Reszta świata

Arsenał demokracji – głupi ludzie

Na początku lat 90-tych ubiegłego wieku, kolebka komunizmu i jak wielu sądziło nadzieja świata, potężny Związek Radziecki się sprzedał i wkrótce po kolei, prawie wszystkie państwa komunistyczne Europy wschodniej poszły tym samym śladem, i generalnie pozwalają się w dupy ruchać jak tanie dziwki za garść srebrników lub obietnic, ponadto społeczeństwa tych państw, zaślepione kolorowymi reklamami z uśmiechem na twarzach oddały ojczystą ziemię, przemysł, siebie oraz swoje dzieci w ręce kapitalistycznej hołoty i skurwieli religijnych. Tak więc, cała wschodnia Europa 26 lat wspaniałego kapitalizmu i demokracji ma już poza sobą, aczkolwiek w innych częściach świata ustrój komunistyczny, lub blisko z nim spokrewniony system jeszcze istniał.

Pół roku temu ludność komunistycznej Kuby i niedawno Wenezueli opowiedziała się za demokracją i na trwale powrócili w objęcia feudalizmu, w związku z tym na świecie została już tylko komunistyczna Korea północna, natomiast Libia oraz Irak państwa w zasadzie komunistyczne, dobrowolnie nie miały zamiaru się sprzedać, wobec tego demokrację trzeba było im wprowadzić nalotami oraz bombami. Społeczeństwa tych dwóch państw jak widzimy bez walki się nie poddały, i nadal trwają tam ostre działania wojenne, co wskazuje bez wątpienia na Arabską odwagę, honor oraz godność, którą nawet bomby a co dopiero zasrane świecidełka nie potrafią złamać. Uroki demokracji i kapitalizmu generalnie na Arabów jednak nie działają, wobec tego już nawet Rosja tych ludzi rozwala pod pretekstem, a jakże walki z terroryzmem i obroną chrześcijan. Pomijam pseudo komunistyczne Chiny, albowiem obecność w tym kraju giełd i spekulacji wskazuje na ustrój kapitalistyczny w pełnym rozkwicie.

Jedyne państwo komunistyczne Europy wschodniej, bardzo bliskie mojemu sercu z racji więzów Słowiańskich i językowych Jugosławia, które ośmieliło się walczyć przeciwko pierdolonej demokracji i kapitalizmowi zostało zbombardowane oraz podzielone, i z wielkim wstydem muszę przyznać, że wielu Polaków zachowywała się wobec mordowania Jugosławii jak skończone debile, nawet zbrojnie pomagali Ameryce niszczyć ten przepiękny kraj, zresztą nie pierwszy i nie ostatni raz żydzi wysłali Polaków do mordowania niewinnych ludzi, nawiasem mówiąc pod tym względem jesteśmy nadgorliwi. W związku z tym, odłóżmy między bajki pomysł  budowania Unii Słowiańskiej, bo mając na uwadze fanatyzm katolicki, megalomanie i mitomanie narodową oraz wrogość do innych Słowian, naród Polski nie jest w stanie zaproponować nikomu autentycznego braterstwa, pojednania i współpracy.

Po raz pierwszy spostrzegłem potężną rolę kościoła w formowaniu świadomości politycznej Polaków właśnie podczas wojny w Jugosławii, bo został nam wtedy wskazany przyjaciel w formie katolickich Chorwatów, natomiast wrogiem zostali prawosławni Serbowie, a jak wiemy z historii Chorwaci na Bałkanach są tym czym Polacy na wschodzie Europy, narzędziem kościoła katolickiego w niszczenie solidarności i jedności Słowian.

W próbę pozyskania Kuby, kapitalizm zaprzągł samego ojca chrzestnego światowej mafii Jorge Mario Bergoglio ( pseudonim papież Franciszek ) i bez konieczności użycia siły militarnej, dzieło ewangelizacji Ameryki łacińskiej zostało uwieńczone sukcesem, w związku z tym na Kubę wrócą zarządzane przez średniowieczny kościół burdele, kasyna oraz dolar i do tego stopnia zryją ludziom berety, że Kubańczykom już nigdy nie zaświeci w głowach pomysł bluźnierczego braterstwa i szatańskiej sprawiedliwości społecznej. Dość kuriozalna w tym wszystkim jest postawa Fidela Castro i brak jego głosu wobec oczywistego upadku komunistycznej Kuby, aczkolwiek podeszły wiek z pewnością odebrał mu siły, lub też położył kompletnie lachę i dał sobie spokój z próbą przemówienia do rozumów głodnej na dolary tłuszczy. Biorąc pod uwagę bliskość USA do Kuby i gigantyczne wpływy marketingowe jakie Ameryka rozpościera na cały świat, masa krytyczna zaślepionej świecidełkami Kubańskiej hołoty jest już tak wielka, że logika i rozum tym samym godność i honor nie ma prawa bytu w tym państwie. Innym powodem milczenia F. Castro może być widmo kary śmierci na szubienicy za podniesienie ręki na kościół i mafię, gdy wypierdolił ten śmietnik z Kuby w 1959 roku.

