śmierć

Wyzwolenie

Już od kilkunastu lat praktykuję skrajny weganizm i ciągle szukałem odpowiedzi, jaki czynnik odegrał główną rolę w wyborze tego sposobu odżywiania i chyba wreszcie znalazłem klucz do zagadki, ale wstępne oświecenie przyszło dopiero po bliższym zapoznaniu się z wierzeniami Hinduistycznymi i filozofią Buddyjską. Wprawdzie dalekowschodnie religie są źródłem wielkiej mądrości i natchnienia, lecz średniowieczny Europejski dualistyczny ruch Katarski, i sprzeczne z teologią chrześcijańską zasady duchowe, ułożyły wszystko w całość.

Dwie kwestie wpłynęły na wybór diety bezmięsnej i pierwsza to rzecz jasna poszanowanie życia zwierząt, natomiast drugą odkryłem stosunkowo niedawno, lecz praktykowałem tą zasadę podświadomie już od młodocianego wieku, na długo przed zupełnym wykluczeniem produktów pochodzenia zwierzęcego z mojej diety.

Z roku na rok jadłem coraz mniej i najpierw zacząłem pomijać śniadanie, następnie obiad, aż w końcu zrezygnowałem z kolacji i obecnie moje potrzeby pokarmowe, ograniczają się do jednego posiłku dziennie. Poranną energię zapewnia mi mocna kawa z dużą porcją cukru, a w parze z kawą idzie oczywiście tytoń i palę papierosy dosłownie jak komin, ale z tym wyjątkiem, że tytoń uprawiam na własnym kawałku ziemi i ekologiczny „czysty”, dym ma właściwości wizjonerskie i lecznicze.

Do posiłku zasiadam późną nocą w samotności i absolutnej ciszy i najważniejszy aspekt tego rytuału polega na tym, że nigdy nie jem do syta. Korzyści jakie gwarantuje mi ten wstrzemięźliwy styl odżywiania są ogromne i po pierwsze, nie obciążone pokarmem ciało ma optymalną wagę, po drugie mózg pracuje świetnie i po trzecie, mój zmysł smaku jest bardzo wyostrzony i odnoszę wrażenie, że każdy łyk wody, kawałek chleba i porcja potrawy pochodzi od samego Boga.

Nie mam już innej alternatywy, jak dopiąć celu i końcem tej ziemskiej wędrówki i moim przeznaczeniem, jest świadoma śmierć głodowa, która w Hinduizmie jest jedną z trzech dopuszczalnych form samobójstwa i zapewnia ona, przerwanie cyklu reinkarnacji na ziemi i życie duchowe w wyższym (boskim) wymiarze. A zatem głodówkę całodobową mam poza sobą i daję sobie radę i teraz czeka mnie głodówka kilkudniowa, po której przyjdzie czas na wieczną.

Na ten krok nie jestem jeszcze gotowy i być może umrę śmiercią naturalną z powodu choroby lub ulęgnę śmiertelnemu wypadkowi, co by było wielką tragedią, ponieważ mimo diety wegetariańskiej i względnie czystego serca, wyrządzałem zwierzętom straszne katusze gdy byłem młody i bagaż złej karmy posiadam ogromny.

W związku z czym, śmierć z przyczyn poza moją kontrolą wiążę się z pewną reinkarnacją mojej duszy w ciele zwierzęcym i na własnej skórze odczuję wówczas ból, jaki kiedyś zadawałem np. muchom odrywając im skrzydełka bądź kończyny. Jestem więc pewien, że dobrowolną śmiercią głodową odkupię wszystkie winy i na ziemię już nigdy nie powrócę.

Stosunkowo prosta dieta wegetariańska, jest zaledwie jednym elementem procesu odchodzenia od świata materialnego. Od bardzo długiego czasu żyję w celibacie, przez co nie mam dzieci i kobiety przestały mnie interesować, ale sporadycznie kobiece wdzięki w głowie mi mieszają, niemniej staram się upraszczać egzystencję do minimum i wówczas rozłąka z ciałem i ziemią nie będzie zbyt bolesna. Bez wątpienia, moim życiem już od narodzin kieruje jakaś gnostyczna siła kosmiczna, ponieważ z natury jestem kochającym ciszę i ciemność samotnikiem.

Ciało jest przekleństwem i związany z nim ciężar nałogów i trywialnych przyzwyczajeń trzyma mnie i większość z nas mocno na dnie, bo na pozór bardzo relaksujące sobotnie nocne oglądanie telewizji z piwem w ręku, tylko na moment uśmierza ból istnienia. To jest chwila warta życia, lecz alkohol i TV niszczą duszę i intelekt. Znacznie zdrowsze i dłuższe wyrwanie z więzów ciała gwarantuje jednak sen, który uskrzydla duszę i pozwala jej szybować w przestworzach jak ptak.

Drugą hindusko/buddyjską metodą na unikniecie reinkarnacji poprzez samobójstwo, jest bardzo drastyczne samospalenie, natomiast trzecia wymaga odizolowania się od świata zewnętrznego np. w jaskini i wstrzymaniu oddechu.

Aczkolwiek wstrzymanie oddechu, aż do śmierci jest dla mnie niezbyt zrozumiałym konceptem, niemniej powolna śmierć głodowa może okazać się o wiele gorszym przeżyciem niż szybka śmierć w ogniu, ponieważ w pierwszym przypadku, mózg ciągle pracuje i domaga się pokarmu, zaś po podpaleniu się od śmierci nie ma już w zasadzie odwrotu.

Tylko najwięksi mistycy i ludzie obdarzeni żelazną dyscypliną, są w stanie stawić czoła ogniu i sporadycznie mnisi buddyjscy wybierają tą opcję śmierci samobójczej. W mojej pamięci bardzo głęboko utkwił poniższy materiał filmowy, przedstawiający Wietnamskiego mnicha umierającego ze stoickim spokojem w płomieniach ognia.

Niestety byłem wychowany w stricte materialnej–chrześcijańskiej rzeczywistości i umierający w płomieniach mnich, wzbudził we mnie wielką odrazę i z pewnością prawie każdy Polak podobnie zareaguje, bo najwięksi materialiści i hipokryci świata, chrześcijanie boją się śmierci dosłownie jak ognia i robią wszystko co w ich mocy, by ich ciała fizyczne żyły jak najdłużej. Chrześcijanie żyją żeby jeść i cała filozofia religii chrześcijańskiej zamyka się w ramach teologii „Pełnego brzucha”. W związku z tym, najważniejszymi wydarzeniami dnia przeciętnych chrześcijan, są częste posiłki z naciskiem na potrawy mięsne, ponadto kobiety chcą być wiecznie młode i każda zmarszczka oraz siwy włos, jest powodem tragedii życiowej.

Na krótką metę, rożne zabiegi odmładzające i napęczniałe od nadmiaru pokarmu ciała, dają ludziom iluzje nieśmiertelności, lecz ich wnętrza fizyczne są w fatalnej kondycji, natomiast ich dusze w poważnym stopniu zatrute. Chrześcijanie zapomnieli, że ciało jest przejściową fazą istnienia i aby zapewnić sobie lepszą reinkarnację, nieśmiertelną duszę trzeba karmić pozbawionym krwi pokarmem. Lecz chrześcijanie swoje święte kielichy duchowe, wypełniają po brzegi krwią niewinnych zwierząt i skazują siebie na ponowną reinkarnację w ziemskim piekle. Podstawowa zasada reinkarnacji mówi, że ludzkie dusze przebywają w ciałach zwierząt i dlatego spożywanie mięsa w hinduizmie jest zabronione.

Spożywanie mięsa jest kanibalizmem duchowym i co mądrego odnośnie diety wegetariańskiej, mają do powiedzenia przedstawiciele kleru i świeccy uczeni w piśmie? Ci pierwsi bez ceregieli twierdzą, że wegetarianie są opętani szatańską mocą i karmią ludzi w trakcie mszy, symbolicznym ciałem oraz krwią Jezusa w postaci wafelków i wina. Religijni znawcy tematu bardziej kombinują i subtelnie powołują się na Jezusa, w kontekście nazwiska Chrystus, które pochodzi od starogreckiego słowa Ichtys i jest skrótem: Jezus Chrystus Syn Boga Zbawiciela. W języku greckim słowo Ichtys oznacza po prostu rybę i stąd się wzięło błędne przekonanie, że Jezus jadł mięso.

Z tego powodu, w ideologii chrześcijańskiej ryba straciła de facto status zwierzęcia i jedna z największych religijnych paranoi współczesnego świata, zezwala w dzień postny od potraw mięsnych spożywanie mięsa ryb. Na domiar złego, w rzekomy dzień narodzin Jezusa, chrześcijanie radośnie zabijają ryby. W religii chrześcijańskiej wszystko przejdzie i biorąc pod uwagę mnóstwo innych absurdów, konkluzja staje się oczywista. Religia chrześcijańska jest narzędziem szatana, ponadto znakomicie pierze ludzkie mózgi z podstawowej inteligencji i dlatego znalazła tylu zwolenników na całym świecie, bo do niczego szlachetnego ludzi nie zobowiązuje. Parę mądrych tez w chrześcijaństwie istnieje, ale jedna metafora jest uniwersalną prawdą wszechświata i my ostatni Mohikanie, podporządkowujemy swoje życie cielesne i przyszłe duchowe świętym słowom: „Droga do szczęścia jest kręta i stroma”.

