Inne

Ewangelia Jana 12;25

Kto miłuje swoje życie, utraci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne.

Reklamy

Ucz dzieci swoje

Wiecie dlaczego przegrywamy walkę o lepsze jutro? Przegrywamy, bo nie jesteśmy wymagający i zadowolimy się, przepraszam za brutalne określenie gównem, z którego produkcji i sprzedaży ktoś czerpie astronomiczne zyski, a wystarczy być bardziej wybrednym i selektywnym w wyborze np. pożywienia i już jesteśmy na dobrej drodze do osiągnięcia sukcesu. Ten ktoś wie czego pragnie plebs, i tworzy dla niego tandetę materialną oraz informacyjną i od kilku tysięcy lat, wałkuje im do głów tandetę duchową w formie religii, u nas chrześcijańskiej. Tym kimś na dzień dzisiejszy, są żydzi, ale inne nacje i jednostki grają drugie i trzecie skrzypce, i nie można mieć do nich pretensji, albowiem oni żerują z naszej głupoty.

Ujmując kwestię w szerszej perspektywie, nie ulega wątpliwości że zło zwycięża nad dobrem, ale źródłem zła nie jest tradycyjny kozioł ofiarny w postaci Żydów, lecz my zwykli konsumenci i spójrzmy lepiej w lustro, ponieważ wzrasta nasz apetyt na coraz większą ohydę wszelkiego rodzaju w związku z czym, rynki gospodarcze reagują prawidłowo na zapotrzebowanie, w ramach fundamentalnego prawa ekonomicznego – popytu i podaży. Niektóre przedsięwzięcia elit wobec przeciętnych ludzi, są skrajnie nie moralne i budzą wstręt, a to powinno wywołać wielki gniew Boga i pewne strącenie prowodyrów do piekła, ale nic po śmierci im nie grozi, albowiem producenci syfu, działają w wymiarze metafizycznym i są narzędziami Boga i jego prawą dłonią.

Władcy świata postępują według starej i ludzkiej zasady – silny wykorzystuje słabszego oraz wedle pierwotnego prawa przyrody, w formie walki o przetrwanie, i jeżeli Bóg istnieje i patrzy na to co się na ziemi dzieje, to jestem pewien, że na tych pierwszych spogląda z uznaniem i przygarnie do siebie, zaś plebsem gardzi i go odrzuci. Zostawmy jednak iluzorycznego Boga w spokoju i pomyślmy, o co tak naprawdę chodzi w życiu. Sprawa rozbija się o szare komórki, które tłuszcza traci w zastraszającym tempie, natomiast bogaczom wprawdzie przybywa pieniędzy, ale jeszcze więcej intelektu i dlatego przyroda im sprzyja, a gdy masa krytyczna bezmyślnego bydła wzrośnie, z elit wyłonią się ziemscy Bogowie.

Skończy się wtedy rabunkowe niszczenie przyrody, aby zaspokoić próżne potrzeby plebsu, ponieważ motłoch będzie w dosłownym tego słowa znaczeniu, zamknięty w klatkach i jak tym nieszczęsnym świniom w chlewach, do życia wystarczą im fekalia, które sami już będą produkować i żreć i powstanie wówczas, odizolowany od normalnego świata zewnętrznego, samonapędzający się Matrix doskonały.

Pierwszy etap klęski plebsu, mamy właściwie poza sobą i na naszych oczach powstał Matrix informacyjny i ludzie dobrowolnie podążają do więzienia umysłowego, z telefonami komórkowymi w dłoniach. Informacje jakie czerpiemy z tego źródła i generalnie z większości środków masowego przekazu, ograniczają horyzonty umysłowe do minimum, wzbudzają strach, agresję i nakręcają zmysły materialne.

Niebawem procesy umysłowe ulegną uproszczeniu do poziomu instynktownego i szympansiego zwłaszcza że smart fon, stopniowo odbiera ludziom zdolność przelewania myśli długopisem na papier i mężczyźni, zamiast pisać poematy i tworzyć maszyny, będą łapać pokemony. To jest bezkrwawa i długoterminowa strategia bliżej niezidentyfikowanej siły kosmicznej, żywej ziemi lub Boga w stosunku do mieszkańców tej planety i polega on na wyłuskaniu z bezwartościowych plew, cennych ludzkich ziaren.

Nie ma co jednak zazdrościć elitom ich bogactwa, bo na górze również trwa zacięty proces selekcji naturalnej i skupmy się na swoim skromnym życiu, na dole piramidy i możemy być bogaczami przez chwilę naszego krótkiego ziemskiego życia. Matka ziemia pomoże nam żyć godnie i szczęśliwie, ale pod warunkiem, że coś z siebie jej damy i musimy obrabiać swój wewnętrzny węgiel w diament, a diamentem jest dusza, którą szlifujemy w brylant sprawami do których plebs nie przywiązuje żadnej wagi.

Prawda, piękno, dobre uczynki i oczywiście pożywienie zostawiają w naszych mózgach i ciałach trwałe ślady i proporcja dobra do zła, jaką nagromadziliśmy za życia na ziemi zadecyduje o losie duszy po śmierci.

