Tajemnice świata

Zasoby ludzkie

Prawda odnośnie sensu życia ludzi na ziemi, jest znacznie bardziej przerażająca niż fikcja, choć niektóre produkcje filmowe min. „Matrix” oraz „Wyspa”, przedstawiły pewne aspekty nieznanej przeciętnemu człowiekowi rzeczywistości. Krótko mówiąc, fabuła obydwu filmów dotyczy hodowli ludzi i w Matrixie, super inteligentne maszyny, czerpią energię z ludzkich ciał, natomiast w filmie „Wyspa”, ze sklonowanych ludzi są pobierane organy wewnętrzne.

Mimo skrajnie fantastycznych scenariuszy, obydwa filmy zawierają cząstkę prawdy, ponieważ ludzkie organy wewnętrzne są cenniejsze od złota i pod pretekstem trwałego uszkodzenia mózgu, mnóstwo ludzi jest z zimną krwią mordowanych w szpitalach, lecz ta bardzo ciekawa kwestia, będzie tematem następnego felietonu i skupię się na wartości duchowej ludzkich ciał.

Wprawdzie perspektywa inteligentnych maszyn jest póki co mrzonką, lecz klonowanie ludzi udoskonalono do perfekcji i w wielu krajach istnieją fermy ludzkich klonów. Z roku na rok klonów przybywa i dlatego też na całym świecie powstaje coraz więcej elektrowni, w tym nuklearnych i są konstruowane potężnej mocy obliczeniowej super komputery, bo klony muszą być rzecz jasna podtrzymywane w śpiączce, a do tego potrzeba sporej ilości energii elektrycznej, zaś super komputery również wymagają zasilania, ale one służą do przekazywania klonom wizualnych obrazów z najgorszymi formami przemocy i brzydoty. Pojawia się tutaj analogia z filmu „Wyspa”, lecz tam hodowanym klonom, utrwalano w mózgach drogą elektroniczną piękne wspomnienia i inne przyjemne motywy.

Ktoś zwróci słuszną uwagę, że skoro są klony to i problem z organami wewnętrznymi zniknął. Owszem, ale ze względów czysto etycznych, masy nie mogą dowiedzieć się o przemysłowej hodowli klonów, bo to wywołało by światową rewolucję, wobec tego tylko ludzie wtajemniczeni w tą działalność, a jest ich dosłownie garstka, mogą sobie pozwolić na pobranie organu od swojego klonu, i w nagrodę Szatan da im życie wieczne. Konspiracja i nagroda takiego dużego kalibru, wymaga więc zachowania absolutnej tajemnicy.

Przebywające w śpiączce klony są poddawane 24 na dobę, istnemu praniu mózgów wizualną i dźwiękową przemocą, a dokładnie ich dusze są w ten sposób zatruwane i jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że klonów jest setki milionów i ich liczba rośnie, to niebawem Szatan zwycięży, gdyż każdy nowy człowiek, czy to urodzony naturalnie lub sklonowany, jak magnes ściąga do siebie duszę, która pochodzi od dobrego Boga.

Klony po przejściu bardzo intensywnego procesu zatrucia dusz przemocą, są po pewnym czasie mordowane, ale najpierw zadaje im się okropny ból fizyczny i poddaje najgorszym torturom, żeby powracające do Boga dusze, były w maksymalnym stopniu zatrute, aż w końcu mózg Boga umrze z powodów zwykłego zatrucia, ale duchowego, ponieważ życie na Ziemi jak i w Niebie podlega tym samym zasadom.

Po uśmierceniu klonów pozostaje dylemat co zrobić z hałdami ludzkich zwłok. Kremacja jest dość kosztowna, ale obecnie na wszystkim można zarobić i jedna forma utylizacji zwłok przynosi czysty zysk. Współcześni ludzie zjedzą wszystko i w oparciu o następny interesujący amerykański film fantastyczny pt. „Soylent Green”, wywnioskowałem że zwłoki po odpowiedniej obróbce w sproszkowanej postaci, są dodawane do paszy dla zwierząt hodowlanych. Pośrednio ludzkie mięso wchodzi więc w skład kiełbas, parówek, mielonek, pasztetów i głównie z tego powodu, coraz więcej ludzi cierpi na makabryczną i nieuleczalną chorobę układu nerwowego Alzheimer, bo mięsożercy są właściwie kanibalami i trudno opisać jakie potworne cierpienie muszą wówczas przechodzić ich dusze.

My ludzie żyjący na „wolności” mamy opcję wyboru pomiędzy dobrem a złem, niemniej większość informacji, publikacji, filmów jest pesymistycznego rodzaju i trudno uciec od medialnego zła, natomiast klony nie mają żadnego wyboru. Jest brutalna pornografia dostępna na wyciągnięcie dłoni, jest przemoc polityczna, wyzysk i ucisk finansowy, są sztucznie wywoływane wojny, głód, choroby i na całym świecie panuje okropne ludzkie cierpienie, aczkolwiek zło z jakim mamy do czynienia, nigdy nie doprowadzi do wybuchu wojny nuklearnej lub światowej pandemii, bo to oznaczało by porażkę Szatana, który stracił by wówczas ludzkich wampirów duchowych i tym samym dobry Bóg odżył by z nową werwą i wróciłaby kosmiczna równowaga.

Światowy chaos nie wymknie się spod kontroli ludziom z wierzchołka piramidy, ponieważ jego podwykonawcy wspaniale znają ludzką psychikę i taka osobistość jak np. Soros, zajmuje się finansową destabilizacją państw, co wzbudza gniew, ale jeszcze większy podziw, odnośnie talentu gromadzenia pieniędzy i ludzie cierpią, lecz chciwość góruje nad zdrowym rozsądkiem i masy nie podniosą ręki na swoich oprawców. Natomiast na płaszczyźnie religijnej, jesteśmy straszeni piekłem, armagedonem i na domiar złego, przywódcy religijni w tym papież, prowokują konflikty religijne, ale wraz ze straszeniem np. religia chrześcijańska  oferuje ludziom zbawienie i życie wieczne w iluzorycznym raju.

Czynnik finansowy i religijny niszczy zatem nasze dusze, ale zwykła codzienna egzystencja nie jest lepsza, aczkolwiek już dawno temu opracowano lekarstwo na nowotwory i inne śmiertelne choroby. Istnieje także technologia darmowej i czystej energii, ale nic z tych dobroczynnych rzeczy nie ujrzy światła dziennego, bo w zdrowym ciele, zdrowy duch i ludzie którzy nie martwią się o rachunki za prąd, są szczęśliwi.

Jedyna nadzieja na zniszczenie świata leży w gestii Jezusa, i zakładam że on istnieje, ale Jezus nie jest Bogiem, lecz synem człowieczym zrodzonym z miłości platonicznej mężczyzny do kobiety, i wprawdzie dzięki cudownemu poczęciu Jezus posiada moc, lecz nigdy nie dorówna sile złemu Bogu (szatanowi), który w tej właśnie chwili za sprawą stworzenia ludzi na ziemi, niszczy dobrego Boga powracającymi do niego zatrutymi duszami.

Szatan znajduje się zatem prawie u szczytu kosmicznej władzy, dobry Bóg kona, Jezus jest bezsilny, zaś my jesteśmy zaledwie aktorami w tej Boskiej grze. Ale póki żyjesz człowieku, odgrywaj swoją ziemską rolę z honorem, głoś prawdę i kultywuj piękno, szanuj bliźnich i kochaj wszystkie zwierzęta, bo w serdecznych oczach psa i krowy oraz w bystrych oczach kury, dostrzeżesz wzrok wciąż żywego Boga i wasza miłość do zwierząt może pokonać Szatana, ale wszystko zależy od masy krytycznej dobrych ludzi na ziemi.

Zastanawiacie się zapewne dlaczego kładę taki nacisk na zwierzęta, a przecież zostały one stworzone przez Boga, tylko po to aby je zabić, strawić i wydalić. Ten dylemat po części rozwiąże podstawowe prawo fizyki – każda akcja, wywołuje reakcję i zwierzęta faktycznie stworzył Bóg, ale ten dobry i był to konieczna odpowiedź na stworzenie przez Szatana ludzi. Przeznaczeniem zwierząt nie jest znalezienie się w naszych żołądkach, lecz w sercach i umysłach, bowiem zwierzęta spełniają na ziemi funkcję edukacyjną i ten kto ma oczy i uszy otwarte, ten od zwierząt może uczyć się miłości, rodzicielskiego oddania, współpracy, odwagi oraz wstrzemięźliwości pokarmowej i seksualnej.

Powyższe przykłady zwierzęcej instynktownej mądrości ilustrują, że Szatan dając ludziom rozum jest geniuszem, ponieważ nasze mózgi nigdy nie będą zaspokojone i zawsze będą szukać coraz większej gratyfikacji finansowej, technicznej a zwłaszcza seksualnej, która powoduje astronomiczny przyrost ludzi na ziemi, a teraz nasze techniczne mózgi potrafiły udoskonalić klonowanie ludzi. Natomiast zwierzęta żyją w symbiozie z naturą, nic w zasadzie nie potrafią konstruować i ich liczba zawsze była stabilna w związku z czym, konkluzja jest oczywista. Nasze rozumy tak naprawdę zabijają Boga i słowa Jezusa w tym kontekście są znamienne:

Zaprawdę, powiadam wam, jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim.

Szatan jest również wielkim ryzykantem, albowiem rozum jest bronią obosieczną i niektórzy ludzie słuchając głosu duszy czyli Boga, stworzyli dzieła doskonałe, które jeszcze mogą zmienić świat na lepsze. Na myśl przychodzi genialna muzyka Bacha i znakomite osiągnięcia technologiczne Tesli, ale każdy człowiek może wzmocnić Boga, jeżeli zatroszczy się o zwierzęta. Od stosunku ludzi do zwierząt wszystko co Boskie lub Szatańskie się zaczyna i urodzony wśród zwierząt Jezus jasno o tym powiedział:

Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili.

Powyższa sentencja jest potwierdzeniem pierwszej, ponieważ małe dziecko muchy nie skrzywdzi.

Nawet jeżeli moja teoria jest stekiem bzdur i nie ma Boga, Szatana ani Jezusa i kosmos powstał z niczego, zaś rozumny człowiek jest produktem końcowym ewolucji naturalnej ameby, to nasze życie tak czy owak nie ma sensu. Powody szerzącej się na całym świecie epidemii alkoholizmu są teraz jasne, bo jedyną rzeczą która trzyma przy życiu wielu ludzi, jest perspektywa piątkowego i sobotniego siedzenia przed telewizorem i picia alkoholu, a ten nałóg jest samobójstwem, lecz co nie jest?

Zaczynam coraz bardziej podziwiać samobójców i proszę zwrócić uwagę, że ten typ odejścia z tego świata jest potępiany przez religie szatana tj. judaizm, chrześcijaństwo, islam, zaś ruch katarski, buddyzm oraz hinduizm dopuszcza pewne formy samobójstwa. Dualistyczni Katarzy, byli najbardziej radykalni w przekonaniu, że ciało człowieka stworzył Bóg Szatan w związku z tym, wielu katarów (doskonałych), aby nie zadawać świętej duszy więcej cierpienia, wybierało opcję samobójstwa poprzez śmierć głodową i za swoje poglądy, katarzy zostali dosłownie wymazani i wypaleni z powierzchni ziemi chrześcijańskim ogniem i mieczem, a to daje wiele do myślenia po czyjej stronie leży prawda.

Pomijając kwestie religijne i moje subiektywne rozważania, z którymi można polemizować w nieskończoność powodem tego, że samobójstwo w religiach pochodzenia judaistycznego jest wielkim grzechem i zbrodnią może być prozaiczny, bo jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Żyjemy dłużej i przynosimy komuś więcej zysku, naszą ciężką pracą i ściąganymi z nas podatkami, a może jednak jest tak jak pisałem, i mamy żyć jak najdłużej i zatruwać nasze (Boskie) dusze, codzienną brutalną walką o przetrwanie, bo nawet w trakcie snu przeżywamy często jeszcze większe koszmary, niż po przebudzeniu. Skoro już jednak istniejemy, to sensem życia jest śmierć, ale z jak najczystszymi sumieniami.

 

Reklamy

Eureka!

Genialny wynalazca i mistyk Nikola Tesla powiedział, że tajemnica wszechświata tkwi w cyfrach 3,6,9. Zdolności obliczeniowe mojego mózgu są na poziomie mniejszym niż zero wobec tego, nie śmiem kontemplować nad matematycznym lub astrologicznym znaczeniem wymienionych cyfr, a na pewno jedna z tych dziedzin dała by ciekawą odpowiedź. Prawdopodobnie zagadka Tesli obraca się wokół skomplikowanych obliczeń, lecz nie koniecznie i po wytężonym główkowaniu doznałem chłopskiego oświecenia i cyfry 3,6 oraz 9 odnoszą się do naszego układu słonecznego.

Trójka symbolizuje trzecią planetę od słońca Ziemię, szóstka Saturn, zaś dziewiątka ostatnią planetę Pluton. I nic w tym nie było by szczególnego, gdyby na światło dzienne nie wyszedł pewien unikatowy aspekt Saturna, przy którym jego imponujące pierścienie są mało znaczącym drobiazgiem i wtedy pomiędzy planetarną trójką, a szóstką istnieje tajemnicza korelacja.

