Tajemnice świata

Czarne słońce

W dzisiejszym felietonie ponownie odświeżę temat związany z hipotezą tzw. „pustej ziemi”, w oparciu o bardzo interesującą opowieść, amerykańskiego twórcy literatury fantastycznej Richarda S. Shavera. Niemniej określenie pusta ziemia jest błędne, ponieważ według Shavera pod ziemią znajdują się zaledwie jaskinie, aczkolwiek zostały stworzone ludzką dłonią i są niebywałych rozmiarów. Podziemne światy służyły dawnemu człowiekowi za schronienie, przed palącymi promieniami słonecznymi.

Moim największym sprzymierzeńcem duchowym oprócz ciszy jest zmrok, i jeżeli macie podobne inklinacje i czujecie się lepiej po zmroku i lubicie porę jesienno/zimową, z szybko zapadającą ciemnością, natomiast jasno oświetlone pomieszczenia i letnia pora sprawiają wam kłopoty, to znaczy, że w waszej pamięci genetycznej, jest zawarte wspomnienie o dawnej naprawdę pięknej ziemi.

Shaver sugeruje w opowiadaniu, że w dalekiej przeszłości, na ziemi istniały optymalne warunki klimatyczne, które pozwoliły naszym przodkom osiągnąć wprost fenomenalny rozwój intelektualny, lecz katastrofalne zmiany na słońcu, zakończyły złoty okres człowieka na ziemi i ten istotny fragment opowiadania przybliżę i wzbogacę własnymi hipotezami, natomiast kontekst pustej ziemi zejdzie na drugi plan.

W opowieści Shavera, kluczową rolę odgrywa słońce i podobno cała nasza gwiazda, była setki tysiące lat temu, osłonięta węglową skorupą, przez którą na ziemię docierała bardzo egzotyczna i cudowna forma energii świetlnej. W ciągu dnia na niebie można było zatem dostrzec gwiazdy, ale nigdy nie było za ciemno i panowała trudna do opisania mroczność na pograniczu nocy i dnia.

Magiczną i osobliwą naturę światła na ówczesnej ziemi, najlepiej uzmysławia epilog filmu fantastycznego pt. „Contact” z J. Foster, gdy bohaterka filmu wraz ze swoim ojcem, stoją na relatywnie jasno oświetlonej tropikalnej plaży, a nad nimi góruje ciemny i gwieździsty firmament. Kto był szczęśliwym świadkiem częściowego lub całkowitego zaćmienia słońca, ten odczuł własnymi zmysłami, namiastkę dawnej aury jaka roztaczała się na całej ziemi. Mnie ten wielki zaszczyt spotkał i z nostalgią przypominam sobie częściowe zaćmienie słońca w gorący letni dzień. W momencie zaćmienia słońca świat ucichł, upał dał miejsce rześkiemu powietrzu, strach połączył się z radością, natomiast oślepiającą jasność, wyparł przedziwny i błogi pół mrok.

Subtelne promieniowanie słoneczne, jakie docierało wówczas na ziemię, nie powodowało radykalnych wahań temperatury i nie dochodziło do nagłego załamania pogody w związku z tym, warunki do rozwoju flory były również idealne i drzewa osiągały kolosalne rozmiary, zaś wszelkiego rodzaju owoce, posiadały niesamowitą moc leczniczą. Zbawienny wpływ umiarkowanego światła naturalnego i stabilny klimat oraz bardzo zdrowa żywność, przyczyniły się do przedłużenia życia ludzi w setki lat i odpowiednio, zdolności intelektualne oraz ich dzieła technologiczne, nie miały sobie równych w całym wszechświecie.

Nic jednak nie trwa wiecznie i życie w tym przysłowiowym raju dobiegało końca, ponieważ węglowa skorupa wokół słońca, ulegała stopniowemu zniszczeniu i coraz więcej promieni rentgenowskich oraz ultrafioletowych docierało na ziemię. Z roku na rok, długowieczność ludzi radykalnie się kurczyła, flora zmutowała, aż w końcu skarłowaciała do znanych nam obecnie rozmiarów i niegdyś dobroczynny dla życia pół mrok, na zawsze zniknął i na niebie zabłysło pełnym blaskiem słońce.

Promienie słoneczne przekształciły sporą cześć powierzchni ziemi w palące piekło, zaś pod wpływem wysokiej temperatury, z rozgrzanych wód oceanów zwrotnikowych parują gigantyczne ilości wody. W wyższych i chłodniejszych partiach atmosfery, para ulega skropleniu i wraca na ziemię w postaci niszczycielskich cyklonów, tajfunów lub obfitych opadów i mamy później do czynienia z powodziami oraz z innymi klęskami żywiołowymi. Proces wędrówki wody w formie pary wodnej na tym się nie kończy, ponieważ po dotarciu nad regiony biegunowe krystalizuje się w opady śniegu i pośrednio gorące słońce, skuło bieguny wiecznym lodem i szczątkową pozostałością po węglowej skorupie okalającej dawne słońce, są plamy na słońcu.

Budzący wiele kontrowersji i niejasności fenomen globalnego ocieplenia klimatu, można więc łatwo wytłumaczyć zanikaniem powłoki węglowej wokół słońca i faktycznie, przeprowadzane już od kilkuset lat obserwacje, zanotowały zmniejszającą się liczbę tzw. plam na powierzchni słońca.

Mieszkańcy ziemi z wielkim niepokojem obserwowali zmiany na niebie i ziemi i odczuli stopniową degradacją własnej inteligencji i zdrowia wobec tego, postanowili działać zanim będzie za późno i doszło wówczas do podziału na trzy sprzeczne frakcje. Jedni w statkach kosmicznych opuścili na zawsze ziemię, drudzy bardziej przywiązani do matki ziemi, zbudowali podziemne schronienia i przebywają w nich do dnia dzisiejszego, natomiast ci którzy pozostali na powierzchni, byli narażeni na niszczące promieniowanie słoneczne w związku z czym, po upływie pewnego czasu stracili wyższą inteligencje i my współcześni ludzie, jesteśmy ich bezpośrednimi potomkami.

Promienie słońca określa się mianem życiodajnych, ale w obecnej oślepiającej formie, są zabójcze zwłaszcza dla ludzkich mózgów i ten fakt potwierdzają, przełomowe odkrycia naukowe naszej cywilizacji i wszystkie bez wyjątku, powstały w umiarkowanym i chłodnym północnym klimacie, natomiast mieszkańcy rejonów podzwrotnikowych, dosłownie cofają się w rozwoju do epoki kamienia łupanego i najlepszym przykładem zacofania oraz prymitywu jest Afryka. Sytuacja w Indiach również jest fatalna i ludzie w tropikalnej Brazylii, Wenezueli od upału i słońca wariują i państwa pogrążają się w chaosie.

Ciepło nie sprzyja twórczemu i logicznemu myśleniu, a mózg składa się w 75 % z wody i żeby optymalnie pracował i nie wyparował, musi być chłodzony wobec tego, aktywność naszego naturalnego procesora radykalnie wzrasta, w strefie umiarkowanej. Nie bez powodu na ludzi mądrych i opanowanych mówi się, że mają zimną krew lub chłodny rozum i stoickim spokojem, charakteryzuje się ogół mieszkańców regionów północnych, natomiast stwierdzenie gorące głowy trafnie odnosi się do południowców.

Oprócz światła widzialnego, słońce emituje potężną dawkę promieni ultrafioletowych i wprawdzie ten wycinek spektrum, jest niewidoczny ludzkim okiem, ale odczuwamy jego wpływ, gdy się opalimy i skóra zaczerwieni się bądź ściemnieje. Natomiast wpływ promieni UV na skórę człowieka egzystującego tysiąclecia w rejonach zwrotnikowych, powoduje wydzielanie się w organizmie znacznych ilości melaniny – naturalnego pigmentu, który chroni ciało przed szkodliwym działaniem ultrafioletu, aczkolwiek z biegiem czasu melanina zmienia kolor skóry w czarny.

Nowe i jasne słońce jeśli tak można je określić, jest więc odpowiedzialne za powstanie na ziemi rasy czarnej i wniosek jest oczywisty. Poziom melaniny w ciele ma bezpośredni wpływ na inteligencję człowieka i być może konkluzja jest kontrowersyjna, ale ma uzasadnienie w praktyce i budowniczymi świata, jaki on by nie był, są jednak biali ludzie z północnych regionów planety. Natomiast przedstawiciele rasy czarnej nie potrafili opracować pisma, wynaleźć prostych maszyn np. koła lub wytopić żelaza i przed tymi ludźmi nie ma żadnej przyszłości.

Długotrwałe przebywanie w środowisku wysokoenergetycznego promieniowania z zakresu fal ultrafioletowych i rentgenowskich, odbija się negatywnie na wyższe funkcje umysłowe, ponadto zmienia się kolor tęczówki oczu, włosów, skóry i ogólna estetyka ciała ulega poważnym zmianom na gorsze. Innymi słowy, promieniowanie słoneczne deformuje ludzkie DNA i wygląd zewnętrzny czarnych, budzi zrozumiałą konsternację.

Organizmy rdzennych mieszkańców Afryki, przeszły regres ewolucyjny i naturalna adaptacja do gorącego klimatu, uwsteczniła czarnych fizycznie i intelektualnie do tego stopnia, że wyglądem oraz zachowaniem zbliżyli się do zwierząt człekokształtnych i niebawem, wdrapią się z powrotem na drzewa do swoich braci szympansów.

Przypomnę, że mniejszościowe rządy białych w Republice Południowej Afryki i Rodezji (obecne Zimbabwe), stworzyły dla wszystkich obywateli bardzo wysokie standardy życia, ale po przejęciu władzy murzyni doprowadzili te nowoczesne i bogate państwa do kompletnej ruiny. Czarni stanowią większość w amerykańskim Detroit i niektóre dzielnice tego miasta, wyglądają jak po wojnie nuklearnej.

Czym był rzekomy wielki rasizm i apartheid w RPA? Z politycznie poprawnych źródeł, prawdy się nie dowiemy i w rzeczywistości czarnym pod rządami białych, żyło się znacznie lepiej niż obecnie w tzw. wolnej RPA. Etymologia słowa apartheid, a właściwie pierwszy człon; apart, wszystko wyjaśnia i oznacza odrębną i pokojową koegzystencję białych z czarnymi. W ramach segregacji rasowej, czarni mieli do swojej dyspozycji w pełni autonomiczne dzielnice, miasta, a nawet mini państwa (Bantustany), w których infrastruktura dobra społecznego była szczodrze finansowana przez rządy białych. Białe władze zapewniły zatem czarnym obywatelom dostęp do bezpłatnej i solidnej służby zdrowia i edukacji, ponadto budowali im komfortowe jak na warunki afrykańskie mieszkania i dali czarnym stabilne oraz dobrze płatne zatrudnienie w przemyśle i rolnictwie. W obrębie swoich dzielnic, miast i bantustanów, czarnych nie obowiązywały żadne zakazy i byli wolni i jedynemu ograniczeniu jakiemu podlegali w RPA i Rodezji, był zakaz wstępu do niektórych części miast, poza obszarem wspomnianych enklaw.

Na Rodezję (Zimbabwe), w okresie rządów białych mówiono, że jest spichlerzem Afryki i ten sprawnie zarządzany kraj, był jednym z największych światowych eksporterów zboża, zaś po przejęciu władzy przez czarnych i odebraniu ziemi białym rolnikom, murzyni w Zimbabwe z głodu umierają, a hiperinflacja zmusiła władze z Harare, do wydania banknotów o nominale 100 miliardów dolarów.

Biali w RPA, spełniali funkcję nauczycieli w stosunku do mniej rozwiniętych czarnych i bez większych zgrzytów przekazali im władzę łudząc się, że czarni zostali ucywilizowani i będą kontynuować dynamiczny rozwój gospodarczy i ekonomiczny RPA. Nadzieja okazała się jednak mrzonką i wysiłek edukacyjny spalił na panewce, bowiem czarni mieszkańcy RPA pozbawieni nadzoru białych, powrócili na łono dzikiej przyrody, gdzie rządzi instynkt i obecnie murzyni wyładowują swoją zwierzęcą agresję na białej mniejszości.

Nam mieszkańcom terenów o umiarkowanym klimacie, piekło równikowego słońca i potworny upał oczywiście nie grozi, przez co zachowaliśmy znamiona boskiej inteligencji i przyzwoite sylwetki. W mniejszym lub większym stopniu, biali ludzie podtrzymują cywilizację na relatywnie wysokim poziomie, lecz mimo wszystko słońce odbiło swoje piętno także na naszej psychice, inteligencji oraz zdrowiu i jesteśmy skazani na coraz krótsze i naznaczone wieloma chorobami życie – wegetację.

Drastyczny spadek ilorazu inteligencji, nie ominął jednak białego człowieka i najlepszą wykładnią upadku jest muzyka. Bardzo popularne w Polsce disco-polo, jest w zasadzie białą wersją czarnego prymitywu dźwiękowego w formie hip-hopu i rapu. Język uległ też poważnemu zubożeniu i słownictwo wielu ludzi ogranicza się do kilkunastu prostych zwrotów, wzbogacanych głośnymi wulgaryzmami i szympansią gestykulacją. Szerzy się ponadto, wtórny analfabetyzm wśród młodszego pokolenia, które stopniowo traci zdolności kaligraficzne i nie są już w stanie napisać własną dłonią długopisem kilku zdań. Niebawem do przekazywania informacji, ludziom będą służyć wyłącznie infantylne emotikony i wyjątkowo skutecznym ogłupiaczem jest telefon komórkowy.

Zwłaszcza kobiety uzależniły się od telefonów komórkowych i nie potrafią bez nich egzystować. Perspektywa rozstania się ze smartfonem nawet na pięć minut, wyprowadza kobiety z równowagi psychicznej i powoduje całkowity paraliż umysłowy i być może słońce nas nie wykończy, ale dokona tego z pewnością technologia. Jesteśmy więc świadkami transformacji białych kobiet w zdalnie sterowane, bezmyślne cyborgi.

Wielki nacisk kładzie się także na brutalne i już zwierzęce formy kontaktu seksualnego i można odnieść wrażenie, że coraz więcej ludzi aspiruje do roli białych murzynów i tylko jasna karnacja skóry od małp ich dzieli. Mógł bym tak ciągnąc prawie w nieskończoność, ponieważ symptomów zezwierzęcenia białych ludzi jest mnóstwo i największym barbarzyństwem jest aborcja. Biała rasa jednak przetrwa, aczkolwiek nie na powierzchni, lecz pod ziemią, gdzie nasi antyczni przodkowie kultywują rozum, piękno i boskość.

Biali Bogowie

Wprawdzie brakuje twardych dowodów na potwierdzenie hipotezy o istnieniu czarnego słońca, ale są ciekawe poszlaki i epidemia nowotworów skóry wśród białych wskazuje, że obecne jasne słońce jest stosunkowo nowym zjawiskiem i pierwszymi ludźmi na ziemi byli biali, zaś czarni pojawili się znacznie później.

Warto dodać, że pomimo ciemnej karnacji skóry twarze Hindusów są typowo Europejskie i tysiące kilometrów od kontynentu Afrykańskiego, w Australii i Papui Nowej Gwinei, egzystują czarni Aborygeni, niemniej podobnie jak Hindusi ich twarze również zachowały wiele cech Europejskich. W Ameryce centralnej cywilizacja Indian Olmeków pozostawiła po sobie rzeźby głów, o negroidalnych rysach twarzy i zestawiając te intrygujące anomalie w całość, można dojść do wniosku, że intensywne promieniowanie ultrafioletowe z „nowego” słońca, w regionach zwrotnikowych ziemi przekształciło białych w czarnych.

Pierwotnym środowiskiem człowieka była zatem mroczna ziemia i kontekst religijny jest istotny, ponieważ wszystkie ważniejsze bóstwa w przekazach słownych i tekstowych, w rycinach i rzeźbach, zawsze były przedstawiane jako istoty o jasnej karnacji skóry i nawet ciemnoskórzy Hindusi, mają bogaty panteon białych bogów i bogiń. W mitologii Inków z Ameryki południowej, główną rolę odgrywał biały bóg Wirakocza, natomiast bogiem Azteków z Meksyku był biały Quetzalcoatla i paradoksalnie, wielka cześć z jaką Indianie odnosili się do obydwu bóstw, przyczyniła się do ich druzgocącej klęski z rąk Hiszpańskich konkwistadorów w 16 wieku.

Podczas podboju Imperium Inków przez hiszpańskich konkwistadorów pod wodzą Francisca Pizarra, legenda o powrocie zza oceanu białego, brodatego boga, oraz szerzący się wśród Inków pogląd, iż to właśnie Hiszpanie są zapowiedzianymi posłańcami Wirakoczy, stał się główną przyczyną paraliżu decyzyjnego, jaki ogarnął struktury polityczne i obronne inkaskiego państwa, co w znaczący sposób wpłynęło na klęskę Inków. Zaszła tu analogiczna sytuacja, jak podczas podboju Azteków przez garstkę konkwistadorów Hernana Corteza, kiedy to podobną rolę odegrał mit Quetzalcoatla.

Mity i legendy odnośnie pochodzenia białych bogów, w tym Jezusa i Buddy powstały w niniejszy sposób: Wysoko zaawansowani umysłowo i fizycznie biali mieszkańcy wnętrza ziemi, sporadycznie pojawiali się na powierzchni, albowiem kierowały nimi pobudki altruistyczne i pragnęli pomóc swoim prymitywnym braciom.

Przybysze nauczyli ludzi podstaw metalurgii, uprawy ziemi, dali im też pismo, muzykę oraz zbiór przykazań duchowych i po zasianiu ziaren mądrości w ludzkich mózgach, wracali do bezpiecznego świata wewnętrznego. Przez tysiąclecia wokół tych wydarzeń narosło mnóstwo dziwacznych opowieści i jeszcze więcej absurdów i stopniowo skrystalizowały się współczesne religie, ale wspólnym mianownikiem większości wyznań są biali Bogowie.

