Tajemnice świata

Na początku była Noc

Archeolodzy zastanawiają się dlaczego antyczni ludzie, budowali podziemne miasta i wydrążone w litej skale podziemne miasto w Turcji, w regionie Kapadocji jest największym i najpiękniejszym ze wszystkich dotychczas odkrytych. Powstało mnóstwo hipotez i nie ulega wątpliwości, że bezpieczeństwo było głównym czynnikiem motywującym ludzi do budowania podziemnych schronień, ale nie koniecznie dla obrony przed bandytami lub najeźdźcami, lecz przed temperaturą. Bo na powierzchni ziemi może być plus 50, lub minus 50 stopni Celsjusza, ale zaledwie kilka metrów pod ziemią, temperatura waha się w granicach komfortowych 16-20 stopni.

http://www.ancient-origins.net/news-history-archaeology/massive-5000-year-old-underground-city-uncovered-cappadocia-turkey-002507

Przy dobrej wentylacji podziemne schronienia, są więc idealnym miejscem zamieszkania i ten fakt potwierdza spektakularne współczesne podziemne miasto, zbudowane przez górników w sercu Australijskiej pustyni w Coober Pedy. Ogromnych rozmiarów podziemne miasto w Derinkuyu w Turcji, składa się z jedenastu poziomów i według ostrożnych szacunków, mogło pomieścić 20 tysięcy ludzi, natomiast Cobber Pedy jest znacznie mniejsze i pod ziemią na stałe przebywa około 2 tysięcy.

http://losyziemi.pl/australia-podziemne-miasto-coober-pedy

Na szczęście, skrajnie wysokie temperatury nam w Polsce nie zagrażają, ale sporadycznie zdarzają się w Europie anomalie pogodowe i w gorące lato, mieszkańcy bloków po zejściu do piwnic, mogą zaczerpnąć naturalnie klimatyzowanego, rześkiego powietrza i powrót z chłodnej piwnicy do dusznego i parnego mieszkania powyżej, nie jest ciekawą propozycją. Z odwrotną korelacją mamy do czynienia w okresie zimowym i podczas silnych mrozów, nasze mieszkania muszą być koniecznie dogrzewane, natomiast w blokowych piwnicach temperatura generalnie nigdy nie spadnie poniżej 16 stopni Celsjusza.

Początkowa faza konstrukcji podziemnych schronień, jest kosztowna i bardzo pracochłonna, ale późniejsze korzyści znacznie przewyższają poniesione koszty użytkowania, bo sztuczne ocieplanie i chłodzenie można praktycznie wyeliminować, ponadto podziemne schronienia nie wymagają przeprowadzania cyklicznych remontów, jak to ma miejsce w przypadku budynków na powierzchni, które często ulegają katastrofalnym zniszczeniom w trakcie powodzi, huraganów lub trzęsień ziemi. Korzyści materialne są jednak niczym, w porównaniu do zbawiennego wpływu, jakie czerpie organizm ludzki z racji długotrwałego bytowania pod ziemią.

Unikając promieni słonecznych, człowiek ratuje swój mózg przed udarem słonecznym, czyli przegrzaniem, ale z tego można wyjść, bez większego uszczerbku na zdrowiu. Lecz długotrwałe przebywanie na słońcu, niszczy bezpowrotnie wyższe funkcje umysłowe, ponieważ promieniowanie ultrafioletowe, stymuluje ludzki organizm do produkcji znacznych ilości melaniny, która ma bezpośredni wpływ na poziom inteligencji. Im więcej melaniny w organizmie, tym człowiek jest głupszy i jak by nie patrzeć na cywilizację, to dosłownie wszystkie wynalazki od A do Z, stworzyli biali ludzie, i tu leży klucz do zagadki, odnośnie sensu budowania podziemnych miast.

Organizm ludzki narażony na promieniowanie ultrafioletowe i wysokie temperatury, poza zmianą koloru skóry w ciemniejszą, ulega zwykłemu zniszczeniu i dla rekompensaty strat, radykalnemu przyspieszeniu ulega wówczas metabolizm pokarmowy i wzrasta apetyt. Narządy wewnętrzne odpowiedzialne za trawienie wypełnione pokarmem, są zmuszone zatem intensywniej i dłużej pracować, co powoduje ich szybsze się zużywanie i w rezultacie, cały organizm człowieka ulega przedwczesnemu starzeniu.

Podziemne miasta znakomicie spełniały swoją rolę i w tym idealnym środowisku, przez tysiąclecia wykształciła się właściwie nowa rasa ludzka, albowiem zmrok i chłód wycisza i udoskonala charakter oraz ciało, zaś słońce i wysokie temperatury odbierają rozum i wyzwalają w człowieku agresję. Bardzo trafne jest zatem określenie, że żyjemy NA planecie małp jeszcze rozumnych, ale z tym jest coraz gorzej i podczas letnich upałów, zdolności intelektualne wielu ludzi spadają prawie do poziomu szympansiego.

Po mieszkańcach podziemnego miasta w Turcji zaginął ślad i albo zostali odkryci przez tubylców z powierzchni i zostali zgładzeni, ewentualnie podziemne miasto było czymś w rodzaju kwarantanny i po tysiącleciach pokojowej egzystencji pod ziemią, przed tymi ludźmi otworzyły się bramy do podziemnego raju, gdzie czekali na nich z otwartymi ramionami Jezus, Budda, Maryja i cała plejada ludzkich Bogów i Bogiń.

Królestwo nocy

W głębokich jaskiniach panuje wieczny mrok i warunki do życia mogą wydawać się w nich skrajnie nie przyjazne, ale tylko na pozór i spotkamy w jaskiniach doskonale przystosowane do życia w ciemności ryby, płazy, owady i ślimaki, natomiast świat flory ogranicza się do alg i skromnych porostów. Sporadycznie w jaskiniach rosną grzyby, które wytwarzają bioluminescencję i być może w symbiozie z bioluminescencyjnymi grzybami rosną jakieś większe i okazalsze formy flory ?

Zwierzęta zamieszkujące jaskinie przeszły bardzo ciekawy proces ewolucji i charakteryzują się białym pigmentem ciał bądź skorupy chitynowej i prawie całkowitym zanikiem narządu wzrokowego, natomiast zmysł słuchu i węchu wyostrzył się u tych zwierząt w stopniu doskonałym. Najciekawszym aspektem życia w ciemnościach, jest jednak skrajna długowieczność i biała salamandra ze Słoweńskich i Chorwackich jaskiń, potrafi dożyć 100 lat, ale już wiek blisko spokrewnionych salamander z powierzchni ziemi nie przekracza 20 lat. Zwierzęta z jaskiń cechują się także minimalną agresją w stosunku do przedstawicieli swojego gatunku i rywalizacja o teren lub o samicę przebiega bardzo łagodnie.

Odmieniec jaskiniowy jest o tyle ciekawym zwierzęciem, że pomimo białej skóry jego organizm dysponuje zdolnością do produkcji melaniny i wystawiony na światło stopniowo ciemnieje. Zdarzały się przypadki, że po dużych ulewach wezbrane wody podziemnych rzek, wypłukiwały na powierzchnię odmieńce i te bardzo osobliwe i rzadkie zwierzęta, Słoweńcy i Chorwaci nazywali dziećmi smoków, ale bardziej popularnym określeniem odmieńca jest „ludzka ryba”, ze względu na lśniąco białą skórę tego podziemnego płaza. Warto dodać, że legendy i mity odnośnie smoków, figurują prominentnie w bardzo bogatej mitologii Słowiańskiej, a w każdej bajce jest cząstka prawdy i w głębszych partiach jaskiń, mogą występować znacznie większe płazy lub gady.

Biała pigmentacja skóry, skrajna długowieczność i brak agresji są więc atrybutami zwierzęcych mieszkańców jaskiń, ponadto niektóre mniejsze gatunki zwierząt, posiadają wręcz magiczną zdolność wytwarzania światła, w formie turkusowej bioluminescencji. Na powierzchni ziemi coraz rzadziej spotykane robaczki świętojańskie, algi oraz grzyby również świecą zielonkawym światłem i tą zdolność posiadają także niektóre morskie głowonogi oraz ryby z mrocznych głębin oceanicznych.

Przykład małej i delikatnej śnieżno białej salamandry z bałkańskich jaskiń, może dużo powiedzieć o ewolucji człowieka na ziemi w kontekście jego wyglądu i charakteru i teoria „czarnego słońca” o której obszernie pisałem kilka felietonów wstecz, nabiera wówczas sensu. Człowiek jest cząstką przyrody i zakładam, że podlegamy tym samym zasadom ewolucji naturalnej co świat zwierząt w związku z tym, odmieńce jaskiniowe są naszymi dalekimi kuzynami.

Mieszkańcy podziemnego miasta w Derinkuyu, z pewnością wychodzili na powierzchnię ziemi aby zdobyć pożywienie, zasiać i zebrać plony, lecz większość czasu spędzali z dala od promieni słonecznych w mrocznym, podziemnym schronieniu. Można zatem spekulować, że z pokolenia na pokolenie ich skóra nabierała coraz bardziej jaśniejszej karnacji. Radykalnemu przedłużeniu uległ także ich wiek i podobnie jak łagodnie jaskiniowe salamandry, prowadzili bardzo pokojowy tryb życia. Nie znali więc wojen i śmiem przypuszczać, że brzydzili się przelewem ludzkiej i zwierzęcej krwi.

Skoro niektóre gatunki zwierząt, występujące w jaskiniach wytwarzają naturalne światło w formie delikatnej zielonkawej bioluminescencji, to warto sobie przypomnieć co mówią nam przekazy religijne odnośnie wyglądu fizycznego bóstw, z którymi sporadycznie ludzie mieli bliski kontakt, aczkolwiek religia chrześcijańska stworzyła wokół Jezusa i Maryi fałszywy kult, z piekłem pod ziemią i rajem w niebie.

Z naocznych relacji wynika, że Jezus wytwarzał trudną do opisania poświatę i do teraz na każdym wizerunku, Jezus jest przedstawiany z aureolą wokół głowy. Podobnie sprawa ma się z Maryją i świadkowie aparycji Maryjnych w Fatimie, Lourdes i Medjugorie opowiadali, że najpierw widzieli osobliwe światło, a dopiero później dostrzegli konkretne ludzkie kształty. Te zaledwie trzy przykłady, z wielu podobnych z całego świata, sugerują że organizmy mieszkańców podziemi w dosłownym tego słowa znaczeniu świecą.

Ponadto, Jezus, Budda, Maryja oraz inne tajemnicze postacie, które na przestrzeni tysiącleci ukazywały się ludziom, charakteryzowały się bardzo pokojowym nastawieniem w stosunku do ludzi oraz zwierząt i ten aspekt wskazuje, że ci ludzie pochodzą ze świata wewnętrznego, gdzie wpływ umiarkowanego światła i de facto zmrok, zmienił psychikę ludzką i udoskonalił ją do poziomu wręcz boskiego.

Fatima: Miasto położone w górzystej centralnej Portugalii. Świetlista postać ukazała się dzieciom nad karłowatą odmianą dębu, który rósł na polu zwanym Cova da Iria, co oznacza dół Ireny. W okolicy Fatimy można spotkać mnóstwo jaskiń oraz innych ciekawych formacji geologicznych.

Lourdes: Francuskie Lourdes leży de facto w górach Pirenejskich i Maryja według naocznych relacji Bernadety Soubirous, wyłoniła się z groty skalnej. Warto nadmienić, że region gór Pirenejskich jest zamieszkiwany przez Basków i według antycznych legend ci ludzie przybyli do Europy z mitycznej Atlantydy. Ponadto w średniowieczu, w południowej Francji bardzo dynamicznie działali anty katoliccy Katarzy i w 1209 roku, papież ogłosił krwawą krucjatę przeciwko heretyckim Katarom. Po zdobyciu przez armie katolickie ostatniego schronienia katarskiego w twierdzy na górze Montsegur, ślad po katarach ginie, ale podobno mała garstka zdołała uciec i przypuszczam, że w trakcie ucieczki przed katolickim pogromem, Katarzy schronili się w jaskiniach i znaleźli wówczas wejście do świata wewnętrznego. Najwyżsi kapłani katarscy zwani doskonałymi, w skład których wchodziły również kobiety, byli wegetarianami, praktykowali absolutny celibat, nie uznawali hierarchii kościelnej, feudalizmu i odmawiali służenia w wojsku. Katarzy przeszli więc piekło egzystencji na powierzchni ziemi i wykazali się wielką dobrocią w stosunku do ludzi i zwierząt i w nagrodzie za wytrwałość, otworzyły się przed nimi bramy do podziemnego raju.

Medjugorie: Miasto położone w górach Chorwackich w pobliżu Adriatyku. Etymologicznie, nazwa Medziugorie oznacza miejscowość pomiędzy górami (Międzygórze). Maryja pojawiła się u podnóża wzniesienia Crnica. Górzysty region jest przeszyty setkami kilometrów jaskiń, w których żyją białe salamandry jaskiniowe.

Najwyższa hierarchia kościoła katolickiego, znakomicie orientuje się w niuansach domniemanych aparycji Maryjnych, które oryginalnie nic wspólnego z Maryją nie miały i dzieciom ukazały się piękne, świetliste postacie. Kościół uzurpował i dostosował te zjawiska na swoje potrzeby i prawda została obawiam się na zawsze, pogrzebana w chrześcijańskich absurdach. Negowanie chrześcijańskich dogmatów, wiązało się relatywnie niedawno z surową karą w formie tortur lub stosu, ale mamy 21 wiek, i można negować już wszystkie religie.

Mimo że większość ludzi nie wierzy już w stricte chrześcijański koncept piekła pod ziemią i raju w niebie, to jednak współczesna nauka nabrała cech religijnych i podtrzymuje w ludziach poniekąd chrześcijański, paniczny strach przed wnętrzem rozżarzonej do czerwoności ziemi, zaś naukową wersją chrześcijańskiego raju według kosmologów, są życiodajne planety w dalekich układach słonecznych.

Astrofizycy stworzyli ludziom iluzję, że ziemia jest mało znaczącą malutką planetą na krańcach galaktyki i tym kawałkiem skały lepiej sobie głów nie zawracać, bo genialni astronomowie (głównie pochodzenia żydowskiego), odkryli setki, a nawet tysiące ładniejszych planet, które niebawem zostaną przez nas skolonizowane i będziemy tam żyć bez trosk i problemów dosłownie jak w chrześcijańskim raju. Aczkolwiek, nie ma żadnych twardych dowodów na potwierdzenie istnienia życiodajnych planet, są jedynie hipotezy wzbogacane zagmatwaną matematyką i jest piękna grafika komputerowa, która działa na wyobraźnię ludzi tak samo, jak kiedyś działały obrazy na mózgi tłuszczy zebranej kościołach. Od pogromów religijnych minęło setki lat, niemniej ludzie nic się nie zmienili i stosunkowo niedawno bezkrytycznie wierzyli w rajskie niebiosa oraz piekło pod ziemią i na rozkaz szarlatanów religijnych mordowali wszystkich niewierzących.

W 20 i 21 wieku, rolę nieomylnych kapłanów przejęli astrofizycy z papieżem kosmicznej prawdy Einsteinem na czele i jego następcą Hawkinsem. Sceptycy wątpiący w ich naukowe dogmaty wprawdzie nie są narażeni na kary cielesne, lecz historia lubi się powtarzać, ponieważ ortodoksyjnych wyznawców naukowej religii Einsteina i Hawkinsa, cechuje identyczna nienawiść w stosunku do sceptyków, jaką okazywali chrześcijanie wobec niewierzących. Gdyby zatem miłośnicy teorii względności oraz czarnych dziur doszli do władzy, to może stosy by nie zapłonęły, ale jestem pewien że krytyka współczesnych kosmicznych aksjomatów pod groźbą kary więzienia była by surowo zabroniona.

Mamy tutaj przykład czysto chrześcijańskiej idei, bo ten raj na odległych planetach pozostanie na zawsze niedostępny, gdyż dzielą nas od niego nie możliwe do pokonania dziesiątki lub setki lat świetlnych. Ludzie patrzą więc w niebo już nie przez pryzmat religijny, lecz pseudo naukowy i odnoszą się w wielu przypadkach do świętej i wiecznej matki ziemi i jej zwierzęcych i roślinnych dzieci z największą pogardą.

