Święte imperium

Każdy dobrze poinformowany człowiek, a nawet głęboko wierzący katolik powinien wiedzieć, że Watykan oprócz gigantycznego bogactwa materialnego w formie złota, drogocennych kamieni oraz dzieł sztuki posiada również wielki Bank, i jest potężnym centrum finansowym. W związku z tym, Watykan bierze czynny udział w handlu akcjami, obligacjami i walutami, a także inwestuje oraz spekuluje na giełdach ogromnymi sumami pieniędzy, notabene pieniędzmi swoich wiernych i jak stare przysłowie mówi: „W miarę jedzenia apetyt rośnie” wobec tego, Watykan bezustannie szuka nowych rynków finansowych, zakładając gdzie tylko można misje chrześcijańskie głoszące słowo Pana, nawołujące oczywiście do ubóstwa.

Inwestycje na giełdach jak wiemy nie zawsze przynoszą dochód, i nawet potężni gracze finansowi, na samym czubku piramidy tracą ogromne sumy w chybionych inwestycjach. Straty związane z inwestowaniem w akcje odbiły się również bardzo negatywnie na finansach Banku Watykańskiego, w tym przypadku nawet woda święcona i modlitwy do Boga nie pomogą, wobec tego już nawet tysiące kościołów, wielkie zasoby materialne w postaci ziemi oraz nieruchomości i nawet miliardy wiernych nie przynoszą oczekiwanego dochodu, ponieważ pazernego kleru przybywa natomiast wiernych chrześcijańskich ubywa, i naturalnie, inne masowe religie lub wyznania podkopują finansowo kościół katolicki i prowadzą identyczną politykę misyjną – tj. finansową, lecz nie na taką globalną skalę jak kościół. Mimo wszystko każdy komu pieniądz i łatwe życie kosztem milionów szarych ludzi jest bliskie, z zazdrością spogląda na kościół katolicki, który wbrew logice oraz zdrowemu rozsądkowi ostentacyjnie się bogaci i wielu obywateli współczesnych państw, zwłaszcza ultra katoliccy Polacy, Filipińczycy oraz Meksykanie są tego świadomi, lecz generalnie nic przeciwko temu nie robią, bo prawie każdy obywatel na wzór kleru pragnie dorwać się do koryta.

Jak wiemy z własnego doświadczenia i obserwacji medialnych, wyżej wymienione kraje łączy religia katolicka oraz kapitalistyczna bieda i jest to uniwersalna zasada, ale w przypadku naszego kraju dochodzi brak męskiej odwagi w społeczeństwie, w związku z tym Polska pomimo tego, że zaliczana jest w poczet państw wyżej uprzemysłowionych i Europejskich, plasuje się na niechlubnym szczycie, bezwzględnego poddaństwa wobec Watykanu, oraz umiłowania uwłaczających ludzkiej godności rytuałów i kretyńskich dogmatów katolickich, które ogół społeczeństwa uważa za największe skarby Narodowe i tradycję naszych Słowiańskich ojców.

Niemniej jednak, w dwóch ostatnich państwach, kościół nie ma łatwego życia, co prawda ogól ludności jest głęboko wierzący, czasem skrajnie fanatyczny jak w przypadku Filipin, lecz spory segment obywateli Filipin i Meksyku zbrojnie walczy przeciwko skorumpowanym kapitalistycznym rządom, a musimy mieć na uwadze kluczową kwestię a mianowicie, kościół katolicki oraz kapitalizm są systemami skrajnego ucisku umysłowego i finansowego, wobec tego gdziekolwiek ludzie zbrojnie się zbuntują przeciwko swojemu kapitalistycznemu oprawcy, wówczas automatycznie podnoszą rękę na kościół, ponieważ te dwie instytucje żyją w odwiecznej symbiozie i każdy współczesny, rzetelny bunt lub rewolucja i walka o wspólne dobro i sprawiedliwość nie może zakończyć się obaleniem kapitalizmu, lecz priorytetem jest skruszenie zgniłego fundamentu religijnego na którym ten system istnieje. Dlatego też wszelkie ruchy wyzwoleńcze na świecie muszą walczyć przeciwko kościołowi i kapitalizmowi, co gorsza dochodzi trzeci wróg, pokaźna liczba swoich własnych ludzi, wychowanych od kołyski w realiach wiary chrześcijańskiej, która skaziła ich świadomość do tego stopnia, że wielu nigdy nie podniesie ręki na swojego tzw. duchowego pasterza i będzie bronić go do samej śmierci.