Musimy być świadomi podstawowego faktu, że Kościół w związku z rewolucją na Kubie doznał bardzo poważnego uszczerbku finansowego, ponadto rewolucja komunistyczna ogarnęła wiele innych kluczowych dla kościoła państw Ameryki łacińskiej, i na długie lata religia chrześcijańska straciła możliwości prania mózgów i naturalnie miliony podatników. Mafia nigdy nie zapomni tej katastrofy tym bardziej Jezuicka, dlatego myśl o szubienicy każdemu politycznemu przywódcy jest bliska, zwłaszcza przywódcy państw suwerennych i świeckich muszą się liczyć z nagłą i brutalną śmiercią, o czym przekonał się relatywnie niedawno Slobodan Miloszewicz, Saddam Hussein oraz Muammar Kadafi i niewątpliwie Fidel Castro jest tego świadom.

Reforma kościoła w Ameryce południowej
W Ameryce łacińskiej pod koniec lat 70 – tych ubiegłego wieku doszło do bardzo istotnych wydarzeń religijno – społecznych, a zostały one wzbudzone niesamowitą biedą i wyzyskiem, oraz korupcją kościoła katolickiego i stanowiły bardzo wybuchową mieszankę, która była w stanie zupełnie odmienić oblicze kościoła, a nawet usunąć tą instytucję z tego kontynentu, tym samym stworzyć podwaliny pod zmianę ustroju politycznego z kapitalistycznego na bardziej sprawiedliwy komunistyczny, ale skupię moją uwagę na czynniku religijnym lat 70 – tych, znanym pod nazwą Teologii Wyzwolenia, nurt poniekąd zbieżny w swoich zamiarach i tezach z komunistycznymi sentymentami ludności Ameryki południowej.

W swych założeniach teoretycznych Teologia wyzwolenia miała stać się religijną propozycją dla ludzi odrzuconych, żyjących w permanentnej biedzie i głodzie, bez szans na awans społeczny. Jedna z najważniejszych tez teologii wyzwolenia głosiła, że zbawienie miało dokonać się nie tylko po śmierci, ale i tu, na ziemi. Zbawienie od przemocy, podziału klasowego i nędzy. Struktura społeczno-ekonomiczna krajów Ameryki Południowej, gdzie prawie połowa społeczeństwa była ( i jest ) niepiśmienna, gdzie realizowano dziewiętnastowieczny model kapitalizmu, w którym obok garstki bogaczy wegetowały masy głodnej biedoty, była przyczyną konfliktów społecznych, często przebiegających w skrajnej postaci. Wielu teologów i zwykłych księży uważało, że jedyną możliwością rozwiązania tych problemów jest rewolucja i zbrojna walka z wyzyskiwaczami.

Na marginesie dodam kluczowy fakt a mianowicie, Teologia wyzwolenia moim zdaniem była nowożytną powtórką reformacji kościoła katolickiego do jakiej doszło w Europie zachodniej w XVI wieku, w związku z tym nikogo nie powinna dziwić skrupulatność, intryga oraz brutalność jaką kościół włożył w zniszczenie Teologii wyzwolenia, i dokonał tego dosłownie po trupach setek tysięcy niewinnych ludzi, identycznie jak 500 lat wcześniej gdy podobnie krwawymi i bezwzględnymi metodami, kościół z monarchią podbijał Amerykę południową krzyżem i mieczem. Jak widzimy religia chrześcijańska co kilkaset lat musi sprawić radość Panu w Niebie, i złożyć krwawą ofiarę na ołtarzu w postaci milionów niewinnych istnień ludzkich.

