Tajemnice świata

Posłaniec Boga i płynny metal – Merkury

Zakup termometrów rtęciowych przez przeciętnych ludzi jest już niemożliwy i sprzedaż rtęci,  w internetowych sklepach z odczynnikami chemicznymi jest surowo zabroniona, ale nie jest to podyktowane troską o nasze zdrowie w razie zbicia się termometru i wylaniu paru kropel toksycznej rtęci na podłogę.

Wylanie na dywan kilku mililitrów rtęci zawartej w termometrze, nikomu krzywdy nie zrobi i takie przypadki zdarzały się w domach niezmiernie rzadko, ponieważ termometry rtęciowe były dość solidnie skonstruowane i trzeba by porządnie rzucić takim termometrem o podłogę, by się rozbił.

Rtęć jest jedynym metalem występującym w stanie płynnym w temperaturze pokojowej, ponadto ten osobliwy metal ma niesamowite własności elektryczne, które za sprawą zakazu handlu rtęci zostały utajnione, i na zawsze odebrano amatorom konstruktorom możliwość eksperymentowania i odkrycia nowej formy energii lub napędu. W kręgach twórców teorii spiskowych natknąłem się na hipotezę, która mówi o tym że Niemieckie pojazdy latające z końca II wojny światowej tzw. foo – fighters, czyli Hitlerowskie latające talerze osiągały fenomenalną szybkość i zwrotność, dzięki zastosowaniu napędu bazującego właśnie na rtęci.

Kwestię z hipotetycznymi Niemieckimi latającymi talerzami zostawię w spokoju i chciałbym omówić inną ciekawą własność rtęci o której usłyszałem w czasach komunistycznych, około roku 1981. Uczęszczałem wtedy do szkoły technicznej i prawdopodobnie któryś s z kolegów elektroników powiedział mi, że można radykalnie polepszyć odbiór fal radiowych przez radio wlewając rtęć do anteny, która jest najczęściej wykonana z cienkiej rurki aluminiowej i przypomina spłaszczoną literę O. Mowa jest o zwykłej antenie radiowej, czyli o dipolu.

Miałem wtedy akurat dość pokaźną ilość rtęci w domu i wziąłem się za konstrukcję anteny wspomaganej rtęcią. Eksperyment niestety mi nie wyszedł i o sprawie wkrótce zapomniałem. Od tamtego czasu minęło dziesiątki lat i o właściwościach rtęci znowu zacząłem niedawno myśleć, ponieważ na jednym z amerykańskim forum z teoriami spiskowymi, przeczytałem interesujący wpis w którym autor opisuje historię pewnego Rosjanina i jego anteny radiowej wypełnionej rtęcią.

Działo się to bodajże w latach komunistycznych w dawnym Związku Radzieckim i anonimowy bohater opowieści, był bardzo sfrustrowany słabym odbiorem stacji radiowych, a że mieszkał w małym Syberyjskim miasteczku, to wiadomości radiowe były jego jedynym źródłem informacji o świecie.

Na Syberii mieszkają geniusze w związku z tym, mężczyzna postanowił skonstruować antenę wypełnioną rtęcią, i po ponownym zamontowaniu anteny na dachu, ku swojemu wielkiemu zdziwieniu jego radio zaczęło odbierać stacje radiowe nadające z dalekiej Europy zachodniej. Radość mężczyzny nie trwała jednak zbyt długo, ponieważ kilka dni po uruchomieniu radia, do jego domu przyjeżdża oddział wojskowy i rekwiruje antenę oraz radio. Opowieść na tym się kończy i nie wiadomo czy mężczyzna został aresztowany lub ewentualnie zlikwidowany.

Nurtujące jest jednak pytanie, w jaki sposób wojsko dowiedziało się o antenie wypełnionej rtęcią, skoro w tamtych czasach rtęć była nawet w krajach komunistycznych produktem legalnym i stosunkowo łatwo dostępnym.

Prawdopodobnie siła ściągania fal radiowych przez jego prostą antenę była tak potężna, że zakłócała pracę wojskowych urządzeń nadawczo odbiorczych, lub wywiad wojskowy obawiał się że mężczyzna zacznie bliżej interesować się tajemniczymi właściwościami rtęci i odkryje, że rtęć można użyć do konstrukcji wręcz fantastycznego napędu pojazdów latających. Nowy i czysty napęd, którego sercem była by rtęć, gruntownie zrewolucjonizował by wówczas światowy transport i każdy inny aspekt naszej morderczej rzeczywistości.

Ale to są już moje osobiste spekulacje, lecz gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze i w tym przypadku o największe światowe fortuny, zdobyte z wydobycia i przeróbki ropy naftowej w paliwo napędzające świat, za które ludzie płacą krwią.

Rtęć zastosowana w napędzie zbliżyła by ludzkość do gwiazd i do samego Boga, ponieważ bóg we wszystkich antycznych religiach był utożsamiany z gwiazdą Słońcem.

Od najbliższej słońcu planety Merkury, pochodzi więc grecko-rzymska legenda o boskim posłańcu Merkurym i właśnie z tego  powodu, rtęć została nazwana w języku angielskim mercury. Warto nadmienić, że w potocznej angielskiej gwarze, na ten fascynujący metal mówi się quicksilver i w dosłownym tłumaczeniu oznacza szybkie srebro, od możliwości zwinnego latania przez mitycznego Merkurego.

Gwiazdor jest prawdziwą postacią

Na świecie istnieją już tylko trzy państwa, w których nie ma żydowskiego banku centralnego i jest to Kuba, Korea północna oraz Iran. Moim skromnym zdaniem Kuba długo nie pociągnie i władcy tego kraju, powoli przygotowują ekonomię i urabiają ludzi na przyjęcie pierwszych żydowskich pasożytów finansowych, natomiast los Korei północnej jest także przesądzony i pod naciskiem komunistycznych Chin, USA i Rosji w perspektywie kilku lat, w Korei północnej zacznie również funkcjonować żydowski bank centralny.

Korea północna oraz Kuba są małymi peryferyjnymi państwami, i żydom tak naprawdę nie śpieszy się z zainstalowaniem w nich swoich ludzi, natomiast strategicznie położony Iran, z ponad 80 milionową populacją stanowi realne zagrożenie dla żydowskich mafijnych interesów, ponieważ jeżeli naród Irański jest wolny od płacenia procentów (haraczu-lichwy) od pobieranych kredytów, i ten kraj jest stosunkowo zamożny, to przykład wolnego i suwerennego finansowo Iranu, może być zastosowany w szerokim świecie, a zwłaszcza w sąsiednich państwach muzułmańskich, które jeszcze niedawno prowadziły suwerenną politykę finansową w oparciu o tzw. bankowość islamską. W bankowości islamskiej, udzielanie kredytów na procent i drukowanie pieniędzy bez pokrycia w złocie bądź srebrze, jest surowo zabronione!.