Wracając do tematu, na Filipinach działa partyzantka, która już od wielu lat prowadzi zbrojną walkę przeciwko rządom pro Amerykańskich władz tego kraju, i generalnie ich sentymenty polityczne grawitują w kierunku ideologii komunistycznej, natomiast w południowym Meksyku istnieje partyzantka Zapatystowska, w skład której wchodzą rdzenni mieszkańcy Indianie oraz biedota wiejska, i komunizm również leży u podstaw ich walki o wyzwolenie spod jarzma kapitalistycznego ucisku. Oczywiście my Polacy i ogół społeczeństw zachodnich, zostaliśmy kompletnie zatruci kapitalistyczno – chrześcijańską skrajną nienawiścią do ideologii komunistycznej, wobec tego całkowicie nie pojmujemy niuansów i szczegółów światowej polityki oraz zagadnień religijnych, a w przypadku partyzantki Filipińskiej i Meksykańskiej wystarczy, że usłyszymy podtekst komunistyczny, który kojarzy się zwłaszcza Polakom z upadkiem władzy kościelnej, wówczas tracimy kompletnie rozeznanie i uważamy tych szlachetnych ludzi z Filipin oraz Meksyku za heretyków, bluźnierców i masowych morderców lub co gorsza, za handlarzy narkotyków jak w przypadku Kolumbii, w której partyzantka komunistyczna jest najsilniejsza, i prawie wszystkim ludziom FARC ( Kolumbijski Front Wyzwolenia Narodowego ) kojarzy się wyłącznie z przemytem narkotyków na gigantyczną skalę.

Oczywiście masowe media, ale zwłaszcza kościół ukształtował w Polakach ten bardzo negatywny i fałszywy obraz FARC oraz Zapatystów, a najwięcej na tym polu wykazał się sam papież Wojtyła, który osobiście włączył się do akcji niszczenia ruchów wyzwoleńczych Meksyku. Musimy mieć na uwadze fakt, że Teologia wyzwolenia wywodząca się z kościoła Ameryki południowej i sięgająca korzeniami głęboko w struktury hierarchii katolickiej znalazła sprzymierzeńca wśród biedoty, gotowej podjąć walkę przeciwko uciskowi materialnemu, do walki zbrojnej po stronie biedoty włączyli się niekiedy sami księża, co było prekursorem rozłamu i upadku kościoła w Ameryce południowej. Wobec tego poważnego zagrożenia Wojtyła wykazał się niespotykaną surowością wobec buntowniczego kleru, w związku z tym nie powinny nas dziwić wielokrotne pielgrzymki Wojtyły do Ameryki łacińskiej, ponieważ los kościoła w Ameryce południowej w latach 80 – tych wisiał na włosku. Obszerne wyjaśnienie fenomenu Teologii wyzwolenia umieściłem w felietonie pt. Arsenał demokracji – głupi ludzie.

Kolumbia świadectwo dla świata
Prawda o FARC jest zgoła inna, lecz za sprawą USA i Watykanu bardzo trudno jest rozwikłać tą zagadkę, zwłaszcza Watykan wykazuje się genialnym użyciem siły masowych mediów i socjotechniką, dlatego też polegam w wielkim stopniu na mojej intuicji, która zazwyczaj podpowiada prawdę, lecz w sprawie Kolumbii i FARC wpadł mi niedawno w ręce prawdziwy diament Watykańskiej obłudy i fałszu, w postaci filmu dokumentalnego emitowanego w TV Trwam pt. „Kolumbia świadectwo dla świata”. Film wymaga osobnego felietonu na wyjaśnienie metod zakłamania prawdy na korzyść kościoła oraz władzy politycznej Kolumbii, niemniej jednak krótko i dokładnie postaram się streścić kilka ważniejszych punktów zawartych w filmie, być może jest ich więcej, lecz dla obiektywnego widza, nie splamionego obłudą kościoła kilka minut filmu wystarczy na poznanie prawdy o Watykanie, USA, handlu narkotykami oraz prawdziwej Kolumbii. Z technicznego punktu widzenia film robi wrażenie, lecz jego merytoryczna zawartość jest banalnie prymitywna oraz jednostronna, momentami film przechodzi w farsę i komedię, tak więc radzę uzbroić się w cierpliwość, ponieważ człowiek z odrobiną rozumu po pięciu minutach ma dosyć. Niemniej jednak warto obejrzeć ten dokument, bo wskazuje on na poziom bezczelności kościoła wobec swoich wiernych i przypuszczam, że większość Polaków katolików z pewnością jest zachwycona tym „dziełem”, co niestety potwierdza dyskusja w studiu TV Trwam po zakończeniu filmu.

