Wewnętrzna ziemia według Platona oraz inne ciekawe przekazy

„Platon w dziele filozoficznym Fedon, które napisał w 360 roku przed nasza erą wyjaśnił, że ziemia jest sferą leżącą w centrum nieba i znajduje się ona w idealnej równowadze. Ziemia ponadto jest niewyobrażalnie wielka i w jej wnętrzu są ogromne podziemne miejsca, gdzie zgromadziła się woda, mgła oraz powietrze. W podziemnych jaskiniach rośnie bujna flora, która wytwarza bioluminescencję, znajdują się tam także przepiękne gładkie góry, pokryte rubinami oraz innymi szlachetnymi kryształami nieznanymi człowiekowi, oprócz tego wszędzie w jaskiniach można znaleźć złoto, srebro oraz inne cenne metale, aż wreszcie znajdują się tam świątynie zamieszkane przez samych Bogów i niektórzy ludzie na powierzchni ziemi utrzymują z nimi kontakt. Wszystkie wewnętrzne regiony ziemi są połączone podziemnymi rzekami wody, ognia i gleby. Rzeki płyną pomiędzy wieloma zamieszkanymi regionami i jedna z masywniejszych jaskiń, jest ponoć tak wielka i głęboka, że można przez nią przejść z jednego krańca ziemi na drugi i tą jaskinie potocznie zwie się Tartusem, z którego wszystkie podziemne rzeki wypływają i ponownie do niego wpadają.

Tyle na temat wewnętrznej ziemi dowiemy się od samego Platona i większość współczesnych naukowców jest zdania, że legenda Platona jest bajeczką i nie odnosi się do rzeczywistości, ale jego narracja o Atlantydzie jednak wskazuje, że Platon częściowo znał prawdę o ziemi. Czy może znajdować się zatem we wnętrzu ziemi sanktuarium o którym ludzie żyjący na powierzchni nie mają bladego pojęcia ? Nazywam się Robert Sepher, jestem antropologiem i autorem książki pt. „Bóg z amnezją – podziemny świat”. Zapraszam do badania tajemnicy wewnętrznej ziemi”.


Religie które kładą nacisk na niebo w kontekście raju, zaś wnętrze ziemi określają piekłem są moim zdaniem fałszywe i nie powinniśmy sobie zaprzątać głów hebrajskimi zabobonami, ponieważ one celowo chcą odwrócić naszą uwagę od magicznego wnętrza ziemi, natomiast większość tzw. wierzeń pogańskich do ziemi odnosi się z najwyższym szacunkiem wobec tego, przywiązujmy większą uwagę nawet do zwykłych na pozór dziecinnych bajek, bo w nich jest więcej prawdy i piękna niż w chrześcijaństwie. Nie popadajmy też w przedwczesną euforię związaną z rzekomym odkryciem przez astronomów, setek a nawet tysięcy planet podobnych do ziemi, ponieważ jak na razie są to tylko przypuszczenia i żadnych twardych dowodów na istnienie życia poza ziemią nie ma.

Musimy koniecznie zrozumieć, że nasza ziemia jest największym skarbem w całym wszechświecie i podstawowym obowiązkiem ludzi rozumnych, jest roztoczenie opieki nad samą ziemią i wszystkim życiem na jej powierzchni a wówczas, ziemia otworzy przed nami swoje tajemnice. Większość religii oraz współczesna nauka pragną skierować ludzkie umysły w nieistniejący raj w niebie lub w inne planety, gdy tymczasem mamy wszystko co dusza zapragnie dosłownie pod naszymi nogami.

Pradawne wierzenie azjatyckie mówią o królestwie wiecznego szczęścia Shambali, leżącego pod Himalajami a także Indianie północnej Ameryki często nawiązują do ziemi jako matki Gai, ponadto Inkowie twierdzili, że we wnętrzu ziemi znajduje się raj i można tam się dostać labiryntem podziemnych tuneli, które ponoć istnieją do dnia dzisiejszego w Andach oraz pod Amazonią i wielu Inków podczas podboju Hiszpańskiego, ponoć schroniło się w owych jaskiniach a być może nawet dotarli do centrum ziemi.