Teologia wyzwolenia Ameryki południowej była o tyle ciekawym zjawiskiem, że podobnie jak reformacja w Europie 500 lat wcześniej wyszła również z kręgów religijnych, a nawet z jej wyższej rangi przedstawicieli jak np. arcybiskup San Salwadoru Oscar Arnulfo Romero, zamordowany w 1980 roku oficjalnie przez reżim wojskowy, aczkolwiek bez wątpienia z całkowitym przyzwoleniem Watykanu, a być może został wskazany przez Watykan jako jeden z pierwszych do likwidacji z powodu jego dążeń do poprawy bytu najbiedniejszej warstwy społeczeństwa San Salwadoru. Ten sam los spotkał tysiące zwykłych księży i sióstr zakonnych stojących po stronie biednych, niemniej jednak gdy Watykan morduje tak wysokiej rangi przedstawiciela kościoła, to niewątpliwie sytuacja katolicyzmu w Ameryce południowej musiała być bardzo krytyczna i wisiała praktycznie na włosku.

U podstaw Teologii wyzwolenia leżała poprawa bytu biednych, aczkolwiek doktryna kościoła katolickiego i dogmaty tej wiary są całkowicie nie przystosowane do realiów życia na ziemi i wielu księży Ameryki południowej było tego faktu świadomych, ponadto kościół w obecnej formie nie służy społeczeństwu lecz wyłącznie elitom religijnym i gospodarczym, w związku z czym doszło do pierwszego w XX wieku poważnego rozłamu kościoła katolickiego, tym razem w Ameryce południowej, ponieważ mądry i skromny segment kleru próbował przystosować oraz zreformować katolicyzm na potrzeby wszystkich ludzi, zwłaszcza uciskanych.

Precedens Teologii wyzwolenia w Ameryce południowej jak wspomniałem stanowił największe zagrożenie dla kościoła katolickiego i chrześcijaństwa z kilku powodów:

  •  W strukturach kościoła Ameryki południowej byli jednak ludzie mądrzy i przypuszczam istnieją nadal, co wskazuje na moralny rozkład tej instytucji od wewnątrz.
  • Gdziekolwiek system komunistyczny sprawował władzę, wówczas kościół tracił wszelkie wpływy.
  • Brak wpływów religijnych na społeczeństwo podnosi jego inteligencję, ze względu na wysoki poziom świeckiej edukacji.
  • Teologia wyzwolenia wywodząca się z kościoła katolickiego i światowy komunizm nawzajem się uzupełniały, ponieważ dobro człowieka tu na ziemi i równość społeczna w obydwu nurtach są nadrzędnym celem.
  • Religia chrześcijańska nie do końca zdobyła Amerykę południową, bo istnieje tam zaledwie 500 lat, i pamięć o milionach zamordowanych w imię krzyża i Jezusa w tych ludziach jest wciąż żywa, ponadto egzystują tam społeczności nie dotknięte przez chrześcijaństwo, które praktykują swoje rodzime pogańskie wierzenia ale przede wszystkim żyją według zasad komunistycznych, w solidarnych wspólnotach plemiennych – komunach.

Widmo utraty władzy zmobilizowało kościół do walki o przetrwanie za wszelką cenę, wobec tego kościół całkowicie zjednoczył się z reżimami wojskowymi oraz elitami gospodarczymi Ameryki południowej, i jedną z ważniejszych postaci kościoła katolickiego biorącą czynny udział w krwawej likwidacji rewolucji w Argentynie był nie kto inny jak kardynał Argentyny Jorge Mario Bergoglio, obecny Papież Franciszek uwielbiany i kochany przez katolików symbol pokory, skromności i miłości do bliźniego, bo ładnie przemawia, wypuszcza raz do roku białe gołąbki i nie nosi już złotego krzyża lecz srebrny. Ten sam scenariusz kościół powtórzył w każdym jednym państwie Ameryki południowej, popierając reżimy wojskowe oraz masowe mordowanie przeciwników i równocześnie piorąc ludziom mózgi ewangelią zbawienia ale całkowicie już oczyszczoną z bluźnierczych zasad Teologii zbawienia.

Istnieją jeszcze zalążki buntu i rewolucji komunistycznej w Ameryce południowej, chociażby Front Wyzwolenia Narodowego ( FARC ) w Kolumbii, Zapatystowska Armia Wyzwolenia Narodowego w Meksyku oraz w dżunglach i wysokich górach rdzenni mieszkańcy tego kontynentu Indianie, lecz są to dosłownie ostatni Mohikanie.

