hinduizm

Na niebie błysnął biały nóż…

Wiele starych religii, posiada imponujące rzeźby i obrazy bóstw, ale najpiękniejsze posągi oraz malowidła pochodzą z wciąż żywej religii Hinduistycznej i z pewnością każdy mężczyzna i kobieta znajdzie w nich coś inspirującego, co da im chęć do życia i rozweseli duszę człowieka. Natomiast w chrześcijaństwie, mamy okrwawionego trupa Jezusa na krzyżu, oraz wizerunki smutnej Maryi i spoglądając na te dwa oblicza odechciewa się po prostu żyć, albowiem całokształt religii chrześcijańskiej obraca się wokół tortur, śmierci, wiecznej męki i stękania.

Wychodzę z prostego założenia, że Bóstwa ludzi narażonych na choroby, śmierć, nieszczęścia i klęski naturalne, od zarania dziejów przedstawiały życie i siłę witalną, oraz zdrową porcję nadprzyrodzonej przemocy i erotyki. Pozytywne Bóstwa, spełniały zatem rolę odskoczni od problemów dnia codziennego i ludziom żyło się znacznie lepiej, zwłaszcza dzieci z ogromną ciekawością słuchały opowiadań starszyzny odnośnie życia Bogów i Bogiń. Tak jest nadal w Hinduizmie, tak było również w Słowiańszczyźnie i we wszystkich antycznych religiach i kultach. Dziwnym splotem okoliczności i przy pomocy ognia i miecza, około 1000 lat temu Słowiańskie Bóstwa ustąpiły jednak miejsca religii trupa, męki i Maryjnemu zamartwianiu. Pomimo powszechnego już ateizmu, wirus Jezusowo/Maryjny wgryzł się głęboko w rozumy ludzi, ale nasze organizmy są jeszcze relatywnie zdrowe i odrzucają chorobę, gdyż nie kojarzymy tych postaci z dobrem, lecz z bólem i złem. Bo jak słownie reagujemy na cierpienie lub katastrofę? Przeważnie nieszczęścia i tragedie określamy zwrotami: Jezus Maryja!, O Jezu!, albo Matko Boska!

Wprawdzie oficjalnie Maryja nie posiada statusu bóstwa, lecz na przestrzeni wieków jej ranga w religii chrześcijańskiej bardzo urosła, ale w Polsce najwięcej i została intronizowana na Polską królową i stała się de facto Boginią. Maryja jest więc częstszym tematem niezliczonych ilustracji, obrazów i rzeźb niż postać samego Jezusa, i wspólnym mianownikiem wyobrażeń artystycznych Maryi, jest smutek i rozpacz malujący się na jej twarzy. Pełne żałości wizerunki Maryi, wywierają na ludzi jakiś tajemniczy urok i nawet wielu ateistom, nogi w kolanach uginają się przed jej ponurymi obrazami, biją się w piersi i pokornie wołają: Moja wina, moja wina, moja Bardzo Wielka Wina.

Oprócz wizualnej smuty chrześcijańskiej, jest słowna w postaci liturgii oraz ewangelii i najwięcej szkody, wyrządza chrześcijański dogmat odnośnie grzesznego i nieczystego ciała ludzkiego, a przecież jesteśmy stworzeni na Boskie podobieństwo i jakoś trzeba w końcu się rozmnażać. Rodzi się zatem mnóstwo kompleksów, i z jednej strony szerzą się wynaturzenia seksualne, z drugiej zaś pruderia i jak tak dalej pójdzie, to kraj zamieni się w jeden wielki burdel, lub wszyscy przejdą na celibat. W obydwu przypadkach naród Polski umrze, ale obecnie przerabiamy wariant pierwszy.

Prawie wszystkie msze święte, do złudzenia przypominają nabożeństwa pogrzebowe i nikogo nie powinien dziwić fakt, że mnóstwo mężczyzn po mszy kieruje się prosto do barów, aby tam pozbierać się do kupy i ochłonąć przy piwie z chrześcijańskiej smuty i zawodzenia. W rezultacie rośnie nam potężna armia sfrustrowanych chrześcijan – alkoholików i przybywa marginesu społecznego. Ale nie ma na całym świecie nic bardziej posępnego niż gorzkie żale, msze celebrujące mękę chrystusową i ukrzyżowanie i wtedy z żalu, można dosłownie wejść na krzyż i samemu się do niego przybić gwoździami.

Ponadto, zniewieściałe teksty i pieśni mszalne oraz owcza śmierć Jezusa na krzyżu, niszczą męską zaradność, determinację i logikę, a ubolewająca i płacząca Maryja, wywołuje wśród kobiet poważne zaburzenia psychiczne i ostatecznie doprowadza do szaleństwa. Proszę się zastanowić, co pozytywnego i jakie natchnienie duchowe oraz nadzieję może czerpać przeciętna matka, z żałosnych litanii odprawianych do „cudownie” przygnębiającego obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, lub do innej czarnej Madonny? Jedynie zmysły materialne i co za tym idzie chciwość, będą silnie pobudzone widokiem tandetnych ozdób i świecidełek umieszczonych na obrazach.

Młodsze kobiety można jeszcze wyleczyć z chrześcijańskiego obłędu, byle w ateistycznym proteście nie popadły w inne bezduszne skrajności i rozrywki w formie bezmyślnego seksu, uzależnień, tatuaży etc., ale starsze nawiedzone są już nieuleczalnie chore, ponieważ Maryjne zamartwianie jest już cząstką ich DNA. Spójrzcie na swoje starsze matki, przecież to są wariatki, które zatruwają środowisko naturalne ponurą chrześcijańską atmosferą i jeszcze większą hipokryzją. Czy nie dosyć codziennego stresu, żeby zaprzątać sobie głowy męczennictwem religijnym? Skrzynka piwa temu, kto wyjaśni mi jakim cudem ten religijny masochizm, zapuścił głębokie korzenie w Polskiej ziemi i w psychice ludzi.

Religijne wizerunki Bóstw i świętych powinny spełniać pozytywną rolę, w sensie kształtowania nadziei i optymizmu w rozumach wiernych, i powinny przedstawiać estetyczne walory ludzkiego ciała. Religia chrześcijańska jest pozbawiona tych ważnych elementów wobec tego, kieruję mój wzrok do dalekich Indii i poniższe dwa przykłady, są doskonałym odzwierciedleniem wszystkiego, do czego normalni ludzie w życiu fizycznym i duchowym aspirują. Do męskiej siły i opanowania, oraz do wdzięku i urody kobiecego ciała.

Jedno z trzech największych bóstw Hinduizmu, Bóg niszczyciel Śiwa. Wspaniała statua Śiwy, znajduje się nad brzegiem Gangesu, w mieście Rishikesh w stanie Uttarakhand. Brahma stwórca, Wisznu obrońca i Śiwa niszczyciel są Hinduską trójcą świętą (Trimurti). Relatywnie nowy, chrześcijański koncept trójcy świętej, pochodzi bezpośrednio z antycznego Hinduskiego. Trimurti w formie bóstwa przedstawiane jest jako postać ludzka z trzema twarzami i według wyznawców Trimurti, trzy aspekty bóstwa są różnymi objawieniami jednego Boga. Hinduska trójca jest przejrzysta i logiczna, bo są trzy konkretne bóstwa, zaś ogarnięcie mózgiem chrześcijańskiej wersji trójcy, sprawia więcej kłopotów ze względu na ducha świętego. Czy ta spektakularna pod każdym względem statua, pomimo niszczycielskiej natury Boga Śiwy, nie jest znakomitym punktem odniesienia dla mężczyzny? Dosłownie chce się zrzucić z siebie, swój własny Jezusowy codzienny krzyż, działać i szczęśliwie żyć!

Uosabiający wielkie współczucie Bodhisattwa Awalokiteśwara. W sanskrycie bodhisattwa oznacza przebudzone dobro i jest to istota, która poprzez systematyczne ćwiczenia i altruistyczną motywację przynoszenia pomocy innym, dąży do osiągnięcia stanu Buddy. Na zdjęciu widzimy jego żeńską Chińską wersję Guanyin. Jej chrześcijańskim odpowiednikiem moim zdaniem jest Maryja, ale jak diametralnie rożne są te dwie postacie. Oblicze współczującej Awalokiteśwary nie wyraża smutku, lecz wewnętrzną siłę, kobiecą finezję i subtelną erotykę, natomiast Maryja zawsze jest przygnębiona, roni łzy i w przeciwieństwie do mądrej Awalokiteśwary, Maryja dąży do osiągnięcia stanu wiecznej żałoby. Zdrowie psychiczne kobiet, uległo by znacznej poprawie, gdyby zamiast obrazu Maryjnego, postawiły na biurkach lub powiesiły na ścianach, powyższy optymistyczny i ciepły wizerunek.

W całym dorobku artystycznym religii chrześcijańskiej, nie znajdziemy choćbyśmy szukali pod mikroskopem, żadnego pozytywnego motywu, bo każdy obraz, rzeźba oraz ilustracja przedstawia smutną osobę/osoby lub jakiś makabryczny Armagedon i nawet twarze Józefa i Maryi, tuż po narodzinach ich dziecka Jezusa, są zmartwione i posępne, a powinny promieniować radością z racji przyjścia na świat Boga. Jedynie ufne zwierzęta towarzyszące małemu Jezusowi w stajence, manifestują trudną do opisania, prawie że ludzką nadzieję i wesołość, aczkolwiek nadzieja zwierząt okazała się złudna, bowiem słowa Jezusa: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”, nie znalazły oddźwięku w sercach wiernych i chrześcijanie przelewają krew niewinnych zwierząt.

Bajecznie kolorowe i pogodne wyobrażenie Dattatreji, Awatara Bogów Trimurti, w towarzystwie zwierząt.

Przygnębiający smutek, jest głównym wątkiem w chrześcijańskiej sztuce sakralnej, natomiast w obrzędach religijnych, akcentuje się grzechy i męki jakie czekają ludzi w piekle, aczkolwiek jest kilka radosnych i kolorowych uroczystości, w formie Bożego narodzenia i Wielkiej Nocy. Święta te jednak, pochodzą z pogańskiej Słowiańszczyzny, oraz z innych pogańskich kultur północnej Europy. Nasze święta, celebrowały równonoc, czyli narodziny światła, po najdłuższej nocy w roku i wiosenne przebudzenie do życia zwierząt i roślin. Innymi słowy, oddawaliśmy hołd Słońcu oraz świętej Matce ziemi i jej dzieciom.

W chrześcijańskim wydaniu tych cudownych pogańskich świąt, jak wiadomo chodzi o postać Jezusa, który moim zdaniem był ziemskim uosobieniem (awatarem), Hinduskiego Boga obrońcy Wisznu. Wisznu po hebrajsku Joszua, obrońca wszelkiego życia, nie znalazł wśród żydów większego posłuchu i po kilku latach zniknął, ale pragmatyczni żydzi uznali, że Jezus będzie znakomitym koniem Trojańskim na eksport do Europy. Dorobiono mu zatem dziewicze poczęcie, ukrzyżowanie, zmartwychwstanie itp., po to aby Europejczykom, a zwłaszcza Słowianom odciąć pamięć genetyczną odnośnie ich Hinduskiego pochodzenia oraz Hinduskiego rodowodu Słowiańskich Bogów. Kościół stworzył zaś trójcę świętą i Jezus oficjalnie jest synem żydowskiego Boga. Reszta to już smutna historia, bowiem wraz z Jezusem przyszedł do nas ogromny bagaż judejskich farmazonów, które wyprały nasze mózgi, ze Słowiańskiego piękna i Pra-Vedy, a prawda to nic innego jak miłość do życia, w ramach przykazania numer jeden wszechświata – Nie Zabijaj.