Podobno Ziemia jest kolebką życia, aczkolwiek niszczycielski czynnik ludzki i do końca niewyjaśnione procesy geologiczne, atmosferyczne bądź kosmiczne, zmieniają klimat planety i nasza dalsza egzystencja na ziemi, stoi pod wielkim znakiem zapytania. Nie zginiemy jednak w ognistym biblijnym Armagedonie, nie uderzy w ziemię kometa lub planeta X (Nibiru), ani nie będzie globalnej pandemii. Na dzień dzisiejszy flora i fauna jeszcze daje sobie radę, ale biolodzy alarmują, że jest coraz gorzej, ponieważ masowo wymierają niepozorne pszczoły, które są znakomitymi zapylaczami kwiatów, a kwiaty rodzą owoce, natomiast owoce są podstawowym pokarmem wszystkich ssaków, pośrednio nawet drapieżników, które żywią się mięsem zwierząt stricte roślinożernych. Wymrzemy zatem z głodu, ale co ma planeta Saturn i cyfra 6 z tym wszystkim wspólnego?

Pszczoły i cyfrę 6 z Saturnem łączy fascynująca formacja atmosferyczna na powierzchni tej olbrzymiej planety, ale zanim wyjaśnię szczegóły, dodam że trójka w fizyce i chemii oznacza trzy elementy każdego atomu z wyjątkiem atomu wodoru i są to Proton, Neutron oraz Elektron. Nic konkretnego natomiast nie jestem w stanie powiedzieć odnośnie liczby 9, i na myśl przychodzą mi jedynie dwie kwestie: Piekło Dantego, składające się z dziewięciu kręgów o jakim czytamy w jego sławnym poemacie pt. „Boska komedia”, i dziewięć miesięcy rozwija się ludzki płód w łonie matki.

Religijne znaczenie trójki jest mało istotne w moich rozważaniach, ale jak wiadomo cyfra trzy symbolizuje chrześcijański koncept Boskiej trójcy świętej, który jest pochodną i plagiatem oryginalnej Hinduskiej trójcy świętej (Trimurti), złożonej z Boga stwórcy Brahmy, obrońcy Wisznu i niszczyciela Siwy.

W 1981 roku przez układ słoneczny przelatywała sonda kosmiczna Voyager i sfotografowała znajdujący się na biegunie północnym Saturna, gigantycznych rozmiarów heksagon, co wzbudziło zrozumiałe zainteresowanie astronomów, ale mimo upływu wielu lat od odkrycia nikt nie potrafi logicznie wyjaśnić, jakie siły przyczyniły się do jego powstania. Pamiętajmy jednak, że Saturn jest szóstą planetą od słońca i z sześciu płaszczyzn składa się heksagon i jeżeli spojrzymy bliżej na naszą ziemię, to zauważymy coś zaskakującego, a mianowicie po kształcie kulistym, heksagon jest najczęściej spotykaną i optymalną figurą geometryczną w świecie przyrody.

Komórki większości roślin posiadają kształt heksagonalny i pszczoły tworzą plastry miodu w oparciu o heksagon, ale tzw. przyroda martwa również pozostawiła po sobie bardzo tajemnicze pozostałości, w formie heksagonalnych skalnych kolumn i w tym przypadku geolodzy także głowią się nad genezą ich powstania i doszli do wniosku, że heksagonalne skały są produktem ubocznym erupcji wulkanicznej lawy.

https://www.fromthegrapevine.com/nature/11-intriguing-basalt-formations-around-world

Aczkolwiek ta interpretacja budzi moje wątpliwości, ponieważ lawa nigdy nie zastyga w tak uporządkowany i matematyczny sposób w związku z tym, odsyłam do felietonu pt. „Prawdziwy Las”, gdzie zagadka jest rozwiązana i heksagonalne kolumny, które można spotkać dosłownie na całym świecie, są skamieniałymi komórkami wysokich na kilkadziesiąt kilometrów krzemowych drzew, jakie rosły tysiące lat temu na ziemi. Bardzo możliwe, że heksagon na Saturnie, jest skamieniałym reliktem kosmicznego drzewa życia i jego nasiona zostały rozsiane między innymi na ziemię.

Moja hipoteza że Saturn jest źródłem kosmicznego życia, krystalizuje się w całość jeżeli weźmiemy pod uwagę sławne pierścienie Saturna i rekordową w skali naszego układu planetarnego liczbę księżyców na jego orbicie. Według ostrożnych szacunków wokół Saturna krąży ponad 60-siąt księżyców i niektóre z nich, jak na przykład Tytan oraz Enceladus posiadają atmosferę podobną w składzie do ziemskiej. Oprócz tego, na ich powierzchni odkryto także zamarznięte związki węglowodorowe i warunki do rozwoju prostych form organicznego życia są zapewnione.

O wiele ważniejsze są jednak pierścienie Saturna, lecz nie ze względu na ich estetykę, ale czym one są. Odrzucam zatem naukową wersję, że pierścienie składają się z setek milionów postrzępionych fragmentów skalnych, które powstały miliardy lat temu w wyniku kształtowania się planety Saturn i moim skromnym zdaniem pierścienie, są nasionami Saturnowego drzewa życia. Z niewyjaśnionych przyczyn zarodki zostały uwięzione na orbicie Saturna, aczkolwiek sporadycznie wydostają się w przestrzeń kosmiczną i dawno temu jedno z nasion dotarło na ziemię.

Wyrósł więc na ziemi wielki las, gigantycznych krzemowych drzew i w tym dosłownym rajskim ogrodzie egzystowali ludzie, obdarzeni perfekcyjnymi ciałami i boskimi zdolnościami intelektualnymi. Nasze ziemskie krzemowe drzewa, również produkowały nasiona i do czasów współczesnych przetrwało ich całe mnóstwo, ale oczywiście w martwej skalnej postaci i prawie idealne kamienne kule rożnych średnic występują w Kostaryce, na Syberii i w wielu innych zakątkach ziemi.

Stąd też Skandynawska legenda o drzewie życia Yggdrasil i bardziej oczywisty przykład, że moja hipoteza nie jest pozbawiona sensu, pochodzący z antycznego Rzymu, gdzie Saturn był Bogiem rolnictwa, urodzaju i…zajmował się rozsiewaniem nasion!

W kontekście figury heksagonalnej, w kręgach konspiracyjnych kluczową rolę odgrywa Rosyjski wynalazca i etymolog Wiktor Grebennikow, który rzekomo skonstruował w latach 70-tych ubiegłego wieku, bardzo prostą maszynę anty-grawitacyjną. Sercem platformy Grebennikowa, był kompozyt złożony ze skrzydeł bądź chitynowych skorupek owadów pochodzących z Syberii, z regionu gór Uralskich. Grebennikow nie pierwszy odkrył, że skrzydła i skorupy insektów są zbudowane z siatki mikroskopijnych heksagonów, co pozwala mniejszym owadom wbrew prawu grawitacji, siedzieć na sufitach i na szklanych pionowych płaszczyznach.

Warto dodać, że tysiące lat wcześniej, starożytni Egipcjanie czcili chrząszcza Skarabeusza, który paradoksalnie zajmuje się toczeniem kulek ze zwierzęcych odchodów. Święty szacunek jaki zaskarbił sobie skarabeusz wśród antycznych Egipcjan, nie był jednak podyktowany anty-grawitacyjną mocą heksagonalnej struktury owadzich ciał, lecz prawda odnośnie tradycji antycznego Egiptu jest poważnie sfałszowana i nic nie wykluczam. W dawnym Egipcie chrząszcz skarabeusz (Poświętnik czczony), uchodził za święte zwierze, ze względu na tajemniczy i nieznany owym ludziom proces rozmnażania. Samica zagrzebuje w tunelu kulkę gnoju, a następnie składa w niej jajko i po kilku tygodniach z ziemi wyłania się dorosły osobnik. W magiczny sposób martwa pustynna ziemia rodzi życie w związku z czym, skarabeusz w Egipcie symbolizował ponowne narodziny i podobizny tego owada zdobiły misternie wykonane amulety, freski, oficjalne pieczęci, naszyjniki i nakrycia głów faraonów.

O heksagonie świadczy jedna niezwykła prawidłowość i nie posiada jej żadna inna figura geometryczna. Można odnieść wrażenie, że ta funkcja jest wręcz metafizyczna, ponieważ z heksagonów składa się idealna kula i mamy ją dosłownie na co dzień przed oczami, w formie banalnej piłki nożnej. Natomiast w bardzo mroźną zimę, spadające z chmur krople wody krystalizują się w płatki śniegu, które przybierają bajecznie piękne kształty heksagonalne.

Ponadto kryształy kwarcu są również heksagonalne wobec tego, w cyfrze 6 musi tkwić tajemnica kosmosu Nikoli Tesli, w sensie możliwości skonstruowania na bazie heksagonu, napędu anty-grawitacyjnego i przed ludźmi otworzyła by się wówczas perspektywa szybowania w przestworzach jak ptaki i co najważniejsze, podróże do najdalszych zakątków wszechświata stały by się rzeczywistością.

 

 

 

 

 

Arktyczni Arianie

Bal Gangadhar Tilak, był wybitnym Hinduskim przywódcą duchowym i politycznym od 1880 do 1920 roku. Bazując na religii hinduistycznej Tilak doszedł do wniosku, że oryginalna siedziba Arian, znajdowała się w rejonie obecnego bieguna północnego, ale epoka lodowcowa skuła Arktykę wiecznym lodem i Arianie w poszukiwaniu nowego domu, stopniowo zasiedlali północne rejony Europy, Ameryki, Azji i przenikli aż na subkontynent Indyjski. Tilak jest autorem książki pt. „Arktyczny dom w Wedach”. Więcej ciekawych informacji na temat pochodzenia Arian, usłyszymy w poniższym filmie. Niestety materiał jest w języku angielskim.

Arktyka, po Antarktydzie jest najbardziej tajemniczym obszarem na ziemi i mimo tego, że Rosja z inicjatywy USA na arenie międzynarodowej jest oczerniana i osłabiana dotkliwymi sankcjami, to jednak USA i reszta państw podbiegunowych (Kanada, Norwegia, Dania, Szwecja, Finlandia), już od końca II wojny z Rosją w Arktyce ściśle współpracują i na Antarktydzie również. Cały biegun północny, jest regionem zmilitaryzowanym i w świetle tylu intrygujących anomalii związanych z Arktyką, oficjalna wersja wydarzeń odnośnie przyczyn zatonięcia okrętu podwodnego Kursk w 2000 roku, nie jest wiarygodna i przypuszczam, że okręt został przez załogę uprowadzony. Marynarze z Kurska, pragnęli dotrzeć do tej na pozór legendarnej północnej Szambali, która jest nadal miejscem pobytu kilku Ariańskich Bogów.

W każdej bajce jest ziarno prawdy i jednym z Arktycznych Ariańskich Bogów, jest dobrze znany wszystkim dzieciom, sympatyczny i brodaty święty Mikołaj (dziadek Mróz w Rosji). Duńczyk Hans Christian Andersen napisał zaś piękną baśń pt.”Królowa Śniegu”, i obdarzona nadprzyrodzoną mocą protagonistka, mieszka w lodowym zamku na Spitsbergenie. Bardzo interesujące są słowne przekazy ludów eskimoskich i na pytanie skąd pochodzą, Eskimosi instynktownie wskazują na północ i mówią, że za barierą lodową, tam gdzie słońce nigdy nie zachodzi znajduje się ich dom.

Na kanwie już współczesnej amerykański film fantastyczny Superman II, również nawiązuje do Arktyki w kontekście siedziby Bogów. W kluczowym momencie filmu, Superman udaje się na biegun północny do swojej głównej kwatery tzw. Fortecy Samotności, i za pomocą cudownych kryształów, odzyskuje boskie siły i nawiązuje kontakt ze swoimi umarłymi rodzicami. Postać Supermana przedstawia człowieka czystej krwi Aryjskiej i paradoksalnie, koncept komiksowych super ludzi i de facto Bogów, jest dziełem artysty i pisarza pochodzenia żydowskiego. W drugim filmie Robert Sepher rzuca nowe i zaskakujące światło na prawdziwe pochodzenie Czyngis Chana i Mongołów.

Autor filmu sugeruje, że tysiące lat przed pojawieniem się rasy żółtej, obszar dzisiejszych Chin był zamieszkiwany przez Arian, którzy stworzyli bardzo zaawansowaną jak na tamte czasy cywilizację. Arianie wznosili piramidy, pozostawili po sobie grobowce z mumiami i przetrwała ich technologia, w formie czarnego prochu, metalurgii, kompasu, ruchomej czcionki, wytwarzania papieru itd. Rzekome Chińskie antyczne wynalazki są tak naprawdę osiągnięciami białych ludzi i na poparcie tego argumentu, spójrzmy obiektywnie na współczesną Chińską myśl techniczno/naukową. Chińczycy potrafią dość dobrze kopiować zachodnią technologię, ale nic w niej nie udoskonalają, lub ze względu na tanią siłę roboczą, urządzenia wymyślone przez białego człowieka, są w Chinach zaledwie montowane.

Mogę pozwolić sobie na spekulację, że bardzo mądra Chińska filozofia życia zawarta w Taoizmie i Konfucjanizmie, sięga również korzeniami do czasów Ariańskich.

