smoczek

Herosi i ofermy

Zastanawia mnie co płaczące niemowlęta miały w ustach, gdy nie było smoczków, ponieważ jeszcze jakieś 100 lat temu ten wynalazek w obecnej plastikowej formie nie istniał, i matki musiały w jakiś inny sposób swoje niespokojne dzieci uspokoić. Małe dziecko mogło wpaść na pomysł ssania swojego kciuka, lub matka dziecko przytuliła i szeptając do ucha troskliwe słowa, lub śpiewem małą pociechę uśpiła.

Kiedyś matki na piękne rzeczy miały czas, zaś obecnie są zmęczone pracą od 8 do 16 i żyjemy w erze plastiku, gdzie prawie wszystko jest sztuczne włącznie z miłością.

Dawniej dzieci nie płakały tak często jak obecnie, ponieważ ssały mleko z matczynej piersi które jest najlepszym eliksirem uspokajającym w kosmosie, ponadto mleko z piersi jest doskonałym pokarmem i dzieci karmione piersią wyrastają na bardzo zdrowych, odważnych i inteligentnych osobników. Kobieta karmiąca piersią może być też pewna, że nigdy nie zachoruje na raka piersi.

W dosłownym tego słowa znaczeniu plastik, w formie smoczka zastąpił matczyną miłość do dziecka i de facto sztuczny pokarm zastąpił cudowny pokarm z piersi i tu mamy prawdziwą tragedię, ponieważ plastik zawiera bisfenol – żeński syntetyczny hormon estrogen, który przyszłych mężczyzn zamienia w kobiety, zaś w skład każdego jednego sklepowego pokarmu dla małego dziecka wchodzi soja, która zawiera najwięcej naturalnego estrogenu.

Z plastikowych butelek, przez plastikowe smoczki niemowlaki połykają zatem miksturę, która chłopców feminizuje, zaś dziewczynki zbyt wcześnie dojrzewają i dlatego współczesne kobiety są tak bardzo useksualizowane i nie zaspokojone, natomiast wśród mężczyzn jest coraz większy procent homoseksualistów.

Konsumpcja mięsa i mleka przez dorosłych ludzi dopełnia swego, ponieważ dla szybszego wzrostu masy ciała i większej produkcji mleka, wszystkie krowy są „pompowane” hormonami wzrostu, które zostały stworzone na bazie kobiecych estrogenów, a kiedyś małe dzieci pochłaniały potrzebny we wczesnym stadium rozwoju estrogen, jedynie w mleku z matczynej piersi.

Stosunkowo niedawno wychowane na matczynych cycach bobasy, wyrastały na bardzo odważnych mężczyzn, którzy małymi żaglowcami wyruszali w wielkie oceany i giganci zdobyli świat, zaś współcześni sfeminizowani mężczyźni wychowani na plastiku i truciźnie, boją się kropel wody i nie wyjdą bez parasoli na deszcz.

W podziękowaniu za odwagę jaką przyszli zdobywcy świata wyssali z mlekiem swoich mądrych matek, marynarze zaczęli umieszczać na dziobach fregat i galeonów symbol matki żywicielki i szczęścia w formie popiersi nagich kobiet, no i w końcu sam Jezus na wielu pięknych obrazach pije mleko z matczynej piersi.

Możemy być zatem Jezusami-zdobywcami, jeżeli odrzucimy życie syntetyczne i powrócimy do naturalnego i kobiety mają w tym kontekście kluczową rolę do spełnienia. Pomyślna przyszłość człowieka na ziemi zależy od kobiecych piersi.