Ziarna boskiej mądrości w rozumach białych ludzi, znalazły bardzo podatny grunt do dalszego rozwoju i zaowocowały sporymi osiągnięciami technicznymi i artystycznymi. Do twórczego działania zmobilizował ludzi surowy i nieprzewidywalny klimat, aczkolwiek nie zakiełkowała w naszych mózgach wyższa duchowość, ponieważ wzajemna rywalizacja o przetrwanie w warunkach nowego słońca i klęsk żywiołowych, wydobyła z ludzi nienawiść, egoizm i zabobony. Specjalizujemy się zatem w gromadzeniu pieniędzy i prowadzeniu cyklicznych wojen.

Mieszkańcy wnętrza ziemi, wysłali w erze nowożytnej na powierzchnię planety kilku swoich ambasadorów, aby sprawdzić jak nam idzie, lecz degradacja ludzkiego rozumu była tak dalece zaawansowana, że nawet Budda nic nie poradził, natomiast drugiego przedstawiciela podziemnych bogów – Jezusa, ludzie zamordowali i na tym skończyły się bezpośrednie misje zwiadowcze. Na przełomie 19 i 20 wieku, w Fatimie i Lourdes doszło do bardziej subtelnych i krótkich odwiedzin, ale tym razem pojawiły się kobiety i przekazały dzieciom odrobinę mądrości.

Pamięć o białych bogach i że nimi de facto byliśmy, zanim słońce zabłysło pełnym blaskiem, w psychice ludzkiej jest bardzo głęboko zakorzeniona i na płaszczyźnie osobistej, wielu czarnych i Azjatów upodabnia się do białych ludzi, bo jednak kwintesencją mądrości, piękna i estetyki ludzkiego ciała jest biała skóra. Doskonałe proporcje ciał białych kobiet, niebieskie oczy i blond włosy budzą podziw i zazdrość na całym świecie. Mnóstwo kobiet w Chinach, poddaje się zatem operacjom plastycznym i usuwają tzw. drugą mongoloidalną powiekę, lub zakładają na oczy niebieskie soczewki kontaktowe. W Indiach jaśniejszej karnacji hindusi, wykazują się skrajnym rasizmem w stosunku do ciemniejszej kasty Dalitów (niedotykalnych), ale kompleks niższości rasowej wśród czarnych kobiet w USA, jest największy i prawie wszystkie prostują włosy i wiele farbuje na blond, natomiast spory segment czarnych mężczyzn chemicznie wybiela swoją skórę. Światowej sławy piosenkarz Michael Jackson, był pod tym względem najlepszy i przeszedł chemiczny i chirurgiczny proces metamorfozy z czarnego w białego.

Jak sobie przyroda radzi, w tych niemiłosiernie palących promieniach słonecznych i skrajnościach klimatycznych? Nie ulega wątpliwości, że flora w strefie umiarkowanej oraz tropikalnej jest poniekąd bujna, ale nigdy nie dorówna pod względem wzrostu roślinności z epoki „czarnego” słońca. Natomiast świat zwierząt podobnie jak ludzie cierpi, aczkolwiek jeden gatunek ssaków znalazł idealne schronienie pod wodą i mózgi tych zwierząt, są na bardzo wysokim poziomie rozwoju i mowa jest o mądrych wielorybach, w skład których wchodzą oczywiście sympatyczne delfiny.

Wieloryby znajdują się niestety również w ślepym zaułku, ponieważ ziemia jest jednym wielkim naczyniem połączonym i jeżeli promieniowanie słoneczne, unicestwi chociażby najmniejszy gatunek żyjątka z powierzchni ziemi, to dojdzie wówczas do reakcji łańcuchowej i w efekcie końcowym, największe zwierzęta wodne znikną i skorupa naszej planety zamieni się w pustynię.

Ludzka działalność przyspiesza nieunikniony koniec życia na ziemi i logiczną alternatywą jest przygotowanie podziemnego edenu. Zachodzi jednak kluczowe pytanie czy bardzo inteligentni mieszkańcy wnętrza ziemi, wpuszczą nas dzikusów do swojego idyllicznego świata? Wątpię. Fantastyczna wizja Shavera i moje subiektywne refleksje, odnośnie słońca mogą wydawać się absurdalne, ale warto spojrzeć w karty historii i co w nich pozostawili antyczni ludzie i jeden intrygujący symbol, wskazuje że „czarne” słońce rzeczywiście istniało.

Symbol czarnego słońca jest niezwykle tajemniczy i do dziś nie wyjaśniony jednoznacznie. Przypuszcza się, że pierwsze przesłanki na temat tego znaku pochodzą z około 10 000 lat wstecz z północnej Mezopotamii. Najstarsze dowody archeologiczne, interpretowane jako przedstawienie czarnego słońca, pochodzą z Susa w południowo zachodnim Iranie i są datowane na 3 tysiąclecie p.n.e. Są to Stelle Zwycięstwa króla Naram – Sin, do obejrzenia w paryskim Luwrze. Naram – Sin, wnuk Sargona I, założyciela miasta Akkad, stał się największym władcą Akkadu i całego Sumeru. Tu powstał legendarny Babilon, skąd prawdopodobnie pochodzą poniższe teksty:

„Na szczycie Świata, stoi Góra Północy
Zawsze wydaje światło.
Ludzkie oko nie może go zobaczyć –
A jednak tam jest. Ponad Górą Północy promieniuje
Czarne Słońce. Ludzkie oko nie widzi –
A jednak tam jest: Wewnątrz świeci.
Samotne jest, waleczne i sprawiedliwe;
Samo z siebie jest bóstwem.”

… w innym tekście jest napisano:

„Białe Słońce świeci na całym ziemskim świecie –
Daje światło dzienne.
Czarne Słońce świeci w nas –
Daje siłę wiedzy.
Odbicie królestwa Atland,
Które było Filarem Nieba.
pochłoniętym z wściekłością przez morze.
Przypominając sobie mądrego Giganta,
Który po drugiej stronie Thule przyszedł i nauczał.”

Jak wynika z tego tekstu, czarne słońce jest postrzegane jako obiekt będący uosobieniem Boga, dający wewnętrzną siłę wiedzy. Jego promienie docierają tylko do wartości duchowych ludzi. Promienie pochodzą z gór północy ( Kharsak Kurra ), będących niezbadanymi i tajemniczymi dla ówczesnych.

Symbol odnaleziono także u germańskiego plemienia Allemanów, z pierwszego tysiąclecia n.e. Używali go także Frankowie i plemiona bawarskie. Czasami w centrum symbolu znajdował się znak swastyki. Liczba promieni w odnalezionych symbolach waha się od 5 do 12 i miała symbolizować energię słoneczną. Same promienie mają pochodzić od tzw. rzymskich swastyk strzałkowych.

Obecna forma symbolu jest wzorowana na słynnej mozaice z zamku Wewelsburg. W III Rzeszy zamek miał stać się centrum ideologicznym i przedstawicielstwem rządu SS. Heinrich Himmler, szef SS, chciał tu założyć „Centrum Nowego Świata”. Rzeczywistą działalnością SS na zamku były wykopaliska archeologiczne po okolicy i badania na temat wczesnej historii germańskiej. Mozaika znajduje się na parterze w wieży północnej I została utworzona w latach 1939 – 1943. Miała symbolizować odrodzenie aryjskiej siły duchowej w Europie. Wizerunek czarnego słońca zdobi osiemnastowieczny dom w Pradze nazywany czarnym słońcem.

W pismach z Babilonu odnajdujemy wyraźną wzmiankę na temat istnienia dwóch słońc, białego, dającego światło dzienne, i czarnego, dającego siłę wiedzy. Czarne Słońce odnosi się więc do wartości duchowych człowieka. Według alchemii natomiast czarne słońce jest symbolem Saturna i reprezentuje ciemny oraz niszczycielski aspekt słońca. Pochodną symbolu czarnego słońca jest bardzo dobrze wszystkim znana, czworo ramienna Swastyka, uniwersalny znak szczęścia, obecny w większości kultur i religii świata.

 

Kwarantanna

Koncept duszy jest być może religijną mrzonką, ale zakładam że człowiek jednak ją posiada wobec tego, rodzi się pytanie, co się dzieje z duszą po śmierci i w tym kontekście, przybliżę bardzo intrygującą hipotezę, która otwiera metafizyczną „Puszkę Pandory”, i rzuca nowe światło na oficjalną wersję historii człowieka na ziemi. Ekstrapolując hipotezę, można dojść do zdumiewającego wniosku, że niektórzy przedstawiciele ultra bogatych elit, znaleźli sposób na przedłużenie swojego życia prawie w nieskończoność.

Ale najpierw odrobinę teorii czym jest dusza i zazębiają się tutaj, dalekowschodnie wierzenia odnośnie reinkarnacji i judeochrześcijańska idea duszy, która po śmierci ciała rzekomo wędruje do Boga przed sąd ostateczny z elementarną fizyką na poziomie szkoły podstawowej.

Dusza jest niezniszczalną cząstką ciała ludzkiego i w niej, zawarta jest cała nasza ziemska pamięć i każdy człowiek prędzej czy później, będzie rozliczony za grzechy popełnione za życia. Tyle w wielkim skrócie, na temat duszy mówi większość światowych religii i czeka nas nieunikniona reinkarnacja w niższą lub wyższą formę życia, albo życie wieczne w niebie, bądź katusze w piekle, ale według hipotezy o której zaraz będzie mowa, istnieje możliwość uniknięcia niepewności związanych z reinkarnacją, lub tłumaczeń przed Bogiem za grzechy i poniesieniu nieprzyjemnych konsekwencji.

Skłaniam się ku wersji dalekowschodniej i jestem przekonany, że po śmierci dusza człowieka ulega procesowi reinkarnacji, ale jak wiemy ponowne wcielenie się w innego człowieka bądź w zwierzę, zupełnie czyści duszę z pamięci o przeszłym życiu i zaczynamy wszystko od początku, a największym marzeniem mistyków i każdego człowieka, jest zachowanie pamięci w nowym ciele.

Bliżej niezidentyfikowana moc kosmiczna i niech to będzie ten kolokwialny Bóg, kieruje się także względami praktycznymi i czyści nasze dusze z pamięci zanim wejdą w nowe ciała, ponieważ ludzie obdarzeni pamięcią absolutną, naruszyli by równowagę całego wszechświata, począwszy od zniszczenia niepowtarzalnego ziemskiego klejnotu.

Niemniej człowiek jest bardzo sprytną istotą i już dawno temu znalazł sposób na przedłużenie życia na ziemi w wieczność, w sensie zachowania pamięci w nieskończoność. Z technicznego punktu widzenia, owa metoda jest banalnie prosta i polega na zamknięciu umierającego człowieka w metalowej klatce Faradaya, w towarzystwie ciężarnej kobiety, która lada moment urodzi dziecko. Klatka Faradaya została wymyślona i skonstruowana jak sama nazwa wskazuje, przez angielskiego fizyka Michaela Faradaya w 1836 roku, i jest to metalowy ekran, mający chronić przed polem elektrostatycznym. Klatkę Faradaya w rożnych formach, używa się do zabezpieczenia delikatnych komponentów elektronicznych, przed gwałtownymi wyładowaniami elektrycznymi np. piorunów.

Dusza w chwili śmierci człowieka, zostaje zatem uwolniona z więzów krwi i kości i szuka nowego ciała. Dziecko w łonie matki jest pozbawione duszy, ale ułamek sekundy po narodzinach, jedna z milionów dusz, która krąży wokół nas, przenika w ciało noworodka i znakiem szczególnym, że w dziecku zakotwiczyła się dusza jest płacz. Jeżeli jednak, człowiek umrze w pomieszczeniu, którego ściany, sufit oraz podłoga są wyłożone metalowym ekranem i obok umarłego urodzi się dziecko, to wtedy  dusza zmarłego nie może wydostać się na zewnątrz pomieszczenia i zostaje wchłonięta, pierwszym oddechem noworodka w jego ciało.

Dlaczego metal blokuje duszę, trudno jest mi sprecyzować i pomijając aspekt techniczny tego procesu, sprawa nabiera makabrycznego wymiaru, ponieważ trzeba wziąć pod uwagę próżność i egoizm człowieka i nie ulega wątpliwości, że umierający pragną posiadać nowe ciała bez skazy, natomiast inni chcą się wcielić w poprzednią powłokę cielesną i dochodzi wówczas do manipulacji genetycznych, a nawet do klonowania.

Aczkolwiek, metoda klonowania ludzi i manipulacja ludzkiego DNA, jest jeszcze na dość prymitywnym poziomie i przypuszczam, że na dzień dzisiejszy elity pobierają plemniki oraz jajeczka od najmądrzejszych i najpiękniejszych osobników obu płci. Dalszy etap przebiega według sprawdzonego schematu i pobrane jajeczka są sztucznie zapładniane nasieniem, a następnie młode i bardzo zdrowe kobiety, te przysłowiowe kobiece inkubatory za wielkie pieniądze, lub porwane z ulicy, rodzą dzieci w klatce Faradaya obok umierającego miliardera, polityka, monarchy lub sławnej aktorki.

Dwie kwestie przemawiają jednak na niekorzyść hipotezy z migracją dusz z ciała do ciała w klatce Faradaya. W jaki sposób „wysterylizować” pomieszczenie z dusz, które zabłąkały się do środka np. przez otwarte drzwi? Ponadto, śmierć dawcy musi być zsynchronizowana z narodzinami odbiorcy duszy, ale ten dylemat rozwiązało by samobójstwo dawcy tuż, lub wkrótce po narodzinach dziecka, natomiast odpowiedź na pierwsze pytanie, znają chyba tylko wielcy mistycy.

Metoda przenikania duszy, czyli pamięci w klatce Faradaya do ciała noworodka, może służyć dobru lub złu w związku z tym, pamięć znakomitego naukowca, wzbogacona nowymi doświadczeniami i odkryciami, może stworzyć przełomowe wynalazki, ale przeważnie służy złu i rezultaty tego procesu, są wprost niewiarygodne i tłumaczą bezwzględność elit w stosunku do reszty człowieczeństwa. Przedstawiciele elit mogą więc mordować, kraść i wykorzystywać, albowiem ich dusze nigdy nie spotkają się z Bogiem, lub nie będą narażone na reinkarnację np. w ciele świni, lub innego zwierzęcia przeznaczonego na potworną rzeź.

Nie można jednak wykluczyć opcji, że proces przenikania dusz w nieskończoność służy pewnej bardzo małej grupie ludzi do prowadzenia walki ze złem i z pewnością, antyczny człowiek odkrył siłę metalu na dusze i stąd też pochodzą legendy i mity o Bogach na ziemi.

Podobno szczyt piramidy Cheopsa w Gizie, był pokryty cienką warstwą złota i być może w tym miejscu piramidy, znajdowało się pomieszczenie w którym, dochodziło do reinkarnacji dusz, aczkolwiek rzeźby oraz hieroglify Egipskie, często przedstawiają wizerunki faraonów z głowami zwierząt lub na odwrót i kolosalny Sfinks, jest tego wybitnym przykładem. Według archeologów, w Egipcie czczono wiele gatunków zwierząt i sprawa na pozór nie wymaga dalszego drążenia, niemniej kryje się tutaj następny ciekawy wątek, który wymaga bliższego wyjaśnienia.

Ludzie od niepamiętnych czasów byli pod wrażeniem siły lwa lub wspaniałych umiejętności lotniczych sokoła i przypuszczam, że niektórzy umierający faraonowie, wybrali opcję reinkarnacji swojej duszy w doskonałe ciała wspomnianych zwierząt. Motywy ludzkich i zwierzęcych hybryd, występują w cywilizacji Sumeryjskiej, w antycznej Grecji, w Indiach, a nawet w wierzeniach Wikingów i Słowian, często pojawiają się zwierzęta potrafiące przemawiać ludzkim głosem. Natomiast w religii chrześcijańskiej są ludzie ptaki – anioły i ludzkie cechy posiada także biblijny wąż.

Pamięć jest największym skarbem człowieka i jeżeli ona w nienaruszonym stanie przechodzi z człowieka w człowieka, to po okresie kilku tysięcy lat odbiorca stopniowo nabiera coraz większych zdolności intelektualnych, aż w końcu jego mózg osiągnie Boski stopień rozwoju, aczkolwiek nieśmiertelny człowiek nie boi się wówczas gniewu Bogów i przechodzi na stronę zła.

Symbol wszystko widzącego oka na szczycie piramidy kojarzony obecnie z iluminatami i generalnie ze złem, pochodzi zatem z antycznego Egiptu, i jeżeli przypomnimy sobie dziesięć plag Egipskich, wymierzonych przez Boga w stosunku do ówczesnego faraona, to negatywny aspekt tego symbolu ma uzasadnienie. Według biblijnej narracji, klęski naturalne jakie dotknęły wówczas Egipt, były odpowiedzią Boga na złe traktowanie Żydów przez Egipcjan i dzięki ingerencji Boga, żydowski naród wybrany z powodzeniem ucieka z niewoli Egipskiej, natomiast armia faraona przepada w morzu Czerwonym i cały Egipt pogrąża się w chaosie, z którego już nigdy się nie pozbiera.

W rzeczywistości, plagi nie miały nic wspólnego z hebrajczykami i oni byli przypadkowymi świadkami tamtych wydarzeń, niemniej pragmatyczni Żydzi bazując na katastrofach jakie nawiedziły Egipt, stworzyli własną martyrologię, koncept narodu wybranego i na półwyspie Synajskim religia judaistyczna nabrała ostatecznego kształtu. Zamieszanie wokół Egiptu, dotyczyło wyłącznie władców tego państwa, którzy wykorzystując metodę reinkarnacji dusz w nowe ciała, uzurpowali sobie status Bogów na ziemi i czynili zło, ale miarka w końcu się przebrała i siła wyższa, w odpowiedzi na ich zepsucie zniszczyła Egipt. Podobno Bóg ostrzegł Faraona co czeka Egipt tymi słowami:

„Tej samej nocy będę przechodził przez Egipt i zabiję wszystkich pierworodnych, zarówno ludzi jak i zwierzęta. Osądzę także wszystkich bogów Egiptu: Jam Bóg!”.

