Dusza

1:0 dla Szatana

Katarzy głęboko wierzyli, że cały świat materialny w tym oczywiście ludzi stworzył zły Bóg, ten kolokwialny Szatan i nasze ciała zostały przez niego celowo skonstruowane słabe fizycznie i umysłowo, po to aby duchową cząstkę dobrego Boga w nich uwięzić i czerpać z dusz energię cierpienia.

Szatan najpierw stworzył mężczyznę, ale żeby spirala cierpienia nakręcała się samoistnie w nieskończoność, dał mężczyźnie kuszącą jego zmysły kobietę i od tego momentu ludzie rozmnażają się dosłownie jak króliki. Szatan póki co wygrywa, ale z każdej pułapki jest wyjście i mimo tego, że jesteśmy skazani na ciała i towarzystwo kobiet, to możemy szatanowi pokrzyżować plany miłością Platoniczną, i tylko mężczyźni są do niej zdolni, lecz pod warunkiem że zaczną myśleć mózgami, a nie penisami.

Na poparcie tego argumentu wróćmy do antycznej historii i spójrzmy na potęgę prawdziwej miłości. 2 tysiące lat temu, święta miłość platoniczna Józefa do Maryi wydała na świat Miecz Boży, który w imieniu dobrego Boga, toczy teraz walkę ze złym Bogiem (szatanem) o nasze dusze. Pomóżmy zatem Jezusowi, bo mamy doskonałego zawodnika w naszej drużynie i taka druga szansa na wyzwolenie dusz z ciał, już nigdy się nie powtórzy.

Rodzi się kluczowe pytanie, jakim sprytnym sposobem szatan zdołał odebrać Bogu jego część duchową?

Jako w Niebie, tak i na Ziemi w związku z tym, szatan uciekł się do zwykłej kradzieży, ponieważ zły i dobry Bóg mają charakter ludzi z wszystkimi ich wadami i potrzebami, aczkolwiek Bogowie egzystują już od dawien dawna w stricte duchowym wymiarze, niemniej kiedyś byli z krwi i kości, ponadto obydwaj są wciąż podatni na kaprysy ludzkiego ciała, w tym śmierć. Niewiarygodnie wysoki rozwój umysłowy Bogów, nie stanął im na przeszkodzie w poniekąd trywialnie ludzkiej rywalizacji, o panowanie we wszechświecie.

Największe włamanie w dziejach wszechświata do „sejfu” Boga, powiodło się zatem Szatanowi z prozaicznej ludzkiej potrzeby snu. Bóg z racji człowieczego pochodzenia musi sporadycznie uciszyć swój mózg i odpocząć, zwłaszcza że walka z Szatanem jest bardzo ciężka i chwila nie uwagi Boga, okazała się fatalna dla niego w skutkach.

Dużo prawdy w tym kontekście zawiera Grecka legenda odnośnie Prometeusza, który skradł bogom Olimpu święty ogień i przekazał go ludziom na ziemi.

Priorytetowym zadaniem Boga jest więc odzyskanie skarbu duchowego i dobry Bóg znalazł się w sytuacji podbramkowej i agonalnej. Totalne zniszczenie ludzi i uwolnienie dusz jest wykluczone z wiadomych powodów i Bóg umiera, ponieważ z wieku na wiek ludzi na ziemi przybywa, co powoduje stopniowe uszczuplenie Boskiego skarbu duchowego, który jest de facto krwią Boga, lub jak kto woli jego siłą życia.

Pierwszy oddech noworodka jest chwilą, gdy część duchowa Boga wnika w ciało dziecka i mały człowiek strasznie wówczas płacze, ale jest to tak naprawdę krzyk rozpaczy konającego Boga. Ludzie są wampirami duchowymi i naszą prokreacją, sączymy coraz więcej duchowej krwi Boga, aż przyjdzie moment wyczerpania cudownego „płynu” duchowego i Bóg umrze zaś Szatan zatriumfuje.

Życie Boga i przyszłość wszechświata leży w dosłownym tego słowa znaczeniu, w naszych męskich dłoniach i jeżeli zakochałeś się w kobiecie, to wyrażeniem prawdziwej miłości w stosunku do twojej wybranki serca jest dotknięcie jej dłoni, i na tym powinien skończyć się kontakt cielesny. Bądź zatem mężczyzną, a nie narzędziem szatana i pohamuj swoje żądze cielesne wobec kobiety, a wtedy owocem waszej miłości będzie coś znacznie piękniejszego i wartościowszego niż dziecko i następny mały złodziej dusz.

Ta najczystsza forma miłości we wszechświecie, potomstwa na świat oczywiście nie wyda i drugi Jezus z tego związku raczej się nie narodzi, choć nic nie wykluczam, niemniej wspólny celibat mężczyzny i kobiety ma to do siebie, że oczyszcza dusze i ludzie podejmują inne mądre decyzje życiowe np. pokarmowe i przechodzą na dietę wegetariańską.

Kwestia z duszami robi się teraz wielce skomplikowana, ponieważ jak wspomniałem każde nowo narodzone dziecko odbiera Bogu jego część duchową. A może jest na odwrót i dusze po śmierci ciał wracają jednak do Boga, lecz ze względu na wpływ świata materialnego na nasze ciała i rozumy, dusze gdy przebywały w ciele człowieka ulegają poważnemu zatruciu złymi słowami, uczynkami, a przede wszystkim krwawą dietą.

Domyślacie się pewnie jaki będzie wniosek końcowy. Powrót skażonych dusz do Boga jest dla niego trucizną.

Natomiast dusze ludzi żyjący w celibacie, bezdzietnych, jaroszy, pacyfistów i samotników wracają do Boga w dość dobrym stanie i oni podtrzymują dobrego Boga przy życiu, ale takich ludzi jest na ziemi coraz mniej i obojętnie która z dwóch teorii odnośnie dusz jest właściwa, tak czy owak Bóg umiera.

 

 

 

Reklamy

Wyzwolenie

Już od kilkunastu lat praktykuję skrajny weganizm i ciągle szukałem odpowiedzi, jaki czynnik odegrał główną rolę w wyborze tego sposobu odżywiania i chyba wreszcie znalazłem klucz do zagadki, ale wstępne oświecenie przyszło dopiero po bliższym zapoznaniu się z wierzeniami Hinduistycznymi i filozofią Buddyjską. Wprawdzie dalekowschodnie religie są źródłem wielkiej mądrości i natchnienia, lecz średniowieczny Europejski dualistyczny ruch Katarski, i sprzeczne z teologią chrześcijańską zasady duchowe, ułożyły wszystko w całość.

Dwie kwestie wpłynęły na wybór diety bezmięsnej i pierwsza to rzecz jasna poszanowanie życia zwierząt, natomiast drugą odkryłem stosunkowo niedawno, lecz praktykowałem tą zasadę podświadomie już od młodocianego wieku, na długo przed zupełnym wykluczeniem produktów pochodzenia zwierzęcego z mojej diety.

Z roku na rok jadłem coraz mniej i najpierw zacząłem pomijać śniadanie, następnie obiad, aż w końcu zrezygnowałem z kolacji i obecnie moje potrzeby pokarmowe, ograniczają się do jednego posiłku dziennie. Poranną energię zapewnia mi mocna kawa z dużą porcją cukru, a w parze z kawą idzie oczywiście tytoń i palę papierosy dosłownie jak komin, ale z tym wyjątkiem, że tytoń uprawiam na własnym kawałku ziemi i ekologiczny „czysty”, dym ma właściwości wizjonerskie i lecznicze.

Do posiłku zasiadam późną nocą w samotności i absolutnej ciszy i najważniejszy aspekt tego rytuału polega na tym, że nigdy nie jem do syta. Korzyści jakie gwarantuje mi ten wstrzemięźliwy styl odżywiania są ogromne i po pierwsze, nie obciążone pokarmem ciało ma optymalną wagę, po drugie mózg pracuje świetnie i po trzecie, mój zmysł smaku jest bardzo wyostrzony i odnoszę wrażenie, że każdy łyk wody, kawałek chleba i porcja potrawy pochodzi od samego Boga.

Nie mam już innej alternatywy, jak dopiąć celu i końcem tej ziemskiej wędrówki i moim przeznaczeniem, jest świadoma śmierć głodowa, która w Hinduizmie jest jedną z trzech dopuszczalnych form samobójstwa i zapewnia ona, przerwanie cyklu reinkarnacji na ziemi i życie duchowe w wyższym (boskim) wymiarze. A zatem głodówkę całodobową mam poza sobą i daję sobie radę i teraz czeka mnie głodówka kilkudniowa, po której przyjdzie czas na wieczną.

Na ten krok nie jestem jeszcze gotowy i być może umrę śmiercią naturalną z powodu choroby lub ulęgnę śmiertelnemu wypadkowi, co by było wielką tragedią, ponieważ mimo diety wegetariańskiej i względnie czystego serca, wyrządzałem zwierzętom straszne katusze gdy byłem młody i bagaż złej karmy posiadam ogromny.

W związku z czym, śmierć z przyczyn poza moją kontrolą wiążę się z pewną reinkarnacją mojej duszy w ciele zwierzęcym i na własnej skórze odczuję wówczas ból, jaki kiedyś zadawałem np. muchom odrywając im skrzydełka bądź kończyny. Jestem więc pewien, że dobrowolną śmiercią głodową odkupię wszystkie winy i na ziemię już nigdy nie powrócę.

Stosunkowo prosta dieta wegetariańska, jest zaledwie jednym elementem procesu odchodzenia od świata materialnego. Od bardzo długiego czasu żyję w celibacie, przez co nie mam dzieci i kobiety przestały mnie interesować, ale sporadycznie kobiece wdzięki w głowie mi mieszają, niemniej staram się upraszczać egzystencję do minimum i wówczas rozłąka z ciałem i ziemią nie będzie zbyt bolesna. Bez wątpienia, moim życiem już od narodzin kieruje jakaś gnostyczna siła kosmiczna, ponieważ z natury jestem kochającym ciszę i ciemność samotnikiem.

Ciało jest przekleństwem i związany z nim ciężar nałogów i trywialnych przyzwyczajeń trzyma mnie i większość z nas mocno na dnie, bo na pozór bardzo relaksujące sobotnie nocne oglądanie telewizji z piwem w ręku, tylko na moment uśmierza ból istnienia. To jest chwila warta życia, lecz alkohol i TV niszczą duszę i intelekt. Znacznie zdrowsze i dłuższe wyrwanie z więzów ciała gwarantuje jednak sen, który uskrzydla duszę i pozwala jej szybować w przestworzach jak ptak.

Drugą hindusko/buddyjską metodą na unikniecie reinkarnacji poprzez samobójstwo, jest bardzo drastyczne samospalenie, natomiast trzecia wymaga odizolowania się od świata zewnętrznego np. w jaskini i wstrzymaniu oddechu.

Aczkolwiek wstrzymanie oddechu, aż do śmierci jest dla mnie niezbyt zrozumiałym konceptem, niemniej powolna śmierć głodowa może okazać się o wiele gorszym przeżyciem niż szybka śmierć w ogniu, ponieważ w pierwszym przypadku, mózg ciągle pracuje i domaga się pokarmu, zaś po podpaleniu się od śmierci nie ma już w zasadzie odwrotu.