JP II wniósł najwięcej w likwidację Teologii wyzwolenia w Ameryce południowej, następnie swoje doświadczenie przeniósł do Polski, i niestety przy aprobacie ogółu społeczeństwa zniszczył Polskę, przekształcając nasz kraj w Watykańską kolonię nawiedzonych cymbałów, gnijących na kolanach w Jezusowej beznadziei. Papież Franciszek z racji swojego Argentyńskiego pochodzenia ma to samo zadanie do wykonania obecnie w Ameryce południowej jakie z powodzeniem wykonał JP II Wojtyła obywatel Polski, zmieniając oblicze ziemi tej ziemi ( Polskiej ) w kompletny ciemnogród. Jak widzimy kościół podniósł się z klęski w Ameryce południowej i triumfuje, ponieważ zdobył ostatni bastion zdrowego rozsądku Kubę. Ciemnota jednak pokonała rozum dosłownie na całym już świecie.

Wściekłość Wojtyły wobec zwolenników teologii wyzwolenia wśród kleru osiągała zenitu podczas jego wizyt w Ameryce południowej, kiedy to ostro krytykował biskupów oraz księży za ich rewolucyjne poglądy w obronie biedoty. Wypowiadając te słowa Wojtyła ukazał swoje surowe i bezwzględne oblicze, Polakom absolutnie nie znane i obawiam się, że większość nie zrozumie sensu tych słów cytuję: „Koncepcja Chrystusa jako polityka i rewolucjonisty, jako buntownika z Nazaretu jest sprzeczna z Ewangelią i sprowadza misję Kościoła na manowce”

Największym arsenałem demokracji są ogłupione religią chrześcijańską ( lub każdą inną zorganizowaną ) masy ludzkie, które zamiast walczyć o wspólne dobro tu na ziemi patrzą w niebo i w telewizor, tym samym oddają władzę nad sobą i własnymi ojczyznami w ręce zwykłych oszustów. A zatem, chwała narodom Ameryki południowej i Serbom za ich odwagę aczkolwiek walkę przegrali, chwała Arabom którzy jako ostatni stawiają czoło żydowskiej religijnej hydrze, natomiast kwestia Polski i Słowian jest bardzo smutna, bo z wyjątkiem Serbów żaden naród Słowiański palcem nie kiwnął, gdy ich ojczyzny były rabowane i nadal nic nie robią by temu zapobiec !

Libia

Zapraszam do zapoznania się z bardzo ciekawym artykułem na temat życia w Libii za czasów Muamara Kaddafiego i następstwa barbarzyńskiego zniszczenia tego kraju przez Amerykę, Europę, Izrael i Arabie Saudyjską. Nawet tak zwana, pokojowa Norwegia uczestniczyła w bombardowaniu Libii i przypuszczam, że Polskie lotnictwo również! Musicie znać prawdę o Libii i Kaddafim, ponieważ większość Polaków ma sieczkę w głowach, kompletną próżnie i pluje jadem nienawiści na dobre, progresywne, laickie kraje arabskie, takie jak jeszcze niedawno Libia, Irak a teraz Polacy odgrażają się Syrii i Assadowi, ostatniemu porządnemu państwu i przywódcy Arabskiemu. Niestety Syria moim zdaniem podzieli niedługo los Libii i Iraku. Serce mi pęka z tego powodu, ale jeszcze większy ból sprawia mi postawa Polaków, kochających masowych morderców – USA, Niemcy, Izrael, Francję, W. Brytanie, Arabię Saudyjską i przeklinających spokojne nikomu nie zagrażające kraje. Polacy opamiętajcie się i ruszcie swoimi mózgami, bo nic nie wiecie i nie ma w was już żadnej dobroci i zdrowego rozsądku, natomiast połykacie indoktrynację żydowską z TV jak świeże bułeczki. Moje gorzkie słowa pod adresem Polaków nie są bezpodstawne, albowiem nie spotkałem się w moich osobistych dyskusjach z żadnym dobrym słowem na temat Libii i M. Kaddafim, o Syrii i B. Assadzie lub o Iraku i S. Hussajnie, najgorsze bluźnierstwa Polacy ślą pod adresem tych państw i przywódców. Mam nadzieję, że znajdzie się jednak garstka Polaków która popiera moje poglądy – was serdecznie pozdrawiam. Uczyć się, czytać i kopiować poniższy artykuł!


