz z pewnością żyli ludzie na ziemi, którzy posiadali zdolności telepatycznego kontaktu ze zwierzętami i swoim przykładem, pragnęli nauczyć resztę człowieczeństwa miłości do mniejszych braci.

Cała prawda odnośnie zwierząt jest zawarta w pięknych słowach Jezusa:”Cokolwiek byście złego uczynili tym najmniejszym moim braciom, to mnie byście uczynili”. Ponadto zwierzęta towarzyszyły Jezusowi, gdy przychodził na świat w stajni.

Jezus, święty Franciszek i wielu innych dobrych ludzi rozumieli jednak, że człowiek jest upadłym Bogiem, wygnanym z raju i jego egzystencja na powierzchni ziemi, będzie przebiegać w morzu krwi niewinnych istot zwierzęcych i bezpośrednie namowy do porzucenia tego krwawego stylu życia spotkają się ze złością, aczkolwiek mądrzy z nas mają oczy i uszy otwarte i rozumieją co chciał święty Franciszek oraz Jezus przekazać i starają się iść śladem tych wielkich ludzi. Droga do osobistej perfekcji jest kręta i usiana wieloma przeciwnościami losu, bo kto wytrzyma dzień bez kiełbasy ?

Kościół katolicki nie jest idealny, lecz jest zbudowany na dziedzictwie Jezusa oraz Franciszka w związku z czym, na kościele spoczywa obowiązek uświadomienia ludzi, że wszystkie zwierzęta trzeba kochać i subtelną próbą przekazania prawdy jest zakaz spożywania potraw mięsnych w piątek, aczkolwiek katolikom podtekst uszedł całkowicie uwadze i traktują zwierzęta jedynie jako źródło pokarmu, zaś post trywializują. Uniwersalna pogarda życia zwierząt, zmusza zatem kościół do bardzo ostrożnego poruszania tej kwestii i na pozór banalny post, mam nadzieję pobudzi myślenie, skruszy lód obojętności a następnie rozpali niektóre serca ogniem miłości do zwierząt i ta szlachetna postawa, zbliży człowieka ponownie do Boga.

Święty Franciszek z Asyżu żył w 13 wieku we Włoszech i każdy kojarzy tą postać z ptakami, lecz ten człowiek według przekazów historycznych, miał na koncie mnóstwo innych bardzo ciekawych kontaktów ze zwierzętami i jeden z nich opisuje co zaszło pomiędzy Franciszkiem a wilkiem z Gubbio:

blogrwolf

Kiedy święty Franciszek przybył do miasta Gubbio, dowiedział się od jego mieszkańców, że w okolicy pojawił się wielki, okropnie zły i żarłoczny wilk. Pożerał nie tylko owce, które pasterze prowadzili na pastwiska, ale często też napadał na ludzi.
Mieszkańcy Gubbio drżeli ze strachu, zwłaszcza gdy zły wilk zbliżał się do miasta.
Wychodzili za mury ze strachem, uzbrojeni w kije i widły, jakby szli na wojnę. Ale kiedy ktoś napotkał sam na sam tego straszliwego potwora, nie mógł go pokonać i ginął rozszarpany na kawałki.

Wkrótce nikt już z miasta nie ważył się wychodzić, a nawet z własnego domu.

Świętemu Franciszkowi żal się zrobiło nieszczęsnych mieszkańców Gubbio. Postanowił wyjść wilkowi na spotkanie. Ludzie, którzy bardzo go kochali, starali się go za wszelką cenę powstrzymać:
– Na miłość Boską! Nie idź! Wilk cię rozszarpie!
Ale święty Franciszek zrobił znak krzyża i z kilkoma swymi towarzyszami wyszedł za mury miasta, całkowicie zdając się na Pana Boga.
Ledwie uszli kawałek drogi, bracia opuścili Franciszka. Bali się tak strasznie, że nie mogli zrobić ani kroku. Święty nie wahał się jednak ani przez chwilę i spokojnie szedł naprzód aż do miejsca, gdzie wilk miał swoją kryjówkę.
Wszyscy mieszkańcy miasta wdrapali się na mury okalające miasto, by zobaczyć, jak się to spotkanie zakończy. Niektórzy mówili ze smutkiem:
-Wilk na pewno rozszarpie nam świętego Franciszka.

Wilk usłyszał wrzawę i wyszedł ze swej nory groźnie szczerząc kły. Był tak wściekły, że z pyska ciekła mu spieniona ślina. Skoczył w stronę świętego Franciszka. Groźnie łypał przekrwionymi z wściekłości oczyma.
Święty nie miał ze sobą żadnej broni. Nie wziął nawet kija. Ręce trzymał skrzyżowane na piersi.
Wilk stanął naprzeciw świętego, który podniósł rękę i zrobił znak krzyża, po czym zdecydowanym głosem przemówił:
– Choć tu, bracie wilku! Rozkazuje ci, byś nigdy już nie czynił nic złego ani mnie, ani nikomu.
Spojrzał wilkowi głęboko w oczy. Wtedy wilk zamknął paszczę, podkulił ogon, ze spuszczonym łbem podszedł do świętego Franciszka i łagodny jak baranek położył się u jego stóp.

Święty spokojnie mu tłumaczył:
– Bracie wilku, wyrządziłeś wiele szkód bez Bożego pozwolenia. Zabiłeś mnóstwo Jego stworzeń. Pożerałeś nie tylko zwierzęta. Ośmieliłeś się nawet zabijać mężczyzn, kobiety i dzieci. Tą niegodziwością zasłużyłeś sobie na stryczek jak najgorszy zbójca. Wszyscy mieszkańcy okolicy nienawidzą cię i są twoimi wrogami. Ale ja, bracie wilku, chcę, by między tobą i ludźmi z Gubbio zapanował pokój. Jeśli nie będziesz już ich krzywdził, przebaczą ci wszystkie dawne winy.
Stojący wysoko na murach mieszkańcy miasta, z ustami szeroko otwartymi ze zdumienia, słuchali świętego Franciszka.
Wilk machnął ogonem, skulił uszy i skłonił łeb, jakby chciał pokazać, że zrozumiał słowa Świętego i obiecuje poprawę.

Franciszek mówił dalej:
– Bracie wilku, rozkazuję ci, byś teraz poszedł ze mną, nie obawiając się niczego. Musimy zawrzeć pokój między tobą i mieszkańcami Gubbio.
Święty odwrócił się i ruszył w stronę miasta, a wilk szedł za nim posłusznie jak wierny pies.
– Och – Z ust oglądających tę scenę mieszkańców Gubbio wyrwał się pełen zachwytu okrzyk.
Wieść o cudownym wydarzeniu szybko rozeszła się po mieście. Ludzie, którzy ze strachu siedzieli w domach, wyszli teraz na dwór i wszyscy pobiegli na plac miejski. Otoczyli kręgiem Świętego i wilka. Dzieci, jak zwykle ciekawe, stały oczywiście w pierwszym rzędzie, by zobaczyć z bliska wielkiego, strasznie złego i żarłocznego wilka.
Święty Franciszek zwrócił się do zebranych:
– Posłuchajcie mnie, bracia najmilsi. Ten oto stojący przed wami brat wilk, obiecał mi, że zawrze pokój z wami wszystkimi, ale musicie mi przyrzec, że codziennie będziecie dawać mu tyle jedzenia, by nie chodził głodny. A ja ręczę, że mój brat wilk dotrzyma obietnicy i nigdy już was nie skrzywdzi.

Wszyscy zaczęli klaskać i jednogłośnie przyjęli warunki pokoju. Wtedy Święty odwrócił się do wilka, który przez cały czas ze spuszczonym łbem leżał u jego stóp.
– A ty, bracie wilku, czy przyrzekasz uroczyście, że dotrzymasz obietnicy? Czy przyrzekasz , że nie będziesz już nigdy krzywdzić ani ludzi, ani zwierząt, ani żadnego żywego Bożego stworzenia?
Wilk ugiął przednie łapy i ukląkł przed Franciszkiem. Stulił uszy i kilka razy kiwnął głową, pomachał ogonem. Tak jak potrafił, pokazał, że szczerze pragnie przestrzegać warunków umowy.
Święty poprosił go jeszcze:
– Bracie wilku, a teraz chciałbym, abyś tu, wobec wszystkich ludzi dał mi jakiś dowód, że na pewno zachowasz pokój.
Słysząc tę prośbę wilk wstał, podniósł prawą łapę i podał ją świętemu Franciszkowi.
Święty mocno uścisnął łapę wilka. Wszyscy wokół głośno klaskali, a dzieci podeszły do wilka i zaczęły go głaskać. Wilk zaś lizał ich ręce zupełnie tak samo jak domowy piesek. Niektóre, co odważniejsze siadały wilkowi na grzbiecie.

Od tego dnia wilk zamieszkał w mieście Gubbio. Wchodził do domów, wędrował od drzwi do drzwi i chętnie bawił się z dziećmi. Nikt mu nie dokuczał i on nie krzywdził nikogo. Nie był zły nawet wtedy, gdy dzieci dla zabawy ciągnęły go za ogon. Nawet psy za nim nie szczekały.
Mieszkańcy Gubbio zawsze pamiętali, by zgodnie z daną świętemu Franciszkowi obietnicą codziennie jadł do syta.
Po kilku latach brat wilk umarł ze starości. Znaleziono go pewnego ranka przed bramą miejską.
Kiedy wieść o jego śmierci rozeszła się po okolicy, wszystkim było bardzo smutno, bo bardzo kochali brata wilka. Wiele osób płakało. Zwłaszcza dzieci.

A WE MNIE SAMYM WILKI SĄ DWA,
OBLICZE DOBRA, OBLICZE ZŁA.
WALCZĄ ZE SOBĄ NIEUSTANNIE,
WYGRYWA TEN, KTÓREGO KARMIĘ.