Czas pokaże czy Iran wytrwa poważne sankcje gospodarcze, prowokacje oraz groźby wojny, ale mając na uwadze fakt, że kontrola własnej waluty w tej materialistycznej rzeczywistości jest prawdziwym skarbem, a naród Irański jest stary i mądry, to oni nigdy nie oddadzą żydom władzy nad swoim pieniądzem, bo to oznaczało by zniewolenie i de facto śmierć narodu.

Teraz już wiecie dlaczego na Iran trwa światowa nagonka i wściekłość żydów w stosunku do Iranu jest największa. Brak możliwości dyktowania Iranowi polityki finansowej, z pewnością doprowadza żydow do szału, i głównym powodem żydowskiej obsesji na punkcie Iranu, jest nieznany epizod z antycznej historii, który zwiastował koniec rajskiej egzystencji ludzi na Ziemi. Irańczycy są dalekimi potomkami Arian i tysiące lat temu, na terenie obecnych Chin i Syberii toczyli już wojnę defensywną, z żydowsko Chazarskim diabelskim nasieniem i wprawdzie Arianie zostali wówczas pokonani, ale żydzi są mściwi i nigdy nie darują narodowi Irańskiemu odwagi, z jaką ich Aryjscy przodkowie potrafili się bronić.

Struktury obronne Arian przetrwały do czasów współczesnych w formie tzw. wielkiego muru Chińskiego i jeszcze większych kamiennych wałów na Syberii. Mur został wzniesiony przez antycznych Arian, którzy po klęsce uciekali z Chin na północ i w trakcie wieloletniego odwrotu, Arianie budowali za sobą mury obronne i inne imponujące fortyfikacje. Warto dodać, że zanim doszło do inwazji i konfliktu, pokojowo nastawieni i genialni architekci Arianie, stawiali na całym obszarze Chin i Azji południowej ogromne piramidy.

Po przegranej wojnie Arianie rozeszli się po całej ziemi i niewielka ich grupa udała się na daleką północ do Arktyki, gdzie w okolicach bieguna północnego, odkryli wejście do bajkowej podziemnej krainy Agarthy, w której żyją w pokoju i dostatku do dnia dzisiejszego. Podczas wędrówki przez Syberię, Arianie zaobserwowali migrację stad reniferów na północ, co ich bardzo zainteresowało i doszli do wniosku, że trzeba iść za reniferami, ponieważ one instynktownie podążają w kierunku cieplejszych terenów, gdzie będzie więcej pokarmu roślinnego. Renifery tolerowały towarzystwo ludzi, ze względu na wegetariańskie zwyczaje pokarmowe Arian i Arianie stali się częścią wielkiego stada reniferów. Ludzie i zwierzęta żyli w symbiozie i pomagali sobie wzajemnie, w trudnej wędrówce przez lodowatą Arktykę, aż w końcu renifery wskazały Arianom wejście do Agarthy.

Po dojściu do celu, nastał czas pożegnania wiernych zwierzęcych przyjaciół, lecz więzy miłości pomiędzy ludźmi a reniferami były nie do rozerwania, a zwłaszcza dzieci bardzo kochały małe renifery i płakały na myśl o rozłące z nimi. W związku z tym, kilka młodych zwierząt udało się z dziećmi do Agarthy i wśród tych dzieci był mały chłopiec o imieniu Gwiazdor. Z wdzięczności za uzyskaną pomoc, Arianie obrali renifera za symbol swojej wspaniałej podziemnej cywilizacji.

Święty Mikołaj, czyli sympatyczny Gwiazdor lub jego rosyjski odpowiednik dziadek mróz, jest więc prawdziwą postacią i jest to jeden z mieszkańców Agarthy, który z nostalgii za życiem na powierzchni ziemi w towarzystwie wiernych reniferów, odwiedza sporadycznie ludzi, ale on kontaktuje się już tylko z czystymi duchowo małymi dziećmi.

Gwiazdor istnieje i pochodzi z Agarthy, ponieważ kojarzymy go z siłami nadprzyrodzonymi, ale najbardziej utkwił nam w głowach wizerunek gwiazdora, który przedstawia brodatego mężczyznę, o śnieżno białej karnacji skóry i niebieskich oczach, co wynika z przebywania organizmu z dala od palących skórę promieni słonecznych, jakie występują na powierzchni ziemi.

Umiarkowana iluminacja, a właściwie półmrok jaki panuje w Agarcie, przyczynił się do tego, że ciała ludzi nie wytwarzają ochronnej melaniny, która jest odpowiedzialna za brązowienie ciała i skóra mieszkańców Agarthy, jest biała jak kartka papieru. Źródło światła w podziemnym świecie, nie emituje fal ultrafioletowych i nie niszczy organizmów, przez co ludzie i zwierzęta żyją setki, a być może tysiące lat. Ucieczka Arian z powierzchni ziemi okazała się zatem błogosławieństwem, i exodus Arian można określić mianem – ucieczki z raju, do Nieba.

Światowe rządy wiedzą o istnieniu wejścia do podziemnej krainy szczęścia i dobrobytu w której przebywają wysoko zaawansowani duchowo i technologicznie Arianie, i dlatego też cały region Arktyki jest terenem zmilitaryzowanym. W związku z tym, dla zmylenia opinii publicznej USA, Kanada, Norwegia oraz Dania, prowadzą pozorną rywalizację militarną i ekonomiczną z Rosją w tym regionie, ale w rzeczywistości wszystkie te państwa wspólnie pilnują Arktykę przed niepowołanymi intruzami, którzy chcieli by uciec z żydowskiego piekła na powierzchni ziemi i dotrzeć do podziemnej Agarthy. Sprawa wygląda podobnie z południowym wejściem do Agarthy, i cały kontynent Antarktyczny znajduje się również pod kontrolą wojskową największych mocarstw światowych.

Kwestia kto z władców tego świata wie o istnieniu Agarthy, jest dość skomplikowana i jestem winien sprostowania. W strukturach światowych rządów, są świetnie zakonspirowani dobrzy ludzie – elity nad elitami, wywodzący się z kręgów naukowych, religijnych, politycznych i wojskowych, którzy w bardzo wyrafinowany sposób strzegą dostępu do Agarthy przed nami przeciętnymi ludźmi, albowiem dusza prawie każdego dorosłego człowieka, w mniejszym lub większym stopniu jest zatruta pieniądzem, chciwością i niewinnym zwierzętom wyrządzamy okropny ból.

