Woda

Święte elementy czyli powietrze, woda, ziemia i ogień

Bez wody i powietrza nie ma życia, ale te dwie substancje chemiczne mają też właściwości metafizyczne, bo od zarania dziejów niektórzy bardzo uduchowieni ludzie używali np. miski z wodą do odczytywania przyszłości, lub kontaktowali się za pomocą wody z Bóstwami lub z umarłymi.

Powietrze ma podobne mistyczne właściwości co woda i przekonałem się o tym osobiście. Pracowałem kiedyś w kotłowni przemysłowej i do doprowadzania powietrza do pieca służył duży wentylator, a raczej metalowa dmuchawa, która co pół godziny automatycznie się włączała i po kilku minutach wyłączała. Działo się to zawsze późną nocą i gdy wentylator zaczął chodzić, to słyszałem w jego szumie muzykę i rożne ludzkie głosy, tak jak by włączyło się nagle radio. Dźwięk muzyki i głosy nie były zbyt intensywne i nie byłem w stanie zrozumieć szczegółów.

Z wodą miałem podobne doświadczenie i kilka razy gdy w domu leciał z kranu mały strumień wody, to słyszałam wtedy jakąś bliżej nieokreśloną piękną melodię.

Warto dodać, że tak naprawdę istnieje pięć podstawowych świętych elementów, ponieważ oprócz powietrza, wody, ziemi oraz ognia jest piąty ether, i jest to substancja łącząca wszystkie cztery i przenikająca cały kosmos. Ether istnieje tylko w przekazach Ariańskich, czyli w Wedyjskich, które do dnia dzisiejszego stanowią podstawową część religii Hinduistycznej.

Geocentryzm

Na korzyść hipotezy, że ziemia jest stacjonarna i nie obraca się wokół swojej osi przemawia odległość jaką samoloty pasażerskie pokonują lecąc w kierunku zachodnim, bo jeżeli ziemia by się obracała, to wówczas lot na zachód trwał by znacznie szybciej niż na wschód, a jest inaczej i czas lotu w linii prostej, na ta samą odległość z tego samego miejsca na zachód i na wschód jest identyczny.

Ta anomalia dowodzi, że ziemia jest planetą stacjonarną wokół której krąży księżyc, słońce oraz wszystkie planety tzw. układu słonecznego i żeby przekonać się o słuszności tej na pozór bezsensownej hipotezy, wystarczy przyłożyć palec centymetr nad globusem, powiedzmy nad Warszawą, po czym obrócić go w prawa stronę i ruszyć głową.

Została w nas utrwalona wiedza, że ruch globusa w prawą stronę odpowiada rzeczywistemu kierunkowi obracania się ziemi na wschód, skąd wschodzi słońce, i mając to na uwadze pomyślcie o dwóch samolotach startujących w tej samej chwili z Warszawy, i jeden leci 1000 kilometrów w linii prostej na zachód, natomiast drugi odlatuje 1000 kilometrów na wschód.

Znajdujemy się na pokładzie pierwszego samolotu, a nowoczesne samoloty pasażerskie na dużych wysokościach osiągają szybkość niecałych 1000 km/h, i za godzinę powinniśmy znaleźć się w miejscu docelowym. Aczkolwiek znajdziemy się o wiele dalej bo musimy pamiętać, że ziemia obraca się pod nami w kierunku przeciwnym na wschód w związku z tym, 1000 kilometrów na godzinę, plus szybkość obracania się ziemi, która w tej szerokości geograficznej wynosi około 1000 km/h, daje nam szybkość rzeczywistą rzędu 2000 tysięcy kilometrów na godzinę i gdyby ziemia obracała się wokół swojej osi, to po godzinie lotu na zachód wylądujemy tysiąc kilometrów dalej.

