Teorie konspiracyjne

Zasoby ludzkie

Prawda odnośnie sensu życia ludzi na ziemi, jest znacznie bardziej przerażająca niż fikcja, choć niektóre produkcje filmowe min. „Matrix” oraz „Wyspa”, przedstawiły pewne aspekty nieznanej przeciętnemu człowiekowi rzeczywistości. Krótko mówiąc, fabuła obydwu filmów dotyczy hodowli ludzi i w Matrixie, super inteligentne maszyny, czerpią energię z ludzkich ciał, natomiast w filmie „Wyspa”, ze sklonowanych ludzi są pobierane organy wewnętrzne.

Mimo skrajnie fantastycznych scenariuszy, obydwa filmy zawierają cząstkę prawdy, ponieważ ludzkie organy wewnętrzne są cenniejsze od złota i pod pretekstem trwałego uszkodzenia mózgu, mnóstwo ludzi jest z zimną krwią mordowanych w szpitalach, lecz ta bardzo ciekawa kwestia, będzie tematem następnego felietonu i skupię się na wartości duchowej ludzkich ciał.

Wprawdzie perspektywa inteligentnych maszyn jest póki co mrzonką, lecz klonowanie ludzi udoskonalono do perfekcji i w wielu krajach istnieją fermy ludzkich klonów. Z roku na rok klonów przybywa i dlatego też na całym świecie powstaje coraz więcej elektrowni, w tym nuklearnych i są konstruowane potężnej mocy obliczeniowej super komputery, bo klony muszą być rzecz jasna podtrzymywane w śpiączce, a do tego potrzeba sporej ilości energii elektrycznej, zaś super komputery również wymagają zasilania, ale one służą do przekazywania klonom wizualnych obrazów z najgorszymi formami przemocy i brzydoty. Pojawia się tutaj analogia z filmu „Wyspa”, lecz tam hodowanym klonom, utrwalano w mózgach drogą elektroniczną piękne wspomnienia i inne przyjemne motywy.

Ktoś zwróci słuszną uwagę, że skoro są klony to i problem z organami wewnętrznymi zniknął. Owszem, ale ze względów czysto etycznych, masy nie mogą dowiedzieć się o przemysłowej hodowli klonów, bo to wywołało by światową rewolucję, wobec tego tylko ludzie wtajemniczeni w tą działalność, a jest ich dosłownie garstka, mogą sobie pozwolić na pobranie organu od swojego klonu, i w nagrodę Szatan da im życie wieczne. Konspiracja i nagroda takiego dużego kalibru, wymaga więc zachowania absolutnej tajemnicy.

Przebywające w śpiączce klony są poddawane 24 na dobę, istnemu praniu mózgów wizualną i dźwiękową przemocą, a dokładnie ich dusze są w ten sposób zatruwane i jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że klonów jest setki milionów i ich liczba rośnie, to niebawem Szatan zwycięży, gdyż każdy nowy człowiek, czy to urodzony naturalnie lub sklonowany, jak magnes ściąga do siebie duszę, która pochodzi od dobrego Boga.

Klony po przejściu bardzo intensywnego procesu zatrucia dusz przemocą, są po pewnym czasie mordowane, ale najpierw zadaje im się okropny ból fizyczny i poddaje najgorszym torturom, żeby powracające do Boga dusze, były w maksymalnym stopniu zatrute, aż w końcu mózg Boga umrze z powodów zwykłego zatrucia, ale duchowego, ponieważ życie na Ziemi jak i w Niebie podlega tym samym zasadom.

Po uśmierceniu klonów pozostaje dylemat co zrobić z hałdami ludzkich zwłok. Kremacja jest dość kosztowna, ale obecnie na wszystkim można zarobić i jedna forma utylizacji zwłok przynosi czysty zysk. Współcześni ludzie zjedzą wszystko i w oparciu o następny interesujący amerykański film fantastyczny pt. „Soylent Green”, wywnioskowałem że zwłoki po odpowiedniej obróbce w sproszkowanej postaci, są dodawane do paszy dla zwierząt hodowlanych. Pośrednio ludzkie mięso wchodzi więc w skład kiełbas, parówek, mielonek, pasztetów i głównie z tego powodu, coraz więcej ludzi cierpi na makabryczną i nieuleczalną chorobę układu nerwowego Alzheimer, bo mięsożercy są właściwie kanibalami i trudno opisać jakie potworne cierpienie muszą wówczas przechodzić ich dusze.

My ludzie żyjący na „wolności” mamy opcję wyboru pomiędzy dobrem a złem, niemniej większość informacji, publikacji, filmów jest pesymistycznego rodzaju i trudno uciec od medialnego zła, natomiast klony nie mają żadnego wyboru. Jest brutalna pornografia dostępna na wyciągnięcie dłoni, jest przemoc polityczna, wyzysk i ucisk finansowy, są sztucznie wywoływane wojny, głód, choroby i na całym świecie panuje okropne ludzkie cierpienie, aczkolwiek zło z jakim mamy do czynienia, nigdy nie doprowadzi do wybuchu wojny nuklearnej lub światowej pandemii, bo to oznaczało by porażkę Szatana, który stracił by wówczas ludzkich wampirów duchowych i tym samym dobry Bóg odżył by z nową werwą i wróciłaby kosmiczna równowaga.

Światowy chaos nie wymknie się spod kontroli ludziom z wierzchołka piramidy, ponieważ jego podwykonawcy wspaniale znają ludzką psychikę i taka osobistość jak np. Soros, zajmuje się finansową destabilizacją państw, co wzbudza gniew, ale jeszcze większy podziw, odnośnie talentu gromadzenia pieniędzy i ludzie cierpią, lecz chciwość góruje nad zdrowym rozsądkiem i masy nie podniosą ręki na swoich oprawców. Natomiast na płaszczyźnie religijnej, jesteśmy straszeni piekłem, armagedonem i na domiar złego, przywódcy religijni w tym papież, prowokują konflikty religijne, ale wraz ze straszeniem np. religia chrześcijańska  oferuje ludziom zbawienie i życie wieczne w iluzorycznym raju.

Czynnik finansowy i religijny niszczy zatem nasze dusze, ale zwykła codzienna egzystencja nie jest lepsza, aczkolwiek już dawno temu opracowano lekarstwo na nowotwory i inne śmiertelne choroby. Istnieje także technologia darmowej i czystej energii, ale nic z tych dobroczynnych rzeczy nie ujrzy światła dziennego, bo w zdrowym ciele, zdrowy duch i ludzie którzy nie martwią się o rachunki za prąd, są szczęśliwi.

Jedyna nadzieja na zniszczenie świata leży w gestii Jezusa, i zakładam że on istnieje, ale Jezus nie jest Bogiem, lecz synem człowieczym zrodzonym z miłości platonicznej mężczyzny do kobiety, i wprawdzie dzięki cudownemu poczęciu Jezus posiada moc, lecz nigdy nie dorówna sile złemu Bogu (szatanowi), który w tej właśnie chwili za sprawą stworzenia ludzi na ziemi, niszczy dobrego Boga powracającymi do niego zatrutymi duszami.

Szatan znajduje się zatem prawie u szczytu kosmicznej władzy, dobry Bóg kona, Jezus jest bezsilny, zaś my jesteśmy zaledwie aktorami w tej Boskiej grze. Ale póki żyjesz człowieku, odgrywaj swoją ziemską rolę z honorem, głoś prawdę i kultywuj piękno, szanuj bliźnich i kochaj wszystkie zwierzęta, bo w serdecznych oczach psa i krowy oraz w bystrych oczach kury, dostrzeżesz wzrok wciąż żywego Boga i wasza miłość do zwierząt może pokonać Szatana, ale wszystko zależy od masy krytycznej dobrych ludzi na ziemi.

Zastanawiacie się zapewne dlaczego kładę taki nacisk na zwierzęta, a przecież zostały one stworzone przez Boga, tylko po to aby je zabić, strawić i wydalić. Ten dylemat po części rozwiąże podstawowe prawo fizyki – każda akcja, wywołuje reakcję i zwierzęta faktycznie stworzył Bóg, ale ten dobry i był to konieczna odpowiedź na stworzenie przez Szatana ludzi. Przeznaczeniem zwierząt nie jest znalezienie się w naszych żołądkach, lecz w sercach i umysłach, bowiem zwierzęta spełniają na ziemi funkcję edukacyjną i ten kto ma oczy i uszy otwarte, ten od zwierząt może uczyć się miłości, rodzicielskiego oddania, współpracy, odwagi oraz wstrzemięźliwości pokarmowej i seksualnej.

Powyższe przykłady zwierzęcej instynktownej mądrości ilustrują, że Szatan dając ludziom rozum jest geniuszem, ponieważ nasze mózgi nigdy nie będą zaspokojone i zawsze będą szukać coraz większej gratyfikacji finansowej, technicznej a zwłaszcza seksualnej, która powoduje astronomiczny przyrost ludzi na ziemi, a teraz nasze techniczne mózgi potrafiły udoskonalić klonowanie ludzi. Natomiast zwierzęta żyją w symbiozie z naturą, nic w zasadzie nie potrafią konstruować i ich liczba zawsze była stabilna w związku z czym, konkluzja jest oczywista. Nasze rozumy tak naprawdę zabijają Boga i słowa Jezusa w tym kontekście są znamienne:

Zaprawdę, powiadam wam, jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim.

Szatan jest również wielkim ryzykantem, albowiem rozum jest bronią obosieczną i niektórzy ludzie słuchając głosu duszy czyli Boga, stworzyli dzieła doskonałe, które jeszcze mogą zmienić świat na lepsze. Na myśl przychodzi genialna muzyka Bacha i znakomite osiągnięcia technologiczne Tesli, ale każdy człowiek może wzmocnić Boga, jeżeli zatroszczy się o zwierzęta. Od stosunku ludzi do zwierząt wszystko co Boskie lub Szatańskie się zaczyna i urodzony wśród zwierząt Jezus jasno o tym powiedział:

Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili.

Powyższa sentencja jest potwierdzeniem pierwszej, ponieważ małe dziecko muchy nie skrzywdzi.

Nawet jeżeli moja teoria jest stekiem bzdur i nie ma Boga, Szatana ani Jezusa i kosmos powstał z niczego, zaś rozumny człowiek jest produktem końcowym ewolucji naturalnej ameby, to nasze życie tak czy owak nie ma sensu. Powody szerzącej się na całym świecie epidemii alkoholizmu są teraz jasne, bo jedyną rzeczą która trzyma przy życiu wielu ludzi, jest perspektywa piątkowego i sobotniego siedzenia przed telewizorem i picia alkoholu, a ten nałóg jest samobójstwem, lecz co nie jest?

Zaczynam coraz bardziej podziwiać samobójców i proszę zwrócić uwagę, że ten typ odejścia z tego świata jest potępiany przez religie szatana tj. judaizm, chrześcijaństwo, islam, zaś ruch katarski, buddyzm oraz hinduizm dopuszcza pewne formy samobójstwa. Dualistyczni Katarzy, byli najbardziej radykalni w przekonaniu, że ciało człowieka stworzył Bóg Szatan w związku z tym, wielu katarów (doskonałych), aby nie zadawać świętej duszy więcej cierpienia, wybierało opcję samobójstwa poprzez śmierć głodową i za swoje poglądy, katarzy zostali dosłownie wymazani i wypaleni z powierzchni ziemi chrześcijańskim ogniem i mieczem, a to daje wiele do myślenia po czyjej stronie leży prawda.

Pomijając kwestie religijne i moje subiektywne rozważania, z którymi można polemizować w nieskończoność powodem tego, że samobójstwo w religiach pochodzenia judaistycznego jest wielkim grzechem i zbrodnią może być prozaiczny, bo jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Żyjemy dłużej i przynosimy komuś więcej zysku, naszą ciężką pracą i ściąganymi z nas podatkami, a może jednak jest tak jak pisałem, i mamy żyć jak najdłużej i zatruwać nasze (Boskie) dusze, codzienną brutalną walką o przetrwanie, bo nawet w trakcie snu przeżywamy często jeszcze większe koszmary, niż po przebudzeniu. Skoro już jednak istniejemy, to sensem życia jest śmierć, ale z jak najczystszymi sumieniami.

 

Reklamy

Eureka!

Genialny wynalazca i mistyk Nikola Tesla powiedział, że tajemnica wszechświata tkwi w cyfrach 3,6,9. Zdolności obliczeniowe mojego mózgu są na poziomie mniejszym niż zero wobec tego, nie śmiem kontemplować nad matematycznym lub astrologicznym znaczeniem wymienionych cyfr, a na pewno jedna z tych dziedzin dała by ciekawą odpowiedź. Prawdopodobnie zagadka Tesli obraca się wokół skomplikowanych obliczeń, lecz nie koniecznie i po wytężonym główkowaniu doznałem chłopskiego oświecenia i cyfry 3,6 oraz 9 odnoszą się do naszego układu słonecznego.

Trójka symbolizuje trzecią planetę od słońca Ziemię, szóstka Saturn, zaś dziewiątka ostatnią planetę Pluton. I nic w tym nie było by szczególnego, gdyby na światło dzienne nie wyszedł pewien unikatowy aspekt Saturna, przy którym jego imponujące pierścienie są mało znaczącym drobiazgiem i wtedy pomiędzy planetarną trójką, a szóstką istnieje tajemnicza korelacja.

Podobno Ziemia jest kolebką życia, aczkolwiek niszczycielski czynnik ludzki i do końca niewyjaśnione procesy geologiczne, atmosferyczne bądź kosmiczne, zmieniają klimat planety i nasza dalsza egzystencja na ziemi, stoi pod wielkim znakiem zapytania. Nie zginiemy jednak w ognistym biblijnym Armagedonie, nie uderzy w ziemię kometa lub planeta X (Nibiru), ani nie będzie globalnej pandemii. Na dzień dzisiejszy flora i fauna jeszcze daje sobie radę, ale biolodzy alarmują, że jest coraz gorzej, ponieważ masowo wymierają niepozorne pszczoły, które są znakomitymi zapylaczami kwiatów, a kwiaty rodzą owoce, natomiast owoce są podstawowym pokarmem wszystkich ssaków, pośrednio nawet drapieżników, które żywią się mięsem zwierząt stricte roślinożernych. Wymrzemy zatem z głodu, ale co ma planeta Saturn i cyfra 6 z tym wszystkim wspólnego?