Drogą wojownika i żołnierza Boga, nie są zatem skrajnie elastyczne chrześcijańskie zasady moralno-etyczne, w ramach róbta co chceta, bo miłosierny Jezus wszystko przebaczy, lecz wymagająca wielu poświęceń dieta bezmięsna i jeszcze trudniejszy w utrzymaniu celibat. Niemniej długotrwały wegetarianizm ma ten cudowny wpływ na organizm, że stopniowo zmniejsza popęd seksualny, aż w końcu mózg staje się czysty i wówczas duszę człowieka wypełnia po brzegi Boska energia.

Słowo kluczowe to energia, lub jak kto woli aura bądź też aureola, którą posiadał min. Budda oraz wielu innych świętych ludzi na przestrzeni tysiącleci. Ich ciała za sprawą krystalicznie czystych dusz świeciły, zaś wokół przebywających na bardzo niskim stopniu energetycznym chrześcijan i ateistów, co oznacza jedno i to samo, roznosi się ponura aura śmierci duchowej i fetor zgnilizny cielesnej.

Montsegur 1244

Wracając do mnicha w ogniu. Najpierw nim gardziłem, później twierdziłem że tylko tchórze popełniają ten typ samobójstwa, ale z wiekiem zmądrzałem i obecnie jestem wolny od chrześcijańskich bredni odnośnie życia i śmierci i uważam mnicha z filmu za jednego z największych bohaterów świata. Próbę ognia z podniesionym czołem przeszli także antykatoliccy Katarscy mężczyźni i kobiety, których kilkusetosobowa grupa została spalona żywcem w zbiorowym stosie, przez chrześcijańskich krzyżowców w południowej Francji 16 Marca 1244 roku, i ponoć sami inkwizytorzy zaniemówili z wrażenia, gdy nikt z palonych nie krzyczał.

Na zdjęciu w tle, góra Montsegur w Pirenejach. Szczyt wzniesienia wieńczyła ostatnia twierdza Katarów, zdobyta przez wojska papiesko – królewskie po długim oblężeniu w 1244 roku. Na planie pierwszym, obelisk upamiętniający śmierć ponad dwustu pojmanych obrońców w płomieniach katolickiego stosu.

Warto dodać, że najwyżsi rangą Katarzy zwani doskonałymi (perfecti), byli wegetarianami, przechodzili głodówki, przestrzegali celibatu i z pewnością odporność na ból, zapewniły im te bardzo wymagające zasady życia. Umierający w płomieniach buddyjski mnich oraz paleni Katarzy zachowali umiar w jedzeniu i wstępnie zahartowali swoje ciała. W trakcie palenia ich węglowe powłoki przeszły błyskawiczną metamorfozę i zamieniły się w diamenty. W prawie identyczny sposób w środowisku naturalnym powstają twarde diamenty i głęboko pod ziemią w wysokiej temperaturze i pod wielkim ciśnieniem, zwykły węgiel krystalizuje się w diament.

Katarska filozofia życia i śmierci jest bardzo zbliżona do fundamentu buddyzmu w formie wstrzemięźliwości od pokarmu mięsnego, idei reinkarnacji i pacyfizmu wobec tego, niektórzy religioznawcy określają Katarów mianem średniowiecznych Europejskich buddystów. Co by zrobił kościół katolicki gdyby nurt Katarski zawładnął sercami ówczesnych Europejczyków? Kościół i powiązane z nim monarchie, straciły by majątki i armię bezmyślnego chrześcijańskiego mięsa armatniego.

Gniew kościoła chrześcijańskiego oraz elit w stosunku do Katarów był więc zrozumiały, ale wyrokiem śmierci Katarów okazała się ich wiara, że świat materialny został stworzony przez złego Boga lub szatana, toczącego walkę z Bogiem dobrym, stwórcą świata duchowego.

Katarzy przyjęli dualistyczną wizję świata i zestawiali ze sobą przeciwieństwa takie jak: dobro i zło, duch i materia, Światło i Ciemność, Bóg i Szatan. Zasadzie dobra, stwórcy świata duchowego, przeciwstawia się zasada zła, albo również wieczny, lecz buntowniczy boski Syn, albo upadły anioł, demiurg. W obu przypadkach czynnik zła był stwórcą świata materialnego.

Według katarów szatan (lub zły bóg) stworzył ciała ludzkie. Obiegowa opinia mówi, że stworzył on również seksualność, co doprowadziło do niechęci katarów wobec instytucji małżeństwa. W rzeczywistości katarzy sprzeciwiali się małżeństwu, gdyż przyczyniało się ono do narodzin dziecka, które jako fragment świata materialnego było złe. Wśród wyznawców kataryzmu występował nakaz całkowitej wstrzemięźliwości seksualnej, lecz obowiązywał jednak tylko „doskonałych”.

Podporządkowanie się przekonaniu, że cykl reinkarnacji można przerwać abstynencją seksualną, lub hindusko/buddyjską śmiercią głodową, wyeliminował by całkowicie liczbę powłok cielesnych, do których wnikają dusze aby przejść w nich następne wcielenie i przeżyć ziemskie męczarnie w efekcie czego, zniknęła by energia ludzkiego cierpienia z której szatan lub inna kosmiczna siła zła czerpie moc.

Katarzy dzielili się na „wyznawców” i „doskonałych”. Przejście od jednego etapu do drugiego odbywało się poprzez określony rytuał, będący odpowiednikiem bierzmowania w kościele katolickim. Choć wszystkich katarów obejmował nakaz ascezy i umartwiania się, to „doskonałych” obowiązywała asceza znacznie surowsza aniżeli „wyznawców”. Wśród „doskonałych” byli zarówno mężczyźni, jak i kobiety.

Duchowni katarscy, „doskonali”, odcinali się od dominacji świata materialnego nad światem duchowym, stąd ich sprzeciw wobec składania przysiąg, gromadzenia dóbr materialnych, wierze budowanej na sakramentach, dominacji nad jednostką świeckich lub religijnych struktur społecznych. „Doskonali” nie mogli, według ich wierzeń, zgrzeszyć ani razu, ponieważ to oznaczałoby nieodwracalną utratę zbawienia. Grzechem było m.in. spożycie nabiału lub mięsa, dotknięcie skóry osoby płci przeciwnej lub złamanie któregokolwiek z postów.

„Doskonali” sprawowali liturgię inicjacji (consolamentum), która polegała na przejściu ze stanu wierzących do stanu „doskonałych”. Obrzęd wejścia w kategorię „doskonałych” rozpoczynał się pytaniem, czy chce się oddać Bogu i ewangelii. Po uzyskaniu pozytywnej odpowiedzi, proszono go o złożenie obietnicy, że nigdy nie będzie jadł mięsa, jajek, sera ani żadnego innego pokarmu, z wyjątkiem potraw roślinnych przygotowanych na oleju. Kandydat również obiecywał, że nie będzie kłamał, przeklinał, oddawał się cielesności, i że nie odrzuci katarskiej wspólnoty nawet w obliczu śmierci w ogniu, wodzie czy w obliczu innego zagrożenia. Po złożeniu tych obietnic, kandydat odmawiał Pater Noster „na sposób heretycki”, a „doskonali” kładli mu na głowę ręce i księgę Nowego Testamentu, po czym udzielali pocałunku pokoju i przyklękali przed nim i na tym obrządek inicjacji się kończył.

Katarzy uważali ascezę, a nie łaskę bożą i silną wiarę jako konieczną do zbawienia. Wielu „doskonałych”, aby nie ryzykować utraty zbawienia, bezpośrednio po rytuale inicjacyjnym dobrowolnie poddawało się endurze (poszczeniu aż do śmierci).

Mądre poglądy Katarów ilustrują, że droga do prawdziwej wolności, polega na przecięciu cyklu reinkarnacji wstrzemięźliwością seksualną, ale perspektywa uniwersalnego celibatu jest utopijną mrzonką wobec tego, pozostaje indywidualna próba wyzwolenia się za pomocą śmierci głodowej. W obydwu przypadkach instynkt prokreacji i głodu prawie zawsze pokona rozum w związku z czym, ludzi na ziemi przybywa i naszym cierpieniem w kruchych i ułomnych ciałach karmimy i wzmacniamy szatana.

Paradoksalnie pogoń za wygodnym życiem materialnym, pieniądzem, homoseksualizm i feminizm oraz powszechne używanie środków antykoncepcyjnych, przyczyniły się do drastycznie niskiego przyrostu naturalnego w zachodnim świecie, aczkolwiek niektóre sposoby zmniejszenia pogłowia ludzkiego np. aborcją są haniebne, zaś samobójstwo szybkiego typu przez powieszenie lub zastrzelenie, skazuje duszę umarłego na przejście procesu reinkarnacji od samego dołu drabiny. Cywilizacja zachodnia wymiera i można odnieść wrażenie, że wśród przedstawicieli białej rasy, Katarska filozofia życia i śmierci przetrwała w szczątkowej formie i ludzie coś istotnego rozumieją, ale jeszcze nie potrafią podjąć właściwej decyzji i stosują bardzo szkodliwe metody wyzwolenia się z cielesnej pułapki dusz.