James i JoAnne Moriarty. Libyan War The Truth
24 września 2013

„Byliśmy przedsiębiorcami i od stycznie 2007 roku prowadziliśmy działalność w Libii. Wyprodukowaliśmy unikalny enzym, który odmładza szyby naftowe i oczyszcza doły szlamowe, czyści rurociągi i zbiorniki, i robi mnóstwo fajnych rzeczy z ropą. Nagraliśmy sobie w Libii ogromną ilość zamówień na okres od 2007 do 2011 roku na łączną wartość 5 miliardów dolarów. Podpisaliśmy umowę joint venture z funduszem inwestycyjnym Social Security Investment Fund z Zanzur, w pobliżu Trypolisu, w Libii. Zaczęliśmy budować zakład produkcyjny, aby zrealizować kontrakty na nasz enzym, kiedy w lutym 2011 wybuchła tzw. rewolucja libijska.

Chciałabym zaznaczyć, że Libijczycy nie byli żadną miarą ekstremistycznymi muzułmanami. Część Koranu, dodana przez ajatollaha Chomejniego i traktująca o zabijaniu niewiernych, została wyrzucona w Libii przez Kaddafiego, który powiedział, że nie należy ona do Koranu. Z tego powodu nad Kaddafim przez ponad 20 lat wisiała fatwa skazująca go na śmierć, wydana przez ekstremistycznych radykalnych muzułmanów. Wszystkie religie z księgą były w Libii dozwolone. Emancypacja kobiet była wprowadzona przez Kaddafiego w latach 70. ubiegłego wieku. Kobiety nie musiały nosić specjalnych ubrań i wszystkie, o ile tylko tego chciały, były wykształcone. Były lekarzami, prawnikami, ministrami, właścicielkami firm, lub po prostu żonami zajmującymi się domem – w zależności od tego, na co się decydowały.

Połowa krajowego dochodu z ropy naftowej trafiała do 5,5-milionowej ludności. Cała opieka zdrowotna była darmowa, a jeśli nie można było otrzymać potrzebnej opieki w Libii, można było pojechać w tym celu do dowolnego innego kraju z którymś z członków rodziny i wszystkie koszty i wydatki zostały w pełni opłacone przez państwo. Szkolnictwo było bezpłatne, łącznie ze stypendium i pokryciem kosztów w razie studiowania zagranicą. Kiedy pobierała się libijska para, na dobry start otrzymywała w prezencie od rządu 46 tysięcy dolarów. Za swoje pierwsze lokum, kondominium o powierzchni 230 m2, płacili 10% wynagrodzenia przez 20 lat, po czym mieszkanie przechodziło na ich własność. Benzyna kosztowała 44 centów za galon (ok. 3,8 l), wszystkie usługi komunalne (prąd, woda, gaz) były darmowe. Jeśli ktoś był głodny i nie miał pieniędzy, szedł do składów żywności, gdzie mógł dostać ryż, mleko, ser, mąkę – i pieniądze na zakup mięsa. Przeciętne wynagrodzenie w Libii było najwyższe w Afryce, wyższe niż w Chinach czy Indiach i wynosiło 15800 dolarów rocznie. Jeśli ktoś miał średnie wykształcenie i nie mógł znaleźć pracy, do czasu jej znalezienia otrzymywał pieniądze od państwa.

Libijczycy byli szczęśliwi. Nie było podatku, jedynie firmy płaciły jakiś podatek, ale był minimalny. Rząd dzielił się majątkiem Libii ze swoim narodem, nie było czegoś takiego jak opodatkowanie ludzi w celu wsparcia państwa. Nie było powodu do rewolucji. Owszem, była garstka niezadowolonych radykalnych islamistów, którzy próbowali narzucić Libii prawo szariatu i radykalny islam, ale bez powodzenia, bo stanowili zaledwie 3 do 5% społeczeństwa. To z tymi właśnie ludźmi skumały się NATO i USA, żeby przejąć władzę w Libii.

W kwietniu 2011 roku zostaliśmy zaproszeni do Trypolisu, do uczestniczenia w pracach pozarządowej komisji ds. ustalania faktów (Fact Finding Commission). Przyjęliśmy zaproszenie i w maju 2011 roku pojechaliśmy do Trypolisu. Spędziliśmy mnóstwo czasu z Ludami Libii*, poznając prawdę na temat ich kraju i rządu. Byliśmy również świadkami ogromnych zbrodni wojennych popełnionych przez NATO na niewinnych Libijczykach.