W Hinduizmie istnieje zdrowa dawka erotyzmu, co można dostrzec w ich bardzo liberalnej sztuce religijnej i jest oczywiście słynny i stary jak świat, przewodnik erotyczny Kamasutra, i nikt nie robi z seksu, w tych rzekomo zacofanych Indiach wielkiej afery. Podobnie pragmatyczny i zdrowy stosunek do ludzkiego ciała mieli z pewnością Słowianie. Słowiańszczyzna była więc radosną i życiową religią i jej korzenie znajdują się w Indiach, gdzie nadal ma się bardzo dobrze. Mieliśmy wprawdzie złe bóstwa, podobnie jak w mitologii Skandynawskiej, ale istniała pomiędzy nimi a dobrymi równowaga, zaś w religii chrześcijańskiej gniewny bóg lada chwila zniszczy ziemię i wtrąci ludzi do piekła, grzechy cielesne są ulubionym tematem kazań i kobietom przypisano status podludzi. Wszystko to razem wzięte, plus przygnębiające wizerunki, odebrały nam radość życia i ludzie wstydzą się własnych ciał.

Jeżeli mężczyźni nie potrafią otrząsnąć się z tego duchowego i fizycznego chrześcijańskiego marazmu, to kobiety powinny wziąć sprawy we własne dłonie, bo najwięcej cierpią. Jesteście kwiatami, stworzonymi nieść światu dobrą i wesołą nowinę, w formie cudownego śpiewu i zmysłowego tańca, lecz religia chrześcijańska smutkiem i strachem, zdusiła wasze boskie talenty w zalążku, a macie niewyobrażalną moc.

Pomimo bezpowrotnej utraty większości antycznych Słowiańskich tradycji, wierzeń i kultury na rzecz żydowskiego kultu krwi, śmierci, krzyża i mamony, jest jednak nadzieja na wskrzeszenie Słowian, ponieważ posiadamy największy skarb, w formie pięknego i wesołego języka polskiego, który jest de facto językiem sanskryckim, czyli mową Bogów. Sanskryt w Indiach jest już językiem martwym, ale my wciąż go podtrzymujemy w lekko zmienionym kształcie i doszło do ciekawego paradoksu. Hindusi trzymają się antycznej wiary, ale stracili oryginalny język, zaś my na odwrót.

Wysławiajcie się zatem starannie i poprawnie i szlifujcie ten językowy diament, bo to jest słowo Boże i ostatnie ogniwo łączące nas z Bogami, a pewnego dnia Słowiańska radość zabłyśnie jak brylant na cały świat. Dla pokrzepienia waszych Słowiańskich serc, zapraszam do posłuchania poniższej piosenki, ale proszę zwrócić szczególną uwagę na usta śpiewaczki. Na dźwięk jej słów ciarki na ciele przechodzą i góry trzęsą się w posadach, albowiem tak pięknie i starannie śpiewają Boginie w Himalajach.

Na niebie błysnął biały nóż
To księżyc pełni straż
Czy nie znałam Cię w innym życiu już
Kiedyś hen dawno tak

 

 

 

Reklamy

Sloveniska Samskrta?

Pozwolę sobie zaprezentować, obszerny i bardzo interesujący felieton autorstwa phoenix84pl, odnośnie powiązań antycznego hinduskiego języka sanskrytu z językiem polskim. Felieton w całości skopiowałem ze strony http://wspanialarzeczpospolita.pl/. Zapraszam więc do lektury.

Podstawowe informacje o Sanskrycie. Co to w ogóle jest ten Sanskryt?

  • Sanskryt jest językiem antycznego Hindustanu.
  • Hindustan to NIE tylko Indie. Do Hindustanu zalicza się też inne kraje, w których używa się postsanskryckich języków tj. Indie, Pakistan, Bangladesz, Nepal, Sri Lanka, Malediwy i Bhutan (Bhutan to Hindustan, ale używa języka tybetańskiego, a nie sanskryckiego).
  • Sanskryt jest pierwszym językiem świata ze zorganizowaną gramatyką
  • Sanskryt używa alfabetu Devanagari (tego samego, którego używa np. język hindi).
  • Sanskryt NIE JEST martwym językiem. Ciągle jest używany w liturgii. Trochę podobnie do europejskiej łaciny.
  • Rozwój Sanskrytu właściwie zatrzymał się 1500 lat temu. Obecnie dodaje się do niego słowa uzupełniające, jak np. “telewizja”, ale nie rozwija się on naturalnie jak “standardowe języki” (porównaj Łacinę).
  • Sanskryt jest oficjalnym językiem Indii (jednym z 23).
  • Sanskryt wedyjski (ten najstarszy) został użyty do spisania Wed.
  • Wedy zostały spisane w XV-VII wieku p. n. e. (czyli 3500 lat temu).
  • Dla porównania pierwsze zapiski łacińskie powstały VII-V wieku p. n. e. (czyli 2500 lat temu).
  • Pierwsze zapisy w Sanskrycie są starsze od swoich odpowiedników w łacinie o 1000 lat.
  • Dla porównania, słowiańska kultura oficjalnie istnieje 1000 lat.

Wieża Babel

W niektórych kręgach wierzy się, że Sanskryt był językiem używanym na Ziemi przed pomieszaniem języków podczas zniszczenia wieży Babel.

Gdzie Sanskryt jest/był używany?

Tereny używające języków słowiańskich i indyjskich (postsanskryckie) oddalone są od siebie o 2000 km, ale pomiędzy “Centralą Słowiańską”, a “Centralą Indyjską” jest 5000 km! Jest to NAJWIĘKSZA odległość między rodzinami językowymi w ramach tej samej grupy (tutaj jest to grupa indoeuropejska) na całej planecie. Zazwyczaj rodziny językowe graniczą ze sobą w ramach całej grupy. Należy zauważyć, że rodzina słowiańska graniczy ze WSZYSTKIMI pozostałymi rodzinami językowymi grupy indoeuropejskiej tj. z Germanami, Romanami, Bałtami, Hellenami, Ormianami i Persami (z tymi ostatnimi rozdziela nas w sumie tylko Gruzja). Nie graniczymy w zasadzie tylko z rodziną indyjską i nie jest to 100 czy 200km, a właściwie 5000km (2000 w najbliższym punkcie).

Co oznacza: संस्कृतम् भाषा?

Samskrta Bhasa to dosłownie “Język sanskrycki”.

Pochodzi ze zlepienia rdzeni: Sam + S + Krt + Bhasa.

  1. “Sam” oznacza “razem”, choć rdzeniowo jest to to samo, co polskie “sam”. Porównaj: “taki sam”.
  2. “S” nie wiadomo, co oznacza (nie mogłem niestety dotrzeć nigdzie do tego), ale bardzo prawdopodobne, że znaczy tyle, co polskie “się”.
  3. “Krt” oznacza “tworzyć”, choć rdzeniowo jest to to samo, co polskie “czarować”. Na pierwszy rzut oka może się to wydawać dziwne i niedorzeczne, ale po zastanowieniu okazuje się logiczne. CZ → K, R →R, ować → T. Jak dobrze pomyślimy to zauważymy, że “czarować” i “tworzyć” to w zasadzie to samo. Czarować oznacza po prostu “tworzyć coś z niczego” np. “Wyczarowałem dom” oznacza to samo, co “Stworzyłem dom z niczego”. Końcówki bezokoliczników po polsku i w Sanskrycie są identyczne, tylko zapisywane inaczej. W Sanskrycie: “T” lub “TI”, a po polsku zmiękczone do “C” (np. biec, piec) lub “Ć” (np. biegać, opiekać)
  4. Bhasa oznacza język. Porównaj: Bahasa Melayu (język malajski), Bahasa Indonesia (język indonezyjski) i pochodzi od sanskryckiego słowa: Bhasati = Opowiadać i jest to to samo, co polskie “Baśń” czyli “Opowiadanie”.

Podsumowując: Smskrta Bhasa oznacza dokładnie tyle co: Razem/Samo + się + Tworzyć/Czarować + Język/Opowiadanie = “Razem się tworzący język”, albo inaczej (według współczesnych rdzeni polskich) “Samo się wyczarowujące opowiadanie”.

Co to jest Devanagari?

Devanagari charakteryzuje się linią łączącą wszystkie litery w wyrazie umieszczoną NAD tym wyrazem, dlatego prywatnie nazywane jest przeze mnie “rozwieszonym praniem” :). Dla ciekawskich: arabski nazywam “drutem kolczastym”, grecki i cyrylicę “płotkami”, a znaki han (Chiny, Japonia, Korea) “krzaczkami”.

Devanagari powstało z połączenia dwóch słów czyli Deva (Bóg, porównaj polskie “dziw”) + Nagara (Miasto, porównaj polskie: “gród”), przy czym Nagara, tak samo jak polskie “gród” pochodzi od słowa “góra” (więcej o tym: Góra, Dół i Armageddon). Nagara to połączenie słów Na + Gara = Na górze. Podsumowując: Devanagari=Bóg / Dziw na górze.

Teoria języka praindoeuropejskiego

No i gdzie jest problem?

  • Współczesne języki słowiańskie i indyjskie są od siebie baaaardzo oddalone. Min. 2000km od Rosji do Pakistanu.
  • Według powyższego podziału języki słowiańskie są europejskie, a hinduskie są indoaryjskie.
  • Słowiańskie i indyjskie języki NIE MAJĄ wspólnej granicy.
  • Języki słowiańskie graniczą ze WSZYSTKIMI pozostałymi rodzinami grupy praindoeuropejskiej tj. bałtycką, germańską, romańską, helleńską, ormiańską czy perską.
  • Mimo tego, Sanskryt jest bardziej podobny do języków słowiańskich, niż do jakichkolwiek innej rodziny językowej. Odwrotnie jest tak samo, języki słowiańskie są bardziej zbliżone do Sanskrytu, niż do np. niemieckiego czy włoskiego, z którym graniczą bezpośrednio.
  • Istnieje spora grupa wyrazów, w których Sanskryt jest bardziej podobny do języków słowiańskich, niż do swoich bezpośrednich spadkobierców, takich jak: hindi, urdu czy bengali.
  • Według oficjalnej historii, Polacy z Niemcami mieli kontakt (handel, wojny, wspólni władcy, zabory, germanizacja) NON STOP przez 1000 lat. W Polsce mieszka oficjalnie 500 000 Niemców, a w Niemczech oficjalnie 1 000 000 Polaków. W terenach przygranicznych na terenie Niemiec Polacy stanowią nawet 20% ludności. Na Opolszczyźnie są miejscowości, gdzie Niemcy stanowią ponad 20% ludności.
  • Według oficjalnej historii, Hindusi z Polakami nie mieli oficjalnie ŻADNEGO kontaktu (pomijając właściwie ostatnie 20 lat stosunkowo niewielkiej wymiany turystycznej, naukowej i handlowej).
  • Jak to jest, że polskie słowa od niemieckich różnią się tak diametralnie, a prawie wszystkie brzmiące identycznie uznaje się za zapożyczenia (z niemieckiego do polskiego rzecz jasna), ale polskie słowa i sanskryckie mimo całkowitej izolacji brzmią często IDENTYCZNIE i o zapożyczeniach nie ma tu żadnej mowy?