Dlatego taki nacisk w mediach masowego przekazu kładzie się na seks, co ma motywować ludzi do dalszego bezmyślnego rozmnażania. Akcent na pokarm jest jeszcze większy, a żywność zwłaszcza czekolada, jest znakomitym afrodyzjakiem seksualnym i w narkotykowym pokarmowym upojeniu, ludzki mózg reaguje wówczas jedynie na bodźce natury seksualnej.

Religia żywych trupów

Prokreacja i ciało stanowią teologiczny filar religii chrześcijańskiej, a drugim są motywy związane z pokarmem, zaś kontekst duszy zszedł na trzeci plan i w zasadzie nikt już nie zawraca sobie głów jakimś życiem duchowym. Infantylna indoktrynacja chrześcijańska ukształtowała pogląd, że człowiek jest stworzony na podobieństwo Boga w związku z tym, ciało człowieka musi być święte i ludzie na życie ziemskie i po śmierci, spoglądają wyłącznie przez pryzmat własnego wątłego ciała, z całkowitym pominięciem nieśmiertelnej świętej duszy, tej prawdziwej cząstki Boga. Przywiązanie do powłoki cielesnej wśród chrześcijan jest największe i przybiera tragikomicznego wymiaru.

Chrześcijanie są przekonani, że po śmierci gdzieś tam w niebie będą posiadać identyczną postać jak na ziemi i kiedyś w średniowieczu gromadzili relikwie świętych tj. ich kości, włosy, krew, ale w Polsce ten zwyczaj funkcjonuje do dziś. Prędzej wielki dąb wyrwie się gołymi rękoma z korzeniami z ziemi, niż chrześcijanina z matrixu ciała i jaki śmieszny dylemat ma wielu ludzi, gdy kosa śmierci do nich się zbliża i chcą wyglądać ładnie w trumnie, lub boją się kremacji. Katolickie cmentarze i bogato zdobione groby, są kwintesencją chrześcijańskiego strachu przed śmiercią.

Skrajne przywiązanie do ciała nie jest wyłącznie chrześcijańską domeną i paranoicznych proporcji nabrało w antycznym Egipcie w formie mumifikowania ludzkich zwłok z nadzieją zmartwychwstania. Niemniej zmartwychwstanie Jezusa, jego przywrócenie do życia Łazarza i mnóstwo innych cudownych przypadków ożywiania trupów, zostały wzięte serio i ludzie naprawdę są przekonani, że po śmierci wyjdą z grobów. O wiele mądrzejsi są protestanci, gdzie panuje powszechny zwyczaj kremacji i oczywiście palenie zwłok jest na porządku dziennym w Indiach.

Najbardziej racjonalny i piękny, aczkolwiek z chrześcijańskiej perspektywy budzący wielką grozę obrządek pośmiertny istnieje w Tybecie wśród Buddystów, gdzie zwłoki są porzucane w górach i stanowią pokarm dla sępów oraz innych ptaków drapieżnych. Ten bardzo nietypowy typ pochówku, zwany jest niebiańskim lub powietrznym i podobny istniał w religii Zaratusztriańskiej, ale tam ciała umarłych pozostawiano w tzw. wieżach milczenia, w których zwłoki były również wystawione na działanie elementów naturalnych.

Ceremonia Tybetańskiego niebiańskiego pogrzebu wymaga wstępnego nacięcia zwłok. Po kilku dniach sępy oczyszczą szkielet z mięsa, a następnie kości zostaną roztrzaskane w proch. Po ciele nie zostanie żaden ślad i tak powinno być, ale opcja porzucenia zwłok na pastwę losu, nie mieści się w chrześcijańskich głowach. Rzekoma profanacja świętego ciała, wywoła z pewnością wśród wierzących jak i ateistów powszechne oburzenie, bo życie materialne wyparło z ich ciał duchowe.

Chrześcijańska propaganda ustąpiła obecnie miejsca medialnej, którą cechują prawie te same chrześcijańskie wątki, lecz w bardziej ordynarnej, świeckiej postaci i dwie podstawowe kwestie są akcentowane w mediach: Żyje się tylko raz i szczęśliwą egzystencję zapewni jedzenie. I proszę zwrócić uwagę na kluczowy fakt a mianowicie, jak bardzo tematy odnośnie ciała rezonują wśród kobiet i prędzej łysemu włosy na głowie wyrosną, niż by współczesna biała kobieta oderwała nawet na sekundę myśli od swojego ciała i zastanowiła się nad stanem własnej duszy i leczyła ją dietą wegetariańską.

Kto jak kto, ale to kobiety powinny być największymi wegetariankami, ponieważ nienawidzą przelewu krwi, przemocy oraz wojen, ponadto kochają dzieci, kwiaty, małe zwierzątka i generalnie gdy komuś dzieje się krzywda kobiety ronią łzy itd. To wszystko pięknie wygląda na papierze, ale w praktyce sprawa wygląda nie ciekawie i wegetarianizm kobiet zaczyna się i kończy na pustej retoryce. Aczkolwiek właścicielki psów potrafiły stworzyć wokół siebie aurę szlachetnych obrończyń praw zwierząt, lecz gdy przyjdzie co do czego, to ich kamienne serca nie okażą psu litości.

Jestem kompletnie zdruzgotany, gdy kobiety arogancko oświadczają, że swojego starego lub chorego psa zaniosły do weterynarza i kazały uśpić. Spotkałem się z tym okropnym zjawiskiem wiele razy, a przecież pies jest największym przyjacielem człowieka i darem od Boga, lecz kobiety oddanego na śmierć i życie przyjaciela bez mrugnięcia oka zamordują. Kobiety usprawiedliwiają podjęcie decyzji o zamordowaniu chorego lub starego psa w gabinecie weterynarza, standardową wrażliwością na cierpienie albo zamiarem skrócenia zwierzęciu bólu i tymi wygodnymi pretekstami, kobiety umywają ręce od kłopotów związanych z opieką nad potrzebującym miłości i domowego ciepła zwierzęciem, które mimo choroby i podeszłego wieku, pragnie spędzić ostatnie dni swojego życia u boku kochanego człowieka. Za kilka tygodni w domu pojawi się następny pies i biedną istotę czeka ten sam los, co poprzednika.

W języku angielskim na psa mówi się dog i mamy tutaj bardzo ciekawą anomalię lingwistyczną, która daje wiele do myślenia w mistycznym kontekście, bo słowo dog czytane od tyłu to god, po polsku bóg.

To jest tragedia największego kalibru, ponieważ najczystszą formą miłości we wszechświecie jest psia miłość do człowieka. Miłość wszystko wyleczy, ale śmierci nie odwróci, lecz człowiecza miłość okazana staremu lub choremu psu, ukoi zwierzęciu każdy ból i pies umrze w domu szczęśliwy. Natomiast w gabinecie weterynarza umierający pies płacze, ale nad losem duszy swego pana/pani. Tłumaczyłem ten Boski koncept miłości matce, siostrze oraz innym kobietom, bez większego odzewu i doszedłem do smutnego wniosku, że większość współczesnych kobiet nie posiada wyższych uczuć. Znakomitym sprawdzianem charakteru człowieka jest posiadanie psa, ale jeżeli kobiety zwierzęcego i bardzo oddanego członka rodziny traktują z pogardą, to strach myśleć jaki jest ich stosunek do swoich starych bądź schorowanych rodziców i do reszty człowieczeństwa.

Nie było by w tym wielkiego dramatu, bo każdy człowiek po śmierci odpowie za swoje czyny, ale szkopuł w tym, że żyjemy w państwach zdominowanych przez kobiety. Kobiecą materialną prostotę umysłową, podchwycili sfeminizowani mężczyźni i niebawem znikną prawdziwi mędrcy, szamani i mistycy, którzy wskazali by ludziom drogę do prawdziwej miłości i wolności duchowej.

Dlatego też od pewnego czasu zacząłem modlić się do Boga tymi słowami; „Chroń mnie Boże przed chrześcijanami i kobietami”, ale nie wszystkimi, ponieważ ostatnie dobre i mądre kobiety żyją w dalekiej Azji w Indiach. Ignorancja współczesnych europejskich kobiet sięga zenitu i przekonałem się o tym osobiście w pracy, gdy byłem zmuszony wziąć udział w dyskusji o jedzeniu, notabene temat numer jeden Polaków i jaką wielką radochę ma plebs, gdy w biedronce przecenią kiełbasę.

Wspomniałem więc że w Indiach krowy są święte i na te słowa kobieta buchnęła pogardliwym śmiechem. Dalsze tłumaczenie tępej babie skąd ten szlachetny zwyczaj wziął się u Hindusów było pozbawione już sensu, aczkolwiek ta osoba wykonuje proste czynności sprzątające i inteligencją nie grzeszy, co nie zmienia faktu, że nawet wykształcone kobiety są puste jak bęben i sensem ich życia jest seks, żarcie, zakupy, seriale i wlepianie oczu w telefony komórkowe.

