wulkany

Podziemne katedry

Teoria o gigantycznych krzemowych drzewach poruszyła moją wyobraźnię do tego stopnia, że zacząłem się zastanawiać co istnieje pod skorupą ziemską i skonstruowałem własną hipotezę, która jest jeszcze bardziej radykalna i śmiała w swoich założeniach odnośnie wyglądu ziemi niż oryginalna, bowiem doszedłem do wniosku, że krzemowe drzewa giganty po osiągnięciu pewnego rozmiaru tworzą zamknięty świat a mechanizm jego powstawania jest relatywnie prosty.

Za przykład jak powstaje krzemowy ekosystem, posłuży mi niniejsze zdjęcie drzew w tropikalnej dżungli, ale miejmy na uwadze kluczowy fakt a mianowicie, korony tradycyjnych drzew nigdy się nie zrosną, natomiast drzewa oparte na krzemie są do tego zdolne i po zetknięciu swoich koron, stworzą jednolite i twarde jak skała sklepienie.

kF06WfN

Lecz zanim dojdzie do trwałego zrośnięcia koron krzemowych drzew, przerwy pomiędzy koronami są w kontakcie i ścierają się ze sobą i do złudzenia swoimi kształtami przypominają tzw. płyty kontynentalne na których złączach, dochodzi do erupcji wulkanicznych oraz wstrząsów sejsmicznych. Bardzo pomocna była również poniższa ilustracja, która przedstawia tradycyjne płyty tektoniczne i uwzględniając istnienie pod ziemią krzemowych drzew, doszedłem do wniosku, że płyty tektoniczne nie pływają na magmie jak twierdzi oficjalna nauka, lecz są w rzeczywistości koronami krzemowych drzew.

tectonic-plates-map-world

Ponieważ podziemne drzewa krzemowe rosną, to powiększające się korony drzew ocierają o sąsiednie, co powoduje wzrost temperatury i naturalnie wybuchy wulkanów oraz trzęsienia ziemi, ale z czasem dojdzie do trwałego zespolenia dwóch lub większej ilości koron drzew i wówczas wszelka aktywność sejsmiczna oraz wulkaniczna w danym regionie zanika.

Wulkany przykuły moją uwagę z tego powodu, że wszystkie aktywne znajdują się wyłącznie na obrzeżach płyt kontynentalnych, natomiast wygasłe można spotkać w każdym punkcie  ziemi nawet w Polsce w Sudetach, tak więc po rozmieszczeniu nieczynnych jak i aktywnych wulkanów, można z dużą precyzją określić obszar koron podziemnych krzemowych drzew.

W związku z tym, jestem teraz w stanie wyjaśnić mechanizm powstawania erupcji wulkanicznych i wstrząsów sejsmicznych oraz tsunami a nawet można te zjawiska przewidzieć, ponadto pochodzenie ropy naftowej jest zgoła inne i właściwie wszystko, włącznie z historią człowieka w świetle istnienia krzemowych drzew, nabiera wówczas nowego i wprost fantastycznego wymiaru, ale w tym felietonie zajmę się płytami kontynentalnymi czyli koronami krzemowych drzew, oraz nadmienię kilka uwag odnośnie światów wewnętrznych.

Dodam jeszcze, że tajemnicze dotąd zjawiska identyfikowane z UFO są ściśle powiązane z istnieniem pod naszymi stopami olbrzymiego świata wewnętrznego, ale też powstawianie idealnie okrągłych dziur w ziemi lub dziwne odgłosy nie znanego pochodzenia oraz anomalie związane z nagłym załamaniem pogody i wzrostem temperatury bądź radykalnym schłodzeniem klimatu są spowodowane ciągłym wzrostem podziemnych krzemowych drzew, bo w dosłownym tego słowa znaczeniu, ziemia żyje i oddycha i wobec tego rośnie.

W wyjaśnieniu tej niebywale trudnej do opisania kwestii, posłużę się bardzo prostymi rysunkami i rezultaty tego odkrycia są niewiarygodne, bowiem jeżeli żyjemy de facto na powierzchni krzemowych drzew w ich koronach, to wówczas jak wynika z rysunków, poniżej koron drzew musi znajdować się dosłownie inny świat i można odnieść wrażenie, że mity oraz legendy mówiące o wewnętrznej ziemi są prawdziwe i teoria tzw. pustej ziemi również nabiera sensu. Aczkolwiek teoria pustej ziemi uwzględnia otwory biegunowe, które prowadzą do wnętrza, natomiast moja hipoteza ten aspekt całkowicie wyklucza.