Z racji swojego nadprzyrodzonego pochodzenia i egzystencji w bezpiecznej północnej enklawie, Arktyczni Arianie bogów i teologii nie potrzebowali, niemniej po ucieczce z Arktyki i w trakcie migracji, boskie siły stopniowo Arian opuszczają i ostatecznie stają się zwykłymi śmiertelnikami. Nostalgia za bezpowrotnie utraconym statusem Bogów, dała im się we znaki i z biegiem czasu, Arianie tworzą Buddyzm, Hinduizm oraz trzecie wyznanie ludów Aryjskich, Zaratusztranizm. Warto dodać, że zanim islam podbił cały bliski wschód i spory obszar Azji, to na terenie obecnego Iranu, Zaratatusztranizm był wyznaniem narodowym i pamięć o Arianach przetrwała w nazwie Iran, która wywodzi się od partyjskiego słowa Arjanszahr, co oznacza państwo Ariów.

Dwie pierwsze wyznania łączy poszanowanie życia, w ramach diety wegetariańskiej, zaś wszystkie trzy są pacyfistyczne i narody Tybetu, Indii oraz Iranu swoich sąsiadów nigdy nie najeżdżały. W związku z tym, miejmy w pamięci serdeczną pomoc jaką okazał naród Irański, Polskim żołnierzom uciekającym z komunistycznej Rosji w 1942 roku. Spotkali się wówczas Ariańscy bracia krwi i wielka szkoda, że współcześni Polacy są tak bardzo skażeni anty Irańską propagandą i nie potrafią wyciągnąć przyjaznej dłoni swoim Aryjskim braciom.

Wracam jednak do materiału filmowego. W pewnym momencie historii, pojawiła się rasa Mongoloidalna i Chińczycy stopniowo wyparli Arian na południowy zachód do Indii oraz na północ do obecnej Mongolii. Chyngis Chan był zatem białym człowiekiem, lecz ta informacja jest skrzętnie ukrywana i oficjalne publikacje historyczne, celowo określają Mongołów mianem największych barbarzyńców i ludobójców w dziejach świata i dobrego słowa w zasadzie o Mongołach nie przeczytamy, a było dokładnie na odwrót. W przypadku ekspansji imperium Mongolskiego na Europę wschodnią w 12/13 wieku, pogańscy Mongołowie przynieśli ludności Słowiańskiej, długi okres wolności od chrześcijańskich farmazonów, tortur, stosów oraz świętej inkwizycji.

Ponadto znikł wówczas w Polsce, spokrewniony z religią chrześcijańską średniowieczny ucisk feudalny i nasi Słowiańscy przodkowie, powrócili do starych i pięknych pogańskich wierzeń, które w wielu aspektach były bardzo zbliżone do Mongolskich. Serdecznie zapraszam do obejrzenia filmu.

 

 

 

 

 

 

 

Linia życia i diabelskie przymierze

W starym testamencie czytamy, że siódmego dnia Bóg odpoczął od pracy i z zadowoleniem spojrzał na swoje dzieło, w formie przepięknej ziemi i na perfekcyjne ciała ludzi, ale gdy Bóg na chwilę odwrócił wzrok od ziemi, to człowiek zbuntował się przeciwko stwórcy i dokonał barbarzyństwa na swoich ośmiodniowych synach. Zakładam że Bóg na swoje podobieństwo, dał ludziom optymalne ciała i narzędzia (członki), ale żydzi na pozór banalnym obcięciem (obrzezaniem), napletków z penisów swoich małych synów, dali początek tzw. rasie Panów i narodowi wybranemu. To był przełomowy moment w historii człowieka, który można określić mianem wyjścia z raju do piekła i obecnie rządzą nami ludzie pozbawieni wyższej duchowości.

Dokładne wyjaśnienie tej kwestii będzie skomplikowane, ponieważ temat dotyczy męskiego narządu rozrodczego i jeszcze bardziej bulwersująca, zwłaszcza dla kobiet i feministek będzie oczywista informacja, że światem rządzą mężczyźni.

Oprócz męskiego konstruktywnego i analitycznego mózgu, drugim najważniejszym narzędziem mężczyzny, jest jego penis i pomijając rolę fizjologiczną tego organu, penis jest najbardziej unerwionym i czułym miejscem w ciele mężczyzny i jest bezpośrednio połączony z wyższymi funkcjami umysłowymi mózgu. Są to obszary mózgu odpowiedzialne za wrażliwość na piękno i prawdę i decydują one o poziomie naszej duchowości i altruizmu w stosunku do ludzi i przyrody.

Napletek decyduje o przyszłym charakterze mężczyzny i odcięcie tego niewielkiego kawałka skóry małemu chłopcu, w zaledwie ósmym dniu jego życia, jest oczywiście bardzo traumatycznym przeżyciem, które z pewnością zostanie odnotowane w mózgu chłopca i źle wpłynie na prawidłowy rozwój psychiczny. Pierwszy poważny wstrząs związany z porodem chłopiec ma poza sobą, lecz wkrótce w trakcie obrzezania płacze drugi raz i przez następne kilka lat, skrajnie unerwiony i czuły żołądź, jest narażony na warunki zewnętrzne w formie mechanicznego obcierania i z biegiem czasu, czułość penisa na ból zmniejsza się, aż w końcu całkowicie zanika.

Napletek spełnia funkcję ochronną mózgu i jeżeli mężczyzna jest obrzezany, to w jego umyśle zachodzą niepokojące zmiany i stopniowo osobnik traci wrażliwość na piękno i interesują go wówczas sprawy przyziemne, przeważnie na płaszczyźnie finansowej z naciskiem na wzbogacanie się kosztem innych. Kontakt seksualny obrzezanego mężczyzny z kobietą jest również nie ciekawy, bo odporny na ból penis nie zna wówczas umiaru, stąd wśród Żydów takie dewiacje na tle seksualnym i szukanie wrażeń i satysfakcji np. w „seksie” analnym, pedofilii i zoofilii.

Żydowskie zboczenia seksualne, przenikają naturalnie do kultury białego człowieka i Żyd Freud opracował pseudo filozofię wokół seksu, która wśród wyznawców religii chrześcijańskiej zdobyła sporą popularność. Ale o wiele ciekawszym aspektem procesu obrzezania, są konsekwencje polityczne, naukowe i artystyczne i one mają jeszcze gorszy i tragiczny wpływ na resztę człowieczeństwa, ponieważ obrzezani mężczyźni niosą ze sobą wojny, śmierć i brzydotę, której nawet sam diabeł by się nie powstydził.

Nie odmawiam Żydom posiadania dość wysokiego ilorazu inteligencji i w nauce Żydzi przodują, lecz większość odkryć i wynalazków służy im do panowania żelazną dłonią nad ludźmi i nic ich nie powstrzyma przed użyciem broni masowej zagłady. Przekonali się o tym bezbronni mieszkańcy Hiroszimy i Nagasaki, a także Niemcy zapłacili bardzo wysoką cenę, gdy ich miasta zostały obrócone w pył tradycyjnymi nalotami dywanowymi.

Bóg plebsu „genialny” żyd Einstein, stworzył taki galimatias astrofizyczny, że sam nie mógł się połapać w swoich obliczeniach matematycznych i proszę zauważyć, że większość hipotez Einsteina obraca się wokół kosmicznego kataklizmu, czarnych dziur, ciemnej materii i wielkiego wybuchu, co wskazuje że w umysłach Żydów nie ma optymizmu i radości, jest natomiast ból, smutek i przygnębienie i źródłem tego stanu świadomości jest obrzezanie.

Żydowska myśl naukowa nigdy nie dorówna umysłowi genialnego Tesli, który opracował koncept darmowej i czystej energii dla wszystkich ludzi na ziemi i jak wiemy Tesli zawdzięczamy większość przełomowych wynalazków elektrycznych, w tym przesył prądu zmiennego, prądnice itd. Nikola Tesla był mężczyzną zdrowym w sensie posiadania napletka, który chronił jego wrażliwy umysł i tworzył wtedy wynalazki doskonałe.

W żydowskiej sztuce jest jeszcze gorzej i panuje tam kompletny nihilizm i skrajna brzydota. Nigdy wśród Żydów nie było Bacha, Mozarta lub Chopina, jest natomiast muzyka rockowa w rożnych ohydnych postaciach. Największym zaś osiągnięciem żydowskich artystów malarzy, jest wstrętny Kubizm lub prymitywny styl Warchola i durne goje jak świat szeroki, płacą za te bohomazy miliony dolarów i co gorsza, przyrównują je do ponadczasowych i genialnych dzieł Rembrandta lub Renoira.

Nasza cała cywilizacja zaszła już tak głęboko w żydowski ściek, że moim zdaniem nie ma dla nas ratunku, bo włącz żydowską telewizję i co pięknego tam ujrzysz? Oprócz śmierci, cierpienia, przemocy, seksu i oczywiście mamony nic konstruktywnego w zasadzie tam nie ma. Adolf Hitler miał jednak rację, odnośnie żydowskiego umysłu i jemu było przeznaczone stoczyć walkę z największym osiągnięciem żydowskiej myśli polityczno/filozoficznej, z komunizmem.

W rzeczywistości Żydzi cierpią i przez ich religię przewijają się również wątki negatywne w formie mściwego Boga, klęsk, krwi oraz zemsty, aczkolwiek mogli by się zmienić i dołączyć do normalnego człowieczeństwa, gdyby zaprzestali barbarzyńskiego procesu obrzezania, lecz narkotyk absolutnej władzy, jaką obecnie posiadają jest silniejszy od zdrowego rozsądku.

Zwolennicy obrzezania twierdzą, że ten zabieg w antycznych czasach był podyktowany warunkami pustynnego życia i braku dostępu do wody, przez co kąpiel i utrzymanie higieny osobistej była praktycznie nie możliwa, a jak wiadomo pod napletkiem gromadzą się bakterie, które trzeba cyklicznie usuwać w strumieniu wody, bo inaczej nadmiar bakterii może powodować poważne schorzenia. Natomiast odcięcie napletka pozwalało utrzymać penis względnie czysty. Mamy 21 wiek, i codzienna kąpiel nie jest żadnym luksusem, lecz wśród Żydów obrzezanie jest wciąż obowiązkowe i u muzułmanów również, aczkolwiek tylko dorośli muzułmanie poddają się tej procedurze. Jeżeli jednak obrzezanie jest lepsze od posiadania napletka, to w jakim świetle stawia to wówczas genialnego Boga stwórcę i czyżby nieomylny Bóg jednak się pomylił?

Według biblii rytuał obrzezania pochodzi od samego Boga, ale z tego co mi wiadomo, żadne bóstwo świata nie żąda od swoich wiernych zadawania cierpienia innym, zwłaszcza dzieciom.  Judaizm obfituje w krew i przemoc i oprócz obrzezania, Bóg nakazuje Abrahamowi zabić swojego syna. Wniosek jest oczywisty. Bogiem Żydów jest szatan i zawierając z nim przymierze w formie obrzezania, Żydzi stali są jego ziemskim wcieleniem. Jezus dał  jasną odpowiedź, odnośnie tej kwestii przemawiając do Żydów słowami: „Wy macie diabła za ojca i chcecie spełniać pożądania waszego ojca. Od początku był on zabójcą i w prawdzie nie wytrwał, bo prawdy w nim nie ma. Kiedy mówi kłamstwo, od siebie mówi, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa”.

Prawdopodobnie Boga, szatana i Jezusa nigdy nie było i raczej względy czysto higieniczne, zmusiły antycznych Żydów, do wykonywania obrzezania na swoich małych synach. Żydzi odkryli wtedy, że obrzezanie oprócz walorów zdrowotnych, daje ogromną siłę przetrwania i przewagę umysłową nad nieobrzezanymi mężczyznami, w sensie braku skrupułów wobec losu reszty człowieczeństwa i tym sposobem, Żydzi zapewnili sobie absolutne opanowanie nad światem i stali się de facto ziemskimi Bogami. Obrzezanie wyłącza zatem w mózgu, wyższe funkcje duchowe, które w momencie podjęcia krytycznej decyzji, sugerują nam jak postępować, żeby nie zaszkodzić sobie i bliźnim. Żydzi egzystują poza realiami duchowymi i dla nich kwestie metafizyczne są zbędnym balastem i przede wszystkim, nie przynoszą zysku finansowego, a jak wiemy w wymiarze stricte materialnym Żydzi są diabelsko doskonali.

Nieobrzezani mężczyźni walkę o dobra materialne, pieniądze i sławę przegrywają, ale nie powinien być to powód do zmartwienia i ten fakt nie świadczy o naszej słabości, lecz o tym, że wciąż mamy w sobie odrobinę godności i instynktownie czujemy, że życie nie kończy się na śmierci ciała fizycznego. Aczkolwiek dobroć, altruizm, piękno i prawda zostały wyparte z tego świata, na rzecz żydowskich wartości i mimowolnie, a niekiedy świadomie uczestniczymy w pogoni za dobrami materialnymi. Takie są już niestety realia życia, lecz nie dajmy się w ciągnąc w żydowskie intrygi, ponieważ prawie zawsze walczymy i giniemy za obce interesy. Na co dzień umieramy w sposób subtelny i dokonujemy obrzezania swojego mózgu, gdy pieniądz, zaspokojenie głodu i żądzy seksu, są jedynymi uciechami życia. Można odnieść wrażenie, że wszystko przemawia na naszą niekorzyść, ale jesteśmy cali takimi jak stworzyła nas matka przyroda, a przyroda nigdy się nie myli, i przed nami coś większego niż banalne gromadzenie pieniędzy.

