Zachowaj umiar

Moim zdaniem całokształt ludzkiej działalności od A do Z jest już zwykłą błazenadą i nasze umysły są obecnie bombardowane maksymalną ilością trywialnych informacji, zbędnością materialną oraz oczywistym fałszem np. religijnym i współcześni ludzie nie potrafią bez tego śmietnika żyć, choć powinni natychmiast odrzucić to pseudo życie z jego „wartościami” i wrócić do podstaw godnej, mądrej, skromnej egzystencji w symbiozie z przyrodą. Życie polega na ciągłym doskonaleniu umysłu i ciała, lecz same dobre chęci oraz myśli są niczym bez czynów wobec tego, walkę trzeba zacząć od siebie i pierwsze co może każdy z nas zrobić to zaprzestać spożywania mięsa.

Jeżeli człowiek pragnie utrzymać relatywnie zdrowe ciało i umysł to musi ograniczyć swoje potrzeby pokarmowe, informacyjne oraz materialne do absolutnego minimum i tej zasady życia należy surowo przestrzegać. W związku z tym, perspektywa samotności, wykluczenia społecznego oraz innych poważnych kłopotów jest gwarantowana, ale droga ku prawdzie i mądrości nigdy nie jest łatwa i w wielu przypadkach ta podróż wiąże się ze śmiercią, lecz śmierć nie powinna być wówczas powodem do zmartwienia, bowiem dusza została na ziemi wstępnie oczyszczona i następny etap wędrówki będzie łatwiejszy, zwłaszcza że człowiek nie rozpacza wtedy nad utratą dóbr materialnych i przy życiu nie trzyma go miłość lub rodzina  itp.

Już od dłuższego czasu kieruję się zasadą minimalizacji moich potrzeb informacyjnych, materialnych oraz pokarmowych i jej podstawowej reguły nie zabijania zwierząt i niestety, prawie każdy kontakt ze współczesną cywilizacją czy to osobisty lub wirtualny poprzez Internet, wprawia mnie w kompletne osłupienie, ponieważ ludzie nie potrafią wykrzesać z siebie żadnego oryginalnego pomysłu i generalnie wszystko w co wierzą oraz mówią, jest lustrzanym odbiciem poglądów usłyszanych lub przeczytanych w środkach masowego przekazu.

Na domiar złego w Polsce kościół katolicki plecie ludziom skrajne głupoty i jesteśmy w gorszej sytuacji niż społeczeństwa zachodnie i dlatego, żeby zachować równowagę psychiczną oraz zdrowy umysł, kontakt z ludźmi również ograniczam do minimum, bowiem Polacy zachowaniem przypominają dzieci i obecnie dorośli całkowicie tracą rozumy z powodu mistrzostw w piłce nożnej, i nawiązanie poważnej dyskusji np. na temat sensu życia jest już niemożliwe. Za dwa miesiąc letnia olimpiada i ludzki debilizm znowu sięgnie zenitu a zatem cyrkiem, piwem i kiełbasą elity zaspokoiły pragnienia światowego plebsu i w głowach ludzi już nigdy nie zaiskrzy żadna szlachetna idea.

Wprawdzie poglądy polityczne społeczeństwa są dość elastyczne i jak chorągiewki ludzie potrafią zmienić zdanie o 180 stopni, ale w kwestii pokarmowej współcześni Polacy bez mięsa nie wytrzymają nawet jednego dnia i prędzej głodnemu psu wyrwiesz kość z pyska niż Polakowi kiełbasę, bo w Polsce dwie kwestie są absolutną świętością i ludzie zabiją w ich obronie a są nimi Kościół oraz kiełbasa. Zatruci kretynizmem chrześcijańskim i krwią zwierząt współcześni Polacy zatracili podstawowe zdolności rozumowania i zaspokojenie głodu fizycznego oraz materialnego jest w zasadzie wszystkim co ludzie od życia oczekują, zaś refleksja nad losem milionów zwierząt katowanych codziennie w rzeźniach praktycznie nikogo nie obchodzi. Bezpośrednią implikacją braku współczucia wobec losu zwierząt, jest całkowita obojętność na cierpienie ludzi.

W związku z tym, jestem zmuszony tłumaczyć dorosłym Polakom tak proste koncepty jak min. „Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę”  lub „Nie czyń nikomu tego co Tobie nie miłe” w kontekście wojen, które rozpętaliśmy ludziom na Bliskim wschodzie i nic nie dociera wobec tego, wegetarianizm dla współczesnego Polaka jest już kompletnym absurdem i lepiej z debilami nie dyskutować na żaden temat z wyjątkiem sportu, seksu i wyprzedaży w sklepach. Lecz te kwestie są na poziomie imbecyla w związku z czym, istnieje realne zagrożenie, że stoczę się do poziomu przeciętnego Polaka i dlatego unikam ludzi jak ognia i generalnie czuję się o wiele lepiej.