Bez tytułuBez tytułu 2 - Kopia

Tak mniej więcej w ogólnym zarysie wygląda koncept wewnętrznej ziemi w oparciu o ideę krzemowych drzew. Oczywiście rysunki są skrajnie prymitywne i nie do skali, ale chciałem w najprostszy możliwy sposób przedstawić moją teorię, która jest we wstępnym stadium rozwoju i na wiele pytań nie znam jeszcze odpowiedzi. Na marginesie dodam, że określenie drzewa krzemowe nie jest moim zdaniem precyzyjne, bowiem niektóre formy kształtem do złudzenia przypominają grzyby i sądzę, że kolosalne grzyby egzystowały obok krzemowych drzew żyjąc z nimi we wzajemnej symbiozie, jak to ma miejsce w lesie na powierzchni ziemi, aczkolwiek nasze drzewa i grzyby są dosłownie mikroskopijnych rozmiarów w zestawieniu z podziemnymi gigantami.

Na powierzchni ziemi, w cieniu coraz większych krzemowych drzew powoli rodziły się istoty których budulcem był także krzem, aczkolwiek formy życia węglowe w tym ludzie obok nich istniały, niemniej ustępowały miejsca tym pierwszym doskonalszym, ale zanim krzemowe drzewa osiągnęły optymalne rozmiary, które by im pozwoliły stworzyć zamknięty ekosystem ten przysłowiowy raj, doszło do ich zagłady i już tylko prymitywne życie węglowe w tych warunkach mogło egzystować.

Nasz świat powstał zatem po unicestwieniu krzemowych drzew i wówczas narodziło się życie oparte na węglu, w tym rasa ludzka i niezbędna do życia woda oraz tlen są produktami ubocznymi wegetacji roślin. W świecie wewnętrznym panują więc inne zasady życia i opierają się one na krzemie, nie ma w nim wody ani tlenu, przez co formy życia jakie w nim się wykształciły, są dosłownie dla nas niepojętne i sądzę, że dysponują prawie Boską inteligencją.

W porównaniu ze światem wewnętrznym, nasza ziemia niczym szczególnie pięknym się nie charakteryzuje a zwłaszcza ludzie, bowiem na płaszczyźnie duchowej jesteśmy prymitywami, niemniej nasze zachłanne i materialistyczne mózgi skonstruowały bardzo niebezpieczne technologie, które już niebawem mogą stworzyć śmiertelne niebezpieczeństwo światu wewnętrznemu. Aczkolwiek, pewna instytucja religijna pod adresem której nie szczędziłem słów krytyki, bardzo sprytnym i przebiegłym sposobem skutecznie odwróciła uwagę zachłannych ludzi od skarbów wewnętrznej ziemi i skierowała ich zmysły w niebo.

Ale na tym nie koniec zaskakujących odkryć, bowiem krzemowe drzewa wewnątrz ziemi ciągle rosną i korony czyli płyty kontynentalne stale się powiększają a to oznacza, że ziemia zwiększa swą średnicę i tym samym wzrasta jej grawitacja, co wyjaśnia istnienie w zamierzchłych czasach dinozaurów, które w mniejszej ziemskiej grawitacji mogły osiągać olbrzymie rozmiary. Ten istotny fakt potwierdzają przypuszczenia niektórych paleontologów, którzy twierdzą, że w grawitacji współczesnej ziemi dinozaury nie mogły by istnieć, bowiem nie udźwignęły by swojego ciężaru.

Niekiedy gałęzie krzemowych drzew ulegają pęknięciu, jak to się często dzieje z naszymi drzewami a wówczas na powierzchni ziemi dochodzi do katastrofalnych zmian, które mogą objąć całe kontynenty i sądzę, że znikniecie Atlantydy w wodach Atlantyku oraz Lemurii na Pacyfiku były spowodowane obłamaniem się większej liczby gałęzi krzemowych drzew.