Stwierdziłem, że najlepszą formą kształtowania wyższego intelektu, jest prozaiczne pisanie długopisem i nie chodzi w zasadzie o treść, lecz o palce, które są genialnymi narzędziami i rzeźbią słowa w mózgu, a słowo pisane przekształca się wówczas w mowę i ostatecznie w rzeczywistość. Teraz już wiecie dlaczego po Wikingach pozostało tyle wspomnień, bo ojcowie i matki uczyli swoje dzieci pisania (rzeźbienia) run w kamieniach. Był to żmudny i wymagający wielkiej cierpliwości i skupienia proces, który wydał na świat przepiękne owoce, w formie największych żeglarzy i odkrywców w historii człowieka. Uczcie zatem dzieci swoje pisania na pozór banalnym długopisem, a gwarantuje wam, że gdy one dorosną, tym razem zbudują dłońmi statki kosmiczne i „pożeglujemy” do gwiazd.

Na potwierdzeniu tego, jak ważne są umiejętności manualne, proszę spojrzeć na Brytyjską rodzinę królewską i jak wychowują swoje małe dzieci. Pomimo tego, że są ludźmi skrajnie bogatymi i mogą sobie pozwolić na najbardziej wymyślne gadżety, komputery etc, to swoim małym dzieciom, zabraniają oglądania TV i używania telefonów komórkowych lub tabletów. Ich dzieci bawią się tym, czym plebs już w zasadzie gardzi tj. prostymi klockami, samochodzikami, lalkami i z pewnością kiedy dzieci podrosną, mądrzy rodzice będą uczyć dzieci pisania długopisem. Tacy właśnie ludzie władają ziemią, i jeżeli będziemy naśladować ten aspekt ich życia, to wówczas każdy z nas może dać początek dynastii królewskiej, trochę mniejszego kalibru.

http://www.msn.com/en-us/lifestyle/whats-hot/this-is-the-one-thing-banned-from-prince-george-and-princess-charlotte%E2%80%99s-playroom/ar-AAquJnb?li=BBjnvnR&ocid=spartandhp

 

 

 

Czysty zysk

Gdy przyjdą pierwsze ciepłe wiosenne dni, otwieramy szeroko okna w domach i porządnie wietrzymy nasze mieszkania z zimowej zgnilizny. Natomiast w gorące lato, po przejściu ulewy, ale tej masywnej z piorunami, klimat jest odświeżony i ziemia ponownie zakwita, zaś zwierzęta i ludzie oddychają pełnymi piersiami, krystalicznie czystym i wysterylizowanym przez ozon powietrzem.

W zachodniej kulturze, zwyczaj noszenia sukni przez kobiety jest uważany za staroświecki, a nawet prymitywny i kobiety generalnie ubierają coraz bardziej obcisłe spodnie, zaś na lato noszą skrajnie obcisłe krótkie spodenki. Poza tym, że kobiety w spodniach wyglądają jak mężczyźni, zwłaszcza te, które zetną włosy na krótko, to noszenie spodni przez kobiety odbija się bardzo negatywnie na ich zdrowiu.

Mądre i wartościowe kobiety noszą suknie nie tylko ze względów estetycznych, lecz przede wszystkim ze względów zdrowotnych, bo ludzka skóra potrzebuje tlenu jak ryba wody, a zwłaszcza narządy intymne kobiety, muszą być dobrze wietrzone. Suknia gwarantuje idealne dotlenienie i chłodzenie obszaru ciała poniżej pępka, zaś obcisłe spodnie powodują przegrzanie waginy i w poważnym stopniu ograniczają do niej dostęp tlenu.

W tym prawie że beztlenowym, ciepłym i wilgotnym środowisku, bakterie odpowiedzialne za równowagę biologiczną układu moczowo–płciowego giną i drożdżaki mają perfekcyjne warunki do błyskawicznego rozwoju. Pierwszym symptomem zakażenia jest swędzenie, a następnie gnicie i ostatecznie grzybica, a grzybica nie leczona może wywołać o wiele gorsze schorzenia narządu rozrodczego.

Profilaktyczne noszenie sukni, zapobiega powstawaniu tej bardzo nieprzyjemnej choroby, lecz gdy już dojdzie do zakażenia, jedynym wówczas ratunkiem jest leczenie farmaceutykami, które w wielu przypadkach zabijają dobroczynną florę bakteryjną układu pokarmowego jelit. Po kuracji organizm jest skrajnie osłabiony, co przekłada się na złe samopoczucie fizyczne i psychiczne, a wtedy kobiety przechodzą z deszczu wprost pod rynnę, ponieważ dla poprawy nastroju mnóstwo kobiet zażywa śmiertelne dla mózgu „leki” psychotropowe oraz inne toksyczne antydepresanty.

Naturalnym i popularnym wśród kobiet panaceum na depresję jest wprawdzie czekolada, od której kobiety przybierają drastycznie na wadze i połykają pigułki odchudzające. Ponadto nadmiar cukru w organizmie, powoduje astronomiczne mnożenie drożdżaków i jesteśmy w punkcie wyjścia, ponieważ grzybica powraca ze zdwojoną siłą. Nasze „zacofane” babcie i wszystkie kobiety przed nimi, były jednak mądre i tyle problemów zdrowotnych uniknęły nosząc długie suknie.

Podobnie sprawa ma się z piersiami i epidemia raka piersi w cywilizacji białego człowieka, jest spowodowana w głównej mierze, noszeniem przez kobiety biustonoszy, które uciskają i przegrzewają te poniekąd delikatne narządy, a kobiecie ciało żeby optymalnie pracowało musi być wolne.

