Wszystkie wpisy

Święte elementy czyli powietrze, woda, ziemia i ogień

Bez wody i powietrza nie ma życia, ale te dwie substancje chemiczne mają też właściwości metafizyczne, bo od zarania dziejów niektórzy bardzo uduchowieni ludzie używali np. miski z wodą do odczytywania przyszłości, lub kontaktowali się za pomocą wody z Bóstwami lub z umarłymi.

Powietrze ma podobne mistyczne właściwości co woda i przekonałem się o tym osobiście. Pracowałem kiedyś w kotłowni przemysłowej i do doprowadzania powietrza do pieca służył duży wentylator, a raczej metalowa dmuchawa, która co pół godziny automatycznie się włączała i po kilku minutach wyłączała. Działo się to zawsze późną nocą i gdy wentylator zaczął chodzić, to słyszałem w jego szumie muzykę i rożne ludzkie głosy, tak jak by włączyło się nagle radio. Dźwięk muzyki i głosy nie były zbyt intensywne i nie byłem w stanie zrozumieć szczegółów.

Z wodą miałem podobne doświadczenie i kilka razy gdy w domu leciał z kranu mały strumień wody, to słyszałam wtedy jakąś bliżej nieokreśloną piękną melodię.

Warto dodać, że tak naprawdę istnieje pięć podstawowych świętych elementów, ponieważ oprócz powietrza, wody, ziemi oraz ognia jest piąty ether, i jest to substancja łącząca wszystkie cztery i przenikająca cały kosmos. Ether istnieje tylko w przekazach Ariańskich, czyli w Wedyjskich, które do dnia dzisiejszego stanowią podstawową część religii Hinduistycznej.

Podróże kształcą

Zderzenie dwóch odmiennych kultur po okresie walk i chaosie, zawsze tworzy rzeczy niezwykłe i podboje Wikingów są tego najlepszym przykładem. Wikingowie podbili północną Francję i od tamtego czasu ten region nosi nazwę Normandii, czyli od ludzi pochodzących z północy. Wikingowie na stałe tam się osiedlili i po przyjęciu religii chrześcijańskiej zaczęli wznosić najpierw małe, a potem większe budynki sakralne i najdoskonalszym dziełem potomków Wikingów były wspaniałe gotyckie katedry, których najwięcej znajduje się właśnie w Normandii.

Zbudowana pomiędzy 1210 a 1274 rokiem gotycka katedra Notre Dame w Coutances w Normandii, jest pierwowzorem późniejszych i zawiera wszystkie podstawowe gotyckie elementy architektoniczne jakie zostały wkomponowane na większą skalę w katedrach w Amiens, Rouen, Reims, Paryżu i Chartres.

Wikingowie byli nie tylko świetnymi żeglarzami, wojownikami i architektami, ale byli też bardzo dobrymi rolnikami i mniej więcej około roku 900-setnego, spora grupa Wikingów pod dowództwem Bjorna żelaznobokiego, najechała na południowy półwysep Iberyjski na Andaluzję, która była wtedy pod panowaniem muzułmańskim.

Wikingowie po kilku udanych wyprawach grabieżczych i zdobyciu Sewilli, przegrali jednak główną potyczkę z muzułmanami i kilkaset pojmanych Wikingów zostało powieszonych, zaś resztę skazano na niewolnictwo, a niewolnictwo w tamtym okresie oznaczało ciężką prace w rolnictwie przy uprawie zbóż i hodowli zwierząt. Wikingowie okazali się w tym zajęciu świetni, bo stworzyli wówczas najlepszy ser jaki kiedykolwiek muzułmanie spożywali. Ser Wikingów z Andaluzji był typu Szwajcarskiego lub Holenderskiego – żółty z wielkimi dziurami.

Kilka lat niewolniczej pracy dobiegł końca i Wikingowie mieli wolny wybór powrotu do swoich ziem albo mogli pozostać, i większość wybrało to drugie i jako wolni już ludzie przeszli na islam, zakładali rodziny i inny doskonały ślad po nich tam pozostał do czasów współczesnych.