Od tamtego pamiętnego czasu piramida, symbolizuje władzę na ziemi i ktokolwiek wejdzie na jej szczyt, zostanie z niej strącony. Przeznaczeniem duszy każdego człowieka, jest wyciąganie konstruktywnych wniosków z popełnionych grzechów i dusza doświadczona życiem na ziemi, musi stawić się przed oblicze siły najwyższej, ale Egipcjanie zignorowali to podstawowe prawo wszechświata i koniec ich wielkiej cywilizacji był sromotny.

Migracja duszy z ciała do ciała przez kilka tysięcy lat, powoduje jak wspomniałem znaczny przyrost inteligencji człowieka, lecz produktem ubocznym tego procesu, są zmiany anatomiczne ciała i cechą charakterystyczną, są radykalnie zniekształcone czaszki, które kolokwialnie ujmując, pęcznieją wraz z przyrostem szarych komórek w mózgu. Tak więc, niektóre szkielety i mumie znalezione w Ameryce południowej posiadają karykaturalnie wydłużone czaszki, natomiast faraonowie, aby zataić przed motłochem podobną mutację, nosili na głowach korony w kształcie wysokich czapek. Zwyczaj noszenia odświętnych, wysokich nakryć głowy (mitr), przetrwał w szczątkowej formie do czasów współczesnych wśród kleru chrześcijańskiego.

W Ameryce południowej znajduje się oczywiście mnóstwo piramid, aczkolwiek pod względem doskonałości i wymiarów nie dorównują Egipskim i proszę zauważyć, że większości piramid z ameryki centralnej, jest zwieńczona kwadratowymi lub prostokątnymi budynkami. Pomieszczenia na wierzchołkach piramid, były moim zdaniem od wewnątrz wyłożone cienką warstwa złota lub innego szlachetnego metalu i budynki spełniały rolę klatek Faradya, innymi słowy były to pułapki dusz i dochodziło w ich wnętrzu do migracji dusz z umierającego ciała w nowe. Struktury zbliżone do piramid (Zigguraty), z kwadratowymi budynkami na szczytach spotykamy także w Mezopotamii (dzisiejszy Irak, Iran).

Wspólnym mianownikiem wymienionych cywilizacji są zatem ogromne piramidy, a także nagły i katastrofalny upadek. Na ruinach cywilizacji Sumeryjskiej, pomiędzy Eufratem a Tygrysem, powstaje Babilon i ludzie wznoszą słynną wieżę Babel, która była de facto piramidą i miała służyć do „transfuzji” dusz. Aczkolwiek przekaz biblijny, sugeruje wieżę sięgającą samego nieba, co jest metaforą w sensie próby osiągnięcia przez ludzi statusu Bogów na ziemi. Żeby przywołać Babilończyków do porządku, Bóg działa bardzo subtelnie i miesza budowniczym języki, dzieląc ludzi na różne narody, by przez to uniemożliwić dalszą konstrukcję wieży. Kilkaset lat później w stosunku do krnąbrnych władców Egiptu, Bóg jest już bardziej bezwzględny i sporą cześć niszczy fizycznie, natomiast na Majów w 16 wieku, rozgniewany Bóg zsyła ostry miecz hiszpańskich konkwistadorów i Majowie znikają z powierzchni ziemi.

Moje śmiałe i być może absurdalne spekulacje na tym się nie kończą, i jeżeli weźmiemy pod uwagę zagadnienie UFO i tzw. ufoludków, którzy według naocznych świadków, są małej postury, ale mają głowy sporych rozmiarów, to wnioski mogą być następujące. Istoty człekokształtne z niezidentyfikowanych pojazdów latających, są zmutowanymi ludźmi z antycznej ziemi i osiągnęli tak kolosalny rozwój intelektualny, za sprawą „transfuzji” dusz z ciała do ciała, że byli w stanie skonstruować pojazdy międzygwiezdne. Po kilkusetletnim okresie transfuzji dusz, ci ludzie zrozumieli, że dalsze przebywanie na ziemi wiąże się ryzykiem zagłady z rąk Boga, a ziemia jest tą przysłowiową kwarantanną dusz i tutaj rządzą jego twarde prawa.

Postanowili zatem ewakuować się z ziemi, w relatywnie bezpieczną przestrzeń kosmiczną, w której obowiązują inne zasady i siła Boga poza ziemią jest znacznie mniejsza, lecz sporadycznie są zmuszeni wracać na ziemię, ponieważ brakuje im świeżych inkubatorów w formie ziemskich kobiet, i potrzebują czystego, męskiego materiału genetycznego.

Ten intrygujący aspekt pozwala zrozumieć, czym jest szeroko pojęta problematyka UFO, kim są ufonauci i co ich sprowadza na ziemię. Na marginesie warto dodać, że obok tradycyjnych tzw. zielonych ludzików, na ziemię przylatują istoty do złudzenia przypominające współczesnych ludzi, ale wszyscy oni są obdarzeni wielką inteligencją w związku z tym, technologia przybyszów dla nas zwykłych śmiertelników, jest czystą magią.

 

 

 

Kartaginę należy zniszczyć

Pierwszy czarny prezydent w historii Stanów zjednoczonych, wzbudził wielką radość i nadzieję Amerykańskiego plebsu w lepsze jutro, zwłaszcza czarnym Amerykanom euforia poważnie zakłóciła procesy umysłowe i niektórzy byli przekonani, że dostaną po walizce forsy od Obamy, natomiast bezmyślni Europejczycy przyznali Obamie pokojową nagrodę Nobla. Oparta na obietnicach, nadziei oraz kilku wojnach prezydentura Obamy, dobiega zatem końca i ludzie o nim wkrótce zapomną, lecz osiem lat panowania czarnego prezydenta osiągnęły spory sukces, ponieważ potrafiły zatkać ludziom usta, skrajną polityczną poprawnością rasową i nawet 100 lat rządów normalnego białego mężczyzny Trumpa nie naprawią wszystkich strat.

Polityczna poprawność dotyka dosłownie wszystkie dziedziny naszego życia wobec tego, skupię moją uwagę na historycznej i choć w stosunku do Hitlera polityczna poprawność jest najsurowsza z możliwych i pewnych zagadnień związanych z II wojną pod groźbą kary więzienia nie można poruszać, niemniej każdy dobrze wie, że Hitler był przedstawicielem białej rasy. Z przyczyn propagandowych i tych oczywistych, Hitler pozostanie na zawsze największym białym mordercą wszech czasów, aczkolwiek niektórym fantazja popuściła wodzy i twierdzą, że Hitler był Żydem, lecz to porównanie jest w sumie bardzo logiczne, bo Hitler pragnął wskrzesić w człowieku iskrę Boga i Żydzi również dążą do przymierza z Bogiem, ale naród wybrany jak wiemy jest tylko jeden i ten oryginalny wojnę wygrał.

Im dalej jednak w przeszłość, tym bardziej szczegóły odnośnie rasy danego człowieka, można elastycznie dostosowywać na potrzeby indoktrynacji młodego pokolenia, a kto kontroluje media masowego przekazu, ten posiada prawdziwą władzę w związku z tym, telewizja bardzo skutecznie potrafi wyprać mózgi. Afro centryzm jest produktem Amerykańskiego, ultraliberalnego pseudo intelektualnego środowiska akademickiego i kiełkował wiele dziesiątków lat na uniwersytetach, lecz jego siła przebicia została potężnie wzmocniona prezydenturą Obamy. Jedna z głównych hipotez Afro centryzmu mówi o tym, że czarni byli pierwszymi ludźmi na ziemi i wszyscy obecnie żyjący są ich potomkami, zaś biała karnacja skóry jest rezultatem migracji czarnych z Afryki do zimnego, północnego klimatu i z biegiem czasu warunki klimatyczne stworzyły białego murzyna. Jeżeli więc istnieje tylko jedna czarna rasa i biała karnacja skóry, jest rezultatem przystosowania się do umiarkowanych warunków klimatycznych Europy ( mutacji ), to kolosalny dorobek naukowy, techniczny oraz artystyczny białego człowieka, jest tak naprawdę dziełem czarnych.

nefretete_by_puff3ttaAfro centryzm zrodził wiele poważnych absurdów i coraz głośniej mówi się o czarnym pochodzeniu Egipskich Faraonów, choć dobrze wiemy z setek posagów, rzeźb i hieroglifów, że władcy Egiptu byli przedstawicielami białej rasy i piękny wizerunek Nefretete, nie budzi wątpliwości odnośnie jakiej rasy była ta kobieta. Zwolennicy teorii o czarnym pochodzeniu Faraonów, kierują się jedynie położeniem Egiptu w Afryce północnej i uporczywie bronią tej opinii zwłaszcza, że ktokolwiek zbudował piramidy musiał być geniuszem i jeżeli dokonali tego czarni, to współcześni murzyni muszą być również wybitnymi myślicielami oraz wspaniałymi architektami, lecz rasizm białego człowieka, zablokował w super inteligentnych współczesnych murzynach rozum.

Oczytani ludzie w te bzdury oczywiście nigdy nie uwierzą, niemniej podekscytowani murzyni mieli powód do dumy i czuli się panami w Ameryce, bowiem ich czarni Egipscy przodkowie, byli twórcami jednego z największego imperium świata, a także czarni zaprojektowali oraz zbudowali zapierające dech w piersiach kolosalne piramidy. Ponadto, genialny murzyn Obama, ciężką pracą umysłową zdobył władzę największego współczesnego mocarstwa w związku z tym, myśl techniczna, naukowa i filozoficzna murzynów nareszcie ujrzy światło dzienne i cała ludzkość z zachwytu zaniemówi, a zwłaszcza biali będą przed nami klęczeć i dziękować za dobrodziejstwa jakie im nasze mózgi dały. Tymczasem Obama pakuje już walizki i niebawem odejdzie z białego domu i sfrustrowani murzyni spalą doszczętnie Detroit.

Megalomania narodowa bądź rasowa udziela się wielu ludziom i jest poniekąd uzasadniona, wybitnymi osiągnięciami przodków, lecz jaskrawe przeginanie oczywistych faktów historycznych na swoją korzyść, przynosi wstyd wszystkim przedstawicielom danej rasy lub narodu, a wstyd jest tym bardziej większy w przypadku czarnych, ponieważ rdzenni mieszkańcy współczesnej Afryki egzystują w epoce kamienia łupanego. My Polacy oraz Ukraińcy sporadycznie również przesadzamy i snujemy jakieś fantastyczne wizje, dawnego potężnego Imperium Słowiańskiego, ale te bajki spełniają rolę odskoczni mentalnej od dość brutalnej rzeczywistości ekonomicznej i generalnie te farmazony poza Polski i Ukraiński ciemnogród nie przenikają, ewentualnie spotykają się z pobłażliwym przytaknięciem głów zachodnich słuchaczy.

Nas w Polsce co prawda polityczna poprawność rasowa bezpośrednio nie dotyka, lecz jesteśmy na nią narażeni pośrednio w środkach masowych przekazu i większość Amerykańskich filmów fabularnych i hitów kinowych, trzyma się ściśle określonej reguły i prezentuje czarnych w bardzo dobrym świetle przeważnie jako geniuszy, obrońców dobra, sprawiedliwości oraz uciśnionych białych kobiet, które w czarnym bohaterze się zakochują. Natomiast białym mężczyznom w filmach przypisuje się często rolę rasistów, gwałcicieli, masowych morderców i nie obędzie się bez obowiązkowego białego antysemity oraz nazisty, ewentualnie biali mężczyźni  w Amerykańskich filmach są sfeminizowanymi kretynami lub homoseksualistami.

Oczywiście w popularnej muzyce prym wiodą prymitywne murzyńskie rytmy przesiąknięte wulgaryzmami, nagimi kobietami oraz zwierzęcym seksem i ta forma pseudo muzyki, jest notabene bardzo popularna w Polsce, wśród młodszego pokolenia wychowanego na papce telewizyjnej w formie hip – hopu, reggae, rapu. Nasze ojczyste disco – polo, jest de facto Polską wersją czarnego prymitywu muzycznego rodem ze slumsów Detroit w związku z tym, teksty w tej muzyce obracają się wyłącznie wokół seksu, pieniądzach i można odnieść wrażenie, że gorączkowo gestykulujący wykonawcy disco – polo, są Polskimi białymi murzynami.

Aczkolwiek filmy fabularne oraz popularna muzyka, są zwykłą rozrywką dla mas i generalnie nikt nie bierze jej serio, lecz seriale dokumentalne stanowią dla wielu ludzi jedyne źródło wiedzy o historii człowieka na ziemi.

Na fali zwycięstwa Obamy, murzyni Amerykańscy poczuli się zatem spadkobiercami potężnych dynastii Faraonów Egipskich, natomiast środowisko akademickie całego już świata twierdzi, że kontynent Afrykański jest kolebką homo sapiens, zaś czarni pierwszymi ludźmi na ziemi w związku z tym, oryginalnym źródłem antycznej mądrości muszą być czarni, lecz na osiągnięciach intelektualnych nie poprzestano i przypisano murzynom geniusz wojenny, nie mający sobie równego w historii człowieka.

Czasem odnoszę wrażenie, że jesteśmy obiektem zwykłych szyderstw oraz kpin i jakaś siła na ziemi robi nas w konia, ale przypuszczam, że jest to świadome działanie mające na celu odebranie białym ludziom, pamięci o swoich dawnych Boskich przodkach.

Co prawda nie można wykluczyć całkowicie hipotezy, że Afryka w zamierzchłych czasach mogła być zamieszkiwana przez bardzo mądrych czarnych ludzi, i być może wśród Egipskich Faraonów znalazł się sporadycznie człowiek o ciemniejszej karnacji skóry, lecz tendencja do fałszowania antycznej historii w jednym przypadku osiągnęła absolutny pułap głupoty i bezczelności. Aczkolwiek na razie tylko telewizja propaguje fałsz, niemniej mając na uwadze potęgę tego źródła informacji oraz łatwowierność przeciętnego widza, istnieje realna perspektywa, że niebawem ludzie stracą podstawową wiedzę historyczną, a kto nie szanuje i nie ceni swojej prawdziwej przeszłości, ten nie jest godzien szacunku, teraźniejszości ani prawa do przyszłości.

800px-mommsen_p265Na zdjęciu po lewej widzimy wizerunek Hannibala, słynnego przywódcę wojsk antycznej Kartaginy i nie trzeba się mentalnie gimnastykować, żeby dojść do oczywistej konkluzji, że przedstawia człowieka białej rasy. Rzeźbę znaleziono w Capui niedaleko Neapolu i wnikliwe badania archeologów oraz innych specjalistów antycznej historii potwierdziły, że mamy do czynienia z prawdziwą podobizną Hannibala. Hannibal Barkas pochodził z Afryki północnej i był bliski pokonania antycznego Imperium Rzymskiego i jego doskonałe kampanie wojenne oraz genialna taktyka na polach bitew, do czasów współczesnych stanowią obowiązkowy przedmiot nauczania przyszłych generałów na akademiach wojskowych całego świata.

04d9843c-cb27-4481-8dd2-56680a3698ffNatomiast zdjęcie obok przedstawia Hannibala w politycznie poprawnej, telewizyjnej wersji i pochodzi z serialu dokumentalnego pt. „Barbarzyńcy”, który jest emitowany na kanale Historia TV, i słowo kanał najlepiej oddaje wartość merytoryczną tego jak i większości programów oraz filmów w TV.

Można by pomyśleć, że skrajna fikcja telewizyjna odnośnie rasy Hannibala, jest podyktowana afro centryzmem związanym z rządami Obamy, ewentualnie doszło do pomyłki, lub twórcy serialu dokumentalnego zbyt liberalnie podeszli do antycznej historii, co się nagminnie zdarza w produkcjach filmowych, zwłaszcza Amerykańskich. Twórcy filmu nie kierowali się jednak afro centryzmem, lecz pragnęli zmarginalizować historyczny wpływ białego człowieka na rozwój całej ziemskiej cywilizacji, a były on kluczowy i jeżeli indoktrynacja w przypadku Hannibala przyniesie pozytywne rezultaty, to wówczas w bardziej odległej przeszłości człowieka, która niekiedy wydaje się fantastyczna, bo jest oparta na mitach i legendach nikt nie będzie szukał odpowiedzi na pytanie skąd pochodzimy.

Nie mam żadnych uprzedzeń rasowych w stosunku do innych ludzi, niemniej pragnę poznać prawdę, a poruszanie kwestii koloru skóry, jest tematem bardzo kontrowersyjnym i nawet we mnie budzi pewien nie smak. Lecz obiektywnie patrząc, ludzie dzielą się de facto na trzy rasy: Białą, żółtą oraz czarną a cała reszta karnacji jest kompozytem tych trzech. Biała rasa może pochwalić się najwyższym poziomem rozwoju umysłowego oraz fizycznego, natomiast przedstawiciele rasy żółtej oraz czarnej znajdują się na znacznie niższym stopniu rozwoju w związku z tym, zachodzi pytanie skąd pochodzą biali ludzie ? Odpowiedź na to pytanie, jest zawarta w antycznych mitach oraz legendach i w większości możemy spotkać wzmianki o białych Bogach stwórcach świata i nawet w słownych przekazach Indian Ameryki północnej jest o nich mowa.