Tylko najwięksi mistycy i ludzie obdarzeni żelazną dyscypliną, są w stanie stawić czoła ogniu i sporadycznie mnisi buddyjscy wybierają tą opcję śmierci samobójczej. W mojej pamięci bardzo głęboko utkwił poniższy materiał filmowy, przedstawiający Wietnamskiego mnicha umierającego ze stoickim spokojem w płomieniach ognia.

Niestety byłem wychowany w stricte materialnej–chrześcijańskiej rzeczywistości i umierający w płomieniach mnich, wzbudził we mnie wielką odrazę i z pewnością prawie każdy Polak podobnie zareaguje, bo najwięksi materialiści i hipokryci świata, chrześcijanie boją się śmierci dosłownie jak ognia i robią wszystko co w ich mocy, by ich ciała fizyczne żyły jak najdłużej. Chrześcijanie żyją żeby jeść i cała filozofia religii chrześcijańskiej zamyka się w ramach teologii „Pełnego brzucha”. W związku z tym, najważniejszymi wydarzeniami dnia przeciętnych chrześcijan, są częste posiłki z naciskiem na potrawy mięsne, ponadto kobiety chcą być wiecznie młode i każda zmarszczka oraz siwy włos, jest powodem tragedii życiowej.

Na krótką metę, rożne zabiegi odmładzające i napęczniałe od nadmiaru pokarmu ciała, dają ludziom iluzje nieśmiertelności, lecz ich wnętrza fizyczne są w fatalnej kondycji, natomiast ich dusze w poważnym stopniu zatrute. Chrześcijanie zapomnieli, że ciało jest przejściową fazą istnienia i aby zapewnić sobie lepszą reinkarnację, nieśmiertelną duszę trzeba karmić pozbawionym krwi pokarmem. Lecz chrześcijanie swoje święte kielichy duchowe, wypełniają po brzegi krwią niewinnych zwierząt i skazują siebie na ponowną reinkarnację w ziemskim piekle. Podstawowa zasada reinkarnacji mówi, że ludzkie dusze przebywają w ciałach zwierząt i dlatego spożywanie mięsa w hinduizmie jest zabronione.

Spożywanie mięsa jest kanibalizmem duchowym i co mądrego odnośnie diety wegetariańskiej, mają do powiedzenia przedstawiciele kleru i świeccy uczeni w piśmie? Ci pierwsi bez ceregieli twierdzą, że wegetarianie są opętani szatańską mocą i karmią ludzi w trakcie mszy, symbolicznym ciałem oraz krwią Jezusa w postaci wafelków i wina. Religijni znawcy tematu bardziej kombinują i subtelnie powołują się na Jezusa, w kontekście nazwiska Chrystus, które pochodzi od starogreckiego słowa Ichtys i jest skrótem: Jezus Chrystus Syn Boga Zbawiciela. W języku greckim słowo Ichtys oznacza po prostu rybę i stąd się wzięło błędne przekonanie, że Jezus jadł mięso.

Z tego powodu, w ideologii chrześcijańskiej ryba straciła de facto status zwierzęcia i jedna z największych religijnych paranoi współczesnego świata, zezwala w dzień postny od potraw mięsnych spożywanie mięsa ryb. Na domiar złego, w rzekomy dzień narodzin Jezusa, chrześcijanie radośnie zabijają ryby. W religii chrześcijańskiej wszystko przejdzie i biorąc pod uwagę mnóstwo innych absurdów, konkluzja staje się oczywista. Religia chrześcijańska jest narzędziem szatana, ponadto znakomicie pierze ludzkie mózgi z podstawowej inteligencji i dlatego znalazła tylu zwolenników na całym świecie, bo do niczego szlachetnego ludzi nie zobowiązuje. Parę mądrych tez w chrześcijaństwie istnieje, ale jedna metafora jest uniwersalną prawdą wszechświata i my ostatni Mohikanie, podporządkowujemy swoje życie cielesne i przyszłe duchowe świętym słowom: „Droga do szczęścia jest kręta i stroma”.

Drogą wojownika i żołnierza Boga, nie są zatem skrajnie elastyczne chrześcijańskie zasady moralno-etyczne, w ramach róbta co chceta, bo miłosierny Jezus wszystko przebaczy, lecz wymagająca wielu poświęceń dieta bezmięsna i jeszcze trudniejszy w utrzymaniu celibat. Niemniej długotrwały wegetarianizm ma ten cudowny wpływ na organizm, że stopniowo zmniejsza popęd seksualny, aż w końcu mózg staje się czysty i wówczas duszę człowieka wypełnia po brzegi Boska energia.

Słowo kluczowe to energia, lub jak kto woli aura bądź też aureola, którą posiadał min. Budda oraz wielu innych świętych ludzi na przestrzeni tysiącleci. Ich ciała za sprawą krystalicznie czystych dusz świeciły, zaś wokół przebywających na bardzo niskim stopniu energetycznym chrześcijan i ateistów, co oznacza jedno i to samo, roznosi się ponura aura śmierci duchowej i fetor zgnilizny cielesnej.

Montsegur 1244

Wracając do mnicha w ogniu. Najpierw nim gardziłem, później twierdziłem że tylko tchórze popełniają ten typ samobójstwa, ale z wiekiem zmądrzałem i obecnie jestem wolny od chrześcijańskich bredni odnośnie życia i śmierci i uważam mnicha z filmu za jednego z największych bohaterów świata. Próbę ognia z podniesionym czołem przeszli także antykatoliccy Katarscy mężczyźni i kobiety, których kilkusetosobowa grupa została spalona żywcem w zbiorowym stosie, przez chrześcijańskich krzyżowców w południowej Francji 16 Marca 1244 roku, i ponoć sami inkwizytorzy zaniemówili z wrażenia, gdy nikt z palonych nie krzyczał.

Na zdjęciu w tle, góra Montsegur w Pirenejach. Szczyt wzniesienia wieńczyła ostatnia twierdza Katarów, zdobyta przez wojska papiesko – królewskie po długim oblężeniu w 1244 roku. Na planie pierwszym, obelisk upamiętniający śmierć ponad dwustu pojmanych obrońców w płomieniach katolickiego stosu.

Warto dodać, że najwyżsi rangą Katarzy zwani doskonałymi (perfecti), byli wegetarianami, przechodzili głodówki, przestrzegali celibatu i z pewnością odporność na ból, zapewniły im te bardzo wymagające zasady życia. Umierający w płomieniach buddyjski mnich oraz paleni Katarzy zachowali umiar w jedzeniu i wstępnie zahartowali swoje ciała. W trakcie palenia ich węglowe powłoki przeszły błyskawiczną metamorfozę i zamieniły się w diamenty. W prawie identyczny sposób w środowisku naturalnym powstają twarde diamenty i głęboko pod ziemią w wysokiej temperaturze i pod wielkim ciśnieniem, zwykły węgiel krystalizuje się w diament.

Katarska filozofia życia i śmierci jest bardzo zbliżona do fundamentu buddyzmu w formie wstrzemięźliwości od pokarmu mięsnego, idei reinkarnacji i pacyfizmu wobec tego, niektórzy religioznawcy określają Katarów mianem średniowiecznych Europejskich buddystów. Co by zrobił kościół katolicki gdyby nurt Katarski zawładnął sercami ówczesnych Europejczyków? Kościół i powiązane z nim monarchie, straciły by majątki i armię bezmyślnego chrześcijańskiego mięsa armatniego.

Gniew kościoła chrześcijańskiego oraz elit w stosunku do Katarów był więc zrozumiały, ale wyrokiem śmierci Katarów okazała się ich wiara, że świat materialny został stworzony przez złego Boga lub szatana, toczącego walkę z Bogiem dobrym, stwórcą świata duchowego.

Katarzy przyjęli dualistyczną wizję świata i zestawiali ze sobą przeciwieństwa takie jak: dobro i zło, duch i materia, Światło i Ciemność, Bóg i Szatan. Zasadzie dobra, stwórcy świata duchowego, przeciwstawia się zasada zła, albo również wieczny, lecz buntowniczy boski Syn, albo upadły anioł, demiurg. W obu przypadkach czynnik zła był stwórcą świata materialnego.

Według katarów szatan (lub zły bóg) stworzył ciała ludzkie. Obiegowa opinia mówi, że stworzył on również seksualność, co doprowadziło do niechęci katarów wobec instytucji małżeństwa. W rzeczywistości katarzy sprzeciwiali się małżeństwu, gdyż przyczyniało się ono do narodzin dziecka, które jako fragment świata materialnego było złe. Wśród wyznawców kataryzmu występował nakaz całkowitej wstrzemięźliwości seksualnej, lecz obowiązywał jednak tylko „doskonałych”.

Podporządkowanie się przekonaniu, że cykl reinkarnacji można przerwać abstynencją seksualną, lub hindusko/buddyjską śmiercią głodową, wyeliminował by całkowicie liczbę powłok cielesnych, do których wnikają dusze aby przejść w nich następne wcielenie i przeżyć ziemskie męczarnie w efekcie czego, zniknęła by energia ludzkiego cierpienia z której szatan lub inna kosmiczna siła zła czerpie moc.

Katarzy dzielili się na „wyznawców” i „doskonałych”. Przejście od jednego etapu do drugiego odbywało się poprzez określony rytuał, będący odpowiednikiem bierzmowania w kościele katolickim. Choć wszystkich katarów obejmował nakaz ascezy i umartwiania się, to „doskonałych” obowiązywała asceza znacznie surowsza aniżeli „wyznawców”. Wśród „doskonałych” byli zarówno mężczyźni, jak i kobiety.

Duchowni katarscy, „doskonali”, odcinali się od dominacji świata materialnego nad światem duchowym, stąd ich sprzeciw wobec składania przysiąg, gromadzenia dóbr materialnych, wierze budowanej na sakramentach, dominacji nad jednostką świeckich lub religijnych struktur społecznych. „Doskonali” nie mogli, według ich wierzeń, zgrzeszyć ani razu, ponieważ to oznaczałoby nieodwracalną utratę zbawienia. Grzechem było m.in. spożycie nabiału lub mięsa, dotknięcie skóry osoby płci przeciwnej lub złamanie któregokolwiek z postów.

„Doskonali” sprawowali liturgię inicjacji (consolamentum), która polegała na przejściu ze stanu wierzących do stanu „doskonałych”. Obrzęd wejścia w kategorię „doskonałych” rozpoczynał się pytaniem, czy chce się oddać Bogu i ewangelii. Po uzyskaniu pozytywnej odpowiedzi, proszono go o złożenie obietnicy, że nigdy nie będzie jadł mięsa, jajek, sera ani żadnego innego pokarmu, z wyjątkiem potraw roślinnych przygotowanych na oleju. Kandydat również obiecywał, że nie będzie kłamał, przeklinał, oddawał się cielesności, i że nie odrzuci katarskiej wspólnoty nawet w obliczu śmierci w ogniu, wodzie czy w obliczu innego zagrożenia. Po złożeniu tych obietnic, kandydat odmawiał Pater Noster „na sposób heretycki”, a „doskonali” kładli mu na głowę ręce i księgę Nowego Testamentu, po czym udzielali pocałunku pokoju i przyklękali przed nim i na tym obrządek inicjacji się kończył.