Wracamy do Warszawy i lecimy teraz w kierunku wschodnim z szybkością 1000 km/h, i ziemia pod nami obraca się również na wschód z prędkością 1000 km/h, w związku z tym rezultat podróży jest absurdalny, ponieważ jesteśmy co prawda w powietrzu, ale stoimy de facto w miejscu i po godzinie lotu lądujemy z powrotem w Warszawie. Tak mniej więcej wyglądała by sprawa gdyby ziemia się obracała i aerodynamicznie opływowy sterowiec, zrewolucjonizował by wówczas transport powietrzny.

Sterowiec zbliżony kształtem do pięknego przedwojennego Zeppelina, po obu stronach był by wyposażony w dwa silniki napędzające śmigła, których zadaniem było by ustawienie sterowca w kierunku zachodnim i utrzymanie statku powietrznego w jednym punkcie, bo rzecz jasna sterowiec pozbawiony napędu śmigłowego, zaczął by się poruszać z kierunkiem wiatru. Ponadto napęd służył by do skierowania sterowca na północ lub południe od trajektorii równoleżnikowej. Wznosimy się zatem sterowcem na niewielką wysokość np. 500 metrów, i po godzinie stania w powietrzu lądujemy sterowcem 1000 kilometrów na zachód od miejsca startu, natomiast po 24 godzinach sterczenia w powietrzu okrążylibyśmy całą ziemię!

Ten niezwykły sposób przemieszczania się na duże odległości, był by możliwy na wirującej wokół swojej osi ziemi i z pewnością został by zastosowany na szeroką skalę, ale ziemia jest stacjonarna w związku z tym, uniwersalnym środkiem transportu są samoloty i pasażerowie samolotów, a także pojazdów na ziemnych poruszający się ze wschodu na zachód i vice versa nie doświadczają żadnych anomalii czasowych.

Z samolotami związana jest inna ciekawa kwestia w formie tajemniczego fenomenu chemtrails (smugi kondensacyjne). Są to długie białe linie jakie pozostawiają na niebie samoloty pasażerskie i według popularnej teorii spiskowej, samoloty celowo rozpraszają w atmosferze toksyczne związki chemiczne, które ponoć ludzi zatruwają, ogłupiają lub wywołują zmiany klimatyczne.

Coś w tym jest na rzeczy, ponieważ tylko duże samoloty pasażerskie, pozostawiają na niebie białe smugi, natomiast za myśliwcami odrzutowymi nie ma żadnych śladów, a obydwa typy samolotów posiadają podobne silniki odrzutowe, które podczas pracy nagrzewają się do bardzo wysokich temperatur i powinny kondensować powietrze w parę wodną i w smugi.

Wniosek z tej obserwacji jest następujący. W dużych samolotach pasażerskich, z łatwością można umieścić zbiorniki z płynnymi chemikaliami i nawet w samolocie pełnym pasażerów, jest zarezerwowana specjalna sekcja na ów zbiornik. W porównaniu z samolotami pasażerskimi, myśliwce odrzutowe są małe w związku z tym, nie ma w nich miejsca na montaż zbiorników z chemikaliami i myśliwce spełniają rolę stricte wojskową.

Prawie każda teoria spiskowa jest jak cebula, i pod pierwszą warstwą ukrywa się następna i najbardziej zaskakująca mówi o tym, że silniki turboodrzutowe zamontowane na samolotach pasażerskich, są napędzane paliwem tylko podczas ich rozruchu, gdy samolot znajduje się jeszcze na pasie startowym.

Wkrótce po wprowadzenia silników w ruch, dopływ paliwa do silników jest wstrzymany i od tego momentu silniki pracują na powietrzu, które wewnątrz turbiny jest w jakiś niezwykły sposób sprężane, i energia uzyskana ze sprężonego powietrza, daje samolotom wystarczający ciąg aby unieść się w przestworzach. Ta teoria nie jest wcale głupia i genialny Austriacki naukowiec Wiktor Schauberger (1885-1958), badając właściwości powietrza udowodnił, że zwykłe powietrze może być czystym źródłem energii, jeżeli zostanie poddane odpowiedniemu przepływowi, co powoduje implozję i wyzwolenie z powietrza ogromnej dawki energii.