Pszczoły i cyfrę 6 z Saturnem łączy fascynująca formacja atmosferyczna na powierzchni tej olbrzymiej planety, ale zanim wyjaśnię szczegóły, dodam że trójka w fizyce i chemii oznacza trzy elementy każdego atomu z wyjątkiem atomu wodoru i są to Proton, Neutron oraz Elektron. Nic konkretnego natomiast nie jestem w stanie powiedzieć odnośnie liczby 9, i na myśl przychodzą mi jedynie dwie kwestie: Piekło Dantego, składające się z dziewięciu kręgów o jakim czytamy w jego sławnym poemacie pt. „Boska komedia”, i dziewięć miesięcy rozwija się ludzki płód w łonie matki.

Religijne znaczenie trójki jest mało istotne w moich rozważaniach, ale jak wiadomo cyfra trzy symbolizuje chrześcijański koncept Boskiej trójcy świętej, który jest pochodną i plagiatem oryginalnej Hinduskiej trójcy świętej (Trimurti), złożonej z Boga stwórcy Brahmy, obrońcy Wisznu i niszczyciela Siwy.

W 1981 roku przez układ słoneczny przelatywała sonda kosmiczna Voyager i sfotografowała znajdujący się na biegunie północnym Saturna, gigantycznych rozmiarów heksagon, co wzbudziło zrozumiałe zainteresowanie astronomów, ale mimo upływu wielu lat od odkrycia nikt nie potrafi logicznie wyjaśnić, jakie siły przyczyniły się do jego powstania. Pamiętajmy jednak, że Saturn jest szóstą planetą od słońca i z sześciu płaszczyzn składa się heksagon i jeżeli spojrzymy bliżej na naszą ziemię, to zauważymy coś zaskakującego, a mianowicie po kształcie kulistym, heksagon jest najczęściej spotykaną i optymalną figurą geometryczną w świecie przyrody.

Komórki większości roślin posiadają kształt heksagonalny i pszczoły tworzą plastry miodu w oparciu o heksagon, ale tzw. przyroda martwa również pozostawiła po sobie bardzo tajemnicze pozostałości, w formie heksagonalnych skalnych kolumn i w tym przypadku geolodzy także głowią się nad genezą ich powstania i doszli do wniosku, że heksagonalne skały są produktem ubocznym erupcji wulkanicznej lawy.

https://www.fromthegrapevine.com/nature/11-intriguing-basalt-formations-around-world

Aczkolwiek ta interpretacja budzi moje wątpliwości, ponieważ lawa nigdy nie zastyga w tak uporządkowany i matematyczny sposób w związku z tym, odsyłam do felietonu pt. „Prawdziwy Las”, gdzie zagadka jest rozwiązana i heksagonalne kolumny, które można spotkać dosłownie na całym świecie, są skamieniałymi komórkami wysokich na kilkadziesiąt kilometrów krzemowych drzew, jakie rosły tysiące lat temu na ziemi. Bardzo możliwe, że heksagon na Saturnie, jest skamieniałym reliktem kosmicznego drzewa życia i jego nasiona zostały rozsiane między innymi na ziemię.

Moja hipoteza że Saturn jest źródłem kosmicznego życia, krystalizuje się w całość jeżeli weźmiemy pod uwagę sławne pierścienie Saturna i rekordową w skali naszego układu planetarnego liczbę księżyców na jego orbicie. Według ostrożnych szacunków wokół Saturna krąży ponad 60-siąt księżyców i niektóre z nich, jak na przykład Tytan oraz Enceladus posiadają atmosferę podobną w składzie do ziemskiej. Oprócz tego, na ich powierzchni odkryto także zamarznięte związki węglowodorowe i warunki do rozwoju prostych form organicznego życia są zapewnione.

O wiele ważniejsze są jednak pierścienie Saturna, lecz nie ze względu na ich estetykę, ale czym one są. Odrzucam zatem naukową wersję, że pierścienie składają się z setek milionów postrzępionych fragmentów skalnych, które powstały miliardy lat temu w wyniku kształtowania się planety Saturn i moim skromnym zdaniem pierścienie, są nasionami Saturnowego drzewa życia. Z niewyjaśnionych przyczyn zarodki zostały uwięzione na orbicie Saturna, aczkolwiek sporadycznie wydostają się w przestrzeń kosmiczną i dawno temu jedno z nasion dotarło na ziemię.

Wyrósł więc na ziemi wielki las, gigantycznych krzemowych drzew i w tym dosłownym rajskim ogrodzie egzystowali ludzie, obdarzeni perfekcyjnymi ciałami i boskimi zdolnościami intelektualnymi. Nasze ziemskie krzemowe drzewa, również produkowały nasiona i do czasów współczesnych przetrwało ich całe mnóstwo, ale oczywiście w martwej skalnej postaci i prawie idealne kamienne kule rożnych średnic występują w Kostaryce, na Syberii i w wielu innych zakątkach ziemi.

Stąd też Skandynawska legenda o drzewie życia Yggdrasil i bardziej oczywisty przykład, że moja hipoteza nie jest pozbawiona sensu, pochodzący z antycznego Rzymu, gdzie Saturn był Bogiem rolnictwa, urodzaju i…zajmował się rozsiewaniem nasion!

W kontekście figury heksagonalnej, w kręgach konspiracyjnych kluczową rolę odgrywa Rosyjski wynalazca i etymolog Wiktor Grebennikow, który rzekomo skonstruował w latach 70-tych ubiegłego wieku, bardzo prostą maszynę anty-grawitacyjną. Sercem platformy Grebennikowa, był kompozyt złożony ze skrzydeł bądź chitynowych skorupek owadów pochodzących z Syberii, z regionu gór Uralskich. Grebennikow nie pierwszy odkrył, że skrzydła i skorupy insektów są zbudowane z siatki mikroskopijnych heksagonów, co pozwala mniejszym owadom wbrew prawu grawitacji, siedzieć na sufitach i na szklanych pionowych płaszczyznach.

Warto dodać, że tysiące lat wcześniej, starożytni Egipcjanie czcili chrząszcza Skarabeusza, który paradoksalnie zajmuje się toczeniem kulek ze zwierzęcych odchodów. Święty szacunek jaki zaskarbił sobie skarabeusz wśród antycznych Egipcjan, nie był jednak podyktowany anty-grawitacyjną mocą heksagonalnej struktury owadzich ciał, lecz prawda odnośnie tradycji antycznego Egiptu jest poważnie sfałszowana i nic nie wykluczam. W dawnym Egipcie chrząszcz skarabeusz (Poświętnik czczony), uchodził za święte zwierze, ze względu na tajemniczy i nieznany owym ludziom proces rozmnażania. Samica zagrzebuje w tunelu kulkę gnoju, a następnie składa w niej jajko i po kilku tygodniach z ziemi wyłania się dorosły osobnik. W magiczny sposób martwa pustynna ziemia rodzi życie w związku z czym, skarabeusz w Egipcie symbolizował ponowne narodziny i podobizny tego owada zdobiły misternie wykonane amulety, freski, oficjalne pieczęci, naszyjniki i nakrycia głów faraonów.

O heksagonie świadczy jedna niezwykła prawidłowość i nie posiada jej żadna inna figura geometryczna. Można odnieść wrażenie, że ta funkcja jest wręcz metafizyczna, ponieważ z heksagonów składa się idealna kula i mamy ją dosłownie na co dzień przed oczami, w formie banalnej piłki nożnej. Natomiast w bardzo mroźną zimę, spadające z chmur krople wody krystalizują się w płatki śniegu, które przybierają bajecznie piękne kształty heksagonalne.

Ponadto kryształy kwarcu są również heksagonalne wobec tego, w cyfrze 6 musi tkwić tajemnica kosmosu Nikoli Tesli, w sensie możliwości skonstruowania na bazie heksagonu, napędu anty-grawitacyjnego i przed ludźmi otworzyła by się wówczas perspektywa szybowania w przestworzach jak ptaki i co najważniejsze, podróże do najdalszych zakątków wszechświata stały by się rzeczywistością.

 

 

 

 

 

Linia życia i diabelskie przymierze

W starym testamencie czytamy, że siódmego dnia Bóg odpoczął od pracy i z zadowoleniem spojrzał na swoje dzieło, w formie przepięknej ziemi i na perfekcyjne ciała ludzi, ale gdy Bóg na chwilę odwrócił wzrok od ziemi, to człowiek zbuntował się przeciwko stwórcy i dokonał barbarzyństwa na swoich ośmiodniowych synach. Zakładam że Bóg na swoje podobieństwo, dał ludziom optymalne ciała i narzędzia (członki), ale żydzi na pozór banalnym obcięciem (obrzezaniem), napletków z penisów swoich małych synów, dali początek tzw. rasie Panów i narodowi wybranemu. To był przełomowy moment w historii człowieka, który można określić mianem wyjścia z raju do piekła i obecnie rządzą nami ludzie pozbawieni wyższej duchowości.

Dokładne wyjaśnienie tej kwestii będzie skomplikowane, ponieważ temat dotyczy męskiego narządu rozrodczego i jeszcze bardziej bulwersująca, zwłaszcza dla kobiet i feministek będzie oczywista informacja, że światem rządzą mężczyźni.

Oprócz męskiego konstruktywnego i analitycznego mózgu, drugim najważniejszym narzędziem mężczyzny, jest jego penis i pomijając rolę fizjologiczną tego organu, penis jest najbardziej unerwionym i czułym miejscem w ciele mężczyzny i jest bezpośrednio połączony z wyższymi funkcjami umysłowymi mózgu. Są to obszary mózgu odpowiedzialne za wrażliwość na piękno i prawdę i decydują one o poziomie naszej duchowości i altruizmu w stosunku do ludzi i przyrody.

Napletek decyduje o przyszłym charakterze mężczyzny i odcięcie tego niewielkiego kawałka skóry małemu chłopcu, w zaledwie ósmym dniu jego życia, jest oczywiście bardzo traumatycznym przeżyciem, które z pewnością zostanie odnotowane w mózgu chłopca i źle wpłynie na prawidłowy rozwój psychiczny. Pierwszy poważny wstrząs związany z porodem chłopiec ma poza sobą, lecz wkrótce w trakcie obrzezania płacze drugi raz i przez następne kilka lat, skrajnie unerwiony i czuły żołądź, jest narażony na warunki zewnętrzne w formie mechanicznego obcierania i z biegiem czasu, czułość penisa na ból zmniejsza się, aż w końcu całkowicie zanika.

Napletek spełnia funkcję ochronną mózgu i jeżeli mężczyzna jest obrzezany, to w jego umyśle zachodzą niepokojące zmiany i stopniowo osobnik traci wrażliwość na piękno i interesują go wówczas sprawy przyziemne, przeważnie na płaszczyźnie finansowej z naciskiem na wzbogacanie się kosztem innych. Kontakt seksualny obrzezanego mężczyzny z kobietą jest również nie ciekawy, bo odporny na ból penis nie zna wówczas umiaru, stąd wśród Żydów takie dewiacje na tle seksualnym i szukanie wrażeń i satysfakcji np. w „seksie” analnym, pedofilii i zoofilii.

Żydowskie zboczenia seksualne, przenikają naturalnie do kultury białego człowieka i Żyd Freud opracował pseudo filozofię wokół seksu, która wśród wyznawców religii chrześcijańskiej zdobyła sporą popularność. Ale o wiele ciekawszym aspektem procesu obrzezania, są konsekwencje polityczne, naukowe i artystyczne i one mają jeszcze gorszy i tragiczny wpływ na resztę człowieczeństwa, ponieważ obrzezani mężczyźni niosą ze sobą wojny, śmierć i brzydotę, której nawet sam diabeł by się nie powstydził.

Nie odmawiam Żydom posiadania dość wysokiego ilorazu inteligencji i w nauce Żydzi przodują, lecz większość odkryć i wynalazków służy im do panowania żelazną dłonią nad ludźmi i nic ich nie powstrzyma przed użyciem broni masowej zagłady. Przekonali się o tym bezbronni mieszkańcy Hiroszimy i Nagasaki, a także Niemcy zapłacili bardzo wysoką cenę, gdy ich miasta zostały obrócone w pył tradycyjnymi nalotami dywanowymi.

Bóg plebsu „genialny” żyd Einstein, stworzył taki galimatias astrofizyczny, że sam nie mógł się połapać w swoich obliczeniach matematycznych i proszę zauważyć, że większość hipotez Einsteina obraca się wokół kosmicznego kataklizmu, czarnych dziur, ciemnej materii i wielkiego wybuchu, co wskazuje że w umysłach Żydów nie ma optymizmu i radości, jest natomiast ból, smutek i przygnębienie i źródłem tego stanu świadomości jest obrzezanie.

Żydowska myśl naukowa nigdy nie dorówna umysłowi genialnego Tesli, który opracował koncept darmowej i czystej energii dla wszystkich ludzi na ziemi i jak wiemy Tesli zawdzięczamy większość przełomowych wynalazków elektrycznych, w tym przesył prądu zmiennego, prądnice itd. Nikola Tesla był mężczyzną zdrowym w sensie posiadania napletka, który chronił jego wrażliwy umysł i tworzył wtedy wynalazki doskonałe.

W żydowskiej sztuce jest jeszcze gorzej i panuje tam kompletny nihilizm i skrajna brzydota. Nigdy wśród Żydów nie było Bacha, Mozarta lub Chopina, jest natomiast muzyka rockowa w rożnych ohydnych postaciach. Największym zaś osiągnięciem żydowskich artystów malarzy, jest wstrętny Kubizm lub prymitywny styl Warchola i durne goje jak świat szeroki, płacą za te bohomazy miliony dolarów i co gorsza, przyrównują je do ponadczasowych i genialnych dzieł Rembrandta lub Renoira.