Gardzimy ziemią i jej życiem, bo tak naprawdę nawet ateiści identycznie jak zatwardziali chrześcijanie twierdzą, że egzystencja na ziemi jest przejściowa i łudzą się, że po śmierci czeka ich wieczne życie na pięknej i dziewiczej planecie w innych zakątkach galaktyki. Tym czasem ten przysłowiowy Eden znajduje się pod ich stopami, ale wstęp do niego mają ludzie którzy za życia na powierzchni nie przelewali krwi.

Religia chrześcijańska nie jest jednak pozbawiona plusów, i z punktu widzenia poszanowania życia zwierząt i ziemi niektóre tradycje są godne pochwały, aczkolwiek ludzie nie potrafią  wyciągnąć z nich głębszych wniosków. Zalicza się do nich piątkowy post, czyli wstrzemięźliwość od spożywania potraw mięsnych i piękny zwyczaj całowania ziemi przez nieżyjącego papieża Jana Pawła II tuż po wylądowaniu. W rzeczywistości do piątkowego postu prawie nikt nie przywiązuje wagi, a ci którzy sądzą że postu przestrzegają, bezmyślnie zastępują mięso ssaków mięsem ryb, natomiast ziemia i wszystko co po niej chodzi oraz rośnie dla chrześcijan nie ma żadnej wartości duchowej, i stanowi źródło zysku i kalorii.

Przeciętni Polacy nie wyobrażają sobie życia, bez codziennej konsumpcji kiełbasy lub szynki i prędzej głodnemu psu kość z pyska da się wyrwać, niż Polakowi kotlet z talerza w związku z tym, naszym godłem narodowym powinna być kiełbasa, a nie dumny biały orzeł. W Polsce doszło do skrajnej paranoi i wielu przedstawicieli kleru katolickiego twierdzi, że ludzie praktykujący dietę wegetariańską i wegańską, są opętani złą mocą i należą do szatańskiej sekty.

Prawda Bogów

Spożywanie mięsa niesie ze sobą niebezpieczeństwo na płaszczyźnie cielesnej, co widać po fatalnej (tłustej), kondycji fizycznej coraz większego procentu ludzi i na płaszczyźnie duchowej, bo według antycznej wiedzy hinduskiej, dusze zmarłych przechodzą proces reinkarnacji (czyszczenia z grzechów) w ciałach zwierząt. Jedząc mięso zwierząt człowiek staje się zatem kanibalem duchowym, co gwarantuje niższy rozwój duszy po śmierci ciała fizycznego i powrót na ziemię w postaci zwierzęcia.

Spożywanie natomiast wieprzowiny, jest de facto kanibalizmem w najczystszej formie, a to powoduje alzheimera oraz inne choroby układu nerwowego, ponieważ świnie pod względem DNA, są najbliższe człowiekowi. Wegetarianizm i weganizm ratuje zatem człowieka w podwójnym wymiarze i hindusi kierują się głosem Bogów, ale żydzi oraz muzułmanie nie są wcale daleko za nimi, bowiem w judaizmie i islamie spożywanie wieprzowiny jest kategorycznie zakazane, zaś chrześcijanie zeżrą dosłownie wszystko co im nasypią do koryta.

I jak by nie patrzeć, religia chrześcijańska poniekąd zachęca plebs do tej podwójnej śmierci fizycznej i duchowej i najlepiej widać to, gdy ludzie na Wielkanoc podążają do kościołów z koszykami wypełnionymi chlebem, masłem, mielonkami ale przede wszystkim kiełbasami, w tym wieprzowymi, żeby ksiądz poświecił im te „dary” boże, paradoksalnie w dzień Bożego Zmartwychwstania ??? Ale to nie koniec chrześcijańskiego obłędu, albowiem w dzień Bożego Narodzenia, aby upamiętnić narodziny życia chrześcijanie zabijają ryby.

Wyznanie chrześcijańskie spisuje zatem na straty i czerpię już od dłuższego czasu natchnienie duchowe z Hinduizmu i Buddyzmu. Okropieństwa jakie wyrządzamy zwierzętom, są nie do pomyślenia w Indiach, gdzie ludzie nie skrzywdzą krowy i żadnego innego zwierzęcia i mimo tego, że Hindusi są materialnie bardzo biednymi ludźmi, niemniej w oczach podziemnych Bogów wegetariańscy Hindusi są gigantami i duchowymi bogaczami.

W stosunku do Hindusów kierujemy się wyższością rasową ze względu na ich ciemną karnację skóry, ale jest to efekt przebywania przez tysiąclecia w tropikalnym słońcu. Musimy jednak pamiętać, że Hindusi są oryginalnymi Arianami i naszymi Słowiańskimi braćmi, ponieważ jakieś 50 procent słów z antycznego hinduskiego języka Sanskrytu, ma czysto Polskie (Słowiańskie) brzmienie.

Sanskryt jest najstarszym językiem na ziemi i niektórzy lingwiści twierdzą, że sanskrytem posługiwali się setki tysiące lat temu wszyscy ludzie. Legendy hinduskie ponadto mówią, że sanskryt jest językiem Bogów i przyszedł do Indii z północnego zachodu, czyli mniej więcej z obszaru Himalajów, a dla wyznawców hinduizmu, buddyzmu, dżinizmu i sikhizmu Himalaje są górami świętymi.

W chrześcijaństwie, prawda odnośnie pochodzenia Jezusa i Maryi jest zawarta w trudnych do zrozumienia metaforach i niekiedy w pozbawionych sensu przypowieściach, lecz generalnie wspomniane postacie przebywają gdzieś w niebiosach i ta narracja w chrześcijaństwie jest absolutnym dogmatem. Podobnie sprawa ma się w religii muzułmańskiej, a zapoczątkował tą ideologię niebios i piekła fundament obydwu wyznań, judaizm.

W mózgach naiwnych goi inny absurd głęboko się zakorzenił i jest on znacznie groźniejszy dla człowieka, ponieważ niszczy wnętrze fizyczne i duchowe i ulega zatarciu wyobrażenie czym jest prawdziwa boskość, bo kto jak kto, ale Jezus musiał być wegetarianinem. Według oficjalnej doktryny chrześcijańskiej, miłosierny i kochający Jezus Bóg, nie miał nic przeciwko zabijaniu zwierząt. Na poparcie tej tezy, chrześcijanie powołują się na ewangelię, w której czytamy że podczas którejś tam z rzędu biesiady (wieczerzy), przy winie i w towarzystwie uczniów, Jezus spożywał baraninę. Piekło faktycznie istnieje ale z tą różnicą, że znajduje się w pozbawionych wrażliwości na cierpienie zwierząt ludzkich sercach. Wyznawcy hebrajskiej wersji chrześcijaństwa, są pod tym względem mistrzami świata i największymi hipokrytami.

Czynnik żydowski skierował więc oczy i rozumy szerokich mas ludzkich w niebo i odebrał im pamięć i historię o prawdziwym, ziemskim pochodzeniu Bogów oraz innych świętych ludzi. Dlatego też warto spojrzeć w przekazy hinduistyczne, ponieważ to wyznanie jest najmniej skażone judaizmem i jest najbliższe prawdzie. Najważniejszy hinduski Bóg Siwa, od którego notabene pochodzi nazwa głównego Słowiańskiego Boga Światowida, zamieszkuje ponoć świętą górę Kajlas w Himalajach i według legend, Siwa strzeże wejścia do podziemnego świata. Na marginesie dodam, że jeżeli pragniemy dogłębnie poznać „naszą” Słowiańszczyznę, to trzeba czytać sanskryckie teksty, co nie jest jak wspomniałem wcale takie trudne, bez uprzedzeń rozmawiać z serdecznymi hindusami i trzeba spojrzeć w majestatyczne Himalaje, albowiem tam nadal bije nasze Słowiańskie serce i tam jest zawarta Wiedza (Veda).

Korzenie Słowian znajdują się zatem w Indiach i wprawdzie zbliżony do Sanskrytu język polski, stanowi wciąż żywy pomost do naszej kolebki, lecz w drodze migracji z Indii, straciliśmy łączność ze świętą ziemią i ze zwierzętami. Mordujemy więc na niespotykaną skalę zwierzęta na pokarm, a oryginalni antyczni Słowianie zwierząt nie zabijali. Doszedłem do tego śmiałego wniosku, ponieważ najbliżsi potomkowie Słowian, współcześni Hindusi wszystkie zwierzęta traktują z najwyższym, wręcz Boskim szacunkiem. Oczywiście wyśmienite hinduskie potrawy wegetariańskie, są prawdziwym arcydziełem kulinarnym i pokarmem Bogów !

Nie ma więc mowy o wskrzeszeniu Słowiańskiego ducha w Polsce, zanim nie roztoczymy opieki nad ziemią i naszymi zwierzętami, a to wymaga usunięcia raz na zawsze z Polskiej ziemi żydowsko/katolickich zabobonów. Na dzień dzisiejszy jesteśmy żydowskimi potworami i nasze ręce oraz dusze są zbroczone krwią niewinnych zwierząt.

Noc daje Moc

Judaizmu nie można jednak całkowicie lekceważyć i w tym wyznaniu, spotkamy również bardzo intrygujący detal. Mojżeszowi Bóg objawił się na górze Synaj i w terenie górzystym doszło do aparycji Maryjnych, natomiast w Hinduizmie siedzibą bogów są potężne Himalaje. Twórca religii muzułmańskiej Mahomet, często przebywał w grocie zwanej Hira na górze Jabal al-Nour, niedaleko Mekki i podczas jednej z medytacji, ukazał mu się anioł Gabriel, który przekazał Mahometowi pierwsze wersy Koranu.

W kontekście gór trzeba koniecznie wspomnieć Polską legendę, o śpiącym rycerzu w górze w Giewont i Niemiecką, odnośnie śpiącego w górze Untersberg cesarzu Barbarossie. Z owianą wieloma tajemnicami i anomaliami górą Untersberg w Alpach, związana jest ciekawa, ale już współczesna historia, ponieważ na pobliskim szczycie Adolf Hitler zbudował swoją główną kwaterę „Orle gniazdo”, a Hitler był mistykiem, szanował Buddyzm, wysyłał ekspedycje naukowe w Himalaje, był wegetarianinem i za symbol III Rzeszy Niemieckiej obrał prawo skrętną, ale w zasadzie Buddyjską swastykę, która jak wiemy była również świętym symbolem Słowian. Wspólnym mianownikiem wielu religii i wyznań, są zatem święte góry, wzniesienia lub groty i siedziba greckich Bogów na górze Olimp jest najlepszym przykładem. W owych górach i wzniesieniach, znajdują się naturalne lub sztucznie sporządzone portale, prowadzące do podziemnego świata i na przestrzeni tysiącleci, tunele były sporadycznie używane przez podziemne bóstwa do kontaktu z ludźmi na powierzchni.

W religiach pochodzenia judaistycznego, noc jest kojarzona ze złem, natomiast słońce z mądrością i szerokie masy ludzi na całym świecie, zostały urobione od kołyski strachem przed dobroczynnym zmrokiem. Logicznemu myśleniu najbardziej sprzyja jednak zmrok i proszę zauważyć, że domeną i inspiracją duchową wybitnych myślicieli, filozofów, mistyków i szamanów była, jest i będzie noc, bo gdy gasną światła zaczynają świecić mózgi. W parze z ciemnością idzie przeważnie cisza i rozum ludzki poddany tej podwójnej alchemii tworzy dzieła doskonałe. Natomiast do dźwięku i hałasu, a przede wszystkim do światła i ognia, jak te przysłowiowe samobójcze ćmy grawituje plebs. W okresie letnim głupszy segment białych ludzi, a zwłaszcza kobiety zamiast chronić swoje ciała, a tym samym chronić mózgi, przed śmiertelnymi promieniami słońca, uwielbia opalać się w palącym słońcu, zaś na zimę smaży w solariach i traci wówczas ostatnie cząstki rozumów.

Mądrzy ludzie unikają więc słońca dosłownie jak ognia i przedstawiciele współczesnych monarchii (błękitna krew), a także członkowie bogatych elit, czyli ludzie o bardzo wysokim ilorazie inteligencji, strzegą swojej białej skóry przed słońcem i dlatego im przypadł zaszczyt rządzenia światem.

Gdyby ludzie zrozumieli, że ziemia jest niepowtarzalnym brylantem w całym wszechświecie, jego bijącym sercem, kolebką i domem Bogów, to z pewnością traktowali by ziemię i całe życie znacznie lepiej, ale judeochrześcijański i muzułmański bóg jest nieobecny i egzystuje w iluzorycznym niebie i ludzie lekceważą własne środowisko oraz siebie nawzajem. Mimo naszych wad, podziemni Bogowie pojawiali się sporadycznie na powierzchni ziemi, gdyż czuli do nas sentyment i jesteśmy tej samej krwi. Na górze Synaj, podziemny Bóg przekazał Żydom kilka ważnych wskazówek, lecz Żydzi obrócili mądre nauki przeciwko ziemi i reszcie człowieczeństwa i tak samo postąpili chrześcijanie, aczkolwiek muzułmanie w mniejszym lub większym stopniu praktykują, to co Żydzi i chrześcijanie zignorowali, i dlatego skorumpowany świat chrześcijański, prowadzi przeciwko muzułmanom wojny. Ale najbliżej oryginalnego przekazu podziemnych Bogów – Nie zabijaj, są jednak Hindusi i w stosunku do nich, trwa również kampania nienawiści.

Kamienne szaleństwo

Jedną z najbardziej tajemniczych budowli na świecie, jest przepiękna świątynia Kailasa w Indiach i kolosalny rozmiar świątyni, z pewnością wzbudza zachwyt, ale prawdziwą enigmą jest sposób jej zbudowania, ponieważ mamy tutaj do czynienia z największą monolityczną strukturą na świecie, wykonaną z jednego kawałka skały. Szacuje się, że podczas konstrukcji świątyni, metodą wykopywania pionowego (od góry w dół), usunięto z klifu około 400 tysięcy ton dekańskiego bazaltu. Zgodnie z lokalną legendą, świątynie wykuto zaledwie w ciągu siedmiu dni, zaś oficjalne źródła sugerują, że budowa pochłonęła od 20 do 100 lat.

Co ciekawe, nikt nie wie, gdzie się podziało 400 tysięcy ton skał z odkrywki. Nie odnaleziono po urobku śladów w okolicy, aczkolwiek rdzenni mieszkańcy twierdzą, że materiał podczas budowy uległ „odparowaniu”. Bez wątpienia ten argument spotka się z niedowierzaniem, zwłaszcza że nie ma na to stosownych dowodów w związku z tym, historycy zakładają, że skruszoną skałę przetransportowano z miejsca budowy i ponownie wykorzystana do innych projektów. Poniższa animacja ilustruje proces drążenia struktury w bazaltowej skale i wydaje się, że konstruktorzy posiadali plan nadrzędny przed rozpoczęciem wykopu.

Mając na uwadze niebywałą złożoność architektoniczną budowli, animacja nie uwzględnia szczegółowych detali świątyni, ale sekwencja wskazuje na to, jak trudna była ta metoda. Nie zapominajmy, że dla każdego szczegółu, elementu ozdobnego i każdego posągu, trzeba było zostawić materiał skalny w formie prostokątnych i kwadratowych brył, które według odpowiednich wzorów rzeźbiono. Oczywiście jest to konieczne, ponieważ do raz usuniętej skały, nic więcej nie można już później dodać. Margines błędu byłby naprawdę zbyt mały.

Świątynia Kailasa należy do kategorii „architektury skalnej”, podobnie jak kościoły Lalibeli w Etiopii. Budowa świątyń skalnych w Indiach ma bardzo długą tradycję, ale świątynia Kailasa jest zdecydowanie największym i najpiękniejszym przykładem tego rodzaju. Warto dodać, że świątyni Kailasa przypisano nazwę „jaskini numer 16”, albowiem wchodzi w skład kompleksu jaskiń Ellora, składających się ze 100 struktur skalnych, wydrążonych wzdłuż dwu kilometrowego odcinka wzgórz Charanandri, w pobliżu miejscowości Ellora. Spośród 100 jaskiń, tylko 34 jest obecnie otwarte dla publiczności.

Kailasa Temple, Ellora (Kailāsanātha) - India 05

 

Konstruktorzy świątyni Kailasa, musieli posługiwać się bardzo zaawansowanymi i precyzyjnymi narzędziami do obróbki bazaltu, który co prawda w skali twardości minerałów Mohsa, znajduje się na szóstej pozycji, lecz mimo wszystko bazalt jest stosunkowo twardym minerałem i wątpię czy za pomocą narzędzi wykonanych z brązu, miedzi bądź żelaza tak precyzyjna obróbka bazaltu, na tak wielką skalę była by możliwa. Aczkolwiek, starożytni Hindusi słynęli z doskonale rozwiniętej metalurgii, o czym świadczą chociażby eksportowane do Damaszku sztaby żelaza, z których wytwarzano jeszcze słynniejszą stal damasceńską, zaś z niej znakomitą broń sieczną.