W związku z tym, Niemcy podczas II wojny światowej, prowadzili prace konstrukcyjne nad pojazdami latającymi według pomysłu Schaubergera, ale pod koniec wojny całą dokumentację techniczną skonfiskował wywiad Amerykański i Rosyjski. Schauberger odkrył również że woda, posiada takie same egzotyczne właściwości energetyczne jak powietrze i wywnioskował, że ruch obrotowy śrub i śmigieł jest mało wydajną i prymitywną metodą napędu statków i samolotów. Wiktor Schauberger nie był typowym naukowcem akademickim, lecz był ostatnim wielkim alchemikiem, ponieważ natchnienie do prowadzenia badań nad wodą i powietrzem czerpał z przyrody. Schauberger doznał odkrywczej eureki obserwując górskie strumienie, płynące w nich ryby i loty ptaków.

 

 

 

 

Drobiazgi cieszą

Polityka, religia, masowa kultura, fatalna sytuacja materialna i związane z nimi zamieszanie poważnie ten Naród skłóciły i ludzie pogrążyli się w apatii, egoizmie a to spowodowało brak zainteresowania losem bliźniego, i dlatego bardzo mnie cieszą każde objawy udzielania chociaż przyrodzie pomocnej dłoni przez jeszcze wielu najczęściej starszych ludzi. Tą grupę Polaków mocno krytykuję (przeważnie brutalnie) w moich niektórych felietonach, choć powinienem mieć dla nich wielki szacunek i mam, ale już prawie tylko z powodu ich wieku, natomiast jeśli chodzi o wiedzę polityczną, historyczną a nawet tą zwykłą życiową to nie znajduje u Polskich seniorów jakiegoś obiektywnego rozumowania i rozsądnego stanowiska wobec problemów współczesnej Polski i świata. Czyli mądrość polityczna w tym segmencie społeczeństwa występuje już niestety w śladowych ilościach i można by się z tego powodu poważnie załamać, bo głównie starsi Polacy, wręcz religijnie biorą udział w wyborach powszechnych i swoimi niemądrymi decyzjami politycznymi najbardziej niszczą ten kraj i przekreślają godne życie nie tylko sobie, ale przede wszystkim własnym dzieciom i wnukom w Ojczyźnie.

Optymizm jednak do mnie ostatnio przyszedł, paradoksalnie za sprawą starszych Polaków, którzy pomimo swoich wielu wad, skrzywionej świadomości i fanatyzmu religijnego podczas ostatnich sierpniowych upałów jakie nawiedziły Polskę, pokazali swoje człowieczeństwo, altruizm i jednak mądrość. Nie ! Nie przestali chodzić do kościołów, nadal wierzą we wszystko co im ładny Pan/Pani w TV powiedzą i boją się jak ognia przejechać rowerem przez pasy dla pieszych, bo nie wolno ! Lecz zbyt wiele od nich nie wymagajmy, ponieważ starsi ludzie widząc i czując swój schyłek życia i związane z tym choroby, dolegliwości przechodzą codzienną gehennę, i zagubieni szukają autorytetów jak nie w TV, to pocieszenia u szarlatanów kościelnych, a także bardzo łatwo pozwalają się zastraszać, no i samotność na pewno im też bardzo doskwiera. Niestety taka już jest kondycja ludzka i nie ma na to rady, ale żeby zrekompensować sobie to smutne życie, wielu starszych ludzi robi czasem rzeczy bardzo szlachetne i godne pochwały, bo dopiero z wiekiem człowiek dostrzega prawdziwe piękno, a raczej refleksja (rachunek sumienia) nad własnym kruchym życiem wyzwala chęć pomocy innym istotom, w tym przypadku zwierzętom.