 

Łowcy snów

Zwierzęta domowe takie jak psy i koty zaliczają się rzecz jasna do ssaków i fizjologicznie są bardzo podobne do ludzi, przez co potrzeby zwierząt muszą być zbliżone do naszych, ponadto zwierzęta posiadają wspaniały słuch i teoretycznie hałas powinien im bardzo przeszkadzać w odpoczynku, ale tak nie jest, ponieważ w praktyce pies bądź kot potrafi błogo zasnąć w pokoju w którym jest włączony telewizor lub gra głośna muzyka. Zwłaszcza koty są niesłychanie odporne na bodźce dźwiękowe i w każdych warunkach zasną, natomiast ogromna większość ludzi do zaśnięcia potrzebuje absolutnej ciszy i w skrajnych przypadkach, najmniejszy szelest lub stuknięcie jest w stanie wyrwać człowieka ze snu, ponadto wielu ludzi nie zmruży oczu przy włączonym świetle, zaś zwierzętom nie sprawia to żadnej różnicy.

Dzikie ptaki wykazują jeszcze większą tolerancję na hałas i zakładają gniazda na drzewach dosłownie metry od ruchliwych ulic. Jak zatem zwierzęta radzą sobie w tym naszym głośnym i cholerycznym świecie ? Albo zwierzęta posiadają bardzo silną wolę i cierpliwie znoszą wszystkie niedogodności lub wykształciły jakąś naturalną formę obrony przed hałasem, ewentualnie zwierzęta ewoluowały do tego stopnia, że są w stanie dokonać cudu i potrafią zamknąć uszy. Ale jeżeli zwierzęta były by zdolne do zamknięcia słuchu to po pierwsze, groziło by im śmiertelne niebezpieczeństwo ze strony drapieżników a po drugie, psy nie sprawdziły by się w roli doskonałych obrońców człowieka i jego domostw. Psy i koty przystosowały się jednak do ludzkiego zgiełku i trudno sprecyzować mechanizm ich koegzystencji z człowiekiem, ale dzikie zwierzęta są generalnie bardzo płochliwe i unikają hałasu, którego w tym świecie jest coraz więcej.

Może wyjaśnienie tej kwestii jest banalnie proste i mniej rozwinięte mózgi psów, kotów oraz ptaków nie rejestrują dźwięków mechanicznych i tą hipotezę potwierdzają morskie ssaki wieloryby, które z racji ich bardzo wykształconego mózgu masowo umierają w oceanach pod wpływem hałasu jaki roznosi się w wodzie w rezultacie użytkowania sonarów przez okręty podwodne, a woda przenosi dźwięk znacznie lepiej niż atmosfera. W mętnej wodzie i w głębinach panuje wieczny zmrok i słuch zastępuje wielorybom wzrok i zakłócenie ich środowiska dźwiękiem niskiej częstotliwości, jest dla tych bardzo inteligentnych zwierząt śmiertelne.

Poziom inteligencji i odporność na hałas potwierdza poniekąd człowiek i małe dziecko z racji nie wykształconego kompletnie mózgu, jest dość odporne na bodźce dźwiękowe oraz światło, zaś z wiekiem ludzki mózg nabiera doświadczenia oraz mądrości i sprawne jego działanie, czyli twórczość umysłowa, logiczne łączenie faktów i wyciąganie z nich mądrych wniosków, wymaga cichego oraz ciemnego pomieszczenia. Domeną wybitnych artystów, naukowców i ludzi wrażliwych na piękno zawsze była cisza oraz zmrok i dopiero wówczas człowiek potrafi wznieść się na wyżyny umysłowe.

the_screamMądrzejsi ludzie do optymalnego myślenia potrzebują zatem ciszy i również zmrok ma duży wpływ na poprawę funkcji umysłowych, natomiast prymitywniejszy segment człowieczeństwa grawituje w stronę hałasu oraz światła i współczesne młode kobiety są najlepszym tego dowodem, bowiem ogłuszająca kakofonia oraz łomot na dyskotekach i oślepiające światła stroboskopowe na kobiety działa jak magnes i prawie żadna temu się nie oprze i twierdzą, że głośne imprezy, festyny, koncerty są bardzo pozytywną formą rozrywki dającą im odpoczynek.

Niszczenie inteligencji człowieka i jego duchowości przebiega więc na wielu płaszczyznach i dźwięk jest bardzo skutecznym sposobem na odebranie nam resztek rozumów, bo nie jesteśmy w stanie uciec od hałasu i nawet zatyczki do uszu nie zdają w pełni egzaminu, natomiast światło możemy zablokować zwykłym przymknięciem oczu. Ponadto człowieka wychowanego w hałasie cechuje też głośny styl wypowiadania się i zamiast spokojnie mówić wielu ludzi po prostu krzyczy. Uwarunkowania cywilizacyjne współczesnego świata w formie architektury i komunikacji, brak kultury i wrażliwości na bezpośrednie otoczenie, powodują zatem poważny regres intelektualny współczesnego człowieka i dźwięk odgrywa tutaj kolosalną rolę, ponieważ nie pozwala odpocząć naszym głowom.

Można odnieść wrażenie, że ludzie boją się pozostać sam na sam ze swoim rozumem, bowiem niezagłuszony mózg jest w stanie przemówić i usłyszą wówczas brutalną prawdę odnośnie sensu życia, co zmusi ich do refleksji nad własnymi akcjami, ale powrót człowieka do zdrowych zasad egzystencji wymaga porzucenia większości obecnych nawyków, a one są nam droższe niż samo życie, bo czy współczesna młoda kobieta jest w stanie odłożyć na pięć minut telefon komórkowy a mężczyzna wyłączyć telewizor ? W związku z czym, żeby zablokować prawdę rożnymi kanałami ludziom narzuca się dźwięk, który jest de facto narkotykiem i bez stymulacji dźwiękowej i wizualnej większość współczesnych ludzi nie potrafi żyć, natomiast inni z braku opcji ucieczki przed dźwiękiem cierpią.

Świat zwierząt jest zatem bardzo ciekawy i zawsze imponowała mi zwierzęca cierpliwość, umiar oraz wytrwałość i bardzo szanuje ludzi obdarzonych tymi cechami, lecz tylko nieliczni z nas potrafią zachować stoicki spokój orła lub cierpliwość osła i przeważnie są to ludzie żyjący z dala od tzw. cywilizacji. Można wiele uczyć się od zwierząt i godnym szacunku zachowaniem zwierząt jest cisza jaka potrafią zachować po zapadnięciu zmroku, a jeszcze piękniejszym atrybutem wielu zwierząt jest niesamowita zdolność zapadnięcia w sen zimowy.

Hibernacja to piękna rzecz i jaka wielka szkoda, że ludzie nie są do tego zdolni. Wyobraźmy sobie możliwość zapadnięcia w sen zimowy pod koniec października, z opcją przebudzenia się na tydzień 23 grudnia, aby świętować Boże narodzenie i Sylwester, najeść się i wypić, porozmawiać i spojrzeć za okno na śnieżną i mroźną aurę, po czym 1 stycznia ponownie zasnąć pod ciepłą pierzyną na następne trzy miesiące, aż do pierwszych wiosennych promieni słońca. Tylko trzeba by wówczas opracować system ostrzegawczy w razie jakieś katastrofy naturalnej lub innego niebezpieczeństwa i z wiadomych przyczyn, hibernacja musiała by obowiązywać wszystkich ludzi bez wyjątku. Pół roczny sen zregenerował by naturalnie ludzi, a tym bardziej ziemię i wyleczona ze zniszczeń jakie ludzie jej wyrządzili na wiosnę zakwitła by spektakularnie.

Pomarzyć zawsze można, lecz kontekst odpoczynku oraz snu ma swój o wiele głębszy wymiar, ponieważ sen wspaniale regeneruje człowieka po ciężkim dniu pracy fizycznej lub umysłowej, lecz ta ostatnia naturalna przyjemność, z przyczyn systemowych oraz religijnych jest ludziom stopniowo odbierana, aczkolwiek często niestety jest to rezultat pogardy dla własnego zdrowia i godności a wszystko wiąże się z pieniądzem i materialistycznym światopoglądem nowoczesnego człowieka.

Piękne atrybuty snu nie kończą się na samym odpoczynku fizycznym, bowiem po zamknięciu oczu  mózg jest wolny od wpływu świata zewnętrznego i ciężaru ciała i wówczas nasz mózg śni i potrafi odwiedzić najdalsze zakątki kosmosu, spotkać się ze zmarłymi, przewidzieć przyszłość lub cofnąć się w przeszłość i sporadycznie jest w stanie rozwikłać tajemnice życia. Sny w dosłownym tego słowa znaczeniu leczą, rozwijają i budują mózg. Aczkolwiek niektóre sny nie są zbyt wesołe i budzimy się oblani zimnym potem strachu, niemniej jest to spowodowane czynnikiem medialnym i większość koszmarów jest pochodną oglądanych przez nas filmów lub reportaży telewizyjnych, które w ogromnej większość przedstawiają morderstwa, brutalny seks, wojny, katastrofy naturalne oraz potworne cierpienie zwierząt.