Jest więc możliwe, że w zamierzchłych czasach Hindusi posiadali narzędzia z hartowanej stali, ewentualnie mieli do swojej dyspozycji lasery wielkiej mocy, a jak wiemy materiał poddawany współczesnej obróbce laserowej ulega spalaniu, lub sublimacji w stan gazowy. Zastosowanie laserów podczas budowy świątyni Kailasa, rozwiązało by zagadkę z losem 400 tysięcy ton bazaltowego urobku, którego tak naprawdę nigdy nie było, ponieważ niepotrzebny bazalt pod wpływem światła laserowego ulatniał się dosłownie w powietrze.

Jak dotychczas nikomu nie udało się odpowiedzieć definitywnie na pytanie, kto zainicjował projekt świątyni i na żadnej kolumnie lub rzeźbie nie znajdziemy pisemnego lub graficznego śladu odnośnie autorstwa. Prawdziwe pochodzenie świątyni Kailasa jest więc nieznane, ale generalnie przyjmuje się, że obiekt pochodzi z 7 lub 8 wieku naszej ery i jego pomysłodawcą, był Kryszna I z dynastii Rasztrakutów. Historycy doszli do tego wniosku w oparciu, o dwie inskrypcje znalezione w innym regionie Indii, które rzekomo odnoszą się do świątyni i jej budowniczego Kryszny I.

Bardzo bogate ozdobne szczegóły, posągi oraz płaskorzeźby, nawiązują do scen z dwóch głównych hinduistycznych poematów epickich – Mahabharaty i Ramajany, natomiast fizyczny wygląd świątyni jest miksturą rożnych stylów architektonicznych, i centralnym punktem świątyni jest sanktuarium poświęcone hinduskiemu bogu Śiwie. Świątynię uważa się za replikę siedziby boga Śiwy i jego żony Parwati w himalajskiej górze Kajlas.

Wszystkie jaskinie kompleksu Ellora, obfitują w przepięknie zdobione filary i rzeźby, ale jedna sekcja jaskiń jest szczególnie interesująca ze względu na niedokończoną podłogę. Z bliżej nieokreślonych przyczyn zaniechano dalszych prac, zaś na południu Indii znajduje się podobna świątynia wydrążona w litej skale, lecz w tym przypadku możemy dostrzec przejściowy stan konstrukcji i pewne fragmenty świątyni Vettuvan Koil, są misternie i dokładnie wyrzeźbione, natomiast resztę pozostawiono w stanie surowym. Na powierzchni skały są widoczne wgłębienia i rysy, które mogą sporo powiedzieć o technice i narzędziach używanych w konstrukcji obydwu obiektów.

 

 

 

 

 

Zapraszam do obejrzenia bardzo ciekawego fotoreportażu z wycieczki po jaskiniach Ellora: http://sanbornsinindia.travellerspoint.com/42/

Oprócz niewiarygodnie skomplikowanych elementów dekoracyjnych, zastanawiający jest sposób budowania całego kompleksu i trudno uwierzyć, że antyczni hindusi siłą mięśni i prostymi narzędziami, wykuli to arcydzieło architektoniczne w twardym bazalcie. Nie ulega wątpliwości, że współczesny człowiek nie jest w stanie ręcznie zbudować podobnej struktury, ale mamy do swojej dyspozycji cyfrowo sterowane obrabiarki CNC, które na mniejszą skalę, są w stanie w kilka sekund stworzyć  jeszcze bardziej złożone formy. W skali mikro jesteśmy zatem geniuszami i nic by nas nie powstrzymało, przed skonstruowaniem większej maszyny, która odtworzyła by w skali 1:1 świątynię Kailasa.

 

 

 

 

 

Czarne słońce

W dzisiejszym felietonie ponownie odświeżę temat związany z hipotezą tzw. „pustej ziemi”, w oparciu o bardzo interesującą opowieść, amerykańskiego twórcy literatury fantastycznej Richarda S. Shavera. Niemniej określenie pusta ziemia jest błędne, ponieważ według Shavera pod ziemią znajdują się zaledwie jaskinie, aczkolwiek zostały stworzone ludzką dłonią i są niebywałych rozmiarów. Podziemne światy służyły dawnemu człowiekowi za schronienie, przed palącymi promieniami słonecznymi.

Moim największym sprzymierzeńcem duchowym oprócz ciszy jest zmrok, i jeżeli macie podobne inklinacje i czujecie się lepiej po zmroku i lubicie porę jesienno/zimową, z szybko zapadającą ciemnością, natomiast jasno oświetlone pomieszczenia i letnia pora sprawiają wam kłopoty, to znaczy, że w waszej pamięci genetycznej, jest zawarte wspomnienie o dawnej naprawdę pięknej ziemi.

Shaver sugeruje w opowiadaniu, że w dalekiej przeszłości, na ziemi istniały optymalne warunki klimatyczne, które pozwoliły naszym przodkom osiągnąć wprost fenomenalny rozwój intelektualny, lecz katastrofalne zmiany na słońcu, zakończyły złoty okres człowieka na ziemi i ten istotny fragment opowiadania przybliżę i wzbogacę własnymi hipotezami, natomiast kontekst pustej ziemi zejdzie na drugi plan.

W opowieści Shavera, kluczową rolę odgrywa słońce i podobno cała nasza gwiazda, była setki tysiące lat temu, osłonięta węglową skorupą, przez którą na ziemię docierała bardzo egzotyczna i cudowna forma energii świetlnej. W ciągu dnia na niebie można było zatem dostrzec gwiazdy, ale nigdy nie było za ciemno i panowała trudna do opisania mroczność na pograniczu nocy i dnia.

Magiczną i osobliwą naturę światła na ówczesnej ziemi, najlepiej uzmysławia epilog filmu fantastycznego pt. „Contact” z J. Foster, gdy bohaterka filmu wraz ze swoim ojcem, stoją na relatywnie jasno oświetlonej tropikalnej plaży, a nad nimi góruje ciemny i gwieździsty firmament. Kto był szczęśliwym świadkiem częściowego lub całkowitego zaćmienia słońca, ten odczuł własnymi zmysłami, namiastkę dawnej aury jaka roztaczała się na całej ziemi. Mnie ten wielki zaszczyt spotkał i z nostalgią przypominam sobie częściowe zaćmienie słońca w gorący letni dzień. W momencie zaćmienia słońca świat ucichł, upał dał miejsce rześkiemu powietrzu, strach połączył się z radością, natomiast oślepiającą jasność, wyparł przedziwny i błogi pół mrok.

Subtelne promieniowanie słoneczne, jakie docierało wówczas na ziemię, nie powodowało radykalnych wahań temperatury i nie dochodziło do nagłego załamania pogody w związku z tym, warunki do rozwoju flory były również idealne i drzewa osiągały kolosalne rozmiary, zaś wszelkiego rodzaju owoce, posiadały niesamowitą moc leczniczą. Zbawienny wpływ umiarkowanego światła naturalnego i stabilny klimat oraz bardzo zdrowa żywność, przyczyniły się do przedłużenia życia ludzi w setki lat i odpowiednio, zdolności intelektualne oraz ich dzieła technologiczne, nie miały sobie równych w całym wszechświecie.

Nic jednak nie trwa wiecznie i życie w tym przysłowiowym raju dobiegało końca, ponieważ węglowa skorupa wokół słońca, ulegała stopniowemu zniszczeniu i coraz więcej promieni rentgenowskich oraz ultrafioletowych docierało na ziemię. Z roku na rok, długowieczność ludzi radykalnie się kurczyła, flora zmutowała, aż w końcu skarłowaciała do znanych nam obecnie rozmiarów i niegdyś dobroczynny dla życia pół mrok, na zawsze zniknął i na niebie zabłysło pełnym blaskiem słońce.

Promienie słoneczne przekształciły sporą cześć powierzchni ziemi w palące piekło, zaś pod wpływem wysokiej temperatury, z rozgrzanych wód oceanów zwrotnikowych parują gigantyczne ilości wody. W wyższych i chłodniejszych partiach atmosfery, para ulega skropleniu i wraca na ziemię w postaci niszczycielskich cyklonów, tajfunów lub obfitych opadów i mamy później do czynienia z powodziami oraz z innymi klęskami żywiołowymi. Proces wędrówki wody w formie pary wodnej na tym się nie kończy, ponieważ po dotarciu nad regiony biegunowe krystalizuje się w opady śniegu i pośrednio gorące słońce, skuło bieguny wiecznym lodem i szczątkową pozostałością po węglowej skorupie okalającej dawne słońce, są plamy na słońcu.

Budzący wiele kontrowersji i niejasności fenomen globalnego ocieplenia klimatu, można więc łatwo wytłumaczyć zanikaniem powłoki węglowej wokół słońca i faktycznie, przeprowadzane już od kilkuset lat obserwacje, zanotowały zmniejszającą się liczbę tzw. plam na powierzchni słońca.

Mieszkańcy ziemi z wielkim niepokojem obserwowali zmiany na niebie i ziemi i odczuli stopniową degradacją własnej inteligencji i zdrowia wobec tego, postanowili działać zanim będzie za późno i doszło wówczas do podziału na trzy sprzeczne frakcje. Jedni w statkach kosmicznych opuścili na zawsze ziemię, drudzy bardziej przywiązani do matki ziemi, zbudowali podziemne schronienia i przebywają w nich do dnia dzisiejszego, natomiast ci którzy pozostali na powierzchni, byli narażeni na niszczące promieniowanie słoneczne w związku z czym, po upływie pewnego czasu stracili wyższą inteligencje i my współcześni ludzie, jesteśmy ich bezpośrednimi potomkami.

Promienie słońca określa się mianem życiodajnych, ale w obecnej oślepiającej formie, są zabójcze zwłaszcza dla ludzkich mózgów i ten fakt potwierdzają, przełomowe odkrycia naukowe naszej cywilizacji i wszystkie bez wyjątku, powstały w umiarkowanym i chłodnym północnym klimacie, natomiast mieszkańcy rejonów podzwrotnikowych, dosłownie cofają się w rozwoju do epoki kamienia łupanego i najlepszym przykładem zacofania oraz prymitywu jest Afryka. Sytuacja w Indiach również jest fatalna i ludzie w tropikalnej Brazylii, Wenezueli od upału i słońca wariują i państwa pogrążają się w chaosie.

Ciepło nie sprzyja twórczemu i logicznemu myśleniu, a mózg składa się w 75 % z wody i żeby optymalnie pracował i nie wyparował, musi być chłodzony wobec tego, aktywność naszego naturalnego procesora radykalnie wzrasta, w strefie umiarkowanej. Nie bez powodu na ludzi mądrych i opanowanych mówi się, że mają zimną krew lub chłodny rozum i stoickim spokojem, charakteryzuje się ogół mieszkańców regionów północnych, natomiast stwierdzenie gorące głowy trafnie odnosi się do południowców.

Oprócz światła widzialnego, słońce emituje potężną dawkę promieni ultrafioletowych i wprawdzie ten wycinek spektrum, jest niewidoczny ludzkim okiem, ale odczuwamy jego wpływ, gdy się opalimy i skóra zaczerwieni się bądź ściemnieje. Natomiast wpływ promieni UV na skórę człowieka egzystującego tysiąclecia w rejonach zwrotnikowych, powoduje wydzielanie się w organizmie znacznych ilości melaniny – naturalnego pigmentu, który chroni ciało przed szkodliwym działaniem ultrafioletu, aczkolwiek z biegiem czasu melanina zmienia kolor skóry w czarny.

Nowe i jasne słońce jeśli tak można je określić, jest więc odpowiedzialne za powstanie na ziemi rasy czarnej i wniosek jest oczywisty. Poziom melaniny w ciele ma bezpośredni wpływ na inteligencję człowieka i być może konkluzja jest kontrowersyjna, ale ma uzasadnienie w praktyce i budowniczymi świata, jaki on by nie był, są jednak biali ludzie z północnych regionów planety. Natomiast przedstawiciele rasy czarnej nie potrafili opracować pisma, wynaleźć prostych maszyn np. koła lub wytopić żelaza i przed tymi ludźmi nie ma żadnej przyszłości.

Długotrwałe przebywanie w środowisku wysokoenergetycznego promieniowania z zakresu fal ultrafioletowych i rentgenowskich, odbija się negatywnie na wyższe funkcje umysłowe, ponadto zmienia się kolor tęczówki oczu, włosów, skóry i ogólna estetyka ciała ulega poważnym zmianom na gorsze. Innymi słowy, promieniowanie słoneczne deformuje ludzkie DNA i wygląd zewnętrzny czarnych, budzi zrozumiałą konsternację.

Organizmy rdzennych mieszkańców Afryki, przeszły regres ewolucyjny i naturalna adaptacja do gorącego klimatu, uwsteczniła czarnych fizycznie i intelektualnie do tego stopnia, że wyglądem oraz zachowaniem zbliżyli się do zwierząt człekokształtnych i niebawem, wdrapią się z powrotem na drzewa do swoich braci szympansów.

Przypomnę, że mniejszościowe rządy białych w Republice Południowej Afryki i Rodezji (obecne Zimbabwe), stworzyły dla wszystkich obywateli bardzo wysokie standardy życia, ale po przejęciu władzy murzyni doprowadzili te nowoczesne i bogate państwa do kompletnej ruiny. Czarni stanowią większość w amerykańskim Detroit i niektóre dzielnice tego miasta, wyglądają jak po wojnie nuklearnej.

Czym był rzekomy wielki rasizm i apartheid w RPA? Z politycznie poprawnych źródeł, prawdy się nie dowiemy i w rzeczywistości czarnym pod rządami białych, żyło się znacznie lepiej niż obecnie w tzw. wolnej RPA. Etymologia słowa apartheid, a właściwie pierwszy człon; apart, wszystko wyjaśnia i oznacza odrębną i pokojową koegzystencję białych z czarnymi. W ramach segregacji rasowej, czarni mieli do swojej dyspozycji w pełni autonomiczne dzielnice, miasta, a nawet mini państwa (Bantustany), w których infrastruktura dobra społecznego była szczodrze finansowana przez rządy białych. Białe władze zapewniły zatem czarnym obywatelom dostęp do bezpłatnej i solidnej służby zdrowia i edukacji, ponadto budowali im komfortowe jak na warunki afrykańskie mieszkania i dali czarnym stabilne oraz dobrze płatne zatrudnienie w przemyśle i rolnictwie. W obrębie swoich dzielnic, miast i bantustanów, czarnych nie obowiązywały żadne zakazy i byli wolni i jedynemu ograniczeniu jakiemu podlegali w RPA i Rodezji, był zakaz wstępu do niektórych części miast, poza obszarem wspomnianych enklaw.

Na Rodezję (Zimbabwe), w okresie rządów białych mówiono, że jest spichlerzem Afryki i ten sprawnie zarządzany kraj, był jednym z największych światowych eksporterów zboża, zaś po przejęciu władzy przez czarnych i odebraniu ziemi białym rolnikom, murzyni w Zimbabwe z głodu umierają, a hiperinflacja zmusiła władze z Harare, do wydania banknotów o nominale 100 miliardów dolarów.

Biali w RPA, spełniali funkcję nauczycieli w stosunku do mniej rozwiniętych czarnych i bez większych zgrzytów przekazali im władzę łudząc się, że czarni zostali ucywilizowani i będą kontynuować dynamiczny rozwój gospodarczy i ekonomiczny RPA. Nadzieja okazała się jednak mrzonką i wysiłek edukacyjny spalił na panewce, bowiem czarni mieszkańcy RPA pozbawieni nadzoru białych, powrócili na łono dzikiej przyrody, gdzie rządzi instynkt i obecnie murzyni wyładowują swoją zwierzęcą agresję na białej mniejszości.

Nam mieszkańcom terenów o umiarkowanym klimacie, piekło równikowego słońca i potworny upał oczywiście nie grozi, przez co zachowaliśmy znamiona boskiej inteligencji i przyzwoite sylwetki. W mniejszym lub większym stopniu, biali ludzie podtrzymują cywilizację na relatywnie wysokim poziomie, lecz mimo wszystko słońce odbiło swoje piętno także na naszej psychice, inteligencji oraz zdrowiu i jesteśmy skazani na coraz krótsze i naznaczone wieloma chorobami życie – wegetację.