Nasze rodzime Słowiańskie i Germańskie legendy oraz mity również w wielu przypadkach opisują skały i góry jako miejsca spoczynku królów bądź szlachetnych rycerzy np. legenda o śpiącym rycerzu na Giewoncie daje dużo do myślenia w kontekście królestwa Bogów pod ziemią, zaś Germańskie legendy i mity kojarzone z Wikingami, dość jasno mówią o Midgard co oznacza świat zamknięty wewnątrz. W mitach starożytnej Grecji możemy spotkać się z legendą o Hyperborei, krainie wiecznego szczęścia znajdującą się na północnych krańcach ziemi i ten akurat mit wielu ludzi uważa za wskazówkę, że w Arktyce na biegunie północnym, znajduje się wejście do wewnętrznego świata, stąd wiele współczesnych bajek np. o królowej śniegu a także o wspaniałym i obdarzonym magiczną mocą Gwiazdorze, który przybywa z dalekiej północy raz do roku na święta przesilenia zimowego 24 grudnia.

Indianie Macuxi

Blisko 100 lat temu Indianie z plemienia Macuxi opowiadali swoim dzieciom o podziemnym świecie jaki ma istnieć w naszej Ziemi. Ci rdzenni mieszkańcy Amazonii, żyją w krajach takich jak Brazylia, Gujana i Wenezuela. Według ich legend są potomkami dzieci Słońca, twórcy . ognia i chorób. Potomkami obrońców wnętrza Ziemi. Ich ustne legendy opowiadają o podróży w głąb Ziemi. Ostatni raz mieli udać się tam w 1907 roku. Macuxie weszli do jaskini będącej wejściem do tych podziemi i podróżowali 13 do 15 dni, aż dotarli do celu. Według legendy znajduje się tam świat, gdzie żyją Giganci, istoty które mają około 3-4 metry wysokości. Indianie twierdzą, że ich zadaniem jest pilnować wejścia i strzec go przed obcymi.

Z ich legendy możemy dowiedzieć się jak wygląda taka podróż: „Od wejścia do jaskini przez trzy dni pokonuje się gigantyczne schody, których każdy stopień mierzy około 33”. Po trzecim dniu mogą pozostawić swoje pochodnie i kontynuować podróż bez nich. Wnętrze jaskiń jest już oświetlone przez światła, wielkie latarnie o rozmiarze arbuza lśniące jak Słońca. Gdy minie 4 -5 dzień Indianie tracą na wadze co pozwala poruszać się im znacznie szybciej. Piątego dnia przechodzą przez ogromne komory, tak duże że nie widać ich sufitów. W jednej z komór znajdują się cztery obiekty „słońco podobne”. Świecą tak mocno, że nie sposób się na nie patrzeć. Do czego służy tak komora tego nie są wstanie powiedzieć Macuxi.

Wewnątrz Ziemi znajdują się miejsca gdzie drzewa, czy warzywa mogą się swobodnie rozwijać. Do tych miejsc gdzie rosną cajúes, dęby, mango, banany i dużo innych mniejszych roślin docierają po 6 lub 7 dniach. W kolejnych dniach im dalej w głąb tym więcej roślin i zieleniej. Znajdują się też miejsca bardzo niebezpieczne, których należy unikać takich jak wrzących kamieni czy potoków z rtęci.

Po przejściu tych tajemniczych komnat, tak mniej więcej w połowie podróży muszą przygotować się do innych niebezpieczeństw. Napotykają na tajemnicze „powietrze”, które powoduje że ludzie latają lub unoszą się. Po kolejnych 7 dniach docierają do miejsc zamieszkałych przez Gigantów. Tam Macuxi spożywają razem z nimi ich pożywienie. Jabłka wielkości ludzkich głów, winogrona wielkości ludzkich pięści oraz gigantyczne ryby złowione przez tubylców. Część z tych ryb Macuxi dostają w prezencie na powrotną podróż. Powrót jest łatwiejszy ponieważ podróżników wspomagają Giganci. ”

Macuxi mówią o nich „strażnicy podziemia”, pilnujący niesamowitych skarbów oraz władzy jaką można posiąść dzięki zdobytej tam wiedzy. Powyższa legenda uważana jest przez badaczy za inną historię starożytnych ludów. Inaczej tłumaczą to Macuxi. Opowiadają o Brytyjczykach którzy w poszukiwaniu złota i diamentów zeszli do jaskiń, ale nigdy stamtąd nie wyszli. Giganci postanowili ukarać Macuxi za to, że pozwolili na to. Wieść o tajemniczym wejściu jak sama legenda zaginęła w raz z niektórymi Macuxi na wiele lat.