Jak wytłumaczyć sporadyczne pękanie konarów podziemnych drzew, które są tak kolosalne, ze trudno to sobie wyobrazić i przecież ich struktura chemiczna bazuje na twardym krzemie przez co muszą być bardzo wytrzymałe ?

Przypuszczam, że katastrofalne pękanie konarów było spowodowane zbliżeniem się do ziemi jakiegoś ciała niebieskiego tj. planety, komety lub asteroida, co wywołało zakłócenia w ziemskiej grawitacji i wówczas stabilności krzemowych drzew została niebezpiecznie naruszona. Potop opisywany w biblii oraz w innych przekazach religijnych i mitologiach mógł być zatem rezultatem pęknięcia większej ilości konarów podziemnych drzew.

Na razie to wszystko z moich domysłów, lecz aby całkowicie rozwikłać tajemnicę muszę poświęcić więcej czasu temu zagadnieniu i na koniec przedstawię kilka kluczowych zdjęć, dzięki którym doznałem totalnego oświecenia w kontekście wewnętrznej ziemi. Poniższe zdjęcia są bardzo istotne a zwłaszcza pierwsze, bowiem pochodzi z Watykanu i niniejszy monument jest bardzo zbliżony do mojego rysunku wewnętrznej ziemi, ale nie był on źródłem mojej inspiracji, niemniej w chrześcijaństwie istnieje mnóstwo motywów architektonicznych, które świadczą o tym, że religia chrześcijańska jest w posiadaniu wiedzy o wewnętrznej ziemi i oprócz tak oczywistego monumentu, w chrześcijaństwie znajdziemy inne bardziej wymowne detale i każdy z nas dosłownie cały czas miał je przed oczami.

Wskazówka pierwsza:  „Kula w kuli” z muzeum Watykańskiego.

sphere-within-sphere-pomodoro-4%255B6%255D

Monument „Kula w kuli” znajduje się na terenie muzeum Watykańskiego i podobne kopie są rozmieszczone w innych miastach na całym świecie i można odnieść wrażenie, że Watykan podąża z duchem czasu i jak każde inne muzeum prezentuje publice nowoczesną sztukę. Niemniej, jeżeli weźmiemy pod uwagę podstawową doktrynę chrześcijańską mówiącą o tym, że pod ziemią znajduje się piekło, natomiast według mojej hipotezy na odwrót, że pod ziemią istnieje raj, to wówczas ustawienie monumentu w Watykanie, nie było przypadkowe, lecz celowe i być może, Watykan tym bardzo skromnym sposobem, stara się przekazać ludziom prawdę o ziemi.

Koncept piekła pod ziemią nie tylko w chrześcijaństwie jest żelazną regułą i większość religii jest podobnego zdania, zaś współczesna nauka wykreowała bardzo zbliżoną teorię i przedstawia wnętrze ziemi jako rozgrzany do czerwoności zbiornik magmy i ognia. Wobec tego, teoria o krzemowym świecie wewnętrznym dla 99 % ludzi jest kompletnym absurdem, aczkolwiek Watykan i chrześcijaństwo posiada ogromny wpływ opiniotwórczy także w kwestiach naukowych i przypuszczam, że pewien segment hierarchii katolickiej, postawił monument „Kula w kuli” w Watykanie, aby zmienić ten stan rzeczy i stopniowo uświadomić ludzi co do prawdziwego wyglądu ziemi.

Przekaz monumentu jest oczywisty, ale kościół już 800 lat temu w jeszcze piękniejszy i oczywistszy sposób przedstawił ludziom prawdę o ziemi i choć jestem bardzo krytyczny w stosunku do katolicyzmu i generalnie do chrześcijaństwa, to w tym przypadku sądzę, że kościół i jego najwyższa hierarchia działa bardzo rozsądnie i według metodycznego planu naprawy świata i więcej nie jest w stanie zrobić, bowiem wyjawienie prawdy o ziemi wiązało by się z katastrofalnym naruszeniem realiów naszego ziemskiego życia a przede wszystkim świat wewnętrzny uległ by wówczas zagładzie.