Drastyczny spadek ilorazu inteligencji, nie ominął jednak białego człowieka i najlepszą wykładnią upadku jest muzyka. Bardzo popularne w Polsce disco-polo, jest w zasadzie białą wersją czarnego prymitywu dźwiękowego w formie hip-hopu i rapu. Język uległ też poważnemu zubożeniu i słownictwo wielu ludzi ogranicza się do kilkunastu prostych zwrotów, wzbogacanych głośnymi wulgaryzmami i szympansią gestykulacją. Szerzy się ponadto, wtórny analfabetyzm wśród młodszego pokolenia, które stopniowo traci zdolności kaligraficzne i nie są już w stanie napisać własną dłonią długopisem kilku zdań. Niebawem do przekazywania informacji, ludziom będą służyć wyłącznie infantylne emotikony i wyjątkowo skutecznym ogłupiaczem jest telefon komórkowy.

Zwłaszcza kobiety uzależniły się od telefonów komórkowych i nie potrafią bez nich egzystować. Perspektywa rozstania się ze smartfonem nawet na pięć minut, wyprowadza kobiety z równowagi psychicznej i powoduje całkowity paraliż umysłowy i być może słońce nas nie wykończy, ale dokona tego z pewnością technologia. Jesteśmy więc świadkami transformacji białych kobiet w zdalnie sterowane, bezmyślne cyborgi.

Wielki nacisk kładzie się także na brutalne i już zwierzęce formy kontaktu seksualnego i można odnieść wrażenie, że coraz więcej ludzi aspiruje do roli białych murzynów i tylko jasna karnacja skóry od małp ich dzieli. Mógł bym tak ciągnąc prawie w nieskończoność, ponieważ symptomów zezwierzęcenia białych ludzi jest mnóstwo i największym barbarzyństwem jest aborcja. Biała rasa jednak przetrwa, aczkolwiek nie na powierzchni, lecz pod ziemią, gdzie nasi antyczni przodkowie kultywują rozum, piękno i boskość.

Biali Bogowie

Wprawdzie brakuje twardych dowodów na potwierdzenie hipotezy o istnieniu czarnego słońca, ale są ciekawe poszlaki i epidemia nowotworów skóry wśród białych wskazuje, że obecne jasne słońce jest stosunkowo nowym zjawiskiem i pierwszymi ludźmi na ziemi byli biali, zaś czarni pojawili się znacznie później.

Warto dodać, że pomimo ciemnej karnacji skóry twarze Hindusów są typowo Europejskie i tysiące kilometrów od kontynentu Afrykańskiego, w Australii i Papui Nowej Gwinei, egzystują czarni Aborygeni, niemniej podobnie jak Hindusi ich twarze również zachowały wiele cech Europejskich. W Ameryce centralnej cywilizacja Indian Olmeków pozostawiła po sobie rzeźby głów, o negroidalnych rysach twarzy i zestawiając te intrygujące anomalie w całość, można dojść do wniosku, że intensywne promieniowanie ultrafioletowe z „nowego” słońca, w regionach zwrotnikowych ziemi przekształciło białych w czarnych.

Pierwotnym środowiskiem człowieka była zatem mroczna ziemia i kontekst religijny jest istotny, ponieważ wszystkie ważniejsze bóstwa w przekazach słownych i tekstowych, w rycinach i rzeźbach, zawsze były przedstawiane jako istoty o jasnej karnacji skóry i nawet ciemnoskórzy Hindusi, mają bogaty panteon białych bogów i bogiń. W mitologii Inków z Ameryki południowej, główną rolę odgrywał biały bóg Wirakocza, natomiast bogiem Azteków z Meksyku był biały Quetzalcoatla i paradoksalnie, wielka cześć z jaką Indianie odnosili się do obydwu bóstw, przyczyniła się do ich druzgocącej klęski z rąk Hiszpańskich konkwistadorów w 16 wieku.

Podczas podboju Imperium Inków przez hiszpańskich konkwistadorów pod wodzą Francisca Pizarra, legenda o powrocie zza oceanu białego, brodatego boga, oraz szerzący się wśród Inków pogląd, iż to właśnie Hiszpanie są zapowiedzianymi posłańcami Wirakoczy, stał się główną przyczyną paraliżu decyzyjnego, jaki ogarnął struktury polityczne i obronne inkaskiego państwa, co w znaczący sposób wpłynęło na klęskę Inków. Zaszła tu analogiczna sytuacja, jak podczas podboju Azteków przez garstkę konkwistadorów Hernana Corteza, kiedy to podobną rolę odegrał mit Quetzalcoatla.

Mity i legendy odnośnie pochodzenia białych bogów, w tym Jezusa i Buddy powstały w niniejszy sposób: Wysoko zaawansowani umysłowo i fizycznie biali mieszkańcy wnętrza ziemi, sporadycznie pojawiali się na powierzchni, albowiem kierowały nimi pobudki altruistyczne i pragnęli pomóc swoim prymitywnym braciom.

Przybysze nauczyli ludzi podstaw metalurgii, uprawy ziemi, dali im też pismo, muzykę oraz zbiór przykazań duchowych i po zasianiu ziaren mądrości w ludzkich mózgach, wracali do bezpiecznego świata wewnętrznego. Przez tysiąclecia wokół tych wydarzeń narosło mnóstwo dziwacznych opowieści i jeszcze więcej absurdów i stopniowo skrystalizowały się współczesne religie, ale wspólnym mianownikiem większości wyznań są biali Bogowie.

Ziarna boskiej mądrości w rozumach białych ludzi, znalazły bardzo podatny grunt do dalszego rozwoju i zaowocowały sporymi osiągnięciami technicznymi i artystycznymi. Do twórczego działania zmobilizował ludzi surowy i nieprzewidywalny klimat, aczkolwiek nie zakiełkowała w naszych mózgach wyższa duchowość, ponieważ wzajemna rywalizacja o przetrwanie w warunkach nowego słońca i klęsk żywiołowych, wydobyła z ludzi nienawiść, egoizm i zabobony. Specjalizujemy się zatem w gromadzeniu pieniędzy i prowadzeniu cyklicznych wojen.

Mieszkańcy wnętrza ziemi, wysłali w erze nowożytnej na powierzchnię planety kilku swoich ambasadorów, aby sprawdzić jak nam idzie, lecz degradacja ludzkiego rozumu była tak dalece zaawansowana, że nawet Budda nic nie poradził, natomiast drugiego przedstawiciela podziemnych bogów – Jezusa, ludzie zamordowali i na tym skończyły się bezpośrednie misje zwiadowcze. Na przełomie 19 i 20 wieku, w Fatimie i Lourdes doszło do bardziej subtelnych i krótkich odwiedzin, ale tym razem pojawiły się kobiety i przekazały dzieciom odrobinę mądrości.

Pamięć o białych bogach i że nimi de facto byliśmy, zanim słońce zabłysło pełnym blaskiem, w psychice ludzkiej jest bardzo głęboko zakorzeniona i na płaszczyźnie osobistej, wielu czarnych i Azjatów upodabnia się do białych ludzi, bo jednak kwintesencją mądrości, piękna i estetyki ludzkiego ciała jest biała skóra. Doskonałe proporcje ciał białych kobiet, niebieskie oczy i blond włosy budzą podziw i zazdrość na całym świecie. Mnóstwo kobiet w Chinach, poddaje się zatem operacjom plastycznym i usuwają tzw. drugą mongoloidalną powiekę, lub zakładają na oczy niebieskie soczewki kontaktowe. W Indiach jaśniejszej karnacji hindusi, wykazują się skrajnym rasizmem w stosunku do ciemniejszej kasty Dalitów (niedotykalnych), ale kompleks niższości rasowej wśród czarnych kobiet w USA, jest największy i prawie wszystkie prostują włosy i wiele farbuje na blond, natomiast spory segment czarnych mężczyzn chemicznie wybiela swoją skórę. Światowej sławy piosenkarz Michael Jackson, był pod tym względem najlepszy i przeszedł chemiczny i chirurgiczny proces metamorfozy z czarnego w białego.

Jak sobie przyroda radzi, w tych niemiłosiernie palących promieniach słonecznych i skrajnościach klimatycznych? Nie ulega wątpliwości, że flora w strefie umiarkowanej oraz tropikalnej jest poniekąd bujna, ale nigdy nie dorówna pod względem wzrostu roślinności z epoki „czarnego” słońca. Natomiast świat zwierząt podobnie jak ludzie cierpi, aczkolwiek jeden gatunek ssaków znalazł idealne schronienie pod wodą i mózgi tych zwierząt, są na bardzo wysokim poziomie rozwoju i mowa jest o mądrych wielorybach, w skład których wchodzą oczywiście sympatyczne delfiny.

Wieloryby znajdują się niestety również w ślepym zaułku, ponieważ ziemia jest jednym wielkim naczyniem połączonym i jeżeli promieniowanie słoneczne, unicestwi chociażby najmniejszy gatunek żyjątka z powierzchni ziemi, to dojdzie wówczas do reakcji łańcuchowej i w efekcie końcowym, największe zwierzęta wodne znikną i skorupa naszej planety zamieni się w pustynię.

Ludzka działalność przyspiesza nieunikniony koniec życia na ziemi i logiczną alternatywą jest przygotowanie podziemnego edenu. Zachodzi jednak kluczowe pytanie czy bardzo inteligentni mieszkańcy wnętrza ziemi, wpuszczą nas dzikusów do swojego idyllicznego świata? Wątpię. Fantastyczna wizja Shavera i moje subiektywne refleksje, odnośnie słońca mogą wydawać się absurdalne, ale warto spojrzeć w karty historii i co w nich pozostawili antyczni ludzie i jeden intrygujący symbol, wskazuje że „czarne” słońce rzeczywiście istniało.

Symbol czarnego słońca jest niezwykle tajemniczy i do dziś nie wyjaśniony jednoznacznie. Przypuszcza się, że pierwsze przesłanki na temat tego znaku pochodzą z około 10 000 lat wstecz z północnej Mezopotamii. Najstarsze dowody archeologiczne, interpretowane jako przedstawienie czarnego słońca, pochodzą z Susa w południowo zachodnim Iranie i są datowane na 3 tysiąclecie p.n.e. Są to Stelle Zwycięstwa króla Naram – Sin, do obejrzenia w paryskim Luwrze. Naram – Sin, wnuk Sargona I, założyciela miasta Akkad, stał się największym władcą Akkadu i całego Sumeru. Tu powstał legendarny Babilon, skąd prawdopodobnie pochodzą poniższe teksty:

„Na szczycie Świata, stoi Góra Północy
Zawsze wydaje światło.
Ludzkie oko nie może go zobaczyć –
A jednak tam jest. Ponad Górą Północy promieniuje
Czarne Słońce. Ludzkie oko nie widzi –
A jednak tam jest: Wewnątrz świeci.
Samotne jest, waleczne i sprawiedliwe;
Samo z siebie jest bóstwem.”

… w innym tekście jest napisano:

„Białe Słońce świeci na całym ziemskim świecie –
Daje światło dzienne.
Czarne Słońce świeci w nas –
Daje siłę wiedzy.
Odbicie królestwa Atland,
Które było Filarem Nieba.
pochłoniętym z wściekłością przez morze.
Przypominając sobie mądrego Giganta,
Który po drugiej stronie Thule przyszedł i nauczał.”

Jak wynika z tego tekstu, czarne słońce jest postrzegane jako obiekt będący uosobieniem Boga, dający wewnętrzną siłę wiedzy. Jego promienie docierają tylko do wartości duchowych ludzi. Promienie pochodzą z gór północy ( Kharsak Kurra ), będących niezbadanymi i tajemniczymi dla ówczesnych.

Symbol odnaleziono także u germańskiego plemienia Allemanów, z pierwszego tysiąclecia n.e. Używali go także Frankowie i plemiona bawarskie. Czasami w centrum symbolu znajdował się znak swastyki. Liczba promieni w odnalezionych symbolach waha się od 5 do 12 i miała symbolizować energię słoneczną. Same promienie mają pochodzić od tzw. rzymskich swastyk strzałkowych.

Obecna forma symbolu jest wzorowana na słynnej mozaice z zamku Wewelsburg. W III Rzeszy zamek miał stać się centrum ideologicznym i przedstawicielstwem rządu SS. Heinrich Himmler, szef SS, chciał tu założyć „Centrum Nowego Świata”. Rzeczywistą działalnością SS na zamku były wykopaliska archeologiczne po okolicy i badania na temat wczesnej historii germańskiej. Mozaika znajduje się na parterze w wieży północnej I została utworzona w latach 1939 – 1943. Miała symbolizować odrodzenie aryjskiej siły duchowej w Europie. Wizerunek czarnego słońca zdobi osiemnastowieczny dom w Pradze nazywany czarnym słońcem.

W pismach z Babilonu odnajdujemy wyraźną wzmiankę na temat istnienia dwóch słońc, białego, dającego światło dzienne, i czarnego, dającego siłę wiedzy. Czarne Słońce odnosi się więc do wartości duchowych człowieka. Według alchemii natomiast czarne słońce jest symbolem Saturna i reprezentuje ciemny oraz niszczycielski aspekt słońca. Pochodną symbolu czarnego słońca jest bardzo dobrze wszystkim znana, czworo ramienna Swastyka, uniwersalny znak szczęścia, obecny w większości kultur i religii świata.

 

Kwarantanna

Koncept duszy jest być może religijną mrzonką, ale zakładam że człowiek jednak ją posiada wobec tego, rodzi się pytanie, co się dzieje z duszą po śmierci i w tym kontekście, przybliżę bardzo intrygującą hipotezę, która otwiera metafizyczną „Puszkę Pandory”, i rzuca nowe światło na oficjalną wersję historii człowieka na ziemi. Ekstrapolując hipotezę, można dojść do zdumiewającego wniosku, że niektórzy przedstawiciele ultra bogatych elit, znaleźli sposób na przedłużenie swojego życia prawie w nieskończoność.

Ale najpierw odrobinę teorii czym jest dusza i zazębiają się tutaj, dalekowschodnie wierzenia odnośnie reinkarnacji i judeochrześcijańska idea duszy, która po śmierci ciała rzekomo wędruje do Boga przed sąd ostateczny z elementarną fizyką na poziomie szkoły podstawowej.

Dusza jest niezniszczalną cząstką ciała ludzkiego i w niej, zawarta jest cała nasza ziemska pamięć i każdy człowiek prędzej czy później, będzie rozliczony za grzechy popełnione za życia. Tyle w wielkim skrócie, na temat duszy mówi większość światowych religii i czeka nas nieunikniona reinkarnacja w niższą lub wyższą formę życia, albo życie wieczne w niebie, bądź katusze w piekle, ale według hipotezy o której zaraz będzie mowa, istnieje możliwość uniknięcia niepewności związanych z reinkarnacją, lub tłumaczeń przed Bogiem za grzechy i poniesieniu nieprzyjemnych konsekwencji.

Skłaniam się ku wersji dalekowschodniej i jestem przekonany, że po śmierci dusza człowieka ulega procesowi reinkarnacji, ale jak wiemy ponowne wcielenie się w innego człowieka bądź w zwierzę, zupełnie czyści duszę z pamięci o przeszłym życiu i zaczynamy wszystko od początku, a największym marzeniem mistyków i każdego człowieka, jest zachowanie pamięci w nowym ciele.

Bliżej niezidentyfikowana moc kosmiczna i niech to będzie ten kolokwialny Bóg, kieruje się także względami praktycznymi i czyści nasze dusze z pamięci zanim wejdą w nowe ciała, ponieważ ludzie obdarzeni pamięcią absolutną, naruszyli by równowagę całego wszechświata, począwszy od zniszczenia niepowtarzalnego ziemskiego klejnotu.

Niemniej człowiek jest bardzo sprytną istotą i już dawno temu znalazł sposób na przedłużenie życia na ziemi w wieczność, w sensie zachowania pamięci w nieskończoność. Z technicznego punktu widzenia, owa metoda jest banalnie prosta i polega na zamknięciu umierającego człowieka w metalowej klatce Faradaya, w towarzystwie ciężarnej kobiety, która lada moment urodzi dziecko. Klatka Faradaya została wymyślona i skonstruowana jak sama nazwa wskazuje, przez angielskiego fizyka Michaela Faradaya w 1836 roku, i jest to metalowy ekran, mający chronić przed polem elektrostatycznym. Klatkę Faradaya w rożnych formach, używa się do zabezpieczenia delikatnych komponentów elektronicznych, przed gwałtownymi wyładowaniami elektrycznymi np. piorunów.