Legendy Inków z Ameryki południowej mówią zatem o białym i brodatym Bogu Wirakocza, który przypłynął do nich z wielkiego morza i większość  plemion Indiańskich obu Ameryk, posiada bardzo zbliżone mity oraz legendy odnośnie stwórców świata białych ludzi – Bogów. Główny Bóg w mitologii Azteckiej nosi imię Quetzalcoatla i proces zniszczenia Azteków przez Hiszpańskich konkwistadorów w 16 wieku, jest z nim ściśle powiązany. Aztecy byli początkowo przekonani, że biały oraz brodaty konkwistador Hernan Cortes, jest samym Bogiem Quetzalcoatla wobec tego, Indianie bardzo ufnie i serdecznie Hiszpanów traktowali, co ich ostatecznie zgubiło i mała garstka konkwistadorów pokonała imperium Azteków.

Podobnych przykładów jest mnóstwo, aczkolwiek do mitów oraz legend trzeba podchodzić z dużą dawką zdrowego sceptycyzmu, lecz są dowody materialne na to, że biali ludzie zasiedlili nawet kontynent Azjatycki a dokładnie Chiny. W centralnych Chinach ku wielkiemu zdziwieniu, archeolodzy odkryli antyczne grobowce białych ludzi a także piramidy, lecz Chiny uchodzą za jedną z najstarszych cywilizacji na ziemi, zaś ślady na istnienie białych ludzi na długo przed zasiedleniem Azji przez Mongoloidów, podważyły by oficjalną wersję historii tego narodu w związku z czym, rząd Chiński ten intrygujący aspekt własnej historii skrzętnie ukrywa.

Jakie by nie były osiągnięcia cywilizacji Chińskiej a są dość imponujące, to bledną w zestawieniu z dorobkiem białego człowieka, ponieważ pomiędzy Azjatami a białymi istnieje kolosalna przepaść intelektualna. Chińczycy oraz Japończycy relatywnie niedawno, dobrowolne izolowali się od innych narodów i ograniczali kontakt z obcymi ludźmi do minimum, natomiast biali są obdarzeni naturalną ciekawością świata i niepohamowanym zmysłem odkrywców i dosłownie nie potrafią usiedzieć na miejscu. Aczkolwiek, ostatnie 100 lat ten stan rzeczy zmienił na korzyść Azjatów, lecz mimo wszystko, to biali ludzie odkryli morza i oceany, zdobyli ląd i powietrze, pierwsi stanęli na najwyższych szczytach oraz zapuścili się w największe głębiny i podczas II wojny, Niemcy poczynili pierwsze kroki na drodze do podboju kosmosu i ostatecznie biały człowiek zdobył kosmos, bo ziemia to za mało !

Pochodną zdobywania świata, są niestety konflikty oraz cykliczne krwawe wojny i biali są w tym niedoścignionymi mistrzami, ale produktem ubocznym wojen, jest zawsze technologiczny skok na przód, i prędzej czy później karabiny zostaną przekute w lemiesze. Wprawdzie obecnie biali ludzie nie wykazują żadnej odkrywczej inicjatywy i dynamiki, zaś ciężar politycznej poprawności i socjalistycznej apatii zwaliły białych dosłownie na kolana, niemniej jednak gdy znowu powstaną, to wówczas cała ziemia w posadach się zatrzęsie i po burzy przyjdzie spokój.

W Chinach znaleziono zatem ślady osadnictwa białych ludzi, natomiast kultury indiańskie Ameryki centralnej i południowej posiadają bardzo bogatą mitologię, w której główną rolę odgrywają biali Bogowie – przybysze zza oceanu. Biali ludzie figurują więc prominentnie w obu Amerykach, Afryce a nawet w Azji i pozostawili po sobie na tych kontynentach, trwałe wizytówki swojego istnienia w formie gigantycznych piramid.

Poza kontynentalną Europą najwięcej śladów na istnienie białych ludzi znajduje się jednak w północnej Afryce i są relatywnie najświeższe, ponadto są podparte namacalnymi dowodami w formie architektury oraz przekazów tekstowych i gdyby zebrać tą wiedzę w całość, to można dojść do śmiałego wniosku, że Atlantyda naprawdę istniała i jest praojczyzną białych ludzi.

Atlantyda

Jedna z dość ciekawych teorii mówi, że cały basen morza Śródziemnego został zasiedlony tysiące lat temu przez uciekinierów z tonącej Atlantydy i do czasów współczesnych w Afryce północnej od Maroka począwszy a skończywszy na Egipcie, można spotkać ludzi o niebieskich oczach i jaśniejszej karnacji skóry w związku z tym, Hannibal oraz Nefretete i reszta Faraonów mogli być potomkami Atlantydów.  Nieziemskie piramidy Egipskie sugerują ludzi obdarzonych wręcz Boskimi możliwościami architektonicznymi, natomiast genialne kampanie wojenne Hannibala i przeprawa jego wielkiej armii przez skaliste, niedostępne i wysokie Alpy, świadczą również o człowieku dosłownie nie z tego świata.

Antycznych Egipcjan kojarzymy z imponującymi budowlami z tzw. cudami świata w formie piramid, zaś Kartagińczycy charakteryzowali się genialnym zmysłem wojennym i przypuszczam, że te wybitne cechy umysłowe świadczą o pochodzeniu tych ludzi z Atlantydy. Według przekazów Platona Atlantyda leżała za tzw. filarami Gibraltaru gdzieś po środku wielkiego oceanu Atlantyckiego wobec tego, położenie oceaniczne zmusiło mieszkańców Atlantydy do prowadzenia morskiego trybu życia i co prawda antyczni Egipcjanie oraz Kartagińczycy zniknęli, a wraz z nimi dorobek technologiczny i taktyczny, lecz w 19 wieku, wśród ich potomków odzywają się wspaniałe umiejętności żeglarskie i dochodzi do wojen morskich, pomiędzy całym światem zachodnim a piratami Berberskimi.

Piraci Berberscy byli do tego stopnia skuteczną siłą na morzu, że do walki z nimi zaangażowały się nawet dalekie Stany Zjednoczone i siły zachodnie prowadziły wówczas z Berberami na morzu kilka zaciekłych wojen. Konflikt objął cały basen morza Śródziemnego, lecz do największych potyczek dochodziło u wybrzeży Algierii, Tunezji oraz Libii a jak wiemy z historii, ten region był antyczną Kartaginą i ojczyzną Hannibala i krew walecznego Hannibala, geniusza stratega wojennego, po raz ostatni dała o sobie znać tym razem na morzu, aczkolwiek Stany Zjednoczone powrócą jeszcze do tego regionu.

Słowo Berber jest sztucznym tworem lingwistycznym, używanym przez Europejczyków w stosunku do rdzennych białych mieszkańców Afryki północnej i właściwa nazwa tych ludzi brzmi Amazigh. Ciekawostką na którą koniecznie trzeba zwrócić uwagę w kontekście pochodzenia Berberów z Atlantydy, jest pasmo gór w Maroku o nazwie Atlas i rzecz jasna słowo nawiązuje do Atlantyku, zaś niektórzy Berberowie podczas głębszych dyskusji z nostalgią zwierzają się, że ich prawdziwym domem była Atlantyda. Na marginesie warto dodać, że Baskowie zamieszkujący region gór Pirenejskich (południowa Francja, północna Hiszpania), posiadają identyczną legendę o Atlantydzie i kwestia pochodzenia Basków jest bardzo tajemnicza, bowiem ich język jest całkowicie odrębny od reszty indoeuropejskich, ponadto Basków charakteryzuje krew z negatywnym czynnikiem Rh.

Poniżej kilka zdjęć Berberów – Amazigh z Maroka, Algierii, Tunezji oraz z Libii. Oczywiście wpływy palącego pustynnego słońca, spowodowały zmianę karnacji skóry w ciemniejszą, aczkolwiek niczym szczególnym się nie różnią od białych z Europy północnej i kto by pomyślał, że w Afryce północnej na tzw. „czarnym” kontynencie, od tysięcy lat egzystują biali ludzie i nadal pielęgnują swoje antyczne tradycje oraz język, a zwłaszcza legendę o pochodzeniu z Atlantydy.

notmaddydm2609_468x896 tumblr_n31rzfjsqd1rm3fh1o1_1280 berbers03 0de006c6d0c22940910ecbfaa0deae9f

oanji6c cpmb5mmwcaabyvo 11353068_1458473524464216_1475395324_n 1924730

maxresdefault 110109182-9ljzv5wm 0_96b76_d509fbe8_l boy_in_berber_village_morocco

Mamy zatem 21 wiek i w 2011 roku, dochodzi do wojny w Libii i przywódca tego kraju zostaje zamordowany, natomiast Libia przechodzi pod kontrolę zachodu w związku z tym, musimy mieć na uwadze bardzo istotny fakt a mianowicie, Libia w antycznych czasach wchodziła w skład Egiptu a później Kartaginy, ponadto w Libii zamieszkuje również bardzo wielu Berberów i ci ludzie a raczej ich antyczna przeszłość była powodem wojny. Aczkolwiek oficjalny motyw wojny w Libii sugeruje walkę z terroryzmem, ewentualnie chęć przejęcia Libijskiej ropy naftowej albo konfiskatę złota z Libijskiego skarbca narodowego, lecz wojna w Libii nie była podyktowana terroryzmem, ani ropą lub złotem, lecz bezcenną informacją.

2Jak wiemy M. Kadafi zbudował ogromne podziemne wodociągi, które dostarczały słodką wodę spod Sahary do miast na wybrzeżu i jeżeli bardzo zaawansowani technicznie i naukowo potomkowie Atlantydów w zamierzchłych czasach zasiedlali Libię oraz Afrykę północną, to z pewnością pozostawili po sobie, pod piaskami Sahary jakieś spektakularne artefakty. Podczas budowy wodociągów doszło więc do odkrycia ruin wielkich miast Atlantydów i być może w zgliszczach znaleziono antyczne zapisy lub nawet super technologie.

Zachód rożnymi kanałami o tych wielkich odkryciach archeologicznych się dowiedział i za wszelką cenę pragnął je przejąć, bo jeżeli informacja o prawdziwym pochodzeniu człowieka z Atlantydy ujrzała by światło dzienne, to każdy aspekt życia na ziemi począwszy od religii a skończywszy na finansach, uległ by radykalnej i pozytywnej zmianie wobec tego, pod pretekstem walki z terroryzmem siły zachodnie pod przywództwem USA, z cichą aprobatą Rosji i przy aplauzie światowej opinii publicznej, atakują i okupują  Libię, a następnie prawdę na zawsze zatajają i Kartaginę niszczą drugi raz.

Potomkowie uchodźców z Atlantydy posiadali już tylko szczątkową wiedzę przodków i być może z nostalgii za utraconą potęga wznosili piramidy wszędzie gdzie się osiedlili, lecz trudno sprecyzować do czego te imponujące budowle służyły, aczkolwiek późniejsze cywilizacje w przypadku Indian Ameryki południowej i centralnej, przerobiły je na świątynie lub na tzw. obserwatoria astronomiczne, zaś w przypadku piramid Egipskich mówi się o grobowcach, a już absolutną tajemnicą jest sposób w jaki piramidy zbudowano. Przypuszczam że budowniczowie pierwszych piramid potrafili siłą mózgu lewitować kamienne bloki, niemniej z czasem stracili tą oraz inne nadzwyczajne zdolności. Bogowie Atlantydy w końcu upadli i byli zmuszeni polegać na sile mięśni, lecz we krwi białych ludzi przetrwała ciekawość świata, i zmyśl odkrywców daje o sobie znać cyklicznie co kilkaset lat i wspaniałe zdolności żeglarskie nowożytnych Europejczyków, są najlepszym dowodem na pochodzenie białych ludzi z Atlantydy.

Atlantyda nie zniknęła w wodach Atlantyku w jedną noc, lecz był to proces długoletni i pierwsza fala uchodźców zasiedliła góry Pirenejskie i współcześni Baskowie są ich potomkami reszta natomiast, zaludniła cały basem morza Śródziemnego oraz dolinę Eufratu i Tygrysu. Cywilizacja Sumeryjska, Etruska, Egipska, Fenicka, Grecka, Kartagińska i oczywiście Rzymska zostały zatem założone przez uchodźców z tonącej Atlantydy i ci ludzie stworzyli de facto fundament naszej współczesnej cywilizacji z wszystkimi jej plusami i minusami, ponadto antyczni Grecy, Kartagińczycy i Rzymianie byli świetnymi żeglarzami oraz bardzo skutecznymi wojownikami.

Inna fala uchodźców z Atlantydy, udała się w bardziej surowy klimatycznie region Europy północnej i przez następne kilka tysięcy lat nic o nich nie słychać, lecz około 8 – 9 wieku, najlepsi żeglarze w historii, a jeszcze lepsi wojownicy Wikingowie wypływają  w morza i oceany i podbijają ówczesną Europę zachodnią a nawet docierają do Ameryki północnej. Bezprecedensowy jest jednak podbój całego świata przez Portugalskich oraz Hiszpańskich żeglarzy w 15 i 16 wieku, ale karawele oraz galeony daleko by nie zapłynęły, gdyby na ich pokładach nie było Baskijskich nawigatorów.

 

 

 

Podziemne katedry

Teoria o gigantycznych krzemowych drzewach poruszyła moją wyobraźnię do tego stopnia, że zacząłem się zastanawiać co istnieje pod skorupą ziemską i skonstruowałem własną hipotezę, która jest jeszcze bardziej radykalna i śmiała w swoich założeniach odnośnie wyglądu ziemi niż oryginalna, bowiem doszedłem do wniosku, że krzemowe drzewa giganty po osiągnięciu pewnego rozmiaru tworzą zamknięty świat a mechanizm jego powstawania jest relatywnie prosty.

Za przykład jak powstaje krzemowy ekosystem, posłuży mi niniejsze zdjęcie drzew w tropikalnej dżungli, ale miejmy na uwadze kluczowy fakt a mianowicie, korony tradycyjnych drzew nigdy się nie zrosną, natomiast drzewa oparte na krzemie są do tego zdolne i po zetknięciu swoich koron, stworzą jednolite i twarde jak skała sklepienie.

kF06WfN

Lecz zanim dojdzie do trwałego zrośnięcia koron krzemowych drzew, przerwy pomiędzy koronami są w kontakcie i ścierają się ze sobą i do złudzenia swoimi kształtami przypominają tzw. płyty kontynentalne na których złączach, dochodzi do erupcji wulkanicznych oraz wstrząsów sejsmicznych. Bardzo pomocna była również poniższa ilustracja, która przedstawia tradycyjne płyty tektoniczne i uwzględniając istnienie pod ziemią krzemowych drzew, doszedłem do wniosku, że płyty tektoniczne nie pływają na magmie jak twierdzi oficjalna nauka, lecz są w rzeczywistości koronami krzemowych drzew.

tectonic-plates-map-world

Ponieważ podziemne drzewa krzemowe rosną, to powiększające się korony drzew ocierają o sąsiednie, co powoduje wzrost temperatury i naturalnie wybuchy wulkanów oraz trzęsienia ziemi, ale z czasem dojdzie do trwałego zespolenia dwóch lub większej ilości koron drzew i wówczas wszelka aktywność sejsmiczna oraz wulkaniczna w danym regionie zanika.

Wulkany przykuły moją uwagę z tego powodu, że wszystkie aktywne znajdują się wyłącznie na obrzeżach płyt kontynentalnych, natomiast wygasłe można spotkać w każdym punkcie  ziemi nawet w Polsce w Sudetach, tak więc po rozmieszczeniu nieczynnych jak i aktywnych wulkanów, można z dużą precyzją określić obszar koron podziemnych krzemowych drzew.

W związku z tym, jestem teraz w stanie wyjaśnić mechanizm powstawania erupcji wulkanicznych i wstrząsów sejsmicznych oraz tsunami a nawet można te zjawiska przewidzieć, ponadto pochodzenie ropy naftowej jest zgoła inne i właściwie wszystko, włącznie z historią człowieka w świetle istnienia krzemowych drzew, nabiera wówczas nowego i wprost fantastycznego wymiaru, ale w tym felietonie zajmę się płytami kontynentalnymi czyli koronami krzemowych drzew, oraz nadmienię kilka uwag odnośnie światów wewnętrznych.

Dodam jeszcze, że tajemnicze dotąd zjawiska identyfikowane z UFO są ściśle powiązane z istnieniem pod naszymi stopami olbrzymiego świata wewnętrznego, ale też powstawianie idealnie okrągłych dziur w ziemi lub dziwne odgłosy nie znanego pochodzenia oraz anomalie związane z nagłym załamaniem pogody i wzrostem temperatury bądź radykalnym schłodzeniem klimatu są spowodowane ciągłym wzrostem podziemnych krzemowych drzew, bo w dosłownym tego słowa znaczeniu, ziemia żyje i oddycha i wobec tego rośnie.

W wyjaśnieniu tej niebywale trudnej do opisania kwestii, posłużę się bardzo prostymi rysunkami i rezultaty tego odkrycia są niewiarygodne, bowiem jeżeli żyjemy de facto na powierzchni krzemowych drzew w ich koronach, to wówczas jak wynika z rysunków, poniżej koron drzew musi znajdować się dosłownie inny świat i można odnieść wrażenie, że mity oraz legendy mówiące o wewnętrznej ziemi są prawdziwe i teoria tzw. pustej ziemi również nabiera sensu. Aczkolwiek teoria pustej ziemi uwzględnia otwory biegunowe, które prowadzą do wnętrza, natomiast moja hipoteza ten aspekt całkowicie wyklucza.