Człowiek wypoczęty jest człowiekiem niebezpiecznym a zwłaszcza wyspany stanowi zagrożenie dla systemu, bo pełnowymiarowy 10 – cio godzinny sen, oprócz fizycznej regeneracji ciała jest eliksirem dla mózgu, a zdrowy i wypoczęty mózg potrafi dostrzec wówczas wiele sprzeczności i absurdów życiowych, które dla zmęczonego oraz niewyspanego mózgu są nie do ogarnięcia. Wypoczęci przez co mądrzy ludzie zauważą, że esencja życia została im skradziona i dzikie zwierzęta najlepiej ilustrują, że godne, szczęśliwe, duchowe życie polega jedynie na zaspokojeniu potrzeb pokarmowych, mieszkaniowych oraz przedłużeniu gatunku i dzikie zwierzęta dzięki temu są piękne pod każdym względem. Świat zwierząt co prawda rządzi się swoimi okrutnymi prawami, lecz tam liczy się dobro ogółu i jednostki chore procesem naturalnym są eliminowane z ekosystemu. Niemniej choroby w świecie dzikich zwierząt są rzadkością, ponieważ ta na pozór prymitywna prostota przekłada się na bardzo zdrową dietę a w zdrowym ciele zdrowy mózg i przypuszczam, że gdyby nie świadoma ingerencja człowieka w naturę, to zwierzęta wyprzedziły by człowieka nie tylko w rozwoju fizycznym, lecz intelektualnym w sensie rozwoju zwierzęcego mózgu na płaszczyźnie duchowej.

Zwłaszcza zmysły delfinów i generalnie wszystkich wielorybów są celowo ogłuszane sonarami, bowiem te bardzo inteligentne ssaki są najbliżej Boga. Proszę pamiętać, że woda doskonale przenosi dźwięk i przed silnym dźwiękiem sonarów, wieloryby nie mogą nigdzie się schronić, przez co nie zaznają spokoju oraz odpoczynku i mózgi tych zwierząt są dosłownie niszczone. Ale jeżeli byśmy zostawili je w spokoju, to wieloryby mogły by przejść w inny wymiar czasoprzestrzeni i osiągnąć to przysłowiowe zbawienie oraz wieczne życie, co z pewnością nie uszło by uwadze niektórym bardziej inteligentnym ludziom i ten przykład zmienił by świadomość reszty człowieczeństwa do tego stopnia, że pieniądz oraz materializm przestał by w naszym życiu odgrywać rolę i liczyła by się wówczas wyłącznie miłość.

Co prawda ludzie posiadają mózg za pomocą którego, potrafią konstruować imponujące budowle, urządzenia i tworzyć dzieła sztuki, lecz te wynalazki służą nielicznym jednostkom, natomiast prawdziwy duchowy potencjał naszych mózgów jest ograniczany brakiem zwykłego snu i współczesna technologia odgrywa tutaj kolosalna rolę, bowiem dźwięk i światło w rożnych formach nadawany 24 godziny na dobę absorbuje nasze zmysły do tego stopnia, że mózgi współczesnych ludzi są zapełnione zwykłymi bzdurami i prawdziwy rozwój intelektualny człowieka obawiam się nigdy nie nastąpi.

Środki masowego przekazu są tym dla człowieka czym sonar dla wielorybów w oceanach. Dźwięk emitowany z sonarów zabija wieloryby, natomiast nasz mózg jest niszczony podwójnie obrazem oraz dźwiękiem przed którym coraz trudniej jest człowiekowi uciec.

nie-jestem-sowa-bo-sowy-noca-lataja-nie-jestem-skowronkiem-bo-skowronki-rano-wstaja-jestem-lasiczka-ja-wole-spac

Nie jestem sową, bo sowy nocą latają. Nie jestem skowronkiem, bo skowronki rano wstają. Jestem łasiczką ! Ja wolę spać !

Niszczenie dziewiczego ekosystemu na świecie, a zwłaszcza mordowanie milionów zwierząt nie jest pochodną systemu kapitalistycznego, lecz jest to celowe działanie wtajemniczonej grupy ludzi tzw. władców świata, którzy tak jak w przypadku odebrania człowiekowi możności odpoczynku i snu, to samo pragną wyrządzić zwierzętom przez co istoty zwierzęce, które posiadają największy potencjał duchowy są zmuszone walczyć o przeżycie i nie mają już tchu aby w spokoju odpocząć, zamknąć oczu i śnić.

 

Ktoś zatem skorumpował słowo Boże i zamienił odpoczynek i sen w jeden z większych grzechów nazywany lenistwem, z pewnością po to aby goje czuły winę i były bardziej produktywne dla narodu wybranego w związku z tym, przysłowie: „Kto rano wstaje temu Pan Bóg daje”, zawsze budziło we mnie naturalną odrazę, bo wczesne wstawanie każdemu normalnemu człowiekowi musi być obce i jest szkodliwe dla zdrowia. Wspomniane wyżej przysłowie, w obecnych realiach wyzysku i gonitwy za pieniądzem, można zmienić na: „Kto rano wstaje, ten swojemu Panu daje – owoce ciężkiej i niewolniczej pracy”. Niemniej okruchy prawdy we wszystkich religiach znajdziemy i w Chrześcijaństwie, istnieje bardzo pouczające i mądre powiedzenie: „Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię”. Możliwe, że tutaj również doszło do korupcji oryginalnego tekstu i za wyrazem cisi znajdowało się słowo wyspani.

Proszę zauważyć, że niedawno Grecja znalazła się pod zmasowanym ogniem krytyki światowej żydowszczyzny i wielu bezmyślnych gojów jeszcze bardziej pluje na przeciętnych Greków. Ci pierwsi hipokryci zarzucają Grekom oszustwa finansowe, zaś drudzy lenistwo i opieszałość w pracy. Być może Greckie finanse nie były zbyt dobre, ale nie kasa jest powodem plucia na Greków, lecz ich godność i honor, bowiem Grecy już jako nieliczni ludzie na ziemi, jak przystało na mądrych ludzi szanują swoje ciało oraz rozum i porzucają wszystkie zajęcia w środku dnia i ucinają sobie kilkugodzinną drzemkę. Podobny zwyczaj w szczątkowej formie panuje we Włoszech, Hiszpanii, Portugalii we Francji i w większości państw Arabskich i również Niemcy, dłuższy odpoczynek w pracy traktują bardzo poważnie i z tego powodu zarzuca się tym ludziom lenistwo ?. Ogromny segment człowieczeństwa, tego normalnego ludzkiego zachowania i prawa do odpoczynku raczej nie zrozumie, ponieważ żydowszczyzna wytresowała większość na niewolników, na domiar złego, ustrój komunistyczny choć miał szczytne cele, to mimowolnie nauczył ludzi skrajnego lenistwa i wpoił zasadę: „Czy się stoi czy się leży, to wypłata się należy”.

Sto i więcej lat temu po zapadnięciu zmroku miasta i osady pogrążały się w absolutną ciszę oraz ciemność i człowiek żył w symbiozie z rytmem przyrody i był szczęśliwy a wraz z nim świat zwierząt. Pojawienie się elektryczności burzy porządek świata i noc została zamieniona w dzień i naturalne bariery wyzysku zniknęły, bo w każdych warunkach pogodowych człowiek jest zmuszany do pracy. Ponadto elektryczność pozbawiła współczesnego człowieka naturalnej odporności na warunki atmosferyczne i trudno sobie wyobrazić egzystencję bez prądu, zaś wielu ludzi nie może żyć bez codziennej dawki trywialnych i głupich informacji medialnych. Elektryczność  zniszczyła zatem ludzką zaradność oraz mądrość i podcięła korzenie łączące człowieka z ziemią. Jesteśmy mentalnie coraz słabsi, ale nie uciekniemy od niszczącej intelekt pseudo nowoczesności i pozostaje indywidualna walka na płaszczyźnie fizycznej, bo w zdrowym ciele, zdrowy duch, lecz tutaj także człowiek poniósł druzgocącą klęskę, ponieważ zamienił swoje święte ciało w jeszcze większy śmietnik niż rozum.

Po zębach ich poznacie

Pamiętacie film pt. „Castaway” z Tomem Hanksem w roli rozbitka na samotnej wyspie i ciekawy epizod z bólem zęba oraz katusze jakie z tego powodu bohater filmu przechodził ? Scena z próbą wyrwania zęba uświadomiła mnie jak bardzo delikatny i kruchy jest ludzki organizm, a jednocześnie jak wytrzymałe oraz zdrowe są dzikie zwierzęta i znowu zwierzęta mogą świecić przykładem a jest na co zwrócić uwagę, bowiem mądrym dzikim zwierzętom generalnie nie dolegają choroby uzębienia, ponadto wśród dzikich zwierząt nie spotkamy się z otyłością. Znakomity stan uzębienia zwierząt w dziczy, wyśmienita sylwetka, optymalna waga ciała oraz bystrość umysłowa zwierząt, są zatem rezultatem zdrowego odżywiania.

Dietę człowieka można porównać do diety zwierząt wszystkożernych tj. dzika, niedźwiedzia i niektórych gryzoni z tą różnicą, że nasz pokarm jest w ogromnej większości poddawany obróbce termicznej oraz chemicznej, która zabija wszystkie witaminy i pożyteczne bakterie. Człowiek spożywa oczywiście kolosalne ilości cukrów rocznie w rożnych formach i dochodzi wówczas do powikłań z uzębieniem i w wieku około 50 lat, ząb za zębem koniecznie trzeba usuwać.

We wszystkim trzeba zachować umiar a zwłaszcza w odżywianiu się i dzikie zwierzęta tej fundamentalnej zasady przestrzegają, bo od tego zależy ich życie, szczęście i krzepkie geny przyszłych pokoleń wobec tego, zwierzęta ograniczają swoje potrzeby kaloryczne do niezbędnego minimum i za sprawą naturalnej powściągliwości i selektywności pokarmowej, dzikie zwierzęta nie chorują i nawet stare osobniki posiadają wspaniałe uzębienie. Poniekąd okrutna i bezwzględna przyroda, instynktownie zmusza zwierzęta do zachowania optymalnej wagi ciała, inaczej padły by ofiarą drapieżników, aczkolwiek sądzę, że zwierzęta kierują się wyższym rozumem w poszukiwaniu zdrowego pożywienia i ten fakt może potwierdzić obserwacja zwierząt, które w razie kłopotów ze zdrowiem spożywają rośliny zioło lecznicze.