Ponieważ ta tak zwana rewolucja w Libii nie miała powszechnego poparcia, NATO, USA, Wielka Brytania, Francja, ONZ, Katar i Izrael musiały wprowadzić do Libii tysiące najemników z Al-Kaidy. Widzieliśmy hordy terrorystów, którzy zostali uzbrojeni, sfinansowani i przeszkoleni przez wyżej wspomnianą grupę. Mamy w swoich rękach prywatny dokument napisany w języku hebrajskim, będący porozumieniem między przyszłymi rebeliantami i Mosadem. Umowa stanowi, że Izrael będzie zapewniał rebeliantom broń i szkolenia, dopóki ci nie przejmą kraju, a w zamian za to Izrael będzie mógł umieścić swoją bazę wojskową gdzieś w Górach Zielonych w Libii.

Wojna przeciwko Libii była planowana przez długi czas. Dennis Kucinich był w posiadaniu dokumentów, ujawniających prowadzone gry wojenne na Morzu Śródziemnym z udziałem Francji, Wielkiej Brytanii i USA przeciwko mitycznym dyktaturom w Afryce Północnej, bogatym w ropę. Wszystko miało rozpocząć się 21 lutego. Wojna faktycznie zaczęła się 17 lutego. Głównym powodem do zniszczenia Libii była panafrykańska waluta oparta na złocie – dinar.

Kaddafi planował utworzenie banku afrykańskiego i poprowadzenie Afryki ku wolności – wolności od papierowych bankierów, imperialistów, którzy kontrolowali biedne kraje i ich majątek. Ta oparta na złocie waluta zniszczyłaby papierowych bankierów, których pieniądze nie są niczym poparte. Zniszczeni zostaliby ci papierowi bankierzy, FED i EURO, stanowiące własność grupy Rothschild. Z tego powodu Kaddafi musiał nie tylko być odsunięty od władzy, ale musiał umrzeć. Gdyby udał się na wygnanie, jego usta wciąż by żyły.

“Gadhafi’s creation of the African Investment Bank in Sirte (Libya) and the African Monetary Fund to be based in Cameroon will supplant the IMF and undermine Western economic hegemony in Africa.”
—Gerald Pereira, an executive board member of the former Tripoli-based World Mathaba

Drugim powodem wojny libijskiej był AFRICOM, amerykańska dominacja wojskowa w Afryce. Libia była najsilniejszym państwem w Afryce i Libia odrzuciła możliwość, żeby USA kiedykolwiek przejęły nad nią kontrolę wojskową. Trzecim powodem był pozew, złożony przez Kaddafiego (Libię) przeciwko krajom Europy Zachodniej za wszystkie złamane traktaty i wszystkie zbrodnie popełniane w Afryce przez setki lat przez zachodnich Europejczyków oraz za utratę dochodów spowodowaną embargiem nałożonym na Libię na ponad 30 lat. Należy tu nadmienić, że Libia nie jest winna zamachu nad Lockerbie (1988 r.), co udowodniła była współpracownica CIA [Susan Lindauer].

Pozew opiewał na ponad 7 bilionów dolarów i miał solidne podstawy. Zachodnia Europa nie mogła sobie pozwolić na tego rodzaju dług, z radością więc dołączyła do zniszczenia suwerennego kraju, Libii. 21 sierpnia NATO zdecydowało, że wystarczająco długo już czekano, żeby Libijczycy uporali się ze swoim zamachem stanu, i siłą zdobyło Trypolis. Byliśmy w dużym hotelu w pobliżu portu. Widzieliśmy, jak NATO brało swoje śmigłowce Apache i kosiło z nich niewinnych ludzi na ulicach. W pierwszej godzinie natowskiego ataku na Trypolis na ulicach zginęło 1300 ludzi, a 5000 zostało rannych. NATO przeprowadzało także naloty bombowe i używało wielkich karabinów zamontowanych na furgonetkach.