Swój sukces Wikingowie zawdzięczali nie tylko wielkiej odwadze i przedsiębiorczości, ale też wysokiej higienie osobistej, bo kłamstwem jest to, że Wikingowie byli brudnymi, śmierdzącymi i nieokrzesanymi barbarzyńcami.

Na marginesie dodam, że słowo barbarzyńca pochodzi z języka łacińskiego i nabrało negatywnej konotacji w okresie gdy antyczni Rzymianie prowadzili wojny z ludami północnymi z Germanami. Barba w łacinie oznacza brodę i wszyscy wojownicy z północy nosili długie brody. Ale wracam do Wikingów.

Ówcześni obiektywni obserwatorzy zwyczajów Wikingów zanotowali w kronikach dbałość Wikingów o swoją czystość osobistą, schludny ubiór oraz wygląd i prawdziwą obsesję Wikingowie obu płci, mieli na punkcie długich włosów i brud które często myli i czesali. Poparciem tej tezy jest starogermańska nazwa szóstego dnia tygodnia soboty, która w ich języku brzmiała Lordag – dzień kąpieli.

W związku z tym Wikingowie byli bardzo popularni wśród rdzennych kobiet angielskich i francuskich, bo ich czystość i wspaniałe stroje wyróżniały ich od brudnych przedstawicieli rdzennych monarchii i kleru. Pochodzący z Andaluzji podróżnik Arabski At-Tartushi w X wieku odwiedził największe miasto Wikingów Hedeby w Danii i zaobserwował, że tamtejsze kobiety i mężczyźni zdobili swoje twarze i oczy makijażami, które według jego słów do tego stopnia ich odmładzały, że odniósł wrażenie że ci ludzie nigdy się nie starzeją i zawsze pozostaną piękni.

Śmiem twierdzić, że sauny z których używania słyną Rosjanie są również wynalazkiem Wikingów, ponieważ Wikingowie odbywali wielkie wyprawy rzekami Rosyjskimi i na stałe tam się osiedlili zakładając dynastię Ruryków, która rządziła Rosją do 1610 roku. Wikingowie pojawili się nawet pod Bizantyjskim Konstantynopolem, gdzie z czasem skandynawscy wojownicy stali się gwardią przyboczną Cesarzy Bizantyjskich.

 

Agni

Do czasów współczesnych palenie książek w Niemczech w latach 30-tych ubiegłego wieku budzi mnóstwo kontrowersji i większość ludzi sądzi, że podli naziści nienawidzili prawdy i piękna, w związku z tym wrzucali w ogień wybitne dzieła naukowe i literackie. Tymczasem na stosach Niemcy palili wyłącznie publikacje pornograficzne oraz komunistyczne, którymi autorami byli głównie żydzi. Berlin w okresie Weimarskim, czyli mniej więcej od końca I wojny do czasów objęcia władzy przez A. Hitlera, był światowym centrum żydowskiej sodomy i gomory i powojenny upadek narodu Niemieckiego, zapoczątkował założony przez dwóch żydow w 1919 roku Instytut Seksuologiczny, który propagował homoseksualizm, transwestytyzm i każdą inną moralną gangrenę.

W 1933 roku instytut seksuologiczny naziści zamknęli, założycieli wygnali z Niemiec lub wysłali do obozów koncentracyjnych, natomiast archiwa instytutu zostały spalone na stosie, który symbolizował początek końca żydowskiej ery w Niemczech. Na zdrowym gruncie moralnym, Niemcy w kilka lat osiągnęli najwyższy rozwój duchowy, ekonomiczny oraz technologiczny w nowożytnej historii człowieka na ziemi.

Zrób to sam

Jeżeli macie ogródek w którym uprawiacie warzywa, to najbardziej mozolną czynnością jaką trzeba wykonać kilka razy podczas sezonu, jest wyrywanie chwastów, zaś drugim najgorszym zajęciem, jest przerywanie zasianych warzyw np. marchwi, cebuli, pietruszki lub rzodkiewki. Przerywanie wspomnianych warzyw jest podyktowane małymi rozmiarami nasion, które przeważnie sypiemy jedno po drugim, bezpośrednio z woreczka w przygotowany wcześniej rowek w ziemi, lub ewentualnie bierzemy nasionka palcami, i jak sól posypujemy nimi rowek, ale takie ręczne sianie długo trwa i jest meczące, a przede wszystkim nasiona w rowkach są zbyt zagęszczone.