Zwierzęta kierują się rozumem dlatego one od zawsze były natchnieniem artystów, filozofów, wojowników i ludzi posiadających głębię duchową w związku z tym, zwierzęca symbolika figuruje na wielu flagach, herbach, godłach narodowych oraz monetach i oczywiście szlachetnym lub bohaterskim ludziom nadawano pseudonimy zwierzęce. Wiele religii odnosi się do zwierząt z najwyższym szacunkiem np. Buddyzm, lecz w Chrześcijaństwie również spotkamy się z bardzo pozytywnymi wzmiankami odnośnie zwierząt i potrafiący rozmawiać z ptakami św. Franciszek jest tego najlepszym przykładem. Bez wątpienia nikomu nie uszła uwadze wielka troskliwość i miłość okazywana przez Jezusa wobec owieczek ludzkich i tych prawdziwych.

Ludzie z pogardą twierdzą, że zwierzęta są głupie i faktycznie nie potrafią skonstruować urządzeń, lecz zwierzęta są bardzo zdrowe i posiadają wspaniale uzębienie co wskazuje na wielką mądrość zwierząt, bowiem one dbają o swój największy skarb o własne ciało a w zdrowym ciele, zdrowy mózg. Natomiast człowiek jest co prawda obdarzony na pozór potężnym rozumem, niemniej jednak nie potrafi zadbać o własny wygląd i pochłania bezmyślnie, setki kilogramów trucizny rocznie i fatalny stan uzębienia współczesnego człowieka, świadczy o jego skrajnej głupocie.

Nadmiar pokarmu oprócz otępienia umysłowego, chorób uzębienia powoduje widoczną na każdym już kroku fatalną estetykę ciała człowieka i zakłopotani ludzie, nie potrafią ogarnąć swoimi zatłuszczonym rozumami wręcz dziecinnie prostej zasady, że przybieranie na wadze jest rezultatem jedzenia. Geny debilizmu związanego z pożywieniem będą przenoszone na dalsze pokolenie rasy ludzkiej i ten konsumpcyjny światopogląd jest ponadto kształtowany w środkach masowego przekazu w związku z czym, świątynia Boga – ludzki mózg oraz ciało ulega katastrofalnej deformacji, lecz ten proces można zatrzymać banalnym wyłączeniem TV, komputera, telefonu. Informacja jest jednak jeszcze większym narkotykiem niż żywność, a im głupsza i głośna, bardziej kolorowa oraz brutalniejsza tym mocniej uzależnia.

Kluczem do optymalnego zdrowia i długowieczności jest zatem umiar w pożywieniu, ale musi to być zdrowy pokarm i taki w przyrodzie zwierzęta potrafią jeszcze znaleźć, lecz dieta człowieka jest właściwie trucizną, ponadto zbyt często się odżywiamy i tradycyjne trzy posiłki w ciągu dnia, można z powodzeniem zastąpić jednym a nawet bardzo wskazane są całodobowe głodówki.

Niemniej jednak, tego prostego faktu nie dowiemy się z telewizji lub ze smart fonów, ponieważ są to bardzo skuteczne narzędzia marketingowe, służące do reklamowania przede wszystkim pożywienia i z racji tego, że kobiety są głównymi posiadaczami telefonów oraz wiernymi widzami programów telewizyjnych, to one są w dosłownym tego słowa znaczeniu programowane i bezmyślnie kopiują wówczas konsumpcyjny styl życia i wtedy co kilka godzin otwierają lodówkę i jedzą, a później mają wielkie dylematy z drastycznym przybieraniem na wadze. Co kobiety robią żeby temu zaradzić ? Zmartwione pochłaniają ogromne ilości lodów oraz czekolady i puchną. System nie miał lepszego klienta niż kobiety.

Człowiek powinien naśladować swoim zachowaniem dzikie zwierzęta, które potrafią kontrolować swój apetyt i nigdy nie tyją, przez co są bardzo zdrowe, zachowują umiar seksualny, niektóre gatunki zwierząt są sobie wierne na śmierć i życie, kochają bezwzględnie swoje potomstwo, nie niszczą własnego otoczenia, ponadto zwierzęta bawią się i cieszą oraz budują wspaniałe domy np. gniazda lub przytulne podziemne labirynty jak kret to robi. Natomiast ludzie stopniowo tracą człowieczeństwo i przekształcają się w roboty i najlepszym dowodem na umysłową i fizyczną regresję człowieka, jest przywiązanie nowoczesnej kobiety do telefonu komórkowego, który zamienił większość kobiet a także już wielu mężczyzn w automatowy, nie zdolne do wykrzesania z siebie żadnych oryginalnych pomysłów. Jesteśmy właśnie świadkami transformacji człowieka w maszynę i jest to proces bezbolesny, lecz niektórzy bardziej inteligentni stawiają jeszcze opór, aczkolwiek żeby żyć w tym świecie muszą się poddać lub zginą.

Nasze zmysły, pragnienia, światopogląd są już w dużym stopniu kształtowane przez telewizję, lecz telefon komórkowy jest bardziej niebezpieczny, ponieważ jest przedłużeniem telewizji i prawie każdy z nas ma go w kieszeni, natomiast kobiety 24 godziny na dobę, przed swoimi oczami i bez telefonu komórkowego nie potrafią wręcz funkcjonować i dostają ataku paniki gdy przypadkowo zostawią telefon w domu. Niegdyś wielkie fizycznie oraz duchowe możliwości człowieka, zostały spłycone do poziomu bezwarunkowej akceptacji bodźców audio wizualnych i jak robot jesteśmy dosłownie programowani za pomocą środków masowego przekazu w związku z czym, mogę śmiało stwierdzić, że dzikie zwierzęta wykazują więcej ludzkich cech niż sami ludzie.

Autorytety na wózkach inwalidzkich i pseudo naukowe żydostwo oraz Hollywood, wciskają ludziom farmazony i straszą sztuczną inteligencją lub przepowiadają rzekomą zagładę rasy ludzkiej, przez super inteligentne komputery lub jakieś inne Matrixy, niemniej do żadnej zagłady nie dojdzie, bowiem człowiek dobrowolnie zamienia się w biologicznego cyborga, aczkolwiek niektóre oporne narody trzeba trochę rozmiękczyć demokratycznymi bombardowaniami. Wielu panikuje i twierdzi, że niebawem ludzie będą czipowani jak psy i kontrolowani impulsami elektronicznymi, lecz ludzie są już de facto zaczipowani oraz zaprogramowani telefonami komórkowymi, bez których nie potrafią żyć i trzeźwo myśleć. Wszystko wskazuje zatem na to, że telefon komórkowy zastąpił wielu ludziom mózg.

Wyznacznikiem upadku człowieka są kwiaty każdego narodu  – kobiety i nie kieruje mną mizoginizm, lecz obiektywna obserwacja. Kobieca naiwność oraz łatwowierność i wielki priorytet jaki przywiązują do telefonów komórkowych i generalnie do technologii, są bezpośrednimi następstwami upadku męstwa czyli rozsądku w danej społeczności. Miejsce mężczyzn w życiu kobiet, zajął obecnie wierny przyjaciel i partner telefon, który zawsze jest na wyciągnięcie ręki i wówczas kobieta nie jest narażona na konstruktywną męską krytykę i każdy większy dylemat lub zmartwienie, kobieta uśmierzy dawką narkotyku w formie zdjęć piesków, kotków, butów lub innych przedmiotów materialnych, co pociąga za sobą chęć posiadania tych przedmiotów i system materialistyczny ma się lepiej niż kiedykolwiek. Na pozór bardzo użyteczny tzw. smart fon, jest doskonałym narzędziem reklamowym pobudzającym nasze zmysły do wydawania pieniędzy na bzdury, a jeszcze lepszym instrumentem ogłupiającym setki milionów ludzi na ziemi.

Telefon komórkowy zamienił też wielu ludzi w niewolników, albowiem znajdujemy się obecnie pod całodobowym zasięgiem i wówczas pracodawca może bezpardonowo o każdej porze dnia i nocy wyrwać człowieka z domu i zażądać stawienia się w pracy. Ten bardzo nieprzyjemny aspekt zatrudnienia, jest nazywany w Polsce dyspozycyjnością pracownika lub elastycznym dniem pracy, ale podtekst jest oczywisty i nie trudno się domyślić o co chodzi – masz być posłusznym psem.

Nie ulega jednak wątpliwości, że układanie tekstu w telefonie wymaga od człowieka użycia podstawowych zdolności umysłowych, lecz niebawem do przekazania myśli oraz uczuć będą służyć wyłącznie proste symbole graficzne potocznie zwane emotikonami i wówczas nastanie koniec epoki człowiek rozumnego. W związku z tym, mam ogromny szacunek do tzw. moherów uniwersalnie pogardzanych starszych ludzi, ponieważ w przeciwieństwie do młodych ludzi, każdy jeden moher potrafi napisać własnoręcznie długi list do krewnych lub życzenia urodzinowe.

Proces umysłowego cofania rasy ludzkiej wstecz, telefon komórkowy przyśpieszył astronomicznie, bowiem komunikowanie za pomocą telefonu powoli wypiera z użycia tradycyjne pisanie długopisem, a utrata zdolności kaligraficznych spowoduje wtórny analfabetyzm i powszechny debilizm. Natomiast nie rejestrowane przez zmysł słuchu fale elektromagnetyczne wysokiej częstotliwości, emitowane przez wieże transmisyjne telefonii komórkowej, przenikają bezpośrednio do mózgu i wyrządzają nie powetowane straty umysłowe oraz są źródłem wielu poważnych chorób w tym nowotworów.