Nasza cała cywilizacja zaszła już tak głęboko w żydowski ściek, że moim zdaniem nie ma dla nas ratunku, bo włącz żydowską telewizję i co pięknego tam ujrzysz? Oprócz śmierci, cierpienia, przemocy, seksu i oczywiście mamony nic konstruktywnego w zasadzie tam nie ma. Adolf Hitler miał jednak rację, odnośnie żydowskiego umysłu i jemu było przeznaczone stoczyć walkę z największym osiągnięciem żydowskiej myśli polityczno/filozoficznej, z komunizmem.

W rzeczywistości Żydzi cierpią i przez ich religię przewijają się również wątki negatywne w formie mściwego Boga, klęsk, krwi oraz zemsty, aczkolwiek mogli by się zmienić i dołączyć do normalnego człowieczeństwa, gdyby zaprzestali barbarzyńskiego procesu obrzezania, lecz narkotyk absolutnej władzy, jaką obecnie posiadają jest silniejszy od zdrowego rozsądku.

Zwolennicy obrzezania twierdzą, że ten zabieg w antycznych czasach był podyktowany warunkami pustynnego życia i braku dostępu do wody, przez co kąpiel i utrzymanie higieny osobistej była praktycznie nie możliwa, a jak wiadomo pod napletkiem gromadzą się bakterie, które trzeba cyklicznie usuwać w strumieniu wody, bo inaczej nadmiar bakterii może powodować poważne schorzenia. Natomiast odcięcie napletka pozwalało utrzymać penis względnie czysty. Mamy 21 wiek, i codzienna kąpiel nie jest żadnym luksusem, lecz wśród Żydów obrzezanie jest wciąż obowiązkowe i u muzułmanów również, aczkolwiek tylko dorośli muzułmanie poddają się tej procedurze. Jeżeli jednak obrzezanie jest lepsze od posiadania napletka, to w jakim świetle stawia to wówczas genialnego Boga stwórcę i czyżby nieomylny Bóg jednak się pomylił?

Według biblii rytuał obrzezania pochodzi od samego Boga, ale z tego co mi wiadomo, żadne bóstwo świata nie żąda od swoich wiernych zadawania cierpienia innym, zwłaszcza dzieciom.  Judaizm obfituje w krew i przemoc i oprócz obrzezania, Bóg nakazuje Abrahamowi zabić swojego syna. Wniosek jest oczywisty. Bogiem Żydów jest szatan i zawierając z nim przymierze w formie obrzezania, Żydzi stali są jego ziemskim wcieleniem. Jezus dał  jasną odpowiedź, odnośnie tej kwestii przemawiając do Żydów słowami: „Wy macie diabła za ojca i chcecie spełniać pożądania waszego ojca. Od początku był on zabójcą i w prawdzie nie wytrwał, bo prawdy w nim nie ma. Kiedy mówi kłamstwo, od siebie mówi, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa”.

Prawdopodobnie Boga, szatana i Jezusa nigdy nie było i raczej względy czysto higieniczne, zmusiły antycznych Żydów, do wykonywania obrzezania na swoich małych synach. Żydzi odkryli wtedy, że obrzezanie oprócz walorów zdrowotnych, daje ogromną siłę przetrwania i przewagę umysłową nad nieobrzezanymi mężczyznami, w sensie braku skrupułów wobec losu reszty człowieczeństwa i tym sposobem, Żydzi zapewnili sobie absolutne opanowanie nad światem i stali się de facto ziemskimi Bogami. Obrzezanie wyłącza zatem w mózgu, wyższe funkcje duchowe, które w momencie podjęcia krytycznej decyzji, sugerują nam jak postępować, żeby nie zaszkodzić sobie i bliźnim. Żydzi egzystują poza realiami duchowymi i dla nich kwestie metafizyczne są zbędnym balastem i przede wszystkim, nie przynoszą zysku finansowego, a jak wiemy w wymiarze stricte materialnym Żydzi są diabelsko doskonali.

Nieobrzezani mężczyźni walkę o dobra materialne, pieniądze i sławę przegrywają, ale nie powinien być to powód do zmartwienia i ten fakt nie świadczy o naszej słabości, lecz o tym, że wciąż mamy w sobie odrobinę godności i instynktownie czujemy, że życie nie kończy się na śmierci ciała fizycznego. Aczkolwiek dobroć, altruizm, piękno i prawda zostały wyparte z tego świata, na rzecz żydowskich wartości i mimowolnie, a niekiedy świadomie uczestniczymy w pogoni za dobrami materialnymi. Takie są już niestety realia życia, lecz nie dajmy się w ciągnąc w żydowskie intrygi, ponieważ prawie zawsze walczymy i giniemy za obce interesy. Na co dzień umieramy w sposób subtelny i dokonujemy obrzezania swojego mózgu, gdy pieniądz, zaspokojenie głodu i żądzy seksu, są jedynymi uciechami życia. Można odnieść wrażenie, że wszystko przemawia na naszą niekorzyść, ale jesteśmy cali takimi jak stworzyła nas matka przyroda, a przyroda nigdy się nie myli, i przed nami coś większego niż banalne gromadzenie pieniędzy.

W Hinduizmie istnieje koncept Czakram (od sanskryckiego ćakra – koło, krąg), czyli ośrodków energetycznych związanych z poszczególnymi regionami ludzkiego ciała. Pierwszy czakram (korzeń), znajduje się u podstawy kręgosłupa, a siódmy i ostatni czakram (korona), w głowie. Pomiędzy pierwszym, a siódmym jest jeszcze pięć innych czakram i wszystkie są połączone linią życia. Każdy z siedmiu czakramów, ma do spełnienia bardzo ważną role w organizmie i wymienię kilka podstawowych, zaczynając od czakramu pierwszego.

  1. Instynkt, przetrwanie, bezpieczeństwo.
  2. Emocje, twórczość, seksualność.
  3. Funkcje mentalne, moc, kontrola, ambicja, kariera.
  4. Poświęcenie, miłość, współczucie, uzdrawianie.
  5. Mowa, samoekspresja.
  6. Intuicja, analiza, percepcja pozazmysłowa.
  7. Myślenie całościowe, funkcje paranormalne, kontakt z Bogiem/Bogami.

W kontekście omawianego tematu, interesujący jest czakram pierwszy (podstawowy), i drugi (sakralny), który znajduje się w organie rozrodczym człowieka i wszystko układa się w całość, bowiem pierwszy czakram daje siłę przetrwania i żydzi pomimo tylu pogromów, holokaustów itd. zawsze z opresji wychodzą obronną ręką i jak feniks powstają z popiołów jeszcze silniejsi. Zwracam teraz uwagę na kluczowy czakram drugi, który u żydowskich mężczyzn został zniszczony zabiegiem obrzezania i linia życia łącząca pozostałe pięć czakram, została trwale przecięta.

Żydzi posiadają zatem nienaruszony czakram pierwszy i w ich życiu, chodzi wyłącznie o przetrwanie i pod tym względem, są naprawdę genialni, zaś reszta czakram nie odgrywa absolutnie żadnej roli, bo są martwe. Jeżeli spojrzymy obiektywnie i bez uprzedzeń na charakter żydowski, to zauważymy, że oprócz pierwszych wymienionych, pozostałe funkcje duchowe i mentalne w żydowskiej świadomości w zasadzie nie istnieją. Żydzi całą swoją energię kładą w bezpieczeństwo i pomimo małego obszaru oraz niewielkiej liczby obywateli, Izrael posiada jedną z najlepiej uzbrojonych armii świata i dysponuje setkami głowic nuklearnych.

Bez wątpienia, żydzi znajdują się na niskim stopniu rozwoju duchowego i umysłowego, ale znakomicie dają sobie radę w świecie materialnym i mam nadzieję, że wyjaśniłem jakim sposobem mikroskopijny i pustynny Izrael, zapewnił swoim ludziom wysoki standard życia i skąd bierze pieniądze na uzbrojenie. Przypomnę że nieoficjalnym żydowskim mottem narodowym jest: „Cel uświęca środki” lub „Po trupach (przeważnie goi, ale sporadycznie swoich), do celu”, i taktyka spalonej ziemi oraz prowokowania antyżydowskich sentymentów, przyniosła po II wojnie największy sukces. Powstał wówczas w Palestynie wrzód i pokonany naród Niemiecki i zwycięscy Amerykanie, przez następne 1000 lat będą finansować Izrael.

 

 

Kwarantanna

Koncept duszy jest być może religijną mrzonką, ale zakładam że człowiek jednak ją posiada wobec tego, rodzi się pytanie, co się dzieje z duszą po śmierci i w tym kontekście, przybliżę bardzo intrygującą hipotezę, która otwiera metafizyczną „Puszkę Pandory”, i rzuca nowe światło na oficjalną wersję historii człowieka na ziemi. Ekstrapolując hipotezę, można dojść do zdumiewającego wniosku, że niektórzy przedstawiciele ultra bogatych elit, znaleźli sposób na przedłużenie swojego życia prawie w nieskończoność.

Ale najpierw odrobinę teorii czym jest dusza i zazębiają się tutaj, dalekowschodnie wierzenia odnośnie reinkarnacji i judeochrześcijańska idea duszy, która po śmierci ciała rzekomo wędruje do Boga przed sąd ostateczny z elementarną fizyką na poziomie szkoły podstawowej.

Dusza jest niezniszczalną cząstką ciała ludzkiego i w niej, zawarta jest cała nasza ziemska pamięć i każdy człowiek prędzej czy później, będzie rozliczony za grzechy popełnione za życia. Tyle w wielkim skrócie, na temat duszy mówi większość światowych religii i czeka nas nieunikniona reinkarnacja w niższą lub wyższą formę życia, albo życie wieczne w niebie, bądź katusze w piekle, ale według hipotezy o której zaraz będzie mowa, istnieje możliwość uniknięcia niepewności związanych z reinkarnacją, lub tłumaczeń przed Bogiem za grzechy i poniesieniu nieprzyjemnych konsekwencji.

Skłaniam się ku wersji dalekowschodniej i jestem przekonany, że po śmierci dusza człowieka ulega procesowi reinkarnacji, ale jak wiemy ponowne wcielenie się w innego człowieka bądź w zwierzę, zupełnie czyści duszę z pamięci o przeszłym życiu i zaczynamy wszystko od początku, a największym marzeniem mistyków i każdego człowieka, jest zachowanie pamięci w nowym ciele.

Bliżej niezidentyfikowana moc kosmiczna i niech to będzie ten kolokwialny Bóg, kieruje się także względami praktycznymi i czyści nasze dusze z pamięci zanim wejdą w nowe ciała, ponieważ ludzie obdarzeni pamięcią absolutną, naruszyli by równowagę całego wszechświata, począwszy od zniszczenia niepowtarzalnego ziemskiego klejnotu.

Niemniej człowiek jest bardzo sprytną istotą i już dawno temu znalazł sposób na przedłużenie życia na ziemi w wieczność, w sensie zachowania pamięci w nieskończoność. Z technicznego punktu widzenia, owa metoda jest banalnie prosta i polega na zamknięciu umierającego człowieka w metalowej klatce Faradaya, w towarzystwie ciężarnej kobiety, która lada moment urodzi dziecko. Klatka Faradaya została wymyślona i skonstruowana jak sama nazwa wskazuje, przez angielskiego fizyka Michaela Faradaya w 1836 roku, i jest to metalowy ekran, mający chronić przed polem elektrostatycznym. Klatkę Faradaya w rożnych formach, używa się do zabezpieczenia delikatnych komponentów elektronicznych, przed gwałtownymi wyładowaniami elektrycznymi np. piorunów.

Dusza w chwili śmierci człowieka, zostaje zatem uwolniona z więzów krwi i kości i szuka nowego ciała. Dziecko w łonie matki jest pozbawione duszy, ale ułamek sekundy po narodzinach, jedna z milionów dusz, która krąży wokół nas, przenika w ciało noworodka i znakiem szczególnym, że w dziecku zakotwiczyła się dusza jest płacz. Jeżeli jednak, człowiek umrze w pomieszczeniu, którego ściany, sufit oraz podłoga są wyłożone metalowym ekranem i obok umarłego urodzi się dziecko, to wtedy  dusza zmarłego nie może wydostać się na zewnątrz pomieszczenia i zostaje wchłonięta, pierwszym oddechem noworodka w jego ciało.

Dlaczego metal blokuje duszę, trudno jest mi sprecyzować i pomijając aspekt techniczny tego procesu, sprawa nabiera makabrycznego wymiaru, ponieważ trzeba wziąć pod uwagę próżność i egoizm człowieka i nie ulega wątpliwości, że umierający pragną posiadać nowe ciała bez skazy, natomiast inni chcą się wcielić w poprzednią powłokę cielesną i dochodzi wówczas do manipulacji genetycznych, a nawet do klonowania.

Aczkolwiek, metoda klonowania ludzi i manipulacja ludzkiego DNA, jest jeszcze na dość prymitywnym poziomie i przypuszczam, że na dzień dzisiejszy elity pobierają plemniki oraz jajeczka od najmądrzejszych i najpiękniejszych osobników obu płci. Dalszy etap przebiega według sprawdzonego schematu i pobrane jajeczka są sztucznie zapładniane nasieniem, a następnie młode i bardzo zdrowe kobiety, te przysłowiowe kobiece inkubatory za wielkie pieniądze, lub porwane z ulicy, rodzą dzieci w klatce Faradaya obok umierającego miliardera, polityka, monarchy lub sławnej aktorki.

Dwie kwestie przemawiają jednak na niekorzyść hipotezy z migracją dusz z ciała do ciała w klatce Faradaya. W jaki sposób „wysterylizować” pomieszczenie z dusz, które zabłąkały się do środka np. przez otwarte drzwi? Ponadto, śmierć dawcy musi być zsynchronizowana z narodzinami odbiorcy duszy, ale ten dylemat rozwiązało by samobójstwo dawcy tuż, lub wkrótce po narodzinach dziecka, natomiast odpowiedź na pierwsze pytanie, znają chyba tylko wielcy mistycy.