Wprawdzie gęsto zasiane nasiona zakiełkują, lecz nie stworzą dużych i grubych smacznych korzeni lub bulw, ponieważ korzenie nie będą miały miejsca na swobodny wzrost, w związku z tym rośliny po osiągnięciu kilku centymetrów wysokości, koniecznie trzeba rozdzielić. Przerywanie polega na pozostawieniu indywidualnych małych marchewek w odstępach 5-cio centymetrowych, lub większych w przypadku cebuli i wyrwaniu wszystkich innych siewek.

Niestety gęsto zasiana marchew, lub cebulę w trakcie przerywania można bardzo łatwo uszkodzić, o czym tej wiosny przekonałem się na własnej skórze i prawie wszystkie pozostawione po przerwaniu marchwie zwiędły, natomiast pietruszki naciowej w ogóle nie przerywałem i urosła karłowata.

Zacząłem więc intensywnie myśleć jak by sobie usprawnić sianie małych nasion i pominąć późniejsze bardzo frustrujące przerywanie roślin, a potrzeba jest matką wynalazków i opracowałem prostą metodę błyskawicznego siana. Lecz bez pracy nie ma kołaczy i przygotowanie nasion do wiosennego siewu według mojego sposobu, będzie wymagać manualnej finezji i cierpliwości.

Realizacja pomysłu jest tania jak barszcz i trzeba przygotować rolkę papieru toaletowego, nożyczki, pęsetę, taśmę klejącą, tubkę ekologicznego kleju na bazie skrobi ziemniaczanej oraz mały płaski pędzelek. Kluczowym elementem całego procesu jest klej i każdy zakupiony w sklepie, może zawierać jakieś toksyczne substancje, i dlatego radze sporządzić samemu klej z mąki ziemniaczanej i zagotowanej wody.

Na marginesie dodam, że idea z nasionami na taśmie papierowej nie jest nowa i z ciekawości sprawdziłem w Internecie, czy ktoś na ten pomysł już nie wpadł, i faktycznie zostałem wyprzedzony, ponieważ Polska firma ”Torseed”, od kilku lat oferuje w sprzedaży nasiona umieszczone pomiędzy dwoma warstwami wodo-rozpuszczalnej taśmy papierowej, i za to nowatorskie rozwiązanie firma otrzymała medal Europejski. Ale po co kupować, jeżeli można zrobić to samemu i praktycznie za darmo.

Umieściłem więc pomiędzy dwoma warstwami pasków papieru toaletowego nasiona cebuli, marchewki i rzodkiewki i je zasiałem. Po około dwóch tygodniach nasiona rzodkiewki bez problemów zakiełkowały i urosły mi wspaniałe, zdrowe i smaczne okazy, ale z nasionami cebuli oraz marchewki było już o wiele gorzej i doszedłem do wniosku, że korzonki i kiełki relatywnie dużych nasion rzodkiewki mają siłę przebić się przez papier toaletowy, natomiast korzonki i kiełki z naprawdę malutkich nasion marchwi i cebuli nie zdołały pokonać warstw papieru toaletowego, który jednak nie ulega szybkiej biodegradacji. Problem rozwiązał by inny rodzaj papieru na bazie torfu lub coś w tym rodzaju.

Na koniec ważna uwaga. W przypadku nasion rzodkiewki warto umieścić na taśmie papieru dwa nasionka obok siebie, ponieważ niektóre nasiona z paczuszek są sterylne i nie zakiełkują, ale jeżeli do tego dojdzie, to po zakiełkowaniu obydwu, słabszy kiełek można usunąć co nie będzie już takie ciężkie, jak przerywanie gęstwiny zasianej metodą tradycyjną. W galerii poniżej proces produkcji taśm z nasionami od A do Z. Pozdrawiam i życzę dobrych plonów na przyszłą wiosnę.