Bez tytułuBez tytułu 2 - Kopia

Tak mniej więcej w ogólnym zarysie wygląda koncept wewnętrznej ziemi w oparciu o ideę krzemowych drzew. Oczywiście rysunki są skrajnie prymitywne i nie do skali, ale chciałem w najprostszy możliwy sposób przedstawić moją teorię, która jest we wstępnym stadium rozwoju i na wiele pytań nie znam jeszcze odpowiedzi. Na marginesie dodam, że określenie drzewa krzemowe nie jest moim zdaniem precyzyjne, bowiem niektóre formy kształtem do złudzenia przypominają grzyby i sądzę, że kolosalne grzyby egzystowały obok krzemowych drzew żyjąc z nimi we wzajemnej symbiozie, jak to ma miejsce w lesie na powierzchni ziemi, aczkolwiek nasze drzewa i grzyby są dosłownie mikroskopijnych rozmiarów w zestawieniu z podziemnymi gigantami.

Na powierzchni ziemi, w cieniu coraz większych krzemowych drzew powoli rodziły się istoty których budulcem był także krzem, aczkolwiek formy życia węglowe w tym ludzie obok nich istniały, niemniej ustępowały miejsca tym pierwszym doskonalszym, ale zanim krzemowe drzewa osiągnęły optymalne rozmiary, które by im pozwoliły stworzyć zamknięty ekosystem ten przysłowiowy raj, doszło do ich zagłady i już tylko prymitywne życie węglowe w tych warunkach mogło egzystować.

Nasz świat powstał zatem po unicestwieniu krzemowych drzew i wówczas narodziło się życie oparte na węglu, w tym rasa ludzka i niezbędna do życia woda oraz tlen są produktami ubocznymi wegetacji roślin. W świecie wewnętrznym panują więc inne zasady życia i opierają się one na krzemie, nie ma w nim wody ani tlenu, przez co formy życia jakie w nim się wykształciły, są dosłownie dla nas niepojętne i sądzę, że dysponują prawie Boską inteligencją.

W porównaniu ze światem wewnętrznym, nasza ziemia niczym szczególnie pięknym się nie charakteryzuje a zwłaszcza ludzie, bowiem na płaszczyźnie duchowej jesteśmy prymitywami, niemniej nasze zachłanne i materialistyczne mózgi skonstruowały bardzo niebezpieczne technologie, które już niebawem mogą stworzyć śmiertelne niebezpieczeństwo światu wewnętrznemu. Aczkolwiek, pewna instytucja religijna pod adresem której nie szczędziłem słów krytyki, bardzo sprytnym i przebiegłym sposobem skutecznie odwróciła uwagę zachłannych ludzi od skarbów wewnętrznej ziemi i skierowała ich zmysły w niebo.

Ale na tym nie koniec zaskakujących odkryć, bowiem krzemowe drzewa wewnątrz ziemi ciągle rosną i korony czyli płyty kontynentalne stale się powiększają a to oznacza, że ziemia zwiększa swą średnicę i tym samym wzrasta jej grawitacja, co wyjaśnia istnienie w zamierzchłych czasach dinozaurów, które w mniejszej ziemskiej grawitacji mogły osiągać olbrzymie rozmiary. Ten istotny fakt potwierdzają przypuszczenia niektórych paleontologów, którzy twierdzą, że w grawitacji współczesnej ziemi dinozaury nie mogły by istnieć, bowiem nie udźwignęły by swojego ciężaru.

Niekiedy gałęzie krzemowych drzew ulegają pęknięciu, jak to się często dzieje z naszymi drzewami a wówczas na powierzchni ziemi dochodzi do katastrofalnych zmian, które mogą objąć całe kontynenty i sądzę, że znikniecie Atlantydy w wodach Atlantyku oraz Lemurii na Pacyfiku były spowodowane obłamaniem się większej liczby gałęzi krzemowych drzew.

Jak wytłumaczyć sporadyczne pękanie konarów podziemnych drzew, które są tak kolosalne, ze trudno to sobie wyobrazić i przecież ich struktura chemiczna bazuje na twardym krzemie przez co muszą być bardzo wytrzymałe ?

Przypuszczam, że katastrofalne pękanie konarów było spowodowane zbliżeniem się do ziemi jakiegoś ciała niebieskiego tj. planety, komety lub asteroida, co wywołało zakłócenia w ziemskiej grawitacji i wówczas stabilności krzemowych drzew została niebezpiecznie naruszona. Potop opisywany w biblii oraz w innych przekazach religijnych i mitologiach mógł być zatem rezultatem pęknięcia większej ilości konarów podziemnych drzew.

Na razie to wszystko z moich domysłów, lecz aby całkowicie rozwikłać tajemnicę muszę poświęcić więcej czasu temu zagadnieniu i na koniec przedstawię kilka kluczowych zdjęć, dzięki którym doznałem totalnego oświecenia w kontekście wewnętrznej ziemi. Poniższe zdjęcia są bardzo istotne a zwłaszcza pierwsze, bowiem pochodzi z Watykanu i niniejszy monument jest bardzo zbliżony do mojego rysunku wewnętrznej ziemi, ale nie był on źródłem mojej inspiracji, niemniej w chrześcijaństwie istnieje mnóstwo motywów architektonicznych, które świadczą o tym, że religia chrześcijańska jest w posiadaniu wiedzy o wewnętrznej ziemi i oprócz tak oczywistego monumentu, w chrześcijaństwie znajdziemy inne bardziej wymowne detale i każdy z nas dosłownie cały czas miał je przed oczami.

Wskazówka pierwsza:  „Kula w kuli” z muzeum Watykańskiego.

sphere-within-sphere-pomodoro-4%255B6%255D

Monument „Kula w kuli” znajduje się na terenie muzeum Watykańskiego i podobne kopie są rozmieszczone w innych miastach na całym świecie i można odnieść wrażenie, że Watykan podąża z duchem czasu i jak każde inne muzeum prezentuje publice nowoczesną sztukę. Niemniej, jeżeli weźmiemy pod uwagę podstawową doktrynę chrześcijańską mówiącą o tym, że pod ziemią znajduje się piekło, natomiast według mojej hipotezy na odwrót, że pod ziemią istnieje raj, to wówczas ustawienie monumentu w Watykanie, nie było przypadkowe, lecz celowe i być może, Watykan tym bardzo skromnym sposobem, stara się przekazać ludziom prawdę o ziemi.

Koncept piekła pod ziemią nie tylko w chrześcijaństwie jest żelazną regułą i większość religii jest podobnego zdania, zaś współczesna nauka wykreowała bardzo zbliżoną teorię i przedstawia wnętrze ziemi jako rozgrzany do czerwoności zbiornik magmy i ognia. Wobec tego, teoria o krzemowym świecie wewnętrznym dla 99 % ludzi jest kompletnym absurdem, aczkolwiek Watykan i chrześcijaństwo posiada ogromny wpływ opiniotwórczy także w kwestiach naukowych i przypuszczam, że pewien segment hierarchii katolickiej, postawił monument „Kula w kuli” w Watykanie, aby zmienić ten stan rzeczy i stopniowo uświadomić ludzi co do prawdziwego wyglądu ziemi.

Przekaz monumentu jest oczywisty, ale kościół już 800 lat temu w jeszcze piękniejszy i oczywistszy sposób przedstawił ludziom prawdę o ziemi i choć jestem bardzo krytyczny w stosunku do katolicyzmu i generalnie do chrześcijaństwa, to w tym przypadku sądzę, że kościół i jego najwyższa hierarchia działa bardzo rozsądnie i według metodycznego planu naprawy świata i więcej nie jest w stanie zrobić, bowiem wyjawienie prawdy o ziemi wiązało by się z katastrofalnym naruszeniem realiów naszego ziemskiego życia a przede wszystkim świat wewnętrzny uległ by wówczas zagładzie.

Moim zdaniem kościół strzeże wejścia do świętego świata wewnętrznego przed chciwymi i egoistycznym ludźmi, bo musimy mieć na uwadze naszą wrodzoną zachłanność i fakt, że świat wewnętrzny obfituje nie tylko w szlachetne kamienie i metale, lecz także w inne cuda w związku z czym, perspektywa bogactwa oprócz pazerności jest w stanie obudzić w ludziach także niebywałe zdolności inżynieryjne i wówczas, ludzki wirus odkrył by wejście do świata wewnętrznego i by go zniszczył jak zniszczył ziemię na powierzchni. W każdym bądź razie religia chrześcijańska spełnia rolę sita, które oddziela plewy od ziarna.

Tybetańscy mnisi Buddyjscy również strzegą wejścia do wewnętrznej ziemi, które znajduje się gdzieś w Himalajach. Przypuszczam, że wejścia lub portale do świata wewnętrznego znajdują się w miejscach gdzie stoją obecnie ważniejsze budynki sakralne np. Watykan, Jasna Góra w Częstochowie, katedra Notre Dam w Paryżu, katedra Chartres itp., a także miejsca cudów np. Lourdes prowadzą bezpośrednio do krzemowego świata i żeby ten fakt przed nami ukryć, co jest zrozumiale katolicyzm ustanowił te miejsc świętymi.

Obecnie te miejsca są identyfikowane z kultem chrześcijańskim, który dla wielu z nas wydaje się infantylny wręcz głupi, ale taki jest cel i kościół działa w dobrej wierze, bowiem tym sposobem kościół testuje ludzi czy są gotowi przyjąć prawdę, lecz jak widzimy ludzie są coraz bardziej bezmyślni i jeżeli oni traktują swoja ziemię jak śmietnik, to co zrobili by światu wewnętrznemu ? Ale tylko bardzo mała część kleru katolickiego jest wtajemniczona w związku z tym, ogromna większość kleru wykorzystuje tą instytucję finansowo, lecz to również ma swoje plusy, bowiem ten aspekt kleru skupia ludzką uwagę na tym co kocha najbardziej, na pieniądzu i delikatny świat wewnętrzny jest póki co bezpieczny.

Każde miejsce na ziemi w którym dochodzi do jakiś bardzo niewyjaśnionych fenomenów i mogło by ludziom sugerować istnienie wewnętrznego świata, jest zatem przez kościół uznawane za miejsce objawienia np. Maryi. Jestem też zdania, że bardzo mały segment naukowców również świadomie powiela tradycyjne dogmaty o ziemi jako planety złożonej z magmy i oczywiście propagują nam perspektywy dalekich planet z klimatem zbliżonym do ziemskiego, aby ateistów zbić z tropu odnośnie wewnętrznej ziemi. Tak więc, katolicyzm działa na płaszczyźnie duchowej, zaś naukowcy na ateistycznej i urok raju w niebie dla przeciętnych wierzących stanowi ich sens życia, natomiast ateiści również patrzą w niebo, lecz przez pryzmat materialistyczny.

Monument „Kula w kuli” i wiele innych detali architektonicznych świątyń chrześcijańskich oraz niektóre dogmaty religijne, są więc bardzo subtelnymi wskazówkami dla bardzo małej garstki mądrych ludzi, którzy dorośli umysłowo do poznania prawdy i posiadacz tej świętej wiedzy jest wtedy gotowy przejść na stronę dobra czyli do wnętrza ziemi. Ale ten misterny i bardzo mądry plan jest już prowadzony od setek lat i okruchy prawdy odnośnie ziemi kościół sporadycznie ludziom przedstawia.

Wskazówka druga:  Sklepienia i kolumny w katedrach gotyckich.

Lincolns_Inn_Vaulted_Ceiling_1_(4875999395)330B24AB7B854BFA947C274E04EA0461

Wszyscy ludzie posiadają pamięć genetyczną o podziemnym świecie krzemowych drzew i niektórzy wydobyli ją na światło dzienne, tworząc przepiękne dzieła architektoniczne i kolumny oraz sklepienia w katedrach gotyckich są tego najznakomitszym przykładem. Pamięć genetyczną w kontekście świata wewnętrznego przelał na papier sławny pisarz Juliusz Verne w książce pt. „Wyprawa do wnętrza ziemi”, w której wspomniał o gigantycznych grzybach ( muchomorach ) rosnących w centrum ziemi. Budowniczym gotyckich kościołów i Juliuszowi Verne lub innym wielkim artystom umysłowo do pięt nie dorastam, niemniej moja pamięć genetyczna odnośnie świata wewnętrznego objawiała się miłością do kryształów oraz minerałów i jaskinie zawsze wzbudzały we mnie ogromną fascynację.

14b1562e839fbbadc1c4fa98a6c9e523img_1319

Ale przejdę do faktów w kontekście podobieństw elementów architektonicznych katedr gotyckich z domniemanymi krzemowymi drzewami i jak możemy dostrzec ze zdjęć, kolumny oraz sklepienia do złudzenia przypominają mój koncept świata wewnętrznego, który jak wspomniałem został stworzony zrośnięciem się koron krzemowych drzew. Budowniczowie katedr mimowolnie lub świadomie ukazali go naszym oczom, aczkolwiek interpretacja tak bardzo osobliwych detali, leży już w gestii obserwatora i wnioski do jakich doszedłem są subiektywne.

arbol-sangre-dragon-dracaena-cinnabari-socotraPonadto, w liturgii katolickiej mamy wiele wzmianek odnośnie drzewa życia, lecz w sensie ofiary jaką złożył Jezus umierając na krzyżu, niemniej jest to bardzo subtelne nawiązanie do prawdziwego drzewa życia w centrum ziemi. Ostatnie zdjęcie przedstawia drzewa rosnące na wyspie Socotra niedaleko Jemenu i swoim kształtem wiele nie odbiegają od kolumn oraz sklepień gotyckich.

Reasumując, sama wiedza o istnieniu świata wewnętrznego nie jest przepustką do szczęścia i wiecznego życia, bowiem wraz z wiedzą muszą iść czyny i to jest najtrudniejszy proces ku drodze do wnętrza ziemi, a wymaga on od człowieka złożenia ofiary w formie kompletnego odcięcia się od współczesnej cywilizacji. W następnym felietonie zajmę się portalami prowadzącymi do wnętrza ziemi i gdzie one mogą się znajdować oraz więcej spekulacji odnośnie samego drzewa życia w centrum ziemi.

 

Prawdziwy las

Wszyscy zainteresowani ciekawymi oraz niekonwencjonalnymi hipotezami na temat historii ziemi, muszą koniecznie obejrzeć poniższy film i żeby nie zdradzać zbyt wiele, powiem tylko tyle, że mowa jest o drzewach jakie ponoć rosły na ziemi stosunkowo niedawno, zaledwie 200 lat temu i dorastały one do niewyobrażalnie gigantycznych rozmiarów. Majestatyczne sekwoje z Kalifornii w porównaniu z hipotetycznymi drzewami kolosami są dosłownie wielkości zapałek.

Autor filmu sugeruje, że pozostałościami po owych olbrzymich drzewach są wszystkie góry na świecie. Teoria bardzo nieprawdopodobna i chyba najbardziej fantastyczna z jaką się spotkałem, ale gdy spojrzymy na znajdującą się w USA formację skalną tzw. Devils Tower ( Wieża Diabła ), to można odnieść wrażenie, że jej kształt do złudzenia przypomina pień drzewa i podobne struktury znajdziemy w każdym zakątku ziemi.

DETOfromhighUSGS

Pod wodą również znajdują się analogiczne formacje i na zdjęciu po prawej widzimy wysokie na 1700 metrów wzniesienie znajdujące się u wybrzeży Szkocji. Na płaskie wzgórze tego typu mówi się Mesa od hiszpańskiego słowa stół i jedna z najsłynniejszych Gór Stołowych znajduje się w Afryce południowej, aczkolwiek w Polsce również mamy pasmo Gór Stołowych w Sudetach i niedaleko, po stronie Czeskiej natkniemy się na ogromne filary skalne nazywane potocznie Skalnym lasem. Więcej informacji na temat podwodnej formacji u zachodnich wybrzeży Szkocji w poniższym linku.

http://www.bbc.com/news/science-environment-36806038

Pasma górskie są zatem pniami antycznych drzew, niektóre mają płaskie powierzchnie jak Devils Tower, zaś większość szczytów jest postrzępiona i pomyślmy o górach w sensie ich wartości duchowych, bowiem Himalaje, ale też większość gór na świecie zawsze były miejscami świętymi, co wskazuje na to, że zanim olbrzymie drzewa zamieniły się w litą skałę, posiadały inteligencję i ponadto były domem żywych istot a pamięć o tym zdarzeniu przetrwała do czasów współczesnych, aczkolwiek w bardzo zniekształconej formie. W związku z tym, wszystkie szczyty na świecie, nawet nasza skromna Ślęża, lub Łysa góra są owiane tajemnicą, ponadto są miejscami o wielkiej i ponadczasowej wartość kultowej.

Co prawda Polskie góry w porównaniu z Alpami, Himalajami lub Andami są niezbyt okazałe, to jednak one posiadają tą samą mistyczną moc, ale proszę zwrócić uwagę na bardzo intrygujący fakt z nimi związany, bowiem większość znaczących szczytów i wzniesień w tym kraju jest zwieńczona jak nie krzyżem ( Giewont, Łysa Góra ) to kapliczką ( Ślęża ) bądź katedrą ( Jasna Góra ) lub nadano wzgórzu nazwę np. Góry świętej Anny a to oznacza nic innego, jak próbę ukrycia przez religię chrześcijańską jakiejś wielkiej tajemnicy przed nami.

Główna kwestia filmu odnośnie drzew mówi o tym, że struktura chemiczna tych gigantów nie bazowała na węglu, lecz na krzemie przez co drzewa osiągały kolosalne rozmiary, zaś po zagładzie relatywnie szybko zamieniły się w skałę.  W związku z tym, autor filmu zwraca szczególną uwagę na heksagonalne filary Devils Tower i podobne struktury znajdujące się u wybrzeży Irlandii oraz w Argentynie, a jak wiemy z biologii, włókna roślin w przekroju poprzecznym w powiększeniu mikroskopijnym są heksagonalne, aczkolwiek formacje z Devils Tower są kolosalnych rozmiarów. Oficjalna nauka twierdzi, że te kształty są dziełem erupcji lawy z wulkanów, ale czy lawa zastyga w tak uporządkowany, wręcz matematyczny sposób ? Tylko żywe istoty tworzą heksagonalne kształty i oprócz roślin robią też tak nasze pospolite pszczoły w ulach.