Od zaledwie 5 lat jestem wielkim miłośnikiem przyrody i staram się w miarę moich możliwości pomagać przyrodzie w moim miejscu zamieszkania, tak więc buduję na wiosnę budki lęgowe dla ptaków a na zimę je dokarmiam, natomiast gdy przeszły przez Polskę ostatnie upały wystawiałem tacki z wodą dla wszelkiego ptactwa na osiedlowy trawnik i nie byłem w tym odosobniony, albowiem spostrzegłem że starsi ludzie również kładli pojemniki z wodą na osiedlowe skwery i 2026f435b2ac952eprzypomniałem sobie, że przecież oni tak zawsze robili, co bardzo mnie podbudowało, i ten mały szczegół złagodził moją dotychczas ultra krytyczną opinię o Polskich seniorach. W obliczu tego pięknego gestu starszych Polaków przyszła kolej na analizę mojego życia i szukałem odpowiedzi na pytanie, skąd we mnie się wzięła miłość do przyrody i ją znalazłem. Starsi ludzie byli dla mnie przykładem, oni jednak wnoszą dużo dobra w nasze życie i uczą ptakszlachetnych rzeczy, nie tylko religijnych bzdur, uległości i dyletanctwa politycznego choć tego jest niestety więcej. Myślałem że wszystko wiem najlepiej i jestem ekspertem politycznym, ale musiałem schylić głowę w pokorze przed Polską starszyzną w której drzemie dobroć.

Żywioły

Albo jesteśmy Przy – Rodzie, albo przeciwko niej i na pewno nigdy jej nie pokonamy, lub nie podporządkujemy, bo jak chcesz żyć bezpiecznie kiedy niszczysz swój Dom – Ziemię? Przyroda jest potężną siłą regulującą każde wynaturzenie, ona działa powoli aczkolwiek bezwzględnie i nie jesteśmy pionkami w rękach jakiegoś boga, lecz w objęciach Boskiej wszechmocnej przyrody, która pokazała już wiele razy swoją moc, zsyłając na homoseksualistów plagę AIDS i inne katastrofy. Jak wspomniałem na początku proces likwidacji głupoty i degeneracji trwa eony i może wyglądać, że obecnie człowiek opanował w jakimś stopniu naturę, ale jestem pewien, że przyroda z łatwością poradzi sobie z ludzkim pasożytem, dewastującym bezmyślnie ten piękny żywy klejnot w bezmiarze kosmosu. AIDS jest odpowiedzią przyrody na zgniliznę, ale zwykłe kataklizmy naturalne jak pożary, trzęsienia ziemi, powodzie są najlepszym dowodem na potęgę ziemi, wskazujące na jej niezadowolenie z naszych poczynań.

Serce pęka na widok zniszczeń jakie człowiek wyrządza przyrodzie i końca tej destruktywnej działalności nie widać. Chciwość która w nas zawsze drzemała, została w człowieku wyzwolona przez religię i skierowaliśmy ten barbarzyński instynkt w bezbronne zwierzęta, w roślinność, w wodę i w powietrze, ale czy na pewno przyroda jest bezbronna? W obliczu potęgi przemysłowej, naukowej cywilizacji i jej wielkich struktur jak zapory wodne, mosty, ogromne miasta z budynkami pnącymi się ciągle ku niebu, można odnieść wrażenie, że człowiek w końcu zdobył i podporządkował sobie przyrodę, ale my patrzymy z perspektywy 100 lub 1000 lat, dla nas są to wieki natomiast dla przyrody, dla ziemi jest to ułamek sekundy i te wielkie betonowe struktury obrócą się już nawet po 100 latach w zgliszcza, w pył. Co prawda człowiek jest zdolny już teraz do zniszczenia wszystkich dzikich zwierząt i drzew, i nad tymi żywymi istotami faktycznie dominujemy, ale nigdy nie będziemy w stanie okiełznać innego elementu przyrody – wody, która często pokazuje nam swoją ogromną moc, zalewając i niszcząc ludzi. Wystarczyła jedna malutka niezauważalna fala na oceanie, by zbliżając się do brzegu stopniowo rosnąć do gigantycznych rozmiarów, sprzątnęła w kilka minut blisko 200 tysięcy ludzi wraz z ich wielkimi miastami. W obliczu tej mocy, człowiek jest całkowicie bezbronny i żadne ludzkie budowle nie powstrzymają sił przyrody. Ona ma do swojej dyspozycji oprócz wody także siłę wiatru i ognia i jeżeli człowiek się nie opamięta, przyroda użyje w jednej chwili tych trzech elementów i pokaże nam kto na ziemi naprawdę rządzi. Na razie te wszystkie powodzie, susze, trzęsienia ziemi etc. są to tylko ostrzeżeniami dla nas, ale jak ziemia się zdenerwuje wtedy nie będzie litości i szczęśliwego zakończenia jak w amerykańskim filmie katastroficznym.