 

Zebrane rzodkiewki kroję na kawałki i zalewam w słoikach osoloną wodą. Dodaję również kilka ziaren ziela angielskiego, pieprzu i dwa listki laurowe, po czym odstawiam słoiki do piwnicy i po kilku tygodniach rzodkiewki ulegają fermentacji, która nadaje rzodkiewkom wspaniały smak i przepiękny kolor. Natomiast bakterie uzyskane w procesie fermentacji, działają wręcz cudownie na układ pokarmowy i od czasu spożywania sfermentowanych warzyw nie miałem zaparcia, rozwolnienia i żadnych kłopotów z trawieniem. Kisić można także kalarepę, czerwone buraki, marchew, pietruszkę, seler ale najlepsze dla ciała i duszy są sfermentowane czerwone warzywa, bo to jest pokarm Bogów.

Geocentryzm

Na korzyść hipotezy, że ziemia jest stacjonarna i nie obraca się wokół swojej osi przemawia odległość jaką samoloty pasażerskie pokonują lecąc w kierunku zachodnim, bo jeżeli ziemia by się obracała, to wówczas lot na zachód trwał by znacznie szybciej niż na wschód, a jest inaczej i czas lotu w linii prostej, na ta samą odległość z tego samego miejsca na zachód i na wschód jest identyczny.

Ta anomalia dowodzi, że ziemia jest planetą stacjonarną wokół której krąży księżyc, słońce oraz wszystkie planety tzw. układu słonecznego i żeby przekonać się o słuszności tej na pozór bezsensownej hipotezy, wystarczy przyłożyć palec centymetr nad globusem, powiedzmy nad Warszawą, po czym obrócić go w prawa stronę i ruszyć głową.

Została w nas utrwalona wiedza, że ruch globusa w prawą stronę odpowiada rzeczywistemu kierunkowi obracania się ziemi na wschód, skąd wschodzi słońce, i mając to na uwadze pomyślcie o dwóch samolotach startujących w tej samej chwili z Warszawy, i jeden leci 1000 kilometrów w linii prostej na zachód, natomiast drugi odlatuje 1000 kilometrów na wschód.

Znajdujemy się na pokładzie pierwszego samolotu, a nowoczesne samoloty pasażerskie na dużych wysokościach osiągają szybkość niecałych 1000 km/h, i za godzinę powinniśmy znaleźć się w miejscu docelowym. Aczkolwiek znajdziemy się o wiele dalej bo musimy pamiętać, że ziemia obraca się pod nami w kierunku przeciwnym na wschód w związku z tym, 1000 kilometrów na godzinę, plus szybkość obracania się ziemi, która w tej szerokości geograficznej wynosi około 1000 km/h, daje nam szybkość rzeczywistą rzędu 2000 tysięcy kilometrów na godzinę i gdyby ziemia obracała się wokół swojej osi, to po godzinie lotu na zachód wylądujemy tysiąc kilometrów dalej.

Wracamy do Warszawy i lecimy teraz w kierunku wschodnim z szybkością 1000 km/h, i ziemia pod nami obraca się również na wschód z prędkością 1000 km/h, w związku z tym rezultat podróży jest absurdalny, ponieważ jesteśmy co prawda w powietrzu, ale stoimy de facto w miejscu i po godzinie lotu lądujemy z powrotem w Warszawie. Tak mniej więcej wyglądała by sprawa gdyby ziemia się obracała i aerodynamicznie opływowy sterowiec, zrewolucjonizował by wówczas transport powietrzny.