W Hinduizmie istnieje koncept Czakram (od sanskryckiego ćakra – koło, krąg), czyli ośrodków energetycznych związanych z poszczególnymi regionami ludzkiego ciała. Pierwszy czakram (korzeń), znajduje się u podstawy kręgosłupa, a siódmy i ostatni czakram (korona), w głowie. Pomiędzy pierwszym, a siódmym jest jeszcze pięć innych czakram i wszystkie są połączone linią życia. Każdy z siedmiu czakramów, ma do spełnienia bardzo ważną role w organizmie i wymienię kilka podstawowych, zaczynając od czakramu pierwszego.

  1. Instynkt, przetrwanie, bezpieczeństwo.
  2. Emocje, twórczość, seksualność.
  3. Funkcje mentalne, moc, kontrola, ambicja, kariera.
  4. Poświęcenie, miłość, współczucie, uzdrawianie.
  5. Mowa, samoekspresja.
  6. Intuicja, analiza, percepcja pozazmysłowa.
  7. Myślenie całościowe, funkcje paranormalne, kontakt z Bogiem/Bogami.

W kontekście omawianego tematu, interesujący jest czakram pierwszy (podstawowy), i drugi (sakralny), który znajduje się w organie rozrodczym człowieka i wszystko układa się w całość, bowiem pierwszy czakram daje siłę przetrwania i żydzi pomimo tylu pogromów, holokaustów itd. zawsze z opresji wychodzą obronną ręką i jak feniks powstają z popiołów jeszcze silniejsi. Zwracam teraz uwagę na kluczowy czakram drugi, który u żydowskich mężczyzn został zniszczony zabiegiem obrzezania i linia życia łącząca pozostałe pięć czakram, została trwale przecięta.

Żydzi posiadają zatem nienaruszony czakram pierwszy i w ich życiu, chodzi wyłącznie o przetrwanie i pod tym względem, są naprawdę genialni, zaś reszta czakram nie odgrywa absolutnie żadnej roli, bo są martwe. Jeżeli spojrzymy obiektywnie i bez uprzedzeń na charakter żydowski, to zauważymy, że oprócz pierwszych wymienionych, pozostałe funkcje duchowe i mentalne w żydowskiej świadomości w zasadzie nie istnieją. Żydzi całą swoją energię kładą w bezpieczeństwo i pomimo małego obszaru oraz niewielkiej liczby obywateli, Izrael posiada jedną z najlepiej uzbrojonych armii świata i dysponuje setkami głowic nuklearnych.

Bez wątpienia, żydzi znajdują się na niskim stopniu rozwoju duchowego i umysłowego, ale znakomicie dają sobie radę w świecie materialnym i mam nadzieję, że wyjaśniłem jakim sposobem mikroskopijny i pustynny Izrael, zapewnił swoim ludziom wysoki standard życia i skąd bierze pieniądze na uzbrojenie. Przypomnę że nieoficjalnym żydowskim mottem narodowym jest: „Cel uświęca środki” lub „Po trupach (przeważnie goi, ale sporadycznie swoich), do celu”, i taktyka spalonej ziemi oraz prowokowania antyżydowskich sentymentów, przyniosła po II wojnie największy sukces. Powstał wówczas w Palestynie wrzód i pokonany naród Niemiecki i zwycięscy Amerykanie, przez następne 1000 lat będą finansować Izrael.

 

 

Na początku była Noc

Archeolodzy zastanawiają się dlaczego antyczni ludzie, budowali podziemne miasta i wydrążone w litej skale podziemne miasto w Turcji, w regionie Kapadocji jest największym i najpiękniejszym ze wszystkich dotychczas odkrytych. Powstało mnóstwo hipotez i nie ulega wątpliwości, że bezpieczeństwo było głównym czynnikiem motywującym ludzi do budowania podziemnych schronień, ale nie koniecznie dla obrony przed bandytami lub najeźdźcami, lecz przed temperaturą. Bo na powierzchni ziemi może być plus 50, lub minus 50 stopni Celsjusza, ale zaledwie kilka metrów pod ziemią, temperatura waha się w granicach komfortowych 16-20 stopni.

http://www.ancient-origins.net/news-history-archaeology/massive-5000-year-old-underground-city-uncovered-cappadocia-turkey-002507

Przy dobrej wentylacji podziemne schronienia, są więc idealnym miejscem zamieszkania i ten fakt potwierdza spektakularne współczesne podziemne miasto, zbudowane przez górników w sercu Australijskiej pustyni w Coober Pedy. Ogromnych rozmiarów podziemne miasto w Derinkuyu w Turcji, składa się z jedenastu poziomów i według ostrożnych szacunków, mogło pomieścić 20 tysięcy ludzi, natomiast Cobber Pedy jest znacznie mniejsze i pod ziemią na stałe przebywa około 2 tysięcy.

http://losyziemi.pl/australia-podziemne-miasto-coober-pedy

Na szczęście, skrajnie wysokie temperatury nam w Polsce nie zagrażają, ale sporadycznie zdarzają się w Europie anomalie pogodowe i w gorące lato, mieszkańcy bloków po zejściu do piwnic, mogą zaczerpnąć naturalnie klimatyzowanego, rześkiego powietrza i powrót z chłodnej piwnicy do dusznego i parnego mieszkania powyżej, nie jest ciekawą propozycją. Z odwrotną korelacją mamy do czynienia w okresie zimowym i podczas silnych mrozów, nasze mieszkania muszą być koniecznie dogrzewane, natomiast w blokowych piwnicach temperatura generalnie nigdy nie spadnie poniżej 16 stopni Celsjusza.

Początkowa faza konstrukcji podziemnych schronień, jest kosztowna i bardzo pracochłonna, ale późniejsze korzyści znacznie przewyższają poniesione koszty użytkowania, bo sztuczne ocieplanie i chłodzenie można praktycznie wyeliminować, ponadto podziemne schronienia nie wymagają przeprowadzania cyklicznych remontów, jak to ma miejsce w przypadku budynków na powierzchni, które często ulegają katastrofalnym zniszczeniom w trakcie powodzi, huraganów lub trzęsień ziemi. Korzyści materialne są jednak niczym, w porównaniu do zbawiennego wpływu, jakie czerpie organizm ludzki z racji długotrwałego bytowania pod ziemią.

Unikając promieni słonecznych, człowiek ratuje swój mózg przed udarem słonecznym, czyli przegrzaniem, ale z tego można wyjść, bez większego uszczerbku na zdrowiu. Lecz długotrwałe przebywanie na słońcu, niszczy bezpowrotnie wyższe funkcje umysłowe, ponieważ promieniowanie ultrafioletowe, stymuluje ludzki organizm do produkcji znacznych ilości melaniny, która ma bezpośredni wpływ na poziom inteligencji. Im więcej melaniny w organizmie, tym człowiek jest głupszy i jak by nie patrzeć na cywilizację, to dosłownie wszystkie wynalazki od A do Z, stworzyli biali ludzie, i tu leży klucz do zagadki, odnośnie sensu budowania podziemnych miast.

Organizm ludzki narażony na promieniowanie ultrafioletowe i wysokie temperatury, poza zmianą koloru skóry w ciemniejszą, ulega zwykłemu zniszczeniu i dla rekompensaty strat, radykalnemu przyspieszeniu ulega wówczas metabolizm pokarmowy i wzrasta apetyt. Narządy wewnętrzne odpowiedzialne za trawienie wypełnione pokarmem, są zmuszone zatem intensywniej i dłużej pracować, co powoduje ich szybsze się zużywanie i w rezultacie, cały organizm człowieka ulega przedwczesnemu starzeniu.

Podziemne miasta znakomicie spełniały swoją rolę i w tym idealnym środowisku, przez tysiąclecia wykształciła się właściwie nowa rasa ludzka, albowiem zmrok i chłód wycisza i udoskonala charakter oraz ciało, zaś słońce i wysokie temperatury odbierają rozum i wyzwalają w człowieku agresję. Bardzo trafne jest zatem określenie, że żyjemy NA planecie małp jeszcze rozumnych, ale z tym jest coraz gorzej i podczas letnich upałów, zdolności intelektualne wielu ludzi spadają prawie do poziomu szympansiego.

Po mieszkańcach podziemnego miasta w Turcji zaginął ślad i albo zostali odkryci przez tubylców z powierzchni i zostali zgładzeni, ewentualnie podziemne miasto było czymś w rodzaju kwarantanny i po tysiącleciach pokojowej egzystencji pod ziemią, przed tymi ludźmi otworzyły się bramy do podziemnego raju, gdzie czekali na nich z otwartymi ramionami Jezus, Budda, Maryja i cała plejada ludzkich Bogów i Bogiń.

Królestwo nocy

W głębokich jaskiniach panuje wieczny mrok i warunki do życia mogą wydawać się w nich skrajnie nie przyjazne, ale tylko na pozór i spotkamy w jaskiniach doskonale przystosowane do życia w ciemności ryby, płazy, owady i ślimaki, natomiast świat flory ogranicza się do alg i skromnych porostów. Sporadycznie w jaskiniach rosną grzyby, które wytwarzają bioluminescencję i być może w symbiozie z bioluminescencyjnymi grzybami rosną jakieś większe i okazalsze formy flory ?

Zwierzęta zamieszkujące jaskinie przeszły bardzo ciekawy proces ewolucji i charakteryzują się białym pigmentem ciał bądź skorupy chitynowej i prawie całkowitym zanikiem narządu wzrokowego, natomiast zmysł słuchu i węchu wyostrzył się u tych zwierząt w stopniu doskonałym. Najciekawszym aspektem życia w ciemnościach, jest jednak skrajna długowieczność i biała salamandra ze Słoweńskich i Chorwackich jaskiń, potrafi dożyć 100 lat, ale już wiek blisko spokrewnionych salamander z powierzchni ziemi nie przekracza 20 lat. Zwierzęta z jaskiń cechują się także minimalną agresją w stosunku do przedstawicieli swojego gatunku i rywalizacja o teren lub o samicę przebiega bardzo łagodnie.

Odmieniec jaskiniowy jest o tyle ciekawym zwierzęciem, że pomimo białej skóry jego organizm dysponuje zdolnością do produkcji melaniny i wystawiony na światło stopniowo ciemnieje. Zdarzały się przypadki, że po dużych ulewach wezbrane wody podziemnych rzek, wypłukiwały na powierzchnię odmieńce i te bardzo osobliwe i rzadkie zwierzęta, Słoweńcy i Chorwaci nazywali dziećmi smoków, ale bardziej popularnym określeniem odmieńca jest „ludzka ryba”, ze względu na lśniąco białą skórę tego podziemnego płaza. Warto dodać, że legendy i mity odnośnie smoków, figurują prominentnie w bardzo bogatej mitologii Słowiańskiej, a w każdej bajce jest cząstka prawdy i w głębszych partiach jaskiń, mogą występować znacznie większe płazy lub gady.

Biała pigmentacja skóry, skrajna długowieczność i brak agresji są więc atrybutami zwierzęcych mieszkańców jaskiń, ponadto niektóre mniejsze gatunki zwierząt, posiadają wręcz magiczną zdolność wytwarzania światła, w formie turkusowej bioluminescencji. Na powierzchni ziemi coraz rzadziej spotykane robaczki świętojańskie, algi oraz grzyby również świecą zielonkawym światłem i tą zdolność posiadają także niektóre morskie głowonogi oraz ryby z mrocznych głębin oceanicznych.

Przykład małej i delikatnej śnieżno białej salamandry z bałkańskich jaskiń, może dużo powiedzieć o ewolucji człowieka na ziemi w kontekście jego wyglądu i charakteru i teoria „czarnego słońca” o której obszernie pisałem kilka felietonów wstecz, nabiera wówczas sensu. Człowiek jest cząstką przyrody i zakładam, że podlegamy tym samym zasadom ewolucji naturalnej co świat zwierząt w związku z tym, odmieńce jaskiniowe są naszymi dalekimi kuzynami.

Mieszkańcy podziemnego miasta w Derinkuyu, z pewnością wychodzili na powierzchnię ziemi aby zdobyć pożywienie, zasiać i zebrać plony, lecz większość czasu spędzali z dala od promieni słonecznych w mrocznym, podziemnym schronieniu. Można zatem spekulować, że z pokolenia na pokolenie ich skóra nabierała coraz bardziej jaśniejszej karnacji. Radykalnemu przedłużeniu uległ także ich wiek i podobnie jak łagodnie jaskiniowe salamandry, prowadzili bardzo pokojowy tryb życia. Nie znali więc wojen i śmiem przypuszczać, że brzydzili się przelewem ludzkiej i zwierzęcej krwi.

Skoro niektóre gatunki zwierząt, występujące w jaskiniach wytwarzają naturalne światło w formie delikatnej zielonkawej bioluminescencji, to warto sobie przypomnieć co mówią nam przekazy religijne odnośnie wyglądu fizycznego bóstw, z którymi sporadycznie ludzie mieli bliski kontakt, aczkolwiek religia chrześcijańska stworzyła wokół Jezusa i Maryi fałszywy kult, z piekłem pod ziemią i rajem w niebie.