Moim zdaniem kościół strzeże wejścia do świętego świata wewnętrznego przed chciwymi i egoistycznym ludźmi, bo musimy mieć na uwadze naszą wrodzoną zachłanność i fakt, że świat wewnętrzny obfituje nie tylko w szlachetne kamienie i metale, lecz także w inne cuda w związku z czym, perspektywa bogactwa oprócz pazerności jest w stanie obudzić w ludziach także niebywałe zdolności inżynieryjne i wówczas, ludzki wirus odkrył by wejście do świata wewnętrznego i by go zniszczył jak zniszczył ziemię na powierzchni. W każdym bądź razie religia chrześcijańska spełnia rolę sita, które oddziela plewy od ziarna.

Tybetańscy mnisi Buddyjscy również strzegą wejścia do wewnętrznej ziemi, które znajduje się gdzieś w Himalajach. Przypuszczam, że wejścia lub portale do świata wewnętrznego znajdują się w miejscach gdzie stoją obecnie ważniejsze budynki sakralne np. Watykan, Jasna Góra w Częstochowie, katedra Notre Dam w Paryżu, katedra Chartres itp., a także miejsca cudów np. Lourdes prowadzą bezpośrednio do krzemowego świata i żeby ten fakt przed nami ukryć, co jest zrozumiale katolicyzm ustanowił te miejsc świętymi.

Obecnie te miejsca są identyfikowane z kultem chrześcijańskim, który dla wielu z nas wydaje się infantylny wręcz głupi, ale taki jest cel i kościół działa w dobrej wierze, bowiem tym sposobem kościół testuje ludzi czy są gotowi przyjąć prawdę, lecz jak widzimy ludzie są coraz bardziej bezmyślni i jeżeli oni traktują swoja ziemię jak śmietnik, to co zrobili by światu wewnętrznemu ? Ale tylko bardzo mała część kleru katolickiego jest wtajemniczona w związku z tym, ogromna większość kleru wykorzystuje tą instytucję finansowo, lecz to również ma swoje plusy, bowiem ten aspekt kleru skupia ludzką uwagę na tym co kocha najbardziej, na pieniądzu i delikatny świat wewnętrzny jest póki co bezpieczny.

Każde miejsce na ziemi w którym dochodzi do jakiś bardzo niewyjaśnionych fenomenów i mogło by ludziom sugerować istnienie wewnętrznego świata, jest zatem przez kościół uznawane za miejsce objawienia np. Maryi. Jestem też zdania, że bardzo mały segment naukowców również świadomie powiela tradycyjne dogmaty o ziemi jako planety złożonej z magmy i oczywiście propagują nam perspektywy dalekich planet z klimatem zbliżonym do ziemskiego, aby ateistów zbić z tropu odnośnie wewnętrznej ziemi. Tak więc, katolicyzm działa na płaszczyźnie duchowej, zaś naukowcy na ateistycznej i urok raju w niebie dla przeciętnych wierzących stanowi ich sens życia, natomiast ateiści również patrzą w niebo, lecz przez pryzmat materialistyczny.

Monument „Kula w kuli” i wiele innych detali architektonicznych świątyń chrześcijańskich oraz niektóre dogmaty religijne, są więc bardzo subtelnymi wskazówkami dla bardzo małej garstki mądrych ludzi, którzy dorośli umysłowo do poznania prawdy i posiadacz tej świętej wiedzy jest wtedy gotowy przejść na stronę dobra czyli do wnętrza ziemi. Ale ten misterny i bardzo mądry plan jest już prowadzony od setek lat i okruchy prawdy odnośnie ziemi kościół sporadycznie ludziom przedstawia.

Wskazówka druga:  Sklepienia i kolumny w katedrach gotyckich.

Lincolns_Inn_Vaulted_Ceiling_1_(4875999395)330B24AB7B854BFA947C274E04EA0461

Wszyscy ludzie posiadają pamięć genetyczną o podziemnym świecie krzemowych drzew i niektórzy wydobyli ją na światło dzienne, tworząc przepiękne dzieła architektoniczne i kolumny oraz sklepienia w katedrach gotyckich są tego najznakomitszym przykładem. Pamięć genetyczną w kontekście świata wewnętrznego przelał na papier sławny pisarz Juliusz Verne w książce pt. „Wyprawa do wnętrza ziemi”, w której wspomniał o gigantycznych grzybach ( muchomorach ) rosnących w centrum ziemi. Budowniczym gotyckich kościołów i Juliuszowi Verne lub innym wielkim artystom umysłowo do pięt nie dorastam, niemniej moja pamięć genetyczna odnośnie świata wewnętrznego objawiała się miłością do kryształów oraz minerałów i jaskinie zawsze wzbudzały we mnie ogromną fascynację.