Przykłady podobieństw

Na początku należy zaznaczyć, że celowo wybrane zostały słowa, które brzmią podobnie. Każdego jednak odsyłam do książek, słowników i internetu (wikisłownik, w szczególności angielski, zawiera tłumaczenia na dużą ilość języków), proszę tam sobie porównać przykładowe słowa (ważne by były to słowa-rdzenie, a nie jakieś słowa pochodne, choć i takie często są podobne). Chodzi mi o to, by z góry odrzucić oskarżenie, że celowo wybrałem kilkadziesiąt słów, które są nadzwyczaj podobne, a takich kilka można znaleźć nawet przypadkowo między losowymi językami.

Między słowiańskim, a Sanskrytem zauważam osobiście, że są kategorie słów, w których więcej słów wygląda tak samo lub podobnie. Te kategorie to:

  • Rodzina
  • Człowiek
  • Religia
  • Filozofia
  • Natura
  • Imiona
  • Matematyka

Nie trudno zauważyć, że te kategorie mają coś ze sobą wspólnego. Są to kategorie słów odpowiedzialne za duchowy rozwój człowieka.

Rodzina

  • Dom → Dam
  • Doić → Dhajati
  • Matka → Mati (porównaj “Mać” i “Macierz”)
  • Brat → Bratr (niby u nas nie ma końcowego “R”, ale w słowie “braterski” już jest)
  • Ciocia → Caca (wujek)
  • Mąż → Manusya
  • Żona → Żani
  • Córa → Cacera (kuzynka, porównaj inne słowiańskie np. Dcera)

Człowiek

  • Padlina → Kravas (porównaj: Krew)
  • Oko → Aksi (porównaj: Oczy)
  • Nos → Nasika
  • Noga → Pada (porównaj: Padać np. do stóp, piechota, piechur)
  • Łono → Joni (często przejście polskiego Ł do hinduskiego J np. Łakocie → Jakoti, Łoś → Josza), w łonie dochodzi do najbardziej naturalnego połączenia w naturze, stąd: Łączyć → Junati.
  • Lizać → Lingati (porównaj: Lingam (penis) – od kształtu języka)
  • Żyć → Żivati (porównaj: żywić)
  • Rodzić → Rodhati
  • Włos → Walsa (Pędy roślin)
  • Kopulować → Jebhati (porównaj: jebać)

Dodatkowe opisy:

Lingam i Joni to słynna para w hinduskiej mitologii i nauce. Cała Kamasutra to właśnie opis łączenia Lingam i Joni w całość (Junati) na wszystkie możliwe sposoby. Kamasutra = Kama (miłość, pragnienie) + Sutra (Księga, porównaj polskie: “szyte” / “zeszyt”)

O ile ostatnie słowo z listy (jebać) sprawiło Wam za pewne masę radości, to należy zaznaczyć, że nie we wszystkich słowiańskich językach słowo “jebać” jest wulgarne. Oto przykład z zazwyczaj słonecznej Hrvatski:

Religia

  • Bóg → Bhaga
  • Święty → Śivata
  • Bóg / Demon → Deva (porównaj polskie: “dziw” (cud)), jeśli połączysz “Dziw” i “Czynić” to powstanie Ci “Dziewczyna” czyli “Stworzona przez Boga”, “Stworzona przez Demona” lub “Cud stworzony”. Nie wiem niestety dlaczego słowniki etymologiczne łączą słowo “dziewczyna” ze słowem “doić” (zapewne dlatego, że ma piersi), może ktoś z Was wie?
  • Niebo → Nabhas
  • Chmura → Megha (porównaj: Mgła).
  • Raj → Raji (bogactwo, radość).
  • Siwa → Śiva (bóg najwyższy), porównaj: Świt, Świat, Światło, Święty, Święto, Światowid, Świątynia czy nawet “poświata”.
  • Swaróg → Svar (wyższe niebo), również powiązane z Siwą. Słońce w Sanskrycie to rodzaj żeński od Svar czyli Sura.
  • Trzy Mordy → Trimurti (Hinduska Trójca Święta: Brama, Viśnu, Śiwa).

Układ Siwopodobnych słów jest wbrew pierwszemu wrażeniu logiczny. Jesteśmy sobie takim Słowianinem sprzed tysięcy lat i jak byśmy tworzyli słowa? Mamy noc, jest ciemno i figę widać. Nagle na horyzoncie pojawia się to, co daje życie… Śiva / Słońce. Moment pojawienia się go na horyzoncie, nazwiemy od jego imienia, czyli Świt. To co nam daje, to znów coś od jego imienia, czyli Światło. A dzięki temu światłu, po nocy pełnej ciemności, widzimy… Świat! Ten sam Śiva to nikt inny, jak “Światowid”, bo dzięki niemu… widzimy świat!

Żeby nie było, że sobie wymyślam połączenia wszystkich Siwopodobnych słów. Proszę wpisać Siva w google i zobaczyć jego przedstawienia. Poniżej jedno, ale google ma ich setki.

Zawsze w jego tle, za głową ma “świt” czy jak kto woli “poświatę”. Bardzo ważnym szczegółem łączącym jego wyobrażenia, są góry. Słońce w Indiach nie wstaje za górami. Wschodzi i zachodzi nad wodą, bo Indie są półwyspem. Dlaczego więc za nim są góry? Góry indyjskie, to przecież Himalaje. Góry za Śivą symbolizują to, że światło (cała indyjska nauka) przyszła do Indii z gór (czyli od ludzi zza Himalajów).

Filozofia

  • Wiedza → Veda
  • Znać → Znati
  • Budzić → Budżati
  • Sława → Śravas (przejście Ł ↔ R).
  • Łaska → Jasa (ponownie przejście Ł → J), porównaj: “jasny” oraz “laska” (miłość po czeski i słowacku)
  • Prawda ← Para Veda (Pra Wiedza / Stara wiedza) – jak się zastanowić, to ma to sens. Dawna wiedza, to po prostu “prawda”.
  • Jest → Asti (Być, Żyć).
  • Bywać → Bhavati

Natura

  • Drzewo → Daru
  • Góra → Giri
  • Wiać → Vati
  • Dolina → Upatjaka (porównaj: Dolina zawsze jest “U Potoka”, a potok jest od słowa “toczyć”).
  • Drzwi → Dvara (niby spółgłoski zamienione, ale jak sprawdzimy słowo: oddźwierny, to są już tak samo jak w Sanskrycie).
  • Ogień → Agni, a po bengalsku nawet: Agun.
  • Niebo → Nabhas
  • Brama → Brahma (bóg hinduski – brama między ziemią, a niebem). Należy tu wyjaśnić, że Hindusi nie używają imienia Brahma w sensie “bramy”, bo od tego mają słowo “Dvara” (drzwi). Chodzi o to, że Brahma jest tym bogiem, który zszedł jako pierwszy na ziemię, stworzył pierwsze żyjące istoty, stworzył w ten sposób połączenie między niebem, a ziemią (właśnie Bramę / Brahmę). Że nie miał ojca i był samonarodzonym to nazywa sie go Svayambhu od Svaja (swój / samo) + bhu (byt) czyli Samobyt. Od jego imienia kasta kapłanów w Indiach nazywa się Brahmini (jeden to Brahmin lub Brahman), bo tak samo jak u nas kapłani kulturowo są pomiędzy ludźmi, a bogami i przez to pilnują przejścia do nieba (np. dając rozgrzeszenia lub ekskomunikując). Dlatego właśnie są Brahminami czyli “strażnikami bram do nieba”.

Imię Agnieszka pochodzi od słowa Ogień. Oficjalnie Agnieszka jest od Agnes i znaczy “oczyszczona”, oczywiście nikomu nie chce się poszukać głębiej, jak przebiega to czyszczenie.

Proszę sprawdzić kolejno te słowa:

  1. https://en.wiktionary.org/wiki/Agnes
  2. https://en.wiktionary.org/wiki/%E1%BC%81%CE%B3%CE%BD%CF%8C%CF%82#Ancient_Greek
  3. https://en.wiktionary.org/wiki/%E1%BC%81%CE%B3%CE%BD%CE%AF%CE%B6%CF%89

I w ostatnim znaczenie numer 2 greckiego “Agnizo” to: Uświęcić śmierć poprzez ogień. Spalić, zniszczyć. Jak nic od naszego ognia!

Ogień (Agni) to również bóg w Indiach: https://pl.wikipedia.org/wiki/Agni. Należy (po raz kolejny) zwrócić uwagę, że wypisane są pokrewieństwa do dużej ilości języków, ale polski (na polskiej Wikipedii!) jest pominięty.

Zwierzęta

  • Wilk → Vrka (wilk, pies)
  • Koza → Aża (koza)
  • Żywot → Viaghra (tygrys), polskie Ż zanikło. Porównaj Żywot → el:Biotos, la:Vita, la:Viva
  • Owca → Avi

Imiona

  • Śiva ← Światowid, Najważniejszy bóg hinduski (członek wielkiej trójcy Trimurti), dokładniej opisane powyżej, polskie: świt, świat, światło itd.
  • Brahma ← opisane powyżej, polskie: brama, stworzył ludzi.
  • Viśnu ← ten, który wszędzie wejdzie i wszędzie jest (bóg wszechobecny), od polskiego “wieś”, porównaj Wiking – ten co wszędzie włazi i wszędzie jest (o słowie wieś i Wikingach (Słowianach) będzie oddzielny artykuł). Viśnu ma jeszcze dwa imiona: Narajana i Hari. Narajana znaczy “Człowiek jedzie” / “Człowiek nadchodzi” (Człowiek=Mężczyzna w tym znaczeniu), a Hari (możliwe, że też od naszego góra, ale nie udało mi się tego w żaden sposób potwierdzić), to “jasny”, “żółty”, “złoty”. Dało to znaczenie tamilskiemu “Hari” czyli “Król” oraz indonezyjskiemu i malajskiemu “Hari” czyli “Dzień”. Pasuje to ponownie do koncepcji, że jaśni ludzie, panowie, władcy, szlachta, przyszli z gór. Tę samą etymologię ma perski Zoroaster (warto poczytać o Zoroasturianiźmie).
  • Indra ← Jędrzej. Po słowacku jest nawet Jindra. Pochodzi od słowa “Nara” (zobacz Viśnu), które oznacza mężczyznę. Występuje zarówno w perskiej Aweście (Wieści), jak i Rygwedzie (Najstarsza weda/wiedza). W aweście jest to mniej znaczący demon (Deva), ale w Rygwedzie jeden z ważniejszych bogów, a nawet król bogów. Jest to “najbardziej męski” bóg. Jest uosobieniem cech męskich. Ma tysiąc jąder, nieskończoną siłę, cały czas walczy, ma zero litości. Przedstawiamy za pomocą byka, bardzo płodny. Za uwiedzenie żony Gautamy jądra zamieniono mu na pochwy (straszne upokorzenie). Możliwe, że od tego imienia pochodzi nazwa “Indus”, a od niego “Indie”. Trafił później do Grecji jako Ander (męski, silny, odważny), gdzie również pochodnym znaczeniem jest “człowiek”. Znamy go ze słów w stylu: “Antropologia” (nauka o człowieku) czy Android (pochodna człowieka). Trafił z powrotem do Polski w postaci dwóch imion: Andrzej (męski) oraz “Aleksander” (broniący ludzi). Ander to człowiek, a Aleks to obrona. “A” po grecku oznacza przeciwieństwo np. Atom (nie-podzielny), Agnozja (nie-znajomość) itd. Skoro Aleks to obrona, więc Leks musi oznaczać atak. Znowu dziwnym przypadkiem słychać Lechitów w tym słowie :). Tak jakby Lechs znaczyło tyle co, “atakujący”. Ciekawe też, że w Egipcie leży miasto Al-Iskandarija czyli Aleksandria i jego nazwa ma nasze słowiańskie korzenie.
  • Budda ← Budzić, wyjaśniam dokładniej na dole
  • Bhuriśrava ← Bolesław, wyjaśniam dokładniej na dole
  • Vjasa ← Wieszcz – legendarny wieszcz Indii, ten który spisał wedy (Zobacz na Wikipedii)