 

 

Próba ognia

Bardzo smutny jest los człowieka i jego przyszłość nie napawa mnie optymizmem, ale jeszcze większą tragedię przechodzą wszystkie zwierzęta domowe, bo żadna świnia, krowa, koń lub kura nie umrze śmiercią naturalną i większość tak bardzo kochanych przez ludzi psów spotka ten sam los, aczkolwiek wykonawcą wyroku śmierci w tym przypadku jest weterynarz, niemniej odpowiedzialność leży po stronie właściciela, lecz zrozumienie tego bardzo prostego faktu przysparza ludziom ogromne kłopoty i wielu jest święcie przekonana, że nie zrobili nic złego a nawet twierdzą, że postąpili bardzo słusznie i humanitarnie. W języku polskim ponadto mamy do czynienia ze skrajnie pogardliwym określeniem – zdechnąć w kontekście śmierci zwierząt.

Wprawdzie jestem wrogiem zabijania wszystkich zwierząt, lecz hipokryzja, obojętność i pospolita głupota stanowi nieodzowną cześć tej „cywilizacji” w związku z tym, tradycyjne zwierzęta domowe będą zabijane milionami i nic tego stanu rzeczy już nie zmieni, ale ludzie poszli o krok dalej w stronę zła i bezmyślnie mordują swoich największych przyjaciół i jeżeli posuwają się tak daleko w stosunku do psów, to niebawem życie ludzkie nic nie będzie znaczyć.

Nikt o zdrowych zmysłach nie poddał by eutanazji swojego obłożnie chorego starego ojca, nawet jeżeli na jego twarzy widoczny jest grymas cierpienia i normalny człowiek pozwolił by mu umrzeć śmiercią naturalną, bo każda żywa istota pragnie żyć jak najdłużej. Niemniej jednak, eutanazja starszych i schorowanych ludzi jest coraz bardziej akceptowaną procedurą na zachodzie, zaś w Belgii zdaje się że pozwolono uśmiercać chore dzieci, które według diagnoz zażydzonych lekarzy, nie rokują nadziei poprawy zdrowia, inaczej mówiąc ich leczenie będzie więcej kosztować od zysku jaki by mogły przynieść. Aczkolwiek, zysk w tym przypadku będzie w formie ogromnych sum pieniędzy ze sprzedaży narządów wewnętrznych dzieci.

Precedens eutanazji w stosunku do ludzi zatem istnieje na zachodzie, ale są to na szczęście bardzo marginalne przypadki i ludzie zrobią wszystko by otoczyć swojego chorego ojca lub matkę troskliwą opieką, ale puszka Pandory odnośnie życia ludzkiego została otwarta i będzie już tylko gorzej.

Niestety w stosunku do innych członków rodziny tych czworonożnych, ludzie nie okazują żadnej litości i bez skrupułów starego lub chorego psa bądź kota zamordują zastrzykiem usypiającym w gabinecie weterynarza, ponieważ są przekonani że pies się męczy i śmierć będzie najlepszym wyjściem z jego kłopotów. Choroba psa jest wygodnym pretekstem i w rzeczywistości ludzie tym sposobem umywają ręce od chorego lub starego psa, bowiem nie chce im się poświęcić czasu na opiekę nad zwierzęciem. Dopóki pies był zdrowy i wesoły, biegał i skakał, to właściciel traktował psa na równi z ludźmi i nie wyrządził by zwierzęciu żadnej krzywdy, lecz fundamentalne zasady etyczne w kontekście humanitarnego traktowania zwierząt są obecnie bardzo elastyczne i durni ludzie są przekonani, że potrafią rozmawiać ze starym psem lub kotem, który mówi im, że się męczy i pragnie być zabity zastrzykiem.

Masz psa lub kota i co dalej ? Czy myślałeś kiedyś perspektywicznie w przyszłość i zastanawiałeś się nad tym, że zwierzę będzie kiedyś stare i niedołężne i nie będzie w stanie chodzić, przez co jego potrzeby fizjologiczne będą musiały być w jakiś sposób rozwiązane, ponadto w wielu przypadkach stare zwierzę tak jak stary człowiek po prostu traci całkowitą kontrolę nad wypróżnianiem się.

Bez wątpienia, prawie żaden właściciel psa lub kota takimi bzdetami nie będzie zawracać sobie głowy i ludzie nie potrafią swoimi zażydzonymi mózgami ogarnąć prostego faktu, że zabawny i wesoły szczeniak kiedyś się zestarzeje. Życie psa lub kota i każdego zwierzęcia domowego jest zbyt cenne, aby debil decydował o jego zakończeniu z tak błahych powodów jak starość i jeżeli rozważasz uśpienie starego psa, to nie przysługuje ci wówczas prawo do posiadania zwierzęcia.

W związku z tym, nigdy nie brałem na serio właścicieli psów lub kotów a nawet gardzę nimi, bo jestem pewien że w 99 % przypadkach, cała rzekoma wielka troskliwość w stosunku do psa jest zwykłą obłudą, bowiem ludzie traktują zwierzęta domowe dosłownie jak zabawki. Zwłaszcza kobiety kupują psy, dla podbudowania własnego wizerunku wśród znajomych, a gdy minie moda na małego pieska lub konieczna jest przeprowadzka, to zwierzę wyląduje na ulicy lub w schronisku, ewentualnie zdrowy pies zostanie zabity zastrzykiem usypiającym.

Tak właśnie kończy się los ogromnej większości psów – najwierniejszych przyjaciół człowieka, które są w stanie poświęcić własne życie w obronie swojego pana, ponadto psy oraz koty okazują często zaskakujący altruizm wobec zwierząt innego gatunku i zdarzają się przypadki, że suka nakarmi mlekiem małe koty i na odwrót i zaopiekują się młodymi dzikimi zwierzętami np. jerzykami lub królikami a nawet ptakami.

Na marginesie dodam, że jeszcze gorzej ma się sprawa z końmi, które nigdy nie umrą śmiercią naturalną i dopóki można je ujeżdżać i zaspokoić swoje egoistyczne pragnienia, ludzie traktują zwierzę lepiej od własnych dzieci, ale gdy koń się zestarzeje lub dozna kontuzji, to wówczas żydowski zmysł finansowy się odzywa i kto by poświecił pieniądze oraz czas na zwierzę, które nie przynosi zysku w tym przypadku zysku w formie jazdy konnej ?

Wielka odpowiedzialność zatem spoczywa na człowieku z racji posiadania psa i trzeba być wiernym w stosunku do zwierzęcia jak ono jest wierne Tobie i jeżeli masz dylemat co zrobić ze starym psem, który nie może już chodzić, zadaj sobie wówczas pytanie co by zrobił pies gdyby sytuacja się odwróciła i nie ulega wątpliwości, że żaden pies nie opuścił by człowieka w potrzebie i dotrzymał by mu towarzystwa do samego końca.

Rzetelna miłość do psa przebiega na płaszczyźnie duchowej i ma te same znamiona co miłość do drugiego człowieka, ale na świecie ludzkie życie jest przedmiotem wyzysku i handlu w związku z czym, los zwierząt jest tym bardziej obojętny. Ludzka próżność i egoizm stworzyła na potrzeby rozrywki, setki ras psów a właściwie mutantów i szczerze mówiąc jamnik lub ratlerek nie może stanowić przykładu piękna i zwierzęcej estetyki, ale akurat te dwie rasy psów, są uwielbiane przez kobiety, a kobiety w stosunku do zwierząt są puste jak bęben, ponieważ nie posiadają wyższej duchowości.

Kobiety często mylą duchowość w stosunku do zwierząt z płytkim zachwytem nad pięknem zwierzęcia i tzw. kobieca duchowość, zaczyna się oraz kończy na przytuleniu psa bądź kota, natomiast prawdziwy aspekt miłości do przyrody i poważna refleksja nad dalszym losem zwierząt w mózgach kobiet w zasadzie nie istnieje. Ponadto pamiętajmy, że w kontekście kupna psa oraz innych zwierząt domowych, mamy do czynienia z miliardowym globalnym przemysłem, który żeruje na tej kobiecej bardzo powierzchownej i emocjonalnej naturze wobec zwierząt i to kobiety są jego główną siłą napędową. W związku z tym, od kobiet nie można oczekiwać żadnej obiektywnej i rozsądnej opinii odnośnie losu zwierząt i żeby przeciąć diabelski krąg cierpienia zwierząt, do akcji musi wkroczyć męska głębia duchowa oraz rozsadek i mężczyzna powinien wyperswadować kobiecie lub córce, że posiadanie psa bądź kota wiąże się z ogromną odpowiedzialnością i z wieloma osobistymi wyrzeczeniami a zwłaszcza, męskim obowiązkiem jest wyjaśnienie kobiecie, że pies nie jest zabawką.

Aczkolwiek, żyjemy też w sfeminizowanych społeczeństwach, gdzie wszystkie kaprysy kobiet są przez mężczyzn akceptowane bez mrugnięcia oka i cierpienia zwierząt nie widać końca. Wobec tego, schroniska dla zwierząt będą coraz bardziej zapełnione bezdomnymi psami i miliony zwierząt, które nie znajdą nowego domu są zabijane, bo kobiecie okres zachwytu nad małym szczeniakiem szybko mija i pies dorasta, starzeje się i wówczas trzeba nim się opiekować, a przecież nowoczesna kobieta nie ma czasu na pierdoły, bo ważniejszy jest Facebook i lajkowanie zdjęć, paradoksalnie sympatycznych małych kotków oraz piesków, co w dalszym etapie skusi wiele kobiet do zakupu następnego psa, natomiast stary wierny pies pójdzie w najlepszym przypadku w odstawkę do schroniska.