Dusza w chwili śmierci człowieka, zostaje zatem uwolniona z więzów krwi i kości i szuka nowego ciała. Dziecko w łonie matki jest pozbawione duszy, ale ułamek sekundy po narodzinach, jedna z milionów dusz, która krąży wokół nas, przenika w ciało noworodka i znakiem szczególnym, że w dziecku zakotwiczyła się dusza jest płacz. Jeżeli jednak, człowiek umrze w pomieszczeniu, którego ściany, sufit oraz podłoga są wyłożone metalowym ekranem i obok umarłego urodzi się dziecko, to wtedy  dusza zmarłego nie może wydostać się na zewnątrz pomieszczenia i zostaje wchłonięta, pierwszym oddechem noworodka w jego ciało.

Dlaczego metal blokuje duszę, trudno jest mi sprecyzować i pomijając aspekt techniczny tego procesu, sprawa nabiera makabrycznego wymiaru, ponieważ trzeba wziąć pod uwagę próżność i egoizm człowieka i nie ulega wątpliwości, że umierający pragną posiadać nowe ciała bez skazy, natomiast inni chcą się wcielić w poprzednią powłokę cielesną i dochodzi wówczas do manipulacji genetycznych, a nawet do klonowania.

Aczkolwiek, metoda klonowania ludzi i manipulacja ludzkiego DNA, jest jeszcze na dość prymitywnym poziomie i przypuszczam, że na dzień dzisiejszy elity pobierają plemniki oraz jajeczka od najmądrzejszych i najpiękniejszych osobników obu płci. Dalszy etap przebiega według sprawdzonego schematu i pobrane jajeczka są sztucznie zapładniane nasieniem, a następnie młode i bardzo zdrowe kobiety, te przysłowiowe kobiece inkubatory za wielkie pieniądze, lub porwane z ulicy, rodzą dzieci w klatce Faradaya obok umierającego miliardera, polityka, monarchy lub sławnej aktorki.

Dwie kwestie przemawiają jednak na niekorzyść hipotezy z migracją dusz z ciała do ciała w klatce Faradaya. W jaki sposób „wysterylizować” pomieszczenie z dusz, które zabłąkały się do środka np. przez otwarte drzwi? Ponadto, śmierć dawcy musi być zsynchronizowana z narodzinami odbiorcy duszy, ale ten dylemat rozwiązało by samobójstwo dawcy tuż, lub wkrótce po narodzinach dziecka, natomiast odpowiedź na pierwsze pytanie, znają chyba tylko wielcy mistycy.

Metoda przenikania duszy, czyli pamięci w klatce Faradaya do ciała noworodka, może służyć dobru lub złu w związku z tym, pamięć znakomitego naukowca, wzbogacona nowymi doświadczeniami i odkryciami, może stworzyć przełomowe wynalazki, ale przeważnie służy złu i rezultaty tego procesu, są wprost niewiarygodne i tłumaczą bezwzględność elit w stosunku do reszty człowieczeństwa. Przedstawiciele elit mogą więc mordować, kraść i wykorzystywać, albowiem ich dusze nigdy nie spotkają się z Bogiem, lub nie będą narażone na reinkarnację np. w ciele świni, lub innego zwierzęcia przeznaczonego na potworną rzeź.

Nie można jednak wykluczyć opcji, że proces przenikania dusz w nieskończoność służy pewnej bardzo małej grupie ludzi do prowadzenia walki ze złem i z pewnością, antyczny człowiek odkrył siłę metalu na dusze i stąd też pochodzą legendy i mity o Bogach na ziemi.

Podobno szczyt piramidy Cheopsa w Gizie, był pokryty cienką warstwą złota i być może w tym miejscu piramidy, znajdowało się pomieszczenie w którym, dochodziło do reinkarnacji dusz, aczkolwiek rzeźby oraz hieroglify Egipskie, często przedstawiają wizerunki faraonów z głowami zwierząt lub na odwrót i kolosalny Sfinks, jest tego wybitnym przykładem. Według archeologów, w Egipcie czczono wiele gatunków zwierząt i sprawa na pozór nie wymaga dalszego drążenia, niemniej kryje się tutaj następny ciekawy wątek, który wymaga bliższego wyjaśnienia.

Ludzie od niepamiętnych czasów byli pod wrażeniem siły lwa lub wspaniałych umiejętności lotniczych sokoła i przypuszczam, że niektórzy umierający faraonowie, wybrali opcję reinkarnacji swojej duszy w doskonałe ciała wspomnianych zwierząt. Motywy ludzkich i zwierzęcych hybryd, występują w cywilizacji Sumeryjskiej, w antycznej Grecji, w Indiach, a nawet w wierzeniach Wikingów i Słowian, często pojawiają się zwierzęta potrafiące przemawiać ludzkim głosem. Natomiast w religii chrześcijańskiej są ludzie ptaki – anioły i ludzkie cechy posiada także biblijny wąż.

Pamięć jest największym skarbem człowieka i jeżeli ona w nienaruszonym stanie przechodzi z człowieka w człowieka, to po okresie kilku tysięcy lat odbiorca stopniowo nabiera coraz większych zdolności intelektualnych, aż w końcu jego mózg osiągnie Boski stopień rozwoju, aczkolwiek nieśmiertelny człowiek nie boi się wówczas gniewu Bogów i przechodzi na stronę zła.

Symbol wszystko widzącego oka na szczycie piramidy kojarzony obecnie z iluminatami i generalnie ze złem, pochodzi zatem z antycznego Egiptu, i jeżeli przypomnimy sobie dziesięć plag Egipskich, wymierzonych przez Boga w stosunku do ówczesnego faraona, to negatywny aspekt tego symbolu ma uzasadnienie. Według biblijnej narracji, klęski naturalne jakie dotknęły wówczas Egipt, były odpowiedzią Boga na złe traktowanie Żydów przez Egipcjan i dzięki ingerencji Boga, żydowski naród wybrany z powodzeniem ucieka z niewoli Egipskiej, natomiast armia faraona przepada w morzu Czerwonym i cały Egipt pogrąża się w chaosie, z którego już nigdy się nie pozbiera.

W rzeczywistości, plagi nie miały nic wspólnego z hebrajczykami i oni byli przypadkowymi świadkami tamtych wydarzeń, niemniej pragmatyczni Żydzi bazując na katastrofach jakie nawiedziły Egipt, stworzyli własną martyrologię, koncept narodu wybranego i na półwyspie Synajskim religia judaistyczna nabrała ostatecznego kształtu. Zamieszanie wokół Egiptu, dotyczyło wyłącznie władców tego państwa, którzy wykorzystując metodę reinkarnacji dusz w nowe ciała, uzurpowali sobie status Bogów na ziemi i czynili zło, ale miarka w końcu się przebrała i siła wyższa, w odpowiedzi na ich zepsucie zniszczyła Egipt. Podobno Bóg ostrzegł Faraona co czeka Egipt tymi słowami:

„Tej samej nocy będę przechodził przez Egipt i zabiję wszystkich pierworodnych, zarówno ludzi jak i zwierzęta. Osądzę także wszystkich bogów Egiptu: Jam Bóg!”.

Od tamtego pamiętnego czasu piramida, symbolizuje władzę na ziemi i ktokolwiek wejdzie na jej szczyt, zostanie z niej strącony. Przeznaczeniem duszy każdego człowieka, jest wyciąganie konstruktywnych wniosków z popełnionych grzechów i dusza doświadczona życiem na ziemi, musi stawić się przed oblicze siły najwyższej, ale Egipcjanie zignorowali to podstawowe prawo wszechświata i koniec ich wielkiej cywilizacji był sromotny.

Migracja duszy z ciała do ciała przez kilka tysięcy lat, powoduje jak wspomniałem znaczny przyrost inteligencji człowieka, lecz produktem ubocznym tego procesu, są zmiany anatomiczne ciała i cechą charakterystyczną, są radykalnie zniekształcone czaszki, które kolokwialnie ujmując, pęcznieją wraz z przyrostem szarych komórek w mózgu. Tak więc, niektóre szkielety i mumie znalezione w Ameryce południowej posiadają karykaturalnie wydłużone czaszki, natomiast faraonowie, aby zataić przed motłochem podobną mutację, nosili na głowach korony w kształcie wysokich czapek. Zwyczaj noszenia odświętnych, wysokich nakryć głowy (mitr), przetrwał w szczątkowej formie do czasów współczesnych wśród kleru chrześcijańskiego.

W Ameryce południowej znajduje się oczywiście mnóstwo piramid, aczkolwiek pod względem doskonałości i wymiarów nie dorównują Egipskim i proszę zauważyć, że większości piramid z ameryki centralnej, jest zwieńczona kwadratowymi lub prostokątnymi budynkami. Pomieszczenia na wierzchołkach piramid, były moim zdaniem od wewnątrz wyłożone cienką warstwa złota lub innego szlachetnego metalu i budynki spełniały rolę klatek Faradya, innymi słowy były to pułapki dusz i dochodziło w ich wnętrzu do migracji dusz z umierającego ciała w nowe. Struktury zbliżone do piramid (Zigguraty), z kwadratowymi budynkami na szczytach spotykamy także w Mezopotamii (dzisiejszy Irak, Iran).

Wspólnym mianownikiem wymienionych cywilizacji są zatem ogromne piramidy, a także nagły i katastrofalny upadek. Na ruinach cywilizacji Sumeryjskiej, pomiędzy Eufratem a Tygrysem, powstaje Babilon i ludzie wznoszą słynną wieżę Babel, która była de facto piramidą i miała służyć do „transfuzji” dusz. Aczkolwiek przekaz biblijny, sugeruje wieżę sięgającą samego nieba, co jest metaforą w sensie próby osiągnięcia przez ludzi statusu Bogów na ziemi. Żeby przywołać Babilończyków do porządku, Bóg działa bardzo subtelnie i miesza budowniczym języki, dzieląc ludzi na różne narody, by przez to uniemożliwić dalszą konstrukcję wieży. Kilkaset lat później w stosunku do krnąbrnych władców Egiptu, Bóg jest już bardziej bezwzględny i sporą cześć niszczy fizycznie, natomiast na Majów w 16 wieku, rozgniewany Bóg zsyła ostry miecz hiszpańskich konkwistadorów i Majowie znikają z powierzchni ziemi.

Moje śmiałe i być może absurdalne spekulacje na tym się nie kończą, i jeżeli weźmiemy pod uwagę zagadnienie UFO i tzw. ufoludków, którzy według naocznych świadków, są małej postury, ale mają głowy sporych rozmiarów, to wnioski mogą być następujące. Istoty człekokształtne z niezidentyfikowanych pojazdów latających, są zmutowanymi ludźmi z antycznej ziemi i osiągnęli tak kolosalny rozwój intelektualny, za sprawą „transfuzji” dusz z ciała do ciała, że byli w stanie skonstruować pojazdy międzygwiezdne. Po kilkusetletnim okresie transfuzji dusz, ci ludzie zrozumieli, że dalsze przebywanie na ziemi wiąże się ryzykiem zagłady z rąk Boga, a ziemia jest tą przysłowiową kwarantanną dusz i tutaj rządzą jego twarde prawa.

Postanowili zatem ewakuować się z ziemi, w relatywnie bezpieczną przestrzeń kosmiczną, w której obowiązują inne zasady i siła Boga poza ziemią jest znacznie mniejsza, lecz sporadycznie są zmuszeni wracać na ziemię, ponieważ brakuje im świeżych inkubatorów w formie ziemskich kobiet, i potrzebują czystego, męskiego materiału genetycznego.

Ten intrygujący aspekt pozwala zrozumieć, czym jest szeroko pojęta problematyka UFO, kim są ufonauci i co ich sprowadza na ziemię. Na marginesie warto dodać, że obok tradycyjnych tzw. zielonych ludzików, na ziemię przylatują istoty do złudzenia przypominające współczesnych ludzi, ale wszyscy oni są obdarzeni wielką inteligencją w związku z tym, technologia przybyszów dla nas zwykłych śmiertelników, jest czystą magią.

 

 

 

Kartaginę należy zniszczyć

Pierwszy czarny prezydent w historii Stanów zjednoczonych, wzbudził wielką radość i nadzieję Amerykańskiego plebsu w lepsze jutro, zwłaszcza czarnym Amerykanom euforia poważnie zakłóciła procesy umysłowe i niektórzy byli przekonani, że dostaną po walizce forsy od Obamy, natomiast bezmyślni Europejczycy przyznali Obamie pokojową nagrodę Nobla. Oparta na obietnicach, nadziei oraz kilku wojnach prezydentura Obamy, dobiega zatem końca i ludzie o nim wkrótce zapomną, lecz osiem lat panowania czarnego prezydenta osiągnęły spory sukces, ponieważ potrafiły zatkać ludziom usta, skrajną polityczną poprawnością rasową i nawet 100 lat rządów normalnego białego mężczyzny Trumpa nie naprawią wszystkich strat.

Polityczna poprawność dotyka dosłownie wszystkie dziedziny naszego życia wobec tego, skupię moją uwagę na historycznej i choć w stosunku do Hitlera polityczna poprawność jest najsurowsza z możliwych i pewnych zagadnień związanych z II wojną pod groźbą kary więzienia nie można poruszać, niemniej każdy dobrze wie, że Hitler był przedstawicielem białej rasy. Z przyczyn propagandowych i tych oczywistych, Hitler pozostanie na zawsze największym białym mordercą wszech czasów, aczkolwiek niektórym fantazja popuściła wodzy i twierdzą, że Hitler był Żydem, lecz to porównanie jest w sumie bardzo logiczne, bo Hitler pragnął wskrzesić w człowieku iskrę Boga i Żydzi również dążą do przymierza z Bogiem, ale naród wybrany jak wiemy jest tylko jeden i ten oryginalny wojnę wygrał.

Im dalej jednak w przeszłość, tym bardziej szczegóły odnośnie rasy danego człowieka, można elastycznie dostosowywać na potrzeby indoktrynacji młodego pokolenia, a kto kontroluje media masowego przekazu, ten posiada prawdziwą władzę w związku z tym, telewizja bardzo skutecznie potrafi wyprać mózgi. Afro centryzm jest produktem Amerykańskiego, ultraliberalnego pseudo intelektualnego środowiska akademickiego i kiełkował wiele dziesiątków lat na uniwersytetach, lecz jego siła przebicia została potężnie wzmocniona prezydenturą Obamy. Jedna z głównych hipotez Afro centryzmu mówi o tym, że czarni byli pierwszymi ludźmi na ziemi i wszyscy obecnie żyjący są ich potomkami, zaś biała karnacja skóry jest rezultatem migracji czarnych z Afryki do zimnego, północnego klimatu i z biegiem czasu warunki klimatyczne stworzyły białego murzyna. Jeżeli więc istnieje tylko jedna czarna rasa i biała karnacja skóry, jest rezultatem przystosowania się do umiarkowanych warunków klimatycznych Europy ( mutacji ), to kolosalny dorobek naukowy, techniczny oraz artystyczny białego człowieka, jest tak naprawdę dziełem czarnych.

nefretete_by_puff3ttaAfro centryzm zrodził wiele poważnych absurdów i coraz głośniej mówi się o czarnym pochodzeniu Egipskich Faraonów, choć dobrze wiemy z setek posagów, rzeźb i hieroglifów, że władcy Egiptu byli przedstawicielami białej rasy i piękny wizerunek Nefretete, nie budzi wątpliwości odnośnie jakiej rasy była ta kobieta. Zwolennicy teorii o czarnym pochodzeniu Faraonów, kierują się jedynie położeniem Egiptu w Afryce północnej i uporczywie bronią tej opinii zwłaszcza, że ktokolwiek zbudował piramidy musiał być geniuszem i jeżeli dokonali tego czarni, to współcześni murzyni muszą być również wybitnymi myślicielami oraz wspaniałymi architektami, lecz rasizm białego człowieka, zablokował w super inteligentnych współczesnych murzynach rozum.

Oczytani ludzie w te bzdury oczywiście nigdy nie uwierzą, niemniej podekscytowani murzyni mieli powód do dumy i czuli się panami w Ameryce, bowiem ich czarni Egipscy przodkowie, byli twórcami jednego z największego imperium świata, a także czarni zaprojektowali oraz zbudowali zapierające dech w piersiach kolosalne piramidy. Ponadto, genialny murzyn Obama, ciężką pracą umysłową zdobył władzę największego współczesnego mocarstwa w związku z tym, myśl techniczna, naukowa i filozoficzna murzynów nareszcie ujrzy światło dzienne i cała ludzkość z zachwytu zaniemówi, a zwłaszcza biali będą przed nami klęczeć i dziękować za dobrodziejstwa jakie im nasze mózgi dały. Tymczasem Obama pakuje już walizki i niebawem odejdzie z białego domu i sfrustrowani murzyni spalą doszczętnie Detroit.