Katarzy uważali ascezę, a nie łaskę bożą i silną wiarę jako konieczną do zbawienia. Wielu „doskonałych”, aby nie ryzykować utraty zbawienia, bezpośrednio po rytuale inicjacyjnym dobrowolnie poddawało się endurze (poszczeniu aż do śmierci).

Mądre poglądy Katarów ilustrują, że droga do prawdziwej wolności, polega na przecięciu cyklu reinkarnacji wstrzemięźliwością seksualną, ale perspektywa uniwersalnego celibatu jest utopijną mrzonką wobec tego, pozostaje indywidualna próba wyzwolenia się za pomocą śmierci głodowej. W obydwu przypadkach instynkt prokreacji i głodu prawie zawsze pokona rozum w związku z czym, ludzi na ziemi przybywa i naszym cierpieniem w kruchych i ułomnych ciałach karmimy i wzmacniamy szatana.

Paradoksalnie pogoń za wygodnym życiem materialnym, pieniądzem, homoseksualizm i feminizm oraz powszechne używanie środków antykoncepcyjnych, przyczyniły się do drastycznie niskiego przyrostu naturalnego w zachodnim świecie, aczkolwiek niektóre sposoby zmniejszenia pogłowia ludzkiego np. aborcją są haniebne, zaś samobójstwo szybkiego typu przez powieszenie lub zastrzelenie, skazuje duszę umarłego na przejście procesu reinkarnacji od samego dołu drabiny. Cywilizacja zachodnia wymiera i można odnieść wrażenie, że wśród przedstawicieli białej rasy, Katarska filozofia życia i śmierci przetrwała w szczątkowej formie i ludzie coś istotnego rozumieją, ale jeszcze nie potrafią podjąć właściwej decyzji i stosują bardzo szkodliwe metody wyzwolenia się z cielesnej pułapki dusz.

Dlatego taki nacisk w mediach masowego przekazu kładzie się na seks, co ma motywować ludzi do dalszego bezmyślnego rozmnażania. Akcent na pokarm jest jeszcze większy, a żywność zwłaszcza czekolada, jest znakomitym afrodyzjakiem seksualnym i w narkotykowym pokarmowym upojeniu, ludzki mózg reaguje wówczas jedynie na bodźce natury seksualnej.

Religia żywych trupów

Prokreacja i ciało stanowią teologiczny filar religii chrześcijańskiej, a drugim są motywy związane z pokarmem, zaś kontekst duszy zszedł na trzeci plan i w zasadzie nikt już nie zawraca sobie głów jakimś życiem duchowym. Infantylna indoktrynacja chrześcijańska ukształtowała pogląd, że człowiek jest stworzony na podobieństwo Boga w związku z tym, ciało człowieka musi być święte i ludzie na życie ziemskie i po śmierci, spoglądają wyłącznie przez pryzmat własnego wątłego ciała, z całkowitym pominięciem nieśmiertelnej świętej duszy, tej prawdziwej cząstki Boga. Przywiązanie do powłoki cielesnej wśród chrześcijan jest największe i przybiera tragikomicznego wymiaru.

Chrześcijanie są przekonani, że po śmierci gdzieś tam w niebie będą posiadać identyczną postać jak na ziemi i kiedyś w średniowieczu gromadzili relikwie świętych tj. ich kości, włosy, krew, ale w Polsce ten zwyczaj funkcjonuje do dziś. Prędzej wielki dąb wyrwie się gołymi rękoma z korzeniami z ziemi, niż chrześcijanina z matrixu ciała i jaki śmieszny dylemat ma wielu ludzi, gdy kosa śmierci do nich się zbliża i chcą wyglądać ładnie w trumnie, lub boją się kremacji. Katolickie cmentarze i bogato zdobione groby, są kwintesencją chrześcijańskiego strachu przed śmiercią.

Skrajne przywiązanie do ciała nie jest wyłącznie chrześcijańską domeną i paranoicznych proporcji nabrało w antycznym Egipcie w formie mumifikowania ludzkich zwłok z nadzieją zmartwychwstania. Niemniej zmartwychwstanie Jezusa, jego przywrócenie do życia Łazarza i mnóstwo innych cudownych przypadków ożywiania trupów, zostały wzięte serio i ludzie naprawdę są przekonani, że po śmierci wyjdą z grobów. O wiele mądrzejsi są protestanci, gdzie panuje powszechny zwyczaj kremacji i oczywiście palenie zwłok jest na porządku dziennym w Indiach.

Najbardziej racjonalny i piękny, aczkolwiek z chrześcijańskiej perspektywy budzący wielką grozę obrządek pośmiertny istnieje w Tybecie wśród Buddystów, gdzie zwłoki są porzucane w górach i stanowią pokarm dla sępów oraz innych ptaków drapieżnych. Ten bardzo nietypowy typ pochówku, zwany jest niebiańskim lub powietrznym i podobny istniał w religii Zaratusztriańskiej, ale tam ciała umarłych pozostawiano w tzw. wieżach milczenia, w których zwłoki były również wystawione na działanie elementów naturalnych.

Ceremonia Tybetańskiego niebiańskiego pogrzebu wymaga wstępnego nacięcia zwłok. Po kilku dniach sępy oczyszczą szkielet z mięsa, a następnie kości zostaną roztrzaskane w proch. Po ciele nie zostanie żaden ślad i tak powinno być, ale opcja porzucenia zwłok na pastwę losu, nie mieści się w chrześcijańskich głowach. Rzekoma profanacja świętego ciała, wywoła z pewnością wśród wierzących jak i ateistów powszechne oburzenie, bo życie materialne wyparło z ich ciał duchowe.

Chrześcijańska propaganda ustąpiła obecnie miejsca medialnej, którą cechują prawie te same chrześcijańskie wątki, lecz w bardziej ordynarnej, świeckiej postaci i dwie podstawowe kwestie są akcentowane w mediach: Żyje się tylko raz i szczęśliwą egzystencję zapewni jedzenie. I proszę zwrócić uwagę na kluczowy fakt a mianowicie, jak bardzo tematy odnośnie ciała rezonują wśród kobiet i prędzej łysemu włosy na głowie wyrosną, niż by współczesna biała kobieta oderwała nawet na sekundę myśli od swojego ciała i zastanowiła się nad stanem własnej duszy i leczyła ją dietą wegetariańską.

Kto jak kto, ale to kobiety powinny być największymi wegetariankami, ponieważ nienawidzą przelewu krwi, przemocy oraz wojen, ponadto kochają dzieci, kwiaty, małe zwierzątka i generalnie gdy komuś dzieje się krzywda kobiety ronią łzy itd. To wszystko pięknie wygląda na papierze, ale w praktyce sprawa wygląda nie ciekawie i wegetarianizm kobiet zaczyna się i kończy na pustej retoryce. Aczkolwiek właścicielki psów potrafiły stworzyć wokół siebie aurę szlachetnych obrończyń praw zwierząt, lecz gdy przyjdzie co do czego, to ich kamienne serca nie okażą psu litości.

Jestem kompletnie zdruzgotany, gdy kobiety arogancko oświadczają, że swojego starego lub chorego psa zaniosły do weterynarza i kazały uśpić. Spotkałem się z tym okropnym zjawiskiem wiele razy, a przecież pies jest największym przyjacielem człowieka i darem od Boga, lecz kobiety oddanego na śmierć i życie przyjaciela bez mrugnięcia oka zamordują. Kobiety usprawiedliwiają podjęcie decyzji o zamordowaniu chorego lub starego psa w gabinecie weterynarza, standardową wrażliwością na cierpienie albo zamiarem skrócenia zwierzęciu bólu i tymi wygodnymi pretekstami, kobiety umywają ręce od kłopotów związanych z opieką nad potrzebującym miłości i domowego ciepła zwierzęciem, które mimo choroby i podeszłego wieku, pragnie spędzić ostatnie dni swojego życia u boku kochanego człowieka. Za kilka tygodni w domu pojawi się następny pies i biedną istotę czeka ten sam los, co poprzednika.

W języku angielskim na psa mówi się dog i mamy tutaj bardzo ciekawą anomalię lingwistyczną, która daje wiele do myślenia w mistycznym kontekście, bo słowo dog czytane od tyłu to god, po polsku bóg.

To jest tragedia największego kalibru, ponieważ najczystszą formą miłości we wszechświecie jest psia miłość do człowieka. Miłość wszystko wyleczy, ale śmierci nie odwróci, lecz człowiecza miłość okazana staremu lub choremu psu, ukoi zwierzęciu każdy ból i pies umrze w domu szczęśliwy. Natomiast w gabinecie weterynarza umierający pies płacze, ale nad losem duszy swego pana/pani. Tłumaczyłem ten Boski koncept miłości matce, siostrze oraz innym kobietom, bez większego odzewu i doszedłem do smutnego wniosku, że większość współczesnych kobiet nie posiada wyższych uczuć. Znakomitym sprawdzianem charakteru człowieka jest posiadanie psa, ale jeżeli kobiety zwierzęcego i bardzo oddanego członka rodziny traktują z pogardą, to strach myśleć jaki jest ich stosunek do swoich starych bądź schorowanych rodziców i do reszty człowieczeństwa.

Nie było by w tym wielkiego dramatu, bo każdy człowiek po śmierci odpowie za swoje czyny, ale szkopuł w tym, że żyjemy w państwach zdominowanych przez kobiety. Kobiecą materialną prostotę umysłową, podchwycili sfeminizowani mężczyźni i niebawem znikną prawdziwi mędrcy, szamani i mistycy, którzy wskazali by ludziom drogę do prawdziwej miłości i wolności duchowej.

Dlatego też od pewnego czasu zacząłem modlić się do Boga tymi słowami; „Chroń mnie Boże przed chrześcijanami i kobietami”, ale nie wszystkimi, ponieważ ostatnie dobre i mądre kobiety żyją w dalekiej Azji w Indiach. Ignorancja współczesnych europejskich kobiet sięga zenitu i przekonałem się o tym osobiście w pracy, gdy byłem zmuszony wziąć udział w dyskusji o jedzeniu, notabene temat numer jeden Polaków i jaką wielką radochę ma plebs, gdy w biedronce przecenią kiełbasę.

Wspomniałem więc że w Indiach krowy są święte i na te słowa kobieta buchnęła pogardliwym śmiechem. Dalsze tłumaczenie tępej babie skąd ten szlachetny zwyczaj wziął się u Hindusów było pozbawione już sensu, aczkolwiek ta osoba wykonuje proste czynności sprzątające i inteligencją nie grzeszy, co nie zmienia faktu, że nawet wykształcone kobiety są puste jak bęben i sensem ich życia jest seks, żarcie, zakupy, seriale i wlepianie oczu w telefony komórkowe.

Przebywanie w towarzystwie bezmyślnych ludzi grozi załamaniem nerwowym, ale ma też dużą zaletę, bo ich głupota motywuje mnie do intensywnego myślenia, w ramach Pierwszej Zasady Zachowania Rozumu i jej pochodnej, reguły 180 stopni. Krótko mówiąc, zdanie większości, a zwłaszcza kobiet jest zawsze błędne i poprawna reakcja na każdy czyn i słowo motłochu, jest odwrotna.