Metoda przenikania duszy, czyli pamięci w klatce Faradaya do ciała noworodka, może służyć dobru lub złu w związku z tym, pamięć znakomitego naukowca, wzbogacona nowymi doświadczeniami i odkryciami, może stworzyć przełomowe wynalazki, ale przeważnie służy złu i rezultaty tego procesu, są wprost niewiarygodne i tłumaczą bezwzględność elit w stosunku do reszty człowieczeństwa. Przedstawiciele elit mogą więc mordować, kraść i wykorzystywać, albowiem ich dusze nigdy nie spotkają się z Bogiem, lub nie będą narażone na reinkarnację np. w ciele świni, lub innego zwierzęcia przeznaczonego na potworną rzeź.

Nie można jednak wykluczyć opcji, że proces przenikania dusz w nieskończoność służy pewnej bardzo małej grupie ludzi do prowadzenia walki ze złem i z pewnością, antyczny człowiek odkrył siłę metalu na dusze i stąd też pochodzą legendy i mity o Bogach na ziemi.

Podobno szczyt piramidy Cheopsa w Gizie, był pokryty cienką warstwą złota i być może w tym miejscu piramidy, znajdowało się pomieszczenie w którym, dochodziło do reinkarnacji dusz, aczkolwiek rzeźby oraz hieroglify Egipskie, często przedstawiają wizerunki faraonów z głowami zwierząt lub na odwrót i kolosalny Sfinks, jest tego wybitnym przykładem. Według archeologów, w Egipcie czczono wiele gatunków zwierząt i sprawa na pozór nie wymaga dalszego drążenia, niemniej kryje się tutaj następny ciekawy wątek, który wymaga bliższego wyjaśnienia.

Ludzie od niepamiętnych czasów byli pod wrażeniem siły lwa lub wspaniałych umiejętności lotniczych sokoła i przypuszczam, że niektórzy umierający faraonowie, wybrali opcję reinkarnacji swojej duszy w doskonałe ciała wspomnianych zwierząt. Motywy ludzkich i zwierzęcych hybryd, występują w cywilizacji Sumeryjskiej, w antycznej Grecji, w Indiach, a nawet w wierzeniach Wikingów i Słowian, często pojawiają się zwierzęta potrafiące przemawiać ludzkim głosem. Natomiast w religii chrześcijańskiej są ludzie ptaki – anioły i ludzkie cechy posiada także biblijny wąż.

Pamięć jest największym skarbem człowieka i jeżeli ona w nienaruszonym stanie przechodzi z człowieka w człowieka, to po okresie kilku tysięcy lat odbiorca stopniowo nabiera coraz większych zdolności intelektualnych, aż w końcu jego mózg osiągnie Boski stopień rozwoju, aczkolwiek nieśmiertelny człowiek nie boi się wówczas gniewu Bogów i przechodzi na stronę zła.

Symbol wszystko widzącego oka na szczycie piramidy kojarzony obecnie z iluminatami i generalnie ze złem, pochodzi zatem z antycznego Egiptu, i jeżeli przypomnimy sobie dziesięć plag Egipskich, wymierzonych przez Boga w stosunku do ówczesnego faraona, to negatywny aspekt tego symbolu ma uzasadnienie. Według biblijnej narracji, klęski naturalne jakie dotknęły wówczas Egipt, były odpowiedzią Boga na złe traktowanie Żydów przez Egipcjan i dzięki ingerencji Boga, żydowski naród wybrany z powodzeniem ucieka z niewoli Egipskiej, natomiast armia faraona przepada w morzu Czerwonym i cały Egipt pogrąża się w chaosie, z którego już nigdy się nie pozbiera.

W rzeczywistości, plagi nie miały nic wspólnego z hebrajczykami i oni byli przypadkowymi świadkami tamtych wydarzeń, niemniej pragmatyczni Żydzi bazując na katastrofach jakie nawiedziły Egipt, stworzyli własną martyrologię, koncept narodu wybranego i na półwyspie Synajskim religia judaistyczna nabrała ostatecznego kształtu. Zamieszanie wokół Egiptu, dotyczyło wyłącznie władców tego państwa, którzy wykorzystując metodę reinkarnacji dusz w nowe ciała, uzurpowali sobie status Bogów na ziemi i czynili zło, ale miarka w końcu się przebrała i siła wyższa, w odpowiedzi na ich zepsucie zniszczyła Egipt. Podobno Bóg ostrzegł Faraona co czeka Egipt tymi słowami:

„Tej samej nocy będę przechodził przez Egipt i zabiję wszystkich pierworodnych, zarówno ludzi jak i zwierzęta. Osądzę także wszystkich bogów Egiptu: Jam Bóg!”.

Od tamtego pamiętnego czasu piramida, symbolizuje władzę na ziemi i ktokolwiek wejdzie na jej szczyt, zostanie z niej strącony. Przeznaczeniem duszy każdego człowieka, jest wyciąganie konstruktywnych wniosków z popełnionych grzechów i dusza doświadczona życiem na ziemi, musi stawić się przed oblicze siły najwyższej, ale Egipcjanie zignorowali to podstawowe prawo wszechświata i koniec ich wielkiej cywilizacji był sromotny.

Migracja duszy z ciała do ciała przez kilka tysięcy lat, powoduje jak wspomniałem znaczny przyrost inteligencji człowieka, lecz produktem ubocznym tego procesu, są zmiany anatomiczne ciała i cechą charakterystyczną, są radykalnie zniekształcone czaszki, które kolokwialnie ujmując, pęcznieją wraz z przyrostem szarych komórek w mózgu. Tak więc, niektóre szkielety i mumie znalezione w Ameryce południowej posiadają karykaturalnie wydłużone czaszki, natomiast faraonowie, aby zataić przed motłochem podobną mutację, nosili na głowach korony w kształcie wysokich czapek. Zwyczaj noszenia odświętnych, wysokich nakryć głowy (mitr), przetrwał w szczątkowej formie do czasów współczesnych wśród kleru chrześcijańskiego.

W Ameryce południowej znajduje się oczywiście mnóstwo piramid, aczkolwiek pod względem doskonałości i wymiarów nie dorównują Egipskim i proszę zauważyć, że większości piramid z ameryki centralnej, jest zwieńczona kwadratowymi lub prostokątnymi budynkami. Pomieszczenia na wierzchołkach piramid, były moim zdaniem od wewnątrz wyłożone cienką warstwa złota lub innego szlachetnego metalu i budynki spełniały rolę klatek Faradya, innymi słowy były to pułapki dusz i dochodziło w ich wnętrzu do migracji dusz z umierającego ciała w nowe. Struktury zbliżone do piramid (Zigguraty), z kwadratowymi budynkami na szczytach spotykamy także w Mezopotamii (dzisiejszy Irak, Iran).

Wspólnym mianownikiem wymienionych cywilizacji są zatem ogromne piramidy, a także nagły i katastrofalny upadek. Na ruinach cywilizacji Sumeryjskiej, pomiędzy Eufratem a Tygrysem, powstaje Babilon i ludzie wznoszą słynną wieżę Babel, która była de facto piramidą i miała służyć do „transfuzji” dusz. Aczkolwiek przekaz biblijny, sugeruje wieżę sięgającą samego nieba, co jest metaforą w sensie próby osiągnięcia przez ludzi statusu Bogów na ziemi. Żeby przywołać Babilończyków do porządku, Bóg działa bardzo subtelnie i miesza budowniczym języki, dzieląc ludzi na różne narody, by przez to uniemożliwić dalszą konstrukcję wieży. Kilkaset lat później w stosunku do krnąbrnych władców Egiptu, Bóg jest już bardziej bezwzględny i sporą cześć niszczy fizycznie, natomiast na Majów w 16 wieku, rozgniewany Bóg zsyła ostry miecz hiszpańskich konkwistadorów i Majowie znikają z powierzchni ziemi.

Moje śmiałe i być może absurdalne spekulacje na tym się nie kończą, i jeżeli weźmiemy pod uwagę zagadnienie UFO i tzw. ufoludków, którzy według naocznych świadków, są małej postury, ale mają głowy sporych rozmiarów, to wnioski mogą być następujące. Istoty człekokształtne z niezidentyfikowanych pojazdów latających, są zmutowanymi ludźmi z antycznej ziemi i osiągnęli tak kolosalny rozwój intelektualny, za sprawą „transfuzji” dusz z ciała do ciała, że byli w stanie skonstruować pojazdy międzygwiezdne. Po kilkusetletnim okresie transfuzji dusz, ci ludzie zrozumieli, że dalsze przebywanie na ziemi wiąże się ryzykiem zagłady z rąk Boga, a ziemia jest tą przysłowiową kwarantanną dusz i tutaj rządzą jego twarde prawa.

Postanowili zatem ewakuować się z ziemi, w relatywnie bezpieczną przestrzeń kosmiczną, w której obowiązują inne zasady i siła Boga poza ziemią jest znacznie mniejsza, lecz sporadycznie są zmuszeni wracać na ziemię, ponieważ brakuje im świeżych inkubatorów w formie ziemskich kobiet, i potrzebują czystego, męskiego materiału genetycznego.

Ten intrygujący aspekt pozwala zrozumieć, czym jest szeroko pojęta problematyka UFO, kim są ufonauci i co ich sprowadza na ziemię. Na marginesie warto dodać, że obok tradycyjnych tzw. zielonych ludzików, na ziemię przylatują istoty do złudzenia przypominające współczesnych ludzi, ale wszyscy oni są obdarzeni wielką inteligencją w związku z tym, technologia przybyszów dla nas zwykłych śmiertelników, jest czystą magią.

 

 

 

Podziemne katedry

Teoria o gigantycznych krzemowych drzewach poruszyła moją wyobraźnię do tego stopnia, że zacząłem się zastanawiać co istnieje pod skorupą ziemską i skonstruowałem własną hipotezę, która jest jeszcze bardziej radykalna i śmiała w swoich założeniach odnośnie wyglądu ziemi niż oryginalna, bowiem doszedłem do wniosku, że krzemowe drzewa giganty po osiągnięciu pewnego rozmiaru tworzą zamknięty świat a mechanizm jego powstawania jest relatywnie prosty.

Za przykład jak powstaje krzemowy ekosystem, posłuży mi niniejsze zdjęcie drzew w tropikalnej dżungli, ale miejmy na uwadze kluczowy fakt a mianowicie, korony tradycyjnych drzew nigdy się nie zrosną, natomiast drzewa oparte na krzemie są do tego zdolne i po zetknięciu swoich koron, stworzą jednolite i twarde jak skała sklepienie.

kF06WfN

Lecz zanim dojdzie do trwałego zrośnięcia koron krzemowych drzew, przerwy pomiędzy koronami są w kontakcie i ścierają się ze sobą i do złudzenia swoimi kształtami przypominają tzw. płyty kontynentalne na których złączach, dochodzi do erupcji wulkanicznych oraz wstrząsów sejsmicznych. Bardzo pomocna była również poniższa ilustracja, która przedstawia tradycyjne płyty tektoniczne i uwzględniając istnienie pod ziemią krzemowych drzew, doszedłem do wniosku, że płyty tektoniczne nie pływają na magmie jak twierdzi oficjalna nauka, lecz są w rzeczywistości koronami krzemowych drzew.

tectonic-plates-map-world

Ponieważ podziemne drzewa krzemowe rosną, to powiększające się korony drzew ocierają o sąsiednie, co powoduje wzrost temperatury i naturalnie wybuchy wulkanów oraz trzęsienia ziemi, ale z czasem dojdzie do trwałego zespolenia dwóch lub większej ilości koron drzew i wówczas wszelka aktywność sejsmiczna oraz wulkaniczna w danym regionie zanika.

Wulkany przykuły moją uwagę z tego powodu, że wszystkie aktywne znajdują się wyłącznie na obrzeżach płyt kontynentalnych, natomiast wygasłe można spotkać w każdym punkcie  ziemi nawet w Polsce w Sudetach, tak więc po rozmieszczeniu nieczynnych jak i aktywnych wulkanów, można z dużą precyzją określić obszar koron podziemnych krzemowych drzew.

W związku z tym, jestem teraz w stanie wyjaśnić mechanizm powstawania erupcji wulkanicznych i wstrząsów sejsmicznych oraz tsunami a nawet można te zjawiska przewidzieć, ponadto pochodzenie ropy naftowej jest zgoła inne i właściwie wszystko, włącznie z historią człowieka w świetle istnienia krzemowych drzew, nabiera wówczas nowego i wprost fantastycznego wymiaru, ale w tym felietonie zajmę się płytami kontynentalnymi czyli koronami krzemowych drzew, oraz nadmienię kilka uwag odnośnie światów wewnętrznych.

Dodam jeszcze, że tajemnicze dotąd zjawiska identyfikowane z UFO są ściśle powiązane z istnieniem pod naszymi stopami olbrzymiego świata wewnętrznego, ale też powstawianie idealnie okrągłych dziur w ziemi lub dziwne odgłosy nie znanego pochodzenia oraz anomalie związane z nagłym załamaniem pogody i wzrostem temperatury bądź radykalnym schłodzeniem klimatu są spowodowane ciągłym wzrostem podziemnych krzemowych drzew, bo w dosłownym tego słowa znaczeniu, ziemia żyje i oddycha i wobec tego rośnie.

W wyjaśnieniu tej niebywale trudnej do opisania kwestii, posłużę się bardzo prostymi rysunkami i rezultaty tego odkrycia są niewiarygodne, bowiem jeżeli żyjemy de facto na powierzchni krzemowych drzew w ich koronach, to wówczas jak wynika z rysunków, poniżej koron drzew musi znajdować się dosłownie inny świat i można odnieść wrażenie, że mity oraz legendy mówiące o wewnętrznej ziemi są prawdziwe i teoria tzw. pustej ziemi również nabiera sensu. Aczkolwiek teoria pustej ziemi uwzględnia otwory biegunowe, które prowadzą do wnętrza, natomiast moja hipoteza ten aspekt całkowicie wyklucza.