Przebywanie w towarzystwie bezmyślnych ludzi grozi załamaniem nerwowym, ale ma też dużą zaletę, bo ich głupota motywuje mnie do intensywnego myślenia, w ramach Pierwszej Zasady Zachowania Rozumu i jej pochodnej, reguły 180 stopni. Krótko mówiąc, zdanie większości, a zwłaszcza kobiet jest zawsze błędne i poprawna reakcja na każdy czyn i słowo motłochu, jest odwrotna.

Wojna Bogów i koniec świata

Możecie być zatem pewni, że jeżeli lekkomyślne kobiety dorwą się do władzy, na co się zapowiada, to najpierw swoich starych i schorowanych rodziców poddadzą eutanazji, następnie wymordują mężczyzn, swoje dzieci i na końcu żmije zeżrą swoje własne ogony i zginą w wywołanym przez siebie nuklearnym holokauście, który wymaże homo sapiens z powierzchni ziemi. Ale nie ma powodu do zmartwienia, ponieważ nie będzie wówczas ludzkich ciał i nasze dusze połączą się na zawsze z Bogiem.

Sądzę, że cały światowy feminizm z jakim mamy obecnie do czynienia, jest mistrzowskim taktycznym uderzeniem dobrego Boga w Boga złego. Dobry Bóg dał przeciwnikowi wolną rękę i pewny siebie szatan, poprzez najsłabsze kobiecie ogniwo zwycięża, lecz w rzeczywistości przegrywa. Zwycięstwo szatana za sprawą przejęcia władzy na ziemi przez kobiety, obróci się niebawem w triumf dobrego Boga i naszym męskim obowiązkiem jest przyśpieszenie procesu wyzwolenia dusz, dobrowolnie oddając władzę w rodzinie i w państwie kobietom.

Stańcie więc z boku i spokojnie obserwujcie, jak pyskate baby puchną i jak państwa przez kobiety rządzone na naszych oczach jedno po drugim eksplodują. Nie ulega jednak wątpliwości, że czeka nas wszystkich okropne, ale chwilowe fizyczne cierpienie, po którym przyjdzie idylliczne życie wieczne naszych dusz w Edenie. Szatan jednak nie śpi, i na ruch Boga zareagował wysyłając do bitwy bezkompromisowych przeciwników feminizmu, muzułmański ISIS. Na szczęście ISIS przegrywa, co oznacza że dzień sądu ostatecznego się zbliża wobec tego, przygotowujcie swoje dusze na spotkanie z Bogiem.

Podsumowanie

W końcu zrozumiałem, że prawdziwe życie zaczyna się dopiero po śmierci ciała i nieśmiertelną duszę przez cały okres jej przebywania w powłoce cielesnej, trzeba szlifować w brylant dobrym uczynkiem, słowem, a przede wszystkim bezmięsną dietą. Wiara pozbawiona osobistych wyrzeczeń jest niczym i chrześcijańsko/ateistyczny kult ciała prowadzi duszę do piekła, w sensie reinkarnacji duszy na bardzo niskim stopniu rozwoju. Nośnikiem zła we współczesnym świecie, są chrześcijańskie kobiety, bo za iluzoryczną gwarancję utrzymania ciała po jego śmierci, kobiety swoje dusze diabłu już dawno sprzedały.

Mimo tego że do kościołów na msze młode Polki nie chodzą i twierdzą, że są mądrymi ateistkami i wszystko o życiu wiedzą, to jednak na starość, każda jedna pójdzie do chrześcijańskiej świątyni po krzepiące słowo szatana, że ciało jest najważniejsze. Chrześcijańska retoryka odnośnie nieśmiertelnego ciała wśród kobiet, jest skutecznie podtrzymywana w mediach masowego przekazu reklamami środków kosmetycznych i farmaceutycznych, ale zaprawdę powiadam wam kobiecy egoizm i trzymanie się życia za wszelką cenę, będzie naszym duchowym wyzwoleniem.

Sensem życia nie jest spłodzenie potomstwa, bo dzieci są cielesną pułapką dusz, ale tej kluczowej kwestii nie dowiemy się z religii szatana tj. judaizmu, chrześcijaństwa i islamu, które nakłaniają ludzi do rozmnażania się. Jak więc zrozumieć astronomiczny przyrost narodowy Hindusów, w kolebce idei reinkarnacji, gdzie przecież religia chrześcijańska, islam lub judaizm są wyznaniami marginalnymi?

Kuszące zmysły erotyka i seks motywują ludzi do bezmyślnej prokreacji i nakręcają spiralę cierpienia na całej ziemi. Dobry Bóg nie jest zatem wszechmocny i musimy go wyręczyć w zniszczeniu ciała fizycznego osobistym celibatem, lecz największą radość sprawiło by mu wciśniecie przez ludzi nuklearnego „guzika” i mam nadzieję, że kobiety tego dokonają. Tak więc kobiety pomimo swoich wielu wad, mają bardzo ważną Boską misję do spełnienia i będę im wdzięczny jeżeli się pospieszą, ponieważ życie w tym ziemskim piekle staje się nie do zniesienia.

 

 

 

 

 

Reklamy

Zachowaj umiar

Moim zdaniem całokształt ludzkiej działalności od A do Z jest już zwykłą błazenadą i nasze umysły są obecnie bombardowane maksymalną ilością trywialnych informacji, zbędnością materialną oraz oczywistym fałszem np. religijnym i współcześni ludzie nie potrafią bez tego śmietnika żyć, choć powinni natychmiast odrzucić to pseudo życie z jego „wartościami” i wrócić do podstaw godnej, mądrej, skromnej egzystencji w symbiozie z przyrodą. Życie polega na ciągłym doskonaleniu umysłu i ciała, lecz same dobre chęci oraz myśli są niczym bez czynów wobec tego, walkę trzeba zacząć od siebie i pierwsze co może każdy z nas zrobić to zaprzestać spożywania mięsa.

Jeżeli człowiek pragnie utrzymać relatywnie zdrowe ciało i umysł to musi ograniczyć swoje potrzeby pokarmowe, informacyjne oraz materialne do absolutnego minimum i tej zasady życia należy surowo przestrzegać. W związku z tym, perspektywa samotności, wykluczenia społecznego oraz innych poważnych kłopotów jest gwarantowana, ale droga ku prawdzie i mądrości nigdy nie jest łatwa i w wielu przypadkach ta podróż wiąże się ze śmiercią, lecz śmierć nie powinna być wówczas powodem do zmartwienia, bowiem dusza została na ziemi wstępnie oczyszczona i następny etap wędrówki będzie łatwiejszy, zwłaszcza że człowiek nie rozpacza wtedy nad utratą dóbr materialnych i przy życiu nie trzyma go miłość lub rodzina  itp.

Już od dłuższego czasu kieruję się zasadą minimalizacji moich potrzeb informacyjnych, materialnych oraz pokarmowych i jej podstawowej reguły nie zabijania zwierząt i niestety, prawie każdy kontakt ze współczesną cywilizacją czy to osobisty lub wirtualny poprzez Internet, wprawia mnie w kompletne osłupienie, ponieważ ludzie nie potrafią wykrzesać z siebie żadnego oryginalnego pomysłu i generalnie wszystko w co wierzą oraz mówią, jest lustrzanym odbiciem poglądów usłyszanych lub przeczytanych w środkach masowego przekazu.

Na domiar złego w Polsce kościół katolicki plecie ludziom skrajne głupoty i jesteśmy w gorszej sytuacji niż społeczeństwa zachodnie i dlatego, żeby zachować równowagę psychiczną oraz zdrowy umysł, kontakt z ludźmi również ograniczam do minimum, bowiem Polacy zachowaniem przypominają dzieci i obecnie dorośli całkowicie tracą rozumy z powodu mistrzostw w piłce nożnej, i nawiązanie poważnej dyskusji np. na temat sensu życia jest już niemożliwe. Za dwa miesiąc letnia olimpiada i ludzki debilizm znowu sięgnie zenitu a zatem cyrkiem, piwem i kiełbasą elity zaspokoiły pragnienia światowego plebsu i w głowach ludzi już nigdy nie zaiskrzy żadna szlachetna idea.

Wprawdzie poglądy polityczne społeczeństwa są dość elastyczne i jak chorągiewki ludzie potrafią zmienić zdanie o 180 stopni, ale w kwestii pokarmowej współcześni Polacy bez mięsa nie wytrzymają nawet jednego dnia i prędzej głodnemu psu wyrwiesz kość z pyska niż Polakowi kiełbasę, bo w Polsce dwie kwestie są absolutną świętością i ludzie zabiją w ich obronie a są nimi Kościół oraz kiełbasa. Zatruci kretynizmem chrześcijańskim i krwią zwierząt współcześni Polacy zatracili podstawowe zdolności rozumowania i zaspokojenie głodu fizycznego oraz materialnego jest w zasadzie wszystkim co ludzie od życia oczekują, zaś refleksja nad losem milionów zwierząt katowanych codziennie w rzeźniach praktycznie nikogo nie obchodzi. Bezpośrednią implikacją braku współczucia wobec losu zwierząt, jest całkowita obojętność na cierpienie ludzi.