Najlepiej było by chodzić w stroju Adama i Ewy, bo męskie jaja również mają się znacznie lepiej i produkują więcej zdrowego i dynamicznego nasienia, gdy są niczym nie skrępowane i powiewają swobodnie.

Porządne wietrzenie waginy jednak przechodzą w okresie letnim, gdy kobiety chodzą w krótkich spódniczkach (mini), i popełniają następny błąd, ponieważ na prowokacyjnie ubrane kobiety, leci męska patologia, alfonsi, kobieciarze i wytatuowane łyse pały, a później kobiety mają żale i pozbawione sensu pretensje, że nie mogą znaleźć poważnych mężczyzn. Ponadto kobiety ubrane jak dziwki, ściągają na siebie wielki gniew Bogów w formie syfu, kiły i mogiły, w tym największe przekleństwo 20/21 wieku AIDS.

Noszenie sukni, a zwłaszcza tej długiej wersji ma też inną zaletę, równie ważną jak tą zdrowotną. Kobiety powinny być świadome, jak wiele są w stanie osiągnąć, bo mogą zapewnić sobie i potomstwu wiernego męża i wspaniałego ojca dzieci, gdy w początkowej fazie związku kobieta nosi długą suknię.

Długa suknia spełnia funkcję sita, które odsiewa bezwartościowe męskie plewy, od mężczyzn mądrych, bowiem na łatwiznę czyli do kobiet ubranych w obcisłe spodnie, lub krótkie spódniczki grawituje hołota. Na świat przychodzi coraz więcej dzieci z przypadkowych związków opartych na „miłości” cielesnej, i potomstwo pozbawione boskiej iskry miłości platonicznej rodziców, nigdy nie osiągnie wyższej inteligencji i duchowości. Natomiast bliższe poznanie kobiety odzianej w długą suknię, jest o wiele trudniejszym wyzwaniem niż zdobycie Everestu i tylko mądry i cierpliwy mężczyzna, szukający prawdziwej miłości podąża tą bardzo krętą i ciężką drogą, ale na zdobytym szczycie czeka go skarb cenniejszy od góry złota – strażniczka miłości, szlachetna kobieta.

Z męskiej i obiektywnej perspektywy, długowłosa kobieta w sukni pięknie się prezentuje i ten ubiór zmusza mężczyznę do bardzo intensywnego główkowania odnośnie jej kształtów.  Kobieta w długiej sukni nie jest więc łatwą zdobyczą i mężczyzna jest zmuszony poznać przyszłą wybrankę serca i matkę jego dzieci na płaszczyźnie intelektualnej, a nie seksualnej, bo kobiece wdzięki są zakryte przed jego pożądliwym wzrokiem. Tak właśnie rodzi się kwintesencja człowieczeństwa, prawdziwa miłość i jej owoce mądre dzieci.

Tylko mały procent rozsądnych i wytrwałych mężczyzn przetrwa tą wielka próbę, a odpadną maniacy seksualni i kobieta może być wówczas pewna, że ten który przetrwał spełni się w 100 procentach w roli wiernego na śmierć i życie męża i świetnego ojca dzieci. Za sprawą banalnej i powszechnie pogardzanej długiej sukni, związek mężczyzny z kobietą jest więc zacementowany rozumem i głębią duchową, a nie płytkim zauroczeniem cielesnym i kobieta nie jest również narażona na wspomniane wcześniej dolegliwości. Zdrowe i pomyślne życie podlega bardzo prostym zasadom, lecz wy ludziska wszystko komplikujecie jak żydzi na targu. Proszę się jednak poważnie zastanowić.

  • Kto korzysta fizycznie na szerzeniu się wśród kobiet mody na noszenie spodni i krótkich spódniczek?
  • Kto czerpie jeszcze większe materialne bogactwo z powikłań zdrowotnych związanych z tym zwyczajem?
  • Kto wzbogaca się astronomicznie i ostatecznie, ale nie fizycznie lub materialnie, lecz duchowo z milionów nowo narodzonych czubków?

Odpowiedzi na pytania są znowu proste.

  • Debile – seks.
  • Koncerny farmaceutyczne – pieniądze.
  • Bliżej niezidentyfikowana siła metafizyczna, która pragnie zniszczyć białych ludzi i kobiety są najsłabszym ogniwem i kluczem do sukcesu lub porażki. Na dzień dzisiejszy, białe kobiety ciągną cywilizację w przepaść, bo rodzą durniów, a mogą za sprawą sukni dać życie Bogom. Kobietami godnymi szacunku, dobrymi żonami i prawdziwymi Słowiankami w Polsce są już tylko Cyganki.

Omen

Śniło mi się niedawno, że klęczę przed kobietą i zanurzam wskazujący palec prawej dłoni w przeźroczystej i gęstszej niż woda cieczy, a następnie pocieram palcem brzuch kobiety, tuż nad jej pępkiem, po czym wstaję na nogi i kobieta bezwładnie wpada w moje objęcie, kładzie głowę na moim barku i odniosłem wrażenie, że umarła. Nie byłem jednak zasmucony, ani przerażony tym faktem i czułem od niej przypływ jakiejś boskiej energii. Na drugi dzień, czytam „Fausta”, Goethego i Mefistofeles poucza swoich belzebubów co mają czynić, żeby dusza zmarłego doktora Fausta im nie umknęła:

Szczególnie zwróćcie wasze badanie

Na dolne części, to wasze zadanie;

W pępku nierzadko ona też przebywa,

Baczność więc, gdy się tamtędy dobywa.