Wyjaśnienia może wymagać określenie Trimurti (Śiva + Brahma + Viśnu), które oznacza taką trochę Trójcę Świętą, ale dosłownie to po prostu “Trzy oblicza”. Składa się z dwóch słów: Tri (tu już trzeba IQ poniżej przeciętnego kartofla, by nie zauważyć, że to polskie “trzy”), a murti to liczba mnoga od “murta”, która znaczy oblicze… dziwnym zbiegiem okoliczności, po polsku na znajome oblicze mówimy: “Mordo ty moja!”. Murta to nic innego jak polska “morda”.

Matematyka

  • Dwa → Dva
  • Dwoje → Dvaja
  • Trzy → Tri
  • Troja → Traja
  • Cztery → Czatur
  • Pięć → Panća (w hindi, urdu czy paszto jest jak po polsku: Pańć)
  • Sześć → Szasz
  • Siedem → Saptam
  • Osiem → Aśtan
  • Dziewięć → Navam (częsta wymiana: DŹ::N), należy zauważyć, że Dziewięć to boska lub demoniczna liczba (porównaj Deva). Dlaczego akurat ta liczba jest liczbą boską, zrobię oddzielny artykuł.
  • Dziesięć → Daśan
  • Dwanaście → Dvadaśa (znów wymiana N::DŹ, ale odwrotnie), proszę zauważyć, że w ramach polskiego zachodzi też taka wymiana: dziesięć ↔ naście (DŹ::N) porównaj też Rama jedzie → Ramajana.
  • Dwadzieścia → Vimśat (DŹ::M)
  • Trzydzieści → Trimśat (DŹ::M)
  • Sto → Śata

Inne

  • Prosić → Praszati
  • Dać → Dadati
  • Bojaźń → Bhijas
  • Żywy → Żivi
  • Purna → Pełny
  • Śnaty → Śniady
  • Przepaść / Przepadać → Prapati / Prapatati (widać idealnie, że układ dokonany/niedokonany tworzy się w słowiańskim i w sanskrycie identycznie)
  • Słodki → Svadu
  • Jaka, Taka, Siaka → Jaka, Taka, Śaka (bez dodatkowego komentarza :P)

Ruskij i Sanskrit

Najciekawsze od 4:30.

Ten sam język? Ale dlaczego?

Pochodzenie Sanskrytu: Wedy

O co chodzi z tymi Wedami???

  • Wedy są świętymi księgami ludzkości
  • Weda znaczy tyle co “wiedza”
  • Wedy są “Biblią” Indii, hinduizmu, buddyzmu czy Hare Kriszna
  • Wedy są 8 razy większe od Biblii
  • Gdyby skleić największe dzieła antyku: Iliadę i Odyseję, pomnożyć objętość przez 10, to Wedy i tak są większe.
  • Najpopularniejszymi Wedami są Mahabharata i Ramajana (czasem uznawane za piątą wedę, a czasem za eposy postwedyjskie)
  • Najstarszą wiedzą jest Rygweda
  • Mahabharata = Maha (Wielki / Możny) + Bharata (Indie / Bracia) czyli Mahabharata= Wielkie Indie lub Możni Bracia
  • Ramajana= Rama (Siódme wcielenie Viśnu) + Jana (“jedzie”, znów wymiana “N:DŹ”) czyli “Rama nadchodzi / nadjeżdża”
  • Wedy są starsze niż biblijny Stary Testament
  • Wedy zostały spisane ok. 2000 p. n e. (czyli 4000 lat temu)
  • Wedy zostały spisane przez legendarnego Vjasę (po polsku: Wjasa = Wieszcz)
  • Według Hindusów Wedy zostały im przekazane przez Arjów podczas Inwazji Aryjskiej ok. 1800 p. n. e.

Co to za Ariowie?

  • Ariowie to lud, który najechał Indie 4000 lat temu
  • “Aria” i “Arian” w Sanskrycie znaczy to samo, co polskie: “Szlachcic”
  • “Arian” oznacza również superczłowieka (kogoś między zwykłym człowiekiem, a bogami)
  • Ariowie to oficjalnie Persowie
  • Wedy twierdzą, że Ariowie dokonali inwazji z północnego zachodu (przez Himalaje)
  • Himalaja znaczy Leżący Śnieg lub Dom Śniegu (Zima → Hima, Leżeć → Laya, Dom (miejsce, gdzie się odpoczywa))
  • Perskim odpowiednikiem Wed jest Avesta (Wieść)
  • Adolf Hitler wiedział o Wedach i co mniej więcej jest w nich napisane, ale jego naukowcy myśleli, że Ariowie wyszli z jeszcze dalszej północy i zachodu. Uznali, że Ariowie wyszli ze Skandynawii (Norwegia lub Islandia). Za źródło Aryjczyków uznali mityczną Thule. Idąc tym tropem doszli do błędnego wniosku, że to Germanie są Ariami, bo pochodzą ze Skandynawii i są jasnymi ludźmi (jak piszą Wedy)
  • Persja oficjalnie używa nazwy Iran (od Arian)
  • Avesta używa nazwy Harauua na określenie Ariów
  • Harauua to Hara + Auua, a Hara to nic innego jak nasza “góra”. Znaczenia Auua nie znam, choć tak wymawia się obecnie słowo Allah na tych terenach.
  • Ariowie to ponownie coś z górami (zapewne ludzie z gór), a górami dla Persji jest Kaukaz.
  • Za Kaukazem obecnie są Słowianie. Nie wiadomo jak było 4000 lat temu.

Haplogrupa R1A1

Haplogrupa? Pierwsze słyszę!

  • Haplogrupa to taki specjalny typ grupy DNA, który jest przekazywany zgodnie z płcią
  • Każdy człowiek posiada dwie haplogrupy. Jedną od ojca i jedną od matki
  • Ojciec przekazuje dziecku tylko haplogrupę swojego ojca
  • Matka przekazuje dziecku tylko haplogrupę swojej matki
  • Haplogrupy mutuja wyjątkowo rzadko (raz na kilka tysięcy lat)
  • W efekcie każdy z nas nosi w sobie haplogrupę swojego Adama i swojej Ewy
  • Haplogrupy przechowują również informacje o ciałach naszych Adamów i Ew
  • Dzięki temu możemy z pewnym prawdopodobieństwem określić ich wiek, pochodzenie czy pogodę panującą za ich życia

Haplogrupa aryjska – R1A1

Haplogrupa aryjska to R1A1. Co ciekawe, ta haplogrupa wcale nie jest popularna w Iranie (choć tam występuje). R1A1 jest narodową (najpopularniejszą) haplogrupą dla takich krajów jak: Polska, Litwa, Łotwa, Rosja, Białoruś, Ukraina, Czechy, Słowacja, Węgry (!), była Jugosławia, Indie, Pakistan, Nepal, Bangladesz, Bhutan, Afganistan, Kirgistan i Tadżykistan. Jedynym państwem słowiańskim, w którym R1A1 nie jest przeważająca (choć jest na drugim miejscu) jest Bułgaria.

Ariowie Słowianami?!?

Tylko cztery państwa na świecie mają ponad 50% R1A1. Są to:

  • Kirgistan
  • Tadżykistan
  • Afganistan
  • i …
  • Polska!

Pozostałe kraje słowiańskie nie pozostają daleko w tyle. Wszystkie północne mają ponad 40%, a południowe 20-40%. Dla porównania Europa Zachodnia ma mniej niż 1%, za wyjątkiem Germanów (tych graniczących ze Słowianami), bo mają 10-25%.

Dla porównania: w Polsce 20 mln ludzi ma R1A1 (50% z 40mln), a w Norwegii (najbardziej aryjska z germańskich narodów) 1,5mln (30% z 5mln). Nawet Niemcy, które mają 85mln ludzi, mają tylko ok. 12mln Arian (16% z 85mln). Czy takie ilości Arian w krajach germańskich mogą być pozostałością po zgermanizowanych słowiańskich mieszkańcach, robotnikach przymusowych albo nawet dobrowolnych imigrantach? Nie jest to wykluczone.

Dla porównania, nawet północno-zachodnie Chiny mają wyższy odsetek Aryjczyków niż jakikolwiek kraj germański. Najprawdopodobniej nie jest to przypadkiem. W artykule “Boska Ameryka” piszę o chińskim słowie “Bu” znaczącym “Bóg”. A w dawnych czasach, zanim w zachodnich Chinach żyli Chińczycy, to zgadnijcie kto tam mieszkał? No Ariowie!

http://www.polskieradio.pl/23/266/Artykul/200989,Biali-Chinczycy-sprzed-4000-lat

Oto ich mumie:

Warto zainteresować się też ludem Hunza z Pakistanu, o którym więcej piszę w artykule: Lechici w Himalajach

Należy zwrócić uwagę nie tylko na to, że Ci ludzie wyglądają na Słowian, ale i na symbolikę. Na naczyniu znaleziono Swastykę, to symbol Ariów (dlatego Hitler go przyjął za swój)… i oczywiście Słowian.

Nie wierzycie?

Każdy z Was ma 10 PLN w portfelu (no może nie każdy, ale sporo z Was na pewno). Na odwrocie banknotu jest moneta, to jest moneta Mieszka Pierwszego. Niestety jest tam tylko strona monety z koroną i krzyżem. Istnieją dwie wersję tej monety (sprzed chrztu i po chrzcie). Różnią się imieniem Mieszko. Na poniższej jest napisane po łacinie: MISICO, a w drugiej (ta co jest na banknocie) jest jeszcze w polskich literach sprzed łaciny (to tak gdyby ktoś twierdził, że to chrześcijanie dali nam alfabet). Wykonałem brudną robotę i pokażę teraz obie strony oryginału:

Ja się teraz grzecznie pytam, czy tam jest jakiś orzeł? Biały, czerwony, niebieski… jakikolwiek? No nie ma! A co jest? I to 4 razy? Swastyka! Symbol Państwa Polskiego. Czy jest to identyczna swastyka, która widać u Ariów z Chin? Tak, jest to identyczna Swastyka jaką widać u Ariów z Chin. A co z Indiami? A oto Indie, a nawet Himalaje, żeby było dokładniej:

Co w Himalajach robi symbol państwa Mieszka pierwszego? Czy to jest kolejny przypadek?