W związku z tym, jestem zmuszony tłumaczyć dorosłym Polakom tak proste koncepty jak min. „Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę”  lub „Nie czyń nikomu tego co Tobie nie miłe” w kontekście wojen, które rozpętaliśmy ludziom na Bliskim wschodzie i nic nie dociera wobec tego, wegetarianizm dla współczesnego Polaka jest już kompletnym absurdem i lepiej z debilami nie dyskutować na żaden temat z wyjątkiem sportu, seksu i wyprzedaży w sklepach. Lecz te kwestie są na poziomie imbecyla w związku z czym, istnieje realne zagrożenie, że stoczę się do poziomu przeciętnego Polaka i dlatego unikam ludzi jak ognia i generalnie czuję się o wiele lepiej.

Od około 10 lat jestem weganem i kategorycznie wystrzegam się spożywania wszelkiego pokarmu pochodzenia zwierzęcego nawet jajek i sera, ponieważ jajka są produktem ubocznym ferm kurczaków i każda jedna kura zostanie zabita, natomiast wszystkie sery są produkowane na bazie podpuszczki pozyskiwanej z żołądków cielaków tak więc, prawdziwy wegan musi obejść się niestety bez smacznych jajek i wspaniałych serów. W związku z tym, stanąłem przed poważnym dylematem pokarmowym i jestem zmuszony improwizować, co gorsza z powodu mojego weganizmu otarłem się o kalectwo.

Sery były zawsze moim ulubionym pokarmem, zwłaszcza francuskie camemberty lub oryginalny włoski parmezan, natomiast jajecznica ze szczypiorkiem oraz świeżym chlebem jest fantastyczna. Twarogi i jajka wykluczyłem zatem kompletnie z mojej diety, ale gdybym posiadał kawałek ziemi i warunki finansowe to z pewnością jajka nadal bym spożywał i wystarczyło by mi jedno lub dwa tygodniowo, bowiem jajka obok wątroby zwierząt są najlepszym źródłem witaminy B 12, która jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania układu nerwowego i konsumpcja nawet jednego jajka tygodniowo, zaspokoi całkowicie potrzeby organizmu na tą bardzo ważną witaminę.

Tak więc, jajka traktuję jako formę kuracji witaminowej i marzę o tym żeby kiedyś stworzyć małą fermę kur od których pozyskiwał bym wyłącznie jajka, zaś kurom nie zdolnym już znosić jajek pozwolił bym umrzeć, ale moja sytuacja materialna stoi temu na przeszkodzie i z braku naturalnej witaminy B 12 z jajek, jestem zmuszony łykać syntetyczną witaminę B 12 w formie tabletek aczkolwiek przypuszczam, że pochodzi ona niestety z jajek bądź wątroby zwierząt. Kompromis był więc konieczny, ponieważ miałem do wyboru śmierć lub życie i oczywiście wybrałem to drugie.

Nigdy nie zapomnę jakie magiczne jest karmienie kur ziarnem z ręki, aczkolwiek można odnieść wrażenie, że dzióbanie zaboli niemniej każde uderzenie dzioba kury o dłoń, jest tak delikatne i subtelne, że dochodzi wówczas do łączności człowieka z Boską przyrodą.

Zanim spostrzegłem, że cierpię na krytyczny niedobór witaminy B 12 to najpierw znajomi zwracali mi uwagę na mój niezdarny i ślamazarny styl chodzenia, ponieważ często zahaczałem stopami o każdą nawet najmniejsza nierówność na chodniku, ale tłumaczyłem sobie to zachowanie zwykłym zmęczeniem, natomiast w okresie jesienno – zimowym, byłem bardzo wrażliwy na zimno a zwłaszcza w dolnych kończynach odczuwałem niebywały chłód i w tym przypadku, również trywializowałem te objawy przepracowaniem bądź zimową aurą, ale trzeci symptom skrajnego braku witaminy B 12 wreszcie otworzył mi oczy i dosłownie w ostatniej chwili zrozumiałem czym to wszystko jest spowodowane i jakie poważne konsekwencje zdrowotne się z tym wiążą.

Straciłem czucie w palcach stóp oraz dłoni i byłem przekonany, że są to pierwsze objawy cukrzycy, ale zacząłem łączyć fakty związane z moją poniekąd bardzo zdrową dietą i cukrzycę wykluczyłem i po lekturze internetowej związanej z weganizmem doszedłem do wniosku, że doskwiera mi krytyczny niedobór witaminy B 12 a brak tejże witaminy powoduje obumieranie nerwów w organizmie. Ponadto może dojść do fatalnej degeneracji nerwu wzrokowego i całkowitej utraty wzroku. Wszystkie moje symptomy począwszy od niezdarnego chodzenia i ciągłym odczuciu chłodu a skończywszy na pogarszającym się wzroku wskazywały, że mój organizm potrzebuje natychmiastowej kuracji witaminą B 12.

Minęły blisko dwa lata od momentu odkrycia co mi dolega i codzienne łykanie tabletek z witaminą B 12 stopniowo przywróciło mi dobre zdrowie, ale raz wyrządzona szkoda jest już nie do powetowania, bo sporadycznie odczuwam niedowład palców u stop, natomiast palce dłoni mają się o wiele lepiej i wzrok również się polepszył a zatem, w ostatniej chwili uratowałem się przed poważnym kalectwem a nawet śmiercią.

Być może kiedyś będę miał okazję hodować własne kury z przeznaczeniem wyłącznie na jajka, choć raczej wątpię czy do tego dojdzie i w międzyczasie wspomagam się tabletkami z witaminą B 12, ponadto codzienne ćwiczę przez co sprawność mojego organizmu kolosalnie wzrosła i czuję się jak nowo narodzony i moja dusza jest czysta od cierpienia zabijanych zwierząt. Byłem bliski śmierci i wielu ludzi po tak poważnych przejściach zdrowotnych od razu ponownie zaczęła by spożywać mięso i sery w których witamina B 12 jest pod dostatkiem, ale moim przeznaczeniem jest weganizm i nigdy świadomie nie będę spożywał mięsa.

Po wielu latach prób i błędów osiągnąłem wreszcie równowagę pokarmową i obecnie wystarczy mi jeden wieczorny posiłek, zaś standardowe śniadanie zastąpiłem mocną kawą ze sporą ilością cukru, który daje mi wystarczającą energię aby przetrwać cały dzień. Urok całodobowej głodówki polega na tym, że wieczorny posiłek smakuje znakomicie i odczuwam wówczas smak każdej potrawy, ponadto zbędne kilogramy znikają w oka mgnieniu i ciało osiąga optymalną wagę.

Jak widzicie życie wegana jest bardzo ciężkie, bo nie dosyć że muszę sobie odmówić potraw mięsnych, które nie zaprzeczę są bardzo smaczne, to również całkowicie pomijam wszelkie słodycze oprócz sporadycznego kawałka gorzkiej czekolady. Dieta wegańska jest skromna, ale wychodzę także z tego założenia, że musimy minimalizować swoje potrzeby również w kwestii pokarmowej, przez co życie staje się łatwiejsze, niemniej jednak proszę nie zapomnieć zawczasu o witaminie B 12 w formie tabletek i wówczas, skrajny weganizm nie nastręczy nikomu żadnych kłopotów.  Witamina B 12 ma to do siebie, że jest gromadzona w wątrobie człowieka i w skrajnych wypadkach niedoboru witaminy B 12 warto poprosić lekarza o dożylną dawkę tej witaminy, co w pełni zaspokoi potrzeby organizmu na rok lub dłużej.

Na koniec chciałbym zaproponować sporządzenie trzech bardzo smacznych potraw wegańskich i jedna z nich smakowo do złudzenia przypomina przepyszny tradycyjny smalec, ale jest zrobiona ze zwykłej białej fasoli.

Smalec z białej fasoli.

Ugotować 200 – 300 gram białej fasoli, następnie półtora cebuli pociąć na drobne kawałki i jedno jabłko poszatkować na tarce. Cebulę lekko podsmażyć i pod koniec smażenia wrzucić potarte jabłko. Cebulę z utartym jabłkiem dusić na patelni na małym ogniu przez jakieś 5 minut. Ugotowaną fasolę trzeba następnie zblendować w mikserze na pastę i wrzucić do niej usmażoną cebulę z jabłkiem i wszystko to jeszcze raz dokładnie zmiksować na jednorodną, gładką masę. Jeżeli pasta podczas blendowania zrobi się zbyt gęsta, to można dolać trochę wody. Posolić, popieprzyć i dla smaku dodać suszonego majeranku. Na świeży chleb smalec z fasoli, cebuli i jabłka smakuje znakomicie.