Sny mogą być prorocze, zaś Goethe opisał swoje przemyślenia odnośnie duszy, w arcydziele literackim i zacytowany fragment książki jest znamienny, ale na lżejszą nutę poniższy epizod z genialnej, psychodelicznej serii animowanej pt. „Ren and Stimpy”, w komiczny sposób ilustruje duszę i znowu pojawia się motyw z pępkiem.

„Błękitna krew”

Ludzie od niepamiętnych czasów ze złota i srebra bili monety i produkowali z tych metali piękne ozdoby jubilerskie, lecz kiedyś w prehistorii szlachetne metale spełniały funkcje stricte terapeutyczne, zwłaszcza bardziej dostępne i tańsze srebro wykorzystywano w celach leczniczych. Oczywiście złoto i srebro doskonale przewodzą energię elektryczną i znalazły szerokie zastosowanie we współczesnej elektronice, astronautyce oraz w innych gałęziach przemysłu.

W stosunku do przedstawicieli monarchii i arystokracji mówi się potocznie, że posiadają tzw. błękitną krew i podobno to ciekawe stwierdzenie zostało stworzone, ponieważ szlachetnie urodzeni nie musieli fizycznie pracować na polach i nie byli narażeni na palące promienie słoneczne wobec tego, ich skóra była nieskazitelnie białej karnacji i naczynia krwionośne były wówczas bardziej widoczne, a jak wiemy z własnej obserwacji tętnice i żyły na tle białej skóry wydają się koloru niebieskiego.

Tyle z materiałów oficjalnych odnośnie genezy synonimu błękitna krew, lecz pierwotnym źródłem tego określenia jest antyczna Grecja i kwestia jest bardziej skomplikowana, albowiem rola słońca była drugorzędna i inny czynnik, a właściwie konkretny element chemiczny miał kluczowy wpływ na powstanie terminu.

Tysiące lat temu ludzie cieszyli się o wiele lepszym zdrowiem niż współczesne człowieczeństwo, bo odżywiali się znacznie lepiej, z umiarem i żywność była doskonałej jakości. Aczkolwiek, zdrowy pokarm to połowa sukcesu i żelazną kondycję można sobie zapewnić dopiero wtedy, gdy weźmiemy pod uwagę czym i z czego jemy. Spójrzmy zatem na mądrych antycznych ludzi i zaczerpnijmy ich wiedzy akademickiej, a jeżeli nie mamy czasu lub chęci na klasyczną Grecką edukację, to na dobry początek naśladujmy chociażby ich maniery przy stole i wówczas każdy może osiągnąć status króla, bo w zdrowym ciele, zdrowy duch.

Antyczna Grecja jest kolebką największej mądrości naukowej i niesamowitego piękna artystycznego, ponadto Grecy byli najlepszymi żołnierzami w historii człowieka, i zdołali wspiąć się na absolutne wyżyny rozwoju intelektualnego, duchowego oraz wojskowego za sprawą srebra, którym co prawda kobiety się zdobiły, lecz w bogatszych domostwach ze srebra były sporządzone wszystkie talerze, kubki oraz sztućce w związku z tym,  podczas codziennych posiłków ze srebrnych zastaw kuchennych, Grecy połykali wraz z pokarmem mikroskopijne ilości srebra i dlatego antyczni Grecy byli mocarzami pod każdym względem.

Srebro posiada wspaniałe właściwości bakteriobójcze, antywirusowe oraz dezynfekujące i antyczni ludzie o tym wiedzieli, zaś później srebrne zastawy były już tylko symbolem statusu klasy bogatszej i srebro w nowożytnych czasach, jest wyłącznie ornamentem dekoracyjnym w biżuterii. Niemniej jednak, w Stanach zjednoczonych srebro w medycynie przechodzi ponowny renesans i zostało docenione jako najskuteczniejszy środek bakteriobójczy i wielu epidemiologów oraz biologów, nazywa srebro i jego związki: „Antybiotykiem bogatych ludzi”.

Lekarze coraz częściej nie są w stanie poradzić sobie z nowymi odmianami wirusów i bakterii. Przy pomocy antybiotyków bezskutecznie walczą z grzybami, drożdżami i innymi pasożytami atakującymi nasz organizm. Stajemy się coraz słabsi, a nasz system immunologiczny coraz częściej działa nieskutecznie. Mówi się: „Obecnie wielu chorób, o których myślano, że dadzą się wyleczyć antybiotykami, nie da się już leczyć, nawet przy pomocy nowych antybiotyków. Naukowcom brakuje zatem środków, którymi można by je zastąpić”. Dlatego też pojawiła się nowa teza, która głosi: „Lepszą taktyką byłoby całkowite zarzucenie antybiotyków na rzecz leków innego rodzaju”. W tym kontekście warto pomyśleć o srebrze.