Wojna Bogów i koniec świata

Możecie być zatem pewni, że jeżeli lekkomyślne kobiety dorwą się do władzy, na co się zapowiada, to najpierw swoich starych i schorowanych rodziców poddadzą eutanazji, następnie wymordują mężczyzn, swoje dzieci i na końcu żmije zeżrą swoje własne ogony i zginą w wywołanym przez siebie nuklearnym holokauście, który wymaże homo sapiens z powierzchni ziemi. Ale nie ma powodu do zmartwienia, ponieważ nie będzie wówczas ludzkich ciał i nasze dusze połączą się na zawsze z Bogiem.

Sądzę, że cały światowy feminizm z jakim mamy obecnie do czynienia, jest mistrzowskim taktycznym uderzeniem dobrego Boga w Boga złego. Dobry Bóg dał przeciwnikowi wolną rękę i pewny siebie szatan, poprzez najsłabsze kobiecie ogniwo zwycięża, lecz w rzeczywistości przegrywa. Zwycięstwo szatana za sprawą przejęcia władzy na ziemi przez kobiety, obróci się niebawem w triumf dobrego Boga i naszym męskim obowiązkiem jest przyśpieszenie procesu wyzwolenia dusz, dobrowolnie oddając władzę w rodzinie i w państwie kobietom.

Stańcie więc z boku i spokojnie obserwujcie, jak pyskate baby puchną i jak państwa przez kobiety rządzone na naszych oczach jedno po drugim eksplodują. Nie ulega jednak wątpliwości, że czeka nas wszystkich okropne, ale chwilowe fizyczne cierpienie, po którym przyjdzie idylliczne życie wieczne naszych dusz w Edenie. Szatan jednak nie śpi, i na ruch Boga zareagował wysyłając do bitwy bezkompromisowych przeciwników feminizmu, muzułmański ISIS. Na szczęście ISIS przegrywa, co oznacza że dzień sądu ostatecznego się zbliża wobec tego, przygotowujcie swoje dusze na spotkanie z Bogiem.

Podsumowanie

W końcu zrozumiałem, że prawdziwe życie zaczyna się dopiero po śmierci ciała i nieśmiertelną duszę przez cały okres jej przebywania w powłoce cielesnej, trzeba szlifować w brylant dobrym uczynkiem, słowem, a przede wszystkim bezmięsną dietą. Wiara pozbawiona osobistych wyrzeczeń jest niczym i chrześcijańsko/ateistyczny kult ciała prowadzi duszę do piekła, w sensie reinkarnacji duszy na bardzo niskim stopniu rozwoju. Nośnikiem zła we współczesnym świecie, są chrześcijańskie kobiety, bo za iluzoryczną gwarancję utrzymania ciała po jego śmierci, kobiety swoje dusze diabłu już dawno sprzedały.

Mimo tego że do kościołów na msze młode Polki nie chodzą i twierdzą, że są mądrymi ateistkami i wszystko o życiu wiedzą, to jednak na starość, każda jedna pójdzie do chrześcijańskiej świątyni po krzepiące słowo szatana, że ciało jest najważniejsze. Chrześcijańska retoryka odnośnie nieśmiertelnego ciała wśród kobiet, jest skutecznie podtrzymywana w mediach masowego przekazu reklamami środków kosmetycznych i farmaceutycznych, ale zaprawdę powiadam wam kobiecy egoizm i trzymanie się życia za wszelką cenę, będzie naszym duchowym wyzwoleniem.

Sensem życia nie jest spłodzenie potomstwa, bo dzieci są cielesną pułapką dusz, ale tej kluczowej kwestii nie dowiemy się z religii szatana tj. judaizmu, chrześcijaństwa i islamu, które nakłaniają ludzi do rozmnażania się. Jak więc zrozumieć astronomiczny przyrost narodowy Hindusów, w kolebce idei reinkarnacji, gdzie przecież religia chrześcijańska, islam lub judaizm są wyznaniami marginalnymi?

Kuszące zmysły erotyka i seks motywują ludzi do bezmyślnej prokreacji i nakręcają spiralę cierpienia na całej ziemi. Dobry Bóg nie jest zatem wszechmocny i musimy go wyręczyć w zniszczeniu ciała fizycznego osobistym celibatem, lecz największą radość sprawiło by mu wciśniecie przez ludzi nuklearnego „guzika” i mam nadzieję, że kobiety tego dokonają. Tak więc kobiety pomimo swoich wielu wad, mają bardzo ważną Boską misję do spełnienia i będę im wdzięczny jeżeli się pospieszą, ponieważ życie w tym ziemskim piekle staje się nie do zniesienia.

 

 

 

 

 

Omen

Śniło mi się niedawno, że klęczę przed kobietą i zanurzam wskazujący palec prawej dłoni w przeźroczystej i gęstszej niż woda cieczy, a następnie pocieram palcem brzuch kobiety, tuż nad jej pępkiem, po czym wstaję na nogi i kobieta bezwładnie wpada w moje objęcie, kładzie głowę na moim barku i odniosłem wrażenie, że umarła. Nie byłem jednak zasmucony, ani przerażony tym faktem i czułem od niej przypływ jakiejś boskiej energii. Na drugi dzień, czytam „Fausta”, Goethego i Mefistofeles poucza swoich belzebubów co mają czynić, żeby dusza zmarłego doktora Fausta im nie umknęła:

Szczególnie zwróćcie wasze badanie

Na dolne części, to wasze zadanie;

W pępku nierzadko ona też przebywa,

Baczność więc, gdy się tamtędy dobywa.

Sny mogą być prorocze, zaś Goethe opisał swoje przemyślenia odnośnie duszy, w arcydziele literackim i zacytowany fragment książki jest znamienny, ale na lżejszą nutę poniższy epizod z genialnej, psychodelicznej serii animowanej pt. „Ren and Stimpy”, w komiczny sposób ilustruje duszę i znowu pojawia się motyw z pępkiem.

Kwarantanna

Koncept duszy jest być może religijną mrzonką, ale zakładam że człowiek jednak ją posiada wobec tego, rodzi się pytanie, co się dzieje z duszą po śmierci i w tym kontekście, przybliżę bardzo intrygującą hipotezę, która otwiera metafizyczną „Puszkę Pandory”, i rzuca nowe światło na oficjalną wersję historii człowieka na ziemi. Ekstrapolując hipotezę, można dojść do zdumiewającego wniosku, że niektórzy przedstawiciele ultra bogatych elit, znaleźli sposób na przedłużenie swojego życia prawie w nieskończoność.

Ale najpierw odrobinę teorii czym jest dusza i zazębiają się tutaj, dalekowschodnie wierzenia odnośnie reinkarnacji i judeochrześcijańska idea duszy, która po śmierci ciała rzekomo wędruje do Boga przed sąd ostateczny z elementarną fizyką na poziomie szkoły podstawowej.

Dusza jest niezniszczalną cząstką ciała ludzkiego i w niej, zawarta jest cała nasza ziemska pamięć i każdy człowiek prędzej czy później, będzie rozliczony za grzechy popełnione za życia. Tyle w wielkim skrócie, na temat duszy mówi większość światowych religii i czeka nas nieunikniona reinkarnacja w niższą lub wyższą formę życia, albo życie wieczne w niebie, bądź katusze w piekle, ale według hipotezy o której zaraz będzie mowa, istnieje możliwość uniknięcia niepewności związanych z reinkarnacją, lub tłumaczeń przed Bogiem za grzechy i poniesieniu nieprzyjemnych konsekwencji.

Skłaniam się ku wersji dalekowschodniej i jestem przekonany, że po śmierci dusza człowieka ulega procesowi reinkarnacji, ale jak wiemy ponowne wcielenie się w innego człowieka bądź w zwierzę, zupełnie czyści duszę z pamięci o przeszłym życiu i zaczynamy wszystko od początku, a największym marzeniem mistyków i każdego człowieka, jest zachowanie pamięci w nowym ciele.

Bliżej niezidentyfikowana moc kosmiczna i niech to będzie ten kolokwialny Bóg, kieruje się także względami praktycznymi i czyści nasze dusze z pamięci zanim wejdą w nowe ciała, ponieważ ludzie obdarzeni pamięcią absolutną, naruszyli by równowagę całego wszechświata, począwszy od zniszczenia niepowtarzalnego ziemskiego klejnotu.

Niemniej człowiek jest bardzo sprytną istotą i już dawno temu znalazł sposób na przedłużenie życia na ziemi w wieczność, w sensie zachowania pamięci w nieskończoność. Z technicznego punktu widzenia, owa metoda jest banalnie prosta i polega na zamknięciu umierającego człowieka w metalowej klatce Faradaya, w towarzystwie ciężarnej kobiety, która lada moment urodzi dziecko. Klatka Faradaya została wymyślona i skonstruowana jak sama nazwa wskazuje, przez angielskiego fizyka Michaela Faradaya w 1836 roku, i jest to metalowy ekran, mający chronić przed polem elektrostatycznym. Klatkę Faradaya w rożnych formach, używa się do zabezpieczenia delikatnych komponentów elektronicznych, przed gwałtownymi wyładowaniami elektrycznymi np. piorunów.

Dusza w chwili śmierci człowieka, zostaje zatem uwolniona z więzów krwi i kości i szuka nowego ciała. Dziecko w łonie matki jest pozbawione duszy, ale ułamek sekundy po narodzinach, jedna z milionów dusz, która krąży wokół nas, przenika w ciało noworodka i znakiem szczególnym, że w dziecku zakotwiczyła się dusza jest płacz. Jeżeli jednak, człowiek umrze w pomieszczeniu, którego ściany, sufit oraz podłoga są wyłożone metalowym ekranem i obok umarłego urodzi się dziecko, to wtedy  dusza zmarłego nie może wydostać się na zewnątrz pomieszczenia i zostaje wchłonięta, pierwszym oddechem noworodka w jego ciało.

Dlaczego metal blokuje duszę, trudno jest mi sprecyzować i pomijając aspekt techniczny tego procesu, sprawa nabiera makabrycznego wymiaru, ponieważ trzeba wziąć pod uwagę próżność i egoizm człowieka i nie ulega wątpliwości, że umierający pragną posiadać nowe ciała bez skazy, natomiast inni chcą się wcielić w poprzednią powłokę cielesną i dochodzi wówczas do manipulacji genetycznych, a nawet do klonowania.

Aczkolwiek, metoda klonowania ludzi i manipulacja ludzkiego DNA, jest jeszcze na dość prymitywnym poziomie i przypuszczam, że na dzień dzisiejszy elity pobierają plemniki oraz jajeczka od najmądrzejszych i najpiękniejszych osobników obu płci. Dalszy etap przebiega według sprawdzonego schematu i pobrane jajeczka są sztucznie zapładniane nasieniem, a następnie młode i bardzo zdrowe kobiety, te przysłowiowe kobiece inkubatory za wielkie pieniądze, lub porwane z ulicy, rodzą dzieci w klatce Faradaya obok umierającego miliardera, polityka, monarchy lub sławnej aktorki.