Megalomania narodowa bądź rasowa udziela się wielu ludziom i jest poniekąd uzasadniona, wybitnymi osiągnięciami przodków, lecz jaskrawe przeginanie oczywistych faktów historycznych na swoją korzyść, przynosi wstyd wszystkim przedstawicielom danej rasy lub narodu, a wstyd jest tym bardziej większy w przypadku czarnych, ponieważ rdzenni mieszkańcy współczesnej Afryki egzystują w epoce kamienia łupanego. My Polacy oraz Ukraińcy sporadycznie również przesadzamy i snujemy jakieś fantastyczne wizje, dawnego potężnego Imperium Słowiańskiego, ale te bajki spełniają rolę odskoczni mentalnej od dość brutalnej rzeczywistości ekonomicznej i generalnie te farmazony poza Polski i Ukraiński ciemnogród nie przenikają, ewentualnie spotykają się z pobłażliwym przytaknięciem głów zachodnich słuchaczy.

Nas w Polsce co prawda polityczna poprawność rasowa bezpośrednio nie dotyka, lecz jesteśmy na nią narażeni pośrednio w środkach masowych przekazu i większość Amerykańskich filmów fabularnych i hitów kinowych, trzyma się ściśle określonej reguły i prezentuje czarnych w bardzo dobrym świetle przeważnie jako geniuszy, obrońców dobra, sprawiedliwości oraz uciśnionych białych kobiet, które w czarnym bohaterze się zakochują. Natomiast białym mężczyznom w filmach przypisuje się często rolę rasistów, gwałcicieli, masowych morderców i nie obędzie się bez obowiązkowego białego antysemity oraz nazisty, ewentualnie biali mężczyźni  w Amerykańskich filmach są sfeminizowanymi kretynami lub homoseksualistami.

Oczywiście w popularnej muzyce prym wiodą prymitywne murzyńskie rytmy przesiąknięte wulgaryzmami, nagimi kobietami oraz zwierzęcym seksem i ta forma pseudo muzyki, jest notabene bardzo popularna w Polsce, wśród młodszego pokolenia wychowanego na papce telewizyjnej w formie hip – hopu, reggae, rapu. Nasze ojczyste disco – polo, jest de facto Polską wersją czarnego prymitywu muzycznego rodem ze slumsów Detroit w związku z tym, teksty w tej muzyce obracają się wyłącznie wokół seksu, pieniądzach i można odnieść wrażenie, że gorączkowo gestykulujący wykonawcy disco – polo, są Polskimi białymi murzynami.

Aczkolwiek filmy fabularne oraz popularna muzyka, są zwykłą rozrywką dla mas i generalnie nikt nie bierze jej serio, lecz seriale dokumentalne stanowią dla wielu ludzi jedyne źródło wiedzy o historii człowieka na ziemi.

Na fali zwycięstwa Obamy, murzyni Amerykańscy poczuli się zatem spadkobiercami potężnych dynastii Faraonów Egipskich, natomiast środowisko akademickie całego już świata twierdzi, że kontynent Afrykański jest kolebką homo sapiens, zaś czarni pierwszymi ludźmi na ziemi w związku z tym, oryginalnym źródłem antycznej mądrości muszą być czarni, lecz na osiągnięciach intelektualnych nie poprzestano i przypisano murzynom geniusz wojenny, nie mający sobie równego w historii człowieka.

Czasem odnoszę wrażenie, że jesteśmy obiektem zwykłych szyderstw oraz kpin i jakaś siła na ziemi robi nas w konia, ale przypuszczam, że jest to świadome działanie mające na celu odebranie białym ludziom, pamięci o swoich dawnych Boskich przodkach.

Co prawda nie można wykluczyć całkowicie hipotezy, że Afryka w zamierzchłych czasach mogła być zamieszkiwana przez bardzo mądrych czarnych ludzi, i być może wśród Egipskich Faraonów znalazł się sporadycznie człowiek o ciemniejszej karnacji skóry, lecz tendencja do fałszowania antycznej historii w jednym przypadku osiągnęła absolutny pułap głupoty i bezczelności. Aczkolwiek na razie tylko telewizja propaguje fałsz, niemniej mając na uwadze potęgę tego źródła informacji oraz łatwowierność przeciętnego widza, istnieje realna perspektywa, że niebawem ludzie stracą podstawową wiedzę historyczną, a kto nie szanuje i nie ceni swojej prawdziwej przeszłości, ten nie jest godzien szacunku, teraźniejszości ani prawa do przyszłości.

800px-mommsen_p265Na zdjęciu po lewej widzimy wizerunek Hannibala, słynnego przywódcę wojsk antycznej Kartaginy i nie trzeba się mentalnie gimnastykować, żeby dojść do oczywistej konkluzji, że przedstawia człowieka białej rasy. Rzeźbę znaleziono w Capui niedaleko Neapolu i wnikliwe badania archeologów oraz innych specjalistów antycznej historii potwierdziły, że mamy do czynienia z prawdziwą podobizną Hannibala. Hannibal Barkas pochodził z Afryki północnej i był bliski pokonania antycznego Imperium Rzymskiego i jego doskonałe kampanie wojenne oraz genialna taktyka na polach bitew, do czasów współczesnych stanowią obowiązkowy przedmiot nauczania przyszłych generałów na akademiach wojskowych całego świata.

04d9843c-cb27-4481-8dd2-56680a3698ffNatomiast zdjęcie obok przedstawia Hannibala w politycznie poprawnej, telewizyjnej wersji i pochodzi z serialu dokumentalnego pt. „Barbarzyńcy”, który jest emitowany na kanale Historia TV, i słowo kanał najlepiej oddaje wartość merytoryczną tego jak i większości programów oraz filmów w TV.

Można by pomyśleć, że skrajna fikcja telewizyjna odnośnie rasy Hannibala, jest podyktowana afro centryzmem związanym z rządami Obamy, ewentualnie doszło do pomyłki, lub twórcy serialu dokumentalnego zbyt liberalnie podeszli do antycznej historii, co się nagminnie zdarza w produkcjach filmowych, zwłaszcza Amerykańskich. Twórcy filmu nie kierowali się jednak afro centryzmem, lecz pragnęli zmarginalizować historyczny wpływ białego człowieka na rozwój całej ziemskiej cywilizacji, a były on kluczowy i jeżeli indoktrynacja w przypadku Hannibala przyniesie pozytywne rezultaty, to wówczas w bardziej odległej przeszłości człowieka, która niekiedy wydaje się fantastyczna, bo jest oparta na mitach i legendach nikt nie będzie szukał odpowiedzi na pytanie skąd pochodzimy.

Nie mam żadnych uprzedzeń rasowych w stosunku do innych ludzi, niemniej pragnę poznać prawdę, a poruszanie kwestii koloru skóry, jest tematem bardzo kontrowersyjnym i nawet we mnie budzi pewien nie smak. Lecz obiektywnie patrząc, ludzie dzielą się de facto na trzy rasy: Białą, żółtą oraz czarną a cała reszta karnacji jest kompozytem tych trzech. Biała rasa może pochwalić się najwyższym poziomem rozwoju umysłowego oraz fizycznego, natomiast przedstawiciele rasy żółtej oraz czarnej znajdują się na znacznie niższym stopniu rozwoju w związku z tym, zachodzi pytanie skąd pochodzą biali ludzie ? Odpowiedź na to pytanie, jest zawarta w antycznych mitach oraz legendach i w większości możemy spotkać wzmianki o białych Bogach stwórcach świata i nawet w słownych przekazach Indian Ameryki północnej jest o nich mowa.

Legendy Inków z Ameryki południowej mówią zatem o białym i brodatym Bogu Wirakocza, który przypłynął do nich z wielkiego morza i większość  plemion Indiańskich obu Ameryk, posiada bardzo zbliżone mity oraz legendy odnośnie stwórców świata białych ludzi – Bogów. Główny Bóg w mitologii Azteckiej nosi imię Quetzalcoatla i proces zniszczenia Azteków przez Hiszpańskich konkwistadorów w 16 wieku, jest z nim ściśle powiązany. Aztecy byli początkowo przekonani, że biały oraz brodaty konkwistador Hernan Cortes, jest samym Bogiem Quetzalcoatla wobec tego, Indianie bardzo ufnie i serdecznie Hiszpanów traktowali, co ich ostatecznie zgubiło i mała garstka konkwistadorów pokonała imperium Azteków.

Podobnych przykładów jest mnóstwo, aczkolwiek do mitów oraz legend trzeba podchodzić z dużą dawką zdrowego sceptycyzmu, lecz są dowody materialne na to, że biali ludzie zasiedlili nawet kontynent Azjatycki a dokładnie Chiny. W centralnych Chinach ku wielkiemu zdziwieniu, archeolodzy odkryli antyczne grobowce białych ludzi a także piramidy, lecz Chiny uchodzą za jedną z najstarszych cywilizacji na ziemi, zaś ślady na istnienie białych ludzi na długo przed zasiedleniem Azji przez Mongoloidów, podważyły by oficjalną wersję historii tego narodu w związku z czym, rząd Chiński ten intrygujący aspekt własnej historii skrzętnie ukrywa.

Jakie by nie były osiągnięcia cywilizacji Chińskiej a są dość imponujące, to bledną w zestawieniu z dorobkiem białego człowieka, ponieważ pomiędzy Azjatami a białymi istnieje kolosalna przepaść intelektualna. Chińczycy oraz Japończycy relatywnie niedawno, dobrowolne izolowali się od innych narodów i ograniczali kontakt z obcymi ludźmi do minimum, natomiast biali są obdarzeni naturalną ciekawością świata i niepohamowanym zmysłem odkrywców i dosłownie nie potrafią usiedzieć na miejscu. Aczkolwiek, ostatnie 100 lat ten stan rzeczy zmienił na korzyść Azjatów, lecz mimo wszystko, to biali ludzie odkryli morza i oceany, zdobyli ląd i powietrze, pierwsi stanęli na najwyższych szczytach oraz zapuścili się w największe głębiny i podczas II wojny, Niemcy poczynili pierwsze kroki na drodze do podboju kosmosu i ostatecznie biały człowiek zdobył kosmos, bo ziemia to za mało !

Pochodną zdobywania świata, są niestety konflikty oraz cykliczne krwawe wojny i biali są w tym niedoścignionymi mistrzami, ale produktem ubocznym wojen, jest zawsze technologiczny skok na przód, i prędzej czy później karabiny zostaną przekute w lemiesze. Wprawdzie obecnie biali ludzie nie wykazują żadnej odkrywczej inicjatywy i dynamiki, zaś ciężar politycznej poprawności i socjalistycznej apatii zwaliły białych dosłownie na kolana, niemniej jednak gdy znowu powstaną, to wówczas cała ziemia w posadach się zatrzęsie i po burzy przyjdzie spokój.

W Chinach znaleziono zatem ślady osadnictwa białych ludzi, natomiast kultury indiańskie Ameryki centralnej i południowej posiadają bardzo bogatą mitologię, w której główną rolę odgrywają biali Bogowie – przybysze zza oceanu. Biali ludzie figurują więc prominentnie w obu Amerykach, Afryce a nawet w Azji i pozostawili po sobie na tych kontynentach, trwałe wizytówki swojego istnienia w formie gigantycznych piramid.

Poza kontynentalną Europą najwięcej śladów na istnienie białych ludzi znajduje się jednak w północnej Afryce i są relatywnie najświeższe, ponadto są podparte namacalnymi dowodami w formie architektury oraz przekazów tekstowych i gdyby zebrać tą wiedzę w całość, to można dojść do śmiałego wniosku, że Atlantyda naprawdę istniała i jest praojczyzną białych ludzi.

Atlantyda

Jedna z dość ciekawych teorii mówi, że cały basen morza Śródziemnego został zasiedlony tysiące lat temu przez uciekinierów z tonącej Atlantydy i do czasów współczesnych w Afryce północnej od Maroka począwszy a skończywszy na Egipcie, można spotkać ludzi o niebieskich oczach i jaśniejszej karnacji skóry w związku z tym, Hannibal oraz Nefretete i reszta Faraonów mogli być potomkami Atlantydów.  Nieziemskie piramidy Egipskie sugerują ludzi obdarzonych wręcz Boskimi możliwościami architektonicznymi, natomiast genialne kampanie wojenne Hannibala i przeprawa jego wielkiej armii przez skaliste, niedostępne i wysokie Alpy, świadczą również o człowieku dosłownie nie z tego świata.

Antycznych Egipcjan kojarzymy z imponującymi budowlami z tzw. cudami świata w formie piramid, zaś Kartagińczycy charakteryzowali się genialnym zmysłem wojennym i przypuszczam, że te wybitne cechy umysłowe świadczą o pochodzeniu tych ludzi z Atlantydy. Według przekazów Platona Atlantyda leżała za tzw. filarami Gibraltaru gdzieś po środku wielkiego oceanu Atlantyckiego wobec tego, położenie oceaniczne zmusiło mieszkańców Atlantydy do prowadzenia morskiego trybu życia i co prawda antyczni Egipcjanie oraz Kartagińczycy zniknęli, a wraz z nimi dorobek technologiczny i taktyczny, lecz w 19 wieku, wśród ich potomków odzywają się wspaniałe umiejętności żeglarskie i dochodzi do wojen morskich, pomiędzy całym światem zachodnim a piratami Berberskimi.

Piraci Berberscy byli do tego stopnia skuteczną siłą na morzu, że do walki z nimi zaangażowały się nawet dalekie Stany Zjednoczone i siły zachodnie prowadziły wówczas z Berberami na morzu kilka zaciekłych wojen. Konflikt objął cały basen morza Śródziemnego, lecz do największych potyczek dochodziło u wybrzeży Algierii, Tunezji oraz Libii a jak wiemy z historii, ten region był antyczną Kartaginą i ojczyzną Hannibala i krew walecznego Hannibala, geniusza stratega wojennego, po raz ostatni dała o sobie znać tym razem na morzu, aczkolwiek Stany Zjednoczone powrócą jeszcze do tego regionu.

Słowo Berber jest sztucznym tworem lingwistycznym, używanym przez Europejczyków w stosunku do rdzennych białych mieszkańców Afryki północnej i właściwa nazwa tych ludzi brzmi Amazigh. Ciekawostką na którą koniecznie trzeba zwrócić uwagę w kontekście pochodzenia Berberów z Atlantydy, jest pasmo gór w Maroku o nazwie Atlas i rzecz jasna słowo nawiązuje do Atlantyku, zaś niektórzy Berberowie podczas głębszych dyskusji z nostalgią zwierzają się, że ich prawdziwym domem była Atlantyda. Na marginesie warto dodać, że Baskowie zamieszkujący region gór Pirenejskich (południowa Francja, północna Hiszpania), posiadają identyczną legendę o Atlantydzie i kwestia pochodzenia Basków jest bardzo tajemnicza, bowiem ich język jest całkowicie odrębny od reszty indoeuropejskich, ponadto Basków charakteryzuje krew z negatywnym czynnikiem Rh.

Poniżej kilka zdjęć Berberów – Amazigh z Maroka, Algierii, Tunezji oraz z Libii. Oczywiście wpływy palącego pustynnego słońca, spowodowały zmianę karnacji skóry w ciemniejszą, aczkolwiek niczym szczególnym się nie różnią od białych z Europy północnej i kto by pomyślał, że w Afryce północnej na tzw. „czarnym” kontynencie, od tysięcy lat egzystują biali ludzie i nadal pielęgnują swoje antyczne tradycje oraz język, a zwłaszcza legendę o pochodzeniu z Atlantydy.

notmaddydm2609_468x896 tumblr_n31rzfjsqd1rm3fh1o1_1280 berbers03 0de006c6d0c22940910ecbfaa0deae9f

oanji6c cpmb5mmwcaabyvo 11353068_1458473524464216_1475395324_n 1924730

maxresdefault 110109182-9ljzv5wm 0_96b76_d509fbe8_l boy_in_berber_village_morocco

Mamy zatem 21 wiek i w 2011 roku, dochodzi do wojny w Libii i przywódca tego kraju zostaje zamordowany, natomiast Libia przechodzi pod kontrolę zachodu w związku z tym, musimy mieć na uwadze bardzo istotny fakt a mianowicie, Libia w antycznych czasach wchodziła w skład Egiptu a później Kartaginy, ponadto w Libii zamieszkuje również bardzo wielu Berberów i ci ludzie a raczej ich antyczna przeszłość była powodem wojny. Aczkolwiek oficjalny motyw wojny w Libii sugeruje walkę z terroryzmem, ewentualnie chęć przejęcia Libijskiej ropy naftowej albo konfiskatę złota z Libijskiego skarbca narodowego, lecz wojna w Libii nie była podyktowana terroryzmem, ani ropą lub złotem, lecz bezcenną informacją.