Wszyscy jesteśmy już właściwie żydami, a tacy ludzie nie mają wstępu do boskiej podziemnej Agarthy, ponieważ w mgnieniu oka zamienili by idylliczne pokojowe życie, bez pieniądza, chorób i przelewu krwi, w taki sam koszmar jaki zgotowali sobie i zwierzętom na powierzchni. Patrzcie zatem głęboko w oczy małych dzieci i uważnie słuchajcie ich słów, bo przez nie przemawia prawda i miłość i coś bardzo ważnego odnośnie dzieci, powiedział już kiedyś brat Gwiazdora – Jezus.

Złote kopuły i energia z ziemi

W połowie 18 wieku, Holenderski fizyk i matematyk Pieter van Musschenbroek z Lejdy, wymyślił wczesny kondensator w formie tzw. butelki Lejdejskiej, która potrafi akumulować energię elektryczną, natomiast w 20 wieku Amerykański fizyk holenderskiego pochodzenia Robert J. Van de Graaff, skonstruował nowy rodzaj generatora elektrostatycznego.

W prostocie tkwi geniusz techniczny i maszyna elektrostatyczna Van de Graaffa składa się z dwóch ruchomych rolek, po których porusza się pas lateksowy i okrągłej metalowej czaszy, najczęściej kuli. Głównie od rozmiarów kuli zależy wysokość wytwarzanego napięcia, aczkolwiek napięcie można także zwiększyć, zwiększając odległość pomiędzy rolkami.

Generator Van de Graaffa wytwarza bardzo wysokie napięcie rzędu setek tysięcy a nawet milionów Voltów, lecz o małym natężeniu i ta ciekawa maszyna służyła fizykom nuklearnym, do nadawania cząstkom nuklearnym dużej energii kinetycznej, ale z biegiem czasu opracowano cyklotrony i generator Van de Graaffa stracił na znaczeniu. Generatory Van de Graaffa są obecnie używane jedynie w szkołach na zajęciach fizyki podczas których są demonstrowane ciekawe efekty elektrostatyczne np. ze stojącymi włosami.

Prawdopodobnie dawno temu na terenie obecnej Rosji, stały kolosalnych rozmiarów generatory Van de Graaffa, które wytwarzały energię elektryczną i ładowały połączone szeregowo dużych rozmiarów butelki Lejdena. Ta wymarła cywilizacja w jakiś zapomniany już sposób, potrafiła przetworzyć impuls elektryczny z butelek Lejdenowskich o bardzo dużym natężeniu, w użyteczne i niewyczerpalne źródło energii elektrycznej.

Do czasów współczesnych po wielkich generatorach Van de Graaffa pozostał trwały, aczkolwiek szczątkowy ślad w formie Rosyjskich cerkwi prawosławnych, zwieńczonych wspaniałymi złotymi kopułami.

Van de Graaf oraz van Musschenbroek nie wymyślili zatem nic nowego, albowiem ponowne wskrzeszenie tych dwóch ciekawych urządzeń elektrycznych, było możliwe za sprawą natchnienia duchowego, a raczej zdolności przywołania w sobie pamięci genetycznej o osiągnięciach technicznych naszych dawnych genialnych przodków, którzy zamieszkiwali onegdaj wielką Syberię.

Zasada działania generatora Van de Graafa jest stosunkowo prosta, i bardzo pomocna w zrozumieniu całego procesu wytwarzania energii elektrostatycznej przez to urządzenie, jest tabela trybo elektryczna. Tabela ilustruje zdolność z jaką rożne materiały tracą lub zyskują elektrony i to jest kwintesencja elektrostatyki.

Kluczowe elementy generatora a mianowicie pas i dwie rolki są elektrycznie neutralne i cała akcja elektrostatyczna zaczyna się po wprawieniu maszyny w ruch. W trakcie ruchu, rolka nylonowa traci elektrony na rzecz pasa lateksowego i nabiera wówczas bardzo silnego ładunku dodatniego, natomiast wewnętrzna strona pasa lateksowego staje się ujemna.

Rolka nylonowa wytwarza silne dodatnie pole elektryczne, które przyciąga elektrony. Elektrony wędrują z ziemi przez grzebień i pragną połączyć się z dodatnią rolką, lecz pomiędzy rolką a grzebieniem znajduje się pas. Elektrony są więc poddawane bardzo silnemu dodatniemu polu elektrycznemu, które nadaje im dużą siłę kinetyczną. Elektrony za sprawą silnego pola dodatniego wytwarzanego w rolce są dosłownie wstrzeliwane w struktury kowalencyjne lateksu i w trakcie tego procesu wytwarzają z powietrza plazmę, w formie pięknej niebieskiej poświaty. Warto dodać, że generator produkuje niewielkie napięcie nawet bez podłączenia z ziemią, lecz pełną moc osiąga dopiero po uziemieniu.

 

Naładowana ujemnie zewnętrzna i wewnętrzna strona pasa przesuwa się do góry i napotyka rolkę teflonową, która z łatwością wychwytuje wewnętrzne elektrony i staje się silnie ujemna. Naładowana ujemnie rolka teflonowa wytwarza silne ujemne pole elektryczne, które odpycha elektrony z zewnętrznej strony pasa. Wypchnięte elektrony wędrują przez górny grzebień do zbiornika (kuli) i przy okazji wytwarzają również plazmę. Maszyna Van de Graaffa jest w zasadzie pompą elektronów i ładunek elektrostatyczny zebrany przez sferę, może osiągnąć miliony volt.

Generatory Van de Graaffa własnej konstrukcji. Pracuję obecnie nad trzecim generatorem o znacznie większych gabarytach i lepszych osiągach. Blisko metrowej średnicy kula, będzie zamontowana na 2 metrowej kolumnie ze szkła akrylowego (pleksi).

 

 

 

 

 

W poszukiwaniu El Dorado

Na pograniczu Peru i Boliwii w dżungli Amazońskiej żyją niewielkich rozmiarów ptaki z rodziny zimorodkowatych, które wiją gniazda w położonych nad brzegami rzek, stromych ścianach skalnych i nie było by w tym nic dziwnego, ponieważ wiele gatunków ptaków gnieździ się w skałach, lecz te ptaki robią rzecz niemożliwą, na co zwrócił uwagę brytyjski podróżnik, archeolog i oficer Percival Harrison Fawcett. Amerykański dziennikarz David Grann w książce pt. „Zaginione miasto Z”, opisał Amazońskie przygody Fawcetta, który odnotował zaskakujący fakt, a mianowicie wejścia do gniazd są idealnie okrągłe i wyglądają jak dziuple wydrążone w drzewach, co wyklucza ich naturalne pochodzenie związane z atmosferyczną erozją skał.