Z naocznych relacji wynika, że Jezus wytwarzał trudną do opisania poświatę i do teraz na każdym wizerunku, Jezus jest przedstawiany z aureolą wokół głowy. Podobnie sprawa ma się z Maryją i świadkowie aparycji Maryjnych w Fatimie, Lourdes i Medjugorie opowiadali, że najpierw widzieli osobliwe światło, a dopiero później dostrzegli konkretne ludzkie kształty. Te zaledwie trzy przykłady, z wielu podobnych z całego świata, sugerują że organizmy mieszkańców podziemi w dosłownym tego słowa znaczeniu świecą.

Ponadto, Jezus, Budda, Maryja oraz inne tajemnicze postacie, które na przestrzeni tysiącleci ukazywały się ludziom, charakteryzowały się bardzo pokojowym nastawieniem w stosunku do ludzi oraz zwierząt i ten aspekt wskazuje, że ci ludzie pochodzą ze świata wewnętrznego, gdzie wpływ umiarkowanego światła i de facto zmrok, zmienił psychikę ludzką i udoskonalił ją do poziomu wręcz boskiego.

Fatima: Miasto położone w górzystej centralnej Portugalii. Świetlista postać ukazała się dzieciom nad karłowatą odmianą dębu, który rósł na polu zwanym Cova da Iria, co oznacza dół Ireny. W okolicy Fatimy można spotkać mnóstwo jaskiń oraz innych ciekawych formacji geologicznych.

Lourdes: Francuskie Lourdes leży de facto w górach Pirenejskich i Maryja według naocznych relacji Bernadety Soubirous, wyłoniła się z groty skalnej. Warto nadmienić, że region gór Pirenejskich jest zamieszkiwany przez Basków i według antycznych legend ci ludzie przybyli do Europy z mitycznej Atlantydy. Ponadto w średniowieczu, w południowej Francji bardzo dynamicznie działali anty katoliccy Katarzy i w 1209 roku, papież ogłosił krwawą krucjatę przeciwko heretyckim Katarom. Po zdobyciu przez armie katolickie ostatniego schronienia katarskiego w twierdzy na górze Montsegur, ślad po katarach ginie, ale podobno mała garstka zdołała uciec i przypuszczam, że w trakcie ucieczki przed katolickim pogromem, Katarzy schronili się w jaskiniach i znaleźli wówczas wejście do świata wewnętrznego. Najwyżsi kapłani katarscy zwani doskonałymi, w skład których wchodziły również kobiety, byli wegetarianami, praktykowali absolutny celibat, nie uznawali hierarchii kościelnej, feudalizmu i odmawiali służenia w wojsku. Katarzy przeszli więc piekło egzystencji na powierzchni ziemi i wykazali się wielką dobrocią w stosunku do ludzi i zwierząt i w nagrodzie za wytrwałość, otworzyły się przed nimi bramy do podziemnego raju.

Medjugorie: Miasto położone w górach Chorwackich w pobliżu Adriatyku. Etymologicznie, nazwa Medziugorie oznacza miejscowość pomiędzy górami (Międzygórze). Maryja pojawiła się u podnóża wzniesienia Crnica. Górzysty region jest przeszyty setkami kilometrów jaskiń, w których żyją białe salamandry jaskiniowe.

Najwyższa hierarchia kościoła katolickiego, znakomicie orientuje się w niuansach domniemanych aparycji Maryjnych, które oryginalnie nic wspólnego z Maryją nie miały i dzieciom ukazały się piękne, świetliste postacie. Kościół uzurpował i dostosował te zjawiska na swoje potrzeby i prawda została obawiam się na zawsze, pogrzebana w chrześcijańskich absurdach. Negowanie chrześcijańskich dogmatów, wiązało się relatywnie niedawno z surową karą w formie tortur lub stosu, ale mamy 21 wiek, i można negować już wszystkie religie.

Mimo że większość ludzi nie wierzy już w stricte chrześcijański koncept piekła pod ziemią i raju w niebie, to jednak współczesna nauka nabrała cech religijnych i podtrzymuje w ludziach poniekąd chrześcijański, paniczny strach przed wnętrzem rozżarzonej do czerwoności ziemi, zaś naukową wersją chrześcijańskiego raju według kosmologów, są życiodajne planety w dalekich układach słonecznych.

Astrofizycy stworzyli ludziom iluzję, że ziemia jest mało znaczącą malutką planetą na krańcach galaktyki i tym kawałkiem skały lepiej sobie głów nie zawracać, bo genialni astronomowie (głównie pochodzenia żydowskiego), odkryli setki, a nawet tysiące ładniejszych planet, które niebawem zostaną przez nas skolonizowane i będziemy tam żyć bez trosk i problemów dosłownie jak w chrześcijańskim raju. Aczkolwiek, nie ma żadnych twardych dowodów na potwierdzenie istnienia życiodajnych planet, są jedynie hipotezy wzbogacane zagmatwaną matematyką i jest piękna grafika komputerowa, która działa na wyobraźnię ludzi tak samo, jak kiedyś działały obrazy na mózgi tłuszczy zebranej kościołach. Od pogromów religijnych minęło setki lat, niemniej ludzie nic się nie zmienili i stosunkowo niedawno bezkrytycznie wierzyli w rajskie niebiosa oraz piekło pod ziemią i na rozkaz szarlatanów religijnych mordowali wszystkich niewierzących.

W 20 i 21 wieku, rolę nieomylnych kapłanów przejęli astrofizycy z papieżem kosmicznej prawdy Einsteinem na czele i jego następcą Hawkinsem. Sceptycy wątpiący w ich naukowe dogmaty wprawdzie nie są narażeni na kary cielesne, lecz historia lubi się powtarzać, ponieważ ortodoksyjnych wyznawców naukowej religii Einsteina i Hawkinsa, cechuje identyczna nienawiść w stosunku do sceptyków, jaką okazywali chrześcijanie wobec niewierzących. Gdyby zatem miłośnicy teorii względności oraz czarnych dziur doszli do władzy, to może stosy by nie zapłonęły, ale jestem pewien że krytyka współczesnych kosmicznych aksjomatów pod groźbą kary więzienia była by surowo zabroniona.

Mamy tutaj przykład czysto chrześcijańskiej idei, bo ten raj na odległych planetach pozostanie na zawsze niedostępny, gdyż dzielą nas od niego nie możliwe do pokonania dziesiątki lub setki lat świetlnych. Ludzie patrzą więc w niebo już nie przez pryzmat religijny, lecz pseudo naukowy i odnoszą się w wielu przypadkach do świętej i wiecznej matki ziemi i jej zwierzęcych i roślinnych dzieci z największą pogardą.

Gardzimy ziemią i jej życiem, bo tak naprawdę nawet ateiści identycznie jak zatwardziali chrześcijanie twierdzą, że egzystencja na ziemi jest przejściowa i łudzą się, że po śmierci czeka ich wieczne życie na pięknej i dziewiczej planecie w innych zakątkach galaktyki. Tym czasem ten przysłowiowy Eden znajduje się pod ich stopami, ale wstęp do niego mają ludzie którzy za życia na powierzchni nie przelewali krwi.

Religia chrześcijańska nie jest jednak pozbawiona plusów, i z punktu widzenia poszanowania życia zwierząt i ziemi niektóre tradycje są godne pochwały, aczkolwiek ludzie nie potrafią  wyciągnąć z nich głębszych wniosków. Zalicza się do nich piątkowy post, czyli wstrzemięźliwość od spożywania potraw mięsnych i piękny zwyczaj całowania ziemi przez nieżyjącego papieża Jana Pawła II tuż po wylądowaniu. W rzeczywistości do piątkowego postu prawie nikt nie przywiązuje wagi, a ci którzy sądzą że postu przestrzegają, bezmyślnie zastępują mięso ssaków mięsem ryb, natomiast ziemia i wszystko co po niej chodzi oraz rośnie dla chrześcijan nie ma żadnej wartości duchowej, i stanowi źródło zysku i kalorii.

Przeciętni Polacy nie wyobrażają sobie życia, bez codziennej konsumpcji kiełbasy lub szynki i prędzej głodnemu psu kość z pyska da się wyrwać, niż Polakowi kotlet z talerza w związku z tym, naszym godłem narodowym powinna być kiełbasa, a nie dumny biały orzeł. W Polsce doszło do skrajnej paranoi i wielu przedstawicieli kleru katolickiego twierdzi, że ludzie praktykujący dietę wegetariańską i wegańską, są opętani złą mocą i należą do szatańskiej sekty.

Prawda Bogów

Spożywanie mięsa niesie ze sobą niebezpieczeństwo na płaszczyźnie cielesnej, co widać po fatalnej (tłustej), kondycji fizycznej coraz większego procentu ludzi i na płaszczyźnie duchowej, bo według antycznej wiedzy hinduskiej, dusze zmarłych przechodzą proces reinkarnacji (czyszczenia z grzechów) w ciałach zwierząt. Jedząc mięso zwierząt człowiek staje się zatem kanibalem duchowym, co gwarantuje niższy rozwój duszy po śmierci ciała fizycznego i powrót na ziemię w postaci zwierzęcia.

Spożywanie natomiast wieprzowiny, jest de facto kanibalizmem w najczystszej formie, a to powoduje alzheimera oraz inne choroby układu nerwowego, ponieważ świnie pod względem DNA, są najbliższe człowiekowi. Wegetarianizm i weganizm ratuje zatem człowieka w podwójnym wymiarze i hindusi kierują się głosem Bogów, ale żydzi oraz muzułmanie nie są wcale daleko za nimi, bowiem w judaizmie i islamie spożywanie wieprzowiny jest kategorycznie zakazane, zaś chrześcijanie zeżrą dosłownie wszystko co im nasypią do koryta.

I jak by nie patrzeć, religia chrześcijańska poniekąd zachęca plebs do tej podwójnej śmierci fizycznej i duchowej i najlepiej widać to, gdy ludzie na Wielkanoc podążają do kościołów z koszykami wypełnionymi chlebem, masłem, mielonkami ale przede wszystkim kiełbasami, w tym wieprzowymi, żeby ksiądz poświecił im te „dary” boże, paradoksalnie w dzień Bożego Zmartwychwstania ??? Ale to nie koniec chrześcijańskiego obłędu, albowiem w dzień Bożego Narodzenia, aby upamiętnić narodziny życia chrześcijanie zabijają ryby.

Wyznanie chrześcijańskie spisuje zatem na straty i czerpię już od dłuższego czasu natchnienie duchowe z Hinduizmu i Buddyzmu. Okropieństwa jakie wyrządzamy zwierzętom, są nie do pomyślenia w Indiach, gdzie ludzie nie skrzywdzą krowy i żadnego innego zwierzęcia i mimo tego, że Hindusi są materialnie bardzo biednymi ludźmi, niemniej w oczach podziemnych Bogów wegetariańscy Hindusi są gigantami i duchowymi bogaczami.

W stosunku do Hindusów kierujemy się wyższością rasową ze względu na ich ciemną karnację skóry, ale jest to efekt przebywania przez tysiąclecia w tropikalnym słońcu. Musimy jednak pamiętać, że Hindusi są oryginalnymi Arianami i naszymi Słowiańskimi braćmi, ponieważ jakieś 50 procent słów z antycznego hinduskiego języka Sanskrytu, ma czysto Polskie (Słowiańskie) brzmienie.

Sanskryt jest najstarszym językiem na ziemi i niektórzy lingwiści twierdzą, że sanskrytem posługiwali się setki tysiące lat temu wszyscy ludzie. Legendy hinduskie ponadto mówią, że sanskryt jest językiem Bogów i przyszedł do Indii z północnego zachodu, czyli mniej więcej z obszaru Himalajów, a dla wyznawców hinduizmu, buddyzmu, dżinizmu i sikhizmu Himalaje są górami świętymi.

W chrześcijaństwie, prawda odnośnie pochodzenia Jezusa i Maryi jest zawarta w trudnych do zrozumienia metaforach i niekiedy w pozbawionych sensu przypowieściach, lecz generalnie wspomniane postacie przebywają gdzieś w niebiosach i ta narracja w chrześcijaństwie jest absolutnym dogmatem. Podobnie sprawa ma się w religii muzułmańskiej, a zapoczątkował tą ideologię niebios i piekła fundament obydwu wyznań, judaizm.

W mózgach naiwnych goi inny absurd głęboko się zakorzenił i jest on znacznie groźniejszy dla człowieka, ponieważ niszczy wnętrze fizyczne i duchowe i ulega zatarciu wyobrażenie czym jest prawdziwa boskość, bo kto jak kto, ale Jezus musiał być wegetarianinem. Według oficjalnej doktryny chrześcijańskiej, miłosierny i kochający Jezus Bóg, nie miał nic przeciwko zabijaniu zwierząt. Na poparcie tej tezy, chrześcijanie powołują się na ewangelię, w której czytamy że podczas którejś tam z rzędu biesiady (wieczerzy), przy winie i w towarzystwie uczniów, Jezus spożywał baraninę. Piekło faktycznie istnieje ale z tą różnicą, że znajduje się w pozbawionych wrażliwości na cierpienie zwierząt ludzkich sercach. Wyznawcy hebrajskiej wersji chrześcijaństwa, są pod tym względem mistrzami świata i największymi hipokrytami.