Pasta z cieciorki

Pasta z cieciorki jest bardzo prosta do zrobienia, bo wymaga jedynie ugotowania ciecierzycy np. 300 gram, następnie trzeba ją zblendowac dodając trochę oleju, najlepiej oliwkowego i wody a następnie wrzucić kilka ząbków poszatkowanego czosnku, skropić sokiem z połówki cytryny posolić, popieprzyć i porządnie to wszystko zmiksować w pastę. Włożyć do lodówki i po kilku godzinach pasta jest gotowa do posmarowania chleba. Pasta smakuje jeszcze lepiej z plasterkami świeżego ogórka.

Pasta z awokado

Pasta z awokado znana w Meksyku pod nazwą guacamole, to klasyczna i wyśmienita potrawa zawierająca bardzo wiele wspaniałych olejów naturalnych i błonnika Do sporządzenia pasty potrzebne jest miękkie w dotyku awokado, czosnek, cebula, pomidor, cytryna i kilka innych przypraw. Awokado rozkroić w pół i łyżką wyskrobać miękisz, wrzucić do blendera a następnie kilka zmiażdżonych ząbków czosnku, poszatkowaną cebule i pokrojony pomidor, skropić to wszystko sokiem z połówki cytryny, dodać trochę soli oraz pieprzu i zblendowac na gładką, jednorodną pastę, niektórzy dodają szczyptę lub dwie ostrej papryki. Warto odczekać kilka godzin zanim smak czosnku i cebuli przejdzie przez pastę.

Móżdżek z drożdży

Najtańszą i najłatwiejszą w przyrządzeniu potrawą jest tzw. móżdżek ze zwykłych drożdży piekarniczych, którego przyrządzenie jest dziecinnie łatwe i bardzo szybkie. Na małym ogniu najpierw przyrumień pół cebuli na patelni i następnie wrzuć jedna paczkę drożdży ( tych zwykłych do wypieku ciast ). Widelcem rozdrobnij drożdże i mieszaj aż nie zrobi się z nich płynna masa. Proszę pamiętać żeby drożdże zagotować, one muszą bulgotać na patelni. Do gotujących się drożdży należy dodać troszkę krochmalu lub mąki aby drożdże zgęstniały. Smażone drożdże trzeba cały czas dokładnie mieszać. Jeżeli drożdże są już gęste wystarczy posolić, popieprzyć i odstawić z ognia, następnie poczekaj kilka minut aż pasta schłodnieje i potrawa jest gotowa do posmarowania chleba. Smacznego !

 

 

Nadchodzi burza…

Tytuły kilkunastu moich ostatnich felietonów mógłbym właściwie zmienić i scalić pod jedną nową nazwą – Cywilizacja Śmierci, ponieważ wiele razy omawiany przez zemnie całokształt działalności człowieka jak świat długi i szeroki, polega już na wzajemnym mordowaniu i gigantycznym niszczeniu przyrody dla zysku, w imię wzrostów gospodarczych, zwyżek na giełdach lub innych farmazonów żydowskiej ekonomii. Otumanieni tymi banałami przeciętni ludzie nie mają łatwego życia, bo żeby jakoś przeżyć następny dzień musimy schylić głowy i jak psy w cyrku skakać na każde zawołanie rządzących tym systemem, przez niektórych w Polsce pompatycznie i dumnie zwanym cywilizacją łacińską, w której podobno taka wartość jak życie jest na wagę złota.

Nie pomyliłem się, jesteśmy bardzo cenni ale nie z powodu naszego pozytywnego wkładu fizycznego lub umysłowego w budowę sprawiedliwego świata, te czasy dawno temu minęły i już nigdy nie wrócą, obecnie Ty i Ja, każdy człowiek żyjący a nawet nienarodzony jest już dokładnie przeliczony w zysk, czyli ile możemy przynieść dochodu swoją codzienną niewolniczą pracą, chorobą i narządami wewnętrznymi. Wobec tego, jednostki zdrowe i zdolne do pracy są maksymalnie eksploatowane, osoby starsze i chore nabijane w butelkę przez lekarsko/farmaceutyczną mafie, która wciska naiwnym starym cymbałom tzw. leki, natomiast dzieci jeszcze nie narodzone na zachodzie po zamordowaniu są cięte na kawałki i komórki macierzyste zasilają pragnące żyć wiecznie elity tej kurewskiej Cywilizacji śmierci i profitu.

Polska już prawie po sam czubek głowy siedzi w tym zachodnim gównie, lecz jedna kwestia bardzo pozytywnie wyróżnia Polskę na mapie Europy a nawet świata, i z tego względu wielce chwalę Polskie społeczeństwo ale jest to już raczej ostatni plus tego Narodu, bo w innych kwestiach z Polska świadomością moim zdaniem jest tragicznie. Dobrą stroną Polski jest brak aborcji w tym kraju, która jest jeszcze prawnie zakazana i łudzę się że tak na zawsze pozostanie, ale jeżeli społeczeństwo Polskie własnymi rękoma i umysłami zniszczyło przemysł i gospodarkę swojego kraju, a państwo pozbawione państwowej – społecznej bazy przemysłowej popada w katastrofalną nędzę, widoczną wszędzie w formie nędzy materialnej, to takim biednym ludziom można wszystko wyperswadować nawet zabijanie własnych nienarodzonych dzieci, bo prawdziwą katastrofą przeciętnego Polaka nie jest brak pieniędzy, ale brak logicznego rozumowania czyli potworna nędza umysłowa, widoczna wokół na każdym kroku i słyszalna z ust prawie każdego obywatela tego kraju. Ta Polska głupota i naiwność polityczna będzie wykorzystana już wkrótce do wprowadzenia do Polski aborcji. Głównym nośnikiem i zwolennikiem aborcji będą ogłupione liberalnym bełkotem Polskie kobiety, które jak zwykle i przewidywalnie pozwolą się znowu manipulować i zbałamucić przez ruch feministyczno-homoseksualny.

Niektórzy uważają, że zakaz aborcji w Polsce jest wyłącznie zasługą kościoła i można by się z tym poglądem zgodzić, albowiem w katolickiej Irlandii usuwanie ciąży jest również zakazane i zdaje się że na katolickiej Malcie również. Ale kościół z racji tego, że jest podobno skarbnicą mądrości jezusowych zamiast uprawiać zwykłe pyskówki na tematy obyczajowe, powinien wskazać ludziom logiczne wyjście z tej sytuacji, które jest na wyciągniecie ręki lecz nigdy nie zostanie poruszone przez hierarchów chrześcijańskich czy to w Polsce, Rosji gdziekolwiek, bo to wiąże się z kompletnym odrzuceniem obecnego kapitalistycznego systemu i ponownej akceptacji systemu komunistycznego, a jak wiemy każda religia ma się wspaniale w systemie kapitalistycznym, natomiast wiedzie się religiom o wiele gorzej w komunizmie, ponieważ komunizm wyzwala rozum i wskazuje ludziom priorytety życiowe, natomiast kapitalizm ogłupia i ludzie wtedy ciągną do bajek, zabobonów i ciemnoty religijnej, co widać dobitnie obecnie w Polsce, a także coraz bardziej w Rosji, gdzie cerkiew ponownie rośnie w siłę i ogłupia Rosjan. Kościół nigdy nie wskaże wyjścia mówiąc, że problem z aborcją zniknie gdy dasz społeczeństwu godną pracę, zapewnisz dach nad głową i podstawowe bezpieczeństwo socjalne, ponieważ te kwestie są fundamentem ustroju komunistycznego i podstawowym prawem człowieka ! Rozumiecie co pisałem ? Bo to jest sedno sprawy !

Rolą kościoła jest obecnie lanie oliwy do ognia i polaryzowanie społeczeństwa – to wszystko. Kościół celowo porusza przy byle okazji tematy obyczajowe, a ostatnio nie ma dnia bez komentarzy dotyczących In-vitro, aborcji itd. Misja kościoła w tej kwestii jest najbardziej podstępna i niszcząca, bo kościół kojarzy się z poglądami konserwatywnymi i samymi mężczyznami, a dla tzw. nowoczesnych kobiet feministek jest to nie do przyjęcia, i z tego względu na przekór naukom kościelnym niektóre tępe idiotki będą łykać pigułki i już niedługo skrobać się milionami.

Nawałnica
Niestety tylnymi drzwiami do Polski aborcja powoli wchodzi, jej pierwsze zwiastuny są już widoczne w formie coraz większej akceptacji Polskiego społeczeństwa tzw. Europejskich praw kobiet i podstawowych wartości społecznych, które obejmują paradoksalnie nie prawa kobiet do godnych zasiłków macierzyńskich, urlopów wychowawczych, dostępu do darmowych przedszkoli i żłobków ale prawo do mordowania swoich nienarodzonych dzieci. Wraz z wejściem Polski do UE, Polacy są urabiani i szykowani do akceptacji aborcji, ponieważ zamieszanie z in-vitro, dostęp bez recepty do pigułki poronnej, prawa gejów prowadzą właśnie do tego. Ludzie obecnie nic poza tymi kwestiami prawie nie widza, i one są obiektem polemik, zażartych dyskusji, kłótni, które doprowadzają Polski naród do niesamowitej polaryzacji, i w tym chaosie mentalnym nie prawda, lecz gówno wypływa na powierzchnie w formie wyżej wymienionych samobójczych dla Narodu kwestii.