Na pytanie w jaki sposób ptaki są w stanie stworzyć gniazda w twardej skale, P.H. Fawcett usłyszał od tubylców bardzo ciekawą historię, którą najpierw zlekceważył i uznał za bajkę, lecz niebawem Indianie opowiedzieli mu inną opowieść i stwierdził, że ma do czynienia z prawdą.

Z relacji naocznych świadków wynika więc, że ptak po wypatrzeniu optymalnego miejsca na założenie gniazda, przylatuje do skały z listkami w dziobie i następnie okrągłymi ruchami pociera liśćmi powierzchnię. Ptak powtarza tą czynność kilkanaście razy, po czym przylatuje w to samo miejsce już bez liści i z łatwością wydłubuje dziobem skałę tak jak by była z gliny. Po wydłubaniu wstępnego otworu, ptak ponownie zbiera liście, pociera nimi skałę i pogłębia wewnętrzną część dziury, aż będzie wystarczająco obszerna na założenie komfortowego gniazda.

Fawcett nie udziela szczegółowych informacji odnośnie nazwy rośliny z której pochodzą liście, niemniej tubylcy twierdzą że jest to niepozorna 30 centymetrowa roślina z ciemno czerwonymi liśćmi.

Liście zawierają zatem jakąś cudowną substancję uplastyczniającą skały i nie tylko, ponieważ według drugiej opowieści Indian, pewien farmer jechał na koniu przez las i w bliżej nie wyjaśnionych okolicznościach stracił konia i był zmuszony iść na pieszo parę kilometrów przez gęste zarośla, a na butach miał założone żelazne ostrogi. Po dojściu do celu farmer ku swojemu wielkiemu zdziwieniu spostrzegł, że jego ostrogi są w cząstkowym stanie i wyglądają jak by zostały rozpuszczone w kwasie.

P.H. Fawcett bazując na tych dwóch intrygujących historiach doszedł do wniosku, że liście tej niesamowitej rośliny mają coś wspólnego ze znajdującymi się w Peru i Boliwii tajemniczymi ruinami Inków, a dokładnie z ogromnymi murami obronnymi złożonych z wielkich kamiennych głazów. Ważące wiele ton ogromne kawałki skał zostały tak dokładnie obrobione, że każdy element muru pasuje do siebie idealnie.

Mury i inne antyczne budowle Inków składają się z tysiąca głazów o nieregularnych kształtach, ale przecież Inkowie nie znali żelaza w związku z tym, Fawcett wywnioskował, że do obróbki kamieni Inkowie używali liści wspomnianej rośliny, które rozpuszczali w wodzie lub innym płynie i po posmarowaniu krawędzi kamieni płynem, kamienie miękły i można było wtedy z łatwością formować dowolne kształty. Pozostaje jednak kluczowy dylemat z podnoszeniem i ustawianiem kolosalnych rozmiarów elementów muru na duże wysokości i skłaniam się ku teorii, że mur nie był ustawiany, lecz po prostu lepiony.

Proces budowy muru i innych obiektów polegał na polaniu płynem skał w podłożu, które miękły do konsystencji plasteliny, a następnie garść po garści plastyczną substancją skalistą Inkowie lepili mury, domy i świątynie. Prawdopodobnie słynne kryształowe czaszki znalezione w górach i dżunglach Ameryki południowej, były również formowane podobną techniką.

Percival H. Fawcett jak przystało na Brytyjczyka cechował się nienagannymi manierami i dzięki kurtuazyjnemu i przyjacielskiemu zachowaniu w stosunku do Indian zyskał ich zaufanie, które zaowocowało tą ciekawą opowieścią na temat cudownej rośliny rozpuszczającej skały.

Ostatnia ekspedycja Fawcetta z 1925 roku okazała się pechowa lub szczęśliwa, ponieważ Fawcett wraz ze swoim najstarszym synem i paroma innymi ludźmi udali się w dżunglę Amazońską w poszukiwaniu legendarnego zaginionego miasta Z, i ślad po nich zaginął. Być może znaleźli mityczne Eldorado, które próbowali już odnaleźć wcześniejsi Hiszpańscy konkwistadorzy? Lecz próby konkwistadorów okazały się płonne, gdyż konkwistadorzy szukali zysku i chciwość ich zgubiła, zaś Fawcett był dobrym człowiekiem i Indianie go kochali. Aczkolwiek legendy niektórych Indian Amazońskich mówią, że kraina szczęścia i dobrobytu znajduje się głęboko pod ziemią.

P.S.
Inteligencja ptaków jest zdumiewająca i najmądrzejsze ze wszystkich są krukowate tj. kruki, wrony, kawki, szpaki. Zdarzały się przypadki, że ludzie którzy dokarmiali te piękne czarne ptaki w zimę, otrzymywali od nich w podziękowaniu prezenty w formie szkiełek, kapselków, śrubek i innych lśniących kolorowych drobiazgów.

Najcięższa bitwa

Ludzie którzy twierdzą, że są ateistami, agnostykami lub ludzie nowocześni i liberalni, są w rzeczywistości bardzo wierzący i konserwatywni w swoich poglądach. Ich mózgi są przesiąknięte prymitywną katolicką wiarą w religijne piekło, ponieważ samobójstwo nie mieści im się w głowach i każdego samobójcę automatycznie skazują na wieczne potępienie w ognistym piekle. Ewentualnie straszą reinkarnacją na niższym szczeblu rozwoju, ponadto uważają ze samobójcy są tchórzami.

Wszystko w tym naszym życiu jest obrócone do góry nogami i bohaterem jest np. żołnierz, który oddał swoje życie za „ojczyznę” rzucając się na bagnety wroga, i choć jest to chwalebny czyn, niemniej jednak on zginął za interesy bankierów, bo wszystkie wojny są ich wojnami na których ginie plebs. Natomiast ten przeciętny cichy samobójca, musiał stoczyć najtrudniejszą walkę z wewnętrznymi demonami i on wojnę wygrał.

Paradoksalnie w oryginalnym wydaniu pisma świętego i biblii, żaden wers nie potępiał śmierci samobójczej i ten koncept został dorobiony w średniowieczu, wkrótce po wymordowaniu przez kościół katolicki prawdziwych chrześcijan – katarów, którzy po osiągnięciu rangi perfect (doskonałych), popełniali samobójstwa poprzez śmierć głodową. Warto wspomnieć, że wśród doskonałych były także kobiety.