Bez tytułuBez tytułu 2 - Kopia

Tak mniej więcej w ogólnym zarysie wygląda koncept wewnętrznej ziemi w oparciu o ideę krzemowych drzew. Oczywiście rysunki są skrajnie prymitywne i nie do skali, ale chciałem w najprostszy możliwy sposób przedstawić moją teorię, która jest we wstępnym stadium rozwoju i na wiele pytań nie znam jeszcze odpowiedzi. Na marginesie dodam, że określenie drzewa krzemowe nie jest moim zdaniem precyzyjne, bowiem niektóre formy kształtem do złudzenia przypominają grzyby i sądzę, że kolosalne grzyby egzystowały obok krzemowych drzew żyjąc z nimi we wzajemnej symbiozie, jak to ma miejsce w lesie na powierzchni ziemi, aczkolwiek nasze drzewa i grzyby są dosłownie mikroskopijnych rozmiarów w zestawieniu z podziemnymi gigantami.

Na powierzchni ziemi, w cieniu coraz większych krzemowych drzew powoli rodziły się istoty których budulcem był także krzem, aczkolwiek formy życia węglowe w tym ludzie obok nich istniały, niemniej ustępowały miejsca tym pierwszym doskonalszym, ale zanim krzemowe drzewa osiągnęły optymalne rozmiary, które by im pozwoliły stworzyć zamknięty ekosystem ten przysłowiowy raj, doszło do ich zagłady i już tylko prymitywne życie węglowe w tych warunkach mogło egzystować.

Nasz świat powstał zatem po unicestwieniu krzemowych drzew i wówczas narodziło się życie oparte na węglu, w tym rasa ludzka i niezbędna do życia woda oraz tlen są produktami ubocznymi wegetacji roślin. W świecie wewnętrznym panują więc inne zasady życia i opierają się one na krzemie, nie ma w nim wody ani tlenu, przez co formy życia jakie w nim się wykształciły, są dosłownie dla nas niepojętne i sądzę, że dysponują prawie Boską inteligencją.

W porównaniu ze światem wewnętrznym, nasza ziemia niczym szczególnie pięknym się nie charakteryzuje a zwłaszcza ludzie, bowiem na płaszczyźnie duchowej jesteśmy prymitywami, niemniej nasze zachłanne i materialistyczne mózgi skonstruowały bardzo niebezpieczne technologie, które już niebawem mogą stworzyć śmiertelne niebezpieczeństwo światu wewnętrznemu. Aczkolwiek, pewna instytucja religijna pod adresem której nie szczędziłem słów krytyki, bardzo sprytnym i przebiegłym sposobem skutecznie odwróciła uwagę zachłannych ludzi od skarbów wewnętrznej ziemi i skierowała ich zmysły w niebo.

Ale na tym nie koniec zaskakujących odkryć, bowiem krzemowe drzewa wewnątrz ziemi ciągle rosną i korony czyli płyty kontynentalne stale się powiększają a to oznacza, że ziemia zwiększa swą średnicę i tym samym wzrasta jej grawitacja, co wyjaśnia istnienie w zamierzchłych czasach dinozaurów, które w mniejszej ziemskiej grawitacji mogły osiągać olbrzymie rozmiary. Ten istotny fakt potwierdzają przypuszczenia niektórych paleontologów, którzy twierdzą, że w grawitacji współczesnej ziemi dinozaury nie mogły by istnieć, bowiem nie udźwignęły by swojego ciężaru.

Niekiedy gałęzie krzemowych drzew ulegają pęknięciu, jak to się często dzieje z naszymi drzewami a wówczas na powierzchni ziemi dochodzi do katastrofalnych zmian, które mogą objąć całe kontynenty i sądzę, że znikniecie Atlantydy w wodach Atlantyku oraz Lemurii na Pacyfiku były spowodowane obłamaniem się większej liczby gałęzi krzemowych drzew.

Jak wytłumaczyć sporadyczne pękanie konarów podziemnych drzew, które są tak kolosalne, ze trudno to sobie wyobrazić i przecież ich struktura chemiczna bazuje na twardym krzemie przez co muszą być bardzo wytrzymałe ?

Przypuszczam, że katastrofalne pękanie konarów było spowodowane zbliżeniem się do ziemi jakiegoś ciała niebieskiego tj. planety, komety lub asteroida, co wywołało zakłócenia w ziemskiej grawitacji i wówczas stabilności krzemowych drzew została niebezpiecznie naruszona. Potop opisywany w biblii oraz w innych przekazach religijnych i mitologiach mógł być zatem rezultatem pęknięcia większej ilości konarów podziemnych drzew.

Na razie to wszystko z moich domysłów, lecz aby całkowicie rozwikłać tajemnicę muszę poświęcić więcej czasu temu zagadnieniu i na koniec przedstawię kilka kluczowych zdjęć, dzięki którym doznałem totalnego oświecenia w kontekście wewnętrznej ziemi. Poniższe zdjęcia są bardzo istotne a zwłaszcza pierwsze, bowiem pochodzi z Watykanu i niniejszy monument jest bardzo zbliżony do mojego rysunku wewnętrznej ziemi, ale nie był on źródłem mojej inspiracji, niemniej w chrześcijaństwie istnieje mnóstwo motywów architektonicznych, które świadczą o tym, że religia chrześcijańska jest w posiadaniu wiedzy o wewnętrznej ziemi i oprócz tak oczywistego monumentu, w chrześcijaństwie znajdziemy inne bardziej wymowne detale i każdy z nas dosłownie cały czas miał je przed oczami.

Wskazówka pierwsza:  „Kula w kuli” z muzeum Watykańskiego.

sphere-within-sphere-pomodoro-4%255B6%255D

Monument „Kula w kuli” znajduje się na terenie muzeum Watykańskiego i podobne kopie są rozmieszczone w innych miastach na całym świecie i można odnieść wrażenie, że Watykan podąża z duchem czasu i jak każde inne muzeum prezentuje publice nowoczesną sztukę. Niemniej, jeżeli weźmiemy pod uwagę podstawową doktrynę chrześcijańską mówiącą o tym, że pod ziemią znajduje się piekło, natomiast według mojej hipotezy na odwrót, że pod ziemią istnieje raj, to wówczas ustawienie monumentu w Watykanie, nie było przypadkowe, lecz celowe i być może, Watykan tym bardzo skromnym sposobem, stara się przekazać ludziom prawdę o ziemi.

Koncept piekła pod ziemią nie tylko w chrześcijaństwie jest żelazną regułą i większość religii jest podobnego zdania, zaś współczesna nauka wykreowała bardzo zbliżoną teorię i przedstawia wnętrze ziemi jako rozgrzany do czerwoności zbiornik magmy i ognia. Wobec tego, teoria o krzemowym świecie wewnętrznym dla 99 % ludzi jest kompletnym absurdem, aczkolwiek Watykan i chrześcijaństwo posiada ogromny wpływ opiniotwórczy także w kwestiach naukowych i przypuszczam, że pewien segment hierarchii katolickiej, postawił monument „Kula w kuli” w Watykanie, aby zmienić ten stan rzeczy i stopniowo uświadomić ludzi co do prawdziwego wyglądu ziemi.

Przekaz monumentu jest oczywisty, ale kościół już 800 lat temu w jeszcze piękniejszy i oczywistszy sposób przedstawił ludziom prawdę o ziemi i choć jestem bardzo krytyczny w stosunku do katolicyzmu i generalnie do chrześcijaństwa, to w tym przypadku sądzę, że kościół i jego najwyższa hierarchia działa bardzo rozsądnie i według metodycznego planu naprawy świata i więcej nie jest w stanie zrobić, bowiem wyjawienie prawdy o ziemi wiązało by się z katastrofalnym naruszeniem realiów naszego ziemskiego życia a przede wszystkim świat wewnętrzny uległ by wówczas zagładzie.

Moim zdaniem kościół strzeże wejścia do świętego świata wewnętrznego przed chciwymi i egoistycznym ludźmi, bo musimy mieć na uwadze naszą wrodzoną zachłanność i fakt, że świat wewnętrzny obfituje nie tylko w szlachetne kamienie i metale, lecz także w inne cuda w związku z czym, perspektywa bogactwa oprócz pazerności jest w stanie obudzić w ludziach także niebywałe zdolności inżynieryjne i wówczas, ludzki wirus odkrył by wejście do świata wewnętrznego i by go zniszczył jak zniszczył ziemię na powierzchni. W każdym bądź razie religia chrześcijańska spełnia rolę sita, które oddziela plewy od ziarna.

Tybetańscy mnisi Buddyjscy również strzegą wejścia do wewnętrznej ziemi, które znajduje się gdzieś w Himalajach. Przypuszczam, że wejścia lub portale do świata wewnętrznego znajdują się w miejscach gdzie stoją obecnie ważniejsze budynki sakralne np. Watykan, Jasna Góra w Częstochowie, katedra Notre Dam w Paryżu, katedra Chartres itp., a także miejsca cudów np. Lourdes prowadzą bezpośrednio do krzemowego świata i żeby ten fakt przed nami ukryć, co jest zrozumiale katolicyzm ustanowił te miejsc świętymi.

Obecnie te miejsca są identyfikowane z kultem chrześcijańskim, który dla wielu z nas wydaje się infantylny wręcz głupi, ale taki jest cel i kościół działa w dobrej wierze, bowiem tym sposobem kościół testuje ludzi czy są gotowi przyjąć prawdę, lecz jak widzimy ludzie są coraz bardziej bezmyślni i jeżeli oni traktują swoja ziemię jak śmietnik, to co zrobili by światu wewnętrznemu ? Ale tylko bardzo mała część kleru katolickiego jest wtajemniczona w związku z tym, ogromna większość kleru wykorzystuje tą instytucję finansowo, lecz to również ma swoje plusy, bowiem ten aspekt kleru skupia ludzką uwagę na tym co kocha najbardziej, na pieniądzu i delikatny świat wewnętrzny jest póki co bezpieczny.

Każde miejsce na ziemi w którym dochodzi do jakiś bardzo niewyjaśnionych fenomenów i mogło by ludziom sugerować istnienie wewnętrznego świata, jest zatem przez kościół uznawane za miejsce objawienia np. Maryi. Jestem też zdania, że bardzo mały segment naukowców również świadomie powiela tradycyjne dogmaty o ziemi jako planety złożonej z magmy i oczywiście propagują nam perspektywy dalekich planet z klimatem zbliżonym do ziemskiego, aby ateistów zbić z tropu odnośnie wewnętrznej ziemi. Tak więc, katolicyzm działa na płaszczyźnie duchowej, zaś naukowcy na ateistycznej i urok raju w niebie dla przeciętnych wierzących stanowi ich sens życia, natomiast ateiści również patrzą w niebo, lecz przez pryzmat materialistyczny.

Monument „Kula w kuli” i wiele innych detali architektonicznych świątyń chrześcijańskich oraz niektóre dogmaty religijne, są więc bardzo subtelnymi wskazówkami dla bardzo małej garstki mądrych ludzi, którzy dorośli umysłowo do poznania prawdy i posiadacz tej świętej wiedzy jest wtedy gotowy przejść na stronę dobra czyli do wnętrza ziemi. Ale ten misterny i bardzo mądry plan jest już prowadzony od setek lat i okruchy prawdy odnośnie ziemi kościół sporadycznie ludziom przedstawia.

Wskazówka druga:  Sklepienia i kolumny w katedrach gotyckich.

Lincolns_Inn_Vaulted_Ceiling_1_(4875999395)330B24AB7B854BFA947C274E04EA0461

Wszyscy ludzie posiadają pamięć genetyczną o podziemnym świecie krzemowych drzew i niektórzy wydobyli ją na światło dzienne, tworząc przepiękne dzieła architektoniczne i kolumny oraz sklepienia w katedrach gotyckich są tego najznakomitszym przykładem. Pamięć genetyczną w kontekście świata wewnętrznego przelał na papier sławny pisarz Juliusz Verne w książce pt. „Wyprawa do wnętrza ziemi”, w której wspomniał o gigantycznych grzybach ( muchomorach ) rosnących w centrum ziemi. Budowniczym gotyckich kościołów i Juliuszowi Verne lub innym wielkim artystom umysłowo do pięt nie dorastam, niemniej moja pamięć genetyczna odnośnie świata wewnętrznego objawiała się miłością do kryształów oraz minerałów i jaskinie zawsze wzbudzały we mnie ogromną fascynację.

14b1562e839fbbadc1c4fa98a6c9e523img_1319

Ale przejdę do faktów w kontekście podobieństw elementów architektonicznych katedr gotyckich z domniemanymi krzemowymi drzewami i jak możemy dostrzec ze zdjęć, kolumny oraz sklepienia do złudzenia przypominają mój koncept świata wewnętrznego, który jak wspomniałem został stworzony zrośnięciem się koron krzemowych drzew. Budowniczowie katedr mimowolnie lub świadomie ukazali go naszym oczom, aczkolwiek interpretacja tak bardzo osobliwych detali, leży już w gestii obserwatora i wnioski do jakich doszedłem są subiektywne.

arbol-sangre-dragon-dracaena-cinnabari-socotraPonadto, w liturgii katolickiej mamy wiele wzmianek odnośnie drzewa życia, lecz w sensie ofiary jaką złożył Jezus umierając na krzyżu, niemniej jest to bardzo subtelne nawiązanie do prawdziwego drzewa życia w centrum ziemi. Ostatnie zdjęcie przedstawia drzewa rosnące na wyspie Socotra niedaleko Jemenu i swoim kształtem wiele nie odbiegają od kolumn oraz sklepień gotyckich.

Reasumując, sama wiedza o istnieniu świata wewnętrznego nie jest przepustką do szczęścia i wiecznego życia, bowiem wraz z wiedzą muszą iść czyny i to jest najtrudniejszy proces ku drodze do wnętrza ziemi, a wymaga on od człowieka złożenia ofiary w formie kompletnego odcięcia się od współczesnej cywilizacji. W następnym felietonie zajmę się portalami prowadzącymi do wnętrza ziemi i gdzie one mogą się znajdować oraz więcej spekulacji odnośnie samego drzewa życia w centrum ziemi.