14b1562e839fbbadc1c4fa98a6c9e523img_1319

Ale przejdę do faktów w kontekście podobieństw elementów architektonicznych katedr gotyckich z domniemanymi krzemowymi drzewami i jak możemy dostrzec ze zdjęć, kolumny oraz sklepienia do złudzenia przypominają mój koncept świata wewnętrznego, który jak wspomniałem został stworzony zrośnięciem się koron krzemowych drzew. Budowniczowie katedr mimowolnie lub świadomie ukazali go naszym oczom, aczkolwiek interpretacja tak bardzo osobliwych detali, leży już w gestii obserwatora i wnioski do jakich doszedłem są subiektywne.

arbol-sangre-dragon-dracaena-cinnabari-socotraPonadto, w liturgii katolickiej mamy wiele wzmianek odnośnie drzewa życia, lecz w sensie ofiary jaką złożył Jezus umierając na krzyżu, niemniej jest to bardzo subtelne nawiązanie do prawdziwego drzewa życia w centrum ziemi. Ostatnie zdjęcie przedstawia drzewa rosnące na wyspie Socotra niedaleko Jemenu i swoim kształtem wiele nie odbiegają od kolumn oraz sklepień gotyckich.

Reasumując, sama wiedza o istnieniu świata wewnętrznego nie jest przepustką do szczęścia i wiecznego życia, bowiem wraz z wiedzą muszą iść czyny i to jest najtrudniejszy proces ku drodze do wnętrza ziemi, a wymaga on od człowieka złożenia ofiary w formie kompletnego odcięcia się od współczesnej cywilizacji. W następnym felietonie zajmę się portalami prowadzącymi do wnętrza ziemi i gdzie one mogą się znajdować oraz więcej spekulacji odnośnie samego drzewa życia w centrum ziemi.

 

Prawdziwy las

Wszyscy zainteresowani ciekawymi oraz niekonwencjonalnymi hipotezami na temat historii ziemi, muszą koniecznie obejrzeć poniższy film i żeby nie zdradzać zbyt wiele, powiem tylko tyle, że mowa jest o drzewach jakie ponoć rosły na ziemi stosunkowo niedawno, zaledwie 200 lat temu i dorastały one do niewyobrażalnie gigantycznych rozmiarów. Majestatyczne sekwoje z Kalifornii w porównaniu z hipotetycznymi drzewami kolosami są dosłownie wielkości zapałek.

Autor filmu sugeruje, że pozostałościami po owych olbrzymich drzewach są wszystkie góry na świecie. Teoria bardzo nieprawdopodobna i chyba najbardziej fantastyczna z jaką się spotkałem, ale gdy spojrzymy na znajdującą się w USA formację skalną tzw. Devils Tower ( Wieża Diabła ), to można odnieść wrażenie, że jej kształt do złudzenia przypomina pień drzewa i podobne struktury znajdziemy w każdym zakątku ziemi.

DETOfromhighUSGS

Pod wodą również znajdują się analogiczne formacje i na zdjęciu po prawej widzimy wysokie na 1700 metrów wzniesienie znajdujące się u wybrzeży Szkocji. Na płaskie wzgórze tego typu mówi się Mesa od hiszpańskiego słowa stół i jedna z najsłynniejszych Gór Stołowych znajduje się w Afryce południowej, aczkolwiek w Polsce również mamy pasmo Gór Stołowych w Sudetach i niedaleko, po stronie Czeskiej natkniemy się na ogromne filary skalne nazywane potocznie Skalnym lasem. Więcej informacji na temat podwodnej formacji u zachodnich wybrzeży Szkocji w poniższym linku.