Zagłada Katarów w XIII wieku, była podyktowana pieniądzem, a raczej jego potencjalnym brakiem, gdyż żyjący w celibacie wegetariańscy Katarzy słusznie uważali, że powłoka cielesna jest duchową pułapką i tylko śmierć samobójcza uratuje duszę przed całkowitym zniszczeniem. Istniało więc poważne ryzyko że ludzie biorąc przykład z Katarów zrozumieją, że życie nie ma sensu i kościół wraz z monarchami stracili by wówczas mięso armatnie oraz podatników. Jeden problem kościół brutalnie rozwiązał, lecz niebawem przyszedł nowy.

Kościół w średniowieczu był największym obszarnikiem ziemskim i podczas czarnej plagi stracił sporo taniej siły roboczej, i nawet po przejściu dżumy rąk do pracy wciąż ubywało. Działo się tak ponieważ ludzie którzy stracili całe rodziny, nie widzieli sensu dalszego życia i masowo popełniali samobójstwa. Mniejsza liczba parobków przekładała się na większy koszt uprawy ziemi należącej do kościoła, ale prostą manipulacją w tekstach religijnych, ideę samobójstwa wybito ludziom z głów straszną wizją smażenia w piekle. Od tamtego czasu akt samobójczy uchodzi za największy grzech w kosmosie.

Współcześni ludzie, a bynajmniej 99 procent obywateli tego kraju, są do tego stopnia ogłupieni katolickimi bredniami, że prędzej wybaczą mordercy np., kobiecie która zabiła swoje dziecko, aniżeli mieli by powiedzieć jedno dobre słowo o samobójcy. Ruszcie swoimi mózgami i zrozumcie, że przecież Jezus tak naprawdę popełnił samobójstwo umierając dobrowolnie na krzyżu. Jednego samobójcę ludzie zatem pokochali i uznali za Boga, zaś wszystkimi innymi gardzą.

Przez uniwersalną nienawiść w stosunku do samobójców, przemawia jednak słabość żywych, bo trzyma nas przy życiu banalny seks, ogłupiający alkohol, TV lub zakupy w związku z tym, w głębi serc jesteśmy pełni podziwu dla odwagi jaką trzeba posiadać, żeby skończyć z tą życiową czarną komedią i odebrać sobie życie, a do odważnych świat należy, lecz w tym szczególnym przypadku za-świat, zwany także niebem, rajem lub innym lepszym wymiarem.

Tajemnica śmierci Jezusa Chrystusa na krzyżu stała się teraz jasna i śmierć samobójcza jest duchowym wyzwoleniem, aczkolwiek prawda została sfałszowana absurdalną ideą zmartwychwstania i na rzeczywistość spoglądamy przez pryzmat ciała, natomiast o kluczowej duszy zapomnieliśmy i zatruwamy największy skarb wszechświata, życiem za wszelką cenę.

P.S.

Ruch Katarski wykształcił się w rejonie gór Pirenejskich zamieszkiwanych przez wspaniałych żeglarzy Basków, których język nie przypomina żadnego innego ziemskiego i według baskijskich legend, ich ojczyzną była Atlantyda. Wyjątkowość tego ludu nie kończy się na zagadkowym języku i prawie wszyscy Baskowie, posiadają bardzo rzadki współczynnik krwi Rh-, przez niektórych uważany za pierwiastek anielski, zaś zewnętrznym znakiem szczególnym Basków, jest noszony przez mężczyzn tradycyjny duży czarny beret.

Jak seks zniszczył świat

Niniejszy artykuł jest kontynuacją felietonu pt. „Ciemna strona księżyca”, i aby w pełni pojąć moje rozważania, radzę się z nim najpierw zapoznać. Kratery na powierzchni księżyca świadczą o tym, że dawno temu nasi przodkowie (Atlantydzi) próbowali księżyc zniszczyć głowicami nuklearnymi, lub inną formą energii.

Następnie w kilku strategicznych punktach ziemi, Atlantydzi resztkami inteligencji wznosili ogromne kamienne piramidy, które wystając poza obręb wirującej ziemi, miały spowolnić obracanie się ziemi i wytrącić księżyc z orbity, ale to też się nie powiodło i pokolenia coraz głupszych ludzi, zapomniały do czego służyły piramidy i uznały, że najdoskonalsza piramida Cheopsa musiała być jego grobowcem.

Atlantydzi chcieli księżyc unicestwić lub usunąć z ziemskiej orbity, ponieważ wraz z pojawieniem się księżyca, organizmy perfekcyjnych ziemskich kobiet, zaczęły płciowo dojrzewać, a następnie w trakcie pełni księżyca owulować. Atlantydzi ratując kobiety, chcieli ocalić źródło swojej potęgi – prawdziwą miłość.

Atlantydzi nie zdążyli usunąć księżyca z ziemskiej orbity, ponieważ księżycowe zmiany były błyskawiczne i w mgnieniu oka ludzie obu płci stracili wielką inteligencję i nie potrafili obsługiwać już zaawansowanych urządzeń, za pomocą których udało by im się z czasem księżyc zniszczyć. Atlantydzi odkryli wówczas seks, który odebrał im całkowicie rozumy i zamiast myśleć o sprawach wyższych i własnym bezpieczeństwie, ich główną pasją stało się uprawianie stosunków cielesnych.

Stało się tak, ponieważ kobiece organizmy podczas owulacji zaczęły wytwarzać ogromne ilości bezwonnych feromonów seksu, które mają bardzo silne właściwości uzależniające i zachowują się jak wirus. Coraz większy procent mężczyzn padał ofiarą seksualnego zatrucia i pierwszym symptomem choroby, czyli dojrzewania płciowego mężczyzn, był mimowolny wzwód członka na myśl o kobiecie.

Stopniowo mężczyźni przestawali myśleć logicznie mózgami i zaczęli „myśleć” instynktownie penisami i od tamtego czasu, dorośli mężczyźni cierpią na poważną seksualną chorobę umysłową. Produktem końcowym tego schorzenia są wszyscy ludzie na ziemi, którzy zamienili swoje życie w piekło, ponieważ w tym chorym świecie wyrazem największej miłości są słowa kocham cię, wypowiadane w trakcie stosunku płciowego. Dla wzmocnienia w mózgach plebsu poglądu, że tzw., życie seksualne jest najważniejsze, obrzezani w ósmym dniu swojego życia żydzi, opracowali filozofię i cały dział nauki na temat seksu, ponadto produkują najbardziej brutalną i zwyrodniałą pornografię w historii ludzkości. Hitler miał jednak rację, paląc na stosach żydowskie książki i inne publikacje.