Opowieści o zamieszkałym wnętrzu Ziemi przewijają się przez wiele kultur i cywilizacji. To samo można powiedzieć o Gigantach, pojawiają się wielu kulturach starożytnego świata, nawet w Biblii. Czy legenda Macuxi jest prawdziwa? Należy pamiętać, że w każdej legendzie jest ziarnko prawdy, Amazonia to piękna i niezbadana kraina, na pewno ukrywa też piękne jaskinie. Były one pewnie podstawą do powstania tej legendy.

Eskimosi

Część badaczy i podróżników wierzy, że Inuici są blisko związani z pustą ziemią i może nawet stamtąd pochodzą. Na pewno pozostają jednym z najbardziej tajemniczych ludów na ziemi, żyją w najbardziej wrogim dla człowieka środowisku i niewiele wiadomo o ich pochodzeniu. Pewne autorytety uważają, że Inuici są najstarszymi mieszkańcami półkuli północnej. Zamieszkują obszar, którego natura nie przeznaczyła dla ludzi, i na który dotarli przypadkiem.

Norweski polarnik Nansen w książce In northern Mists ( W północnych mgłach, 1911 ) napisał o swoich kontaktach z Eskimosami, czyli Inuitami i w pewnym miejscu stwierdził:

„Kiedy przypomnimy sobie, że gdy Eskimosi próbują nam powiedzieć, skąd przybyli, wskazują na północ i opisują kraj, gdzie przez cały czas świeci słońce, łatwo jest zrozumieć, iż Norwegowie, którzy kojarzą strefy polarne z końcem świata, zastanawiają się nad tymi osobliwymi słowami. Nic więc dziwnego, że uważamy ich za niezwykły, może nawet nadprzyrodzony lud, który równie dobrze mógł przybyć z wnętrza Ziemi”.

W 1909 roku, kiedy kontradmirał Robert Peary badał biegun północny, z zaskoczeniem dowiedział się, że jego eskimoscy przewodnicy wierzyli, iż „wyruszył on, by znaleźć «wielki lud» na północy, z którego się wywodzą”. Peary zrozumiał, że mieli na myśli jakiś raj, którego mieszkańcy władali wielkimi mocami. Sądząc po tym, co zdołał wywnioskować o ich religii, Eskimosi wierzyli, iż po śmierci „zejdą pod ziemię, gdzie słońce nigdy nie zachodzi i wody nigdy nie zamarzają”.

Charles Berlitz w książce World of Strange Phenomena opowiada historię dwóch archeologów, Magnusa Marksa i Froelicha Raineya, którzy w czerwcu 1940 roku prowadzili wykopaliska w Ipiutak. Odkryli tam starożytne ruiny, które byli w stanie opisać tylko jako „Arktyczne Megalopolis”. Rzędy pogrzebanych pod lodem i śniegiem kamieni i wyszukane eskimoskie rzeźby wskazywały, że było tam co najmniej osiemset domostw rozciągniętych wzdłuż wybrzeża na ponad 1,5 kilometra. Mieszkało w nich około czterech tysięcy osób.

Według Raineya było to niewiarygodnie dużo jak na wioskę eskimoskich myśliwych, dlatego wysunął następujące przypuszczenie: „Mieszkańcy tego Arktycznego Megalopolis przynieśli swój kunszt z jakiegoś zaawansowanego kulturalnie ośrodka”.

W swojej pracy Not of this World  Peter Kolosimo stwierdza równie znacząco: „Eskimosi wierzą, że deportowano ich w «wielkich metalowych ptakach» ( znowu UFO ) z rejonów, które dzisiaj leżą w tropikach. Inna eskimoska legenda, równie znana jak ta, mówi, że niektórzy ich praojcowie, teraz martwi lub «zabrani do nieba», później wrócili obdarzeni magicznymi mocami, których nigdy przedtem nie mieli”.