Ponadto, srebro wspomaga leczenie przeziębień, kataru, kaszlu, grypy, anginy, zapalenia gardła, zatok, oskrzeli, płuc i innych infekcji bakteryjnych. Srebro uznaje się za unikalne i efektywne we wzmacnianiu ludzkiego systemu odpornościowego i w porównaniu z antybiotykami nie osłabia wątroby oraz nie niszczy flory bakteryjnej układu pokarmowego (jelit).

W medycynie Ayurwedyjskiej Indii srebro przepisuje się, aby podbudować siłę i żywotność organizmu. Srebro stosuje się, aby zwalczyć chroniczną gorączkę i słabość, leczyć zapalenie jelit, problemy z woreczkiem żółciowym, zgagę, nadmierne krwawienia menstruacyjne, oraz zaburzenia czynności wątroby i śledziony. Lekarze ayurwedyjscy wykorzystywali właściwości lecznicze metali od tysięcy lat do oczyszczania i wzmacniania organizmu. Ayurweda twierdzi, że czyste metale stosowane na skórę wywołują reakcję elektromagnetyczną, działając na komórki i głębiej położone tkanki.

Używanie przez dłuższy okres czasu srebrnych sztućców, talerzy bądź pucharów wiąże się jednak z pewnym problemem, ale nie ze względu na wysoką cenę srebra, bowiem raz zakupione srebrne talerze lub sztućce wystarczą na całe życie. Dylemat polega na tym, że wieloletnie spożywanie potraw ze srebrnych zastaw, powoduje odkładanie się srebra pod skórą i nadaje ciału barwę szarawą, często wchodząca w błękit. Stąd też zwrot „błękitna krew” odnośnie przedstawicieli monarchii, arystokracji oraz bogatych elit i zawdzięczamy to określenie antycznym Grekom.

Przeciętny człowiek raczej nie pozwoli sobie na kupno srebrnych zastaw, ale prawie każdy z nas może prewencyjnie korzystać z dobrodziejstw leczniczych tego szlachetnego metalu, nosząc na palcach srebrny pierścionek lub sygnet, łańcuszek na szyi albo kolczyki w uszach.

  • Marynarze na dawnych żaglowcach, do beczek z pitną woda wrzucali małe srebrne monety i woda przez cały okres długich rejsów w tropikalnych warunkach była zdatna do spożycia. Aby zapobiec przedwczesnemu psuciu się mleka, co bogatsi przechowywali mleko w srebrnych naczyniach.
  • Jeszcze sto lat temu żeby uchronić swoje małe dzieci przed chorobami, matki dawały dzieciom do ssania srebrną łyżeczkę i w języku angielskim do dnia dzisiejszego na człowieka zdrowego, inteligentnego lub bogatego mówi się: „Urodzony ze srebrną łyżeczką w ustach”. Odpowiednikiem tego przysłowia w polskim słownictwie, jest sentencja: „Być w czepku urodzonym”.
  • Epidemia dżumy potocznie zwana czarną śmiercią, zdziesiątkowała uboższe warstwy społeczeństwa w średniowiecznej Europie. Wprawdzie zaraza atakowała wszystkich bez wyjątku, jednak wśród możnowładców i arystokracji odnotowani znaczniej mniej zachorowań niż wśród przedstawicieli niższych stanów społecznych. Jedna z teorii mówi, że ludzie bogaci zwykli w tamtych czasach używać srebrnych zastaw stołowych i niewielkie ilości tego kruszcu, który z każdym posiłkiem przedostawał się do ich organizmów, podniósł odporność na tą śmiertelną chorobę i generalnie wzmocnił ich układ immunologiczny.
  • Oprócz srebra jeszcze skuteczniejszym lekiem jest złoto, lecz ze względu na astronomiczną cenę tego metalu, tylko arcybogaci mogą sobie pozwolić na kurację złotem, która niekiedy polega na obsypywaniu lepszych potraw drobno sproszkowanym złotem. Aczkolwiek, prawie każdy z nas posiada w domu złotą obrączkę lub skromny pierścionek i bolesny obrzęk skóry powiek zwany jęczmieniem, można wyleczyć pocierając powiekę złotą obrączką.
  • Także miedź ma wspaniałe własności antybakteryjne oraz antywirusowe i jeszcze niedawno w wielu domach posiłki przygotowywano wyłącznie na miedzianych patelniach. Piękne i bardzo wytrzymałe miedziane patelnie oraz garnki można było nabyć u cygańskich handlarzy. Warto więc nadmienić, że Cyganie pochodzą z subkontynentu Indyjskiego, a w Indiach odkryto właściwości lecznicze miedzi i do czasów współczesnych wielu hindusów używa miedzianych garnków lub patelni do przyrządzania potraw.
  • W antycznych Indiach, do odkażania wody w większych zbiornikach wodnych ludzie używali monet miedzianych.
  • Bardzo popularny zwyczaj wrzucania na szczęście monet do fontann lub stawów pochodzi bezpośrednio od Hindusów i w oryginalnej wersji służył im do odkażania pitnej wody ze stawów, rzek oraz innych zbiorników wodnych z których pobierali wodę nie tylko dla siebie, lecz także zwierzęta domowe z niej korzystały. Szczęście zapewniała im zatem zdrowa, czysta, pozbawiona bakterii woda, bo dawała życie i zdrowie ludziom oraz zwierzętom domowym. W Polsce tą prastarą tradycję podtrzymujemy w szczątkowej formie wrzucając na szczęście drobne monety do fontann i stawów, lecz straciliśmy sens tego czynu. Przypuszczam, że zwyczaj wrzucania monet do wody przynieśli ze sobą do Europy również Cyganie.