Jeżeli więc dojdzie do masowej i legalnej eutanazji chorych ludzi, to możemy być pewni, że kobiety będą największymi zwolenniczkami tego zabiegu, bowiem wobec psów i generalnie zwierząt domowych są bezlitosne, ponadto w większości uprzemysłowionych państw, mnóstwo kobiet morduje swoje nienarodzone dzieci, a cywilizacja która nie szanuje dzieci jest skazana na zagładę i tego procesu jesteśmy właśnie świadkami.

W pełni świadomie zestawiam życie ludzkie z życiem zwierząt, ponieważ zwierzęta są naszymi dziećmi oraz braćmi i podstawowym obowiązkiem człowieka rozumnego, jest roztoczenie nad nimi troskliwej opieki, która w dalszym etapie zaowocuje telepatyczną łącznością i zdolnością rozmowy ze zwierzętami i dopiero wówczas poznamy tajemnice ziemi i sens życia, lecz w międzyczasie egzystujemy w morzu niewinnej krwi i opary koszmarnego cierpienia milionów istnień poważnie skaziły powierzchnię ziemi i umysł człowieka.

Nie ma mowy o naprawie świata bez ówczesnego poszanowania życia zwierząt i próbą ognia charakteru człowieka, jest jego stosunek do psa a zwłaszcza wobec starego i niedołężnego psa i jeżeli podołasz temu bardzo trudnemu zadaniu i Twój pies umrze u Twojego boku śmiercią naturalną, to zrobisz zwierzęciu oraz światu wielką przysługę i możesz czuć się szczęśliwy z tego faktu. Największym grzechem jaki człowiek może wyrządzić sobie i przyrodzie jest zabicie swojego oddanego na śmierć i życie przyjaciela psa.

10968340_815924831788326_996078779433303701_nPsia miłość do człowieka jest najczystszą formą miłości i tylko małe dzieci okazują podobnie szczere uczucia w stosunku do ludzi i zwierząt i za bezgraniczne psie oddanie oraz wierność, bezmyślni ludzie odpłacają się psu jego uśmierceniem u weterynarza. Wielu ludzi zaobserwowało, że psy a także koty płaczą podczas podawania zastrzyku, ale nie są to łzy rozłąki z ulubionym panem, lecz łzy litości nad losem człowieka z którego polecenia weterynarz zabił niewinne zwierzę.

 

 

 

Silni w nogach

Ustrój komunistyczny jest powszechnie znienawidzony i przypisuje mu się najgorsze możliwe w większości zmyślone zbrodnie i okrucieństwa ponadto, winę za każdy kryzys lub zły stan gospodarki oraz ekonomii ponosi komunizm, choć nie istnieje już ponad ćwierć wieku i z pewnością nawet za 1000 lat komunizm będzie tradycyjnym kozłem ofiarnym i bardzo skutecznym narzędziem zastraszania bezmyślnych mas ludzkich. Rehabilitacja systemu komunistycznego jest zatem niemożliwa, ale miłość do przyrody wpoił mi właśnie ten rzekomo morderczy komunizm, bo dorastając w Polsce Ludowej, podczas zajęć wychowania technicznego w świeckiej szkole podstawowej, komuna nauczyła mnie posługiwania się młotkiem, piłą i wiertarką oraz innymi narzędziami warsztatowymi i wówczas, nawet dziewczynki potrafiły skonstruować proste przedmioty domowego użytku np. deski do krojenia mięsa, wieszaki na odzież, dzwonki elektryczne lub latawce i oczywiście karmniki. Starsze dziewczynki były oprócz tego uczone gotowania oraz szycia odzieży i dobrze pamiętam, jakie piękne stroje robiła moja siostra.

Mój zmysł techniczny oraz szacunek do przyrody jest zatem bezpośrednim rezultatem edukacji komunistycznej, ponieważ co roku na jesień na lekcjach wychowania technicznego budowaliśmy karmniki dla ptaków, zaś na wiosnę budki lęgowe. Karmniki zakładaliśmy wtedy obowiązkowo w każdej klasie i na lekcji biologii, dzieci z wielkim zaciekawieniem wpatrywały się w okna i każdy z nas potrafił zidentyfikować wiele gatunków dzikich ptaków. Poziom edukacji w komunistycznych szkołach był na bardzo wysokim poziomie, bowiem dzieci były naprawdę wszechstronnie uczone, aczkolwiek orłem nie byłem, lecz z ogromną nostalgią wspominam szkołę podstawową okresu komunistycznego i najbardziej utkwiły w mojej pamięci, zajęcia wychowania technicznego i budowa karmników.

Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci wobec tego, robię obecnie co mogę dla pomyślności tego kraju i ochrona przyrody jest moim przeznaczeniem, ale zanim zrozumiałem o co chodzi w życiu, to kilkanaście lat spędziłem na zachodzie w pogoni za pieniądzem i dopiero z wiekiem przyszła mądrość, która była wstępnie zaszczepiona w moim mózgu w okresie Polski Ludowej. Co prawda współczesne państwa zachodnie kojarzą nam się z wyzyskiem, mamoną, hipokryzją oraz wojnami i jest w tym wiele prawdy, lecz nie można im odmówić pieczołowitej ochrony przyrody i nawet zwykłe miejskie drzewa są bardzo zadbane i nikt nonszalancko ich nie ścina w związku z tym, ten przykład bardziej mi zaimponował niż bogactwo materialne zachodu, aczkolwiek miejmy na uwadze, że wysokie standardy życia na zachodzie są pochodną, bardzo przyjaznego stosunku tych społeczeństw do przyrody.

Stara gwardia wychowana w okresie komunistycznej Polski Ludowej niestety wymiera i choć oni sporadycznie coś jeszcze bezinteresownego dla przyrody zrobią, to współczesnych Polaków wychowanych w demokracji i kapitalizmie los dzikich zwierząt, drzew, lasów, łąk w zasadzie nie interesuje, ponieważ ochrona przyrody nie przynosi im osobistego zarobku finansowego. Rządy polityczne kraju są zatem odzwierciedleniem stanu świadomości przeciętnego Polaka w związku z tym, szczęście tego narodu stoi pod wielkim znakiem zapytania, bowiem wszystkie decyzje Polskich polityków cechują się skrajną krótkowzrocznością z naciskiem na zysk kosztem społeczeństwa, natomiast ochrona przyrody wymaga od ludzi bezinteresownej pracy i dopiero systematyczne, długoletnie zabiegi przyniosą oczekiwane wyniki.

Jeżeli władzę sprawują ludzie, którym przyświeca szlachetny cel poprawy stanu Polskiej przyrody, to wówczas można być pewnym, że ich altruizm w tej sprawie wpłynie na postęp ekonomiczny, gospodarczy i socjalny całego narodu. Polska Ludowa miała szczęście do skromnych i mądrych przywódców komunistycznych, którzy potrafili okiełznać i ukrócić  materialistyczne zapędy społeczeństwa i skierować ich zapał w budowę sprawiedliwej i pięknej ojczyzny. Mimo tego, że PRL zapewnił ludziom bezpieczeństwo socjalne, godną pracę i nasz kraj był wówczas potęgą gospodarczą, to jednak ludzie woleli zachodnie gadżety w formie coca coli, gumy do żucia, stu kanałów telewizyjnych i ostatecznie skrajny materializm pokonał zdrowy rozsądek w 1991 roku, w efekcie czego współczesny Polak na wielkie, majestatyczne drzewo, patrzy przez pryzmat metrów sześciennych drewna na opał, piękną sarnę lub dzika w lesie kojarzy ze smaczną pieczenią i kiełbasą, zaś łąkę usianą tysiącem cudownych dzikich kwiatów polnych uważa za nieużytek, który nie przynosi żadnego zysku w związku z czym, trzeba go koniecznie zaorać i zasiać zboże, ale miód każdemu smakuje i najlepszy pochodzi z tychże właśnie dzikich łąk.

Niestety absolutnie nic nie wskazuje na poprawę sytuacji i będzie już tylko gorzej w kwestii rzetelnej ochrony przyrody w tym kraju, ponieważ zajęcia techniczne zniknęły z programu nauczania i żaden chłopiec nie jest już w stanie zbudować  karmnika, natomiast dziewczynki nie potrafią przyszyć guzika, ale za to wszystkie dzieci potrafią recytować chrześcijańskie farmazony, bo miejsce bardzo praktycznych zajęć technicznych, zajęła obecnie edukacja katolicko/chrześcijańskich bredni, które głoszą, że człowiek musi podporządkować sobie przyrodę i czerpać z niej zysk, booo taka jest wola Pana. Ponadto aby nadgonić opóźnienie cywilizacyjne, Polacy nadgorliwie kopiują zachodni styl nauczania i wciskają małym dzieciom edukację homoseksualną, transseksualną, feministyczną i generalnie, przez ostatnie 26 lat demokracji, kapitalizmu i katolicyzmu, wykształciliśmy pokolenie zwykłych durniów, aczkolwiek bardzo silnych durniów, ponieważ w każdym Polskim mieście i wsi buduje się osiłkom umysłowym tysiące Orlików, żeby mogli trenować swoje mięśnie zamiast mózgów.

Priorytetem rządu Polskiego jest zatem budowa obiektów sportowych dla plebsu, aby masy mogły wyładować swoją energię kopaniem piłki, ponadto w każdej nawet najmniejszej dziurze zabitej dechami, władze organizują ludziom co kilka dni festyny muzyczne. Odwrócenie uwagi od istotnych problemów kraju sportem i festynami jest starą jak świat taktyką i społeczeństwo generalnie jest bardzo zadowolone z takiego stanu rzeczy, bowiem widok imponujących Orlików tworzy iluzję dobrobytu i ludzie twierdzą, że Polska idzie we właściwym kierunku i wkrótce osiągniemy zachodnie bogactwo materialne. Aczkolwiek sportem i festynami nigdy nie osiągniemy nawet ułamka procentu zachodniego dobrobytu, bowiem te sprawy nie świadczą o mądrości narodu, lecz wskazują na jego zmierzch. Najpierw trzeba zadbać o przyrodę i dopiero wówczas możemy mówić o jakimś postępie cywilizacyjnym i na tym zdrowym fundamencie, z pewnością zbudujemy pomyślną przyszłość dla swoich dzieci.