Dwie kwestie przemawiają jednak na niekorzyść hipotezy z migracją dusz z ciała do ciała w klatce Faradaya. W jaki sposób „wysterylizować” pomieszczenie z dusz, które zabłąkały się do środka np. przez otwarte drzwi? Ponadto, śmierć dawcy musi być zsynchronizowana z narodzinami odbiorcy duszy, ale ten dylemat rozwiązało by samobójstwo dawcy tuż, lub wkrótce po narodzinach dziecka, natomiast odpowiedź na pierwsze pytanie, znają chyba tylko wielcy mistycy.

Metoda przenikania duszy, czyli pamięci w klatce Faradaya do ciała noworodka, może służyć dobru lub złu w związku z tym, pamięć znakomitego naukowca, wzbogacona nowymi doświadczeniami i odkryciami, może stworzyć przełomowe wynalazki, ale przeważnie służy złu i rezultaty tego procesu, są wprost niewiarygodne i tłumaczą bezwzględność elit w stosunku do reszty człowieczeństwa. Przedstawiciele elit mogą więc mordować, kraść i wykorzystywać, albowiem ich dusze nigdy nie spotkają się z Bogiem, lub nie będą narażone na reinkarnację np. w ciele świni, lub innego zwierzęcia przeznaczonego na potworną rzeź.

Nie można jednak wykluczyć opcji, że proces przenikania dusz w nieskończoność służy pewnej bardzo małej grupie ludzi do prowadzenia walki ze złem i z pewnością, antyczny człowiek odkrył siłę metalu na dusze i stąd też pochodzą legendy i mity o Bogach na ziemi.

Podobno szczyt piramidy Cheopsa w Gizie, był pokryty cienką warstwą złota i być może w tym miejscu piramidy, znajdowało się pomieszczenie w którym, dochodziło do reinkarnacji dusz, aczkolwiek rzeźby oraz hieroglify Egipskie, często przedstawiają wizerunki faraonów z głowami zwierząt lub na odwrót i kolosalny Sfinks, jest tego wybitnym przykładem. Według archeologów, w Egipcie czczono wiele gatunków zwierząt i sprawa na pozór nie wymaga dalszego drążenia, niemniej kryje się tutaj następny ciekawy wątek, który wymaga bliższego wyjaśnienia.

Ludzie od niepamiętnych czasów byli pod wrażeniem siły lwa lub wspaniałych umiejętności lotniczych sokoła i przypuszczam, że niektórzy umierający faraonowie, wybrali opcję reinkarnacji swojej duszy w doskonałe ciała wspomnianych zwierząt. Motywy ludzkich i zwierzęcych hybryd, występują w cywilizacji Sumeryjskiej, w antycznej Grecji, w Indiach, a nawet w wierzeniach Wikingów i Słowian, często pojawiają się zwierzęta potrafiące przemawiać ludzkim głosem. Natomiast w religii chrześcijańskiej są ludzie ptaki – anioły i ludzkie cechy posiada także biblijny wąż.

Pamięć jest największym skarbem człowieka i jeżeli ona w nienaruszonym stanie przechodzi z człowieka w człowieka, to po okresie kilku tysięcy lat odbiorca stopniowo nabiera coraz większych zdolności intelektualnych, aż w końcu jego mózg osiągnie Boski stopień rozwoju, aczkolwiek nieśmiertelny człowiek nie boi się wówczas gniewu Bogów i przechodzi na stronę zła.

Symbol wszystko widzącego oka na szczycie piramidy kojarzony obecnie z iluminatami i generalnie ze złem, pochodzi zatem z antycznego Egiptu, i jeżeli przypomnimy sobie dziesięć plag Egipskich, wymierzonych przez Boga w stosunku do ówczesnego faraona, to negatywny aspekt tego symbolu ma uzasadnienie. Według biblijnej narracji, klęski naturalne jakie dotknęły wówczas Egipt, były odpowiedzią Boga na złe traktowanie Żydów przez Egipcjan i dzięki ingerencji Boga, żydowski naród wybrany z powodzeniem ucieka z niewoli Egipskiej, natomiast armia faraona przepada w morzu Czerwonym i cały Egipt pogrąża się w chaosie, z którego już nigdy się nie pozbiera.

W rzeczywistości, plagi nie miały nic wspólnego z hebrajczykami i oni byli przypadkowymi świadkami tamtych wydarzeń, niemniej pragmatyczni Żydzi bazując na katastrofach jakie nawiedziły Egipt, stworzyli własną martyrologię, koncept narodu wybranego i na półwyspie Synajskim religia judaistyczna nabrała ostatecznego kształtu. Zamieszanie wokół Egiptu, dotyczyło wyłącznie władców tego państwa, którzy wykorzystując metodę reinkarnacji dusz w nowe ciała, uzurpowali sobie status Bogów na ziemi i czynili zło, ale miarka w końcu się przebrała i siła wyższa, w odpowiedzi na ich zepsucie zniszczyła Egipt. Podobno Bóg ostrzegł Faraona co czeka Egipt tymi słowami:

„Tej samej nocy będę przechodził przez Egipt i zabiję wszystkich pierworodnych, zarówno ludzi jak i zwierzęta. Osądzę także wszystkich bogów Egiptu: Jam Bóg!”.

Od tamtego pamiętnego czasu piramida, symbolizuje władzę na ziemi i ktokolwiek wejdzie na jej szczyt, zostanie z niej strącony. Przeznaczeniem duszy każdego człowieka, jest wyciąganie konstruktywnych wniosków z popełnionych grzechów i dusza doświadczona życiem na ziemi, musi stawić się przed oblicze siły najwyższej, ale Egipcjanie zignorowali to podstawowe prawo wszechświata i koniec ich wielkiej cywilizacji był sromotny.

Migracja duszy z ciała do ciała przez kilka tysięcy lat, powoduje jak wspomniałem znaczny przyrost inteligencji człowieka, lecz produktem ubocznym tego procesu, są zmiany anatomiczne ciała i cechą charakterystyczną, są radykalnie zniekształcone czaszki, które kolokwialnie ujmując, pęcznieją wraz z przyrostem szarych komórek w mózgu. Tak więc, niektóre szkielety i mumie znalezione w Ameryce południowej posiadają karykaturalnie wydłużone czaszki, natomiast faraonowie, aby zataić przed motłochem podobną mutację, nosili na głowach korony w kształcie wysokich czapek. Zwyczaj noszenia odświętnych, wysokich nakryć głowy (mitr), przetrwał w szczątkowej formie do czasów współczesnych wśród kleru chrześcijańskiego.

W Ameryce południowej znajduje się oczywiście mnóstwo piramid, aczkolwiek pod względem doskonałości i wymiarów nie dorównują Egipskim i proszę zauważyć, że większości piramid z ameryki centralnej, jest zwieńczona kwadratowymi lub prostokątnymi budynkami. Pomieszczenia na wierzchołkach piramid, były moim zdaniem od wewnątrz wyłożone cienką warstwa złota lub innego szlachetnego metalu i budynki spełniały rolę klatek Faradya, innymi słowy były to pułapki dusz i dochodziło w ich wnętrzu do migracji dusz z umierającego ciała w nowe. Struktury zbliżone do piramid (Zigguraty), z kwadratowymi budynkami na szczytach spotykamy także w Mezopotamii (dzisiejszy Irak, Iran).

Wspólnym mianownikiem wymienionych cywilizacji są zatem ogromne piramidy, a także nagły i katastrofalny upadek. Na ruinach cywilizacji Sumeryjskiej, pomiędzy Eufratem a Tygrysem, powstaje Babilon i ludzie wznoszą słynną wieżę Babel, która była de facto piramidą i miała służyć do „transfuzji” dusz. Aczkolwiek przekaz biblijny, sugeruje wieżę sięgającą samego nieba, co jest metaforą w sensie próby osiągnięcia przez ludzi statusu Bogów na ziemi. Żeby przywołać Babilończyków do porządku, Bóg działa bardzo subtelnie i miesza budowniczym języki, dzieląc ludzi na różne narody, by przez to uniemożliwić dalszą konstrukcję wieży. Kilkaset lat później w stosunku do krnąbrnych władców Egiptu, Bóg jest już bardziej bezwzględny i sporą cześć niszczy fizycznie, natomiast na Majów w 16 wieku, rozgniewany Bóg zsyła ostry miecz hiszpańskich konkwistadorów i Majowie znikają z powierzchni ziemi.

Moje śmiałe i być może absurdalne spekulacje na tym się nie kończą, i jeżeli weźmiemy pod uwagę zagadnienie UFO i tzw. ufoludków, którzy według naocznych świadków, są małej postury, ale mają głowy sporych rozmiarów, to wnioski mogą być następujące. Istoty człekokształtne z niezidentyfikowanych pojazdów latających, są zmutowanymi ludźmi z antycznej ziemi i osiągnęli tak kolosalny rozwój intelektualny, za sprawą „transfuzji” dusz z ciała do ciała, że byli w stanie skonstruować pojazdy międzygwiezdne. Po kilkusetletnim okresie transfuzji dusz, ci ludzie zrozumieli, że dalsze przebywanie na ziemi wiąże się ryzykiem zagłady z rąk Boga, a ziemia jest tą przysłowiową kwarantanną dusz i tutaj rządzą jego twarde prawa.

Postanowili zatem ewakuować się z ziemi, w relatywnie bezpieczną przestrzeń kosmiczną, w której obowiązują inne zasady i siła Boga poza ziemią jest znacznie mniejsza, lecz sporadycznie są zmuszeni wracać na ziemię, ponieważ brakuje im świeżych inkubatorów w formie ziemskich kobiet, i potrzebują czystego, męskiego materiału genetycznego.

Ten intrygujący aspekt pozwala zrozumieć, czym jest szeroko pojęta problematyka UFO, kim są ufonauci i co ich sprowadza na ziemię. Na marginesie warto dodać, że obok tradycyjnych tzw. zielonych ludzików, na ziemię przylatują istoty do złudzenia przypominające współczesnych ludzi, ale wszyscy oni są obdarzeni wielką inteligencją w związku z tym, technologia przybyszów dla nas zwykłych śmiertelników, jest czystą magią.

 

 

 

Do rozumu przez żołądek

W judaizmie istnieje kategoryczny zakaz spożywania wieprzowiny, zaś zwierzęta dopuszczone do konsumpcji, również podlegają surowym prawom religijnym i muszą być zabite rytualnym podcięciem gardeł, aby z ich organizmów uszła jak największa ilość krwi. Na mięso pozyskiwane tą metodą mówi się potocznie, że spełnia wymogi Koszerne, aczkolwiek obecnie większość wyrobów spożywczych w Izraelu oraz w USA, nawet pieczywo i napoje podlegają pod kontrolę koszernych inspektorów i za pieczątkę z literą K, zatwierdzającą koszerność, producenci zobowiązani są uiścić rabinom kilka procent z utargu. Żydzi posiadają genialny zmyśl finansowy i dosłownie na wszystkim potrafią zrobić interes. Podobne zwyczaje pokarmowe, obowiązują w religii muzułmańskiej i tam również spożywanie wieprzowiny jest zabronione, zaś mięso z rytualnych ubojów zwierząt określa się słowem Halal.