Zauważcie, że na naszej monecie jest też Swastyka “podwójna” (ramiona zgięte w obie strony), i są tam kropki w każdej ćwiartce…

To nic innego jak jeden z symboli Indii. Swastyka była jednym z polskich symboli do drugiej wojny światowej (wiele orderów czy jednostek wojskowych, miało ją w swoim logo). Więcej tutaj: https://pl.wikipedia.org/wiki/Swastyka.

A co w ogóle znaczy Swastyka?

Sł + Asti + ka, Sł to jest to samo Sz, które mamy w słowie Szczęście (Sz + część) i oznacza radość. Asti to po prostu nasze polskie “Jest”. A “ka” to jak po polsku końcówka zmniejszająca np. Samochód → Samochodzik, Janina → Janinka, Okno → Okienko, czyli razem: Swastyka to Uszczęśliwiaczka.

R1A1 w Indiach

  • W Indiach R1A1 występuje u 35% populacji (1 na 3 osoby ma R1A1)
  • W Indiach R1A1 występuje u 65% Braminów (2 na 3 osoby mają R1A1)
  • Bramini to najwyższa kasta w Indiach
  • Bramini są kastą kapłanów. Nie zachodzą małżeństwa między Braminami, a kastami niższymi. Jeśli Bramin choćby dotknie kogoś z najniższych kast, rozpoczyna się długi proces oczyszczania.
  • Bramini używają Sanskrytu najczęściej ze wszystkich kast.
  • W Hindustanie żyje 600mln ludzi z R1A1
  • Wszystkich Słowian na świecie jest 300-400 mln.

Teraz należy się zastanowić nad jedną, ale bardzo ważną rzeczą. Ilu tych Ariów dokonało inwazji na Indie. Chyba nie mało, skoro zmienili oni całkowicie historię tego kraju, dając im wiedzę, religię, język i krew dla 1/3 obywateli. Porównajmy to teraz z inwazją brytyjską z 1858 roku. Anglicy rządzili 100 lat. Zostawili też swój język i kulturę. Jako ojczystymi, językami postsanskryckimi mówi 73% ludności Indii czyli ok. 800 mln ludzi, 25% ludzi mówi językami sprzed inwazji Ariów (drawidyjskimi) lub jeszcze innymi (np, arabski czy tybetański), a językiem ojczystym jako angielskim, posługuje się niecałe 100 mln ludzi! Czyli po aryjsku mówi 8 razy więcej ludzi, niż po angielsku! Jeśli chodzi o religię, to Anglicy, Portugalczycy, Francuzi i Holendrzy, którzy są chrześcijanami, razem spowodowali, że w Indiach jest 20mln chrześcijan. To jakieś 2%! Dla porównania inwazja arabska spowodowała, że mamy tam 30% muzułmanów (Indie to największy kraj świata pod względem ilości muzułmanów). Religie wedyjskie mają natomiast 700 mln wyznawców (prawie 70%). W genetyce przepaść jest jeszcze większa. R1B1 ma mniej niż 1% Hindusów, a R1A1 ma ich 35%! Teraz zastanówmy się, jak potężna musiała to być inwazja (demograficznie, filozoficznie i językowo), że po 4000 lat nadal w Indiach nadal widać najbardziej wpływ tej inwazji, niż wszystkich pozostałych razem wziętych!

Magiczny język Palski!

Na Cejlonie w liturgii używany jest język, który nazwę ma prawie taką jak nasz… Jest to język palski! Opisuję go dokładniej w artykule: Język Polski na Sri Lance.

Słowianie czyli niewolnicy?

W szkole, mediach czy internecie, pochodzenie słowa “Słowianin” czasami wyprowadza się od łacińskiego “Sclavus” czyli “Słowianin” / “Niewolnik”, co jest wierutną bzdurą. Etymologia jest dokładnie odwrotna. Skąd to się wzięło? Proste. Słowianie jak małpy mieszkali na drzewach, nie umieli pisać i czytać (pierwszy alfabet stworzył ponoć Metody ok. 850 r.) i ogólnie tylko chyba sobie Ci Słowianie chrumkali, bo co można robić na drzewie jak nie ma jeszcze krzyża?

Według oficjalnej wersji Słowianie pojawili się w Europie w zależności od źródeł między IV a IX wiekiem naszej ery. Na początku były to strasznie cipowate stworzenia, bo jedyne do czego służyły, to do wyłapywania ich w siatki. Takiego Słowianina w siatce wiozło się na targ niewolników do Pragi (handel z Rzymem) lub na Wolin (handel z Germanami) – choć nie udało mi się jednoznacznie potwierdzić, że to właśnie te dwa targi były największe we wczesnym średniowieczu. Potem takiego Słowianina kupował handlarz i wiózł do Rzymu czy do Anglii. Tu pojawia się pierwsze pytanie, jak taki handlarz przeprowadzał tych niewolników z Pragi do Rzymu? Przecież szedł z nimi przez słowiańską ziemię… Czy nie obawiał się, że ten Słowianin ma znajomych, którzy mogą go odbić? Czyż nie jest bardziej logiczne, że to nie Słowianie byli tam niewolnikami, a właśnie wszyscy inni, którzy ze Słowianami walczyli i podczas wojen trafiali do słowiańskiej niewoli? Oczywiście mogli się zdarzać Słowianie wśród niewolników, ale nie mogli być tam większością.

Co oznacza termin “Słowianie”? Należy zauważyć, że tym terminem określają siebie WSZYSCY Słowianie i NIE MA od tego ŻADNYCH WYJĄTKÓW. W każdym języku świata, Słowianie to Słowianie, nawet najstarsze inskrypcje to: Sklaweni czy Saqaliba – porównaj miasto koło Bagdadu, niedaleko osławionej Faludży (Saqlawia). Mało tego, nie istnieje w żadnym języku synonim tego słowa, który brzmiałby inaczej (za wyjątkiem archaicznego niemieckiego, który nazywał Słowian Wenden czyli Wenedowie / Wandalowie i jest obecny w wielu eponimach na terenie Niemiec). Znaczenie terminu “Słowianie” może być interpretowane szeroko, od “tych, którzy mówią”, “tych, którzy używają słów”, “tych, od których pochodzą słowa”, “tych, o których się mówi”, aż po “tych, o których słychać”, “ci, którzy są sławni”, bo takie obecnie znaczenie ma “Słowianie”. Porównaj: Słowo, Słowianie, Sława, Słuch, Słuchać, Słyszeć, Słowacja, Słowenia, Słowiński Park, Sławno, Słownik, Słowik. Czy “słowik” to ptak zniewolony? Czy może jednak wolny? Czy nazwaliśmy go tak, bo nie może mówić / śpiewać, czy właśnie dlatego, że go lubimy słuchać, że go po prostu słychać jak śpiewa.

I teraz najważniejsze. Słowo “Śravas” w Sanskrycie użyte jest już kilka tysięcy lat temu! I to w znaczeniu “dźwięk”, “słowo”, “sławny” (ten, o którym słychać, bo się o nim po prostu mówi), a nie w znaczeniu “niewolnik”, więc skąd w językach romańskich i germańskich znaczenie “niewolnik”? Wyjaśnienia są dwa: Słowianie byli niewolnikami (i tę wersję lansuje się oficjalnie), albo Słowianie dostarczali niewolników (porównaj np. Sajgonki – w środku raczej nie ma niczego z Sajgonu, ale nazwa pochodzi od twórców lub miejsca pochodzenia). Na ten moment nie można rozstrzygnąć tego jednoznacznie. Moim zdaniem druga wersja jest zdecydowanie bardziej prawdopodobna. Dlaczego? Otóż w historii znaleźć można na to kilka poszlak. Jedną z nich jest to, że Rzymianie twierdzili, że to barbarzyńcy ich atakowali, barbarzyńcy ich plądrowali i barbarzyńcy porywali im ludność. Rzymianie natomiast nie mogli podbić barbarzyńców, bo gdyby to zrobili, to nie byłoby barbarzyńców, a byłby na ich miejscu Rzym, a jak wiemy, Słowianie to jedyny naród, którego Rzymianie w Europie nie podbili. Słowianie walczyli wtedy absolutnie ze wszystkimi (Rzymianami, Grekami, Bizancjum, Arabami, z czego Rzym i Grecję podbili właściwie doszczętnie), dzięki temu niewolników było tam pod dostatkiem. Gdyby to Słowianie byli niewolnikami, to targi ze Słowianami znajdowałyby się poza słowiańskim terytorium. To tak jakby zrobić targi czarnych niewolników w Afryce! Po pierwsze, który klient by się wybrał tak daleko, a po drugie jaką by miał gwarancję, że ten niewolnik w ogóle przeżyje? No żadną. Dlatego targi niewolników są tam, gdzie klienci, a nie tam gdzie sprzedawcy.

Historyczność słowa Sława / Śrawas

Podaję celowo link do Wikipedii w języku jawajskim (z wyspy Jawa w Indonezji), by nie można było posądzić artykułu o stronniczość. https://jv.wikipedia.org/wiki/Burisrawa. Burisrawa to nikt inny jak Bolesław. Buri w Sanskrycie znaczy Wielki (porównaj rosyjskie “bolszoj”), a “Srawa” to właśnie “Sława” (coś o czym słychać), dla porównania podaję też czasownik pochodny: śruti=słyszeć. Co znaczy Bolesław? TO SAMO. Oto dowód: https://pl.wikipedia.org/wiki/Boles%C5%82aw_(imi%C4%99). W polskiej Wikipedii Bhuriśrava jest pominięty, choć jest tam Burysław! Słynny sanskrycki Bolesław opisany jest w Mahabharacie, co znaczy Maha (wielki, porównaj polskie: możny np. Możny Pan, Możnowładca) + Bharata (Indie / Bracia, porównaj nasze Brat, oficjalnie pochodzi od boga Bharata, który jest tak po prostu nazywany w Ramajanie , bo jest bratem tytułowego Ramy).

Słowiańska religia?

Budda to nikt inny, jak “Przebudzony” (porównaj: Budzić → Budżati). Ten, który “zrozumiał”, że to co jest na Ziemi, to tylko sen i się z niego wybudził. Ziemskie życie to po prostu zmysłowa nakładka na prawdziwe “ja”, które poprzez ciało jest ograniczone tylko do postrzegania poprzez zmysły. Porównaj sobie film “Matrix”. To film religijny, o czym większość ludzi nie wie, bo gdyby wiedziała, to by go po prostu nie obejrzała :). O filmie Matrix zrobię oddzielny artykuł (tak, jest powiązany z Polską i to nie jedną nicią).