Od około 10 lat jestem weganem i kategorycznie wystrzegam się spożywania wszelkiego pokarmu pochodzenia zwierzęcego nawet jajek i sera, ponieważ jajka są produktem ubocznym ferm kurczaków i każda jedna kura zostanie zabita, natomiast wszystkie sery są produkowane na bazie podpuszczki pozyskiwanej z żołądków cielaków tak więc, prawdziwy wegan musi obejść się niestety bez smacznych jajek i wspaniałych serów. W związku z tym, stanąłem przed poważnym dylematem pokarmowym i jestem zmuszony improwizować, co gorsza z powodu mojego weganizmu otarłem się o kalectwo.

Sery były zawsze moim ulubionym pokarmem, zwłaszcza francuskie camemberty lub oryginalny włoski parmezan, natomiast jajecznica ze szczypiorkiem oraz świeżym chlebem jest fantastyczna. Twarogi i jajka wykluczyłem zatem kompletnie z mojej diety, ale gdybym posiadał kawałek ziemi i warunki finansowe to z pewnością jajka nadal bym spożywał i wystarczyło by mi jedno lub dwa tygodniowo, bowiem jajka obok wątroby zwierząt są najlepszym źródłem witaminy B 12, która jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania układu nerwowego i konsumpcja nawet jednego jajka tygodniowo, zaspokoi całkowicie potrzeby organizmu na tą bardzo ważną witaminę.

Tak więc, jajka traktuję jako formę kuracji witaminowej i marzę o tym żeby kiedyś stworzyć małą fermę kur od których pozyskiwał bym wyłącznie jajka, zaś kurom nie zdolnym już znosić jajek pozwolił bym umrzeć, ale moja sytuacja materialna stoi temu na przeszkodzie i z braku naturalnej witaminy B 12 z jajek, jestem zmuszony łykać syntetyczną witaminę B 12 w formie tabletek aczkolwiek przypuszczam, że pochodzi ona niestety z jajek bądź wątroby zwierząt. Kompromis był więc konieczny, ponieważ miałem do wyboru śmierć lub życie i oczywiście wybrałem to drugie.

Nigdy nie zapomnę jakie magiczne jest karmienie kur ziarnem z ręki, aczkolwiek można odnieść wrażenie, że dzióbanie zaboli niemniej każde uderzenie dzioba kury o dłoń, jest tak delikatne i subtelne, że dochodzi wówczas do łączności człowieka z Boską przyrodą.

Zanim spostrzegłem, że cierpię na krytyczny niedobór witaminy B 12 to najpierw znajomi zwracali mi uwagę na mój niezdarny i ślamazarny styl chodzenia, ponieważ często zahaczałem stopami o każdą nawet najmniejsza nierówność na chodniku, ale tłumaczyłem sobie to zachowanie zwykłym zmęczeniem, natomiast w okresie jesienno – zimowym, byłem bardzo wrażliwy na zimno a zwłaszcza w dolnych kończynach odczuwałem niebywały chłód i w tym przypadku, również trywializowałem te objawy przepracowaniem bądź zimową aurą, ale trzeci symptom skrajnego braku witaminy B 12 wreszcie otworzył mi oczy i dosłownie w ostatniej chwili zrozumiałem czym to wszystko jest spowodowane i jakie poważne konsekwencje zdrowotne się z tym wiążą.

Straciłem czucie w palcach stóp oraz dłoni i byłem przekonany, że są to pierwsze objawy cukrzycy, ale zacząłem łączyć fakty związane z moją poniekąd bardzo zdrową dietą i cukrzycę wykluczyłem i po lekturze internetowej związanej z weganizmem doszedłem do wniosku, że doskwiera mi krytyczny niedobór witaminy B 12 a brak tejże witaminy powoduje obumieranie nerwów w organizmie. Ponadto może dojść do fatalnej degeneracji nerwu wzrokowego i całkowitej utraty wzroku. Wszystkie moje symptomy począwszy od niezdarnego chodzenia i ciągłym odczuciu chłodu a skończywszy na pogarszającym się wzroku wskazywały, że mój organizm potrzebuje natychmiastowej kuracji witaminą B 12.

Minęły blisko dwa lata od momentu odkrycia co mi dolega i codzienne łykanie tabletek z witaminą B 12 stopniowo przywróciło mi dobre zdrowie, ale raz wyrządzona szkoda jest już nie do powetowania, bo sporadycznie odczuwam niedowład palców u stop, natomiast palce dłoni mają się o wiele lepiej i wzrok również się polepszył a zatem, w ostatniej chwili uratowałem się przed poważnym kalectwem a nawet śmiercią.

Być może kiedyś będę miał okazję hodować własne kury z przeznaczeniem wyłącznie na jajka, choć raczej wątpię czy do tego dojdzie i w międzyczasie wspomagam się tabletkami z witaminą B 12, ponadto codzienne ćwiczę przez co sprawność mojego organizmu kolosalnie wzrosła i czuję się jak nowo narodzony i moja dusza jest czysta od cierpienia zabijanych zwierząt. Byłem bliski śmierci i wielu ludzi po tak poważnych przejściach zdrowotnych od razu ponownie zaczęła by spożywać mięso i sery w których witamina B 12 jest pod dostatkiem, ale moim przeznaczeniem jest weganizm i nigdy świadomie nie będę spożywał mięsa.