Jesteś tym, co jesz i z czego jesz i jeżeli zastosujemy chociażby skromną srebrną łyżeczkę do mieszania herbaty lub srebrny widelec i nóż podczas spożywania konkretnych posiłków, to wówczas jesteśmy na dobrej drodze do osiągnięcia optymalnego zdrowia fizycznego i umysłowego, ale żywność musi być najlepszej jakości i trzeba koniecznie zachować umiar w jedzeniu.

W kontekście mądrego odżywiania, zwierzęta mogą być dla człowieczeństwa wzorem godnym do naśladowania, zwłaszcza te dziko żyjące i drapieżniki, które są cudownie umięśnione, zwinne, smukłe oraz bardzo inteligentne i nie ulega wątpliwości, że każdy kto miał okazję zobaczyć biegnącego wilka, sokoła w locie lub wyskakującego z wody delfina był pod wrażeniem piękna tych zwierząt. Nie spotkamy zatem w dziczy otyłego zwierzęcia, albowiem żeby przeżyć w naturze, zwierzęta muszą zachować idealne proporcje ciała i nadzwyczaj sprawny mózg. Dzikie zwierzęta oczywiście nie używają srebrnych sztućców i talerzy, a mimo tego są bardzo zdrowe, posiadają przepiękne sylwetki oraz błyskotliwe rozumy.

Doskonałą kondycję fizyczną i umysłową wymienione drapieżniki i generalnie wszystkie dzikie zwierzęta zawdzięczają bardzo aktywnym poszukiwaniem pokarmu w trakcie którego, tracą sporo kalorii co przekłada się na wzrost apetytu. Już samo wytropienie zwierzyny łownej i znalezienie zielonej trawy w zimę wymaga użycia przez dzikie zwierzęta nie lada pomyślunku, lecz jeszcze większą inteligencją wykazują się gdy upolują ofiarę lub pod warstwą śniegu odkryją świeże pędy trawy. Najpierw dzielą się zdobytym pokarmem ze swoim potomstwem, następnie ze starszymi i słabszymi członkami watahy lub stada, ale prawdziwy geniusz dzikich zwierząt sprowadza się do tego, że nigdy nie jedzą do syta.

Zwierzęta na wolności podchodzą do pokarmu bardzo selektywnie i można odnieść wrażenie że one w tej kwestii wykazują się wyższym rozumem niż wielu ludzi. Dzikie zwierzęta zaspokoją swój natychmiastowy głód i na tym poprzestaną, nawet gdy zwierzyny łownej jest w nadmiarze, a czasem zmuszone są przejść kilkudniową głodówkę podyktowaną czynnikami naturalnymi lub związanymi z niszczycielską działalnością człowieka.

W przeciwieństwie do tzw. głupich zwierząt, na pozór rozumny współczesny człowiek, żre bez umiaru dosłownie to co mu do koryta nasypią, choć ma tyle wspaniałej i ekologicznej żywności do wyboru, natomiast srebrne sztućce i zastawy kuchenne są dla wielu staroświeckim anachronizmem i preferują plastikowe, nowoczesne teflonowe naczynia kuchenne.

Ociężałość fizyczna z racji pochłaniania ogromnych ilości pożywienia, w wielu przypadkach trującego z plastikowych naczyń, powoduje oczywiście mnóstwo chorób, ale jeszcze więcej spustoszenia wyrządza ludzkim mózgom i skutkuje apatią umysłową. Wygląd fizyczny wielu ludzi jest więc żałosny w efekcie czego, nie potrafią logicznie i krytycznie myśleć, ponadto są bardzo podatni na kretyńską indoktrynację polityczną i marketingową, która kładzie nacisk na żywność. Przyszłość homo sapiens stoi pod znakiem zapytania i jak tak dalej pójdzie, to niebawem dzikie zwierzęta wykształcą większą inteligencję niż człowiek i przejmą kontrolę nad światem.

Z pewnością mądre delfiny będą pierwsze, ale one żyją z dala od ludzkich oczu w wielkich oceanach i kontakt z tymi pięknymi ssakami jest utrudniony. Mamy jednak okazję spotkać na co dzień bardzo inteligentne dzikie zwierzęta w formie srok, kawek, wron i z absolutnymi geniuszami w świecie ptaków z pięknymi i tajemniczymi krukami, które od tysięcy lat były towarzyszami i wysłannikami Bogów, natchnieniem duchowym szamanów, wróżbitów, mędrców, wiedźm oraz czarownic.

Ptaki z gatunku krukowatych mogą potwierdzić, że srebro jest eliksirem życia, ponieważ sroki, szpaki, wrony i naturalnie kruki tak często kradną ludziom lśniące ozdoby, a zwłaszcza upodobały sobie srebrną biżuterię i nie reagują na błyskotki instynktownie, lecz te zwierzęta posiadają wiedzę naszych przodków i subtelnie nam ją przekazują. Czarne ptaki są łącznikami pomiędzy niebem a ziemią.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Bo to zła kobieta była

Z serii przygód odważnej załogi statku między gwiezdnego Enterprise, zapraszam do obejrzenia mrożącego krew w żyłach epizodu pt.”Kapitan Kirk trafia na Ashley Judd”. Brak znajomości języka angielskiego, nie przysporzy nikomu kłopotów w zrozumieniu sensu całej akcji, bo wystarczy spojrzeć na twarz bohaterki i wiadomo, że kobieta zmysły postradała w związku z tym, stanowcza reakcja kapitana Kirka wobec tego potwora nie budzi sprzeciwu i jest w pełni uzasadniona.