Przyroda ma w zanadrzu wiele niespodzianek dobrych a także okrutnych i obydwie są jej odpowiedzią na ludzkie postępowanie wobec niej. Przyroda bezwzględnie niszczy wynaturzenia i nawet dobrzy ludzie, szanujący przyrodę cierpią, bo wyzwolony wirus, kataklizm działa totalnie i nie czyni wyjątków. Już od setek, a być może tysięcy lat ziemia odpowiada na ludzka chorobę żywiołami, podobnie jak organizm człowieka odpowiada na chorobę np. gorączką, katarem, kaszlem z tą różnicą że chory może z tego powodu umrzeć, natomiast ziemia jest nieśmiertelna i gdy dojdzie do przełamania przez nas równowagi, ziemia jednym kichnięciem zmiecie nas z powierzchni tej planety i wyzdrowieje. Przyroda na razie jak stary mądry nauczyciel, cierpliwie nas uczy i musimy pozytywne wnioski z tych lekcji wyciągnąć, zanim będzie dla nas wszystkich za późno. Ogień i woda są niszczącymi siłami ale także życiodajnymi, i tylko od nas zależy co wybierzemy.

Ogień i woda
0b56bcc8f38a77d7e02d1e9bcd50c054Zauważcie że wszystkie pierwotne religie pogańskie uznawały Ziemię i Słońce za prawdziwie żywe istoty i oddawały im cześć, oni wierzyli, że męska natura Słońca i kobieca Ziemska, zrodziła całe piękno otaczającej przyrody, w tym nas ludzi. Korupcja pojęcia żywego słońca i ziemi postępowała już na długo przed narodzeniem się Religi hebrajskiej, choć nadal słońce było centralnym punktem wszystkich wyznań, ale już żywa ziemia schodziła na drugi plan, być może z tego prostego powodu, że człowiek żyjąc na ziemi był na łasce potężnych sił przyrody, ze wszystkimi jej zagrożeniami. Ten fakt sprawił, że w obliczu np. śmierci spowodowanej powodzią lub śmierci ze strony dzikich zwierząt, ziemia w oczach ludzi nie była już święta, lecz stanowiła śmiertelne zagrożenie, tym samym ranga kobiety w społeczeństwach została zmniejszona. Natomiast słońce, oddalony ognisty punkt na niebie nie ogarnięty ludzkim umysłem, pozostał do teraz tajemniczy i jeszcze niedawno słońce pod nazwą Boga Swaroga było uznawane przez naszych Słowiańskich przodków za święte.