Po wielu latach prób i błędów osiągnąłem wreszcie równowagę pokarmową i obecnie wystarczy mi jeden wieczorny posiłek, zaś standardowe śniadanie zastąpiłem mocną kawą ze sporą ilością cukru, który daje mi wystarczającą energię aby przetrwać cały dzień. Urok całodobowej głodówki polega na tym, że wieczorny posiłek smakuje znakomicie i odczuwam wówczas smak każdej potrawy, ponadto zbędne kilogramy znikają w oka mgnieniu i ciało osiąga optymalną wagę.

Jak widzicie życie wegana jest bardzo ciężkie, bo nie dosyć że muszę sobie odmówić potraw mięsnych, które nie zaprzeczę są bardzo smaczne, to również całkowicie pomijam wszelkie słodycze oprócz sporadycznego kawałka gorzkiej czekolady. Dieta wegańska jest skromna, ale wychodzę także z tego założenia, że musimy minimalizować swoje potrzeby również w kwestii pokarmowej, przez co życie staje się łatwiejsze, niemniej jednak proszę nie zapomnieć zawczasu o witaminie B 12 w formie tabletek i wówczas, skrajny weganizm nie nastręczy nikomu żadnych kłopotów.  Witamina B 12 ma to do siebie, że jest gromadzona w wątrobie człowieka i w skrajnych wypadkach niedoboru witaminy B 12 warto poprosić lekarza o dożylną dawkę tej witaminy, co w pełni zaspokoi potrzeby organizmu na rok lub dłużej.

Na koniec chciałbym zaproponować sporządzenie trzech bardzo smacznych potraw wegańskich i jedna z nich smakowo do złudzenia przypomina przepyszny tradycyjny smalec, ale jest zrobiona ze zwykłej białej fasoli.

Smalec z białej fasoli.

Ugotować 200 – 300 gram białej fasoli, następnie półtora cebuli pociąć na drobne kawałki i jedno jabłko poszatkować na tarce. Cebulę lekko podsmażyć i pod koniec smażenia wrzucić potarte jabłko. Cebulę z utartym jabłkiem dusić na patelni na małym ogniu przez jakieś 5 minut. Ugotowaną fasolę trzeba następnie zblendować w mikserze na pastę i wrzucić do niej usmażoną cebulę z jabłkiem i wszystko to jeszcze raz dokładnie zmiksować na jednorodną, gładką masę. Jeżeli pasta podczas blendowania zrobi się zbyt gęsta, to można dolać trochę wody. Posolić, popieprzyć i dla smaku dodać suszonego majeranku. Na świeży chleb smalec z fasoli, cebuli i jabłka smakuje znakomicie.

Pasta z cieciorki

Pasta z cieciorki jest bardzo prosta do zrobienia, bo wymaga jedynie ugotowania ciecierzycy np. 300 gram, następnie trzeba ją zblendowac dodając trochę oleju, najlepiej oliwkowego i wody a następnie wrzucić kilka ząbków poszatkowanego czosnku, skropić sokiem z połówki cytryny posolić, popieprzyć i porządnie to wszystko zmiksować w pastę. Włożyć do lodówki i po kilku godzinach pasta jest gotowa do posmarowania chleba. Pasta smakuje jeszcze lepiej z plasterkami świeżego ogórka.

Pasta z awokado

Pasta z awokado znana w Meksyku pod nazwą guacamole, to klasyczna i wyśmienita potrawa zawierająca bardzo wiele wspaniałych olejów naturalnych i błonnika Do sporządzenia pasty potrzebne jest miękkie w dotyku awokado, czosnek, cebula, pomidor, cytryna i kilka innych przypraw. Awokado rozkroić w pół i łyżką wyskrobać miękisz, wrzucić do blendera a następnie kilka zmiażdżonych ząbków czosnku, poszatkowaną cebule i pokrojony pomidor, skropić to wszystko sokiem z połówki cytryny, dodać trochę soli oraz pieprzu i zblendowac na gładką, jednorodną pastę, niektórzy dodają szczyptę lub dwie ostrej papryki. Warto odczekać kilka godzin zanim smak czosnku i cebuli przejdzie przez pastę.

Móżdżek z drożdży

Najtańszą i najłatwiejszą w przyrządzeniu potrawą jest tzw. móżdżek ze zwykłych drożdży piekarniczych, którego przyrządzenie jest dziecinnie łatwe i bardzo szybkie. Na małym ogniu najpierw przyrumień pół cebuli na patelni i następnie wrzuć jedna paczkę drożdży ( tych zwykłych do wypieku ciast ). Widelcem rozdrobnij drożdże i mieszaj aż nie zrobi się z nich płynna masa. Proszę pamiętać żeby drożdże zagotować, one muszą bulgotać na patelni. Do gotujących się drożdży należy dodać troszkę krochmalu lub mąki aby drożdże zgęstniały. Smażone drożdże trzeba cały czas dokładnie mieszać. Jeżeli drożdże są już gęste wystarczy posolić, popieprzyć i odstawić z ognia, następnie poczekaj kilka minut aż pasta schłodnieje i potrawa jest gotowa do posmarowania chleba. Smacznego !

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s