Wielu ludzi jest święcie przekonana, że są wielkimi obrońcami zwierząt z racji posiadania psa, co u kobiet jest bardzo powszechnym zjawiskiem i wówczas kochają psa jak członka rodziny, ale gdy pies zachoruje, zestarzeje się lub trzeba się przeprowadzić, to bez wahania psa porzucą lub zabiją zastrzykiem u weterynarza. Ponadto Polska zezwoliła na zabijanie zwierząt metodą koszerną, czyli rytualnym podcinaniem gardeł i jak tu wyperswadować odrobinę pokory wobec dzikiej przyrody, gdy codzienne tysiące zwierząt jest zabijanych w potwornych męczarniach i oprócz skromnego protestu, większość społeczeństwa przechodzi obok tego obojętnie ?

Na koniec warto przypomnieć bardzo istotny i mało znany niuans historyczny związany z koszernym zabijaniem zwierząt. III Rzesza Niemiecka zabroniła rytualnego żydowskiego katowania zwierząt już w latach 30 – tych ubiegłego wieku i do czasów współczesnych, większość państw zachodnich trzyma się tej szlachetnej reguły, natomiast katolicka Polska XXI wieku, w tej i w wielu innych kwestiach cofnęła się do ciemnego średniowiecza i żydowszczyzna we współczesnej Polsce dosłownie triumfuje, bo wiara narodu Polskiego w chrześcijańskie zabobony jest nieskruszona i absolutnie nic nie wskazuje na schyłek katolicyzmu w tym kraju.

Zachodnia Europa natomiast zmądrzała już jakieś 500 lat temu za sprawą Marcina Lutra, który w XVI wieku odciął Niemców od katolicyzmu, co poskutkowało kilkaset lat później porzuceniem przez społeczeństwa zachodnie religii chrześcijańskiej i ludzie doznali wówczas oświecenia umysłowego także w kwestii humanitarnego traktowania zwierząt i wszystkie współczesne inicjatywy ochrony przyrody, którymi tak bardzo się zachwycamy pochodzą głównie z Niemiec. Czynnik religijny jest zatem powodem wielu, jak nie wszystkich Polskich problemów i bestialski stosunek ludzi do zwierząt oraz przyrody jest z religią chrześcijańską ściśle powiązany.

Moja hipoteza o potędze żydowszczyzny w tym kraju jest jak najbardziej uzasadniona, ponieważ wystarczy spojrzeć co Polacy robią w wigilię – podobno święto narodzin Jezusa, ale raczej odnosi się do starego pogańskiego, Europejskiego święta narodzin życia ( światła ) po długiej ciemnej zimie i rozsądek mówi, żeby ten piękny dzień uczcić po ludzku i powstrzymać się chociaż raz w roku od zabijania zwierząt, ale Polacy rytualnie po żydowsku wciąż maltretują i zarzynają miliony karpi.

Ludzie tłumaczą sobie to pospolite barbarzyństwo na rożny sposób, jedni snują jakieś fantazje o Słowiańskiej tradycji, zaś drudzy bredzą coś o antycznej wierze ojców, a jeszcze inny segment społeczeństwa, wywodzący się ze środowiska starych i tępych katoli twierdzi, że ryby nie zaliczają się do świata zwierząt, bo przecież w piątek obowiązuje wstrzemięźliwość od potraw mięsnych i kościół pozwala spożywać ryby, ale czy katolik powiedział kiedykolwiek coś sensownego ? Jeżeli więc oskarżamy żydów za problemy kraju, to spójrzmy najpierw w lustro, ponieważ my jesteśmy ich siłą i nie obwiniajmy komunizmu, bowiem ten ustrój polityczny jest przeznaczony dla ludzi mądrych, a człowiek mądry to taki, który pozbył się iluzji chrześcijańskiego nieba i zwykłą, uczciwą pracą tworzy namiastkę raju dla swoich braci, tych mniejszych także, tu na pięknej, zielonej ziemi.

 

Zachowaj umiar

Moim zdaniem całokształt ludzkiej działalności od A do Z jest już zwykłą błazenadą i nasze umysły są obecnie bombardowane maksymalną ilością trywialnych informacji, zbędnością materialną oraz oczywistym fałszem np. religijnym i współcześni ludzie nie potrafią bez tego śmietnika żyć, choć powinni natychmiast odrzucić to pseudo życie z jego „wartościami” i wrócić do podstaw godnej, mądrej, skromnej egzystencji w symbiozie z przyrodą. Życie polega na ciągłym doskonaleniu umysłu i ciała, lecz same dobre chęci oraz myśli są niczym bez czynów wobec tego, walkę trzeba zacząć od siebie i pierwsze co może każdy z nas zrobić to zaprzestać spożywania mięsa.

Jeżeli człowiek pragnie utrzymać relatywnie zdrowe ciało i umysł to musi ograniczyć swoje potrzeby pokarmowe, informacyjne oraz materialne do absolutnego minimum i tej zasady życia należy surowo przestrzegać. W związku z tym, perspektywa samotności, wykluczenia społecznego oraz innych poważnych kłopotów jest gwarantowana, ale droga ku prawdzie i mądrości nigdy nie jest łatwa i w wielu przypadkach ta podróż wiąże się ze śmiercią, lecz śmierć nie powinna być wówczas powodem do zmartwienia, bowiem dusza została na ziemi wstępnie oczyszczona i następny etap wędrówki będzie łatwiejszy, zwłaszcza że człowiek nie rozpacza wtedy nad utratą dóbr materialnych i przy życiu nie trzyma go miłość lub rodzina  itp.

Już od dłuższego czasu kieruję się zasadą minimalizacji moich potrzeb informacyjnych, materialnych oraz pokarmowych i jej podstawowej reguły nie zabijania zwierząt i niestety, prawie każdy kontakt ze współczesną cywilizacją czy to osobisty lub wirtualny poprzez Internet, wprawia mnie w kompletne osłupienie, ponieważ ludzie nie potrafią wykrzesać z siebie żadnego oryginalnego pomysłu i generalnie wszystko w co wierzą oraz mówią, jest lustrzanym odbiciem poglądów usłyszanych lub przeczytanych w środkach masowego przekazu.

Na domiar złego w Polsce kościół katolicki plecie ludziom skrajne głupoty i jesteśmy w gorszej sytuacji niż społeczeństwa zachodnie i dlatego, żeby zachować równowagę psychiczną oraz zdrowy umysł, kontakt z ludźmi również ograniczam do minimum, bowiem Polacy zachowaniem przypominają dzieci i obecnie dorośli całkowicie tracą rozumy z powodu mistrzostw w piłce nożnej, i nawiązanie poważnej dyskusji np. na temat sensu życia jest już niemożliwe. Za dwa miesiąc letnia olimpiada i ludzki debilizm znowu sięgnie zenitu a zatem cyrkiem, piwem i kiełbasą elity zaspokoiły pragnienia światowego plebsu i w głowach ludzi już nigdy nie zaiskrzy żadna szlachetna idea.

Wprawdzie poglądy polityczne społeczeństwa są dość elastyczne i jak chorągiewki ludzie potrafią zmienić zdanie o 180 stopni, ale w kwestii pokarmowej współcześni Polacy bez mięsa nie wytrzymają nawet jednego dnia i prędzej głodnemu psu wyrwiesz kość z pyska niż Polakowi kiełbasę, bo w Polsce dwie kwestie są absolutną świętością i ludzie zabiją w ich obronie a są nimi Kościół oraz kiełbasa. Zatruci kretynizmem chrześcijańskim i krwią zwierząt współcześni Polacy zatracili podstawowe zdolności rozumowania i zaspokojenie głodu fizycznego oraz materialnego jest w zasadzie wszystkim co ludzie od życia oczekują, zaś refleksja nad losem milionów zwierząt katowanych codziennie w rzeźniach praktycznie nikogo nie obchodzi. Bezpośrednią implikacją braku współczucia wobec losu zwierząt, jest całkowita obojętność na cierpienie ludzi.

W związku z tym, jestem zmuszony tłumaczyć dorosłym Polakom tak proste koncepty jak min. „Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę”  lub „Nie czyń nikomu tego co Tobie nie miłe” w kontekście wojen, które rozpętaliśmy ludziom na Bliskim wschodzie i nic nie dociera wobec tego, wegetarianizm dla współczesnego Polaka jest już kompletnym absurdem i lepiej z debilami nie dyskutować na żaden temat z wyjątkiem sportu, seksu i wyprzedaży w sklepach. Lecz te kwestie są na poziomie imbecyla w związku z czym, istnieje realne zagrożenie, że stoczę się do poziomu przeciętnego Polaka i dlatego unikam ludzi jak ognia i generalnie czuję się o wiele lepiej.

Od około 10 lat jestem weganem i kategorycznie wystrzegam się spożywania wszelkiego pokarmu pochodzenia zwierzęcego nawet jajek i sera, ponieważ jajka są produktem ubocznym ferm kurczaków i każda jedna kura zostanie zabita, natomiast wszystkie sery są produkowane na bazie podpuszczki pozyskiwanej z żołądków cielaków tak więc, prawdziwy wegan musi obejść się niestety bez smacznych jajek i wspaniałych serów. W związku z tym, stanąłem przed poważnym dylematem pokarmowym i jestem zmuszony improwizować, co gorsza z powodu mojego weganizmu otarłem się o kalectwo.