Wszyscy pierwotni ludzie wiedzieli tą podstawową rzecz, że bez słońca – światła nic nie urośnie i nie będzie życia, ale pojęcie życiodajnego słońca i jego Boskość stopniowo zaczęto przypisywać władcom i monarchom jak np. w starożytnym Egipcie. W ten mniej więcej sposób mądrzy ludzie stracili fundamentalną wiedzę o żywym słońcu i zaczęli oddawać cześć, zwykłym ludziom w złotych szatach i koronach, innymi słowy zorganizowane religie ogłupiły ludzi odbierając im wiedzę o słońcu i ziemi, skupiając uwagę najpierw na władcach w koronach, a religia żydowska, z perspektywy czasu najnowsza ze wszystkich zorganizowanych  stworzyła na fundamentach poprzednich, jednego absolutnego Boga. Koncept jednego boga nie był niczym nowym, ale nowością było przypisanie przez żydów swojej Boskiej wyjątkowości czyli pojęcie narodu wybranego. Ta rasistowska idea przyjęła się wśród żydów, lecz wśród pogańskich ludów Europy żyjących w braterstwie i równości społecznej z ich przebogatym panteonem Bóstw, te żydowskie farmazony były nie do zaakceptowania i z tego względu żydzi stworzyli dla Europejczyków Boską Maryję i Boskiego Jezusa. Powstała Trójca Boska z głównym Bogiem Ojcem Słońcem, Boską Matką Ziemią, Maryją i z ich pół bogiem, pół człowiekiem synem Jezusem. Moim zdaniem pomysł tzw. narodu wybranego podzieli śmiertelnie najpierw pogańskich Europejczyków, a później resztę świata na setki wzajemnie się zwalczających narodów, ale to jest temat na osobny felieton.

Ten nowy żydowski koncept Trójcy jest najbliższy pradawnym pogańskim wierzeniom, nie tylko Słowian ale innych ludów całej ziemi, albowiem ciepłe promienie słońca wnikając w wilgotna ziemie rodzą życie, identycznie jak męski plemnik wchłaniany w wilgotne kobiecie jajko, rodzi człowieka. Kto wie czy powyższy fakt nie jest tajemnicą akceptacji religii chrześcijańskiej przez miliardy ludzi, ponieważ podświadomie każdy z nas posiada pradawną mądrość o słońcu, ziemi i narodzin życia na tej planecie, a żydzi tworząc dla nas chrześcijaństwo mimowolnie tą uśpioną w nas prawdę przebudzili?

Proces przebudzenia może potrwać dziesiątki lat, ale on już czasem dawał o sobie znaki w formie rewolucji, powstań i jest nie do zatrzymania, bo prawda nad kłamstwem zawsze zwycięży. Paradoksalnie żydzi sami przyczynili się do swojego nieuniknionego upadku, który może nastąpić w każdej chwili. Z powodu tego światowego przebudzenia, zarażone żydowskimi wartościami masy ludzkie, grabią jak najwięcej bogactw, ponieważ wiedzą co ich czeka a także tworzą nam wojny, konflikty, szerzą najgorsze formy degeneracji moralnej aby w tym chaosie zdusić siłę prawdy i przedłużyć tym samym okres swojego istnienia. Wszystko co piękne rodzi się w powijakach, w chaosie i czekają nas jeszcze trudne chwile, ale zwyciężymy wtedy tylko gdy zaczniemy szanować przyrodę, bo ona jest najważniejsza, ona jest naszą Matką, domem, wszystkim.

Hartowanie
W przyrodzie szkodniki przez pewien czas maja wolne pole działania i powodują zniszczenia, ale zawsze przyroda na swój sposób poradzi sobie z nimi i je wytępi. Człowiek jest cząstką przyrody a zarazem największym niszczycielem wszystkiego co żywe. Katastrofy naturalne, wirusy, choroby nie są przypadkowymi zjawiskami, lecz są reakcją przyrody na ludzkiego szkodnika, przyroda powoli nas eliminuje z tej planety i możecie być pewni, że ten proces jest nie do zatrzymania, chyba że całkowicie zmienimy naszą świadomość zaczynając od nie przelewania krwi zwierząt. Zabijanie zwierząt jest najgorszym ciosem w przyrodę i największą blokadą naszej świadomości. Lepiej od razu odrzucić przyzwyczajenia i nawyki niż brnąc półśrodkami z powrotem do żydowszczyzny, zamiast iść do Słowiańszczyzny, ale tej prawdziwej. Dlatego ten proces wewnętrznej transformacji nie będzie łatwy, i póki co Ogień i Woda ludzką zarazę niszczy, bo jednak większość z nas lekceważy zwierzęta i potwornie je krzywdzi.