Pewnie nigdy nie przypuszczałeś jak swoim naturalnym, ojczystym językiem blisko jesteś języka pierwotnego i religii naturalnych, tych pierwotnych, których pochodne do tej pory istnieją i rozwijają się w Indiach. Albert Einstein powiedział: “Religia przyszłości będzie religią kosmiczną. Powinna ona przekraczać koncepcję Boga osobowego oraz unikać dogmatów i teologii. Zawierając w sobie zarówno to, co naturalne, jak i to, co duchowe, powinna oprzeć się na poczuciu religijności wyrastającym z doświadczania wszelkich rzeczy naturalnych i duchowych jako pełnej znaczenia jedności. Buddyzm odpowiada takiemu opisowi. (…) Jeżeli istnieje w ogóle religia, która może sprostać wymaganiom współczesnej nauki, to jest nią buddyzm.”

Einstein użył stwierdzenia “Religia przyszłości”, choć religia, którą opisał była zapewne naszą religią również w przeszłości. Einstein zapewne nie znał języka słowiańskiego, ani Sanskrytu, więc nie mógł wiedzieć i rozumieć tego, co my Słowianie rozumiemy naturalnie. My wiedzę o świecie mamy zawartą w naszym języku i przekazujemy ją naszym dzieciom. Paradoksalnie, robimy to nawet, jeśli tego nie rozumiemy, bo nie mamy po prostu innego sposobu komunikacji. Czyż nie jest to genialne w swojej prostocie? Tak naprawdę, to ciężko uznać taki stan rzeczy za przypadek!

Do tej pory pakowano Ci do głowy, że pogaństwo, to coś złego, dziwnego i nienaturalnego. Mając nawet tę szczątkową wiedzę, którą zdobyłeś dzisiaj poprzez ten artykuł, zastanów się nad tym jeszcze raz. Zauważ ciekawy kolejny “przypadek”. Tylko w języku polskim (słowiańskim) zachodzi słowna zależność “świat ↔ światło”. Świat to materia, a światło to energia. Czy przypadkiem, wspomniany wyżej Einstein nie wpadł na to, że E=mc2? Ale co to ma z nami wspólnego? Otóż to, że E=mc2, a po przekształceniu M=E/c2. Znaczy to tyle, że Einstein odnalazł w fizyce to, co my mamy w języku od tysięcy lat. Energia i Materia (Światło i Świat) są wymienne i jedno powstaje z drugiego. Teoretycznie potrafiliśmy empirycznie uzyskiwać światło ze świata (np. poprzez spalanie), ale odwrotnie? Wzór mówił, że się da, ale w praktyce to nie wyszło… a może jednak?

http://www.focus.pl/technika/materia-moze-powstac-ze-swiatla-juz-za-rok-11235

Archaizm języka polskiego

Skoro wiemy, że Sanskryt nie rozwija się od 1500 lat, a jego najstarsza wersja ma 3500 lat. Skoro wiemy, że formy słów filozoficznych w języku polskim (słowiańskim) mają praktycznie identyczną formę (w odróżnieniu od słów z innych rodzin językowych) jak te sprzed 3500 na drugim końcu świata. Czy na tej podstawie możemy wysunąć wniosek, że z dość dużym prawdopodobieństwem, właśnie język słowiański to język praindoeuropejski? A jeśli wiemy, że formy języka polskiego (poprzez zapisy z wed) są starsze niż Biblia. I ta Biblia zawiera nazwy własne, które ewidentnie brzmią słowiańsko. O ile wszystko można przetłumaczyć na inne języki, to nazw własnych zazwyczaj się nie tłumaczy. To czy można wykluczyć, że język słowiański nie jest jednym z najstarszych języków świata (jeśli nie najstarszym)? Niestety (a dla nas właściwie “stety”) nie można tego wykluczyć. Możliwe, że jest to czysty przypadek, ale to właśnie nasz język przez wszystkie narody świata nazywany jest “Slavic”, “Slava”, “Slovienski”, a można to rozumieć również jako ten, który dał słowa.

Rozumiem, że ten artykuł odwraca u części ludzi myślenie o świecie do góry nogami, ale może warto się nad tym ponownie zastanowić?

 

Na początku była Noc

Archeolodzy zastanawiają się dlaczego antyczni ludzie, budowali podziemne miasta i wydrążone w litej skale podziemne miasto w Turcji, w regionie Kapadocji jest największym i najpiękniejszym ze wszystkich dotychczas odkrytych. Powstało mnóstwo hipotez i nie ulega wątpliwości, że bezpieczeństwo było głównym czynnikiem motywującym ludzi do budowania podziemnych schronień, ale nie koniecznie dla obrony przed bandytami lub najeźdźcami, lecz przed temperaturą. Bo na powierzchni ziemi może być plus 50, lub minus 50 stopni Celsjusza, ale zaledwie kilka metrów pod ziemią, temperatura waha się w granicach komfortowych 16-20 stopni.

http://www.ancient-origins.net/news-history-archaeology/massive-5000-year-old-underground-city-uncovered-cappadocia-turkey-002507

Przy dobrej wentylacji podziemne schronienia, są więc idealnym miejscem zamieszkania i ten fakt potwierdza spektakularne współczesne podziemne miasto, zbudowane przez górników w sercu Australijskiej pustyni w Coober Pedy. Ogromnych rozmiarów podziemne miasto w Derinkuyu w Turcji, składa się z jedenastu poziomów i według ostrożnych szacunków, mogło pomieścić 20 tysięcy ludzi, natomiast Cobber Pedy jest znacznie mniejsze i pod ziemią na stałe przebywa około 2 tysięcy.

http://losyziemi.pl/australia-podziemne-miasto-coober-pedy

Na szczęście, skrajnie wysokie temperatury nam w Polsce nie zagrażają, ale sporadycznie zdarzają się w Europie anomalie pogodowe i w gorące lato, mieszkańcy bloków po zejściu do piwnic, mogą zaczerpnąć naturalnie klimatyzowanego, rześkiego powietrza i powrót z chłodnej piwnicy do dusznego i parnego mieszkania powyżej, nie jest ciekawą propozycją. Z odwrotną korelacją mamy do czynienia w okresie zimowym i podczas silnych mrozów, nasze mieszkania muszą być koniecznie dogrzewane, natomiast w blokowych piwnicach temperatura generalnie nigdy nie spadnie poniżej 16 stopni Celsjusza.

Początkowa faza konstrukcji podziemnych schronień, jest kosztowna i bardzo pracochłonna, ale późniejsze korzyści znacznie przewyższają poniesione koszty użytkowania, bo sztuczne ocieplanie i chłodzenie można praktycznie wyeliminować, ponadto podziemne schronienia nie wymagają przeprowadzania cyklicznych remontów, jak to ma miejsce w przypadku budynków na powierzchni, które często ulegają katastrofalnym zniszczeniom w trakcie powodzi, huraganów lub trzęsień ziemi. Korzyści materialne są jednak niczym, w porównaniu do zbawiennego wpływu, jakie czerpie organizm ludzki z racji długotrwałego bytowania pod ziemią.

Unikając promieni słonecznych, człowiek ratuje swój mózg przed udarem słonecznym, czyli przegrzaniem, ale z tego można wyjść, bez większego uszczerbku na zdrowiu. Lecz długotrwałe przebywanie na słońcu, niszczy bezpowrotnie wyższe funkcje umysłowe, ponieważ promieniowanie ultrafioletowe, stymuluje ludzki organizm do produkcji znacznych ilości melaniny, która ma bezpośredni wpływ na poziom inteligencji. Im więcej melaniny w organizmie, tym człowiek jest głupszy i jak by nie patrzeć na cywilizację, to dosłownie wszystkie wynalazki od A do Z, stworzyli biali ludzie, i tu leży klucz do zagadki, odnośnie sensu budowania podziemnych miast.

Organizm ludzki narażony na promieniowanie ultrafioletowe i wysokie temperatury, poza zmianą koloru skóry w ciemniejszą, ulega zwykłemu zniszczeniu i dla rekompensaty strat, radykalnemu przyspieszeniu ulega wówczas metabolizm pokarmowy i wzrasta apetyt. Narządy wewnętrzne odpowiedzialne za trawienie wypełnione pokarmem, są zmuszone zatem intensywniej i dłużej pracować, co powoduje ich szybsze się zużywanie i w rezultacie, cały organizm człowieka ulega przedwczesnemu starzeniu.

Podziemne miasta znakomicie spełniały swoją rolę i w tym idealnym środowisku, przez tysiąclecia wykształciła się właściwie nowa rasa ludzka, albowiem zmrok i chłód wycisza i udoskonala charakter oraz ciało, zaś słońce i wysokie temperatury odbierają rozum i wyzwalają w człowieku agresję. Bardzo trafne jest zatem określenie, że żyjemy NA planecie małp jeszcze rozumnych, ale z tym jest coraz gorzej i podczas letnich upałów, zdolności intelektualne wielu ludzi spadają prawie do poziomu szympansiego.

Po mieszkańcach podziemnego miasta w Turcji zaginął ślad i albo zostali odkryci przez tubylców z powierzchni i zostali zgładzeni, ewentualnie podziemne miasto było czymś w rodzaju kwarantanny i po tysiącleciach pokojowej egzystencji pod ziemią, przed tymi ludźmi otworzyły się bramy do podziemnego raju, gdzie czekali na nich z otwartymi ramionami Jezus, Budda, Maryja i cała plejada ludzkich Bogów i Bogiń.

Królestwo nocy

W głębokich jaskiniach panuje wieczny mrok i warunki do życia mogą wydawać się w nich skrajnie nie przyjazne, ale tylko na pozór i spotkamy w jaskiniach doskonale przystosowane do życia w ciemności ryby, płazy, owady i ślimaki, natomiast świat flory ogranicza się do alg i skromnych porostów. Sporadycznie w jaskiniach rosną grzyby, które wytwarzają bioluminescencję i być może w symbiozie z bioluminescencyjnymi grzybami rosną jakieś większe i okazalsze formy flory ?

Zwierzęta zamieszkujące jaskinie przeszły bardzo ciekawy proces ewolucji i charakteryzują się białym pigmentem ciał bądź skorupy chitynowej i prawie całkowitym zanikiem narządu wzrokowego, natomiast zmysł słuchu i węchu wyostrzył się u tych zwierząt w stopniu doskonałym. Najciekawszym aspektem życia w ciemnościach, jest jednak skrajna długowieczność i biała salamandra ze Słoweńskich i Chorwackich jaskiń, potrafi dożyć 100 lat, ale już wiek blisko spokrewnionych salamander z powierzchni ziemi nie przekracza 20 lat. Zwierzęta z jaskiń cechują się także minimalną agresją w stosunku do przedstawicieli swojego gatunku i rywalizacja o teren lub o samicę przebiega bardzo łagodnie.

Odmieniec jaskiniowy jest o tyle ciekawym zwierzęciem, że pomimo białej skóry jego organizm dysponuje zdolnością do produkcji melaniny i wystawiony na światło stopniowo ciemnieje. Zdarzały się przypadki, że po dużych ulewach wezbrane wody podziemnych rzek, wypłukiwały na powierzchnię odmieńce i te bardzo osobliwe i rzadkie zwierzęta, Słoweńcy i Chorwaci nazywali dziećmi smoków, ale bardziej popularnym określeniem odmieńca jest „ludzka ryba”, ze względu na lśniąco białą skórę tego podziemnego płaza. Warto dodać, że legendy i mity odnośnie smoków, figurują prominentnie w bardzo bogatej mitologii Słowiańskiej, a w każdej bajce jest cząstka prawdy i w głębszych partiach jaskiń, mogą występować znacznie większe płazy lub gady.