Sery były zawsze moim ulubionym pokarmem, zwłaszcza francuskie camemberty lub oryginalny włoski parmezan, natomiast jajecznica ze szczypiorkiem oraz świeżym chlebem jest fantastyczna. Twarogi i jajka wykluczyłem zatem kompletnie z mojej diety, ale gdybym posiadał kawałek ziemi i warunki finansowe to z pewnością jajka nadal bym spożywał i wystarczyło by mi jedno lub dwa tygodniowo, bowiem jajka obok wątroby zwierząt są najlepszym źródłem witaminy B 12, która jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania układu nerwowego i konsumpcja nawet jednego jajka tygodniowo, zaspokoi całkowicie potrzeby organizmu na tą bardzo ważną witaminę.

Tak więc, jajka traktuję jako formę kuracji witaminowej i marzę o tym żeby kiedyś stworzyć małą fermę kur od których pozyskiwał bym wyłącznie jajka, zaś kurom nie zdolnym już znosić jajek pozwolił bym umrzeć, ale moja sytuacja materialna stoi temu na przeszkodzie i z braku naturalnej witaminy B 12 z jajek, jestem zmuszony łykać syntetyczną witaminę B 12 w formie tabletek aczkolwiek przypuszczam, że pochodzi ona niestety z jajek bądź wątroby zwierząt. Kompromis był więc konieczny, ponieważ miałem do wyboru śmierć lub życie i oczywiście wybrałem to drugie.

Nigdy nie zapomnę jakie magiczne jest karmienie kur ziarnem z ręki, aczkolwiek można odnieść wrażenie, że dzióbanie zaboli niemniej każde uderzenie dzioba kury o dłoń, jest tak delikatne i subtelne, że dochodzi wówczas do łączności człowieka z Boską przyrodą.

Zanim spostrzegłem, że cierpię na krytyczny niedobór witaminy B 12 to najpierw znajomi zwracali mi uwagę na mój niezdarny i ślamazarny styl chodzenia, ponieważ często zahaczałem stopami o każdą nawet najmniejsza nierówność na chodniku, ale tłumaczyłem sobie to zachowanie zwykłym zmęczeniem, natomiast w okresie jesienno – zimowym, byłem bardzo wrażliwy na zimno a zwłaszcza w dolnych kończynach odczuwałem niebywały chłód i w tym przypadku, również trywializowałem te objawy przepracowaniem bądź zimową aurą, ale trzeci symptom skrajnego braku witaminy B 12 wreszcie otworzył mi oczy i dosłownie w ostatniej chwili zrozumiałem czym to wszystko jest spowodowane i jakie poważne konsekwencje zdrowotne się z tym wiążą.

Straciłem czucie w palcach stóp oraz dłoni i byłem przekonany, że są to pierwsze objawy cukrzycy, ale zacząłem łączyć fakty związane z moją poniekąd bardzo zdrową dietą i cukrzycę wykluczyłem i po lekturze internetowej związanej z weganizmem doszedłem do wniosku, że doskwiera mi krytyczny niedobór witaminy B 12 a brak tejże witaminy powoduje obumieranie nerwów w organizmie. Ponadto może dojść do fatalnej degeneracji nerwu wzrokowego i całkowitej utraty wzroku. Wszystkie moje symptomy począwszy od niezdarnego chodzenia i ciągłym odczuciu chłodu a skończywszy na pogarszającym się wzroku wskazywały, że mój organizm potrzebuje natychmiastowej kuracji witaminą B 12.

Minęły blisko dwa lata od momentu odkrycia co mi dolega i codzienne łykanie tabletek z witaminą B 12 stopniowo przywróciło mi dobre zdrowie, ale raz wyrządzona szkoda jest już nie do powetowania, bo sporadycznie odczuwam niedowład palców u stop, natomiast palce dłoni mają się o wiele lepiej i wzrok również się polepszył a zatem, w ostatniej chwili uratowałem się przed poważnym kalectwem a nawet śmiercią.

Być może kiedyś będę miał okazję hodować własne kury z przeznaczeniem wyłącznie na jajka, choć raczej wątpię czy do tego dojdzie i w międzyczasie wspomagam się tabletkami z witaminą B 12, ponadto codzienne ćwiczę przez co sprawność mojego organizmu kolosalnie wzrosła i czuję się jak nowo narodzony i moja dusza jest czysta od cierpienia zabijanych zwierząt. Byłem bliski śmierci i wielu ludzi po tak poważnych przejściach zdrowotnych od razu ponownie zaczęła by spożywać mięso i sery w których witamina B 12 jest pod dostatkiem, ale moim przeznaczeniem jest weganizm i nigdy świadomie nie będę spożywał mięsa.

Po wielu latach prób i błędów osiągnąłem wreszcie równowagę pokarmową i obecnie wystarczy mi jeden wieczorny posiłek, zaś standardowe śniadanie zastąpiłem mocną kawą ze sporą ilością cukru, który daje mi wystarczającą energię aby przetrwać cały dzień. Urok całodobowej głodówki polega na tym, że wieczorny posiłek smakuje znakomicie i odczuwam wówczas smak każdej potrawy, ponadto zbędne kilogramy znikają w oka mgnieniu i ciało osiąga optymalną wagę.

Jak widzicie życie wegana jest bardzo ciężkie, bo nie dosyć że muszę sobie odmówić potraw mięsnych, które nie zaprzeczę są bardzo smaczne, to również całkowicie pomijam wszelkie słodycze oprócz sporadycznego kawałka gorzkiej czekolady. Dieta wegańska jest skromna, ale wychodzę także z tego założenia, że musimy minimalizować swoje potrzeby również w kwestii pokarmowej, przez co życie staje się łatwiejsze, niemniej jednak proszę nie zapomnieć zawczasu o witaminie B 12 w formie tabletek i wówczas, skrajny weganizm nie nastręczy nikomu żadnych kłopotów.  Witamina B 12 ma to do siebie, że jest gromadzona w wątrobie człowieka i w skrajnych wypadkach niedoboru witaminy B 12 warto poprosić lekarza o dożylną dawkę tej witaminy, co w pełni zaspokoi potrzeby organizmu na rok lub dłużej.

Na koniec chciałbym zaproponować sporządzenie trzech bardzo smacznych potraw wegańskich i jedna z nich smakowo do złudzenia przypomina przepyszny tradycyjny smalec, ale jest zrobiona ze zwykłej białej fasoli.

Smalec z białej fasoli.

Ugotować 200 – 300 gram białej fasoli, następnie półtora cebuli pociąć na drobne kawałki i jedno jabłko poszatkować na tarce. Cebulę lekko podsmażyć i pod koniec smażenia wrzucić potarte jabłko. Cebulę z utartym jabłkiem dusić na patelni na małym ogniu przez jakieś 5 minut. Ugotowaną fasolę trzeba następnie zblendować w mikserze na pastę i wrzucić do niej usmażoną cebulę z jabłkiem i wszystko to jeszcze raz dokładnie zmiksować na jednorodną, gładką masę. Jeżeli pasta podczas blendowania zrobi się zbyt gęsta, to można dolać trochę wody. Posolić, popieprzyć i dla smaku dodać suszonego majeranku. Na świeży chleb smalec z fasoli, cebuli i jabłka smakuje znakomicie.

Pasta z cieciorki

Pasta z cieciorki jest bardzo prosta do zrobienia, bo wymaga jedynie ugotowania ciecierzycy np. 300 gram, następnie trzeba ją zblendowac dodając trochę oleju, najlepiej oliwkowego i wody a następnie wrzucić kilka ząbków poszatkowanego czosnku, skropić sokiem z połówki cytryny posolić, popieprzyć i porządnie to wszystko zmiksować w pastę. Włożyć do lodówki i po kilku godzinach pasta jest gotowa do posmarowania chleba. Pasta smakuje jeszcze lepiej z plasterkami świeżego ogórka.

Pasta z awokado

Pasta z awokado znana w Meksyku pod nazwą guacamole, to klasyczna i wyśmienita potrawa zawierająca bardzo wiele wspaniałych olejów naturalnych i błonnika Do sporządzenia pasty potrzebne jest miękkie w dotyku awokado, czosnek, cebula, pomidor, cytryna i kilka innych przypraw. Awokado rozkroić w pół i łyżką wyskrobać miękisz, wrzucić do blendera a następnie kilka zmiażdżonych ząbków czosnku, poszatkowaną cebule i pokrojony pomidor, skropić to wszystko sokiem z połówki cytryny, dodać trochę soli oraz pieprzu i zblendowac na gładką, jednorodną pastę, niektórzy dodają szczyptę lub dwie ostrej papryki. Warto odczekać kilka godzin zanim smak czosnku i cebuli przejdzie przez pastę.

Móżdżek z drożdży

Najtańszą i najłatwiejszą w przyrządzeniu potrawą jest tzw. móżdżek ze zwykłych drożdży piekarniczych, którego przyrządzenie jest dziecinnie łatwe i bardzo szybkie. Na małym ogniu najpierw przyrumień pół cebuli na patelni i następnie wrzuć jedna paczkę drożdży ( tych zwykłych do wypieku ciast ). Widelcem rozdrobnij drożdże i mieszaj aż nie zrobi się z nich płynna masa. Proszę pamiętać żeby drożdże zagotować, one muszą bulgotać na patelni. Do gotujących się drożdży należy dodać troszkę krochmalu lub mąki aby drożdże zgęstniały. Smażone drożdże trzeba cały czas dokładnie mieszać. Jeżeli drożdże są już gęste wystarczy posolić, popieprzyć i odstawić z ognia, następnie poczekaj kilka minut aż pasta schłodnieje i potrawa jest gotowa do posmarowania chleba. Smacznego !