Ktoś powie, że aborcja w Polsce istniała za czasów PRL-u i to obrazuje jak zły był tamten okres. Prawda, aborcja była wtedy legalna we wszystkich państwach Układu Warszawskiego, w Rosji również, ale trzeba wspomnieć jak to się zaczęło w samej Rosji, albowiem jest to bardzo ciekawe zagadnienie rzucające nowe, pozytywne światło na postać Józefa Stalina, tak znienawidzonego przez większość ludzi, a w Polsce najbardziej i nie usłyszysz w naszym kraju żadnego dobrego słowa o nim, prędzej Polacy będą zachwalać Hitlera co już tu i ówdzie ma miejsce. Stalin zakazał aborcji w Związku Radzieckim gdy doszedł do władzy, i była ona zabroniona aż do jego śmierci, gdy umarł jego następca zrelaksował prawo i aborcja, od około roku 1953 do czasów współczesnych w Rosji jest w pełni legalna. Moim zdaniem od momentu wprowadzenia aborcji w Rosji następuje stopniowy demontaż zdobyczy rewolucyjnych, i Rosja jak i cały blok komunistyczny pomału lecz stanowczo odchodzi od modelu rządów komunistycznych, i subtelnie zostaje utrwalana w społeczeństwach wschodnich myśl kapitalistyczna i materializm, które ostatecznie zniszczą nie tylko Związek Radziecki ale też całą socjalistyczną Europę wschodnią na początku lat 90-tych ubiegłego wieku.

I tak jak w przypadku podwyższenia Polskim kobietom wieku emerytalnego i zrównania go z wiekiem emerytalnym mężczyzn, Polskie kobiety drugi raz pozwalają robić się w konia przez feministki i popełniają jeszcze gorszy błąd, ponieważ teraz chcą mieć prawo do aborcji. Dały sobie naiwne Polki wmówić, że aborcja jest ważniejsza od bezpieczeństwa socjalnego, stabilnego życia, godnej pracy i zarobków, i spokojnej starości. Bo widzicie, mając te 60 lat kobieta jest zazwyczaj w miarę zdrowa, energiczna, pełna wigoru i przechodząc w tym wieku na emeryturę jest jeszcze w stanie długie lata cieszyć się życiem, z radością może wtedy bawić wnuki i odpoczywać po latach ciężkiej pracy, ale gdy im podwyższono wiek emerytalny do 67 lat, sprawa wygląda zgoła gorzej, albowiem teraz młode Polki będą zabijać swoje nienarodzone dzieci, tym samym wiele starszych kobiet zostanie pozbawionych sensu życia – wnucząt, i czeka je szybka śmierć w samotności.

Często można się spotkać z argumentem feministek, że setki lat kobieta była maltretowana przez mężczyzn i dopiero teraz kobiety wywalczyły upragnione równouprawnienie, choć nie do końca, bo ostateczna wolnością według ruchu feministycznego jak wspomniałem nie jest godne życie i bezpieczeństwo socjalne ale prawo do zabijania nienarodzonych dzieci i to jest ten sztampowy argument feministek w pełni popierany przez większość kobiet zachodu w tym Polski, one po prostu są manipulowane. Obawiam się nawet, że wiele kobiet na złość by pokazać swoją wyższość, snobizm uchodzący za inteligencję usunie ciąże, bo one w ten prymitywny sposób zareagują jak małe dziecko na słuszne skarcenie rodziców. Dorosłe kobiety bardzo łatwo popadają obecnie w kretynizm, choć powinny być skarbnicą mądrości, przecież one głównie wychowują nowe pokolenie i niestety wychowują swoich synów na kompletnych pedałów i debili, a córki na zwykłe kurwy i prostytutki. Tu problem rozbija się z powodu braku w Polsce i na zachodzie mężczyzn posiadających chłodny, analityczny rozum, a także strachu mężczyzn przed gniewem kobiet przypominających niekiedy mężczyzn nie tylko z wygładu ale i z charakteru. Wielu mężczyzn obecnie popada w te same emocjonalne wybuchy co kobiety, tak jak by miesiączka i humory z nią związane opanowały płeć męską i odbierają im zdolności myślenia.

Feminizm i walka o równouprawnienie potrafiło również w pewnym sensie zamazać oczywiste różnice fizyczne pomiędzy płcią żeńską a męską w miejscu pracy i kobiety straciły wiele swoich przywilejów, które pozwalały im pracować mniej godzin, otrzymywać większe zasiłki, ogólnie kobiety zanim ta równość przyszła były szanowane z tego względu, że są słabsze fizycznie, ale dlaczego kobiety popierają feminizm który je niszczy ? Bo one są tak samo chciwe na pieniądze jak mężczyźni, i wystarczył jeden argument feministek, że podobno kobiety mniej zarabiają od mężczyzn i sprawa została zapieczętowana na wielką szkodę kobiet. Owszem mniej zarabiają, ale z tego powodu że miały więcej przywilejów !

…a po burzy spokój
Patrząc z dystansu i obiektywnie na temat tzw. równouprawnienia, kobiety walczyły z mężczyznami o prawa do wyboru i tym podobne, i wybrały własny egoizm a odrzuciły dobrą radę mężczyzny czy to ojca, brata, narzeczonego, męża (bo mężczyzna nic nie wie i jest głupi) i niestety kobiety z racji tego że teraz zostały same z dziecięcą ufnością podchodzą do ekspertów z TV, i są łatwym celem manipulacji socjotechnicznej bazującej w przypadku kobiet na emocjach. Spójrzcie jak feminizm urządził Polskie kobiety – chciały równouprawnienia i dostały, zrównali im wiek emerytalny z mężczyznami, a teraz kobietom feminizm wciska w Polsce aborcję i to też przejdzie. Dlatego jestem zdania, że początkiem końca białego człowieka w państwach zachodu było pozwolenie kobietom na udział w wyborach powszechnych, one swoimi dziecięcymi już rozumami wypranymi doszczętnie przez pop kulturę i seriale sądzą, że polityk godny zaufania to wyłącznie osoba dobrze mówiąca i ubrana, przystojna, i uśmiechająca się, a gdy kobieta pojawi się na scenie politycznej, to nie ważne czyją opcję polityczną reprezentuje (może być zwierzchnikiem samego diabła), bo solidarność kobieca wiedzie wtedy prym nad rozumem i emocje wchodzą w grę, i głos większości kobiet będzie oddany na nią. W ten sposób debilki kopią sobie i całemu społeczeństwu mogiłę.

Cieszę się choć nie powinienem, ale nic na to nie poradzę, że aborcja tu jednak przyjdzie bynajmniej nie będą się już rodzic tego typu imbecyle, a ich miejsce zajmą zdrowi na umyśle Arabowie czy też murzyni i oni wtedy przegonią pedałów, lesbijki, feministki, zakażą aborcji, pornografii a role kobiet i mężczyzn powrócą na swoje prawidłowe miejsce i świat wróci do jakiejś równowagi i normalności. Przyroda toleruje deprawację ale do czasu, i prędzej czy później ustawi ludzi do porządku, a tym najlepszym narzędziem przyrody jest ewolucja, która powoli aczkolwiek bezwzględnie działa i nie ma przed tym żadnego ratunku, bo słaba zdegenerowana umysłowo i fizycznie rasa białego człowieka na naszych oczach wymiera, i jej miejsce zajmuje silniejsza trochę ciemniejszej karnacji, posiadająca lepsze cechy mentalne i fizyczne.

Żal wam Szwecji ? Mnie absolutnie nie, ponieważ ja patrzę z szerszej perspektywy na ten problem, bo skoro biali Szwedzi, Niemcy, Amerykanie sami siebie niszczą aborcją, homoseksualizmem, feminizmem, imigracją z III świata i są z tego zadowoleni, to nie świadczy zbyt dobrze o nich i wskazuje wręcz, że biali tych krajów są kompletnymi debilami, a miejscem takich ludzi jest wyłącznie śmietnik historii – cmentarz. I ja mam płakać za tym ludzkim ścierwem, które doprowadziło swoje ojczyzny do ruiny i eksportuje tą sodomę do wszystkich zakątków świata ? Co z tego że oni reprezentują białą rasę, jak by nie patrzeć dość niebrzydką i estetyczną, bo kto z nas mężczyzn nie lubi niebieskookich Skandynawskich blondynek ? Bez paniki ! Po blondynkach przyjdą inne piękne kobiety mieszanej krwi arabsko/białej, i dopiero wtedy gały nam z orbit wylecą gdy północ z południem się zmiesza i wyprodukuje jeszcze piękniejsze kobiece kobiety i mądrych męskich mężczyzn, a uzdrowiona planeta Ziemia nadal będzie sobie krążyć wokół słońca przez następne miliony lat, i całe życie na ziemi będzie egzystować mam nadzieję w większym spokoju i pokoju !