Jestem pewien, że gdyby Niemcy wygrali II wojnę, to ludzie odzyskali by potęgę Atlantydów i być może stało by się to nawet na ziemi, ale najprawdopodobniej na innej bezksiężycowej planecie. Genialni Niemieccy naukowcy skonstruowali by pojazdy kosmiczne, którymi ludzie uciekli by z tej ziemskiej kwarantanny dla psychicznie chorych, bo oprócz seksu jeszcze więcej zła światu wyrządza żydowski pieniądz, i paradoksalnie ludzie ku ich zgubie pokochali pieniądz jeszcze bardziej niż seks.

Prawdopodobnie garstka zapobiegliwych Atlantydów uciekła z ziemi i schroniła się na pobliskich planetach i z nostalgii za przepiękną dawną ziemią, odwiedzają nas sporadycznie w swoich zaawansowanych latających pojazdach i jednym z nich mógł być Jezus, lub Budda, ewentualnie kobieta nazywana Maryją, która z relacji naocznych świadków w świetlistej aureoli pojawiała się w Fatimie, Lourdes, Medjugorie oraz w Guadelupie. Wszystkie te istoty potrafiły lewitować, świeciły i mówiły, że miłość jest największym skarbem kosmosu, aczkolwiek jesteśmy na łasce księżyca, który poprzez menstruujące kobiety rządzi naszymi zmysłami, i ludzie są skazani na prokreację cielesną w kontekście tzw., miłości fizycznej.

Seks doprowadził człowieczeństwo do intelektualnego zacofania, i jest przyczyną wielu osobistych tragedii, a nawet wojen i z powodu kobiety wybuchła przecież wojna Trojańska. Współcześni mężczyźni popadają w tragikomiczne kompleksy seksualne i zabiegi związane ze zdobyciem dostępu do kobiecych genitaliów, niszczą ich inteligencję i  największą tragedię przezywają gdy tracą popęd seksualny, a powinni się z tego powodu cieszyć i przyjąć to jako dar Boży. Natomiast kobiety przed menopauzą wariują na punkcie seksu, a po menopauzie zamieniają się w wampirzyce duchowe i chyba nie ma nic gorszego na świecie od teściowej.

Prawie cała energia umysłowa dorosłych ludzi jest więc marnowana na rozmyślaniach o kopulacji i tylko dzieci szczerze kochają i błyszczą intelektem i mały procent ludzi na starość ponownie mądrzeje. Czy nie lepiej poświęcić energię na samodoskonalenie i naprawę własnej duszy, aniżeli płodzić następne cierpiące ludzkie istoty? Nie było nam pisane rozmnażanie drogą płciową, ponieważ wielu z nas w głębi serc brzydzi się wydalanymi podczas kontaktu seksualnego płynami w postaci śluzu, spermy oraz potu i nawet orgazm nie jest wart tej ohydy. Chciało by się powiedzieć zwierzęcej ohydy, lecz te rzekome dzikie i głupie ssaki robią to bardziej elegancko, i zbliżają się do siebie raz lub maksymalnie dwa razy w roku, wyłącznie aby przedłużyć gatunek, natomiast rozumni ludzie uprawiają seks jak sport i nie tylko pod tym względem jesteśmy głupsi od zwierząt.

Seks niszczy zdrowy rozsądek, ale też zdrowie fizyczne, bowiem bezmyślna kopulacja, skutkuje chorobami wenerycznymi i organizmy mnóstwa ludzi są skażone wirusami syfilisu, kiły i mogiły w formie śmiertelnego HIV-u.

Na marginesie dodam, że masowa migracja muzułmanów, głównie młodych mężczyzn do Europy ma podłoże seksualne, ponieważ zachodnie kobiety są już od dzieciństwa wychowywane w świecie przesiąkniętym seksualną propagandą, i w życiu dorosłym skąpą garderobą i uwodzicielskim zachowaniem wysyłają w cały świat jasne sygnały, że w każdym momencie są gotowe na seks. Ponadto prostytucja i pornografia w zachodnim świecie są legalne w związku z czym, muzułmanie przybywają do Europy po łatwy seks, a z dostępem do seksu w konserwatywnym świecie muzułmańskim nie jest łatwo, albowiem muzułmanie mają mądre kobiety.

Podstawowym obowiązkiem i punktem honoru „naszych” kobiet, jest więc utrata dziewictwa w jak najmłodszym wieku, co wśród jeszcze głupszych mężczyzn wywołuje podziw i uznanie. W środowisku męskiej patologii utarł się też pogląd, że doświadczona seksualnie młoda kobieta, będzie wierną żoną i troskliwą matką.

Być może jest to dziełem przypadku, aczkolwiek sądzę że twórcy bardzo popularnego filmu fantastycznego pt., „Gwiezdne wojny”, wiedzieli jaką negatywną rolę odegrał księżyc w historii człowieka i przekazali widzom cząstkę prawdy.

W związku z tym, w gwiezdnych wojnach symbolem galaktycznego zła jest tzw. gwiazda śmierci (Death star), w formie sztucznej bazy, która do złudzenia przypomina nasz księżyc i nawet na powierzchni gwiazdy śmierci, został wkomponowany gigantyczny krater spełniający rolę broni masowej zagłady innych planet. W gwiezdnych wojnach gwiazda śmierci jest oczywiście siedzibą ciemnej strony mocy i paradoksalnie niewidoczna część naszego księżyca nosi miano ciemnej strony. Inny bardzo ważny aspekt gwiezdnych wojen nawiązujący do Atlantydów to bohaterzy filmu, istoty o wielkiej mocy umysłowej i fizycznej – Jedi.

Ziemia w erze Atlantydów  posiadała idealny umiarkowany klimat na całej powierzchni, ponieważ obracała się wokół swojej osi prostopadle do słońca, lecz mały księżyc przechylił ziemię o 23 stopnie w następstwie czego, na ziemi zaczęły występować pory roku, które zamieniły bieguny w pozbawione życia lodowe pustynie, zaś zielone oazy w gorące pustynie i doszło wtedy także do biblijnego światowego potopu.