Pierwsze 20 – ścia minut filmu, przedstawia punkt widzenia przeciętnych Kolumbijczyków i jest nacechowany zwykłym, bezmyślnym katolicyzmem z jakim mamy do czynienia na co dzień w Polsce, ale prawdziwa czarna komedia zaczyna się później, gdy do głosu dochodzą masowi mordercy, handlarze narkotyków i przestępcy wojenni – politycy oraz oficerowie armii Kolumbijskiej, ukazani w aureoli wielkich chrześcijan i honorowych obrońców ludu. Podobnie zresztą sprawa wygląda w Polsce, gdzie każdy jeden polityk bądź oficer kładzie nacisk na bezinteresowność wobec społeczeństwa i oczywiście podkreśla swoje przywiązanie do katolicyzmu, aczkolwiek tylko te dwie kwestie łączą nasze kraje – katolicka wiara i obłuda polityków, bo już pod względem odwagi, honoru oraz godności odstajemy od Kolumbii daleko w tyle, ponieważ wielu Kolumbijczyków walczy zbrojnie przeciwko skorumpowanej do cna władzy politycznej i przeciwko kościołowi, który jest podporą oraz fundamentem feudalnego systemu kapitalistycznego Kolumbii a także Polski. Niestety my nie robimy nic aby temu zapobiec, choć mamy na wyciągniecie ręki trzy piękne przykłady walki o wolność kraju spod niewoli katolicko/kapitalistycznej.

War on Drugs
Amerykańska wojna przeciwko narkotykom tzw. War on Drugs, którą USA prowadzi w znacznym stopniu w Kolumbii, nie jest żadna próbą zniszczenia uprawy kokainy i handlu narkotykami, lecz jest wojną USA przeciwko komunistycznej partyzantce FARC, która już od ponad 30 lat walczy o wyzwolenie, i pod pretekstem walki z narkotykami, armia Amerykańska wraz z wojskiem Kolumbijskim prowadzi szeroko zakrojone działania zbrojne, skierowane wyłącznie w partyzantkę komunistyczną FARC, natomiast handel narkotykami leży w gestii władz Kolumbijskich oraz wielu wybitnych polityków USA. Powiązane z politykami i armią grupy, prowadzą w Kolumbii uprawę kokainy na gigantyczną skalę, za całkowitym przyzwoleniem USA, bo nie muszę chyba nikomu wspominać jaką żyłą złota są narkotyki, i nie łudźmy się politykom w miarę jedzenia również apetyt rośnie, wobec tego oni zrobią wszystko aby się jeszcze wzbogacić, oczywiście kosztem swoich społeczeństw.

Można powiedzieć, że na jednym ogniu upieczono dwie pieczenie, ponieważ partyzantka FARC jest w miarę spacyfikowana potęgą militarna USA, przez co komunizm nie stanowi zagrożenia dla samych Stanów oraz jej interesów w Ameryce południowej, i przy okazji wielu polityków USA czerpie kolosalne korzyści finansowe ze sprzedaży narkotyków, które płyną strumieniem do USA w samolotach transportowych armii USA. Nadmienię, że identyczny scenariusz USA przeprowadza w Afganistanie, tam również Ameryce chodzi o narkotyki a przy okazji można zniszczyć Talibów, którzy reprezentują jedyny rzetelny ruch wyzwoleńczy Afganistanu. Nawiasem mówiąc, Talibowie będąc u władzy zakazali handlu narkotykami i zlikwidowali 99 % upraw maku, natomiast obecnie pod okupacją USA/NATO, uprawa maku osiągnęła największe rozmiary w historii Afganistanu, i jak niektórzy bystrzy Polscy obserwatorzy zauważyli tzw. więzienia CIA w Klewkach, gdzie ponoć torturowano więźniów z Afganistanu nie były żadnymi więzieniami, lecz wojskowymi punktami przerzutowymi setek ton opium z Afganistanu przez Polskę na Europę zachodnią, niemniej jednak bajkę o więzieniach społeczeństwo połknęło i temat zniknął jak kamień w studni.