William Reed i Marshall B. Gardner, którzy, pisząc swoje książki, pełnymi garściami czerpali z relacji Nansena i Peary’ego, doszli do takiego samego wniosku w sprawie pochodzenia Eskimosów. Jak zauważył Theodore Fitch w Our Paradise Inside the Earth: „Zarówno Reed, jak i Gardner oświadczyli, że po drugiej stronie gigantycznej lodowej zapory musi istnieć jakaś rajska kraina. Obaj uważali, że żyje we wnętrzu Ziemi rasa małych, brązowo skórych ludzi. Możliwe, iż Eskimosi wywodzą się z tego ludu”.

I rzeczywiście tak jest. Całkiem niedawno, 26 kwietnia 1998 roku, londyńskie czasopismo „The Sunday Times” doniosło: „Na skraju pól lodowych na biegunie północnym odkryto zaginione plemię ciemnoskórych Eskimosów”. Uczeni mają nadzieję, że będą mogli przeprowadzić badania nad tymi mężczyznami i kobietami, ich stylem życia, kulturą i tradycjami, oraz wszelkimi różnicami między nimi a ich bledszymi bliźnimi. Czas pokaże, czy badania te staną się wielkim krokiem naprzód na drodze do odkrycia innej tajemnicy pustej Ziemi: kim są jej mieszkańcy, jeśli w ogóle jest zamieszkana?.

Zielone dzieci z Woolpit

Według przekazów Ralpha, opata Coggeshall i Williama z Newburga  w średniowiecznych kronikach, datowanych na 1189 i 1220 rok, było to rodzeństwo – chłopiec i dziewczynka, znalezione przez żeńców w pułapce na wilki. Wyglądały normalnie z wyjątkiem zielonej barwy skóry. Miały na sobie ubrania z tkaniny nieznanej nikomu w okolicy i porozumiewały się w niezrozumiałym dla miejscowej ludności języku. Dzieci zaprowadzono do miejscowego posiadacza ziemskiego Richarda de Calne. Początkowo nie chciały jeść niczego z wyjątkiem fasoli.

Z czasem zaczęły przyjmować też bardziej różnorodne pożywienie, a zielony odcień skóry stopniowo zniknął. Obydwoje ochrzczono. Chłopiec później podupadł na zdrowiu i w końcu zmarł, jego siostra natomiast zaadaptowała się w nowym dla niej środowisku i nauczyła się języka angielskiego. Według jej relacji, dzieci pochodziły z kraju zwanego „Ziemia Świętego Marcina”, w którym rzekomo słońce nigdy nie wschodzi, lecz widoczna jest tylko poranna jutrzenka. Do Anglii dostali się przez jaskinię, podążając za dźwiękiem dzwonów. Dziewczynka przyjęła imię Agnes i wyszła za mąż za Richarda Barrego. Nie wiadomo, czy mieli dzieci.

8486843l9oZakończyłem tym bardzo optymistycznym dziecięcym akcentem, ponieważ dzieci wiedzą więcej niż by się wydawało i one wskazują nam dorosłym drogę do wnętrza ziemi swoją bezwarunkową miłością do zwierząt. Pierwszym krokiem ku prawdzie jest zatem oczyszczenie duszy człowieka z krwi i cierpienia zwierząt w związku z tym, chciałbym znowu przestrzec przed religiami, które tolerują a nawet nakłaniają ludzi do spożywania mięsa zwierząt. Religią człowieka mądrego musi być Życie zaś bogiem Ziemia i nic więcej. Nas białych ludzi ziemia obdarowała bardzo urodzajną glebą, optymalnym umiarkowanym klimatem i jesteśmy w stanie egzystować i cieszyć się życiem na diecie wegetariańskiej, z całkowitym pominięciem zabijania zwierząt. Bądźmy przykładem dla innych ludzi, którzy z powodów klimatycznych są zmuszeni spożywać mięso i dzielmy się z nimi wiedzą oraz plonami.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s