Nasz księżyc ma zatem znamion filmowej gwiazdy śmierci, bowiem przyczynił się do zmian klimatycznych ziemi, które zaczęły wyrządzać ludziom i zwierzętom ogromne cierpienie, lecz najwięcej ucierpiały kobiety i wreszcie zrozumiałem, dlaczego coraz większy procent współczesnych kobiet ma inklinacje homoseksualne, sztucznie zmieniają płeć, lub całkowicie rezygnują z seksu i żyją w celibacie.

Jest to spowodowane pamięcią genetyczną, za doskonałym aseksualnym ciałem Atlantydów, którzy wprawdzie dzielili się na płeć męską i żeńską, lecz ich narządy płciowe były całkowicie nie wykształcone, tak jak u dzieci przed okresem dojrzewania. Dorosłe kobiety w rzeczywistości bardzo cierpią, bo nic przyjemnego nie ma w co miesięcznej księżycowej krwawej miesiączce i jeszcze większą męką jest ciąża, a prawdziwym koszmarem rodzenie dziecka, w trakcie którego matki często umierają.

Głównym powodem przerywania ciąży i aborcji, jest więc zwykły ludzki strach przed cierpieniem, aczkolwiek można by zapobiec tej okropnej procedurze mordowania nienarodzonych dzieci, odrobiną wstrzemięźliwości seksualnej, lecz potęga seksu jest ogromna i ludzie nie myślą o konsekwencjach swoich czynów.

Natomiast feministki i kobiety które obcinają na krótko włosy, ubierają spodnie bądź tatuują swoje ciała, ostentacyjnie pragną być mężczyznami ze względu na utylitarną estetykę męskiego ciała, które wprawdzie ma również swoje słabe strony, niemniej jednak męskie organizmy i umysły są znacznie doskonalsze, od słabych pod każdym względem kobiecych.

Aczkolwiek te skrajne różnice pomiędzy płcią męską a żeńską na niekorzyść tej drugiej, uwidaczniają się dopiero po osiągnięciu dojrzałości płciowej i dziewczęta są mądrzejsze od chłopców, zaś gimnastyka artystyczna w wykonaniu młodych kobiet jest fantastyczna. Proces dojrzewania intelektualnego zostaje jednak całkowicie zahamowany, procesem dojrzewania płciowego i po osiągnięciu dojrzałości płciowej, zanika błyskotliwa żeńska inteligencja, i dorosła kobieta już nigdy nie wykona np. szpagatu, ponieważ fenomenalnie elastyczny młody żeński organizm, przygotowuje się do roli matki.

A kiedyś zanim księżyc pojawił się na orbicie ziemi, proces dojrzewania umysłowego kobiet cały czas rósł w siłę, aż osiągnął absolutne apogeum ludzkich możliwości i dorosłe kobiety, były wówczas tymi przysłowiowymi Amazonkami i posiadały takie same zdolności fizyczne a zwłaszcza umysłowe jak mężczyźni. Zachodzi kluczowe pytanie, w jaki sposób dochodziło do prokreacji ludzi na bezksiężycowej ziemi, skoro kobiety i mężczyźni nie dojrzewali płciowo?

Na to pytanie częściowo wszyscy znamy odpowiedź, ponieważ gdy kochaliśmy pierwszy raz w naszych sercach płonął ogień prawdziwej miłości platonicznej, aczkolwiek ze względu na niewykształcone młode mózgi, nie byliśmy w stanie słowami wyrazić tego pięknego uczucia drugiej osobie.

Słowa kreują rzeczywistość materialną i na antycznej ziemi ten brakujący element rozkwitł w pełni i jego owocem były dzieci poczęte w błysku. Nie było wtedy czynnika erotycznego i mężczyźni kochali kobiety za intelekt i vice versa w związku z tym, ta najdoskonalsza forma miłości wzbogacona pięknymi słowami rodziła gigantów.

Proszę spojrzeć na finezję tej pięknej tańczącej dziewczyny, lecz wirus seksu zatruł nasze mózgi i twarz to za mało i chcemy widzieć jej ciało.

Ciemna strona księżyca

Niepozorny księżyc odgrywa kluczową rolę w historii człowieka, ponieważ pełnia księżyca jest odpowiedzialna za menstruację kobiet, w trakcie której następuje owulacja i macica produkuje  wówczas jajeczko gotowe do zapłodnienia. Pełnia księżyca występuje co 29 dni, natomiast miesiączkowanie kobiet co 28 dni i dlatego księżyc od zarania dziejów ludzkich był utożsamiany z płcią żeńską.

Warto dodać, że fenomen miesiączkowania zbiegający się z pełnią księżyca występuje tylko u ludzi, zaś samice wszystkich innych ssaków, są wolne od tej nieprzyjemnej dolegliwości fizycznej i psychicznej. Samice zwierząt mogą zajść w ciążę tylko raz, lub maksymalnie dwa razy w roku i poza okresem rui (zwierzęcej fazy płodności), nie są zdolne do kopulacji.

Grawitacyjny wpływ księżyca na organizm kobiety wymusza więc proces menstruacyjny i jak wiemy fazy księżyca powodują również przypływ i odpływ wody w oceanach, a ciało ludzkie składa się w 60 % z wody w związku z tym, pojawienie się księżyca na orbicie planety ziemi i niewielkie cykliczne zakłócenie ziemskiej grawitacji przyczyniło się do tego, że ludzie zaczęli rozmnażać się drogą płciową.

Kobiety są najbardziej podatne na działanie księżyca, ponieważ w ludzkich mózgach znajduje się najwięcej wody i procent wody do szarej inteligentnej masy w mózgach kobiet, jest znacznie większy niż w męskich i stąd się wzięło określenie słaba płeć w stosunku do kobiet. W wyniku przyciągania wody przez księżyc, zanikają w mózgu prawidłowe procesy umysłowe, które sugerowały by kobiecie umiar lub całkowitą abstynencję seksualną i zamiast logiki, mózg zaczyna produkować ogromne ilości hormonu seksu – estrogenu. Ludzie obu płci, narażeni na działanie żeńskich hormonów i feromonów zachowują się wówczas jak lunatycy.

Zapach kobiety podczas owulacji doprowadza mężczyzn do szału i bezmyślnie kopulują z każdą gotową samicą i tylko najwięksi mistycy, lub samotnicy potrafią pohamować swoje żądze cielesne, ale tych jest coraz mniej i prokreacja, za sprawą księżyca przybiera na sile. Niewyczuwalne przez zmysł węchu kobiece feromony żądzą światem w efekcie czego, ziemię zaludnia coraz więcej ludzi poczętych pod wpływem emocji i instynktu, czyli z przypadkowego kontaktu cielesnego.

