Zrób to sam

Jeżeli macie ogródek w którym uprawiacie warzywa, to najbardziej mozolną czynnością jaką trzeba wykonać kilka razy podczas sezonu, jest wyrywanie chwastów, zaś drugim najgorszym zajęciem, jest przerywanie zasianych warzyw np. marchwi, cebuli, pietruszki lub rzodkiewki. Przerywanie wspomnianych warzyw jest podyktowane małymi rozmiarami nasion, które przeważnie sypiemy jedno po drugim, bezpośrednio z woreczka w przygotowany wcześniej rowek w ziemi, lub ewentualnie bierzemy nasionka palcami, i jak sól posypujemy nimi rowek, ale takie ręczne sianie długo trwa i jest meczące, a przede wszystkim nasiona w rowkach są zbyt zagęszczone.

Wprawdzie gęsto zasiane nasiona zakiełkują, lecz nie stworzą dużych i grubych smacznych korzeni lub bulw, ponieważ korzenie nie będą miały miejsca na swobodny wzrost, w związku z tym rośliny po osiągnięciu kilku centymetrów wysokości, koniecznie trzeba rozdzielić. Przerywanie polega na pozostawieniu indywidualnych małych marchewek w odstępach 5-cio centymetrowych, lub większych w przypadku cebuli i wyrwaniu wszystkich innych siewek.

Niestety gęsto zasiana marchew, lub cebulę w trakcie przerywania można bardzo łatwo uszkodzić, o czym tej wiosny przekonałem się na własnej skórze i prawie wszystkie pozostawione po przerwaniu marchwie zwiędły, natomiast pietruszki naciowej w ogóle nie przerywałem i urosła karłowata.

Zacząłem więc intensywnie myśleć jak by sobie usprawnić sianie małych nasion i pominąć późniejsze bardzo frustrujące przerywanie roślin, a potrzeba jest matką wynalazków i opracowałem prostą metodę błyskawicznego siana. Lecz bez pracy nie ma kołaczy i przygotowanie nasion do wiosennego siewu według mojego sposobu, będzie wymagać manualnej finezji i cierpliwości.

Realizacja pomysłu jest tania jak barszcz i trzeba przygotować rolkę papieru toaletowego, nożyczki, pęsetę, taśmę klejącą, tubkę ekologicznego kleju na bazie skrobi ziemniaczanej oraz mały płaski pędzelek. Kluczowym elementem całego procesu jest klej i każdy zakupiony w sklepie, może zawierać jakieś toksyczne substancje, i dlatego radze sporządzić samemu klej z mąki ziemniaczanej i zagotowanej wody.

Na marginesie dodam, że idea z nasionami na taśmie papierowej nie jest nowa i z ciekawości sprawdziłem w Internecie, czy ktoś na ten pomysł już nie wpadł, i faktycznie zostałem wyprzedzony, ponieważ Polska firma ”Torseed”, od kilku lat oferuje w sprzedaży nasiona umieszczone pomiędzy dwoma warstwami wodo-rozpuszczalnej taśmy papierowej, i za to nowatorskie rozwiązanie firma otrzymała medal Europejski. Ale po co kupować, jeżeli można zrobić to samemu i praktycznie za darmo.

Umieściłem więc pomiędzy dwoma warstwami pasków papieru toaletowego nasiona cebuli, marchewki i rzodkiewki i je zasiałem. Po około dwóch tygodniach nasiona rzodkiewki bez problemów zakiełkowały i urosły mi wspaniałe, zdrowe i smaczne okazy, ale z nasionami cebuli oraz marchewki było już o wiele gorzej i doszedłem do wniosku, że korzonki i kiełki relatywnie dużych nasion rzodkiewki mają siłę przebić się przez papier toaletowy, natomiast korzonki i kiełki z naprawdę malutkich nasion marchwi i cebuli nie zdołały pokonać warstw papieru toaletowego, który jednak nie ulega szybkiej biodegradacji. Problem rozwiązał by inny rodzaj papieru na bazie torfu lub coś w tym rodzaju.

Na koniec ważna uwaga. W przypadku nasion rzodkiewki warto umieścić na taśmie papieru dwa nasionka obok siebie, ponieważ niektóre nasiona z paczuszek są sterylne i nie zakiełkują, ale jeżeli do tego dojdzie, to po zakiełkowaniu obydwu, słabszy kiełek można usunąć co nie będzie już takie ciężkie, jak przerywanie gęstwiny zasianej metodą tradycyjną. W galerii poniżej proces produkcji taśm z nasionami od A do Z. Pozdrawiam i życzę dobrych plonów na przyszłą wiosnę.

 

Zebrane rzodkiewki kroję na kawałki i zalewam w słoikach osoloną wodą. Dodaję również kilka ziaren ziela angielskiego, pieprzu i dwa listki laurowe, po czym odstawiam słoiki do piwnicy i po kilku tygodniach rzodkiewki ulegają fermentacji, która nadaje rzodkiewkom wspaniały smak i przepiękny kolor. Natomiast bakterie uzyskane w procesie fermentacji, działają wręcz cudownie na układ pokarmowy i od czasu spożywania sfermentowanych warzyw nie miałem zaparcia, rozwolnienia i żadnych kłopotów z trawieniem. Kisić można także kalarepę, czerwone buraki, marchew, pietruszkę, seler ale najlepsze dla ciała i duszy są sfermentowane czerwone warzywa, bo to jest pokarm Bogów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s