Czynnik żydowski skierował więc oczy i rozumy szerokich mas ludzkich w niebo i odebrał im pamięć i historię o prawdziwym, ziemskim pochodzeniu Bogów oraz innych świętych ludzi. Dlatego też warto spojrzeć w przekazy hinduistyczne, ponieważ to wyznanie jest najmniej skażone judaizmem i jest najbliższe prawdzie. Najważniejszy hinduski Bóg Siwa, od którego notabene pochodzi nazwa głównego Słowiańskiego Boga Światowida, zamieszkuje ponoć świętą górę Kajlas w Himalajach i według legend, Siwa strzeże wejścia do podziemnego świata. Na marginesie dodam, że jeżeli pragniemy dogłębnie poznać „naszą” Słowiańszczyznę, to trzeba czytać sanskryckie teksty, co nie jest jak wspomniałem wcale takie trudne, bez uprzedzeń rozmawiać z serdecznymi hindusami i trzeba spojrzeć w majestatyczne Himalaje, albowiem tam nadal bije nasze Słowiańskie serce i tam jest zawarta Wiedza (Veda).

Korzenie Słowian znajdują się zatem w Indiach i wprawdzie zbliżony do Sanskrytu język polski, stanowi wciąż żywy pomost do naszej kolebki, lecz w drodze migracji z Indii, straciliśmy łączność ze świętą ziemią i ze zwierzętami. Mordujemy więc na niespotykaną skalę zwierzęta na pokarm, a oryginalni antyczni Słowianie zwierząt nie zabijali. Doszedłem do tego śmiałego wniosku, ponieważ najbliżsi potomkowie Słowian, współcześni Hindusi wszystkie zwierzęta traktują z najwyższym, wręcz Boskim szacunkiem. Oczywiście wyśmienite hinduskie potrawy wegetariańskie, są prawdziwym arcydziełem kulinarnym i pokarmem Bogów !

Nie ma więc mowy o wskrzeszeniu Słowiańskiego ducha w Polsce, zanim nie roztoczymy opieki nad ziemią i naszymi zwierzętami, a to wymaga usunięcia raz na zawsze z Polskiej ziemi żydowsko/katolickich zabobonów. Na dzień dzisiejszy jesteśmy żydowskimi potworami i nasze ręce oraz dusze są zbroczone krwią niewinnych zwierząt.

Noc daje Moc

Judaizmu nie można jednak całkowicie lekceważyć i w tym wyznaniu, spotkamy również bardzo intrygujący detal. Mojżeszowi Bóg objawił się na górze Synaj i w terenie górzystym doszło do aparycji Maryjnych, natomiast w Hinduizmie siedzibą bogów są potężne Himalaje. Twórca religii muzułmańskiej Mahomet, często przebywał w grocie zwanej Hira na górze Jabal al-Nour, niedaleko Mekki i podczas jednej z medytacji, ukazał mu się anioł Gabriel, który przekazał Mahometowi pierwsze wersy Koranu.

W kontekście gór trzeba koniecznie wspomnieć Polską legendę, o śpiącym rycerzu w górze w Giewont i Niemiecką, odnośnie śpiącego w górze Untersberg cesarzu Barbarossie. Z owianą wieloma tajemnicami i anomaliami górą Untersberg w Alpach, związana jest ciekawa, ale już współczesna historia, ponieważ na pobliskim szczycie Adolf Hitler zbudował swoją główną kwaterę „Orle gniazdo”, a Hitler był mistykiem, szanował Buddyzm, wysyłał ekspedycje naukowe w Himalaje, był wegetarianinem i za symbol III Rzeszy Niemieckiej obrał prawo skrętną, ale w zasadzie Buddyjską swastykę, która jak wiemy była również świętym symbolem Słowian. Wspólnym mianownikiem wielu religii i wyznań, są zatem święte góry, wzniesienia lub groty i siedziba greckich Bogów na górze Olimp jest najlepszym przykładem. W owych górach i wzniesieniach, znajdują się naturalne lub sztucznie sporządzone portale, prowadzące do podziemnego świata i na przestrzeni tysiącleci, tunele były sporadycznie używane przez podziemne bóstwa do kontaktu z ludźmi na powierzchni.

W religiach pochodzenia judaistycznego, noc jest kojarzona ze złem, natomiast słońce z mądrością i szerokie masy ludzi na całym świecie, zostały urobione od kołyski strachem przed dobroczynnym zmrokiem. Logicznemu myśleniu najbardziej sprzyja jednak zmrok i proszę zauważyć, że domeną i inspiracją duchową wybitnych myślicieli, filozofów, mistyków i szamanów była, jest i będzie noc, bo gdy gasną światła zaczynają świecić mózgi. W parze z ciemnością idzie przeważnie cisza i rozum ludzki poddany tej podwójnej alchemii tworzy dzieła doskonałe. Natomiast do dźwięku i hałasu, a przede wszystkim do światła i ognia, jak te przysłowiowe samobójcze ćmy grawituje plebs. W okresie letnim głupszy segment białych ludzi, a zwłaszcza kobiety zamiast chronić swoje ciała, a tym samym chronić mózgi, przed śmiertelnymi promieniami słońca, uwielbia opalać się w palącym słońcu, zaś na zimę smaży w solariach i traci wówczas ostatnie cząstki rozumów.

Mądrzy ludzie unikają więc słońca dosłownie jak ognia i przedstawiciele współczesnych monarchii (błękitna krew), a także członkowie bogatych elit, czyli ludzie o bardzo wysokim ilorazie inteligencji, strzegą swojej białej skóry przed słońcem i dlatego im przypadł zaszczyt rządzenia światem.

Gdyby ludzie zrozumieli, że ziemia jest niepowtarzalnym brylantem w całym wszechświecie, jego bijącym sercem, kolebką i domem Bogów, to z pewnością traktowali by ziemię i całe życie znacznie lepiej, ale judeochrześcijański i muzułmański bóg jest nieobecny i egzystuje w iluzorycznym niebie i ludzie lekceważą własne środowisko oraz siebie nawzajem. Mimo naszych wad, podziemni Bogowie pojawiali się sporadycznie na powierzchni ziemi, gdyż czuli do nas sentyment i jesteśmy tej samej krwi. Na górze Synaj, podziemny Bóg przekazał Żydom kilka ważnych wskazówek, lecz Żydzi obrócili mądre nauki przeciwko ziemi i reszcie człowieczeństwa i tak samo postąpili chrześcijanie, aczkolwiek muzułmanie w mniejszym lub większym stopniu praktykują, to co Żydzi i chrześcijanie zignorowali, i dlatego skorumpowany świat chrześcijański, prowadzi przeciwko muzułmanom wojny. Ale najbliżej oryginalnego przekazu podziemnych Bogów – Nie zabijaj, są jednak Hindusi i w stosunku do nich, trwa również kampania nienawiści.

Kamienne szaleństwo

Jedną z najbardziej tajemniczych budowli na świecie, jest przepiękna świątynia Kailasa w Indiach i kolosalny rozmiar świątyni, z pewnością wzbudza zachwyt, ale prawdziwą enigmą jest sposób jej zbudowania, ponieważ mamy tutaj do czynienia z największą monolityczną strukturą na świecie, wykonaną z jednego kawałka skały. Szacuje się, że podczas konstrukcji świątyni, metodą wykopywania pionowego (od góry w dół), usunięto z klifu około 400 tysięcy ton dekańskiego bazaltu. Zgodnie z lokalną legendą, świątynie wykuto zaledwie w ciągu siedmiu dni, zaś oficjalne źródła sugerują, że budowa pochłonęła od 20 do 100 lat.

Co ciekawe, nikt nie wie, gdzie się podziało 400 tysięcy ton skał z odkrywki. Nie odnaleziono po urobku śladów w okolicy, aczkolwiek rdzenni mieszkańcy twierdzą, że materiał podczas budowy uległ „odparowaniu”. Bez wątpienia ten argument spotka się z niedowierzaniem, zwłaszcza że nie ma na to stosownych dowodów w związku z tym, historycy zakładają, że skruszoną skałę przetransportowano z miejsca budowy i ponownie wykorzystana do innych projektów. Poniższa animacja ilustruje proces drążenia struktury w bazaltowej skale i wydaje się, że konstruktorzy posiadali plan nadrzędny przed rozpoczęciem wykopu.

Mając na uwadze niebywałą złożoność architektoniczną budowli, animacja nie uwzględnia szczegółowych detali świątyni, ale sekwencja wskazuje na to, jak trudna była ta metoda. Nie zapominajmy, że dla każdego szczegółu, elementu ozdobnego i każdego posągu, trzeba było zostawić materiał skalny w formie prostokątnych i kwadratowych brył, które według odpowiednich wzorów rzeźbiono. Oczywiście jest to konieczne, ponieważ do raz usuniętej skały, nic więcej nie można już później dodać. Margines błędu byłby naprawdę zbyt mały.

Świątynia Kailasa należy do kategorii „architektury skalnej”, podobnie jak kościoły Lalibeli w Etiopii. Budowa świątyń skalnych w Indiach ma bardzo długą tradycję, ale świątynia Kailasa jest zdecydowanie największym i najpiękniejszym przykładem tego rodzaju. Warto dodać, że świątyni Kailasa przypisano nazwę „jaskini numer 16”, albowiem wchodzi w skład kompleksu jaskiń Ellora, składających się ze 100 struktur skalnych, wydrążonych wzdłuż dwu kilometrowego odcinka wzgórz Charanandri, w pobliżu miejscowości Ellora. Spośród 100 jaskiń, tylko 34 jest obecnie otwarte dla publiczności.

Kailasa Temple, Ellora (Kailāsanātha) - India 05

 

Konstruktorzy świątyni Kailasa, musieli posługiwać się bardzo zaawansowanymi i precyzyjnymi narzędziami do obróbki bazaltu, który co prawda w skali twardości minerałów Mohsa, znajduje się na szóstej pozycji, lecz mimo wszystko bazalt jest stosunkowo twardym minerałem i wątpię czy za pomocą narzędzi wykonanych z brązu, miedzi bądź żelaza tak precyzyjna obróbka bazaltu, na tak wielką skalę była by możliwa. Aczkolwiek, starożytni Hindusi słynęli z doskonale rozwiniętej metalurgii, o czym świadczą chociażby eksportowane do Damaszku sztaby żelaza, z których wytwarzano jeszcze słynniejszą stal damasceńską, zaś z niej znakomitą broń sieczną.

Jest więc możliwe, że w zamierzchłych czasach Hindusi posiadali narzędzia z hartowanej stali, ewentualnie mieli do swojej dyspozycji lasery wielkiej mocy, a jak wiemy materiał poddawany współczesnej obróbce laserowej ulega spalaniu, lub sublimacji w stan gazowy. Zastosowanie laserów podczas budowy świątyni Kailasa, rozwiązało by zagadkę z losem 400 tysięcy ton bazaltowego urobku, którego tak naprawdę nigdy nie było, ponieważ niepotrzebny bazalt pod wpływem światła laserowego ulatniał się dosłownie w powietrze.

Jak dotychczas nikomu nie udało się odpowiedzieć definitywnie na pytanie, kto zainicjował projekt świątyni i na żadnej kolumnie lub rzeźbie nie znajdziemy pisemnego lub graficznego śladu odnośnie autorstwa. Prawdziwe pochodzenie świątyni Kailasa jest więc nieznane, ale generalnie przyjmuje się, że obiekt pochodzi z 7 lub 8 wieku naszej ery i jego pomysłodawcą, był Kryszna I z dynastii Rasztrakutów. Historycy doszli do tego wniosku w oparciu, o dwie inskrypcje znalezione w innym regionie Indii, które rzekomo odnoszą się do świątyni i jej budowniczego Kryszny I.

Bardzo bogate ozdobne szczegóły, posągi oraz płaskorzeźby, nawiązują do scen z dwóch głównych hinduistycznych poematów epickich – Mahabharaty i Ramajany, natomiast fizyczny wygląd świątyni jest miksturą rożnych stylów architektonicznych, i centralnym punktem świątyni jest sanktuarium poświęcone hinduskiemu bogu Śiwie. Świątynię uważa się za replikę siedziby boga Śiwy i jego żony Parwati w himalajskiej górze Kajlas.

Wszystkie jaskinie kompleksu Ellora, obfitują w przepięknie zdobione filary i rzeźby, ale jedna sekcja jaskiń jest szczególnie interesująca ze względu na niedokończoną podłogę. Z bliżej nieokreślonych przyczyn zaniechano dalszych prac, zaś na południu Indii znajduje się podobna świątynia wydrążona w litej skale, lecz w tym przypadku możemy dostrzec przejściowy stan konstrukcji i pewne fragmenty świątyni Vettuvan Koil, są misternie i dokładnie wyrzeźbione, natomiast resztę pozostawiono w stanie surowym. Na powierzchni skały są widoczne wgłębienia i rysy, które mogą sporo powiedzieć o technice i narzędziach używanych w konstrukcji obydwu obiektów.