Bombardowanie i zabijanie trwało całą noc i jeszcze trzy następne. Do ​​portu w Trypolisie przypłynęły z Bengazi kolejne statki wyładowane rebeliantami z Al-Kaidy. Wysypano ich na drogach wokół Trypolisu. Wszyscy byli brodaci i uzbrojeni w AK-47. Jeżdżąc wokół Trypolisu, co 500 metrów ustawiali punkty kontrolne. Złupili każdy sklep i dom, do którego zdołali się dostać, włamali się do każdego pojazdu i skradli wszystko, co chcieli. Przejęli hotele i stworzyli w nich ośrodki tortur. Zadzwonił rosyjski ambasador i zaproponował umieszczenie naszego nazwiska na liście pasażerów do zabrania przez statek ratunkowy, wysłany przez premierem Malty. Kilka osób z Zachodu pytało nas, jak zamierzamy wydostać się z Libii. Powiedzieliśmy, że próbujemy dostać się na statek ratunkowy wysłany przez Maltę, pytali, czy mogą dołączyć do nas, a my obiecaliśmy poprosić o dopisanie na listę ich nazwisk. Dołączyli do nas: niemiecki trener piłkarski FIFA w Libii, siostra prezydenta Mauretanii, jakiś książę Bahrajnu, człowiek z Teksasu, którego nie znaliśmy i Filipinka, która pracowała w hotelu.

Zapakowaliśmy się na hotelową furgonetkę i wyjechaliśmy późnym popołudniem, żeby znaleźć statek, który miał przybić do jednego z portów w Trypolisie. Byliśmy zatrzymywani w każdym punkcie kontrolnym przez brodaczy z Al-Kaidy, którzy strzelali ze swoich AK-47 w powietrze i krzyczeli Allah Akbar. Nasz kierowca mówił im po arabsku, że jesteśmy dziennikarzami, więc pozwalali nam przejechać. Chętnie nas przepuszczali, bo media kłamały na temat rebeliantów, trzymając ich stronę. Nie znaleźliśmy statku, a po kilku godzinach jeżdżenia w tę i z powrotem wzdłuż nabrzeża zapadł zmrok. Wszędzie wokół strzelano, po ulicach wałęsały się brodate typy z Al-Kaidy. Nie wiedzieliśmy, że rebelianci ostrzelali statek i że był on 5 km od brzegu, na Morzu Śródziemnym. Nasza ostatnia wyprawa na molo zgubiła nas. Nagle zostaliśmy otoczeni przez grupę małych pickupów, z których wyskoczyła banda Al-Kaidy. Celując w nas z karabinów, powiedzieli: „gra skończona”. Pod bronią zabrali nas do swojego ośrodka tortur w hotelu Radisson.

Odebrali nam wszystkie nasze rzeczy i paszporty. Przesłuchiwali nas i nagrywali przesłuchania z pomocą brytyjskiej ekipy filmowej. Słyszeliśmy torturowanych mężczyzn, ale nie mogliśmy nic zrobić. Wreszcie, po wielu godzinach, kiedy zrobiło się już jasno, powiedzieli, że nas puszczą wolno. Tuż przed tym przyszedł wielki tłusty szejk z długą brodą, spojrzał na nas z pogardą i powiedział do nas coś po arabsku. Kierowcę naszego wana zastąpiono jakimś człowiekiem, którego znaliśmy z hotelu. Powiedzieliśmy, że chcemy teraz dostać się na statek ratunkowy. On na to, że samochód wraca do hotelu; spieraliśmy się z nim, ale odciągnął nas na bok i powiedział: „Nie zrozumieliście tego, ale szejk powiedział: „Kiedy będą szli do statku ratunkowego, zabij ich, poćwiartuj i spal ciała, i obwiń o to Kaddafiego”. Zdecydowaliśmy się wrócić do hotelu. Za ostatnie pieniądze, jakie nam zostały, musieliśmy wykupić się od najemników, żeby nas puścili – za każdego zabitego dostawali 2500 dolarów, a za spalenie ciał ­– 1000 dolarów. Zostaliśmy bez grosza.

Wiedzieliśmy, że jesteśmy na ich liście, i wiedzieliśmy dlaczego. Amerykański prawnik i podwójny szpieg pracujący dla Hezbollahu umieścił wszystkie nasze nazwiska na liście i wysłał ją do nich. Kolejnym cudem okazał się przyjaciel siostry prezydenta Mauretanii, który miał przyjaciela, który był odpowiedzialny za statek IOM (biura imigracji). Następnego dnia udało im się przemycić nas na statek do Bengazi. To uratowało nam życie, bo wiedzieliśmy, że najemnicy z Al-Kaidy szukają nas, żeby znów im zapłacić. Podróż tym statkiem była piekielna. 2 dni spędzone w ukropie, bez klimatyzacji, wszędzie dookoła okna, nic do jedzenia z wyjątkiem gorącej wody, spleśniałego chleba i przeterminowanych soków w kartonach, po których wszyscy biegli do łazienki. Na statku było ze 300-400 uchodźców i 2 toalety. Nasz przyjaciel z IOM zaopiekował się nami w Bengazi i zabrał nas do hotelu. Na szczęście lista z naszym nazwiskiem nie dotarła do Bengazi, ponieważ padła komunikacja.