Zagadnienie związane ze składem chemicznym drzew gigantów jest bardzo istotne, bowiem piękne kryształy górskie ( kwarc ) są złożone z więzów krzemowych, przez co kwarc jest drugim po diamencie najtwardszym minerałem. W związku z tym, krzemowe drzewa pod żadnym względem nie przypominały współczesnych elastycznych i relatywnie delikatnych drzew, lecz były twardymi jak kwarc potężnymi roślinami i de facto kryształami.

Miłości ludzi do kamieni szlachetnych nie jest więc podyktowana estetyką bądź piękną refrakcją światła, lecz naszą pamięcią genetyczną o dawnym świecie, ale to już moja osobista spekulacja, niemniej otwiera się przed nami, wprost bajeczny obraz dawnej ziemi, który stawia pod znakiem zapytania dosłownie całą współczesną naukę i w dużym stopniu religie, choć warto poświęcić im więcej uwagi, bo niektóre wierzenia są jednak cennym źródłem informacji a zwłaszcza opisy biblijne.

Z materiału filmowego możemy się dowiedzieć następną niewiarygodną hipotezę a mianowicie, że do zagłady olbrzymich drzew przyczyniła się pozaziemska cywilizacja, która gigantyczne drzewa za pomocą jakiejś technologii wycięła a następnie pobierała z nich cenne surowce i to co obecnie pozostało z niegdyś cudownej ziemi jest w dosłownym tego słowa znaczeniu kamieniołomem.

Wspomniane na początku płaskie wzgórza zwane górami stołowymi ( Mesy ), są ściętymi pniami gigantycznych drzew, natomiast postrzępione szczyty górskie typu Alpejskiego lub Himalajskiego są zakończeniami drzew, które zostały złamane w wyniku eksplozji nuklearnych do których jak mówi autor doszło w 1816 roku.

W dalszej części filmu autor postuluje, że wulkany są gigantycznymi hałdami toksycznych odpadów pozostałych po eksploatacji i sporadycznie eksplodują lub dymią i jeżeli ktoś ma kłopot ze zrozumieniem narracji, to zapraszam do rzucenia okiem do niniejszego streszczenia, gdzie przy pomocy zdjęć kluczowe aspekty filmu są chronologicznie wyjaśnione.

http://rosettedelacroix.com/?p=2599

Oczywiście w kontekście kolosalnych drzew od razu na myśl przychodzi film „Avatar”, lecz w prawie każdej mitologii znajdziemy wątek drzewa życia i na przykład w wierzeniach Germańskich mowa jest o drzewie świata Yggdrasil , zaś świętym drzewem Słowian był majestatyczny Dąb. Węgrzy mają legendę o drzewie sięgającego nieba i wśród mieszkańców Syberii istnieje podobny przekaz i generalnie u wszystkich antycznych ludzi świata drzewa symbolizowały życie i bezpieczeństwo. Ponadto na fladze Libanu jest ogromny Cedr o którym są wzmianki w nowym oraz starym testamencie i naturalnie w biblii mamy koncept rajskiego ogrodu i drzewo jest tam postacią pierwszoplanową.

Jeżeli więc na ziemi rosły kiedyś kolosalne drzewa, które według autora filmu osiągały nawet 60 kilometrów wysokości, to prawda jest dosłownie dziwniejsza niż fikcja, bowiem w Kostaryce i na Syberii znajdują się skalne kule rożnej średnicy, począwszy od malutkich rzędu kilku centymetrów a skończywszy na kilkumetrowych olbrzymach i po uruchomieniu mojej wyobraźni doszedłem do bardzo śmiałego wniosku, że kule są skamieniałymi nasionami owoców potężnych drzew.

Na bardzo popularnym Amerykańskim forum konspiracyjnym „Godlike Production”, skąd pochodzi film nawiązała się interesująca dyskusja odnośnie tematu gigantycznych drzew i niektórzy są przekonani, że równie potężny musiał być ich układ korzenny, który z biegiem czasu zamienił się w labirynt jaskiń i słynna kryształowa jaskinia w Naica w Meksyku, jest reliktem po ledwie jednym korzeniu. Poniżej link do dyskusji na Godlike Production.

http://www.godlikeproductions.com/forum1/message3255692/pg1

Przy okazji w poniższym linku chciałbym zaprezentować niesamowite zdjęcia z jaskini znajdującej się w Wietnamie i choć nie jest tak spektakularna jak kryształowa jaskinia w Meksyku, to jednak jej ogrom zapiera dech w piersiach i zachodzi pytanie co jeszcze ziemia kryje w swoim wnętrzu ?.

son-doong-cave-26

http://www.filmsforaction.org/articles/real-underground-kingdom-that-has-existed-for-millions-of-years-went-unnoticed-until-recently/

Z góry przepraszam, że film jest w języku angielskim i na domiar złego, autor zdaje się jest pochodzenia rosyjskiego i jego akcent sprawia spore trudności ze zrozumieniem, ale forum Godlike Production, niestety również po angielsku jest bardzo dobrym źródłem ciekawych informacji i wówczas ze spokojem można poczytać co ludzie z całego świata sądzą na temat gigantycznych silikonowych drzew.

Teorie i hipotezy zawarte w filmie mogą być czystą fantastyką, lecz cechują się bardzo oryginalnym podejściem do historii ziemi i warto spojrzeć na świat przez pryzmat niekonwencjonalnych teorii, bowiem oficjalna nauka tj. geologia, biologia i astronomia w większości kłamie i paradoksalnie w tekstach religijnych znajdziemy więcej prawdy.

Chciałbym zwrócić jeszcze uwagę na zakończenie filmu, ponieważ niesie ze sobą bardzo optymistyczny przekaz, który jest prawdziwy i poniekąd zbieżny z moim głównym postulatem odnośnie człowieka a mianowicie, jesteśmy Bogami, aczkolwiek upadłymi i szansa na renesans człowieka jest wciąż możliwa, ale żeby to osiągnąć musimy szeroko otworzyć oczy i rozumy. Pozdrawiam.

 

 

 

Zapuść anteny

Może ta historia wyda się niektórym trywialna, ale moim zdaniem wymownie ilustruje jak bardzo ludzie są zażydzeni w sensie finansowym i jak bardzo mężczyźni stracili swoją tożsamość, co jest również rezultatem zażydzenia obyczajowego i żydzi de facto zwyciężyli, bowiem trzymają twardo za jaja, rozumy i kieszeń większość białych mężczyzn. Zanim pojąłem o co w tym wszystkim chodzi, to nie przywiązywałem do tego incydentu większej uwagi, a nawet byłem przekonany, że mam do czynienia z osobą o wybitnej inteligencji. Nie rozumiałem wielu oczywistych spraw, ponieważ jak większość białych mężczyzn, byłem całkowicie zdominowany przez kobiety i na wszystkie aspekty życia spoglądałem z płytkiej, emocjonalnej, egoistycznej, bezmyślnej kobiecej perspektywy i dopiero relatywnie niedawno mój mózg zaczął funkcjonować prawidłowo, po męsku.

Stało się tak za sprawą mojego kompletnego odejścia od katolicyzmu i zniewieściałej religii chrześcijańskiej, ponadto ograniczyłem oglądanie telewizji do minimum i najważniejszy aspekt powrotu do zdrowego myślenia, unikam kontaktu z kobietami, zaś od paru lat stronię nawet od rozmów z mężczyznami, bowiem większość z nich jest już całkowicie sfeminizowana i pierdolą jeszcze gorsze farmazony niż kobiety.

Z religiami, telewizją oraz z ludźmi dałem sobie zatem spokój i jest już znacznie lepiej z moim procesem myślenia przez co, łączenie faktów w logiczną całość jest łatwiejsze, ale żeby osiągnąć absolutną wolność umysłową i mądrość, musiałbym wyeliminować ostatni i najgroźniejszy element zła – pieniądz, lecz za życia jest to raczej niemożliwe w związku z tym, jestem uziemiony w finansowej rzeczywistości i tylko śmierć mnie od niej uwolni.

Mój bardzo dobry znajomy kilkanaście lat temu zapuścił brodę i byłem przekonany, że w ten sposób powraca do prawdziwej męskości i faktycznie z brodą znacznie lepiej się prezentował, zresztą każdy mężczyzną z zarostem budzi podziw i szacunek, a jeszcze lepiej mężczyzna wygląda z brodą i długimi włosami. Na marginesie dodam, że byłem wówczas pozbawionym wszelkiego zarostu, krótkowłosym sfeminizowanym lalusiem i prawie pedałem. Niestety jedynym impulsem do zapuszczenia brody przez tego człowieka, była oszczędność pieniędzy na maszynki oraz piankę do golenia, a gdy podliczał zaoszczędzone pieniądze, to w oczach zabłysła mu ta przysłowiowa iskra żydowskiej chciwości.

Początkowo byłem pod wielkim wrażeniem jego zmysłu finansowego, bowiem żyjemy w czasach gdy każdy grosz się liczy i nawet sam kupiłem maszynkę do strzyżenia włosów aby zaoszczędzić na fryzjerze, ale po wielu latach obserwacji natury ludzkiej i refleksji nad życiem doszedłem do smutnego wniosku, że ten człowiek co prawda wygląda wreszcie jak mężczyzna, lecz jego umysł jest zatruty żydowskim konceptem pieniądza i wówczas powstają tego typu i jeszcze gorsze skrajności. Dobre rzeczy nigdy nie idą w parze wobec tego, gdy ludzie zrobią krok w dobrym kierunku, to następny zrobią w tył i drepczą w miejscu.

1spartan-hoplite-pilos-helmetBroda oraz długie włosy są zewnętrznym atrybutem prawdziwego mężczyzny i od setek tysięcy lat, królowie, władcy i generalnie szlachta oraz mędrcy nosili długie włosy i brody, natomiast krótko ostrzyżeni byli niewolnicy oraz plebs. Niuanse historii co prawda czasem zmieniały modę w kontekście zarostu i włosów, ale gdy spojrzymy na antyczną Grecję, to każdy jeden wielki myśliciel, filozof, artysta, uczony lub bohater wojenny miał długie włosy oraz brodę a zwłaszcza, najlepsi wojownicy w historii świata, Spartanie szczycili się długimi włosami. Oczywiście wielu mężczyzn traci włosy procesem naturalnym i kompletnie łysieje ale kiedyś dla rekompensaty, zapuszczali jeszcze dłuższe brody, natomiast obecnie pełni kompleksów łysiejący mężczyźni golą głowę, twarz i sądzą, że łysa pała świadczy o wysokim poziomie testosteronu, gdy tymczasem wyglądają jak niemowlaki.

Ale to nie koniec paranoi, ponieważ wśród metro seksualnych, delikatnych lalusiów panuje trend, na depilację włosów z klatek piersiowych, a przecież włosy na klacie wskazują na wysoki poziom testosteronu i każdy mężczyzna powinien być z tego powodu dumny, ponadto kobiety owłosionych mężczyzn bardzo lubią. Chory fenomen usuwania włosów z klatki piersiowej oraz z intymnych części ciała, został wylansowany w filmach pornograficznych i jak nie trudno się domyślić, pornografia znajduje się również pod kontrolą żydowszczyzny. Pornografia jest zatem bardzo skutecznym narzędziem likwidacji męskości oraz kobiecości w białych narodach i generalnie wbija ludziom do głów, że zaspokojenie żądzy seksu jest najważniejszym celem życia.

Późniejsi bardzo skuteczni wojownicy ale jeszcze lepsi żeglarze Wikingowie, również zapuszczali długie włosy oraz brody i Mongołowie, twórcy największego imperium robili podobnie. Pochodzący z subkontynentu Indyjskiego Sikhowie, błędnie identyfikowani z muzułmanami z racji ich tradycyjnych turbanów na głowach, nigdy nie ścinają włosów i zarostu i ten zwyczaj przez każdego Sikha do czasów współczesnych jest wręcz religijnie przestrzegany. Ścinanie włosów i zarostu jest u Sikhów grzechem.  Warto nadmienić, że najlepszymi żołnierzami w Indiach są Sikhowie i stanowią elitę wojskową tego kraju ponadto, większość Sikhów preferuje dietę wegetariańską a ich potrawy są wyśmienite.

Podobnych przykładów jest mnóstwo i na koniec wspomnę, że długimi włosami oraz bujnym zarostem charakteryzowali się przodkowie Francuzów, waleczni Galowie i z pewnością nasi Słowiańscy również. Był bym zapomniał o Indianach północnoamerykańskich, ale do nich wrócę później, ponieważ w kontekście długich włosów, wiąże się z nimi bardzo ciekawa historia, która wymaga szczegółowego wyjaśnienia.

e8v3rzqmsuovDługie włosy i zarost od zarania dziejów wskazywały na mężczyznę wolnego, inteligentnego, odważnego i zwyczaj noszenia długich włosów przetrwał w szczątkowej, aczkolwiek w bardzo zniekształconej formie do lat 70 – tych ubiegłego wieku, gdy w USA powstał ruch długowłosych buntowników – hipisów. Hipisów z antycznymi władcami, wojownikami lub mędrcami łączyły już tylko długie włosy i nie posiadali żadnej mądrości, inteligencji oraz odwagi, bowiem w środowisku hipisowskim liczył się jedynie seks, narkotyki i ogłupiająca muzyka rockowa, niemniej jednak pacyfistyczne przekonania hipisów były godne pochwały.

Tyle z historii i choć panuje ostatnimi laty moda na noszenie brody, lecz z pewnością za kilka lat zniknie i przyjdzie jakiś nowy trend, aczkolwiek przypuszczam, że plebs będzie jeszcze więcej się tatuował, zaś włosy z głów będą skrupulatnie golone na łysą pałę. Dawno temu niewolnicy byli zatem pod przymusem strzyżeni i goleni, ponadto każdemu wypalano na ramieniu przynależność do właściciela, zaś współcześni niewolnicy z własnej woli robią poniekąd to samo z tą małą różnicą, że zamiast wypalania numeru, swoje ciało pokrywają coraz większą ilością tatuaży. Wobec tego, po tatuażach oraz krótkich włosach można obecnie zidentyfikować człowieka mniej inteligentnego, pochodzącego z niższych warstw społecznych, przeważnie przestępcę lub takiego, który wkrótce na tą ścieżkę wkroczy i posiedzi jakiś okres czasu w więzieniu, natomiast tatuaże u kobiet wskazują na prostytutkę lub na kompletną patologię.

Pokrywanie ciała tatuażami wbrew utartej, filmowej propagandzie, nie było u naszych przodków powszechnym zjawiskiem, a jeżeli już ktoś wykonywał tatuaż, to wyłącznie żeby upamiętnić pokonanie oceanu lub uczcić wygranie znaczącej bitwy. Dlatego też kładę nacisk na wyłączenie telewizora i nie sugerowanie się żydowskimi bzdurami filmowymi np. serialem „Wikingowie”, w którym prawie wszyscy bohaterowie są groteskowo wytatuowani.

Niektórzy twierdzą, że długie włosy pozwalają mężczyźnie osiągnąć wyższy pułap myślenia i uważają, że długie włosy są tymi przysłowiowymi antenami, które odbierają z otaczającego nas środowiska jakąś tajemniczą energię i przekazują ją do mózgu, a jak wiemy z techniki im wyższa (dłuższa) antena radiowa, tym lepszy odbiór oraz nadawanie sygnałów i faktycznie, owa teoria ma potwierdzenie w praktyce, bowiem długowłosi i brodaci antyczni Greccy myśliciele, stworzyli swoimi genialnymi mózgami podwaliny całej współczesnej cywilizacji.

Na poparcie tego argumentu, przybliżę intrygujące zdarzenie z okresu wojny w Wietnamie.

Armia USA podczas działań wojennych w dżunglach Wietnamskich, musiała prowadzić de facto wojnę partyzancką z żołnierzami komunistycznymi, ale partyzanci północnego Wietnamu tak doskonale potrafili się kamuflować i zacierać ślady w dżungli, że nie sposób było ich wytropić. W związku z tym, ktoś w armii USA zasugerował, żeby do tego celu zwerbować Amerykanów pochodzenia indiańskiego, bodajże pochodzących z plemienia Apaczów, a jak wiemy Indianie są doskonałym tropicielami i potrafią po najmniejszym śladzie trafić do celu lub upolować zdobycz i wszyscy Indianie mieli oczywiście długie włosy. Stworzono więc korpus Indian i przetestowano ich umiejętności tropicielskie, które sprawdziły się na medal, ale zanim zostali wysłani do Wietnamu, obcięto im włosy z powodów higienicznych i obowiązującej w każdym wojsku rutyny.

Niestety już podczas ich pierwszej misji zwiadowczej w dżungli okazało się, że korpus Indian jest bezradny i nie potrafili wytropić nieprzyjaciela. Całe przedsięwzięcie legło zatem w gruzach i porażkę przypisywano wielu czynnikom jak złej pogodzie, chorobom tropikalnym lub stresie związanym z działaniami wojennymi i świat o tym ciekawym zdarzeniu zapomniał, lecz kilkanaście lat później, niektórzy dociekliwi ludzie zaczęli drążyć temat i doszli do wniosku, że długie włosy Indian były odpowiedzialne za ich doskonałe umiejętności poruszania się w terenie i wspaniałe zdolności tropicielskie.