 

 

 

 

 

Zapraszam do obejrzenia bardzo ciekawego fotoreportażu z wycieczki po jaskiniach Ellora: http://sanbornsinindia.travellerspoint.com/42/

Oprócz niewiarygodnie skomplikowanych elementów dekoracyjnych, zastanawiający jest sposób budowania całego kompleksu i trudno uwierzyć, że antyczni hindusi siłą mięśni i prostymi narzędziami, wykuli to arcydzieło architektoniczne w twardym bazalcie. Nie ulega wątpliwości, że współczesny człowiek nie jest w stanie ręcznie zbudować podobnej struktury, ale mamy do swojej dyspozycji cyfrowo sterowane obrabiarki CNC, które na mniejszą skalę, są w stanie w kilka sekund stworzyć  jeszcze bardziej złożone formy. W skali mikro jesteśmy zatem geniuszami i nic by nas nie powstrzymało, przed skonstruowaniem większej maszyny, która odtworzyła by w skali 1:1 świątynię Kailasa.

 

 

 

 

 

Czarne słońce

W dzisiejszym felietonie ponownie odświeżę temat związany z hipotezą tzw. „pustej ziemi”, w oparciu o bardzo interesującą opowieść, amerykańskiego twórcy literatury fantastycznej Richarda S. Shavera. Niemniej określenie pusta ziemia jest błędne, ponieważ według Shavera pod ziemią znajdują się zaledwie jaskinie, aczkolwiek zostały stworzone ludzką dłonią i są niebywałych rozmiarów. Podziemne światy służyły dawnemu człowiekowi za schronienie, przed palącymi promieniami słonecznymi.

Moim największym sprzymierzeńcem duchowym oprócz ciszy jest zmrok, i jeżeli macie podobne inklinacje i czujecie się lepiej po zmroku i lubicie porę jesienno/zimową, z szybko zapadającą ciemnością, natomiast jasno oświetlone pomieszczenia i letnia pora sprawiają wam kłopoty, to znaczy, że w waszej pamięci genetycznej, jest zawarte wspomnienie o dawnej naprawdę pięknej ziemi.

Shaver sugeruje w opowiadaniu, że w dalekiej przeszłości, na ziemi istniały optymalne warunki klimatyczne, które pozwoliły naszym przodkom osiągnąć wprost fenomenalny rozwój intelektualny, lecz katastrofalne zmiany na słońcu, zakończyły złoty okres człowieka na ziemi i ten istotny fragment opowiadania przybliżę i wzbogacę własnymi hipotezami, natomiast kontekst pustej ziemi zejdzie na drugi plan.

W opowieści Shavera, kluczową rolę odgrywa słońce i podobno cała nasza gwiazda, była setki tysiące lat temu, osłonięta węglową skorupą, przez którą na ziemię docierała bardzo egzotyczna i cudowna forma energii świetlnej. W ciągu dnia na niebie można było zatem dostrzec gwiazdy, ale nigdy nie było za ciemno i panowała trudna do opisania mroczność na pograniczu nocy i dnia.

Magiczną i osobliwą naturę światła na ówczesnej ziemi, najlepiej uzmysławia epilog filmu fantastycznego pt. „Contact” z J. Foster, gdy bohaterka filmu wraz ze swoim ojcem, stoją na relatywnie jasno oświetlonej tropikalnej plaży, a nad nimi góruje ciemny i gwieździsty firmament. Kto był szczęśliwym świadkiem częściowego lub całkowitego zaćmienia słońca, ten odczuł własnymi zmysłami, namiastkę dawnej aury jaka roztaczała się na całej ziemi. Mnie ten wielki zaszczyt spotkał i z nostalgią przypominam sobie częściowe zaćmienie słońca w gorący letni dzień. W momencie zaćmienia słońca świat ucichł, upał dał miejsce rześkiemu powietrzu, strach połączył się z radością, natomiast oślepiającą jasność, wyparł przedziwny i błogi pół mrok.

Subtelne promieniowanie słoneczne, jakie docierało wówczas na ziemię, nie powodowało radykalnych wahań temperatury i nie dochodziło do nagłego załamania pogody w związku z tym, warunki do rozwoju flory były również idealne i drzewa osiągały kolosalne rozmiary, zaś wszelkiego rodzaju owoce, posiadały niesamowitą moc leczniczą. Zbawienny wpływ umiarkowanego światła naturalnego i stabilny klimat oraz bardzo zdrowa żywność, przyczyniły się do przedłużenia życia ludzi w setki lat i odpowiednio, zdolności intelektualne oraz ich dzieła technologiczne, nie miały sobie równych w całym wszechświecie.

Nic jednak nie trwa wiecznie i życie w tym przysłowiowym raju dobiegało końca, ponieważ węglowa skorupa wokół słońca, ulegała stopniowemu zniszczeniu i coraz więcej promieni rentgenowskich oraz ultrafioletowych docierało na ziemię. Z roku na rok, długowieczność ludzi radykalnie się kurczyła, flora zmutowała, aż w końcu skarłowaciała do znanych nam obecnie rozmiarów i niegdyś dobroczynny dla życia pół mrok, na zawsze zniknął i na niebie zabłysło pełnym blaskiem słońce.

Promienie słoneczne przekształciły sporą cześć powierzchni ziemi w palące piekło, zaś pod wpływem wysokiej temperatury, z rozgrzanych wód oceanów zwrotnikowych parują gigantyczne ilości wody. W wyższych i chłodniejszych partiach atmosfery, para ulega skropleniu i wraca na ziemię w postaci niszczycielskich cyklonów, tajfunów lub obfitych opadów i mamy później do czynienia z powodziami oraz z innymi klęskami żywiołowymi. Proces wędrówki wody w formie pary wodnej na tym się nie kończy, ponieważ po dotarciu nad regiony biegunowe krystalizuje się w opady śniegu i pośrednio gorące słońce, skuło bieguny wiecznym lodem i szczątkową pozostałością po węglowej skorupie okalającej dawne słońce, są plamy na słońcu.

Budzący wiele kontrowersji i niejasności fenomen globalnego ocieplenia klimatu, można więc łatwo wytłumaczyć zanikaniem powłoki węglowej wokół słońca i faktycznie, przeprowadzane już od kilkuset lat obserwacje, zanotowały zmniejszającą się liczbę tzw. plam na powierzchni słońca.

Mieszkańcy ziemi z wielkim niepokojem obserwowali zmiany na niebie i ziemi i odczuli stopniową degradacją własnej inteligencji i zdrowia wobec tego, postanowili działać zanim będzie za późno i doszło wówczas do podziału na trzy sprzeczne frakcje. Jedni w statkach kosmicznych opuścili na zawsze ziemię, drudzy bardziej przywiązani do matki ziemi, zbudowali podziemne schronienia i przebywają w nich do dnia dzisiejszego, natomiast ci którzy pozostali na powierzchni, byli narażeni na niszczące promieniowanie słoneczne w związku z czym, po upływie pewnego czasu stracili wyższą inteligencje i my współcześni ludzie, jesteśmy ich bezpośrednimi potomkami.

Promienie słońca określa się mianem życiodajnych, ale w obecnej oślepiającej formie, są zabójcze zwłaszcza dla ludzkich mózgów i ten fakt potwierdzają, przełomowe odkrycia naukowe naszej cywilizacji i wszystkie bez wyjątku, powstały w umiarkowanym i chłodnym północnym klimacie, natomiast mieszkańcy rejonów podzwrotnikowych, dosłownie cofają się w rozwoju do epoki kamienia łupanego i najlepszym przykładem zacofania oraz prymitywu jest Afryka. Sytuacja w Indiach również jest fatalna i ludzie w tropikalnej Brazylii, Wenezueli od upału i słońca wariują i państwa pogrążają się w chaosie.

Ciepło nie sprzyja twórczemu i logicznemu myśleniu, a mózg składa się w 75 % z wody i żeby optymalnie pracował i nie wyparował, musi być chłodzony wobec tego, aktywność naszego naturalnego procesora radykalnie wzrasta, w strefie umiarkowanej. Nie bez powodu na ludzi mądrych i opanowanych mówi się, że mają zimną krew lub chłodny rozum i stoickim spokojem, charakteryzuje się ogół mieszkańców regionów północnych, natomiast stwierdzenie gorące głowy trafnie odnosi się do południowców.

Oprócz światła widzialnego, słońce emituje potężną dawkę promieni ultrafioletowych i wprawdzie ten wycinek spektrum, jest niewidoczny ludzkim okiem, ale odczuwamy jego wpływ, gdy się opalimy i skóra zaczerwieni się bądź ściemnieje. Natomiast wpływ promieni UV na skórę człowieka egzystującego tysiąclecia w rejonach zwrotnikowych, powoduje wydzielanie się w organizmie znacznych ilości melaniny – naturalnego pigmentu, który chroni ciało przed szkodliwym działaniem ultrafioletu, aczkolwiek z biegiem czasu melanina zmienia kolor skóry w czarny.

Nowe i jasne słońce jeśli tak można je określić, jest więc odpowiedzialne za powstanie na ziemi rasy czarnej i wniosek jest oczywisty. Poziom melaniny w ciele ma bezpośredni wpływ na inteligencję człowieka i być może konkluzja jest kontrowersyjna, ale ma uzasadnienie w praktyce i budowniczymi świata, jaki on by nie był, są jednak biali ludzie z północnych regionów planety. Natomiast przedstawiciele rasy czarnej nie potrafili opracować pisma, wynaleźć prostych maszyn np. koła lub wytopić żelaza i przed tymi ludźmi nie ma żadnej przyszłości.

Długotrwałe przebywanie w środowisku wysokoenergetycznego promieniowania z zakresu fal ultrafioletowych i rentgenowskich, odbija się negatywnie na wyższe funkcje umysłowe, ponadto zmienia się kolor tęczówki oczu, włosów, skóry i ogólna estetyka ciała ulega poważnym zmianom na gorsze. Innymi słowy, promieniowanie słoneczne deformuje ludzkie DNA i wygląd zewnętrzny czarnych, budzi zrozumiałą konsternację.

Organizmy rdzennych mieszkańców Afryki, przeszły regres ewolucyjny i naturalna adaptacja do gorącego klimatu, uwsteczniła czarnych fizycznie i intelektualnie do tego stopnia, że wyglądem oraz zachowaniem zbliżyli się do zwierząt człekokształtnych i niebawem, wdrapią się z powrotem na drzewa do swoich braci szympansów.

Przypomnę, że mniejszościowe rządy białych w Republice Południowej Afryki i Rodezji (obecne Zimbabwe), stworzyły dla wszystkich obywateli bardzo wysokie standardy życia, ale po przejęciu władzy murzyni doprowadzili te nowoczesne i bogate państwa do kompletnej ruiny. Czarni stanowią większość w amerykańskim Detroit i niektóre dzielnice tego miasta, wyglądają jak po wojnie nuklearnej.

Czym był rzekomy wielki rasizm i apartheid w RPA? Z politycznie poprawnych źródeł, prawdy się nie dowiemy i w rzeczywistości czarnym pod rządami białych, żyło się znacznie lepiej niż obecnie w tzw. wolnej RPA. Etymologia słowa apartheid, a właściwie pierwszy człon; apart, wszystko wyjaśnia i oznacza odrębną i pokojową koegzystencję białych z czarnymi. W ramach segregacji rasowej, czarni mieli do swojej dyspozycji w pełni autonomiczne dzielnice, miasta, a nawet mini państwa (Bantustany), w których infrastruktura dobra społecznego była szczodrze finansowana przez rządy białych. Białe władze zapewniły zatem czarnym obywatelom dostęp do bezpłatnej i solidnej służby zdrowia i edukacji, ponadto budowali im komfortowe jak na warunki afrykańskie mieszkania i dali czarnym stabilne oraz dobrze płatne zatrudnienie w przemyśle i rolnictwie. W obrębie swoich dzielnic, miast i bantustanów, czarnych nie obowiązywały żadne zakazy i byli wolni i jedynemu ograniczeniu jakiemu podlegali w RPA i Rodezji, był zakaz wstępu do niektórych części miast, poza obszarem wspomnianych enklaw.

Na Rodezję (Zimbabwe), w okresie rządów białych mówiono, że jest spichlerzem Afryki i ten sprawnie zarządzany kraj, był jednym z największych światowych eksporterów zboża, zaś po przejęciu władzy przez czarnych i odebraniu ziemi białym rolnikom, murzyni w Zimbabwe z głodu umierają, a hiperinflacja zmusiła władze z Harare, do wydania banknotów o nominale 100 miliardów dolarów.

Biali w RPA, spełniali funkcję nauczycieli w stosunku do mniej rozwiniętych czarnych i bez większych zgrzytów przekazali im władzę łudząc się, że czarni zostali ucywilizowani i będą kontynuować dynamiczny rozwój gospodarczy i ekonomiczny RPA. Nadzieja okazała się jednak mrzonką i wysiłek edukacyjny spalił na panewce, bowiem czarni mieszkańcy RPA pozbawieni nadzoru białych, powrócili na łono dzikiej przyrody, gdzie rządzi instynkt i obecnie murzyni wyładowują swoją zwierzęcą agresję na białej mniejszości.

Nam mieszkańcom terenów o umiarkowanym klimacie, piekło równikowego słońca i potworny upał oczywiście nie grozi, przez co zachowaliśmy znamiona boskiej inteligencji i przyzwoite sylwetki. W mniejszym lub większym stopniu, biali ludzie podtrzymują cywilizację na relatywnie wysokim poziomie, lecz mimo wszystko słońce odbiło swoje piętno także na naszej psychice, inteligencji oraz zdrowiu i jesteśmy skazani na coraz krótsze i naznaczone wieloma chorobami życie – wegetację.