http://www.bbc.com/news/science-environment-36806038

Pasma górskie są zatem pniami antycznych drzew, niektóre mają płaskie powierzchnie jak Devils Tower, zaś większość szczytów jest postrzępiona i pomyślmy o górach w sensie ich wartości duchowych, bowiem Himalaje, ale też większość gór na świecie zawsze były miejscami świętymi, co wskazuje na to, że zanim olbrzymie drzewa zamieniły się w litą skałę, posiadały inteligencję i ponadto były domem żywych istot a pamięć o tym zdarzeniu przetrwała do czasów współczesnych, aczkolwiek w bardzo zniekształconej formie. W związku z tym, wszystkie szczyty na świecie, nawet nasza skromna Ślęża, lub Łysa góra są owiane tajemnicą, ponadto są miejscami o wielkiej i ponadczasowej wartość kultowej.

Co prawda Polskie góry w porównaniu z Alpami, Himalajami lub Andami są niezbyt okazałe, to jednak one posiadają tą samą mistyczną moc, ale proszę zwrócić uwagę na bardzo intrygujący fakt z nimi związany, bowiem większość znaczących szczytów i wzniesień w tym kraju jest zwieńczona jak nie krzyżem ( Giewont, Łysa Góra ) to kapliczką ( Ślęża ) bądź katedrą ( Jasna Góra ) lub nadano wzgórzu nazwę np. Góry świętej Anny a to oznacza nic innego, jak próbę ukrycia przez religię chrześcijańską jakiejś wielkiej tajemnicy przed nami.

Główna kwestia filmu odnośnie drzew mówi o tym, że struktura chemiczna tych gigantów nie bazowała na węglu, lecz na krzemie przez co drzewa osiągały kolosalne rozmiary, zaś po zagładzie relatywnie szybko zamieniły się w skałę.  W związku z tym, autor filmu zwraca szczególną uwagę na heksagonalne filary Devils Tower i podobne struktury znajdujące się u wybrzeży Irlandii oraz w Argentynie, a jak wiemy z biologii, włókna roślin w przekroju poprzecznym w powiększeniu mikroskopijnym są heksagonalne, aczkolwiek formacje z Devils Tower są kolosalnych rozmiarów. Oficjalna nauka twierdzi, że te kształty są dziełem erupcji lawy z wulkanów, ale czy lawa zastyga w tak uporządkowany, wręcz matematyczny sposób ? Tylko żywe istoty tworzą heksagonalne kształty i oprócz roślin robią też tak nasze pospolite pszczoły w ulach.

Zagadnienie związane ze składem chemicznym drzew gigantów jest bardzo istotne, bowiem piękne kryształy górskie ( kwarc ) są złożone z więzów krzemowych, przez co kwarc jest drugim po diamencie najtwardszym minerałem. W związku z tym, krzemowe drzewa pod żadnym względem nie przypominały współczesnych elastycznych i relatywnie delikatnych drzew, lecz były twardymi jak kwarc potężnymi roślinami i de facto kryształami.

Miłości ludzi do kamieni szlachetnych nie jest więc podyktowana estetyką bądź piękną refrakcją światła, lecz naszą pamięcią genetyczną o dawnym świecie, ale to już moja osobista spekulacja, niemniej otwiera się przed nami, wprost bajeczny obraz dawnej ziemi, który stawia pod znakiem zapytania dosłownie całą współczesną naukę i w dużym stopniu religie, choć warto poświęcić im więcej uwagi, bo niektóre wierzenia są jednak cennym źródłem informacji a zwłaszcza opisy biblijne.

Z materiału filmowego możemy się dowiedzieć następną niewiarygodną hipotezę a mianowicie, że do zagłady olbrzymich drzew przyczyniła się pozaziemska cywilizacja, która gigantyczne drzewa za pomocą jakiejś technologii wycięła a następnie pobierała z nich cenne surowce i to co obecnie pozostało z niegdyś cudownej ziemi jest w dosłownym tego słowa znaczeniu kamieniołomem.

Wspomniane na początku płaskie wzgórza zwane górami stołowymi ( Mesy ), są ściętymi pniami gigantycznych drzew, natomiast postrzępione szczyty górskie typu Alpejskiego lub Himalajskiego są zakończeniami drzew, które zostały złamane w wyniku eksplozji nuklearnych do których jak mówi autor doszło w 1816 roku.