Sterowiec zbliżony kształtem do pięknego przedwojennego Zeppelina, po obu stronach był by wyposażony w dwa silniki napędzające śmigła, których zadaniem było by ustawienie sterowca w kierunku zachodnim i utrzymanie statku powietrznego w jednym punkcie, bo rzecz jasna sterowiec pozbawiony napędu śmigłowego, zaczął by się poruszać z kierunkiem wiatru. Ponadto napęd służył by do skierowania sterowca na północ lub południe od trajektorii równoleżnikowej. Wznosimy się zatem sterowcem na niewielką wysokość np. 500 metrów, i po godzinie stania w powietrzu lądujemy sterowcem 1000 kilometrów na zachód od miejsca startu, natomiast po 24 godzinach sterczenia w powietrzu okrążylibyśmy całą ziemię!

Ten niezwykły sposób przemieszczania się na duże odległości, był by możliwy na wirującej wokół swojej osi ziemi i z pewnością został by zastosowany na szeroką skalę, ale ziemia jest stacjonarna w związku z tym, uniwersalnym środkiem transportu są samoloty i pasażerowie samolotów, a także pojazdów na ziemnych poruszający się ze wschodu na zachód i vice versa nie doświadczają żadnych anomalii czasowych.

Z samolotami związana jest inna ciekawa kwestia w formie tajemniczego fenomenu chemtrails (smugi kondensacyjne). Są to długie białe linie jakie pozostawiają na niebie samoloty pasażerskie i według popularnej teorii spiskowej, samoloty celowo rozpraszają w atmosferze toksyczne związki chemiczne, które ponoć ludzi zatruwają, ogłupiają lub wywołują zmiany klimatyczne.

Coś w tym jest na rzeczy, ponieważ tylko duże samoloty pasażerskie, pozostawiają na niebie białe smugi, natomiast za myśliwcami odrzutowymi nie ma żadnych śladów, a obydwa typy samolotów posiadają podobne silniki odrzutowe, które podczas pracy nagrzewają się do bardzo wysokich temperatur i powinny kondensować powietrze w parę wodną i w smugi.

Wniosek z tej obserwacji jest następujący. W dużych samolotach pasażerskich, z łatwością można umieścić zbiorniki z płynnymi chemikaliami i nawet w samolocie pełnym pasażerów, jest zarezerwowana specjalna sekcja na ów zbiornik. W porównaniu z samolotami pasażerskimi, myśliwce odrzutowe są małe w związku z tym, nie ma w nich miejsca na montaż zbiorników z chemikaliami i myśliwce spełniają rolę stricte wojskową.

Prawie każda teoria spiskowa jest jak cebula, i pod pierwszą warstwą ukrywa się następna i najbardziej zaskakująca mówi o tym, że silniki turboodrzutowe zamontowane na samolotach pasażerskich, są napędzane paliwem tylko podczas ich rozruchu, gdy samolot znajduje się jeszcze na pasie startowym.

Wkrótce po wprowadzenia silników w ruch, dopływ paliwa do silników jest wstrzymany i od tego momentu silniki pracują na powietrzu, które wewnątrz turbiny jest w jakiś niezwykły sposób sprężane, i energia uzyskana ze sprężonego powietrza, daje samolotom wystarczający ciąg aby unieść się w przestworzach. Ta teoria nie jest wcale głupia i genialny Austriacki naukowiec Wiktor Schauberger (1885-1958), badając właściwości powietrza udowodnił, że zwykłe powietrze może być czystym źródłem energii, jeżeli zostanie poddane odpowiedniemu przepływowi, co powoduje implozję i wyzwolenie z powietrza ogromnej dawki energii.

W związku z tym, Niemcy podczas II wojny światowej, prowadzili prace konstrukcyjne nad pojazdami latającymi według pomysłu Schaubergera, ale pod koniec wojny całą dokumentację techniczną skonfiskował wywiad Amerykański i Rosyjski. Schauberger odkrył również że woda, posiada takie same egzotyczne właściwości energetyczne jak powietrze i wywnioskował, że ruch obrotowy śrub i śmigieł jest mało wydajną i prymitywną metodą napędu statków i samolotów. Wiktor Schauberger nie był typowym naukowcem akademickim, lecz był ostatnim wielkim alchemikiem, ponieważ natchnienie do prowadzenia badań nad wodą i powietrzem czerpał z przyrody. Schauberger doznał odkrywczej eureki obserwując górskie strumienie, płynące w nich ryby i loty ptaków.