Wprawdzie współczesna nauka o człowieku twierdzi, że włosy podobnie jak paznokcie są martwą częścią ciała, ale ciało człowieka jest jedną wielką zagadką i wiele tajemnic jeszcze skrywa i bazując na doświadczeniach z Indianami w Wietnamie, można snuć domysły, że włosy nie są jednak martwe i obok czysto dekoracyjnej lub izolacyjnej funkcji, włosy są żywą częścią ciała ludzkiego i spełniają jakąś bardzo ważną rolę w naszym życiu. W związku z tym, powstała kontrowersyjna teoria która mówi, że włosy są przedłużeniem nerwów i długie włosy mężczyzny, wyzwalają w nim prawdziwą siłę, aczkolwiek nie fizyczną, lecz duchową. Indianie oraz wszyscy dawni ludzie notabene długowłosi są znani z tego, że żyli w relatywnej symbiozie z przyrodą, ponadto potrafili współżyć pokojowo w sprawiedliwych wspólnotach i najważniejszy aspekt, który łączy wszystkich pradawnych ludzi, to bezwarunkowa miłość do ziemi, zaś Indianie twierdzą, że są dziećmi świętej ziemi Gai. Włosy są więc naturalnymi antenami a im dłuższe tym lepsza transmisja energii ziemi do mózgu i wówczas, w człowieku kształtuje się nowa świadomość.

Co prawda długowłose kobiety zawsze słynęły z magicznych możliwości np. przewidywania przyszłości, były skarbnicami mądrości w kwestii lecznictwa i ziół, lecz generalnie miejscem kobiet było ognisko domowe i kobiety nie posiadają twórczego, technicznego, filozoficznego, artystycznego zmysłu. Długie włosy u kobiet spełniają więc rolę ozdobną, natomiast połączenie długich włosów i zarostu z twórczym męskim intelektem potrafiło wyzwolić w antycznym mężczyźnie zdolności tworzenia genialnej sztuki i nauki, dały mu odwagę i mądrość a przede wszystkim, długowłosy mężczyzna potrafił nawiązać mistyczną łączność duchową ze światem zwierząt i całą ziemską przyrodą.

Więcej pytań niż odpowiedzi zrodziło się zatem w temacie włosów i zarostu u mężczyzn, bo musimy mieć też na uwadze, antyczne wizerunki i przekazy odnoszące się do bogów, którzy zawsze byli opisywani lub graficznie przedstawiani jako długowłosi i brodaci mężczyźni. Dotyczy to większości tzw. pogańskich religii a także judaistycznych i na myśl przychodzą płaskorzeźby brodatych bogów Sumeryjskich i oczywiście wizerunek Jezusa, ale starszy od niego o tysiące lat, pogański Bóg kolokwialnie zwany świętym Mikołajem, zaś u Rosjan zwany prawidłowo Dziadkiem Mrozem, szczyci się długimi siwymi włosami i obfitą brodą i jak na bogów przystało, wszyscy posiadają wprost fantastyczne zdolności umysłowe. Można więc odnieść wrażenie, że im dłuższe włosy u mężczyzny, tym jego większa siła i łatwiejszy wzgląd do świata duchowego oraz innych tajemnic ziemi.

Jestem mężczyzną z długimi włosami i sądzę, że coś w tym jest na rzeczy. Przede wszystkim mam niesamowite sny, aczkolwiek krótko po przebudzeniu prawie zawsze je zapominam, ponadto czuję się kompletnie wyobcowany wśród ludzi i nie rozumiem ich trywialnych kłopotów. Oczywiście moja miłość do przyrody wraz z przyrostem włosów jest coraz większa i obecnie nawet muchy nie skrzywdzę. Dwa sny utkwiły jednak w mojej pamięci, ale nie przewidują przyszłości lub jakiś katastrof. W jednym śnie widziałem swój akt zgonu z datą śmierci 14 Luty 20.. roku i dwie ostatnie cyfry były niestety zamazane, ale z pewnością umrę w ciągu najbliższych 100 lat. W drugim proroczym śnie, słyszałem słowa skierowane bezpośrednio do mnie, które mówiły cytuję: „Jesteś Merkurym, a twoim znakiem jest żmija”, i do tego snu przywiązuję większą uwagę niż do pierwszego, bowiem śmierć jest nieunikniona, natomiast postać boga Merkurego oraz żmii przeplata się w wielu antycznych religiach i niosą one ze sobą bardzo ważny przekaz.

00c48c240530f9b1f65e8dc9ad64c43fW antycznych religiach Merkury jest wysłańcem samego Boga, którego siedzibą jest ponoć słońce a musimy pamiętać, że planeta Merkury znajduje się najbliżej potężnego słońca kojarzonego przez większość antycznych ludzi z mądrością i życiem, ponadto Merkury w antycznych opisach i przekazach trzyma w dłoni złotą laskę zwieńczoną dwoma wężami splecionymi w kształt litery S, i niektórzy twierdzą, że owa figura do złudzenia przypomina spiralę ludzkiego DNA. Słońce jest zatem mądrością, Merkury wysłannikiem, zaś żmija symbolizuje człowieka i przekaz snu jest dla mnie oczywisty. Musisz podążać ścieżką Bogów i głosić prawdę. Co robię w moim życiu Boskiego ? Szanuję przyrodę i uważam, że tylko tym sposobem jesteśmy zdolni ponownie wskrzesić w sobie, utraconą tysiące lat temu Boskość wobec tego, proces naprawy ludzkiego DNA polega na okazaniu bezwzględnej łaski i dobroci zwierzętom, lecz za tym muszą kryć się konkretne czyny w formie zaprzestania spożywania mięsa zwierząt. Odbiegam od tematu i czas wrócić do meritum.

Nie sposób ominąć zagadnień religijnych w moich rozważaniach, bowiem katolicyzm jest wrogiem długich włosów, choć idol miliardów ludzi rzekomy bóg Jezus miał piękne, długie włosy oraz brodę. Bynajmniej tak jest przedstawiany przez artystów. Dlaczego akurat w katolicyzmie, nie spotkamy księdza z długimi włosami ?

Bo długie włosy pozwalają czerpać mężczyźnie siłę potężnej i wiecznej ziemi. Katolicki kler jest tego faktu jak najbardziej świadom i dlatego, w hierarchii katolickiej długie włosy są absolutnym tabu i żeby odciąć przeciętnych mężczyzn od źródła prawdziwej siły, kler wykreował modę na ogolonego, krótkowłosego pedała i miliardy mężczyzn na świecie tą modę bezmyślnie powiela i w ten sposób stracili siłę. Obecnie mężczyzna długowłosy i brodaty jest uważany za prostaka i brutala, natomiast delikatny, zniewieściały, ogolony laluś jest wzorem piękna, mądrości i odwagi. Źródłem tego nieporozumienia jest katolicyzm i generalnie religia chrześcijańska, choć w kościele prawosławnym w Rosji, długie włosy i brody są atrybutem każdego popa oraz mnicha i być może tu leży tajemnica siły, odwagi i męstwa narodu Rosyjskiego ?

0_e4249_61cc9b6_orig

Obok klasycznego podbijania narodów za pomocą bomb i rakiet, istnieje drugi, bardziej skuteczny sposób zdobywania narodów, notabene bez krwawy i nie powodujący zniszczeń materialnych i religia chrześcijańska a zwłaszcza katolicyzm jest w tym najlepszy, bowiem likwiduje opór subtelnie, na płaszczyźnie obyczajowej. W Polsce wizerunek ogolonego pedała w sukmanie, zniszczył rzetelne męstwo i odwagę wśród Polskich mężczyzn i całe społeczeństwo dosłownie klęczy na kolanach jak niewolnicy. Ponadto zniewieściałe przekazy chrześcijańskie z naciskiem na uległość, przebaczanie, owczą śmierć, absurd z dziewiczym poczęciem, ewangelie o prostytutce Magdalenie itd. itp. w dosłownym tego słowa znaczeniu, totalnie wykastrowały męską odwagę i logiczne myślenie w białych narodach.

Wybitny strateg wojenny Sun Tzu powiedział te bardzo mądre słowa: „Zdobycie wroga bez użycia siły militarnej, jest największą sztuką wojenną”.  Żydzi za pomocą chrześcijaństwa dokonali tego, czego nie mogli zrobić najeźdźcy militarni i wszystkie nacje białego człowieka, zostały podbite seksem i homoseksualnym klerem. Proszę mi powiedzieć jaki wpływ na psychikę małego chłopca, wywrze wizerunek ogolonego, krótkowłosego, pseudo mężczyzny w sukmanie ?  W stu procentach ten mały chłopiec wyrośnie na homoseksualnego psychopatę, bowiem w Polsce już w szkołach a nawet w przedszkolach, mali chłopcy są uczeni owczej spolegliwości i nadstawiania dupy ku chwale Pana w niebie.

Pół biedy gdy mężczyzna jest krótko ostrzyżony, bo rzecz jasna włosy zawsze mogą ponownie wyrosnąć, ale gdy pod wpływem homoseksualnego kleru mężczyzna zostanie zamieniony w pedała, to już nic go nie uratuje i w ten sposób setki milionów ludzi i większość Polskich mężczyzn została pokonana przez pedała w sukmanie wobec tego,  w Polsce nikt na Żyda ręki nie podniesie, ponieważ nie ma mężczyzn.

Moda na ogolonego, krótkowłosego i sfeminizowanego pięknisia jest też podtrzymywana i promowana w środkach masowego przekazu. Spójrzmy chociażby na reklamy które, przedstawiają białego mężczyznę, prawie zawsze zdominowanego przez tzw. silną, mądrą, nowoczesną kobietę, zaś mężczyzna zachowuje się jak małe, niezdarne, zagubione dziecko ponadto, wysławia się po kobiecemu wysokim, sfeminizowanym, emocjonalnym tonem. Ubiór mężczyzn w reklamach woła o pomstę do nieba, bowiem przeważnie widzimy go w różowej koszulce i oczywiście w obcisłych spodniach i buty mężczyzn są na coraz wyższym obcasie. Jeżeli jednak w reklamach jest przedstawione męskie zachowanie, to odnosi się ono wyłącznie do przedstawicieli czarnej rasy.

Wykreowany w mediach oraz w kościele wizerunek białego mężczyzny jest zatem pozbawiony wszelkich cech męskich, aczkolwiek można odnieść wrażenie, że moda na brodę rekompensuje te straty, lecz ważny jest całokształt a nie półśrodki. W kontekście obecnej mody na brodę, mężczyźni popełniają podstawowy błąd i nie są konsekwentni w swych działaniach, bowiem ostatecznym celem musi być broda oraz długie włosy i dopiero wtedy mężczyzna będzie wyglądać poważnie. Mimo wszystko broda świadczy o tym, że coś dobrego w głowach zaczęło kiełkować, choć przypuszczam, że mężczyźni zapuszczają brody wyłącznie aby przypodobać się kobietom. Kobiety choć są bardzo próżne, to jednak w głębi serca wolą mężczyzn stanowczych, zaś delikatne lalusie i wypucowane cioty są przez kobiety wykorzystywane finansowo lub zastępują im przyjaciółki, zaś w łóżku taki osobnik jest oczywiście kompletnym zerem. Niektórzy mężczyźni byli świadomi tego, że wyglądem i zachowaniem pedała, tracą względy kobiece i tak się zrodził obecny trend na noszenie brody, przez krótko ostrzyżonych gogusiów, którzy wyglądają jeszcze gorzej niż przed całą transformacją i generalnie kobiety nie chcą mieć z tymi dziwolągami nic wspólnego, bowiem brodate ale krótkowłose indywiduum jest w środku nadal pedałem, a kobiety ze 100 kilometrów potrafią to wyczuć.

Duży jak nie największy wpływ na popularyzację mody na brodę, miały też medialne przekazy związane z tzw. terrorem islamskim, ponieważ trzeba przyznać tym ludziom wielką odwagę oraz żelazną determinację i większość z nich jest oczywiście brodata. Nie łudźmy się, większość zamachów terrorystycznych jest dziełem zachodnich służb wywiadowczych, ale jeśli dojdzie do zamachu z udziałem Araba, to jest on jak najbardziej uzasadniony, zachodnią w tym naszą agresją militarną na ich ojczyzny i mężczyźni Arabscy i Afgańscy mają wszelkie powody do zemsty i są w tym wytrwali do samego końca. Oni kierują się męską zasadą, że cel uświęca środki i są w stanie oddać własne życie w obronie ideałów.

Podświadomie zachodnim mężczyznom i Polskim również, to męskie zachowanie imponowało a białym kobietom jeszcze bardziej w rezultacie czego, biali mężczyźni aby podlizać się kobietom zapuszczają brody, ale za tym zachowaniem nie kryją się żadne konkretne – męskie czyny i cioty są nadal ciotami oraz hipokrytami. W związku z tym, białe kobiety z braku prawdziwych mężczyzn, preferują coraz bardziej mężczyzn z krajów Arabskich i niekiedy wolą żyć oraz zakładać rodziny z domniemanymi terrorystami. Bo tam jest akcja i coś ciekawego się dzieje, natomiast relacja z ciotą z choćby z metrową brodą, nie przyniesie kobiecie żadnego podniecenia emocjonalnego oraz stymulacji umysłowej i choć często krytykuję w moich felietonach białe kobiety, to jednak one potrafią czasem bardzo pozytywnie zaskoczyć nawet największego pesymistę. Szkoda tylko, że do zagadnień politycznych kobiety podchodzą prawie zawsze emocjami i uczuciami zamiast chłodnym i obiektywnym rozumem, ale ta sytuacja niebawem ulegnie znaczącej poprawie i tu także wróci zdrowy rozsądek.

Zagadka współczesnej białej kobiety polega na tym, że każda jedna w głębi duszy pragnie być totalnie zdominowana przez mężczyznę przez duże M, którego spotkamy już tylko w świecie Arabskim. Białe kobiety wykazują się w tym przypadku wielką mądrością, ponieważ chodzi tutaj o zwykłe przedłużenie gatunku i zdrowe psychicznie potomstwo i tylko Arabski mężczyzna jest w stanie przekazać potomstwu, krzepką dawkę genów bez odchyłów homoseksualnych. Można odnieść wrażenie, że żydowszczyzna wygrała w białych nacjach, lecz mimowolnie wyzwoliła męskość w świecie Arabskim i jestem pewien, że białym kobietom ten istotny fakt nie umknął uwadze i przed nami dopiero początek bardzo ciekawego losu człowieka, aczkolwiek rola białych mężczyzn moim zdaniem skończyła się z kretesem i słabsi muszą ustąpić miejsca silniejszym. Jesteśmy świadkami zwykłej ewolucji, ponieważ przyroda od milionów lat w ten sposób uzdrawia świat zwierząt i gatunek ludzki.

Wracając do rzeczywistości. Białych mężczyzn żydowszczyzna religijna i obyczajowa wykreowała zatem na pospolitych debili i pedałów, natomiast czarnych na geniuszy i najgorsze w tym wszystkim jest to, że współcześni biali mężczyźni z jednej strony staczają się do poziomu zwierzęcego naśladując murzynów z Ameryki, zaś z drugiej strony, naśladują sfeminizowany styl zachowania telewizyjnych celebrytów i nie zapomnijmy o wbijaniu do głów młodych chłopców absurdów katolicko – chrześcijańskich. Wobec tego, Polska katolicka armia pedałów, ciot i kapelanów nie zagrozi już nikomu, ewentualnie głupki zostaną wysłane na Bliski wschód, aby odwalać za Żydów krwawą robotę i goje z pewnością zginą, już z samego strachu przed oddaniem pierwszego strzału na prawdziwej wojnie. Polscy wykwintni ułani na konikach i reszta zachodniego wojska, do pięt nie dorasta pod względem odwagi przeciętnemu Arabowi uzbrojonemu nawet w procę, bowiem męstwo i odwaga nie polega na bombardowaniu z tysiąca metrów szpitali, domów i szkół, lecz na równej walce na nóż lub miecz i Polski ułan dosłownie zesrał by się ze strachu, bo te ciule tylko na katolickich paradach butnie i odważnie wyglądają.

Jacy zatem mężczyźni potrafią skutecznie bronić swojej ziemi jak lwy, mimo bardzo słabego uzbrojenia i agresji największych mocarstw ? Są to przeważnie brodaci i w wielu przypadkach długowłosi Arabowie oraz Afgańczycy. Przykład męstwa ojców w świecie Arabskim jest tak wielki, że ich mali synowie mają odwagę stanąć naprzeciwko czołgu żydowskiego w Palestynie i rzucić w niego kamieniem.

Jak myślicie, co robili chrześcijańscy misjonarze w Ameryce północnej, gdy udało im się przekonać przeważnie siłą rdzennych mieszkańców do kultu żydowskiego boga ? Pierwsze co zrobili, to obcinali wszystkim chłopcom i mężczyznom długie włosy, ponieważ wiedzieli, że mężczyzna z długimi włosami posiada świętą łączność z matką ziemią i w jej obronie, długowłosy mężczyzna zniszczy każdego wroga, zwłaszcza takiego który bredzi, że we wnętrzu ziemi znajduje się piekło zaś w niebie raj. Chrześcijańscy żydowscy misjonarze, powtarzali ten proces z każdym napotkanym pierwotnym ludem na ziemi, z naszymi Słowiańskimi przodkami także i z Germańskimi również, a jeżeli stawiali opór jak np. Prusowie, to ich mordowali imię Żyda w Niebie. Proszę zatem zapamiętać kluczową kwestię. Wszyscy pierwotni ludzie potocznie zwani poganami, czcili ziemię ponad wszystko i długie włosy pozwalały im ze świętą ziemią dosłownie rozmawiać !

P.S. Muszę się przyznać, że jestem poniekąd hipokrytą a nawet tchórzem, choć co prawda posiadam długie włosy, lecz brody jeszcze nie zapuściłem i raczej w Polsce tego nie zrobię. Jest to spowodowane czynnikiem osobistym, bowiem moja karnacja skóry jest trochę ciemniejsza od karnacji skóry przeciętnego Polaka w związku z tym, musimy mieć na uwadze wylansowaną w telewizji, Polską histerię anty arabską i wyjście na ulicę z obfitą czarną brodą i długimi włosami wiąże się z poważnym ryzykiem. Same moje długie włosy budzą już u niektórych jakieś sceptyczne spojrzenia i podejrzenia przypuszczam, że w kontekście patriotyzmu, przynależności narodowej oraz inklinacji religijnej, natomiast czarna broda mogła by wzbudzić wobec mnie, zwykłą agresję prymitywnego katolsko – kibolskiego motłochu notabene ogolonego na łyse pały. Trzeba zatem bardzo uważać, zwłaszcza gdy się człowiek znajdzie na mieście po mszy niedzielnej lub po meczu piłki nożnej, bo wówczas, ta hołota jest w stanie rzucić się na każdego mężczyznę, który odbiega od katolickiej, pedalskiej normy – krótkich włosów i braku zarostu.