Biała pigmentacja skóry, skrajna długowieczność i brak agresji są więc atrybutami zwierzęcych mieszkańców jaskiń, ponadto niektóre mniejsze gatunki zwierząt, posiadają wręcz magiczną zdolność wytwarzania światła, w formie turkusowej bioluminescencji. Na powierzchni ziemi coraz rzadziej spotykane robaczki świętojańskie, algi oraz grzyby również świecą zielonkawym światłem i tą zdolność posiadają także niektóre morskie głowonogi oraz ryby z mrocznych głębin oceanicznych.

Przykład małej i delikatnej śnieżno białej salamandry z bałkańskich jaskiń, może dużo powiedzieć o ewolucji człowieka na ziemi w kontekście jego wyglądu i charakteru i teoria „czarnego słońca” o której obszernie pisałem kilka felietonów wstecz, nabiera wówczas sensu. Człowiek jest cząstką przyrody i zakładam, że podlegamy tym samym zasadom ewolucji naturalnej co świat zwierząt w związku z tym, odmieńce jaskiniowe są naszymi dalekimi kuzynami.

Mieszkańcy podziemnego miasta w Derinkuyu, z pewnością wychodzili na powierzchnię ziemi aby zdobyć pożywienie, zasiać i zebrać plony, lecz większość czasu spędzali z dala od promieni słonecznych w mrocznym, podziemnym schronieniu. Można zatem spekulować, że z pokolenia na pokolenie ich skóra nabierała coraz bardziej jaśniejszej karnacji. Radykalnemu przedłużeniu uległ także ich wiek i podobnie jak łagodnie jaskiniowe salamandry, prowadzili bardzo pokojowy tryb życia. Nie znali więc wojen i śmiem przypuszczać, że brzydzili się przelewem ludzkiej i zwierzęcej krwi.

Skoro niektóre gatunki zwierząt, występujące w jaskiniach wytwarzają naturalne światło w formie delikatnej zielonkawej bioluminescencji, to warto sobie przypomnieć co mówią nam przekazy religijne odnośnie wyglądu fizycznego bóstw, z którymi sporadycznie ludzie mieli bliski kontakt, aczkolwiek religia chrześcijańska stworzyła wokół Jezusa i Maryi fałszywy kult, z piekłem pod ziemią i rajem w niebie.

Z naocznych relacji wynika, że Jezus wytwarzał trudną do opisania poświatę i do teraz na każdym wizerunku, Jezus jest przedstawiany z aureolą wokół głowy. Podobnie sprawa ma się z Maryją i świadkowie aparycji Maryjnych w Fatimie, Lourdes i Medjugorie opowiadali, że najpierw widzieli osobliwe światło, a dopiero później dostrzegli konkretne ludzkie kształty. Te zaledwie trzy przykłady, z wielu podobnych z całego świata, sugerują że organizmy mieszkańców podziemi w dosłownym tego słowa znaczeniu świecą.

Ponadto, Jezus, Budda, Maryja oraz inne tajemnicze postacie, które na przestrzeni tysiącleci ukazywały się ludziom, charakteryzowały się bardzo pokojowym nastawieniem w stosunku do ludzi oraz zwierząt i ten aspekt wskazuje, że ci ludzie pochodzą ze świata wewnętrznego, gdzie wpływ umiarkowanego światła i de facto zmrok, zmienił psychikę ludzką i udoskonalił ją do poziomu wręcz boskiego.

Fatima: Miasto położone w górzystej centralnej Portugalii. Świetlista postać ukazała się dzieciom nad karłowatą odmianą dębu, który rósł na polu zwanym Cova da Iria, co oznacza dół Ireny. W okolicy Fatimy można spotkać mnóstwo jaskiń oraz innych ciekawych formacji geologicznych.

Lourdes: Francuskie Lourdes leży de facto w górach Pirenejskich i Maryja według naocznych relacji Bernadety Soubirous, wyłoniła się z groty skalnej. Warto nadmienić, że region gór Pirenejskich jest zamieszkiwany przez Basków i według antycznych legend ci ludzie przybyli do Europy z mitycznej Atlantydy. Ponadto w średniowieczu, w południowej Francji bardzo dynamicznie działali anty katoliccy Katarzy i w 1209 roku, papież ogłosił krwawą krucjatę przeciwko heretyckim Katarom. Po zdobyciu przez armie katolickie ostatniego schronienia katarskiego w twierdzy na górze Montsegur, ślad po katarach ginie, ale podobno mała garstka zdołała uciec i przypuszczam, że w trakcie ucieczki przed katolickim pogromem, Katarzy schronili się w jaskiniach i znaleźli wówczas wejście do świata wewnętrznego. Najwyżsi kapłani katarscy zwani doskonałymi, w skład których wchodziły również kobiety, byli wegetarianami, praktykowali absolutny celibat, nie uznawali hierarchii kościelnej, feudalizmu i odmawiali służenia w wojsku. Katarzy przeszli więc piekło egzystencji na powierzchni ziemi i wykazali się wielką dobrocią w stosunku do ludzi i zwierząt i w nagrodzie za wytrwałość, otworzyły się przed nimi bramy do podziemnego raju.

Medjugorie: Miasto położone w górach Chorwackich w pobliżu Adriatyku. Etymologicznie, nazwa Medziugorie oznacza miejscowość pomiędzy górami (Międzygórze). Maryja pojawiła się u podnóża wzniesienia Crnica. Górzysty region jest przeszyty setkami kilometrów jaskiń, w których żyją białe salamandry jaskiniowe.

Najwyższa hierarchia kościoła katolickiego, znakomicie orientuje się w niuansach domniemanych aparycji Maryjnych, które oryginalnie nic wspólnego z Maryją nie miały i dzieciom ukazały się piękne, świetliste postacie. Kościół uzurpował i dostosował te zjawiska na swoje potrzeby i prawda została obawiam się na zawsze, pogrzebana w chrześcijańskich absurdach. Negowanie chrześcijańskich dogmatów, wiązało się relatywnie niedawno z surową karą w formie tortur lub stosu, ale mamy 21 wiek, i można negować już wszystkie religie.

Mimo że większość ludzi nie wierzy już w stricte chrześcijański koncept piekła pod ziemią i raju w niebie, to jednak współczesna nauka nabrała cech religijnych i podtrzymuje w ludziach poniekąd chrześcijański, paniczny strach przed wnętrzem rozżarzonej do czerwoności ziemi, zaś naukową wersją chrześcijańskiego raju według kosmologów, są życiodajne planety w dalekich układach słonecznych.

Astrofizycy stworzyli ludziom iluzję, że ziemia jest mało znaczącą malutką planetą na krańcach galaktyki i tym kawałkiem skały lepiej sobie głów nie zawracać, bo genialni astronomowie (głównie pochodzenia żydowskiego), odkryli setki, a nawet tysiące ładniejszych planet, które niebawem zostaną przez nas skolonizowane i będziemy tam żyć bez trosk i problemów dosłownie jak w chrześcijańskim raju. Aczkolwiek, nie ma żadnych twardych dowodów na potwierdzenie istnienia życiodajnych planet, są jedynie hipotezy wzbogacane zagmatwaną matematyką i jest piękna grafika komputerowa, która działa na wyobraźnię ludzi tak samo, jak kiedyś działały obrazy na mózgi tłuszczy zebranej kościołach. Od pogromów religijnych minęło setki lat, niemniej ludzie nic się nie zmienili i stosunkowo niedawno bezkrytycznie wierzyli w rajskie niebiosa oraz piekło pod ziemią i na rozkaz szarlatanów religijnych mordowali wszystkich niewierzących.

W 20 i 21 wieku, rolę nieomylnych kapłanów przejęli astrofizycy z papieżem kosmicznej prawdy Einsteinem na czele i jego następcą Hawkinsem. Sceptycy wątpiący w ich naukowe dogmaty wprawdzie nie są narażeni na kary cielesne, lecz historia lubi się powtarzać, ponieważ ortodoksyjnych wyznawców naukowej religii Einsteina i Hawkinsa, cechuje identyczna nienawiść w stosunku do sceptyków, jaką okazywali chrześcijanie wobec niewierzących. Gdyby zatem miłośnicy teorii względności oraz czarnych dziur doszli do władzy, to może stosy by nie zapłonęły, ale jestem pewien że krytyka współczesnych kosmicznych aksjomatów pod groźbą kary więzienia była by surowo zabroniona.

Mamy tutaj przykład czysto chrześcijańskiej idei, bo ten raj na odległych planetach pozostanie na zawsze niedostępny, gdyż dzielą nas od niego nie możliwe do pokonania dziesiątki lub setki lat świetlnych. Ludzie patrzą więc w niebo już nie przez pryzmat religijny, lecz pseudo naukowy i odnoszą się w wielu przypadkach do świętej i wiecznej matki ziemi i jej zwierzęcych i roślinnych dzieci z największą pogardą.

Gardzimy ziemią i jej życiem, bo tak naprawdę nawet ateiści identycznie jak zatwardziali chrześcijanie twierdzą, że egzystencja na ziemi jest przejściowa i łudzą się, że po śmierci czeka ich wieczne życie na pięknej i dziewiczej planecie w innych zakątkach galaktyki. Tym czasem ten przysłowiowy Eden znajduje się pod ich stopami, ale wstęp do niego mają ludzie którzy za życia na powierzchni nie przelewali krwi.

Religia chrześcijańska nie jest jednak pozbawiona plusów, i z punktu widzenia poszanowania życia zwierząt i ziemi niektóre tradycje są godne pochwały, aczkolwiek ludzie nie potrafią  wyciągnąć z nich głębszych wniosków. Zalicza się do nich piątkowy post, czyli wstrzemięźliwość od spożywania potraw mięsnych i piękny zwyczaj całowania ziemi przez nieżyjącego papieża Jana Pawła II tuż po wylądowaniu. W rzeczywistości do piątkowego postu prawie nikt nie przywiązuje wagi, a ci którzy sądzą że postu przestrzegają, bezmyślnie zastępują mięso ssaków mięsem ryb, natomiast ziemia i wszystko co po niej chodzi oraz rośnie dla chrześcijan nie ma żadnej wartości duchowej, i stanowi źródło zysku i kalorii.

Przeciętni Polacy nie wyobrażają sobie życia, bez codziennej konsumpcji kiełbasy lub szynki i prędzej głodnemu psu kość z pyska da się wyrwać, niż Polakowi kotlet z talerza w związku z tym, naszym godłem narodowym powinna być kiełbasa, a nie dumny biały orzeł. W Polsce doszło do skrajnej paranoi i wielu przedstawicieli kleru katolickiego twierdzi, że ludzie praktykujący dietę wegetariańską i wegańską, są opętani złą mocą i należą do szatańskiej sekty.

Prawda Bogów

Spożywanie mięsa niesie ze sobą niebezpieczeństwo na płaszczyźnie cielesnej, co widać po fatalnej (tłustej), kondycji fizycznej coraz większego procentu ludzi i na płaszczyźnie duchowej, bo według antycznej wiedzy hinduskiej, dusze zmarłych przechodzą proces reinkarnacji (czyszczenia z grzechów) w ciałach zwierząt. Jedząc mięso zwierząt człowiek staje się zatem kanibalem duchowym, co gwarantuje niższy rozwój duszy po śmierci ciała fizycznego i powrót na ziemię w postaci zwierzęcia.