2Jak wiemy M. Kadafi zbudował ogromne podziemne wodociągi, które dostarczały słodką wodę spod Sahary do miast na wybrzeżu i jeżeli bardzo zaawansowani technicznie i naukowo potomkowie Atlantydów w zamierzchłych czasach zasiedlali Libię oraz Afrykę północną, to z pewnością pozostawili po sobie, pod piaskami Sahary jakieś spektakularne artefakty. Podczas budowy wodociągów doszło więc do odkrycia ruin wielkich miast Atlantydów i być może w zgliszczach znaleziono antyczne zapisy lub nawet super technologie.

Zachód rożnymi kanałami o tych wielkich odkryciach archeologicznych się dowiedział i za wszelką cenę pragnął je przejąć, bo jeżeli informacja o prawdziwym pochodzeniu człowieka z Atlantydy ujrzała by światło dzienne, to każdy aspekt życia na ziemi począwszy od religii a skończywszy na finansach, uległ by radykalnej i pozytywnej zmianie wobec tego, pod pretekstem walki z terroryzmem siły zachodnie pod przywództwem USA, z cichą aprobatą Rosji i przy aplauzie światowej opinii publicznej, atakują i okupują  Libię, a następnie prawdę na zawsze zatajają i Kartaginę niszczą drugi raz.

Potomkowie uchodźców z Atlantydy posiadali już tylko szczątkową wiedzę przodków i być może z nostalgii za utraconą potęga wznosili piramidy wszędzie gdzie się osiedlili, lecz trudno sprecyzować do czego te imponujące budowle służyły, aczkolwiek późniejsze cywilizacje w przypadku Indian Ameryki południowej i centralnej, przerobiły je na świątynie lub na tzw. obserwatoria astronomiczne, zaś w przypadku piramid Egipskich mówi się o grobowcach, a już absolutną tajemnicą jest sposób w jaki piramidy zbudowano. Przypuszczam że budowniczowie pierwszych piramid potrafili siłą mózgu lewitować kamienne bloki, niemniej z czasem stracili tą oraz inne nadzwyczajne zdolności. Bogowie Atlantydy w końcu upadli i byli zmuszeni polegać na sile mięśni, lecz we krwi białych ludzi przetrwała ciekawość świata, i zmyśl odkrywców daje o sobie znać cyklicznie co kilkaset lat i wspaniałe zdolności żeglarskie nowożytnych Europejczyków, są najlepszym dowodem na pochodzenie białych ludzi z Atlantydy.

Atlantyda nie zniknęła w wodach Atlantyku w jedną noc, lecz był to proces długoletni i pierwsza fala uchodźców zasiedliła góry Pirenejskie i współcześni Baskowie są ich potomkami reszta natomiast, zaludniła cały basem morza Śródziemnego oraz dolinę Eufratu i Tygrysu. Cywilizacja Sumeryjska, Etruska, Egipska, Fenicka, Grecka, Kartagińska i oczywiście Rzymska zostały zatem założone przez uchodźców z tonącej Atlantydy i ci ludzie stworzyli de facto fundament naszej współczesnej cywilizacji z wszystkimi jej plusami i minusami, ponadto antyczni Grecy, Kartagińczycy i Rzymianie byli świetnymi żeglarzami oraz bardzo skutecznymi wojownikami.

Inna fala uchodźców z Atlantydy, udała się w bardziej surowy klimatycznie region Europy północnej i przez następne kilka tysięcy lat nic o nich nie słychać, lecz około 8 – 9 wieku, najlepsi żeglarze w historii, a jeszcze lepsi wojownicy Wikingowie wypływają  w morza i oceany i podbijają ówczesną Europę zachodnią a nawet docierają do Ameryki północnej. Bezprecedensowy jest jednak podbój całego świata przez Portugalskich oraz Hiszpańskich żeglarzy w 15 i 16 wieku, ale karawele oraz galeony daleko by nie zapłynęły, gdyby na ich pokładach nie było Baskijskich nawigatorów.

 

 

 

Podziemne katedry

Teoria o gigantycznych krzemowych drzewach poruszyła moją wyobraźnię do tego stopnia, że zacząłem się zastanawiać co istnieje pod skorupą ziemską i skonstruowałem własną hipotezę, która jest jeszcze bardziej radykalna i śmiała w swoich założeniach odnośnie wyglądu ziemi niż oryginalna, bowiem doszedłem do wniosku, że krzemowe drzewa giganty po osiągnięciu pewnego rozmiaru tworzą zamknięty świat a mechanizm jego powstawania jest relatywnie prosty.

Za przykład jak powstaje krzemowy ekosystem, posłuży mi niniejsze zdjęcie drzew w tropikalnej dżungli, ale miejmy na uwadze kluczowy fakt a mianowicie, korony tradycyjnych drzew nigdy się nie zrosną, natomiast drzewa oparte na krzemie są do tego zdolne i po zetknięciu swoich koron, stworzą jednolite i twarde jak skała sklepienie.

kF06WfN

Lecz zanim dojdzie do trwałego zrośnięcia koron krzemowych drzew, przerwy pomiędzy koronami są w kontakcie i ścierają się ze sobą i do złudzenia swoimi kształtami przypominają tzw. płyty kontynentalne na których złączach, dochodzi do erupcji wulkanicznych oraz wstrząsów sejsmicznych. Bardzo pomocna była również poniższa ilustracja, która przedstawia tradycyjne płyty tektoniczne i uwzględniając istnienie pod ziemią krzemowych drzew, doszedłem do wniosku, że płyty tektoniczne nie pływają na magmie jak twierdzi oficjalna nauka, lecz są w rzeczywistości koronami krzemowych drzew.

tectonic-plates-map-world

Ponieważ podziemne drzewa krzemowe rosną, to powiększające się korony drzew ocierają o sąsiednie, co powoduje wzrost temperatury i naturalnie wybuchy wulkanów oraz trzęsienia ziemi, ale z czasem dojdzie do trwałego zespolenia dwóch lub większej ilości koron drzew i wówczas wszelka aktywność sejsmiczna oraz wulkaniczna w danym regionie zanika.

Wulkany przykuły moją uwagę z tego powodu, że wszystkie aktywne znajdują się wyłącznie na obrzeżach płyt kontynentalnych, natomiast wygasłe można spotkać w każdym punkcie  ziemi nawet w Polsce w Sudetach, tak więc po rozmieszczeniu nieczynnych jak i aktywnych wulkanów, można z dużą precyzją określić obszar koron podziemnych krzemowych drzew.

W związku z tym, jestem teraz w stanie wyjaśnić mechanizm powstawania erupcji wulkanicznych i wstrząsów sejsmicznych oraz tsunami a nawet można te zjawiska przewidzieć, ponadto pochodzenie ropy naftowej jest zgoła inne i właściwie wszystko, włącznie z historią człowieka w świetle istnienia krzemowych drzew, nabiera wówczas nowego i wprost fantastycznego wymiaru, ale w tym felietonie zajmę się płytami kontynentalnymi czyli koronami krzemowych drzew, oraz nadmienię kilka uwag odnośnie światów wewnętrznych.

Dodam jeszcze, że tajemnicze dotąd zjawiska identyfikowane z UFO są ściśle powiązane z istnieniem pod naszymi stopami olbrzymiego świata wewnętrznego, ale też powstawianie idealnie okrągłych dziur w ziemi lub dziwne odgłosy nie znanego pochodzenia oraz anomalie związane z nagłym załamaniem pogody i wzrostem temperatury bądź radykalnym schłodzeniem klimatu są spowodowane ciągłym wzrostem podziemnych krzemowych drzew, bo w dosłownym tego słowa znaczeniu, ziemia żyje i oddycha i wobec tego rośnie.

W wyjaśnieniu tej niebywale trudnej do opisania kwestii, posłużę się bardzo prostymi rysunkami i rezultaty tego odkrycia są niewiarygodne, bowiem jeżeli żyjemy de facto na powierzchni krzemowych drzew w ich koronach, to wówczas jak wynika z rysunków, poniżej koron drzew musi znajdować się dosłownie inny świat i można odnieść wrażenie, że mity oraz legendy mówiące o wewnętrznej ziemi są prawdziwe i teoria tzw. pustej ziemi również nabiera sensu. Aczkolwiek teoria pustej ziemi uwzględnia otwory biegunowe, które prowadzą do wnętrza, natomiast moja hipoteza ten aspekt całkowicie wyklucza.

Bez tytułuBez tytułu 2 - Kopia

Tak mniej więcej w ogólnym zarysie wygląda koncept wewnętrznej ziemi w oparciu o ideę krzemowych drzew. Oczywiście rysunki są skrajnie prymitywne i nie do skali, ale chciałem w najprostszy możliwy sposób przedstawić moją teorię, która jest we wstępnym stadium rozwoju i na wiele pytań nie znam jeszcze odpowiedzi. Na marginesie dodam, że określenie drzewa krzemowe nie jest moim zdaniem precyzyjne, bowiem niektóre formy kształtem do złudzenia przypominają grzyby i sądzę, że kolosalne grzyby egzystowały obok krzemowych drzew żyjąc z nimi we wzajemnej symbiozie, jak to ma miejsce w lesie na powierzchni ziemi, aczkolwiek nasze drzewa i grzyby są dosłownie mikroskopijnych rozmiarów w zestawieniu z podziemnymi gigantami.

Na powierzchni ziemi, w cieniu coraz większych krzemowych drzew powoli rodziły się istoty których budulcem był także krzem, aczkolwiek formy życia węglowe w tym ludzie obok nich istniały, niemniej ustępowały miejsca tym pierwszym doskonalszym, ale zanim krzemowe drzewa osiągnęły optymalne rozmiary, które by im pozwoliły stworzyć zamknięty ekosystem ten przysłowiowy raj, doszło do ich zagłady i już tylko prymitywne życie węglowe w tych warunkach mogło egzystować.

Nasz świat powstał zatem po unicestwieniu krzemowych drzew i wówczas narodziło się życie oparte na węglu, w tym rasa ludzka i niezbędna do życia woda oraz tlen są produktami ubocznymi wegetacji roślin. W świecie wewnętrznym panują więc inne zasady życia i opierają się one na krzemie, nie ma w nim wody ani tlenu, przez co formy życia jakie w nim się wykształciły, są dosłownie dla nas niepojętne i sądzę, że dysponują prawie Boską inteligencją.

W porównaniu ze światem wewnętrznym, nasza ziemia niczym szczególnie pięknym się nie charakteryzuje a zwłaszcza ludzie, bowiem na płaszczyźnie duchowej jesteśmy prymitywami, niemniej nasze zachłanne i materialistyczne mózgi skonstruowały bardzo niebezpieczne technologie, które już niebawem mogą stworzyć śmiertelne niebezpieczeństwo światu wewnętrznemu. Aczkolwiek, pewna instytucja religijna pod adresem której nie szczędziłem słów krytyki, bardzo sprytnym i przebiegłym sposobem skutecznie odwróciła uwagę zachłannych ludzi od skarbów wewnętrznej ziemi i skierowała ich zmysły w niebo.

Ale na tym nie koniec zaskakujących odkryć, bowiem krzemowe drzewa wewnątrz ziemi ciągle rosną i korony czyli płyty kontynentalne stale się powiększają a to oznacza, że ziemia zwiększa swą średnicę i tym samym wzrasta jej grawitacja, co wyjaśnia istnienie w zamierzchłych czasach dinozaurów, które w mniejszej ziemskiej grawitacji mogły osiągać olbrzymie rozmiary. Ten istotny fakt potwierdzają przypuszczenia niektórych paleontologów, którzy twierdzą, że w grawitacji współczesnej ziemi dinozaury nie mogły by istnieć, bowiem nie udźwignęły by swojego ciężaru.

Niekiedy gałęzie krzemowych drzew ulegają pęknięciu, jak to się często dzieje z naszymi drzewami a wówczas na powierzchni ziemi dochodzi do katastrofalnych zmian, które mogą objąć całe kontynenty i sądzę, że znikniecie Atlantydy w wodach Atlantyku oraz Lemurii na Pacyfiku były spowodowane obłamaniem się większej liczby gałęzi krzemowych drzew.

Jak wytłumaczyć sporadyczne pękanie konarów podziemnych drzew, które są tak kolosalne, ze trudno to sobie wyobrazić i przecież ich struktura chemiczna bazuje na twardym krzemie przez co muszą być bardzo wytrzymałe ?

Przypuszczam, że katastrofalne pękanie konarów było spowodowane zbliżeniem się do ziemi jakiegoś ciała niebieskiego tj. planety, komety lub asteroida, co wywołało zakłócenia w ziemskiej grawitacji i wówczas stabilności krzemowych drzew została niebezpiecznie naruszona. Potop opisywany w biblii oraz w innych przekazach religijnych i mitologiach mógł być zatem rezultatem pęknięcia większej ilości konarów podziemnych drzew.

Na razie to wszystko z moich domysłów, lecz aby całkowicie rozwikłać tajemnicę muszę poświęcić więcej czasu temu zagadnieniu i na koniec przedstawię kilka kluczowych zdjęć, dzięki którym doznałem totalnego oświecenia w kontekście wewnętrznej ziemi. Poniższe zdjęcia są bardzo istotne a zwłaszcza pierwsze, bowiem pochodzi z Watykanu i niniejszy monument jest bardzo zbliżony do mojego rysunku wewnętrznej ziemi, ale nie był on źródłem mojej inspiracji, niemniej w chrześcijaństwie istnieje mnóstwo motywów architektonicznych, które świadczą o tym, że religia chrześcijańska jest w posiadaniu wiedzy o wewnętrznej ziemi i oprócz tak oczywistego monumentu, w chrześcijaństwie znajdziemy inne bardziej wymowne detale i każdy z nas dosłownie cały czas miał je przed oczami.

Wskazówka pierwsza:  „Kula w kuli” z muzeum Watykańskiego.

sphere-within-sphere-pomodoro-4%255B6%255D

Monument „Kula w kuli” znajduje się na terenie muzeum Watykańskiego i podobne kopie są rozmieszczone w innych miastach na całym świecie i można odnieść wrażenie, że Watykan podąża z duchem czasu i jak każde inne muzeum prezentuje publice nowoczesną sztukę. Niemniej, jeżeli weźmiemy pod uwagę podstawową doktrynę chrześcijańską mówiącą o tym, że pod ziemią znajduje się piekło, natomiast według mojej hipotezy na odwrót, że pod ziemią istnieje raj, to wówczas ustawienie monumentu w Watykanie, nie było przypadkowe, lecz celowe i być może, Watykan tym bardzo skromnym sposobem, stara się przekazać ludziom prawdę o ziemi.

Koncept piekła pod ziemią nie tylko w chrześcijaństwie jest żelazną regułą i większość religii jest podobnego zdania, zaś współczesna nauka wykreowała bardzo zbliżoną teorię i przedstawia wnętrze ziemi jako rozgrzany do czerwoności zbiornik magmy i ognia. Wobec tego, teoria o krzemowym świecie wewnętrznym dla 99 % ludzi jest kompletnym absurdem, aczkolwiek Watykan i chrześcijaństwo posiada ogromny wpływ opiniotwórczy także w kwestiach naukowych i przypuszczam, że pewien segment hierarchii katolickiej, postawił monument „Kula w kuli” w Watykanie, aby zmienić ten stan rzeczy i stopniowo uświadomić ludzi co do prawdziwego wyglądu ziemi.

Przekaz monumentu jest oczywisty, ale kościół już 800 lat temu w jeszcze piękniejszy i oczywistszy sposób przedstawił ludziom prawdę o ziemi i choć jestem bardzo krytyczny w stosunku do katolicyzmu i generalnie do chrześcijaństwa, to w tym przypadku sądzę, że kościół i jego najwyższa hierarchia działa bardzo rozsądnie i według metodycznego planu naprawy świata i więcej nie jest w stanie zrobić, bowiem wyjawienie prawdy o ziemi wiązało by się z katastrofalnym naruszeniem realiów naszego ziemskiego życia a przede wszystkim świat wewnętrzny uległ by wówczas zagładzie.