W dalszej części filmu autor postuluje, że wulkany są gigantycznymi hałdami toksycznych odpadów pozostałych po eksploatacji i sporadycznie eksplodują lub dymią i jeżeli ktoś ma kłopot ze zrozumieniem narracji, to zapraszam do rzucenia okiem do niniejszego streszczenia, gdzie przy pomocy zdjęć kluczowe aspekty filmu są chronologicznie wyjaśnione.

http://rosettedelacroix.com/?p=2599

Oczywiście w kontekście kolosalnych drzew od razu na myśl przychodzi film „Avatar”, lecz w prawie każdej mitologii znajdziemy wątek drzewa życia i na przykład w wierzeniach Germańskich mowa jest o drzewie świata Yggdrasil , zaś świętym drzewem Słowian był majestatyczny Dąb. Węgrzy mają legendę o drzewie sięgającego nieba i wśród mieszkańców Syberii istnieje podobny przekaz i generalnie u wszystkich antycznych ludzi świata drzewa symbolizowały życie i bezpieczeństwo. Ponadto na fladze Libanu jest ogromny Cedr o którym są wzmianki w nowym oraz starym testamencie i naturalnie w biblii mamy koncept rajskiego ogrodu i drzewo jest tam postacią pierwszoplanową.

Jeżeli więc na ziemi rosły kiedyś kolosalne drzewa, które według autora filmu osiągały nawet 60 kilometrów wysokości, to prawda jest dosłownie dziwniejsza niż fikcja, bowiem w Kostaryce i na Syberii znajdują się skalne kule rożnej średnicy, począwszy od malutkich rzędu kilku centymetrów a skończywszy na kilkumetrowych olbrzymach i po uruchomieniu mojej wyobraźni doszedłem do bardzo śmiałego wniosku, że kule są skamieniałymi nasionami owoców potężnych drzew.

Na bardzo popularnym Amerykańskim forum konspiracyjnym „Godlike Production”, skąd pochodzi film nawiązała się interesująca dyskusja odnośnie tematu gigantycznych drzew i niektórzy są przekonani, że równie potężny musiał być ich układ korzenny, który z biegiem czasu zamienił się w labirynt jaskiń i słynna kryształowa jaskinia w Naica w Meksyku, jest reliktem po ledwie jednym korzeniu. Poniżej link do dyskusji na Godlike Production.

http://www.godlikeproductions.com/forum1/message3255692/pg1

Przy okazji w poniższym linku chciałbym zaprezentować niesamowite zdjęcia z jaskini znajdującej się w Wietnamie i choć nie jest tak spektakularna jak kryształowa jaskinia w Meksyku, to jednak jej ogrom zapiera dech w piersiach i zachodzi pytanie co jeszcze ziemia kryje w swoim wnętrzu ?.

son-doong-cave-26

http://www.filmsforaction.org/articles/real-underground-kingdom-that-has-existed-for-millions-of-years-went-unnoticed-until-recently/

Z góry przepraszam, że film jest w języku angielskim i na domiar złego, autor zdaje się jest pochodzenia rosyjskiego i jego akcent sprawia spore trudności ze zrozumieniem, ale forum Godlike Production, niestety również po angielsku jest bardzo dobrym źródłem ciekawych informacji i wówczas ze spokojem można poczytać co ludzie z całego świata sądzą na temat gigantycznych silikonowych drzew.

Teorie i hipotezy zawarte w filmie mogą być czystą fantastyką, lecz cechują się bardzo oryginalnym podejściem do historii ziemi i warto spojrzeć na świat przez pryzmat niekonwencjonalnych teorii, bowiem oficjalna nauka tj. geologia, biologia i astronomia w większości kłamie i paradoksalnie w tekstach religijnych znajdziemy więcej prawdy.

Chciałbym zwrócić jeszcze uwagę na zakończenie filmu, ponieważ niesie ze sobą bardzo optymistyczny przekaz, który jest prawdziwy i poniekąd zbieżny z moim głównym postulatem odnośnie człowieka a mianowicie, jesteśmy Bogami, aczkolwiek upadłymi i szansa na renesans człowieka jest wciąż możliwa, ale żeby to osiągnąć musimy szeroko otworzyć oczy i rozumy. Pozdrawiam.