Jeden z szefów rebeliantów przyszedł do hotelu, bo usłyszał, że tam jesteśmy. Fakt, że był z nami książę Bahraju, zrobił na nim wrażenie, więc kupił nam obiad – nie jedliśmy nic przez 4 dni. Udało mu się ulokować nas w samolocie wylatującym z Bengazi (chociaż reszta Libii była objęta zakazem lotów). Wyszliśmy na czarny jak smoła asfalt, wsiedliśmy do rozklekotanego 727, który startował z czarnego asfaltu. Przelecieliśmy nisko nad Tunisem i wylądowaliśmy około 04:30. Ta historia to dopiero początek przygód, ale przynajmniej jakoś uwolniliśmy się od rebeliantów z Al-Kaidy. Kiedy dotarliśmy z powrotem do Teksasu, w centrum kontroli paszportów lotniska Houston Jimmiego zabrało FBI. Mnie pozwolono przejść, a to ja miałam przy sobie 200 GB dowodów, wywiadów, filmów, zdjęć, zeznań świadków, itd. Jimmy był przesłuchiwany przez 3 godziny. Dopiero później mieliśmy się dowiedzieć, że wtedy wziął nas na cel nasz rząd. Naszą zbrodnią było to, że byliśmy świadkami zbrodni wojennych i ludobójstwa, popełnionych w Libii przez gang NATO. Jako że byliśmy namierzeni, wszystkie próby uzyskania pracy zarobkowej lub odbudowania naszego biznesu, straconego w Libii, spełzały na niczym.

Kiedy NATO przekazało Libię w ręce Al-Kaidy, więziono, torturowano i zabito wielu Libijczyków. Wielu innych wyjechało, żeby przeżyć. Obecnie na uchodźstwie są 2 miliony. Jesteśmy bardzo blisko z Ludami Libii, niemal codziennie rozmawiamy z plemiennymi przywódcami na uchodźstwie. Mianowali nas swoimi oficjalnymi rzecznikami. Próbowaliśmy przekonać Kongres, że naknociliśmy w Libii i w zasadzie wręczyliśmy Libię, spokojny, muzułmański kraj, Al-Kaidzie. Nikt nie był zainteresowany. Przywódcy plemienni zaczęli przekazywać tajne informacje na temat ruchów Al-Kaidy w Libii, my zaczęliśmy przekazywać te informacje doktorowi Jerome Corsiemu, który ochoczo ujawniał prawdę. Następnie skontaktował się z nami wywiad USA (4 różne oddziały).

Mieliśmy w domu wizyty trzech 3 różnych wydziałów wywiadu amerykańskiego, zbierających poufne informacje od naszych przywódców plemiennych. Ale odkryliśmy, że nie mają zamiaru nic zrobić w związku z tymi informacjami, wykorzystywali jedynie do ostrzegania Al-Kaidy, a nie powstrzymania ich, przestaliśmy więc przekazywać im informacje. Jedną z osób z wywiadu była pewna kobieta; po wyjściu od nas zadzwoniła i powiedziała, że jeśli chcemy żyć, musimy zamknąć się i przestać gadać o Libii i że oni (rząd) „delikatnie” nas zaatakował (zrujnował nam życie i sytuację materialną) i że mieliśmy szczęście, ponieważ mogli zdecydować się na „śmiertelny” atak. Zostaliśmy dosłownie zniszczeni, ale zdecydowaliśmy się otworzyć usta, a nie zamknąć. Zdajemy sobie sprawę, że jedyną ochroną dla nas jest przekazanie tych informacji jak większej rzeszy ludzi. W przyszłym miesiącu zostaniemy bezdomni, bowiem nie mamy już nic do sprzedania ani środków na nasze wydatki. Mamy nadzieję na rozpoczęcie prezentacji i jakieś honoraria; być może gdzieś po drodze spotkamy dobrych ludzi, którzy zechcą zatrudnić dwoje bardzo produktywnych, inteligentnych i utalentowanych ludzi.”

Ale nie przestaniemy opowiadać naszej historii.

Tłumaczenie: PRACowniA