W mniejszym lub większym stopniu Żydzi oraz muzułmanie tej zasady pokarmowej przestrzegają i choć aspekt moralny rytualnego zabijania zwierząt budzi odrazę, lecz musi być w tej metodzie jakiś głębszy sens. Relatywnie niedawno, ślepa nienawiść do wszystkiego co Żydowskie, błędnie podpowiadała mi, że rytualne zabijanie zwierząt ma na celu wyrządzenie zwierzęciu jak największego cierpienia. Zarzuty sadyzmu wobec żywych istot, były skutecznie podtrzymywane rzekomym zabijaniem białych dzieci przez Żydów w średniowiecznej Europie, którzy z krwi dzieci sporządzali podobno placki świąteczne. Te i wiele innych fantastycznych bzdur w stosunku do Żydów, znalazły szeroki oddźwięk wśród debili, do których też się niestety zaliczałem, ale z wiekiem zmądrzałem i zrozumiałem, że każde zabijane zwierzę odczuwa koszmarny ból, a czasem tradycyjne przebiega w gorszych warunkach niż rytualne, bo jak wiemy w gigantycznych przemysłowych ubojniach świnie, krowy, owce, kurczaki są często żywcem krojone na kawałki.

Druga z teorii mówi, że podczas kilkuminutowej agonii zwierzę wydziela ogromne ilości tzw. hormonu cierpienia, który przenika wszystkie komórki ciała i świadoma konsumpcja tak skażonego mięsa, odbiera resztki empatii oraz litości i wyzwala w człowieku siłę zła, w sensie braku skrupułów wobec losu innych ludzi. Żydzi faktycznie kontrolują światowe finanse a walka o pieniądz jest zarzewiem większości wojen wobec tego, na stosunkowo zamożnych Żydów spadła odpowiedzialność za całe zło tego świata i ludzie szukają powodu, który pozwolił Żydom osiągnąć tak spektakularne sukcesy finansowe. Bezwzględny i pozbawiony współczucia charakter, niektórzy przypisują spożywaniu przez człowieka mięsa z dużą zawartością wymienionego hormonu cierpienia i teoria trzymała by wody, lecz jest bez sensu, ponieważ każdy człowiek walczy o pieniądz i zrobi dosłownie wszystko by go zdobyć więcej, aczkolwiek kradniemy, oszukujemy i sporadycznie mordujemy na trochę mniejszą skalę.

Mimo wszystko hipoteza jest dość ciekawa, lecz jeżeli hormon cierpienia wzrasta wraz z zadawanym bólem i jest odpowiedzialny za przebiegłość finansową, to Chińczycy powinni być geniuszami zła i najbogatszymi ludźmi na świecie, ponieważ oni celowo potwornie katują zwierzęta np. obdzierają na żywca ze skóry w przekonaniu, że mięso pozyskiwane tą metodą nabiera jakiś magicznych walorów i po spożyciu da im siłę, a w rzeczywistości naród Chiński niczym wyjątkowym się nie wyróżnia i poza potęgą w liczbie ludności są dość zacofani, natomiast Chińskie technologie którymi się zachwycamy w 99 % pochodzą z Europy, USA lub z Japonii.

Natomiast Żydzi obiektywnie patrząc, dystansują inne narody w osiągnięciach naukowych i zdobywają co roku najwięcej nagród Nobla, co jest moim zdaniem bezpośrednią pochodną rytualnego zabijania zwierząt i choć zwierzę cierpi, niemniej ludzie od zawsze zabijali zwierzęta dla pokarmu i nic tego stanu rzeczy raczej nie zmieni, lecz Żydzi upuszczając krew zwierzęciu postępują według świętej zasady. Każda żywa istota posiada duszę i krew jest jej nośnikiem, dlatego Bóg poniekąd zezwoli człowiekowi na zabijanie zwierząt na pokarm, lecz pod surowym warunkiem aby pozbawić najpierw zwierzę duszy, procedurą upuszczenia jak największej ilości krwi.

Rytualne zabijanie zwierząt nie jest zatem jakimś barbarzyńskim czynem, lecz próbą ratowania człowieka, przed pochłanianiem duszy zwierząt i wprawdzie rytualne zabijanie jak sama nazwa sugeruje jest w wielu przypadkach symboliczne, niemniej ortodoksyjni Żydzi skrupulatnie tej zasady przestrzegają, bo są świadomi, że spożywanie krwistego mięsa zwierząt jest de facto pierwszym krokiem do kanibalizmu. Kontekst kanibalizmu leży więc u podstaw rytualnego zabijania zwierząt i druga zasada pokarmowa Żydów, zabraniająca spożywania wieprzowiny tą kwestię najlepiej ilustruje.

pigeye-jpg-653x0_q80_crop-smartBez wątpienia świnie są najbardziej znienawidzonym zwierzęciem na świecie i uniwersalnym symbolem brudu, brzydoty oraz niepohamowanego obżarstwa, ale jeżeli spojrzymy bez jakichkolwiek uprzedzeń religijnych bądź kulturowych w oczy świni, to zauważymy, że do złudzenia przypominają oczy człowieka.Ta zbieżność jest również dostrzegalna u bardzo sympatycznych morskich ssaków delfinów i w mniejszym stopniu u krów oraz koni. Święte pisma Żydów oraz muzułmanów nakazują wstrzemięźliwość od spożywania wieprzowiny, głównie ze względów sanitarnych, bowiem świnie tradycyjnie prowadzą dość niehigieniczny tryb życia, ale każde zwierzę a nawet człowiek uwięzione w małej klatce będzie brudne, ponadto sporadycznie karmione ucieknie się do spożywania własnych odchodów. Aspekt higieniczny nie jest jednak powodem zakazu spożywania wieprzowiny, i wprawdzie większość Żydów oraz muzułmanów tym się wyłącznie kieruje, lecz mądrzejsi z nich potrafili odkryć prawdę, ponieważ w każdym przykazaniu oprócz tego oczywistego i jednoznacznego zakazu istnieje podtekst, który dopiero relatywnie niedawno wyszedł na światło dzienne.

Współczesna biologia odkryła, że świńskie organy wewnętrzne oraz DNA są najbardziej zbliżone do narządów wewnętrznych oraz DNA człowieka w związku z tym, spożywanie mięsa pochodzącego od zwierzęcia bardzo przypominającego człowieka jest zwykłym kanibalizmem, aczkolwiek negatywne rezultaty konsumpcji wieprzowiny nie są od razu odczuwalne, tym bardziej, że wyroby mięsne można wspaniale przyrządzić i bardzo smakują. Niemniej jednak ludzie którzy od pokoleń jedli bezmyślnie wieprzowinę, a zwłaszcza świński mózg potocznie zwany móżdżkiem, wyrządzają sobie i własnym dzieciom ogromną krzywdę i wiele poważnych schorzeń układu nerwowego w tym straszna choroba alzheimer, jest bezpośrednią pochodną konsumpcji wieprzowiny.

Narządy wewnętrzne świń są zatem bardzo podobne do ludzkich i współczesna medycyna używa świńskich zastawek serc w transplantacjach, i jeżeli weźmiemy pod uwagę wielką inteligencję tych zwierząt, to można odnieść wrażenie, że w ciałach świń są uwięzieni ludzie. Zwierciadłem duszy są oczy i jedno spojrzenie w smutne oczy świń, zawsze wzbudzało we mnie litość, zwłaszcza że ludzie potwornie znęcają się nad świniami i nie okazują im żadnego współczucia. Żydzi oraz muzułmanie co prawda spożywają mięso innych zwierząt, lecz nie zabijają świń wobec tego, oni znajdują się na wyższym poziomie rozwoju duchowego oraz umysłowego od reszty ludzkości. Mądry i ponad czasowy aforyzm „Jesteś tym, co jesz” idealnie oddaje powagę sprawy.

Można zatem Żydów nie lubić, lecz trzeba docenić ich mądrość i dyscyplinę, bowiem chronią swoją duszę dość nieprzyjemnym, aczkolwiek koniecznym rytualnym zabijaniem zwierząt, natomiast na pozór banalny oraz głupi zakaz spożywania wieprzowiny, zabezpiecza ich rozumy przed poważnymi chorobami układu nerwowego i dlatego Żydzi rządzą tym światem a wszystkożerna reszta człowieczeństwa, jest ich bydłem pociągowym.

Konsumpcja krwistego mięsa powoduje zatem wchłonięcie duszy zwierzęcej i bardziej doskonalsza człowiecza dusza, zostaje trwale skażona świadomością istoty mniej rozwiniętej co hamuje rozwój duchowy i wówczas, człowiek traci większość ludzkich cech i mentalnie przekształca się w zwierzę. Z tego właśnie powodu Żydzi unikają w swojej diecie krwi zwierząt, zaś członkowie chrześcijańskiego odłamu religijnego Świadków Jehowy, poszli o krok dalej i wystrzegają się nawet transfuzji krwi w razie wypadków lub chorób, bowiem krew pobierana od dawców z przeznaczeniem na transfuzję jest już zanieczyszczona duszą zwierząt.

Uznawane za wytwór ludzkiej fantazji Wampiry, zawdzięczają nieśmiertelność spożywaniem ludzkiej krwi, lecz pozorna fizyczna nieśmiertelność wampirów odnosi się do człowieka, którego dusza za sprawą spożywania krwi zwierząt, straciła możliwość wyrwania się po śmierci ciała fizycznego, na wyższy poziom egzystencji i wróci ponownie na ziemię.

Idąc logicznym tokiem myślenia, najlepszym sposobem na zachowanie własnej tożsamości oraz czystej duszy jest zaniechanie spożywanie wszelkiego mięsa, bo mięso pochodzące z rytualnego zabijania zwierząt, mimo wszystko będzie skażone krwią, ale Bóg niektóre przykazania pozostawił ludziom do własnej interpretacji i najmądrzejsi doszli do słusznej konkluzji, że ostatecznym celem jest całkowita wstrzemięźliwość od potraw mięsnych i ci ludzie są jedną nogą w Niebie, natomiast Żydzi kierują się bezpośrednim przekazem i postępują relatywnie słusznie, przez co im przypadł zaszczyt rządzenia światem, natomiast ogromna większość ludzi, bezmyślnie spożywa wszystko co ma nogi i się rusza w związku z czym, oni znajdują się na samym dole piramidy i nie bez powodu Żydzi do tych ludzi odnoszą się z pogardą i określają ich słowem goje.

W świetle tego wszystkiego sentencja „Naród Wybrany”, nabiera więc nowego wymiaru i warto spojrzeć na Żydów bez uprzedzeń, ponieważ oni w tych surowych ziemskich realiach postępują pragmatycznie i generalnie przestrzegają Boskich przykazań, choć niektóre delikatnie przystosowują do wymogów współczesnego życia, lecz kto tego nie robi ? Ale najlepiej spojrzeć w oryginalny tekst Biblijny odnośnie krwi zwierząt:

„Wystrzegaj się tylko, aby nie spożywać krwi, gdyż krew to dusza, a nie będziesz spożywał duszy wraz z mięsem. Nie będziesz jej spożywał, wylejesz ją na ziemię jak wodę. Nie będziesz jej spożywał, aby dobrze się powodziło tobie i twoim synom po tobie, gdy będziesz czynił to, co prawe w oczach Pana.”
„ Bo życie wszelkiego ciała jest we krwi jego – dlatego dałem nakaz synom Izraela: nie będziecie spożywać krwi żadnego ciała, bo życie wszelkiego ciała jest w jego krwi.”