Spożywanie natomiast wieprzowiny, jest de facto kanibalizmem w najczystszej formie, a to powoduje alzheimera oraz inne choroby układu nerwowego, ponieważ świnie pod względem DNA, są najbliższe człowiekowi. Wegetarianizm i weganizm ratuje zatem człowieka w podwójnym wymiarze i hindusi kierują się głosem Bogów, ale żydzi oraz muzułmanie nie są wcale daleko za nimi, bowiem w judaizmie i islamie spożywanie wieprzowiny jest kategorycznie zakazane, zaś chrześcijanie zeżrą dosłownie wszystko co im nasypią do koryta.

I jak by nie patrzeć, religia chrześcijańska poniekąd zachęca plebs do tej podwójnej śmierci fizycznej i duchowej i najlepiej widać to, gdy ludzie na Wielkanoc podążają do kościołów z koszykami wypełnionymi chlebem, masłem, mielonkami ale przede wszystkim kiełbasami, w tym wieprzowymi, żeby ksiądz poświecił im te „dary” boże, paradoksalnie w dzień Bożego Zmartwychwstania ??? Ale to nie koniec chrześcijańskiego obłędu, albowiem w dzień Bożego Narodzenia, aby upamiętnić narodziny życia chrześcijanie zabijają ryby.

Wyznanie chrześcijańskie spisuje zatem na straty i czerpię już od dłuższego czasu natchnienie duchowe z Hinduizmu i Buddyzmu. Okropieństwa jakie wyrządzamy zwierzętom, są nie do pomyślenia w Indiach, gdzie ludzie nie skrzywdzą krowy i żadnego innego zwierzęcia i mimo tego, że Hindusi są materialnie bardzo biednymi ludźmi, niemniej w oczach podziemnych Bogów wegetariańscy Hindusi są gigantami i duchowymi bogaczami.

W stosunku do Hindusów kierujemy się wyższością rasową ze względu na ich ciemną karnację skóry, ale jest to efekt przebywania przez tysiąclecia w tropikalnym słońcu. Musimy jednak pamiętać, że Hindusi są oryginalnymi Arianami i naszymi Słowiańskimi braćmi, ponieważ jakieś 50 procent słów z antycznego hinduskiego języka Sanskrytu, ma czysto Polskie (Słowiańskie) brzmienie.

Sanskryt jest najstarszym językiem na ziemi i niektórzy lingwiści twierdzą, że sanskrytem posługiwali się setki tysiące lat temu wszyscy ludzie. Legendy hinduskie ponadto mówią, że sanskryt jest językiem Bogów i przyszedł do Indii z północnego zachodu, czyli mniej więcej z obszaru Himalajów, a dla wyznawców hinduizmu, buddyzmu, dżinizmu i sikhizmu Himalaje są górami świętymi.

W chrześcijaństwie, prawda odnośnie pochodzenia Jezusa i Maryi jest zawarta w trudnych do zrozumienia metaforach i niekiedy w pozbawionych sensu przypowieściach, lecz generalnie wspomniane postacie przebywają gdzieś w niebiosach i ta narracja w chrześcijaństwie jest absolutnym dogmatem. Podobnie sprawa ma się w religii muzułmańskiej, a zapoczątkował tą ideologię niebios i piekła fundament obydwu wyznań, judaizm.

W mózgach naiwnych goi inny absurd głęboko się zakorzenił i jest on znacznie groźniejszy dla człowieka, ponieważ niszczy wnętrze fizyczne i duchowe i ulega zatarciu wyobrażenie czym jest prawdziwa boskość, bo kto jak kto, ale Jezus musiał być wegetarianinem. Według oficjalnej doktryny chrześcijańskiej, miłosierny i kochający Jezus Bóg, nie miał nic przeciwko zabijaniu zwierząt. Na poparcie tej tezy, chrześcijanie powołują się na ewangelię, w której czytamy że podczas którejś tam z rzędu biesiady (wieczerzy), przy winie i w towarzystwie uczniów, Jezus spożywał baraninę. Piekło faktycznie istnieje ale z tą różnicą, że znajduje się w pozbawionych wrażliwości na cierpienie zwierząt ludzkich sercach. Wyznawcy hebrajskiej wersji chrześcijaństwa, są pod tym względem mistrzami świata i największymi hipokrytami.

Czynnik żydowski skierował więc oczy i rozumy szerokich mas ludzkich w niebo i odebrał im pamięć i historię o prawdziwym, ziemskim pochodzeniu Bogów oraz innych świętych ludzi. Dlatego też warto spojrzeć w przekazy hinduistyczne, ponieważ to wyznanie jest najmniej skażone judaizmem i jest najbliższe prawdzie. Najważniejszy hinduski Bóg Siwa, od którego notabene pochodzi nazwa głównego Słowiańskiego Boga Światowida, zamieszkuje ponoć świętą górę Kajlas w Himalajach i według legend, Siwa strzeże wejścia do podziemnego świata. Na marginesie dodam, że jeżeli pragniemy dogłębnie poznać „naszą” Słowiańszczyznę, to trzeba czytać sanskryckie teksty, co nie jest jak wspomniałem wcale takie trudne, bez uprzedzeń rozmawiać z serdecznymi hindusami i trzeba spojrzeć w majestatyczne Himalaje, albowiem tam nadal bije nasze Słowiańskie serce i tam jest zawarta Wiedza (Veda).

Korzenie Słowian znajdują się zatem w Indiach i wprawdzie zbliżony do Sanskrytu język polski, stanowi wciąż żywy pomost do naszej kolebki, lecz w drodze migracji z Indii, straciliśmy łączność ze świętą ziemią i ze zwierzętami. Mordujemy więc na niespotykaną skalę zwierzęta na pokarm, a oryginalni antyczni Słowianie zwierząt nie zabijali. Doszedłem do tego śmiałego wniosku, ponieważ najbliżsi potomkowie Słowian, współcześni Hindusi wszystkie zwierzęta traktują z najwyższym, wręcz Boskim szacunkiem. Oczywiście wyśmienite hinduskie potrawy wegetariańskie, są prawdziwym arcydziełem kulinarnym i pokarmem Bogów !

Nie ma więc mowy o wskrzeszeniu Słowiańskiego ducha w Polsce, zanim nie roztoczymy opieki nad ziemią i naszymi zwierzętami, a to wymaga usunięcia raz na zawsze z Polskiej ziemi żydowsko/katolickich zabobonów. Na dzień dzisiejszy jesteśmy żydowskimi potworami i nasze ręce oraz dusze są zbroczone krwią niewinnych zwierząt.

Noc daje Moc

Judaizmu nie można jednak całkowicie lekceważyć i w tym wyznaniu, spotkamy również bardzo intrygujący detal. Mojżeszowi Bóg objawił się na górze Synaj i w terenie górzystym doszło do aparycji Maryjnych, natomiast w Hinduizmie siedzibą bogów są potężne Himalaje. Twórca religii muzułmańskiej Mahomet, często przebywał w grocie zwanej Hira na górze Jabal al-Nour, niedaleko Mekki i podczas jednej z medytacji, ukazał mu się anioł Gabriel, który przekazał Mahometowi pierwsze wersy Koranu.

W kontekście gór trzeba koniecznie wspomnieć Polską legendę, o śpiącym rycerzu w górze w Giewont i Niemiecką, odnośnie śpiącego w górze Untersberg cesarzu Barbarossie. Z owianą wieloma tajemnicami i anomaliami górą Untersberg w Alpach, związana jest ciekawa, ale już współczesna historia, ponieważ na pobliskim szczycie Adolf Hitler zbudował swoją główną kwaterę „Orle gniazdo”, a Hitler był mistykiem, szanował Buddyzm, wysyłał ekspedycje naukowe w Himalaje, był wegetarianinem i za symbol III Rzeszy Niemieckiej obrał prawo skrętną, ale w zasadzie Buddyjską swastykę, która jak wiemy była również świętym symbolem Słowian. Wspólnym mianownikiem wielu religii i wyznań, są zatem święte góry, wzniesienia lub groty i siedziba greckich Bogów na górze Olimp jest najlepszym przykładem. W owych górach i wzniesieniach, znajdują się naturalne lub sztucznie sporządzone portale, prowadzące do podziemnego świata i na przestrzeni tysiącleci, tunele były sporadycznie używane przez podziemne bóstwa do kontaktu z ludźmi na powierzchni.

W religiach pochodzenia judaistycznego, noc jest kojarzona ze złem, natomiast słońce z mądrością i szerokie masy ludzi na całym świecie, zostały urobione od kołyski strachem przed dobroczynnym zmrokiem. Logicznemu myśleniu najbardziej sprzyja jednak zmrok i proszę zauważyć, że domeną i inspiracją duchową wybitnych myślicieli, filozofów, mistyków i szamanów była, jest i będzie noc, bo gdy gasną światła zaczynają świecić mózgi. W parze z ciemnością idzie przeważnie cisza i rozum ludzki poddany tej podwójnej alchemii tworzy dzieła doskonałe. Natomiast do dźwięku i hałasu, a przede wszystkim do światła i ognia, jak te przysłowiowe samobójcze ćmy grawituje plebs. W okresie letnim głupszy segment białych ludzi, a zwłaszcza kobiety zamiast chronić swoje ciała, a tym samym chronić mózgi, przed śmiertelnymi promieniami słońca, uwielbia opalać się w palącym słońcu, zaś na zimę smaży w solariach i traci wówczas ostatnie cząstki rozumów.

Mądrzy ludzie unikają więc słońca dosłownie jak ognia i przedstawiciele współczesnych monarchii (błękitna krew), a także członkowie bogatych elit, czyli ludzie o bardzo wysokim ilorazie inteligencji, strzegą swojej białej skóry przed słońcem i dlatego im przypadł zaszczyt rządzenia światem.

Gdyby ludzie zrozumieli, że ziemia jest niepowtarzalnym brylantem w całym wszechświecie, jego bijącym sercem, kolebką i domem Bogów, to z pewnością traktowali by ziemię i całe życie znacznie lepiej, ale judeochrześcijański i muzułmański bóg jest nieobecny i egzystuje w iluzorycznym niebie i ludzie lekceważą własne środowisko oraz siebie nawzajem. Mimo naszych wad, podziemni Bogowie pojawiali się sporadycznie na powierzchni ziemi, gdyż czuli do nas sentyment i jesteśmy tej samej krwi. Na górze Synaj, podziemny Bóg przekazał Żydom kilka ważnych wskazówek, lecz Żydzi obrócili mądre nauki przeciwko ziemi i reszcie człowieczeństwa i tak samo postąpili chrześcijanie, aczkolwiek muzułmanie w mniejszym lub większym stopniu praktykują, to co Żydzi i chrześcijanie zignorowali, i dlatego skorumpowany świat chrześcijański, prowadzi przeciwko muzułmanom wojny. Ale najbliżej oryginalnego przekazu podziemnych Bogów – Nie zabijaj, są jednak Hindusi i w stosunku do nich, trwa również kampania nienawiści.