 

 

 

 

Blitz

Mam dwie teorie odnośnie rzeczywistych przyczyn drgawek kanclerz Niemiec Angeli Merkel, i obydwie hipotezy są bliższe prawdzie niż spekulacje, że drganie ciała Merkel jest symptomem choroby Parkinsona, nadużywania alkoholu lub objawem gniewu Bożego.

Merkel trzęsie się ze strachu o swoje życie, ponieważ największy Niemiecki bank – Deutsche Bank balansuje na krawędzi bankructwa i żadna pomoc rządowa Deutsche Banku nie uratuje od implozji, która wywoła najpierw w Niemczech, a potem na całym świecie kryzys finansowy gorszy w skutkach niż ten z 2008 roku. Przestępcze transakcje finansowe i spekulacje giełdowe jakie prowadził na globalną skalę Deutsche bank, były znane Merkel, aczkolwiek jej rządy ostrzeżenia o nadchodzącej katastrofie ignorowały i w tym sęk.

Kryzys finansowy jakiego ludzie jeszcze nie doświadczyli, wreszcie obudzi Niemców z letargu umysłowego i w zrozumiałym szale wściekłości, Niemcy powieszą Merkel na publicznej szubienicy w centrum Berlina, a następnie zrobią coś o czym już od dawna marzyli, czyli wyrzucą wszystkich imigrantów, zamkną granice, zrezygnują z Euro i Marka stanie się znowu Niemiecką walutą.

To będzie błyskawiczna akcja oczyszczająca ziemię Niemiecką ze wszystkich obcych elementów i pasożytów finansowych i Niemcy pokazali do czego są zdolni, gdy w 1940 roku ich stosunkowo mały Wermacht w 42 dni pokonał Francję, która posiadała wówczas największą armię na świecie.

Druga teoria jest dość skomplikowana, ale bardziej prawdopodobna i moim zdaniem Merkel pozoruje chorobę, bo musimy zrozumieć, że Merkel nie utrzymała by się tak długo u władzy, gdyby nie umiała świetnie kłamać i jeszcze lepiej udawać. W związku z tym, Niemcy zaczynają współczuć Merkel, która tak ciężko przecież pracuje dla dobra narodu, aż w końcu z przepracowania poważnie zachorowała i nawet w świetle katastrofy finansowej, do jakiej może dojść za jej rządów nikt nie odważy się targać po sądach, a tym bardziej wieszać schorowanej starszej kobiety.

Nie ulega wątpliwości, że starsze kobiety potrafią doskonale symulować różne choroby, i o swoich urojonych dolegliwościach uwielbiają gadać, ale za tym wirtualnym parawanem chorób, kryje się bardzo sprytna taktyka oddalenia od siebie podejrzeń, która przynosi pożądany efekt w formie absolutnej uległości mężczyzn, w stosunku do kobiet. Ponadto ideologia feministyczna zabrania mężczyznom krytyki kobiet, w związku z tym Merkel jest de facto nietykalna i być może dadzą jej nagrodę Nobla.

Póki co Deutsche Bank jeszcze trzyma się na powierzchni i rzekoma choroba Merkel, usypia czujność narodu Niemieckiego, który stopniowo zaczyna wybaczać Merkel jej wszystkie złe decyzje polityczne, i w następnych wyborach do Bundestagu, w ramach zadośćuczynienia Niemcy wybiorą na kanclerza Niemiec z pewnością kobietę, o takich samych poglądach jak jej bardzo cierpiąca „chora” poprzedniczka, i w Niemczech będzie po staremu.

Niecały rok temu Merkel zrezygnowała ze startu w następnych wyborach i mianowała kobietę Annegret Kramp-Karrenbauer na szefową CDU, niemniej partia Merkel CDU ma minimalne poparcie, aczkolwiek ten wspaniały manewr socjotechniczny w formie „choroby” Merkel, przysporzy CDU mnóstwo nowych głosów i jestem pewien, ze namaszczona przez Merkel, Annegret Kramp-Karrenbauer zwycięży.