Powyższe słowa pochodzą od samego Boga i jeżeli są prawdziwe w co nie wątpię, to mają kolosalną wartość w kontekście świata zwierząt, ponieważ Bóg w tych kilku zdaniach jasno oświadcza ludziom, że zwierzęta posiadają duszę !

P.S. Na koniec trochę z innej beczki, aczkolwiek temat pokrewny, bo chodzi także o pokarm i muszę koniecznie ustosunkować się do bardzo kontrowersyjnych paktów gospodarczych CETA oraz TTP, które ponoć zagrażają przede wszystkim relatywnie zdrowej Europejskiej żywności i jak tak dalej pójdzie, to wysokie Europejskie normy żywnościowe, pójdą do lamusa i niebawem będziemy żreć Amerykańskie genetycznie modyfikowane pseudo jedzenie i pompowane antybiotykami mięso.

Wielu Polaków panikuje zatem z tego powodu i nagle większość bardzo dba o zdrową żywność, lecz Polski paradoks jest przewidywalny, bo hipokryci mówią jedno a robią drugie i nic ludzi nie powstrzyma przed kupnem w Biedronkach i Lidlach najtańszych kiełbach pełnych antybiotyków i wzmacniaczy smaku, zaś w Macdonaldach i KFC Polacy już od dawna wpieprzają Amerykański syf aż im ślina z ust kapie. Ponadto, sztuczne zupki w proszku robią furorę wśród plebsu, natomiast tradycyjne osiedlowe piekarnie znikają, bo ludzie wolą pseudo chleb z marketów, a najbardziej boli mnie to, że Polacy chleją hektolitry trucizny Coca – Coli, choć Słowianie mają wspaniały i bardzo zdrowy kwas Chlebowy. Rezultatem spożywania śmietnika, bo tylko takim słowem można określić współczesną żywność, jest umysłowe otępienie i rzecz jasna fatalna sytuacja ekonomiczno – gospodarcza, ale życie nie toleruje próżni wobec tego, ludzie którzy rozsądnie się odżywiają, są mądrzejsi i głupków wykorzystują.

Wnioski jakie się nasuwają w kontekście pożywienia są raczej smutne i jestem przekonany, że ludzie nie zdają sobie kompletnie sprawy, jak potężnym narzędziem kontrolującym nasze umysły, jest na pozór trywialna żywność, która potrafi ogłupić jeżeli brak nam silnej woli, lub otworzyć umysł i dusze gdy człowiek do pokarmu podchodzi selektywnie i z umiarem. Większość ludzi poszła niestety na łatwiznę i nie przywiązują żadnej wagi do tego co spożywają, byle było tanio, tłusto i zapełniło brzuch wobec tego, żydowskie określenie goj w stosunku do przeciętnych ludzi ma uzasadnienie w praktyce, bowiem głupie goje wpieprzają co popadnie i na domiar złego mordują własne nienarodzone dzieci, natomiast mądrzy Żydzi do pokarmu podchodzą bardzo poważnie i aborcja w Izraelu jest zabroniona.

Można odnieść wrażenie, że świnie mają więcej rozumu od ludzi, i tylko klatki zmuszają te bardzo inteligentne zwierzęta do tarzania się we własnych odchodach, lecz zdarzają się wypadki ucieczki świń z chlewów, i w dziczy te zwierzęta są bardzo czyste, zdrowe i nie jedzą byle czego, ponadto świniom przebywającym dłuższy czas w naturalnych warunkach, wyrasta długa i gęsta brązowa sierść. Natomiast człowiek może cieszyć się wolnością a robi jednak tyle głupstw i żre to co mu do koryta nasypią.

 

Zachowaj umiar

Moim zdaniem całokształt ludzkiej działalności od A do Z jest już zwykłą błazenadą i nasze umysły są obecnie bombardowane maksymalną ilością trywialnych informacji, zbędnością materialną oraz oczywistym fałszem np. religijnym i współcześni ludzie nie potrafią bez tego śmietnika żyć, choć powinni natychmiast odrzucić to pseudo życie z jego „wartościami” i wrócić do podstaw godnej, mądrej, skromnej egzystencji w symbiozie z przyrodą. Życie polega na ciągłym doskonaleniu umysłu i ciała, lecz same dobre chęci oraz myśli są niczym bez czynów wobec tego, walkę trzeba zacząć od siebie i pierwsze co może każdy z nas zrobić to zaprzestać spożywania mięsa.

Jeżeli człowiek pragnie utrzymać relatywnie zdrowe ciało i umysł to musi ograniczyć swoje potrzeby pokarmowe, informacyjne oraz materialne do absolutnego minimum i tej zasady życia należy surowo przestrzegać. W związku z tym, perspektywa samotności, wykluczenia społecznego oraz innych poważnych kłopotów jest gwarantowana, ale droga ku prawdzie i mądrości nigdy nie jest łatwa i w wielu przypadkach ta podróż wiąże się ze śmiercią, lecz śmierć nie powinna być wówczas powodem do zmartwienia, bowiem dusza została na ziemi wstępnie oczyszczona i następny etap wędrówki będzie łatwiejszy, zwłaszcza że człowiek nie rozpacza wtedy nad utratą dóbr materialnych i przy życiu nie trzyma go miłość lub rodzina  itp.

Już od dłuższego czasu kieruję się zasadą minimalizacji moich potrzeb informacyjnych, materialnych oraz pokarmowych i jej podstawowej reguły nie zabijania zwierząt i niestety, prawie każdy kontakt ze współczesną cywilizacją czy to osobisty lub wirtualny poprzez Internet, wprawia mnie w kompletne osłupienie, ponieważ ludzie nie potrafią wykrzesać z siebie żadnego oryginalnego pomysłu i generalnie wszystko w co wierzą oraz mówią, jest lustrzanym odbiciem poglądów usłyszanych lub przeczytanych w środkach masowego przekazu.

Na domiar złego w Polsce kościół katolicki plecie ludziom skrajne głupoty i jesteśmy w gorszej sytuacji niż społeczeństwa zachodnie i dlatego, żeby zachować równowagę psychiczną oraz zdrowy umysł, kontakt z ludźmi również ograniczam do minimum, bowiem Polacy zachowaniem przypominają dzieci i obecnie dorośli całkowicie tracą rozumy z powodu mistrzostw w piłce nożnej, i nawiązanie poważnej dyskusji np. na temat sensu życia jest już niemożliwe. Za dwa miesiąc letnia olimpiada i ludzki debilizm znowu sięgnie zenitu a zatem cyrkiem, piwem i kiełbasą elity zaspokoiły pragnienia światowego plebsu i w głowach ludzi już nigdy nie zaiskrzy żadna szlachetna idea.

Wprawdzie poglądy polityczne społeczeństwa są dość elastyczne i jak chorągiewki ludzie potrafią zmienić zdanie o 180 stopni, ale w kwestii pokarmowej współcześni Polacy bez mięsa nie wytrzymają nawet jednego dnia i prędzej głodnemu psu wyrwiesz kość z pyska niż Polakowi kiełbasę, bo w Polsce dwie kwestie są absolutną świętością i ludzie zabiją w ich obronie a są nimi Kościół oraz kiełbasa. Zatruci kretynizmem chrześcijańskim i krwią zwierząt współcześni Polacy zatracili podstawowe zdolności rozumowania i zaspokojenie głodu fizycznego oraz materialnego jest w zasadzie wszystkim co ludzie od życia oczekują, zaś refleksja nad losem milionów zwierząt katowanych codziennie w rzeźniach praktycznie nikogo nie obchodzi. Bezpośrednią implikacją braku współczucia wobec losu zwierząt, jest całkowita obojętność na cierpienie ludzi.

W związku z tym, jestem zmuszony tłumaczyć dorosłym Polakom tak proste koncepty jak min. „Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę”  lub „Nie czyń nikomu tego co Tobie nie miłe” w kontekście wojen, które rozpętaliśmy ludziom na Bliskim wschodzie i nic nie dociera wobec tego, wegetarianizm dla współczesnego Polaka jest już kompletnym absurdem i lepiej z debilami nie dyskutować na żaden temat z wyjątkiem sportu, seksu i wyprzedaży w sklepach. Lecz te kwestie są na poziomie imbecyla w związku z czym, istnieje realne zagrożenie, że stoczę się do poziomu przeciętnego Polaka i dlatego unikam ludzi jak ognia i generalnie czuję się o wiele lepiej.

Od około 10 lat jestem weganem i kategorycznie wystrzegam się spożywania wszelkiego pokarmu pochodzenia zwierzęcego nawet jajek i sera, ponieważ jajka są produktem ubocznym ferm kurczaków i każda jedna kura zostanie zabita, natomiast wszystkie sery są produkowane na bazie podpuszczki pozyskiwanej z żołądków cielaków tak więc, prawdziwy wegan musi obejść się niestety bez smacznych jajek i wspaniałych serów. W związku z tym, stanąłem przed poważnym dylematem pokarmowym i jestem zmuszony improwizować, co gorsza z powodu mojego weganizmu otarłem się o kalectwo.

Sery były zawsze moim ulubionym pokarmem, zwłaszcza francuskie camemberty lub oryginalny włoski parmezan, natomiast jajecznica ze szczypiorkiem oraz świeżym chlebem jest fantastyczna. Twarogi i jajka wykluczyłem zatem kompletnie z mojej diety, ale gdybym posiadał kawałek ziemi i warunki finansowe to z pewnością jajka nadal bym spożywał i wystarczyło by mi jedno lub dwa tygodniowo, bowiem jajka obok wątroby zwierząt są najlepszym źródłem witaminy B 12, która jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania układu nerwowego i konsumpcja nawet jednego jajka tygodniowo, zaspokoi całkowicie potrzeby organizmu na tą bardzo ważną witaminę.

Tak więc, jajka traktuję jako formę kuracji witaminowej i marzę o tym żeby kiedyś stworzyć małą fermę kur od których pozyskiwał bym wyłącznie jajka, zaś kurom nie zdolnym już znosić jajek pozwolił bym umrzeć, ale moja sytuacja materialna stoi temu na przeszkodzie i z braku naturalnej witaminy B 12 z jajek, jestem zmuszony łykać syntetyczną witaminę B 12 w formie tabletek aczkolwiek przypuszczam, że pochodzi ona niestety z jajek bądź wątroby zwierząt. Kompromis był więc konieczny, ponieważ miałem do wyboru śmierć lub życie i oczywiście wybrałem to drugie.

Nigdy nie zapomnę jakie magiczne jest karmienie kur ziarnem z ręki, aczkolwiek można odnieść wrażenie, że dzióbanie zaboli niemniej każde uderzenie dzioba kury o dłoń, jest tak delikatne i subtelne, że dochodzi wówczas do łączności człowieka z Boską przyrodą.