W Polsce, długie włosy i broda jak wspomniałem kojarzą się wielu ludziom z prymitywem i terrorystą Arabskim, lub narkomanem, ponadto ludzie indoktrynowani wizerunkiem wypucowanego i krótkowłosego księdza twierdzą, że długowłosy i zarośnięty mężczyzna jest poganinem, heretykiem lub członkiem jakieś podejrzanej sekty religijnej, czyli wrogiem naszej Polskiej wiary ojców cudownego katolicyzmu i akurat w moim przypadku ten fakt się zgadza. Oczywiście moja starsza fanatyczna katolicka matka, ze strachu po prostu by umarła, ale najpierw wezwała by katolickiego egzorcystę, żeby modlitwami i wodą święconą wypędzić ze mnie długowłosego, brodatego pogańskiego szatana.

Mam tendencję do przejaskrawiania niektórych faktów, bo jednak emocje mną jeszcze kierują i później plotę bzdury i niektóre wnioski w kontekście długich włosów oraz brody mogą być chybione, niemniej sytuacja w Polskim ciemnogrodzie, z mojego punktu widzenia tak mniej więcej obecnie wygląda. Pozdrawiam.

 

Wewnętrzna ziemia według Platona oraz inne ciekawe przekazy

„Platon w dziele filozoficznym Fedon, które napisał w 360 roku przed nasza erą wyjaśnił, że ziemia jest sferą leżącą w centrum nieba i znajduje się ona w idealnej równowadze. Ziemia ponadto jest niewyobrażalnie wielka i w jej wnętrzu są ogromne podziemne miejsca, gdzie zgromadziła się woda, mgła oraz powietrze. W podziemnych jaskiniach rośnie bujna flora, która wytwarza bioluminescencję, znajdują się tam także przepiękne gładkie góry, pokryte rubinami oraz innymi szlachetnymi kryształami nieznanymi człowiekowi, oprócz tego wszędzie w jaskiniach można znaleźć złoto, srebro oraz inne cenne metale, aż wreszcie znajdują się tam świątynie zamieszkane przez samych Bogów i niektórzy ludzie na powierzchni ziemi utrzymują z nimi kontakt. Wszystkie wewnętrzne regiony ziemi są połączone podziemnymi rzekami wody, ognia i gleby. Rzeki płyną pomiędzy wieloma zamieszkanymi regionami i jedna z masywniejszych jaskiń, jest ponoć tak wielka i głęboka, że można przez nią przejść z jednego krańca ziemi na drugi i tą jaskinie potocznie zwie się Tartusem, z którego wszystkie podziemne rzeki wypływają i ponownie do niego wpadają.

Tyle na temat wewnętrznej ziemi dowiemy się od samego Platona i większość współczesnych naukowców jest zdania, że legenda Platona jest bajeczką i nie odnosi się do rzeczywistości, ale jego narracja o Atlantydzie jednak wskazuje, że Platon częściowo znał prawdę o ziemi. Czy może znajdować się zatem we wnętrzu ziemi sanktuarium o którym ludzie żyjący na powierzchni nie mają bladego pojęcia ? Nazywam się Robert Sepher, jestem antropologiem i autorem książki pt. „Bóg z amnezją – podziemny świat”. Zapraszam do badania tajemnicy wewnętrznej ziemi”.


Religie które kładą nacisk na niebo w kontekście raju, zaś wnętrze ziemi określają piekłem są moim zdaniem fałszywe i nie powinniśmy sobie zaprzątać głów hebrajskimi zabobonami, ponieważ one celowo chcą odwrócić naszą uwagę od magicznego wnętrza ziemi, natomiast większość tzw. wierzeń pogańskich do ziemi odnosi się z najwyższym szacunkiem wobec tego, przywiązujmy większą uwagę nawet do zwykłych na pozór dziecinnych bajek, bo w nich jest więcej prawdy i piękna niż w chrześcijaństwie. Nie popadajmy też w przedwczesną euforię związaną z rzekomym odkryciem przez astronomów, setek a nawet tysięcy planet podobnych do ziemi, ponieważ jak na razie są to tylko przypuszczenia i żadnych twardych dowodów na istnienie życia poza ziemią nie ma.

Musimy koniecznie zrozumieć, że nasza ziemia jest największym skarbem w całym wszechświecie i podstawowym obowiązkiem ludzi rozumnych, jest roztoczenie opieki nad samą ziemią i wszystkim życiem na jej powierzchni a wówczas, ziemia otworzy przed nami swoje tajemnice. Większość religii oraz współczesna nauka pragną skierować ludzkie umysły w nieistniejący raj w niebie lub w inne planety, gdy tymczasem mamy wszystko co dusza zapragnie dosłownie pod naszymi nogami.

Pradawne wierzenie azjatyckie mówią o królestwie wiecznego szczęścia Shambali, leżącego pod Himalajami a także Indianie północnej Ameryki często nawiązują do ziemi jako matki Gai, ponadto Inkowie twierdzili, że we wnętrzu ziemi znajduje się raj i można tam się dostać labiryntem podziemnych tuneli, które ponoć istnieją do dnia dzisiejszego w Andach oraz pod Amazonią i wielu Inków podczas podboju Hiszpańskiego, ponoć schroniło się w owych jaskiniach a być może nawet dotarli do centrum ziemi.

Nasze rodzime Słowiańskie i Germańskie legendy oraz mity również w wielu przypadkach opisują skały i góry jako miejsca spoczynku królów bądź szlachetnych rycerzy np. legenda o śpiącym rycerzu na Giewoncie daje dużo do myślenia w kontekście królestwa Bogów pod ziemią, zaś Germańskie legendy i mity kojarzone z Wikingami, dość jasno mówią o Midgard co oznacza świat zamknięty wewnątrz. W mitach starożytnej Grecji możemy spotkać się z legendą o Hyperborei, krainie wiecznego szczęścia znajdującą się na północnych krańcach ziemi i ten akurat mit wielu ludzi uważa za wskazówkę, że w Arktyce na biegunie północnym, znajduje się wejście do wewnętrznego świata, stąd wiele współczesnych bajek np. o królowej śniegu a także o wspaniałym i obdarzonym magiczną mocą Gwiazdorze, który przybywa z dalekiej północy raz do roku na święta przesilenia zimowego 24 grudnia.

Indianie Macuxi

Blisko 100 lat temu Indianie z plemienia Macuxi opowiadali swoim dzieciom o podziemnym świecie jaki ma istnieć w naszej Ziemi. Ci rdzenni mieszkańcy Amazonii, żyją w krajach takich jak Brazylia, Gujana i Wenezuela. Według ich legend są potomkami dzieci Słońca, twórcy . ognia i chorób. Potomkami obrońców wnętrza Ziemi. Ich ustne legendy opowiadają o podróży w głąb Ziemi. Ostatni raz mieli udać się tam w 1907 roku. Macuxie weszli do jaskini będącej wejściem do tych podziemi i podróżowali 13 do 15 dni, aż dotarli do celu. Według legendy znajduje się tam świat, gdzie żyją Giganci, istoty które mają około 3-4 metry wysokości. Indianie twierdzą, że ich zadaniem jest pilnować wejścia i strzec go przed obcymi.

Z ich legendy możemy dowiedzieć się jak wygląda taka podróż: „Od wejścia do jaskini przez trzy dni pokonuje się gigantyczne schody, których każdy stopień mierzy około 33”. Po trzecim dniu mogą pozostawić swoje pochodnie i kontynuować podróż bez nich. Wnętrze jaskiń jest już oświetlone przez światła, wielkie latarnie o rozmiarze arbuza lśniące jak Słońca. Gdy minie 4 -5 dzień Indianie tracą na wadze co pozwala poruszać się im znacznie szybciej. Piątego dnia przechodzą przez ogromne komory, tak duże że nie widać ich sufitów. W jednej z komór znajdują się cztery obiekty „słońco podobne”. Świecą tak mocno, że nie sposób się na nie patrzeć. Do czego służy tak komora tego nie są wstanie powiedzieć Macuxi.

Wewnątrz Ziemi znajdują się miejsca gdzie drzewa, czy warzywa mogą się swobodnie rozwijać. Do tych miejsc gdzie rosną cajúes, dęby, mango, banany i dużo innych mniejszych roślin docierają po 6 lub 7 dniach. W kolejnych dniach im dalej w głąb tym więcej roślin i zieleniej. Znajdują się też miejsca bardzo niebezpieczne, których należy unikać takich jak wrzących kamieni czy potoków z rtęci.

Po przejściu tych tajemniczych komnat, tak mniej więcej w połowie podróży muszą przygotować się do innych niebezpieczeństw. Napotykają na tajemnicze „powietrze”, które powoduje że ludzie latają lub unoszą się. Po kolejnych 7 dniach docierają do miejsc zamieszkałych przez Gigantów. Tam Macuxi spożywają razem z nimi ich pożywienie. Jabłka wielkości ludzkich głów, winogrona wielkości ludzkich pięści oraz gigantyczne ryby złowione przez tubylców. Część z tych ryb Macuxi dostają w prezencie na powrotną podróż. Powrót jest łatwiejszy ponieważ podróżników wspomagają Giganci. ”

Macuxi mówią o nich „strażnicy podziemia”, pilnujący niesamowitych skarbów oraz władzy jaką można posiąść dzięki zdobytej tam wiedzy. Powyższa legenda uważana jest przez badaczy za inną historię starożytnych ludów. Inaczej tłumaczą to Macuxi. Opowiadają o Brytyjczykach którzy w poszukiwaniu złota i diamentów zeszli do jaskiń, ale nigdy stamtąd nie wyszli. Giganci postanowili ukarać Macuxi za to, że pozwolili na to. Wieść o tajemniczym wejściu jak sama legenda zaginęła w raz z niektórymi Macuxi na wiele lat.

Opowieści o zamieszkałym wnętrzu Ziemi przewijają się przez wiele kultur i cywilizacji. To samo można powiedzieć o Gigantach, pojawiają się wielu kulturach starożytnego świata, nawet w Biblii. Czy legenda Macuxi jest prawdziwa? Należy pamiętać, że w każdej legendzie jest ziarnko prawdy, Amazonia to piękna i niezbadana kraina, na pewno ukrywa też piękne jaskinie. Były one pewnie podstawą do powstania tej legendy.

Eskimosi

Część badaczy i podróżników wierzy, że Inuici są blisko związani z pustą ziemią i może nawet stamtąd pochodzą. Na pewno pozostają jednym z najbardziej tajemniczych ludów na ziemi, żyją w najbardziej wrogim dla człowieka środowisku i niewiele wiadomo o ich pochodzeniu. Pewne autorytety uważają, że Inuici są najstarszymi mieszkańcami półkuli północnej. Zamieszkują obszar, którego natura nie przeznaczyła dla ludzi, i na który dotarli przypadkiem.

Norweski polarnik Nansen w książce In northern Mists ( W północnych mgłach, 1911 ) napisał o swoich kontaktach z Eskimosami, czyli Inuitami i w pewnym miejscu stwierdził:

„Kiedy przypomnimy sobie, że gdy Eskimosi próbują nam powiedzieć, skąd przybyli, wskazują na północ i opisują kraj, gdzie przez cały czas świeci słońce, łatwo jest zrozumieć, iż Norwegowie, którzy kojarzą strefy polarne z końcem świata, zastanawiają się nad tymi osobliwymi słowami. Nic więc dziwnego, że uważamy ich za niezwykły, może nawet nadprzyrodzony lud, który równie dobrze mógł przybyć z wnętrza Ziemi”.

W 1909 roku, kiedy kontradmirał Robert Peary badał biegun północny, z zaskoczeniem dowiedział się, że jego eskimoscy przewodnicy wierzyli, iż „wyruszył on, by znaleźć «wielki lud» na północy, z którego się wywodzą”. Peary zrozumiał, że mieli na myśli jakiś raj, którego mieszkańcy władali wielkimi mocami. Sądząc po tym, co zdołał wywnioskować o ich religii, Eskimosi wierzyli, iż po śmierci „zejdą pod ziemię, gdzie słońce nigdy nie zachodzi i wody nigdy nie zamarzają”.

Charles Berlitz w książce World of Strange Phenomena opowiada historię dwóch archeologów, Magnusa Marksa i Froelicha Raineya, którzy w czerwcu 1940 roku prowadzili wykopaliska w Ipiutak. Odkryli tam starożytne ruiny, które byli w stanie opisać tylko jako „Arktyczne Megalopolis”. Rzędy pogrzebanych pod lodem i śniegiem kamieni i wyszukane eskimoskie rzeźby wskazywały, że było tam co najmniej osiemset domostw rozciągniętych wzdłuż wybrzeża na ponad 1,5 kilometra. Mieszkało w nich około czterech tysięcy osób.

Według Raineya było to niewiarygodnie dużo jak na wioskę eskimoskich myśliwych, dlatego wysunął następujące przypuszczenie: „Mieszkańcy tego Arktycznego Megalopolis przynieśli swój kunszt z jakiegoś zaawansowanego kulturalnie ośrodka”.

W swojej pracy Not of this World  Peter Kolosimo stwierdza równie znacząco: „Eskimosi wierzą, że deportowano ich w «wielkich metalowych ptakach» ( znowu UFO ) z rejonów, które dzisiaj leżą w tropikach. Inna eskimoska legenda, równie znana jak ta, mówi, że niektórzy ich praojcowie, teraz martwi lub «zabrani do nieba», później wrócili obdarzeni magicznymi mocami, których nigdy przedtem nie mieli”.

William Reed i Marshall B. Gardner, którzy, pisząc swoje książki, pełnymi garściami czerpali z relacji Nansena i Peary’ego, doszli do takiego samego wniosku w sprawie pochodzenia Eskimosów. Jak zauważył Theodore Fitch w Our Paradise Inside the Earth: „Zarówno Reed, jak i Gardner oświadczyli, że po drugiej stronie gigantycznej lodowej zapory musi istnieć jakaś rajska kraina. Obaj uważali, że żyje we wnętrzu Ziemi rasa małych, brązowo skórych ludzi. Możliwe, iż Eskimosi wywodzą się z tego ludu”.

I rzeczywiście tak jest. Całkiem niedawno, 26 kwietnia 1998 roku, londyńskie czasopismo „The Sunday Times” doniosło: „Na skraju pól lodowych na biegunie północnym odkryto zaginione plemię ciemnoskórych Eskimosów”. Uczeni mają nadzieję, że będą mogli przeprowadzić badania nad tymi mężczyznami i kobietami, ich stylem życia, kulturą i tradycjami, oraz wszelkimi różnicami między nimi a ich bledszymi bliźnimi. Czas pokaże, czy badania te staną się wielkim krokiem naprzód na drodze do odkrycia innej tajemnicy pustej Ziemi: kim są jej mieszkańcy, jeśli w ogóle jest zamieszkana?.

Zielone dzieci z Woolpit

Według przekazów Ralpha, opata Coggeshall i Williama z Newburga  w średniowiecznych kronikach, datowanych na 1189 i 1220 rok, było to rodzeństwo – chłopiec i dziewczynka, znalezione przez żeńców w pułapce na wilki. Wyglądały normalnie z wyjątkiem zielonej barwy skóry. Miały na sobie ubrania z tkaniny nieznanej nikomu w okolicy i porozumiewały się w niezrozumiałym dla miejscowej ludności języku. Dzieci zaprowadzono do miejscowego posiadacza ziemskiego Richarda de Calne. Początkowo nie chciały jeść niczego z wyjątkiem fasoli.

Z czasem zaczęły przyjmować też bardziej różnorodne pożywienie, a zielony odcień skóry stopniowo zniknął. Obydwoje ochrzczono. Chłopiec później podupadł na zdrowiu i w końcu zmarł, jego siostra natomiast zaadaptowała się w nowym dla niej środowisku i nauczyła się języka angielskiego. Według jej relacji, dzieci pochodziły z kraju zwanego „Ziemia Świętego Marcina”, w którym rzekomo słońce nigdy nie wschodzi, lecz widoczna jest tylko poranna jutrzenka. Do Anglii dostali się przez jaskinię, podążając za dźwiękiem dzwonów. Dziewczynka przyjęła imię Agnes i wyszła za mąż za Richarda Barrego. Nie wiadomo, czy mieli dzieci.

8486843l9oZakończyłem tym bardzo optymistycznym dziecięcym akcentem, ponieważ dzieci wiedzą więcej niż by się wydawało i one wskazują nam dorosłym drogę do wnętrza ziemi swoją bezwarunkową miłością do zwierząt. Pierwszym krokiem ku prawdzie jest zatem oczyszczenie duszy człowieka z krwi i cierpienia zwierząt w związku z tym, chciałbym znowu przestrzec przed religiami, które tolerują a nawet nakłaniają ludzi do spożywania mięsa zwierząt. Religią człowieka mądrego musi być Życie zaś bogiem Ziemia i nic więcej. Nas białych ludzi ziemia obdarowała bardzo urodzajną glebą, optymalnym umiarkowanym klimatem i jesteśmy w stanie egzystować i cieszyć się życiem na diecie wegetariańskiej, z całkowitym pominięciem zabijania zwierząt. Bądźmy przykładem dla innych ludzi, którzy z powodów klimatycznych są zmuszeni spożywać mięso i dzielmy się z nimi wiedzą oraz plonami.