Moim zdaniem kościół strzeże wejścia do świętego świata wewnętrznego przed chciwymi i egoistycznym ludźmi, bo musimy mieć na uwadze naszą wrodzoną zachłanność i fakt, że świat wewnętrzny obfituje nie tylko w szlachetne kamienie i metale, lecz także w inne cuda w związku z czym, perspektywa bogactwa oprócz pazerności jest w stanie obudzić w ludziach także niebywałe zdolności inżynieryjne i wówczas, ludzki wirus odkrył by wejście do świata wewnętrznego i by go zniszczył jak zniszczył ziemię na powierzchni. W każdym bądź razie religia chrześcijańska spełnia rolę sita, które oddziela plewy od ziarna.

Tybetańscy mnisi Buddyjscy również strzegą wejścia do wewnętrznej ziemi, które znajduje się gdzieś w Himalajach. Przypuszczam, że wejścia lub portale do świata wewnętrznego znajdują się w miejscach gdzie stoją obecnie ważniejsze budynki sakralne np. Watykan, Jasna Góra w Częstochowie, katedra Notre Dam w Paryżu, katedra Chartres itp., a także miejsca cudów np. Lourdes prowadzą bezpośrednio do krzemowego świata i żeby ten fakt przed nami ukryć, co jest zrozumiale katolicyzm ustanowił te miejsc świętymi.

Obecnie te miejsca są identyfikowane z kultem chrześcijańskim, który dla wielu z nas wydaje się infantylny wręcz głupi, ale taki jest cel i kościół działa w dobrej wierze, bowiem tym sposobem kościół testuje ludzi czy są gotowi przyjąć prawdę, lecz jak widzimy ludzie są coraz bardziej bezmyślni i jeżeli oni traktują swoja ziemię jak śmietnik, to co zrobili by światu wewnętrznemu ? Ale tylko bardzo mała część kleru katolickiego jest wtajemniczona w związku z tym, ogromna większość kleru wykorzystuje tą instytucję finansowo, lecz to również ma swoje plusy, bowiem ten aspekt kleru skupia ludzką uwagę na tym co kocha najbardziej, na pieniądzu i delikatny świat wewnętrzny jest póki co bezpieczny.

Każde miejsce na ziemi w którym dochodzi do jakiś bardzo niewyjaśnionych fenomenów i mogło by ludziom sugerować istnienie wewnętrznego świata, jest zatem przez kościół uznawane za miejsce objawienia np. Maryi. Jestem też zdania, że bardzo mały segment naukowców również świadomie powiela tradycyjne dogmaty o ziemi jako planety złożonej z magmy i oczywiście propagują nam perspektywy dalekich planet z klimatem zbliżonym do ziemskiego, aby ateistów zbić z tropu odnośnie wewnętrznej ziemi. Tak więc, katolicyzm działa na płaszczyźnie duchowej, zaś naukowcy na ateistycznej i urok raju w niebie dla przeciętnych wierzących stanowi ich sens życia, natomiast ateiści również patrzą w niebo, lecz przez pryzmat materialistyczny.

Monument „Kula w kuli” i wiele innych detali architektonicznych świątyń chrześcijańskich oraz niektóre dogmaty religijne, są więc bardzo subtelnymi wskazówkami dla bardzo małej garstki mądrych ludzi, którzy dorośli umysłowo do poznania prawdy i posiadacz tej świętej wiedzy jest wtedy gotowy przejść na stronę dobra czyli do wnętrza ziemi. Ale ten misterny i bardzo mądry plan jest już prowadzony od setek lat i okruchy prawdy odnośnie ziemi kościół sporadycznie ludziom przedstawia.

Wskazówka druga:  Sklepienia i kolumny w katedrach gotyckich.

Lincolns_Inn_Vaulted_Ceiling_1_(4875999395)330B24AB7B854BFA947C274E04EA0461

Wszyscy ludzie posiadają pamięć genetyczną o podziemnym świecie krzemowych drzew i niektórzy wydobyli ją na światło dzienne, tworząc przepiękne dzieła architektoniczne i kolumny oraz sklepienia w katedrach gotyckich są tego najznakomitszym przykładem. Pamięć genetyczną w kontekście świata wewnętrznego przelał na papier sławny pisarz Juliusz Verne w książce pt. „Wyprawa do wnętrza ziemi”, w której wspomniał o gigantycznych grzybach ( muchomorach ) rosnących w centrum ziemi. Budowniczym gotyckich kościołów i Juliuszowi Verne lub innym wielkim artystom umysłowo do pięt nie dorastam, niemniej moja pamięć genetyczna odnośnie świata wewnętrznego objawiała się miłością do kryształów oraz minerałów i jaskinie zawsze wzbudzały we mnie ogromną fascynację.

14b1562e839fbbadc1c4fa98a6c9e523img_1319

Ale przejdę do faktów w kontekście podobieństw elementów architektonicznych katedr gotyckich z domniemanymi krzemowymi drzewami i jak możemy dostrzec ze zdjęć, kolumny oraz sklepienia do złudzenia przypominają mój koncept świata wewnętrznego, który jak wspomniałem został stworzony zrośnięciem się koron krzemowych drzew. Budowniczowie katedr mimowolnie lub świadomie ukazali go naszym oczom, aczkolwiek interpretacja tak bardzo osobliwych detali, leży już w gestii obserwatora i wnioski do jakich doszedłem są subiektywne.

arbol-sangre-dragon-dracaena-cinnabari-socotraPonadto, w liturgii katolickiej mamy wiele wzmianek odnośnie drzewa życia, lecz w sensie ofiary jaką złożył Jezus umierając na krzyżu, niemniej jest to bardzo subtelne nawiązanie do prawdziwego drzewa życia w centrum ziemi. Ostatnie zdjęcie przedstawia drzewa rosnące na wyspie Socotra niedaleko Jemenu i swoim kształtem wiele nie odbiegają od kolumn oraz sklepień gotyckich.

Reasumując, sama wiedza o istnieniu świata wewnętrznego nie jest przepustką do szczęścia i wiecznego życia, bowiem wraz z wiedzą muszą iść czyny i to jest najtrudniejszy proces ku drodze do wnętrza ziemi, a wymaga on od człowieka złożenia ofiary w formie kompletnego odcięcia się od współczesnej cywilizacji. W następnym felietonie zajmę się portalami prowadzącymi do wnętrza ziemi i gdzie one mogą się znajdować oraz więcej spekulacji odnośnie samego drzewa życia w centrum ziemi.

 

Prawdziwy las

Wszyscy zainteresowani ciekawymi oraz niekonwencjonalnymi hipotezami na temat historii ziemi, muszą koniecznie obejrzeć poniższy film i żeby nie zdradzać zbyt wiele, powiem tylko tyle, że mowa jest o drzewach jakie ponoć rosły na ziemi stosunkowo niedawno, zaledwie 200 lat temu i dorastały one do niewyobrażalnie gigantycznych rozmiarów. Majestatyczne sekwoje z Kalifornii w porównaniu z hipotetycznymi drzewami kolosami są dosłownie wielkości zapałek.

Autor filmu sugeruje, że pozostałościami po owych olbrzymich drzewach są wszystkie góry na świecie. Teoria bardzo nieprawdopodobna i chyba najbardziej fantastyczna z jaką się spotkałem, ale gdy spojrzymy na znajdującą się w USA formację skalną tzw. Devils Tower ( Wieża Diabła ), to można odnieść wrażenie, że jej kształt do złudzenia przypomina pień drzewa i podobne struktury znajdziemy w każdym zakątku ziemi.

DETOfromhighUSGS

Pod wodą również znajdują się analogiczne formacje i na zdjęciu po prawej widzimy wysokie na 1700 metrów wzniesienie znajdujące się u wybrzeży Szkocji. Na płaskie wzgórze tego typu mówi się Mesa od hiszpańskiego słowa stół i jedna z najsłynniejszych Gór Stołowych znajduje się w Afryce południowej, aczkolwiek w Polsce również mamy pasmo Gór Stołowych w Sudetach i niedaleko, po stronie Czeskiej natkniemy się na ogromne filary skalne nazywane potocznie Skalnym lasem. Więcej informacji na temat podwodnej formacji u zachodnich wybrzeży Szkocji w poniższym linku.

http://www.bbc.com/news/science-environment-36806038

Pasma górskie są zatem pniami antycznych drzew, niektóre mają płaskie powierzchnie jak Devils Tower, zaś większość szczytów jest postrzępiona i pomyślmy o górach w sensie ich wartości duchowych, bowiem Himalaje, ale też większość gór na świecie zawsze były miejscami świętymi, co wskazuje na to, że zanim olbrzymie drzewa zamieniły się w litą skałę, posiadały inteligencję i ponadto były domem żywych istot a pamięć o tym zdarzeniu przetrwała do czasów współczesnych, aczkolwiek w bardzo zniekształconej formie. W związku z tym, wszystkie szczyty na świecie, nawet nasza skromna Ślęża, lub Łysa góra są owiane tajemnicą, ponadto są miejscami o wielkiej i ponadczasowej wartość kultowej.

Co prawda Polskie góry w porównaniu z Alpami, Himalajami lub Andami są niezbyt okazałe, to jednak one posiadają tą samą mistyczną moc, ale proszę zwrócić uwagę na bardzo intrygujący fakt z nimi związany, bowiem większość znaczących szczytów i wzniesień w tym kraju jest zwieńczona jak nie krzyżem ( Giewont, Łysa Góra ) to kapliczką ( Ślęża ) bądź katedrą ( Jasna Góra ) lub nadano wzgórzu nazwę np. Góry świętej Anny a to oznacza nic innego, jak próbę ukrycia przez religię chrześcijańską jakiejś wielkiej tajemnicy przed nami.

Główna kwestia filmu odnośnie drzew mówi o tym, że struktura chemiczna tych gigantów nie bazowała na węglu, lecz na krzemie przez co drzewa osiągały kolosalne rozmiary, zaś po zagładzie relatywnie szybko zamieniły się w skałę.  W związku z tym, autor filmu zwraca szczególną uwagę na heksagonalne filary Devils Tower i podobne struktury znajdujące się u wybrzeży Irlandii oraz w Argentynie, a jak wiemy z biologii, włókna roślin w przekroju poprzecznym w powiększeniu mikroskopijnym są heksagonalne, aczkolwiek formacje z Devils Tower są kolosalnych rozmiarów. Oficjalna nauka twierdzi, że te kształty są dziełem erupcji lawy z wulkanów, ale czy lawa zastyga w tak uporządkowany, wręcz matematyczny sposób ? Tylko żywe istoty tworzą heksagonalne kształty i oprócz roślin robią też tak nasze pospolite pszczoły w ulach.

Zagadnienie związane ze składem chemicznym drzew gigantów jest bardzo istotne, bowiem piękne kryształy górskie ( kwarc ) są złożone z więzów krzemowych, przez co kwarc jest drugim po diamencie najtwardszym minerałem. W związku z tym, krzemowe drzewa pod żadnym względem nie przypominały współczesnych elastycznych i relatywnie delikatnych drzew, lecz były twardymi jak kwarc potężnymi roślinami i de facto kryształami.

Miłości ludzi do kamieni szlachetnych nie jest więc podyktowana estetyką bądź piękną refrakcją światła, lecz naszą pamięcią genetyczną o dawnym świecie, ale to już moja osobista spekulacja, niemniej otwiera się przed nami, wprost bajeczny obraz dawnej ziemi, który stawia pod znakiem zapytania dosłownie całą współczesną naukę i w dużym stopniu religie, choć warto poświęcić im więcej uwagi, bo niektóre wierzenia są jednak cennym źródłem informacji a zwłaszcza opisy biblijne.

Z materiału filmowego możemy się dowiedzieć następną niewiarygodną hipotezę a mianowicie, że do zagłady olbrzymich drzew przyczyniła się pozaziemska cywilizacja, która gigantyczne drzewa za pomocą jakiejś technologii wycięła a następnie pobierała z nich cenne surowce i to co obecnie pozostało z niegdyś cudownej ziemi jest w dosłownym tego słowa znaczeniu kamieniołomem.

Wspomniane na początku płaskie wzgórza zwane górami stołowymi ( Mesy ), są ściętymi pniami gigantycznych drzew, natomiast postrzępione szczyty górskie typu Alpejskiego lub Himalajskiego są zakończeniami drzew, które zostały złamane w wyniku eksplozji nuklearnych do których jak mówi autor doszło w 1816 roku.

W dalszej części filmu autor postuluje, że wulkany są gigantycznymi hałdami toksycznych odpadów pozostałych po eksploatacji i sporadycznie eksplodują lub dymią i jeżeli ktoś ma kłopot ze zrozumieniem narracji, to zapraszam do rzucenia okiem do niniejszego streszczenia, gdzie przy pomocy zdjęć kluczowe aspekty filmu są chronologicznie wyjaśnione.

http://rosettedelacroix.com/?p=2599

Oczywiście w kontekście kolosalnych drzew od razu na myśl przychodzi film „Avatar”, lecz w prawie każdej mitologii znajdziemy wątek drzewa życia i na przykład w wierzeniach Germańskich mowa jest o drzewie świata Yggdrasil , zaś świętym drzewem Słowian był majestatyczny Dąb. Węgrzy mają legendę o drzewie sięgającego nieba i wśród mieszkańców Syberii istnieje podobny przekaz i generalnie u wszystkich antycznych ludzi świata drzewa symbolizowały życie i bezpieczeństwo. Ponadto na fladze Libanu jest ogromny Cedr o którym są wzmianki w nowym oraz starym testamencie i naturalnie w biblii mamy koncept rajskiego ogrodu i drzewo jest tam postacią pierwszoplanową.

Jeżeli więc na ziemi rosły kiedyś kolosalne drzewa, które według autora filmu osiągały nawet 60 kilometrów wysokości, to prawda jest dosłownie dziwniejsza niż fikcja, bowiem w Kostaryce i na Syberii znajdują się skalne kule rożnej średnicy, począwszy od malutkich rzędu kilku centymetrów a skończywszy na kilkumetrowych olbrzymach i po uruchomieniu mojej wyobraźni doszedłem do bardzo śmiałego wniosku, że kule są skamieniałymi nasionami owoców potężnych drzew.

Na bardzo popularnym Amerykańskim forum konspiracyjnym „Godlike Production”, skąd pochodzi film nawiązała się interesująca dyskusja odnośnie tematu gigantycznych drzew i niektórzy są przekonani, że równie potężny musiał być ich układ korzenny, który z biegiem czasu zamienił się w labirynt jaskiń i słynna kryształowa jaskinia w Naica w Meksyku, jest reliktem po ledwie jednym korzeniu. Poniżej link do dyskusji na Godlike Production.

http://www.godlikeproductions.com/forum1/message3255692/pg1

Przy okazji w poniższym linku chciałbym zaprezentować niesamowite zdjęcia z jaskini znajdującej się w Wietnamie i choć nie jest tak spektakularna jak kryształowa jaskinia w Meksyku, to jednak jej ogrom zapiera dech w piersiach i zachodzi pytanie co jeszcze ziemia kryje w swoim wnętrzu ?.

son-doong-cave-26

http://www.filmsforaction.org/articles/real-underground-kingdom-that-has-existed-for-millions-of-years-went-unnoticed-until-recently/

Z góry przepraszam, że film jest w języku angielskim i na domiar złego, autor zdaje się jest pochodzenia rosyjskiego i jego akcent sprawia spore trudności ze zrozumieniem, ale forum Godlike Production, niestety również po angielsku jest bardzo dobrym źródłem ciekawych informacji i wówczas ze spokojem można poczytać co ludzie z całego świata sądzą na temat gigantycznych silikonowych drzew.

Teorie i hipotezy zawarte w filmie mogą być czystą fantastyką, lecz cechują się bardzo oryginalnym podejściem do historii ziemi i warto spojrzeć na świat przez pryzmat niekonwencjonalnych teorii, bowiem oficjalna nauka tj. geologia, biologia i astronomia w większości kłamie i paradoksalnie w tekstach religijnych znajdziemy więcej prawdy.

Chciałbym zwrócić jeszcze uwagę na zakończenie filmu, ponieważ niesie ze sobą bardzo optymistyczny przekaz, który jest prawdziwy i poniekąd zbieżny z moim głównym postulatem odnośnie człowieka a mianowicie, jesteśmy Bogami, aczkolwiek upadłymi i szansa na renesans człowieka jest wciąż możliwa, ale żeby to osiągnąć musimy szeroko otworzyć oczy i rozumy. Pozdrawiam.