Degradacja psychiczna i fizyczna człowieka trwa już setki tysięcy lat, moim zdaniem książka jest przejawem upadku człowieka i jego postępującej utraty pamięci. Nasi Słowiańscy przodkowie nie przepadli z powodu Chrześcijańskiej pożogi. Oni byli silni i potężni ponieważ wielbili i szanowali przyrodę ( roślinność i zwierzęta ) ponad wszystko, lecz z niewiadomych przyczyn ich łączność ze światem przyrody stopniowo znikała, na długo przed przyjściem religii chrześcijańskiej do Europy, a gdy ona tu wkroczyła, wtedy już z łatwością dokończyła dzieło zniszczenia niegdyś wspaniałej Cywilizacji Słowiańskiej. Podobnie upadli Indianie północnoamerykańscy, którzy swoją pierwotną łączność i miłość do przyrody stracili setki lat przed przybyciem białego człowieka. Kolonizatorzy Europejscy zastali Indian podzielonych na setki plemion wzajemnie się mordujących, i w świetle tego podbicie ich było już formalnością, biali do tego celu użyli alkoholu i Indianie stoczyli się sami na dno – dosłownie.

Kto wie czy żydowska religia i materialna świadomość nie są narzędziami w rekach przyrody, stworzeni przez nią aby proces eliminacji przebiegł szybciej ? Wielu ludzi jak widzimy wspiera żydowskość i oni ostatecznie zginą, ale jednostki w pełni przebudzone ocaleją i Ci ludzie zbudują na fundamentach absolutnego poszanowania przyrody, Nową Cywilizację. Ta żydowskość została nam celowo objawiona, ze wszystkimi negatywnymi cechami aby otworzyć nam oczy i świadomość na zło. Większość ludzi niestety zignorowało te ostrzeżenia i są skazani na zagładę, natomiast jednostki świadome, co prawda w tym morzu zła też cierpią ale żelazo hartuje się w Ogniu i ostatecznie dobro zwycięży.

Żydowska świadomość jest zaprzeczeniem wszystkiego co piękne i ludzkie, ona wpoiła nam dogmat, że przyroda jest tylko po to aby nam służyła i dawała. W tym jest trochę racji, ale żeby czerpać z przyrody, żyć w pokoju z czystymi sumieniami musimy przyrodzie zaoferować coś w zamian.Ten bardzo ważny szczegół jest w religiach żydowskich całkowicie pomijany i popatrzcie na stosunek do zwierząt trzech żydowskich Religi – hebrajskiej, chrześcijańskiej muzułmańskiej. Te religie wprost gardzą zwierzętami, ich wyznawcy dosłownie toną we krwi miliardów barbarzyńsko zarzynanych zwierząt. Myślicie że to ujdzie wam bezkarnie? Możesz być nie wiadomo jakim filozofem, człowiekiem mądrym i oświeconym, odrzucającym materializm, pieniądz i religię, ale jeśli spożywasz mięso to nawet nie osiągnąłeś pierwszego stopnia przebudzenia i tkwisz ciągle w żydowszczyźnie. Aż dziw bierze, że już prawie cala ludzkość jest opętana jego prymitywnymi wartościami, ale widocznie jesteśmy świadkami końca człowieka i zostało uruchomione sito i tylko zdrowi na umyśle, nie zarażeni żydowszczyzną przez nie przejdą, a reszta pójdzie w piach, jak przystało pasożytom.