 

Prawdziwy las

Wszyscy zainteresowani ciekawymi oraz niekonwencjonalnymi hipotezami na temat historii ziemi, muszą koniecznie obejrzeć poniższy film i żeby nie zdradzać zbyt wiele, powiem tylko tyle, że mowa jest o drzewach jakie ponoć rosły na ziemi stosunkowo niedawno, zaledwie 200 lat temu i dorastały one do niewyobrażalnie gigantycznych rozmiarów. Majestatyczne sekwoje z Kalifornii w porównaniu z hipotetycznymi drzewami kolosami są dosłownie wielkości zapałek.

Autor filmu sugeruje, że pozostałościami po owych olbrzymich drzewach są wszystkie góry na świecie. Teoria bardzo nieprawdopodobna i chyba najbardziej fantastyczna z jaką się spotkałem, ale gdy spojrzymy na znajdującą się w USA formację skalną tzw. Devils Tower ( Wieża Diabła ), to można odnieść wrażenie, że jej kształt do złudzenia przypomina pień drzewa i podobne struktury znajdziemy w każdym zakątku ziemi.

DETOfromhighUSGS

Pod wodą również znajdują się analogiczne formacje i na zdjęciu po prawej widzimy wysokie na 1700 metrów wzniesienie znajdujące się u wybrzeży Szkocji. Na płaskie wzgórze tego typu mówi się Mesa od hiszpańskiego słowa stół i jedna z najsłynniejszych Gór Stołowych znajduje się w Afryce południowej, aczkolwiek w Polsce również mamy pasmo Gór Stołowych w Sudetach i niedaleko, po stronie Czeskiej natkniemy się na ogromne filary skalne nazywane potocznie Skalnym lasem. Więcej informacji na temat podwodnej formacji u zachodnich wybrzeży Szkocji w poniższym linku.

http://www.bbc.com/news/science-environment-36806038

Pasma górskie są zatem pniami antycznych drzew, niektóre mają płaskie powierzchnie jak Devils Tower, zaś większość szczytów jest postrzępiona i pomyślmy o górach w sensie ich wartości duchowych, bowiem Himalaje, ale też większość gór na świecie zawsze były miejscami świętymi, co wskazuje na to, że zanim olbrzymie drzewa zamieniły się w litą skałę, posiadały inteligencję i ponadto były domem żywych istot a pamięć o tym zdarzeniu przetrwała do czasów współczesnych, aczkolwiek w bardzo zniekształconej formie. W związku z tym, wszystkie szczyty na świecie, nawet nasza skromna Ślęża, lub Łysa góra są owiane tajemnicą, ponadto są miejscami o wielkiej i ponadczasowej wartość kultowej.

Co prawda Polskie góry w porównaniu z Alpami, Himalajami lub Andami są niezbyt okazałe, to jednak one posiadają tą samą mistyczną moc, ale proszę zwrócić uwagę na bardzo intrygujący fakt z nimi związany, bowiem większość znaczących szczytów i wzniesień w tym kraju jest zwieńczona jak nie krzyżem ( Giewont, Łysa Góra ) to kapliczką ( Ślęża ) bądź katedrą ( Jasna Góra ) lub nadano wzgórzu nazwę np. Góry świętej Anny a to oznacza nic innego, jak próbę ukrycia przez religię chrześcijańską jakiejś wielkiej tajemnicy przed nami.

Główna kwestia filmu odnośnie drzew mówi o tym, że struktura chemiczna tych gigantów nie bazowała na węglu, lecz na krzemie przez co drzewa osiągały kolosalne rozmiary, zaś po zagładzie relatywnie szybko zamieniły się w skałę.  W związku z tym, autor filmu zwraca szczególną uwagę na heksagonalne filary Devils Tower i podobne struktury znajdujące się u wybrzeży Irlandii oraz w Argentynie, a jak wiemy z biologii, włókna roślin w przekroju poprzecznym w powiększeniu mikroskopijnym są heksagonalne, aczkolwiek formacje z Devils Tower są kolosalnych rozmiarów. Oficjalna nauka twierdzi, że te kształty są dziełem erupcji lawy z wulkanów, ale czy lawa zastyga w tak uporządkowany, wręcz matematyczny sposób ? Tylko żywe istoty tworzą heksagonalne kształty i oprócz roślin robią też tak nasze pospolite pszczoły w ulach.

Zagadnienie związane ze składem chemicznym drzew gigantów jest bardzo istotne, bowiem piękne kryształy górskie ( kwarc ) są złożone z więzów krzemowych, przez co kwarc jest drugim po diamencie najtwardszym minerałem. W związku z tym, krzemowe drzewa pod żadnym względem nie przypominały współczesnych elastycznych i relatywnie delikatnych drzew, lecz były twardymi jak kwarc potężnymi roślinami i de facto kryształami.

Miłości ludzi do kamieni szlachetnych nie jest więc podyktowana estetyką bądź piękną refrakcją światła, lecz naszą pamięcią genetyczną o dawnym świecie, ale to już moja osobista spekulacja, niemniej otwiera się przed nami, wprost bajeczny obraz dawnej ziemi, który stawia pod znakiem zapytania dosłownie całą współczesną naukę i w dużym stopniu religie, choć warto poświęcić im więcej uwagi, bo niektóre wierzenia są jednak cennym źródłem informacji a zwłaszcza opisy biblijne.

Z materiału filmowego możemy się dowiedzieć następną niewiarygodną hipotezę a mianowicie, że do zagłady olbrzymich drzew przyczyniła się pozaziemska cywilizacja, która gigantyczne drzewa za pomocą jakiejś technologii wycięła a następnie pobierała z nich cenne surowce i to co obecnie pozostało z niegdyś cudownej ziemi jest w dosłownym tego słowa znaczeniu kamieniołomem.

Wspomniane na początku płaskie wzgórza zwane górami stołowymi ( Mesy ), są ściętymi pniami gigantycznych drzew, natomiast postrzępione szczyty górskie typu Alpejskiego lub Himalajskiego są zakończeniami drzew, które zostały złamane w wyniku eksplozji nuklearnych do których jak mówi autor doszło w 1816 roku.

W dalszej części filmu autor postuluje, że wulkany są gigantycznymi hałdami toksycznych odpadów pozostałych po eksploatacji i sporadycznie eksplodują lub dymią i jeżeli ktoś ma kłopot ze zrozumieniem narracji, to zapraszam do rzucenia okiem do niniejszego streszczenia, gdzie przy pomocy zdjęć kluczowe aspekty filmu są chronologicznie wyjaśnione.

http://rosettedelacroix.com/?p=2599

Oczywiście w kontekście kolosalnych drzew od razu na myśl przychodzi film „Avatar”, lecz w prawie każdej mitologii znajdziemy wątek drzewa życia i na przykład w wierzeniach Germańskich mowa jest o drzewie świata Yggdrasil , zaś świętym drzewem Słowian był majestatyczny Dąb. Węgrzy mają legendę o drzewie sięgającego nieba i wśród mieszkańców Syberii istnieje podobny przekaz i generalnie u wszystkich antycznych ludzi świata drzewa symbolizowały życie i bezpieczeństwo. Ponadto na fladze Libanu jest ogromny Cedr o którym są wzmianki w nowym oraz starym testamencie i naturalnie w biblii mamy koncept rajskiego ogrodu i drzewo jest tam postacią pierwszoplanową.

Jeżeli więc na ziemi rosły kiedyś kolosalne drzewa, które według autora filmu osiągały nawet 60 kilometrów wysokości, to prawda jest dosłownie dziwniejsza niż fikcja, bowiem w Kostaryce i na Syberii znajdują się skalne kule rożnej średnicy, począwszy od malutkich rzędu kilku centymetrów a skończywszy na kilkumetrowych olbrzymach i po uruchomieniu mojej wyobraźni doszedłem do bardzo śmiałego wniosku, że kule są skamieniałymi nasionami owoców potężnych drzew.

Na bardzo popularnym Amerykańskim forum konspiracyjnym „Godlike Production”, skąd pochodzi film nawiązała się interesująca dyskusja odnośnie tematu gigantycznych drzew i niektórzy są przekonani, że równie potężny musiał być ich układ korzenny, który z biegiem czasu zamienił się w labirynt jaskiń i słynna kryształowa jaskinia w Naica w Meksyku, jest reliktem po ledwie jednym korzeniu. Poniżej link do dyskusji na Godlike Production.

http://www.godlikeproductions.com/forum1/message3255692/pg1

Przy okazji w poniższym linku chciałbym zaprezentować niesamowite zdjęcia z jaskini znajdującej się w Wietnamie i choć nie jest tak spektakularna jak kryształowa jaskinia w Meksyku, to jednak jej ogrom zapiera dech w piersiach i zachodzi pytanie co jeszcze ziemia kryje w swoim wnętrzu ?.

son-doong-cave-26

http://www.filmsforaction.org/articles/real-underground-kingdom-that-has-existed-for-millions-of-years-went-unnoticed-until-recently/

Z góry przepraszam, że film jest w języku angielskim i na domiar złego, autor zdaje się jest pochodzenia rosyjskiego i jego akcent sprawia spore trudności ze zrozumieniem, ale forum Godlike Production, niestety również po angielsku jest bardzo dobrym źródłem ciekawych informacji i wówczas ze spokojem można poczytać co ludzie z całego świata sądzą na temat gigantycznych silikonowych drzew.

Teorie i hipotezy zawarte w filmie mogą być czystą fantastyką, lecz cechują się bardzo oryginalnym podejściem do historii ziemi i warto spojrzeć na świat przez pryzmat niekonwencjonalnych teorii, bowiem oficjalna nauka tj. geologia, biologia i astronomia w większości kłamie i paradoksalnie w tekstach religijnych znajdziemy więcej prawdy.

Chciałbym zwrócić jeszcze uwagę na zakończenie filmu, ponieważ niesie ze sobą bardzo optymistyczny przekaz, który jest prawdziwy i poniekąd zbieżny z moim głównym postulatem odnośnie człowieka a mianowicie, jesteśmy Bogami, aczkolwiek upadłymi i szansa na renesans człowieka jest wciąż możliwa, ale żeby to osiągnąć musimy szeroko otworzyć oczy i rozumy. Pozdrawiam.

 

 

 

Zapuść anteny

Może ta historia wyda się niektórym trywialna, ale moim zdaniem wymownie ilustruje jak bardzo ludzie są zażydzeni w sensie finansowym i jak bardzo mężczyźni stracili swoją tożsamość, co jest również rezultatem zażydzenia obyczajowego i żydzi de facto zwyciężyli, bowiem trzymają twardo za jaja, rozumy i kieszeń większość białych mężczyzn. Zanim pojąłem o co w tym wszystkim chodzi, to nie przywiązywałem do tego incydentu większej uwagi, a nawet byłem przekonany, że mam do czynienia z osobą o wybitnej inteligencji. Nie rozumiałem wielu oczywistych spraw, ponieważ jak większość białych mężczyzn, byłem całkowicie zdominowany przez kobiety i na wszystkie aspekty życia spoglądałem z płytkiej, emocjonalnej, egoistycznej, bezmyślnej kobiecej perspektywy i dopiero relatywnie niedawno mój mózg zaczął funkcjonować prawidłowo, po męsku.

Stało się tak za sprawą mojego kompletnego odejścia od katolicyzmu i zniewieściałej religii chrześcijańskiej, ponadto ograniczyłem oglądanie telewizji do minimum i najważniejszy aspekt powrotu do zdrowego myślenia, unikam kontaktu z kobietami, zaś od paru lat stronię nawet od rozmów z mężczyznami, bowiem większość z nich jest już całkowicie sfeminizowana i pierdolą jeszcze gorsze farmazony niż kobiety.

Z religiami, telewizją oraz z ludźmi dałem sobie zatem spokój i jest już znacznie lepiej z moim procesem myślenia przez co, łączenie faktów w logiczną całość jest łatwiejsze, ale żeby osiągnąć absolutną wolność umysłową i mądrość, musiałbym wyeliminować ostatni i najgroźniejszy element zła – pieniądz, lecz za życia jest to raczej niemożliwe w związku z tym, jestem uziemiony w finansowej rzeczywistości i tylko śmierć mnie od niej uwolni.

Mój bardzo dobry znajomy kilkanaście lat temu zapuścił brodę i byłem przekonany, że w ten sposób powraca do prawdziwej męskości i faktycznie z brodą znacznie lepiej się prezentował, zresztą każdy mężczyzną z zarostem budzi podziw i szacunek, a jeszcze lepiej mężczyzna wygląda z brodą i długimi włosami. Na marginesie dodam, że byłem wówczas pozbawionym wszelkiego zarostu, krótkowłosym sfeminizowanym lalusiem i prawie pedałem. Niestety jedynym impulsem do zapuszczenia brody przez tego człowieka, była oszczędność pieniędzy na maszynki oraz piankę do golenia, a gdy podliczał zaoszczędzone pieniądze, to w oczach zabłysła mu ta przysłowiowa iskra żydowskiej chciwości.

Początkowo byłem pod wielkim wrażeniem jego zmysłu finansowego, bowiem żyjemy w czasach gdy każdy grosz się liczy i nawet sam kupiłem maszynkę do strzyżenia włosów aby zaoszczędzić na fryzjerze, ale po wielu latach obserwacji natury ludzkiej i refleksji nad życiem doszedłem do smutnego wniosku, że ten człowiek co prawda wygląda wreszcie jak mężczyzna, lecz jego umysł jest zatruty żydowskim konceptem pieniądza i wówczas powstają tego typu i jeszcze gorsze skrajności. Dobre rzeczy nigdy nie idą w parze wobec tego, gdy ludzie zrobią krok w dobrym kierunku, to następny zrobią w tył i drepczą w miejscu.