Żeby oddalić od siebie podejrzenia politycy Amerykańscy i Kolumbijscy przypisali partyzantom rolę handlarzy narkotyków, ponadto obarcza się ich winą za porwania oraz egzekucje i za całe zło jakie istnieje w Kolumbii, w związku z tym, że FARC jest ruchem wyzwoleńczym o zabarwieniu komunistycznym, to również kościół bierze bardzo aktywny udział w demonizacji partyzantów, albowiem ze wszystkich stron tego konfliktu kościół katolicki ma najwięcej do stracenia, ponieważ potencjalne zwycięstwo FARC wiąże się z automatycznym unicestwieniem kościoła w Kolumbii i nie wątpliwie za tym przykładem poszła by większość państw Ameryki południowej. Tak więc, Watykan nie może dopuścić do utraty Kolumbii, ponieważ efekt domina ogarnie całą Amerykę południową, wówczas kościół znalazł by się w bardzo poważnych tarapatach finansowych zagrażających jego istnieniu.

Nie znam wszystkich faktów dotyczących ideologii FARC ale z pewnością oprócz walki z władzami i kościołem oni starają się również zniszczyć źródło zła tj. uprawę kokainy i handel narkotykami w Kolumbii, bo u podstaw ideologii komunistycznej z którą FARC się przecież identyfikuje, leży dobro człowieka, jego zdrowie umysłowe jak i fizyczne a idea wspólnego dobra z pominięciem roli pieniądza jest w komunizmie fundamentem, i naturalnie koncept wzbogacania się kosztem drugiego w komunizmie nie istnieje. Wobec tego, partyzantka FARC jest jedyną siłą w Kolumbii, która walczy jak widzimy na trzech płaszczyznach ludzkiego rozwoju i walka jest bardzo ciężka, albowiem sprzężone siły kapitalizmu, kościoła oraz wzbudzone chciwością materialną masy ludzkie, za pomocą konceptu łatwego pieniądza z produkcji narkotyków niszczą tkankę narodu. Spójrzmy na państwa Ameryki południowej i centralnej w których przez pewien czas istniała władza komunistyczna lub pokrewna socjalistyczna.

Czy spotkamy w socjalistycznej Wenezueli lub na komunistycznej Kubie handel narkotykami na skalę Kolumbii lub Meksyku ? Owszem, ten problem dotyka już cały świat, lecz narkotyki są domeną przede wszystkim państw kapitalistycznych, ponieważ fuzja religii chrześcijańskiej i kapitalistycznego konceptu pieniądza i wzbogacania się kosztem drugiego osiągnęła w świecie chrześcijańskim apogeum i ludzie zniszczeni religią oraz pieniądzem zrobią wszystko by się wzbogacić jeszcze bardziej. Ten diabelski krąg ludzkiej tragedii może przeciąć jedynie powrót do komunistycznej formy rządów, który oczyści społeczeństwa z religii oraz pieniądza, i moim zdaniem tą drogą podąża FARC, a także partyzantka w Meksyku oraz na Filipinach, również niektóre kraje Arabskie np. Libia, Irak, Afganistan, Syria grawitowały w tym kierunku, aczkolwiek los tych państw był bardzo tragiczny, bo tu świat chrześcijański dosłownie obrócił te kraje w zgliszcza.

Kościół katolicki jak wiemy ma wspaniałe, jak nie najlepsze źródła informacji na każdy temat, w związku z czym zachodzi pytanie na ile Watykan i hierarchia kościoła w Kolumbii jest świadoma tego, że współpracuje z reżimem polityczno – wojskowym zamieszanym w handel narkotykami, pranie pieniędzy, masowe zbrodnie i ludobójstwo ? Watykan od początku swego istnienia wyznaje maksymę „Żaden pieniądz nie śmierdzi, po trupach do celu” wobec tego, tak smaczny kąsek w formie dochodu ze sprzedaży narkotyków, z pewnością nie uszedł uwadze i kościół przypuszczam jest w epicentrum handlu narkotykami na świecie, zwłaszcza w Ameryce południowej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s