Jeżeli jednak ktoś rozumie j. angielski, to zawczasu ostrzegam, że jej słowa mogą wywołać zawał serca i radzę trzymać się krzeseł, a powodem tej wściekłej tyrady, jest nie kto inny jak wcielenie szatana na ziemi Donald Trump i generalnie wszyscy biali heteroseksualni mężczyźni.

Ashley Judd jest dość znaną aktorką z Hollywood w związku z czym, nie można oczekiwać od niej inteligencji, ponadto dawna uroda jej minęła i chyba nikt do filmów już nie chce angażować tego babsztyla, bo nawet finansowo pragmatyczni Żydzi, do filmów nie biorą starych wariatek.

Nie ulega zatem wątpliwości, że frustracja związana z brakiem ról aktorskich zryła kobiecie porządnie beret i chciała teraz zabłysnąć ”inteligencją” wśród podobnych do siebie kretynek z myślą, że ktoś zauważy jej genialny rozum i zaangażuje ponownie do produkcji filmowych. Aczkolwiek, po tej absurdalnej tyradzie jej przyszłość filmowa na dużym ekranie zmalała do absolutnego zera, i kobieta może występować jedynie w filmach pornograficznych lub instruktażowych dla przyszłych lekarzy psychiatrów. Poniżej kilka najważniejszych punktów jej przemowy i osobisty kontrargument odnośnie każdego.

-Trump jest oczywiście wcieleniem Hitlera i Trump nosi się z zamiarem uruchomienia komór gazowych. Porządna dawka Cyklonu tej idiotce z pewnością by się przydała.

-Córki Trumpa są jego niewolnicami seksualnymi i wszyscy biali mężczyźni podobnie traktują kobiety. Opętana seksem durna baba, przypisuje swoje odchyły seksualne niewinnym, ale czego można się spodziewać po przeruchanej na wylot szmacie z Hollywood ?

-Trump i biali mężczyźni wprowadzili ponownie do Ameryki segregację rasową oraz niewolnictwo i zamykają wszystkich czarnych Amerykanów w więzieniach. Spory segment światowego plebsu w te bajki uwierzy, bo w telewizji na Discovery pokazywali.

-Bez wątpienia kobieta jest psychicznie chora, niemniej wokół niej urosła aureola dziewiczej czystości i niewinności Maryjnej i generalnie feministki muchy nie skrzywdzą. Z pewnością tak odbierze to większość kobiet i aplauz zebranej publiczności ten fakt potwierdza. Feministki są do tego stopnia czułe na ból wszystkich żywych istot, że dla dobra dzieci, tylko w samej Ameryce od 1973 roku, zamordowały około 60 milionów nienarodzonych dzieci.

-Pod koniec filmu kretynka sugeruje, że Trump jest odpowiedzialny za jej krwawą menopauzę. Wyprowadzony z równowagi kapitan Kirk, rozkazuje wówczas otworzyć do niej ogień.

Kapitan Kirk i załoga Enterprise po raz kolejny wychodzą z kłopotów obronną ręką i niszczą głupotę w zalążku zanim dotarła by do ziemi. Wszystkie epizody „Star Trek”, kończą się happyendem, lecz my na ziemi w czasie rzeczywistym nie możemy strzelać do wariatek i musimy uzbroić się w żelazną cierpliwość i jeszcze większą wyrozumiałość. Film jest w zasadzie komiczny, ale ma swój tragiczny wymiar, bowiem kobiety w demokracjach posiadają niestety prawo głosu w wyborach.

Feministki na szczęście w USA przegrały i możemy wbić gwoźdź w trumnę światowego feminizmu, ale wściekłość z powodu zwycięstwa Trumpa, obnażyła prawdziwy charakter współczesnych kobiet i jest tragicznie, bo mądrzy ludzie w obliczu porażki zachowują stoicki spokój lub przynajmniej nie pierdolą farmazonów.

 

„Z protokołów mędrców Polonii”

Gawęda górnicza przy piwie.

Zebrała się grupa sprawiedliwych Lachów, coby uradzić jak ojczyznę ratować, a także jak żyda od podstępnych zabiegów utrącić, a Naród od niewoli zła oswobodzić.

Skoro zawiodły dobre rady i przyjazne gesty wobec semitów, a i dyplomacja wszelaka z tą żmijową nacją zawiodła, to postanowiono uknuć spisek Lachów przeciwko temu żydo-żywiołowi poprzez pozorne poddaństwo i całkowitą żydom uległość.

Lachy uznały, że trzeba żydom pełną władzę oddać nad Polonią, aby puchły te nasiona diabła na oczach wszystkich Polaków i żeby przez udręczenie Lachów przez semitów oświecenie Narodu Laskiego przyszło zupełne.