Kobiece feromony w dużym stopniu władają męskimi zmysłami, lecz kobiecymi w 100 procentach w związku z tym, nawet po ostatniej miesiączce, w okresie menopauzy mnóstwo starszych kobiet na punkcie seksu ma fiksację, i za wszelką cenę pragną przeżyć ekstazę seksualną z młodzieńczych lat. Kobiety robią zatem wszystko aby przypodobać się płci męskiej, lecz nie ma w tych zabiegach podstawowej estetyki, bo jaki sens ma ścinanie włosów na krótko po męsku i malowanie ust krwisto czerwoną szminką, lub po osiągnięciu wieku 50 lat ubieranie obcisłych dżinsów, kiedy figura starszej kobiety jest w fatalnym stanie? Seks jest chorobą psychiczną, która we współczesnym świecie uchodzi za miłość.

Ilość ponad jakość jest więc mottem przewodnim współczesnej cywilizacji i w tym kontekście prorocza jest biblijna metafora: „Ziemię posiądą pokorni”., i będą to ludzie słabi, ponieważ tylko na fundamencie prawdziwej miłości rodzą się giganci. Wniosek jest oczywisty i bez księżyca na niebie, nie istnieli by ludzie na ziemi w obecnej delikatnej i ułomnej formie.

Księżyc figuruje prominentnie w wielu światowych religiach, ale głównie w judaistycznych i symbolem religii muzułmańskiej jest księżyc, aczkolwiek w religii chrześcijańskiej znajdziemy najwięcej motywów księżycowych i na wielu obrazach i rzeźbach, Maryja matka Jezusa stoi na półksiężycu. Współczesny człowiek nie zwraca już uwagi na te dość subtelne detale artystyczne odnośnie naszej dalekiej przeszłości, niemniej jednak podczas kulminacyjnego momentu każdej mszy świętej w kościele katolickim, ludzie są świadkami bardzo ciekawej inscenizacji sakralnej.

Dochodzi wówczas do uroczystej celebracji iluzorycznego ciała Jezusa Chrystusa, w postaci okrągłej i śnieżnobiałej jak tarcza księżyca w pełni hostii, którą ksiądz umieszcza w centralnym punkcie złotej monstrancji i mamy tutaj tak naprawdę do czynienia, z rytualnym wystawieniem kobiety na ołtarz i z kultem jej płodności.

Biała hostia symbolizuje księżyc wywołujący u kobiet miesiączkowanie i można z tą hipotezą polemizować, ale gdy weźmiemy pod uwagę kościelny rekwizyt w formie monstrancji, to sprawa staje się jasna jak słońce. Słowo monstrancja jest pochodzenia łacińskiego i wprawdzie oznacza pokazywać, lecz jest bardzo zbliżone do łacińskiego słowa menstruacja czyli miesiączka.

Ponadto wymowny jest kształt monstrancji i najczęściej przypomina promieniste słońce, które zostaje zakryte księżycem (hostią), i paradoksalnie księżyc idealnie zakrywa słońce w trakcie astronomicznego zaćmienia. Interpretacja katolickiego przedstawienia z monstrancją i hostią nie jest trudna i ilustruje, że gwiazda słońce jest źródłem boskiego duchowego ciepła, ale chłodny księżyc częściowo odciął człowieka od Boga.

Bez księżyca na niebie ludzie mieli by o wiele lepszy i szlachetniejszy charakter, od ludzi z jakimi mamy na co dzień do czynienia, a jest to związane z tym że zanim pojawił się księżyc, to nasi pradawni przodkowie rozmnażali się poprzez miłość duchową. Według mistycyzmu chrześcijańskiego, Maryja została natchniona duchem świętym i będąc dziewicą poczęła Jezusa, ale do tego ciekawego wydarzenia nie doszło 2 tysiące lat temu, lecz znacznie dawniej i kiedyś kobiety faktycznie rodziły ludzi doskonałych takich jak Jezus, którzy żyli tysiące lat, nie chorowali, nie potrzebowali pokarmu i wprawdzie posiadali ciało z krwi i kości, lecz każda ich komórka była wypełniona miłością platoniczną rodziców do tego stopnia, że potrafili unosić się w powietrzu z lekkością motyli.

Co by nie powiedzieć o współczesnym człowieku, to jego największą pasją jest latanie i nie bacząc na ryzyko, robimy wszystko co w naszej mocy, żeby wzbić się jak najwyżej już teraz maszynami. Ta bardzo ciekawa cecha ludzkiego (męskiego) charakteru, świadczy o genetycznej pamięci i nostalgii za utraconą zdolnością swobodnego latania jak ptaki.

Księżyc i pierwsza krew kobiety, zwiastowały wyjście perfekcyjnego człowieka z raju i od tego momentu księżyc jest identyfikowany w astrologii i w wielu antycznych wierzeniach ze złem. Ludzie zaczęli rodzic się we krwi swoich matek i zanim zasmakowali mleko z matczynej piersi, to najpierw poczuli w ustach jej krew. Chrzest krwią odebrał naszym przodkom wielką intelektualną i fizyczną moc, lecz pamięć o utraconej potędze nadal tkwi w naszych genach i każdego dnia musimy walczyć z naszym wewnętrznym dualizmem.

„Bo we mnie samym wilki są dwa, oblicze dobra, oblicze zła. Walczą ze sobą nieustannie, wygrywa ten, którego karmię”

Wygrywa jednak zło, ponieważ ludzie są produktem końcowym oddziaływania księżyca na kobiety i traktujemy siebie nawzajem coraz gorzej, natomiast niewinnym zwierzętom wyrządzamy niemiłosierny ból, i nic na to nie poradzimy, chyba że zniszczymy przeklęty księżyc ładunkami jądrowymi.

P.S.

Idealny dla życia klimat dawnej ziemi, został naruszony pojawieniem się księżyca na orbicie naszej planety i powstały wówczas pory roku, które wywołują ekstremalne zmiany klimatyczne. Wpływ grawitacyjny stosunkowo małego księżyca przechylił ziemię i niegdyś równomiernie ogrzewana ziemia, zaczęła obracać się wokół swojej osi z fatalnym przechyleniem 23 stopni, co spowodowało drastyczny spadek temperatury na północnej i południowej półkuli. Trwałe zlodowacenie biegunów i cykliczne zderzenia niskich temperatur z równikowym ciepłem, wywołują katastrofy naturalne i onegdaj zielone oraz kwitnące obszary ziemi, zamieniły się w pozbawione życia pustynie i najwięcej artefaktów po naszych doskonałych przodkach, znajduje się pod kilkukilometrową warstwą Antarktycznego lodu.