Drastyczny spadek ilorazu inteligencji, nie ominął jednak białego człowieka i najlepszą wykładnią upadku jest muzyka. Bardzo popularne w Polsce disco-polo, jest w zasadzie białą wersją czarnego prymitywu dźwiękowego w formie hip-hopu i rapu. Język uległ też poważnemu zubożeniu i słownictwo wielu ludzi ogranicza się do kilkunastu prostych zwrotów, wzbogacanych głośnymi wulgaryzmami i szympansią gestykulacją. Szerzy się ponadto, wtórny analfabetyzm wśród młodszego pokolenia, które stopniowo traci zdolności kaligraficzne i nie są już w stanie napisać własną dłonią długopisem kilku zdań. Niebawem do przekazywania informacji, ludziom będą służyć wyłącznie infantylne emotikony i wyjątkowo skutecznym ogłupiaczem jest telefon komórkowy.

Zwłaszcza kobiety uzależniły się od telefonów komórkowych i nie potrafią bez nich egzystować. Perspektywa rozstania się ze smartfonem nawet na pięć minut, wyprowadza kobiety z równowagi psychicznej i powoduje całkowity paraliż umysłowy i być może słońce nas nie wykończy, ale dokona tego z pewnością technologia. Jesteśmy więc świadkami transformacji białych kobiet w zdalnie sterowane, bezmyślne cyborgi.

Wielki nacisk kładzie się także na brutalne i już zwierzęce formy kontaktu seksualnego i można odnieść wrażenie, że coraz więcej ludzi aspiruje do roli białych murzynów i tylko jasna karnacja skóry od małp ich dzieli. Mógł bym tak ciągnąc prawie w nieskończoność, ponieważ symptomów zezwierzęcenia białych ludzi jest mnóstwo i największym barbarzyństwem jest aborcja. Biała rasa jednak przetrwa, aczkolwiek nie na powierzchni, lecz pod ziemią, gdzie nasi antyczni przodkowie kultywują rozum, piękno i boskość.

Biali Bogowie

Wprawdzie brakuje twardych dowodów na potwierdzenie hipotezy o istnieniu czarnego słońca, ale są ciekawe poszlaki i epidemia nowotworów skóry wśród białych wskazuje, że obecne jasne słońce jest stosunkowo nowym zjawiskiem i pierwszymi ludźmi na ziemi byli biali, zaś czarni pojawili się znacznie później.

Warto dodać, że pomimo ciemnej karnacji skóry twarze Hindusów są typowo Europejskie i tysiące kilometrów od kontynentu Afrykańskiego, w Australii i Papui Nowej Gwinei, egzystują czarni Aborygeni, niemniej podobnie jak Hindusi ich twarze również zachowały wiele cech Europejskich. W Ameryce centralnej cywilizacja Indian Olmeków pozostawiła po sobie rzeźby głów, o negroidalnych rysach twarzy i zestawiając te intrygujące anomalie w całość, można dojść do wniosku, że intensywne promieniowanie ultrafioletowe z „nowego” słońca, w regionach zwrotnikowych ziemi przekształciło białych w czarnych.

Pierwotnym środowiskiem człowieka była zatem mroczna ziemia i kontekst religijny jest istotny, ponieważ wszystkie ważniejsze bóstwa w przekazach słownych i tekstowych, w rycinach i rzeźbach, zawsze były przedstawiane jako istoty o jasnej karnacji skóry i nawet ciemnoskórzy Hindusi, mają bogaty panteon białych bogów i bogiń. W mitologii Inków z Ameryki południowej, główną rolę odgrywał biały bóg Wirakocza, natomiast bogiem Azteków z Meksyku był biały Quetzalcoatla i paradoksalnie, wielka cześć z jaką Indianie odnosili się do obydwu bóstw, przyczyniła się do ich druzgocącej klęski z rąk Hiszpańskich konkwistadorów w 16 wieku.

Podczas podboju Imperium Inków przez hiszpańskich konkwistadorów pod wodzą Francisca Pizarra, legenda o powrocie zza oceanu białego, brodatego boga, oraz szerzący się wśród Inków pogląd, iż to właśnie Hiszpanie są zapowiedzianymi posłańcami Wirakoczy, stał się główną przyczyną paraliżu decyzyjnego, jaki ogarnął struktury polityczne i obronne inkaskiego państwa, co w znaczący sposób wpłynęło na klęskę Inków. Zaszła tu analogiczna sytuacja, jak podczas podboju Azteków przez garstkę konkwistadorów Hernana Corteza, kiedy to podobną rolę odegrał mit Quetzalcoatla.

Mity i legendy odnośnie pochodzenia białych bogów, w tym Jezusa i Buddy powstały w niniejszy sposób: Wysoko zaawansowani umysłowo i fizycznie biali mieszkańcy wnętrza ziemi, sporadycznie pojawiali się na powierzchni, albowiem kierowały nimi pobudki altruistyczne i pragnęli pomóc swoim prymitywnym braciom.

Przybysze nauczyli ludzi podstaw metalurgii, uprawy ziemi, dali im też pismo, muzykę oraz zbiór przykazań duchowych i po zasianiu ziaren mądrości w ludzkich mózgach, wracali do bezpiecznego świata wewnętrznego. Przez tysiąclecia wokół tych wydarzeń narosło mnóstwo dziwacznych opowieści i jeszcze więcej absurdów i stopniowo skrystalizowały się współczesne religie, ale wspólnym mianownikiem większości wyznań są biali Bogowie.

Ziarna boskiej mądrości w rozumach białych ludzi, znalazły bardzo podatny grunt do dalszego rozwoju i zaowocowały sporymi osiągnięciami technicznymi i artystycznymi. Do twórczego działania zmobilizował ludzi surowy i nieprzewidywalny klimat, aczkolwiek nie zakiełkowała w naszych mózgach wyższa duchowość, ponieważ wzajemna rywalizacja o przetrwanie w warunkach nowego słońca i klęsk żywiołowych, wydobyła z ludzi nienawiść, egoizm i zabobony. Specjalizujemy się zatem w gromadzeniu pieniędzy i prowadzeniu cyklicznych wojen.

Mieszkańcy wnętrza ziemi, wysłali w erze nowożytnej na powierzchnię planety kilku swoich ambasadorów, aby sprawdzić jak nam idzie, lecz degradacja ludzkiego rozumu była tak dalece zaawansowana, że nawet Budda nic nie poradził, natomiast drugiego przedstawiciela podziemnych bogów – Jezusa, ludzie zamordowali i na tym skończyły się bezpośrednie misje zwiadowcze. Na przełomie 19 i 20 wieku, w Fatimie i Lourdes doszło do bardziej subtelnych i krótkich odwiedzin, ale tym razem pojawiły się kobiety i przekazały dzieciom odrobinę mądrości.

Pamięć o białych bogach i że nimi de facto byliśmy, zanim słońce zabłysło pełnym blaskiem, w psychice ludzkiej jest bardzo głęboko zakorzeniona i na płaszczyźnie osobistej, wielu czarnych i Azjatów upodabnia się do białych ludzi, bo jednak kwintesencją mądrości, piękna i estetyki ludzkiego ciała jest biała skóra. Doskonałe proporcje ciał białych kobiet, niebieskie oczy i blond włosy budzą podziw i zazdrość na całym świecie. Mnóstwo kobiet w Chinach, poddaje się zatem operacjom plastycznym i usuwają tzw. drugą mongoloidalną powiekę, lub zakładają na oczy niebieskie soczewki kontaktowe. W Indiach jaśniejszej karnacji hindusi, wykazują się skrajnym rasizmem w stosunku do ciemniejszej kasty Dalitów (niedotykalnych), ale kompleks niższości rasowej wśród czarnych kobiet w USA, jest największy i prawie wszystkie prostują włosy i wiele farbuje na blond, natomiast spory segment czarnych mężczyzn chemicznie wybiela swoją skórę. Światowej sławy piosenkarz Michael Jackson, był pod tym względem najlepszy i przeszedł chemiczny i chirurgiczny proces metamorfozy z czarnego w białego.

Jak sobie przyroda radzi, w tych niemiłosiernie palących promieniach słonecznych i skrajnościach klimatycznych? Nie ulega wątpliwości, że flora w strefie umiarkowanej oraz tropikalnej jest poniekąd bujna, ale nigdy nie dorówna pod względem wzrostu roślinności z epoki „czarnego” słońca. Natomiast świat zwierząt podobnie jak ludzie cierpi, aczkolwiek jeden gatunek ssaków znalazł idealne schronienie pod wodą i mózgi tych zwierząt, są na bardzo wysokim poziomie rozwoju i mowa jest o mądrych wielorybach, w skład których wchodzą oczywiście sympatyczne delfiny.

Wieloryby znajdują się niestety również w ślepym zaułku, ponieważ ziemia jest jednym wielkim naczyniem połączonym i jeżeli promieniowanie słoneczne, unicestwi chociażby najmniejszy gatunek żyjątka z powierzchni ziemi, to dojdzie wówczas do reakcji łańcuchowej i w efekcie końcowym, największe zwierzęta wodne znikną i skorupa naszej planety zamieni się w pustynię.

Ludzka działalność przyspiesza nieunikniony koniec życia na ziemi i logiczną alternatywą jest przygotowanie podziemnego edenu. Zachodzi jednak kluczowe pytanie czy bardzo inteligentni mieszkańcy wnętrza ziemi, wpuszczą nas dzikusów do swojego idyllicznego świata? Wątpię. Fantastyczna wizja Shavera i moje subiektywne refleksje, odnośnie słońca mogą wydawać się absurdalne, ale warto spojrzeć w karty historii i co w nich pozostawili antyczni ludzie i jeden intrygujący symbol, wskazuje że „czarne” słońce rzeczywiście istniało.

Symbol czarnego słońca jest niezwykle tajemniczy i do dziś nie wyjaśniony jednoznacznie. Przypuszcza się, że pierwsze przesłanki na temat tego znaku pochodzą z około 10 000 lat wstecz z północnej Mezopotamii. Najstarsze dowody archeologiczne, interpretowane jako przedstawienie czarnego słońca, pochodzą z Susa w południowo zachodnim Iranie i są datowane na 3 tysiąclecie p.n.e. Są to Stelle Zwycięstwa króla Naram – Sin, do obejrzenia w paryskim Luwrze. Naram – Sin, wnuk Sargona I, założyciela miasta Akkad, stał się największym władcą Akkadu i całego Sumeru. Tu powstał legendarny Babilon, skąd prawdopodobnie pochodzą poniższe teksty:

„Na szczycie Świata, stoi Góra Północy
Zawsze wydaje światło.
Ludzkie oko nie może go zobaczyć –
A jednak tam jest. Ponad Górą Północy promieniuje
Czarne Słońce. Ludzkie oko nie widzi –
A jednak tam jest: Wewnątrz świeci.
Samotne jest, waleczne i sprawiedliwe;
Samo z siebie jest bóstwem.”

… w innym tekście jest napisano:

„Białe Słońce świeci na całym ziemskim świecie –
Daje światło dzienne.
Czarne Słońce świeci w nas –
Daje siłę wiedzy.
Odbicie królestwa Atland,
Które było Filarem Nieba.
pochłoniętym z wściekłością przez morze.
Przypominając sobie mądrego Giganta,
Który po drugiej stronie Thule przyszedł i nauczał.”

Jak wynika z tego tekstu, czarne słońce jest postrzegane jako obiekt będący uosobieniem Boga, dający wewnętrzną siłę wiedzy. Jego promienie docierają tylko do wartości duchowych ludzi. Promienie pochodzą z gór północy ( Kharsak Kurra ), będących niezbadanymi i tajemniczymi dla ówczesnych.

Symbol odnaleziono także u germańskiego plemienia Allemanów, z pierwszego tysiąclecia n.e. Używali go także Frankowie i plemiona bawarskie. Czasami w centrum symbolu znajdował się znak swastyki. Liczba promieni w odnalezionych symbolach waha się od 5 do 12 i miała symbolizować energię słoneczną. Same promienie mają pochodzić od tzw. rzymskich swastyk strzałkowych.

Obecna forma symbolu jest wzorowana na słynnej mozaice z zamku Wewelsburg. W III Rzeszy zamek miał stać się centrum ideologicznym i przedstawicielstwem rządu SS. Heinrich Himmler, szef SS, chciał tu założyć „Centrum Nowego Świata”. Rzeczywistą działalnością SS na zamku były wykopaliska archeologiczne po okolicy i badania na temat wczesnej historii germańskiej. Mozaika znajduje się na parterze w wieży północnej I została utworzona w latach 1939 – 1943. Miała symbolizować odrodzenie aryjskiej siły duchowej w Europie. Wizerunek czarnego słońca zdobi osiemnastowieczny dom w Pradze nazywany czarnym słońcem.

W pismach z Babilonu odnajdujemy wyraźną wzmiankę na temat istnienia dwóch słońc, białego, dającego światło dzienne, i czarnego, dającego siłę wiedzy. Czarne Słońce odnosi się więc do wartości duchowych człowieka. Według alchemii natomiast czarne słońce jest symbolem Saturna i reprezentuje ciemny oraz niszczycielski aspekt słońca. Pochodną symbolu czarnego słońca jest bardzo dobrze wszystkim znana, czworo ramienna Swastyka, uniwersalny znak szczęścia, obecny w większości kultur i religii świata.