Raport z Francji

Francja jest państwem ultra świeckim i oficjalną religią tego kraju jest ateizm i przeciętny francuz w kościele nogi nie postawi, ponadto socjalistyczna Francja słynie z bardzo luźnych zasad moralno/obyczajowych. Można by zatem Francję spisać na straty, ale kilka lat temu doznałem bardzo pozytywnego szoku, w samym epicentrum światowej sodomy i gomory w Paryżu i jeżeli w kolosalnym zachodnim mieście, są porządni ludzie, to z pewnością z dala od wielkich metropolii, spotkamy znacznie więcej mądrości, piękna i serdeczności.

Postęp kojarzymy z imponującą architekturą lub z nowoczesnymi samochodami i relatywnie niedawno też byłem tego zdania i spoglądałem na państwa, przez pryzmat materialnego bogactwa, ale z biegiem czasu zrozumiałem, że największym skarbem narodowym są ludzie, którzy wbrew panującym zgniłym zasadom doczesnego świata, pielęgnują tradycję i potrafią zachować umiar.

W Paryżu pseudo nowoczesności jest pod dostatkiem, ale wraz z postępem technologicznym, naród stopniowo traci szlachetne cechy charakteru i jakie było moje wielkie zdziwienie, gdy wchodząc ze znajomą kobietą do katedry Notre Dame, zostaliśmy na chwilę zatrzymani, przez osobę odpowiedzialną za utrzymanie porządku w tym ogromnym i pięknym kościele. Temperatura na zewnątrz wahała się w granicach 30 stopni Celsjusza, i tłumy turystów z całego świata, aby uciec przed upałem i przy okazji zobaczyć od wewnątrz gotycki cud świata, waliły dosłownie drzwiami i oknami do mrocznej i chłodnej katedry.

Przejdę do sedna sprawy i przypomnę, że na dworze skwar był niesamowity i ludzie mieli na sobie typowo letnią odzież, zaś znajoma była ubrana w koszulkę na ramiączkach i jej ramiona były całkowicie odkryte, do czego nie przywiązywałem żadnej uwagi, a nawet byłem podekscytowany jej częściowo odkrytym ciałem. Paryż uchodzi za miasto miłości i wiecznego romantyzmu i jeżeli weźmiemy pod uwagę letnią aurę, przytulne uliczne kafejki oraz widok eleganckich i zgrabnych Francuzek, to człowiek traci wówczas rozum i pragnie być lepszym od rdzennych mieszkańców.

Wkraczamy zatem do katedry i kustosz katedry podchodzi do nas i uprzejmie zwraca się do znajomej z prośbą, żeby przykryła ramiona, bo inaczej zostanie wyproszona i na tą sugestię kobieta wrzuciła coś na siebie. Dalsze zwiedzanie katedry przebiegało już bez żadnych instrukcji ze strony służb porządkowych.

Mnie oczywiście ta uwaga nie dotyczyła, ale tak właściwie była do mnie skierowana i mężczyzna chciał dać mi do zrozumienia, że jestem odpowiedzialny za kobietę i jej ubiór świadczy o poziomie mojego rozumu, a dokładnie męstwa. Istnieje prosta zasada, która wszystko w tym kontekście jasno określa i jeżeli dziewczyna, żona lub towarzyszka mężczyzny ubiera się prowokacyjnie, to ten na pozór błahy szczegół świadczy o tym, że jej obecny mężczyzna już ją nie interesuje i szuka nowego.

Ale ona nie szuka kobieciarza i erotomana, choć przeważnie takiego znajdzie, bo syf ściąga syf. Kobieta prowokacyjnie ubrana szuka skały, siły a zwłaszcza charyzmy i jeżeli pozna mężczyznę, który wymusi na niej przyzwoity styl ubioru, to wówczas on będzie jej Bogiem, zaś ona będzie mu wierna na śmierć i życie.