1spartan-hoplite-pilos-helmetBroda oraz długie włosy są zewnętrznym atrybutem prawdziwego mężczyzny i od setek tysięcy lat, królowie, władcy i generalnie szlachta oraz mędrcy nosili długie włosy i brody, natomiast krótko ostrzyżeni byli niewolnicy oraz plebs. Niuanse historii co prawda czasem zmieniały modę w kontekście zarostu i włosów, ale gdy spojrzymy na antyczną Grecję, to każdy jeden wielki myśliciel, filozof, artysta, uczony lub bohater wojenny miał długie włosy oraz brodę a zwłaszcza, najlepsi wojownicy w historii świata, Spartanie szczycili się długimi włosami. Oczywiście wielu mężczyzn traci włosy procesem naturalnym i kompletnie łysieje ale kiedyś dla rekompensaty, zapuszczali jeszcze dłuższe brody, natomiast obecnie pełni kompleksów łysiejący mężczyźni golą głowę, twarz i sądzą, że łysa pała świadczy o wysokim poziomie testosteronu, gdy tymczasem wyglądają jak niemowlaki.

Ale to nie koniec paranoi, ponieważ wśród metro seksualnych, delikatnych lalusiów panuje trend, na depilację włosów z klatek piersiowych, a przecież włosy na klacie wskazują na wysoki poziom testosteronu i każdy mężczyzna powinien być z tego powodu dumny, ponadto kobiety owłosionych mężczyzn bardzo lubią. Chory fenomen usuwania włosów z klatki piersiowej oraz z intymnych części ciała, został wylansowany w filmach pornograficznych i jak nie trudno się domyślić, pornografia znajduje się również pod kontrolą żydowszczyzny. Pornografia jest zatem bardzo skutecznym narzędziem likwidacji męskości oraz kobiecości w białych narodach i generalnie wbija ludziom do głów, że zaspokojenie żądzy seksu jest najważniejszym celem życia.

Późniejsi bardzo skuteczni wojownicy ale jeszcze lepsi żeglarze Wikingowie, również zapuszczali długie włosy oraz brody i Mongołowie, twórcy największego imperium robili podobnie. Pochodzący z subkontynentu Indyjskiego Sikhowie, błędnie identyfikowani z muzułmanami z racji ich tradycyjnych turbanów na głowach, nigdy nie ścinają włosów i zarostu i ten zwyczaj przez każdego Sikha do czasów współczesnych jest wręcz religijnie przestrzegany. Ścinanie włosów i zarostu jest u Sikhów grzechem.  Warto nadmienić, że najlepszymi żołnierzami w Indiach są Sikhowie i stanowią elitę wojskową tego kraju ponadto, większość Sikhów preferuje dietę wegetariańską a ich potrawy są wyśmienite.

Podobnych przykładów jest mnóstwo i na koniec wspomnę, że długimi włosami oraz bujnym zarostem charakteryzowali się przodkowie Francuzów, waleczni Galowie i z pewnością nasi Słowiańscy również. Był bym zapomniał o Indianach północnoamerykańskich, ale do nich wrócę później, ponieważ w kontekście długich włosów, wiąże się z nimi bardzo ciekawa historia, która wymaga szczegółowego wyjaśnienia.

e8v3rzqmsuovDługie włosy i zarost od zarania dziejów wskazywały na mężczyznę wolnego, inteligentnego, odważnego i zwyczaj noszenia długich włosów przetrwał w szczątkowej, aczkolwiek w bardzo zniekształconej formie do lat 70 – tych ubiegłego wieku, gdy w USA powstał ruch długowłosych buntowników – hipisów. Hipisów z antycznymi władcami, wojownikami lub mędrcami łączyły już tylko długie włosy i nie posiadali żadnej mądrości, inteligencji oraz odwagi, bowiem w środowisku hipisowskim liczył się jedynie seks, narkotyki i ogłupiająca muzyka rockowa, niemniej jednak pacyfistyczne przekonania hipisów były godne pochwały.

Tyle z historii i choć panuje ostatnimi laty moda na noszenie brody, lecz z pewnością za kilka lat zniknie i przyjdzie jakiś nowy trend, aczkolwiek przypuszczam, że plebs będzie jeszcze więcej się tatuował, zaś włosy z głów będą skrupulatnie golone na łysą pałę. Dawno temu niewolnicy byli zatem pod przymusem strzyżeni i goleni, ponadto każdemu wypalano na ramieniu przynależność do właściciela, zaś współcześni niewolnicy z własnej woli robią poniekąd to samo z tą małą różnicą, że zamiast wypalania numeru, swoje ciało pokrywają coraz większą ilością tatuaży. Wobec tego, po tatuażach oraz krótkich włosach można obecnie zidentyfikować człowieka mniej inteligentnego, pochodzącego z niższych warstw społecznych, przeważnie przestępcę lub takiego, który wkrótce na tą ścieżkę wkroczy i posiedzi jakiś okres czasu w więzieniu, natomiast tatuaże u kobiet wskazują na prostytutkę lub na kompletną patologię.

Pokrywanie ciała tatuażami wbrew utartej, filmowej propagandzie, nie było u naszych przodków powszechnym zjawiskiem, a jeżeli już ktoś wykonywał tatuaż, to wyłącznie żeby upamiętnić pokonanie oceanu lub uczcić wygranie znaczącej bitwy. Dlatego też kładę nacisk na wyłączenie telewizora i nie sugerowanie się żydowskimi bzdurami filmowymi np. serialem „Wikingowie”, w którym prawie wszyscy bohaterowie są groteskowo wytatuowani.

Niektórzy twierdzą, że długie włosy pozwalają mężczyźnie osiągnąć wyższy pułap myślenia i uważają, że długie włosy są tymi przysłowiowymi antenami, które odbierają z otaczającego nas środowiska jakąś tajemniczą energię i przekazują ją do mózgu, a jak wiemy z techniki im wyższa (dłuższa) antena radiowa, tym lepszy odbiór oraz nadawanie sygnałów i faktycznie, owa teoria ma potwierdzenie w praktyce, bowiem długowłosi i brodaci antyczni Greccy myśliciele, stworzyli swoimi genialnymi mózgami podwaliny całej współczesnej cywilizacji.

Na poparcie tego argumentu, przybliżę intrygujące zdarzenie z okresu wojny w Wietnamie.

Armia USA podczas działań wojennych w dżunglach Wietnamskich, musiała prowadzić de facto wojnę partyzancką z żołnierzami komunistycznymi, ale partyzanci północnego Wietnamu tak doskonale potrafili się kamuflować i zacierać ślady w dżungli, że nie sposób było ich wytropić. W związku z tym, ktoś w armii USA zasugerował, żeby do tego celu zwerbować Amerykanów pochodzenia indiańskiego, bodajże pochodzących z plemienia Apaczów, a jak wiemy Indianie są doskonałym tropicielami i potrafią po najmniejszym śladzie trafić do celu lub upolować zdobycz i wszyscy Indianie mieli oczywiście długie włosy. Stworzono więc korpus Indian i przetestowano ich umiejętności tropicielskie, które sprawdziły się na medal, ale zanim zostali wysłani do Wietnamu, obcięto im włosy z powodów higienicznych i obowiązującej w każdym wojsku rutyny.

Niestety już podczas ich pierwszej misji zwiadowczej w dżungli okazało się, że korpus Indian jest bezradny i nie potrafili wytropić nieprzyjaciela. Całe przedsięwzięcie legło zatem w gruzach i porażkę przypisywano wielu czynnikom jak złej pogodzie, chorobom tropikalnym lub stresie związanym z działaniami wojennymi i świat o tym ciekawym zdarzeniu zapomniał, lecz kilkanaście lat później, niektórzy dociekliwi ludzie zaczęli drążyć temat i doszli do wniosku, że długie włosy Indian były odpowiedzialne za ich doskonałe umiejętności poruszania się w terenie i wspaniałe zdolności tropicielskie.

Wprawdzie współczesna nauka o człowieku twierdzi, że włosy podobnie jak paznokcie są martwą częścią ciała, ale ciało człowieka jest jedną wielką zagadką i wiele tajemnic jeszcze skrywa i bazując na doświadczeniach z Indianami w Wietnamie, można snuć domysły, że włosy nie są jednak martwe i obok czysto dekoracyjnej lub izolacyjnej funkcji, włosy są żywą częścią ciała ludzkiego i spełniają jakąś bardzo ważną rolę w naszym życiu. W związku z tym, powstała kontrowersyjna teoria która mówi, że włosy są przedłużeniem nerwów i długie włosy mężczyzny, wyzwalają w nim prawdziwą siłę, aczkolwiek nie fizyczną, lecz duchową. Indianie oraz wszyscy dawni ludzie notabene długowłosi są znani z tego, że żyli w relatywnej symbiozie z przyrodą, ponadto potrafili współżyć pokojowo w sprawiedliwych wspólnotach i najważniejszy aspekt, który łączy wszystkich pradawnych ludzi, to bezwarunkowa miłość do ziemi, zaś Indianie twierdzą, że są dziećmi świętej ziemi Gai. Włosy są więc naturalnymi antenami a im dłuższe tym lepsza transmisja energii ziemi do mózgu i wówczas, w człowieku kształtuje się nowa świadomość.

Co prawda długowłose kobiety zawsze słynęły z magicznych możliwości np. przewidywania przyszłości, były skarbnicami mądrości w kwestii lecznictwa i ziół, lecz generalnie miejscem kobiet było ognisko domowe i kobiety nie posiadają twórczego, technicznego, filozoficznego, artystycznego zmysłu. Długie włosy u kobiet spełniają więc rolę ozdobną, natomiast połączenie długich włosów i zarostu z twórczym męskim intelektem potrafiło wyzwolić w antycznym mężczyźnie zdolności tworzenia genialnej sztuki i nauki, dały mu odwagę i mądrość a przede wszystkim, długowłosy mężczyzna potrafił nawiązać mistyczną łączność duchową ze światem zwierząt i całą ziemską przyrodą.

Więcej pytań niż odpowiedzi zrodziło się zatem w temacie włosów i zarostu u mężczyzn, bo musimy mieć też na uwadze, antyczne wizerunki i przekazy odnoszące się do bogów, którzy zawsze byli opisywani lub graficznie przedstawiani jako długowłosi i brodaci mężczyźni. Dotyczy to większości tzw. pogańskich religii a także judaistycznych i na myśl przychodzą płaskorzeźby brodatych bogów Sumeryjskich i oczywiście wizerunek Jezusa, ale starszy od niego o tysiące lat, pogański Bóg kolokwialnie zwany świętym Mikołajem, zaś u Rosjan zwany prawidłowo Dziadkiem Mrozem, szczyci się długimi siwymi włosami i obfitą brodą i jak na bogów przystało, wszyscy posiadają wprost fantastyczne zdolności umysłowe. Można więc odnieść wrażenie, że im dłuższe włosy u mężczyzny, tym jego większa siła i łatwiejszy wzgląd do świata duchowego oraz innych tajemnic ziemi.

Jestem mężczyzną z długimi włosami i sądzę, że coś w tym jest na rzeczy. Przede wszystkim mam niesamowite sny, aczkolwiek krótko po przebudzeniu prawie zawsze je zapominam, ponadto czuję się kompletnie wyobcowany wśród ludzi i nie rozumiem ich trywialnych kłopotów. Oczywiście moja miłość do przyrody wraz z przyrostem włosów jest coraz większa i obecnie nawet muchy nie skrzywdzę. Dwa sny utkwiły jednak w mojej pamięci, ale nie przewidują przyszłości lub jakiś katastrof. W jednym śnie widziałem swój akt zgonu z datą śmierci 14 Luty 20.. roku i dwie ostatnie cyfry były niestety zamazane, ale z pewnością umrę w ciągu najbliższych 100 lat. W drugim proroczym śnie, słyszałem słowa skierowane bezpośrednio do mnie, które mówiły cytuję: „Jesteś Merkurym, a twoim znakiem jest żmija”, i do tego snu przywiązuję większą uwagę niż do pierwszego, bowiem śmierć jest nieunikniona, natomiast postać boga Merkurego oraz żmii przeplata się w wielu antycznych religiach i niosą one ze sobą bardzo ważny przekaz.

00c48c240530f9b1f65e8dc9ad64c43fW antycznych religiach Merkury jest wysłańcem samego Boga, którego siedzibą jest ponoć słońce a musimy pamiętać, że planeta Merkury znajduje się najbliżej potężnego słońca kojarzonego przez większość antycznych ludzi z mądrością i życiem, ponadto Merkury w antycznych opisach i przekazach trzyma w dłoni złotą laskę zwieńczoną dwoma wężami splecionymi w kształt litery S, i niektórzy twierdzą, że owa figura do złudzenia przypomina spiralę ludzkiego DNA. Słońce jest zatem mądrością, Merkury wysłannikiem, zaś żmija symbolizuje człowieka i przekaz snu jest dla mnie oczywisty. Musisz podążać ścieżką Bogów i głosić prawdę. Co robię w moim życiu Boskiego ? Szanuję przyrodę i uważam, że tylko tym sposobem jesteśmy zdolni ponownie wskrzesić w sobie, utraconą tysiące lat temu Boskość wobec tego, proces naprawy ludzkiego DNA polega na okazaniu bezwzględnej łaski i dobroci zwierzętom, lecz za tym muszą kryć się konkretne czyny w formie zaprzestania spożywania mięsa zwierząt. Odbiegam od tematu i czas wrócić do meritum.

Nie sposób ominąć zagadnień religijnych w moich rozważaniach, bowiem katolicyzm jest wrogiem długich włosów, choć idol miliardów ludzi rzekomy bóg Jezus miał piękne, długie włosy oraz brodę. Bynajmniej tak jest przedstawiany przez artystów. Dlaczego akurat w katolicyzmie, nie spotkamy księdza z długimi włosami ?