Zanim spostrzegłem, że cierpię na krytyczny niedobór witaminy B 12 to najpierw znajomi zwracali mi uwagę na mój niezdarny i ślamazarny styl chodzenia, ponieważ często zahaczałem stopami o każdą nawet najmniejsza nierówność na chodniku, ale tłumaczyłem sobie to zachowanie zwykłym zmęczeniem, natomiast w okresie jesienno – zimowym, byłem bardzo wrażliwy na zimno a zwłaszcza w dolnych kończynach odczuwałem niebywały chłód i w tym przypadku, również trywializowałem te objawy przepracowaniem bądź zimową aurą, ale trzeci symptom skrajnego braku witaminy B 12 wreszcie otworzył mi oczy i dosłownie w ostatniej chwili zrozumiałem czym to wszystko jest spowodowane i jakie poważne konsekwencje zdrowotne się z tym wiążą.

Straciłem czucie w palcach stóp oraz dłoni i byłem przekonany, że są to pierwsze objawy cukrzycy, ale zacząłem łączyć fakty związane z moją poniekąd bardzo zdrową dietą i cukrzycę wykluczyłem i po lekturze internetowej związanej z weganizmem doszedłem do wniosku, że doskwiera mi krytyczny niedobór witaminy B 12 a brak tejże witaminy powoduje obumieranie nerwów w organizmie. Ponadto może dojść do fatalnej degeneracji nerwu wzrokowego i całkowitej utraty wzroku. Wszystkie moje symptomy począwszy od niezdarnego chodzenia i ciągłym odczuciu chłodu a skończywszy na pogarszającym się wzroku wskazywały, że mój organizm potrzebuje natychmiastowej kuracji witaminą B 12.

Minęły blisko dwa lata od momentu odkrycia co mi dolega i codzienne łykanie tabletek z witaminą B 12 stopniowo przywróciło mi dobre zdrowie, ale raz wyrządzona szkoda jest już nie do powetowania, bo sporadycznie odczuwam niedowład palców u stop, natomiast palce dłoni mają się o wiele lepiej i wzrok również się polepszył a zatem, w ostatniej chwili uratowałem się przed poważnym kalectwem a nawet śmiercią.

Być może kiedyś będę miał okazję hodować własne kury z przeznaczeniem wyłącznie na jajka, choć raczej wątpię czy do tego dojdzie i w międzyczasie wspomagam się tabletkami z witaminą B 12, ponadto codzienne ćwiczę przez co sprawność mojego organizmu kolosalnie wzrosła i czuję się jak nowo narodzony i moja dusza jest czysta od cierpienia zabijanych zwierząt. Byłem bliski śmierci i wielu ludzi po tak poważnych przejściach zdrowotnych od razu ponownie zaczęła by spożywać mięso i sery w których witamina B 12 jest pod dostatkiem, ale moim przeznaczeniem jest weganizm i nigdy świadomie nie będę spożywał mięsa.

Po wielu latach prób i błędów osiągnąłem wreszcie równowagę pokarmową i obecnie wystarczy mi jeden wieczorny posiłek, zaś standardowe śniadanie zastąpiłem mocną kawą ze sporą ilością cukru, który daje mi wystarczającą energię aby przetrwać cały dzień. Urok całodobowej głodówki polega na tym, że wieczorny posiłek smakuje znakomicie i odczuwam wówczas smak każdej potrawy, ponadto zbędne kilogramy znikają w oka mgnieniu i ciało osiąga optymalną wagę.

Jak widzicie życie wegana jest bardzo ciężkie, bo nie dosyć że muszę sobie odmówić potraw mięsnych, które nie zaprzeczę są bardzo smaczne, to również całkowicie pomijam wszelkie słodycze oprócz sporadycznego kawałka gorzkiej czekolady. Dieta wegańska jest skromna, ale wychodzę także z tego założenia, że musimy minimalizować swoje potrzeby również w kwestii pokarmowej, przez co życie staje się łatwiejsze, niemniej jednak proszę nie zapomnieć zawczasu o witaminie B 12 w formie tabletek i wówczas, skrajny weganizm nie nastręczy nikomu żadnych kłopotów.  Witamina B 12 ma to do siebie, że jest gromadzona w wątrobie człowieka i w skrajnych wypadkach niedoboru witaminy B 12 warto poprosić lekarza o dożylną dawkę tej witaminy, co w pełni zaspokoi potrzeby organizmu na rok lub dłużej.

Na koniec chciałbym zaproponować sporządzenie trzech bardzo smacznych potraw wegańskich i jedna z nich smakowo do złudzenia przypomina przepyszny tradycyjny smalec, ale jest zrobiona ze zwykłej białej fasoli.

Smalec z białej fasoli.

Ugotować 200 – 300 gram białej fasoli, następnie półtora cebuli pociąć na drobne kawałki i jedno jabłko poszatkować na tarce. Cebulę lekko podsmażyć i pod koniec smażenia wrzucić potarte jabłko. Cebulę z utartym jabłkiem dusić na patelni na małym ogniu przez jakieś 5 minut. Ugotowaną fasolę trzeba następnie zblendować w mikserze na pastę i wrzucić do niej usmażoną cebulę z jabłkiem i wszystko to jeszcze raz dokładnie zmiksować na jednorodną, gładką masę. Jeżeli pasta podczas blendowania zrobi się zbyt gęsta, to można dolać trochę wody. Posolić, popieprzyć i dla smaku dodać suszonego majeranku. Na świeży chleb smalec z fasoli, cebuli i jabłka smakuje znakomicie.

Pasta z cieciorki

Pasta z cieciorki jest bardzo prosta do zrobienia, bo wymaga jedynie ugotowania ciecierzycy np. 300 gram, następnie trzeba ją zblendowac dodając trochę oleju, najlepiej oliwkowego i wody a następnie wrzucić kilka ząbków poszatkowanego czosnku, skropić sokiem z połówki cytryny posolić, popieprzyć i porządnie to wszystko zmiksować w pastę. Włożyć do lodówki i po kilku godzinach pasta jest gotowa do posmarowania chleba. Pasta smakuje jeszcze lepiej z plasterkami świeżego ogórka.

Pasta z awokado

Pasta z awokado znana w Meksyku pod nazwą guacamole, to klasyczna i wyśmienita potrawa zawierająca bardzo wiele wspaniałych olejów naturalnych i błonnika Do sporządzenia pasty potrzebne jest miękkie w dotyku awokado, czosnek, cebula, pomidor, cytryna i kilka innych przypraw. Awokado rozkroić w pół i łyżką wyskrobać miękisz, wrzucić do blendera a następnie kilka zmiażdżonych ząbków czosnku, poszatkowaną cebule i pokrojony pomidor, skropić to wszystko sokiem z połówki cytryny, dodać trochę soli oraz pieprzu i zblendowac na gładką, jednorodną pastę, niektórzy dodają szczyptę lub dwie ostrej papryki. Warto odczekać kilka godzin zanim smak czosnku i cebuli przejdzie przez pastę.

Móżdżek z drożdży

Najtańszą i najłatwiejszą w przyrządzeniu potrawą jest tzw. móżdżek ze zwykłych drożdży piekarniczych, którego przyrządzenie jest dziecinnie łatwe i bardzo szybkie. Na małym ogniu najpierw przyrumień pół cebuli na patelni i następnie wrzuć jedna paczkę drożdży ( tych zwykłych do wypieku ciast ). Widelcem rozdrobnij drożdże i mieszaj aż nie zrobi się z nich płynna masa. Proszę pamiętać żeby drożdże zagotować, one muszą bulgotać na patelni. Do gotujących się drożdży należy dodać troszkę krochmalu lub mąki aby drożdże zgęstniały. Smażone drożdże trzeba cały czas dokładnie mieszać. Jeżeli drożdże są już gęste wystarczy posolić, popieprzyć i odstawić z ognia, następnie poczekaj kilka minut aż pasta schłodnieje i potrawa jest gotowa do posmarowania chleba. Smacznego !

 

 

Duchy zmarłych. Część 2

To zdarzenie miało miejsce wkrótce po śmierci mojego ojca w maju 2012 roku.
Ojciec zmarł w domu śmiercią naturalna, zmarł w dużym pokoju balkonowym ( strona południowa)

Już nie pamiętam ile minęło czasu od śmierci ojca , powiedzmy około tydzień .
Pewnego pięknego wiosennego dnia (zresztą codziennie to robię) otwieram okno od mojego pokoju (strona północna) i zapalam papierosa ..Tak sobie jaram fajkę , podziwiam drzewa, niebo i…zauważam wronę siedzącą centralnie na trawniku skierowaną dziobem w stronę mojego pokoju ..Dziwne sobie mówię, bo wrony z tego co wiem bardzo rzadko przylatują pod mój blok na lato, natomiast zimą jest ich pełno. .poza tym wrony są bardzo płochliwe a ta jak by nie reagowała zbytnio na ludzi.. Godzinami ten ptak sobie siedział i późnym popołudniem odlatywał.. Na drugi dzień to samo , wrona sobie siedzi , czasem pójdzie kawałek dalej coś podzióbie ale przeważnie sobie siedziała i jak by patrzyła w kierunek mojej klatki, mojego okna. Ja myślałem, że ptak może chory więc raz poszedłem sprawdzić co z nią jest, a ona spłoszona szybko odfrunęła , więc kumam, że ptak zdrowy ..
Na trzeci dzień to samo i tak przez ponad 2 tygodnie wrona codziennie już od rana do późnego popołudnia siedzi na trawniku .Po tych 2 tygodniach ptak zniknął.
Poniżej seria zdjęć wrony.

397399

398

Po tym zdarzeniu z wroną wydarzyło się coś jeszcze ciekawszego .W połowie czerwca, w piękny już letni dzień przed południem 11 godzina idę zapalić papierosa do pokoju balkonowego ..Balkon mam dość duży a na parapecie balkonowym leży paleta sadzonek jakiś tam małych roślinek (około 20 sadzonek) . Zerkam na sadzonki a tu widok niesamowity, w sadzonkach siedzi dorosły ładny gołąb. Podchodzę do niego bliżej a on nie reaguje na mnie ale zauważam, że dość ciężko szybko oddycha, oczy ma otwarte. .Pogłaskałem go po głowie a on nic .I stwierdziłem z oględzin, że gołąb umiera .Gołąb siedział w sadzonkach skierowany dziobem w kierunku okna, okna pokoju balkonowego w którym niedawno zmarł mój ojciec.

Zostawiłem ptaka w spokoju i faktycznie po około 3 godzinach gołąb już nie żył..
Wziąłem ptaka w ręce i zauważyłem, że ptak był dobrze odżywiony, ładnie upierzony nie miał śladów choroby ..ptak był też zaobrączkowany ..Chciałem dowiedzieć się skąd przyleciał ale nie mogłem ustalić posiadacza gołębia, a zdjęta obrączką gdzieś mi zaginęła.

Poniżej zdjęcia gołębia.

385386

I teraz pytanie : Czy to był duch mojego niedawno zmarłego ojca najpierw w postaci wrony a później w postaci gołębia?

Cześć!