Śmierć z uśmiechem na ustach

Po przeczytaniu tego krótkiego felietonu mam nadzieję, że przebudzicie się  ze swojej miłości do Ameryki ale najpierw musicie ruszyć fałdami mózgowymi, i dlatego dla ułatwienia myślenia daję kilka zdjęć które najlepiej ujmują problem. Celem dzisiejszego i wielu poprzednich moich wpisów jest wyleczenie Polaków z bardzo zakaźnej i śmiertelnej choroby, która niestety zatacza coraz większe kręgi i w dalszym etapie ogłupi ten Naród do poziomu imbecyla podatnego tylko na chore ideały wpajane mu przez telewizor.

USA jest jednym wielkim laboratorium, gdzie już od grubo ponad 100 lat jest przeprowadzany na szerokiej populacji eksperyment w kształtowaniu nowego gatunku ludzkiego ultra odpornego na miłość, dobroć, mądrość a przyswajającego jak gąbka takie wartości jak: miłość do pieniądza, bezwzględność/chciwość i płytkie, naiwne myśli o szerszym świecie. Można by dorzucić wiele innych cech Nowego Amerykańskiego Człowieka,  ale te powyższe najlepiej przedstawiają skalę problemu jaki zaistniał w USA.
Nowoczesny Amerykanin jest końcowym stadium przekształcenia jeszcze kilka pokoleń wstecz zdrowego mentalnie człowieka w jednostkę podatną tylko na wzorce przekazywane mu przez Telewizor, ewentualnie przez FB. Według tych norm dostarczanych mu 24 godziny na dobę poprzez głownie filmy i wiadomości Amerykański człowiek stacza się mentalnie do poziomu dziecka, a jego myśli nie wybiegają poza szersze horyzonty, po prostu ten człowiek oddał myślenie „ekspertom” z TV i urzędnikom państwowym.

Nie będę zbyt wiele dziś opisywał tej najgroźniejszej broni używanej przeciwko ludzkości  a mianowicie filmów z Hollywood, ale podam tylko jeden przykład który wyraziście ilustruje chore idee i wartości nowoczesnego Amerykanina. Dla większości Amerykanów główna postać filmu „Wall Street” bezwzględny oszust giełdowy jest osobistym ideałem i wzorcem do naśladowania i nieomalże każdy Amerykanin marzy o roli spekulanta giełdowego według szablonu  podanego mu przez Telewizor. Nawet sobie nie wyobrażacie jak niszczycielska jest siła Hollywood, nie macie pojęcia jak potrafią te filmy zmanipulować i przekształcić waszą świadomość i wpoić wam wręcz samobójcze, debilne myśli. Oni was teraz, w tej chwili, tu w Polsce urabiają w Amerykanina czyli w Automatona sterowanego przez TV, dotyczy to całego świata, od Kalkuty po Berlin, Moskwę, Rio de Janeiro i Kapsztad.

Dlatego przestrzegam was Polacy przed imitowaniem ich zachowania, strzeżcie się Telewizora ! Biada wam ! Bo zostaniecie bezboleśnie zniszczeni nie przez bombę nuklearną, ale przez migający ekran TV ! Wasze życie będzie wtedy transem a wy tymi przysłowiowymi Zombie.

To by było mniej więcej tyle o masowej kulturze Amerykańskiej którą trudno nazwać kulturą a raczej śmietnikiem mentalnym do którego cały świat teraz chce się przyłączyć. Ich dziedzictwem kulturowym jest kaczor Donald i myszka Miki, hamburgery McDonald i niekończąca się rzeź z seksem na ekranach TV. Dla Ameryki nie ma ratunku i to czy ona upadnie lub nie, nie powinno nas obchodzić. Musimy się tylko strzec przed adaptacją w Polsce ich stylu życia. Amerykanin już nie wyzdrowieje psychicznie, Ci ludzie już są straceni i zostawmy ich w spokoju, lub nawet całkowicie skończmy jakikolwiek dialog z nimi bo nawet sam kontakt z Amerykaninem może zdrowego Polaka śmiertelnie zarazić konsumpcjonizmem i debilnym postrzeganiem spraw politycznych.

Chciałem coś innego wam przekazać i podzielić się z wami moimi obserwacjami codziennego życia w USA. Może obecnie Polakom wyda się to banalne, nie logiczne co napiszę bo niestety wielu obywateli naszego kraju przekształciło się w „małych Amerykanów” ale na pewno jest jeszcze tu trochę zdrowo myślących Polaków dla których moje poniższe spostrzeżenia będą interesujące i intrygujące.

Mówi się że śmiech to zdrowie, i racja ale jest pewien limit. W Stanach występuje już prawdziwa epidemia uśmiechania się zawsze i wszędzie, nawet osoby pokroju prezydentów szczerzą zęby przy każdej okazji jak by opanowała ich jakaś euforia radości. Sztuczny, nieszczery uśmiech w stanach jest niepisaną normą postępowania w życiu codziennym,  i myślicie że oni okazują serdeczność, przyjaźń wobec Ciebie ? Nic bardziej błędnego, bo za tym nienaturalnym uśmiechem kryje się zawiść, wrogość, chciwość, głupota i śmierć.
W Stanach cała logika życia została odwrócona o 180 stopni, ponieważ dla typowego Amerykanina człowiek normalny, nie uśmiechający się jest sztuczny, zły, podejrzany natomiast zawsze uśmiechający się jest normalny i godny zaufania. Poniższe dwa przykłady ludzi wielkiej polityki światowej najlepiej ilustrują: po lewej stronie – mentalnie stabilnego, poważnego człowieka i człowieka sztucznego, pajaca, kretyna. Komu bardziej ufasz Polaku ? Pytam normalnych Polaków !

Vladimir_Putin_-_2006Poster-sized_portrait_of_Barack_Obama_OrigRes

Uśmiech w obliczu finansowej zagłady jaką USA przechodzi już od początku swego istnienia jest efektem tresury Amerykanów przez  masowe media. Gdy patrzysz z dala na uśmiechniętych Amerykanów wtedy wydaje ci się, że ten naród jest zawsze szczęśliwy i bogaty a tymczasem jest to maska którą im już przyszyto na stałe do twarzy, a życie w Ameryce jest żydowskim koszmarem za którym niestety każdy Amerykanin podąża po trupach…Ta zaraza opanowuje cały świat !

Nas Europejczyków wykształciło życie na ojczystej Europejskiej ziemi przez tysiąclecia i ukształtowało w nas w miarę normalne cechy, natomiast Amerykanów poddano sztucznemu systemowi na obcej ziemi zaledwie od niecałych 300 lat i końcowym efektem tego eksperymentu jest Homo Debilus Americanus.

Zachowajcie rodacy swoją godność i powagę sytuacji, a na śmiech i radość przyjdzie czas. Pozdrawiam.

Duchy zmarłych .część 1

Zazwyczaj mam chłodną, nader krytyczną głowę co do rożnych rozważań o duchach itd. ale parę lat temu miałem dość ciekawe zdarzenie które odmieniło moje zapatrzenie na świat.
Pewnego dnia jak to zawsze z rana robiłem, otwieram komputer, robie kawę no i zabieram się do czytania wiadomości na Wirtualnej Polsce.
Jedna z wiadomości mówiła o okrutnym zabójstwie nastolatki we Francji , zgwałconej, zamordowanej i na koniec częściowo spalonej. Zabił ją kolega chyba szkolny .
Wzruszyła mnie ta sprawa kompletnie, na dodatek dali jej zdjęcie przed śmiercią.
http://thecomingcrisis.blogspot.com/2011/11/france-left-reeling-after-freed-teenage.html

Chyba z pół godziny byłem zamyślony o niej .

W porządku …minęły dni i już o sprawie zapomniałem , pewnego dnia w godzinach około 15-stej siedząc w pokoju z matką i znajomym rozmawialiśmy przy herbacie o zwykłych sprawach dnia codziennego gdy tu dzwoni telefon domowy.. Matka podchodzi i odbiera i odpowiada – proszę .
Siedząc w pokoju myślałem, że to jak zwykle telefon z zaproszeniem na jakieś pokazy czy też propozycja wzięcia kredytu itd. ..
Matka po może jednej minucie telefon odkłada i wchodzi do nas do pokoju i ja się pytam, kto dzwonił?
-Odpowiada, że jakaś kobieta po francusku cos mówiła i nie znając francuskiego dość szybko odłożyłam słuchawkę.

Ja tu myślę myślę i nagle lampka w głowie się zapaliła na MAX !
-Pytam się matki jaki był głos tej kobiety ?
-Matka mówi ze dość młody głos kobiety .
U mnie głowa płonie od rozmyślania i już przeczuwałem, że cos tu nie gra lub inaczej, zacząłem łączyć fakty i wiedziałem, że głos tej kobiety był głosem niedawno zamordowanej dziewczyny !
Czyli co ? telefon od ducha dziewczyny ? co jest grane? Macie jakąś teorie?
Pozdrawiam.

PS. To pierwsze zdarzenie z duchami zmarłych , w następnej części jeszcze jedno bardzo ciekawe wydarzenie tego typu .