Spite do nieprzytomności od nieograniczonej władzy nad Polonią żydy dręczyły wszystkich Lachów jak kraj długi i szeroki, a więc nikt już w Polonii nie miał wątpliwości, kto to zacz: żyd i diabeł, a w zasadzie, że to jedno i to samo czyli biesożyd. Także z powodu udręk wszelakich czynionych przez żydów nawet dla filosemitów i zbałamuconych dotąd propagandą żydowską ludzi, a więc dla wszystkich Lachów i innych akumów, aksjomatem się stało zupełnym, iż to żydostwo to „naród wybrany”, ale przez samego diabła oraz wróg ojczyzny największy i całej laskiej ludności od Odry po Bug i od Bałtyku po Tatry.

Na tym niezadowoleniu mądre Lachy zbudowały tajemną armię buntowników laskich przeciwko New Order Judeosekularum składającą się z wyborowych snajperów, zwanych odtąd celnikami, od precyzyjnych strzałów w judeczków, czyli wszystkich sefadyjczyków, aszkenazyjczyków i chazarów oraz ich prozelickich sługusów wygolonych na łyse pały i z wypranymi mózgami do ich służby przysposobionymi. Celność strzałów celnicy trenowali najpierw na kaczkach zanim ruszyli w bój. Opuchnięte od żądz tego świata żydy, paradujące z wielką nadętością stały się łatwym celem dla snajperów-celników. Żydy w ciągu jednego dnia, po ogłoszeniu laskiej akcji Burza, zaczęły ścielić swymi ścierwami ojczyznę naszą, tak, że służby sanitarne musiały w piecach martenowskich owe wielkie kopce żydościerwa palić, aby jakaś choroba nie wybuchła niczym ongiś dżuma.

Spłoszony żydostan dla swego panowania zaczął drążyć chodniki w ziemi, aby w ten sposób panować na powierzchni i uchronić swe marne żydożycie, ale ich władza stawała się coraz słabsza i straciła w końcu wszelką siłę egzekucji oraz nikt już poważnie nie traktował papierowych żydoukazów i żydoprzepisów będących echem miszny i innych talmudycznych bredni.

W skutek stosowanych gazów przez Lachów wsączanych pod ciśnieniem w grunty, to żydy musiały wchodzić coraz głąbiej pod ziemię, aby zrazu nie zdechnąć. Przez to semici już bardzo długo naturalnego światła nie widzieli, a na skutek tego wytworzył się nowy typ żyda, tzw. żydonornica, tj. szkodnik, który nocami starał się wyjść na powierzchnię, grasować i coś ukraść gojom i akumom. Po tej harendzie wytypowane żydonornice miały zaraz wracać skrycie pod osłoną nocy do swych podziemnych chodników.

Jednak Lachy się zorientowały w działaniach żydonornic i różne łapki i akcje przeciwko nim podejmowali, aby szkodzie zaradzić. Zastosowane środki bojowe przez Lachów spowodowały, że żydonornice przebiły się dla ratowania żydostanu do górniczych sztolni, ale tam już na nich czekali Górale i Ślązacy uzbrojeni po zęby.

Przewodził nimi sztygar umorusany na całym ciele carbonem, co z dla zupełnej niepoznaki i kamuflażu uczynił, i przez to był przez swojaków okrzyknięty hetmanem Czarneckim.

Czarnecki krwawej łaźni żydonornicom nie żałował. Górale i Ślązaki prali nać semicką niczym dywany na święta, a jęki wybuchały spod ziemi niczym wycie piekielne. Jednak walki trwały długo, bo namnożonych żydonornic było wiele, a wsparły ich również szczurze siły ubekistanu, zawodowych katów i morderców co im się przez lata całe wysługiwały. Wówczas hetman Czarnecki, gdy dostał meldunek, iż zaczął się wydobywać metan, to nakazał swym wojom zepchnąć całą żydo-mysio-szczurzą armię do największego chodnika, gdzie się miał ów gaz nagromadzić.

Górniczy minerzy spowodowali sytuację, że wszelkie drogi ucieczki były niemożliwe i tylko był jeden trakt odwrotu dla Górali i Ślązaków. Ochwacone bojem żydonornice i szczuroubekistany nie poczuły zagrożenia gazem, a do tego miały wrażenie, że wojska Czerneckiego ugięły się pod ich naporem i zbiegły, a w tym samym czasie minerzy zwalili ostatni trakt i uwięzili semitów pod ziemią.

Nasycenie metanem zostało wykorzystane przez Czarneckiego jako bomba, który nakazał go podpalić. Efekt był natychmiastowy, cała żydoszczurzomysia armia pod wpływem wybuchu i temperatury spopielała, a zebrany tam urobek wojenny został nazwany odtąd judeocarbonem.

Wieść o tym holokauście żydostanu poszła w świat, a tę podziemną bitwę nazywany odtąd geoarmegedonem. Na powierzchni zaczęło się nowe życie oparte o Prawa Naturalne, a wszelki ucisk i oszustwa żydowskie poszły w zapomnienie.

Świat stał się piękny i łagodny, że pies nawet w jednej budzie z kotem zamieszkał. Odtąd żaden żyd nie mógł już nigdy do Polonii przybyć. Odtąd czas ten określono w historii Polonii, jako Pax Polonium! Inni też ponoć z tego wzięli przykład i też na tym dobrze wyszli.

Johannes von Hoefen Dantiscus kerygmatyczny dziejopis Lachistanu.