Ten bardzo pouczający epizod utkwił głęboko w mojej pamięci i ukształtował mój obecny dość surowy i poniekąd konserwatywny charakter, aczkolwiek lekcję zapomniałem i kilka lat później, jeszcze większa słoma z butów mi wyszła, gdy przebywając w Wilnie na Litwie, postanowiłem wejść do cerkwi w towarzystwie moich bardzo wierzących rodziców oraz znajomego w średnim wieku.

W relatywnie małej cerkwi oprócz nas była obecna kobieta, która przypuszczam pełniła podobną rolę do mężczyzny z katedry Notre Dame. Wchodzimy więc do cerkwi i głośno rozmawiamy na temat walorów estetycznych i wskazujemy palcami na piękne ikony i ozdoby. Podświadomie odczułem u rodziców zwłaszcza w głosie mojej matki, a także w mojej świadomości wyższość tzw. naszej i lepszej religii katolickiej, nad ruskim prymitywem prawosławnym i szydło wyszło wówczas z worka, albowiem nie potrafiliśmy zachować kultury osobistej w budynku sakralnym.

Dosłownie jak małe dzieci w przedszkolu, zostaliśmy jednak przywołani do porządku przez kobietę, która dość stanowczo poprosiła nas o zachowanie ciszy w cerkwi i od tej chwili jak potulne baranki cichutko siedzieliśmy na ławce i poiliśmy nasze dusze i ciała cerkiewną ciszą, chłodem i zmrokiem, a upał na zewnątrz był identyczny do tego z Paryża kilka lat wcześniej.

Muszę koniecznie nadmienić, że w tym samym dniu zwiedzaliśmy Ostrą Bramę z rzekomym cudownym obrazem Matki Boskiej i zgiełk zebranej tam tłuszczy przypominał jarmark, a nie świątynię i faktycznie kilka metrów od obrazu, można było kupić medaliki, obrazki, gadżety a nawet coca colę.

Refleksja

Francja jest co prawda ateistyczna i moralnie zepsuta, ale podąża w dobrym kierunku i być może wpływ mniejszości muzułmańskiej, mobilizuje rdzennych francuzów w kierunku chrześcijaństwa. Trzeba też wziąć pod uwagę renesans nastrojów prawicowych, w formie konserwatywnego Frontu National i sytuacja we Francji nie jest wcale taka zła.

Wyznawcy prawosławia nienagannie zachowują się w cerkwiach i obowiązkowe chusty na głowach kobiet są tego najlepszym dowodem i z punktu widzenia Słowian, to wyznanie chrześcijańskie posiada wiele cech pogańskiej Słowiańszczyzny. Długie brody i włosy kleru prawosławnego oraz piękny śpiew niskim męskim barytonem na to wskazują.

Kościół katolicki chciał wszystkich zadowolić i jednocześnie stracił wiele dawnego piękna, ale nie jest za późno na odrodzenie i powrót do mszy po łacinie, znacznie poprawił by nasze umiejętności lingwistyczne i kulturę osobistą, bo łacina jest pięknym i budującym intelekt językiem. Podobno przejście z łaciny na j. polski, miało na celu bliższe zapoznanie wiernych z listami apostołów i zbliżyć ich do Boga, ale ludzie mają w dupie ewangelie i lepiej niech już wprowadzą ponownie łacinę. Razi mnie zachowanie Polaków w kościołach i kobiety ubierają się na msze jak na dyskotekę, natomiast mężczyźni niebawem do środka samochodami wjadą.

Nie miałem okazji jeszcze nigdy wejść do meczetu i do tej religii czuję największy sentyment, bo muzułmanów obowiązuje zachowanie absolutnej powagi i zwyczaj zdejmowania butów przed wejściem do ich świątyń świadczy, że ci ludzie są obdarzeni najwyższą kulturą osobistą. Zdejmowanie obuwia przed wejściem do kościołów w naszych warunkach atmosferycznych nigdy się nie sprawdzi, ale wyobraźmy sobie na chwile, co by się stało gdyby taki nakaz jednak obowiązywał. Kościół stracił by oczywiście połowę jak nie więcej wiernych i to, co w Polsce nie jest przybite lub zamknięte na kłódkę, jest niczyje i właściciele lepszych bar butów do domów wracali by na boso.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s