Bo długie włosy pozwalają czerpać mężczyźnie siłę potężnej i wiecznej ziemi. Katolicki kler jest tego faktu jak najbardziej świadom i dlatego, w hierarchii katolickiej długie włosy są absolutnym tabu i żeby odciąć przeciętnych mężczyzn od źródła prawdziwej siły, kler wykreował modę na ogolonego, krótkowłosego pedała i miliardy mężczyzn na świecie tą modę bezmyślnie powiela i w ten sposób stracili siłę. Obecnie mężczyzna długowłosy i brodaty jest uważany za prostaka i brutala, natomiast delikatny, zniewieściały, ogolony laluś jest wzorem piękna, mądrości i odwagi. Źródłem tego nieporozumienia jest katolicyzm i generalnie religia chrześcijańska, choć w kościele prawosławnym w Rosji, długie włosy i brody są atrybutem każdego popa oraz mnicha i być może tu leży tajemnica siły, odwagi i męstwa narodu Rosyjskiego ?

0_e4249_61cc9b6_orig

Obok klasycznego podbijania narodów za pomocą bomb i rakiet, istnieje drugi, bardziej skuteczny sposób zdobywania narodów, notabene bez krwawy i nie powodujący zniszczeń materialnych i religia chrześcijańska a zwłaszcza katolicyzm jest w tym najlepszy, bowiem likwiduje opór subtelnie, na płaszczyźnie obyczajowej. W Polsce wizerunek ogolonego pedała w sukmanie, zniszczył rzetelne męstwo i odwagę wśród Polskich mężczyzn i całe społeczeństwo dosłownie klęczy na kolanach jak niewolnicy. Ponadto zniewieściałe przekazy chrześcijańskie z naciskiem na uległość, przebaczanie, owczą śmierć, absurd z dziewiczym poczęciem, ewangelie o prostytutce Magdalenie itd. itp. w dosłownym tego słowa znaczeniu, totalnie wykastrowały męską odwagę i logiczne myślenie w białych narodach.

Wybitny strateg wojenny Sun Tzu powiedział te bardzo mądre słowa: „Zdobycie wroga bez użycia siły militarnej, jest największą sztuką wojenną”.  Żydzi za pomocą chrześcijaństwa dokonali tego, czego nie mogli zrobić najeźdźcy militarni i wszystkie nacje białego człowieka, zostały podbite seksem i homoseksualnym klerem. Proszę mi powiedzieć jaki wpływ na psychikę małego chłopca, wywrze wizerunek ogolonego, krótkowłosego, pseudo mężczyzny w sukmanie ?  W stu procentach ten mały chłopiec wyrośnie na homoseksualnego psychopatę, bowiem w Polsce już w szkołach a nawet w przedszkolach, mali chłopcy są uczeni owczej spolegliwości i nadstawiania dupy ku chwale Pana w niebie.

Pół biedy gdy mężczyzna jest krótko ostrzyżony, bo rzecz jasna włosy zawsze mogą ponownie wyrosnąć, ale gdy pod wpływem homoseksualnego kleru mężczyzna zostanie zamieniony w pedała, to już nic go nie uratuje i w ten sposób setki milionów ludzi i większość Polskich mężczyzn została pokonana przez pedała w sukmanie wobec tego,  w Polsce nikt na Żyda ręki nie podniesie, ponieważ nie ma mężczyzn.

Moda na ogolonego, krótkowłosego i sfeminizowanego pięknisia jest też podtrzymywana i promowana w środkach masowego przekazu. Spójrzmy chociażby na reklamy które, przedstawiają białego mężczyznę, prawie zawsze zdominowanego przez tzw. silną, mądrą, nowoczesną kobietę, zaś mężczyzna zachowuje się jak małe, niezdarne, zagubione dziecko ponadto, wysławia się po kobiecemu wysokim, sfeminizowanym, emocjonalnym tonem. Ubiór mężczyzn w reklamach woła o pomstę do nieba, bowiem przeważnie widzimy go w różowej koszulce i oczywiście w obcisłych spodniach i buty mężczyzn są na coraz wyższym obcasie. Jeżeli jednak w reklamach jest przedstawione męskie zachowanie, to odnosi się ono wyłącznie do przedstawicieli czarnej rasy.

Wykreowany w mediach oraz w kościele wizerunek białego mężczyzny jest zatem pozbawiony wszelkich cech męskich, aczkolwiek można odnieść wrażenie, że moda na brodę rekompensuje te straty, lecz ważny jest całokształt a nie półśrodki. W kontekście obecnej mody na brodę, mężczyźni popełniają podstawowy błąd i nie są konsekwentni w swych działaniach, bowiem ostatecznym celem musi być broda oraz długie włosy i dopiero wtedy mężczyzna będzie wyglądać poważnie. Mimo wszystko broda świadczy o tym, że coś dobrego w głowach zaczęło kiełkować, choć przypuszczam, że mężczyźni zapuszczają brody wyłącznie aby przypodobać się kobietom. Kobiety choć są bardzo próżne, to jednak w głębi serca wolą mężczyzn stanowczych, zaś delikatne lalusie i wypucowane cioty są przez kobiety wykorzystywane finansowo lub zastępują im przyjaciółki, zaś w łóżku taki osobnik jest oczywiście kompletnym zerem. Niektórzy mężczyźni byli świadomi tego, że wyglądem i zachowaniem pedała, tracą względy kobiece i tak się zrodził obecny trend na noszenie brody, przez krótko ostrzyżonych gogusiów, którzy wyglądają jeszcze gorzej niż przed całą transformacją i generalnie kobiety nie chcą mieć z tymi dziwolągami nic wspólnego, bowiem brodate ale krótkowłose indywiduum jest w środku nadal pedałem, a kobiety ze 100 kilometrów potrafią to wyczuć.

Duży jak nie największy wpływ na popularyzację mody na brodę, miały też medialne przekazy związane z tzw. terrorem islamskim, ponieważ trzeba przyznać tym ludziom wielką odwagę oraz żelazną determinację i większość z nich jest oczywiście brodata. Nie łudźmy się, większość zamachów terrorystycznych jest dziełem zachodnich służb wywiadowczych, ale jeśli dojdzie do zamachu z udziałem Araba, to jest on jak najbardziej uzasadniony, zachodnią w tym naszą agresją militarną na ich ojczyzny i mężczyźni Arabscy i Afgańscy mają wszelkie powody do zemsty i są w tym wytrwali do samego końca. Oni kierują się męską zasadą, że cel uświęca środki i są w stanie oddać własne życie w obronie ideałów.

Podświadomie zachodnim mężczyznom i Polskim również, to męskie zachowanie imponowało a białym kobietom jeszcze bardziej w rezultacie czego, biali mężczyźni aby podlizać się kobietom zapuszczają brody, ale za tym zachowaniem nie kryją się żadne konkretne – męskie czyny i cioty są nadal ciotami oraz hipokrytami. W związku z tym, białe kobiety z braku prawdziwych mężczyzn, preferują coraz bardziej mężczyzn z krajów Arabskich i niekiedy wolą żyć oraz zakładać rodziny z domniemanymi terrorystami. Bo tam jest akcja i coś ciekawego się dzieje, natomiast relacja z ciotą z choćby z metrową brodą, nie przyniesie kobiecie żadnego podniecenia emocjonalnego oraz stymulacji umysłowej i choć często krytykuję w moich felietonach białe kobiety, to jednak one potrafią czasem bardzo pozytywnie zaskoczyć nawet największego pesymistę. Szkoda tylko, że do zagadnień politycznych kobiety podchodzą prawie zawsze emocjami i uczuciami zamiast chłodnym i obiektywnym rozumem, ale ta sytuacja niebawem ulegnie znaczącej poprawie i tu także wróci zdrowy rozsądek.

Zagadka współczesnej białej kobiety polega na tym, że każda jedna w głębi duszy pragnie być totalnie zdominowana przez mężczyznę przez duże M, którego spotkamy już tylko w świecie Arabskim. Białe kobiety wykazują się w tym przypadku wielką mądrością, ponieważ chodzi tutaj o zwykłe przedłużenie gatunku i zdrowe psychicznie potomstwo i tylko Arabski mężczyzna jest w stanie przekazać potomstwu, krzepką dawkę genów bez odchyłów homoseksualnych. Można odnieść wrażenie, że żydowszczyzna wygrała w białych nacjach, lecz mimowolnie wyzwoliła męskość w świecie Arabskim i jestem pewien, że białym kobietom ten istotny fakt nie umknął uwadze i przed nami dopiero początek bardzo ciekawego losu człowieka, aczkolwiek rola białych mężczyzn moim zdaniem skończyła się z kretesem i słabsi muszą ustąpić miejsca silniejszym. Jesteśmy świadkami zwykłej ewolucji, ponieważ przyroda od milionów lat w ten sposób uzdrawia świat zwierząt i gatunek ludzki.

Wracając do rzeczywistości. Białych mężczyzn żydowszczyzna religijna i obyczajowa wykreowała zatem na pospolitych debili i pedałów, natomiast czarnych na geniuszy i najgorsze w tym wszystkim jest to, że współcześni biali mężczyźni z jednej strony staczają się do poziomu zwierzęcego naśladując murzynów z Ameryki, zaś z drugiej strony, naśladują sfeminizowany styl zachowania telewizyjnych celebrytów i nie zapomnijmy o wbijaniu do głów młodych chłopców absurdów katolicko – chrześcijańskich. Wobec tego, Polska katolicka armia pedałów, ciot i kapelanów nie zagrozi już nikomu, ewentualnie głupki zostaną wysłane na Bliski wschód, aby odwalać za Żydów krwawą robotę i goje z pewnością zginą, już z samego strachu przed oddaniem pierwszego strzału na prawdziwej wojnie. Polscy wykwintni ułani na konikach i reszta zachodniego wojska, do pięt nie dorasta pod względem odwagi przeciętnemu Arabowi uzbrojonemu nawet w procę, bowiem męstwo i odwaga nie polega na bombardowaniu z tysiąca metrów szpitali, domów i szkół, lecz na równej walce na nóż lub miecz i Polski ułan dosłownie zesrał by się ze strachu, bo te ciule tylko na katolickich paradach butnie i odważnie wyglądają.

Jacy zatem mężczyźni potrafią skutecznie bronić swojej ziemi jak lwy, mimo bardzo słabego uzbrojenia i agresji największych mocarstw ? Są to przeważnie brodaci i w wielu przypadkach długowłosi Arabowie oraz Afgańczycy. Przykład męstwa ojców w świecie Arabskim jest tak wielki, że ich mali synowie mają odwagę stanąć naprzeciwko czołgu żydowskiego w Palestynie i rzucić w niego kamieniem.

Jak myślicie, co robili chrześcijańscy misjonarze w Ameryce północnej, gdy udało im się przekonać przeważnie siłą rdzennych mieszkańców do kultu żydowskiego boga ? Pierwsze co zrobili, to obcinali wszystkim chłopcom i mężczyznom długie włosy, ponieważ wiedzieli, że mężczyzna z długimi włosami posiada świętą łączność z matką ziemią i w jej obronie, długowłosy mężczyzna zniszczy każdego wroga, zwłaszcza takiego który bredzi, że we wnętrzu ziemi znajduje się piekło zaś w niebie raj. Chrześcijańscy żydowscy misjonarze, powtarzali ten proces z każdym napotkanym pierwotnym ludem na ziemi, z naszymi Słowiańskimi przodkami także i z Germańskimi również, a jeżeli stawiali opór jak np. Prusowie, to ich mordowali imię Żyda w Niebie. Proszę zatem zapamiętać kluczową kwestię. Wszyscy pierwotni ludzie potocznie zwani poganami, czcili ziemię ponad wszystko i długie włosy pozwalały im ze świętą ziemią dosłownie rozmawiać !

P.S. Muszę się przyznać, że jestem poniekąd hipokrytą a nawet tchórzem, choć co prawda posiadam długie włosy, lecz brody jeszcze nie zapuściłem i raczej w Polsce tego nie zrobię. Jest to spowodowane czynnikiem osobistym, bowiem moja karnacja skóry jest trochę ciemniejsza od karnacji skóry przeciętnego Polaka w związku z tym, musimy mieć na uwadze wylansowaną w telewizji, Polską histerię anty arabską i wyjście na ulicę z obfitą czarną brodą i długimi włosami wiąże się z poważnym ryzykiem. Same moje długie włosy budzą już u niektórych jakieś sceptyczne spojrzenia i podejrzenia przypuszczam, że w kontekście patriotyzmu, przynależności narodowej oraz inklinacji religijnej, natomiast czarna broda mogła by wzbudzić wobec mnie, zwykłą agresję prymitywnego katolsko – kibolskiego motłochu notabene ogolonego na łyse pały. Trzeba zatem bardzo uważać, zwłaszcza gdy się człowiek znajdzie na mieście po mszy niedzielnej lub po meczu piłki nożnej, bo wówczas, ta hołota jest w stanie rzucić się na każdego mężczyznę, który odbiega od katolickiej, pedalskiej normy – krótkich włosów i braku zarostu.

W Polsce, długie włosy i broda jak wspomniałem kojarzą się wielu ludziom z prymitywem i terrorystą Arabskim, lub narkomanem, ponadto ludzie indoktrynowani wizerunkiem wypucowanego i krótkowłosego księdza twierdzą, że długowłosy i zarośnięty mężczyzna jest poganinem, heretykiem lub członkiem jakieś podejrzanej sekty religijnej, czyli wrogiem naszej Polskiej wiary ojców cudownego katolicyzmu i akurat w moim przypadku ten fakt się zgadza. Oczywiście moja starsza fanatyczna katolicka matka, ze strachu po prostu by umarła, ale najpierw wezwała by katolickiego egzorcystę, żeby modlitwami i wodą święconą wypędzić ze mnie długowłosego, brodatego pogańskiego szatana.

Mam tendencję do przejaskrawiania niektórych faktów, bo jednak emocje mną jeszcze kierują i później plotę bzdury i niektóre wnioski w kontekście długich włosów oraz brody mogą być chybione, niemniej sytuacja w Polskim ciemnogrodzie, z mojego punktu widzenia tak mniej więcej obecnie wygląda. Pozdrawiam.