Zgodnie z planem

Temat religijny jest zawsze na czasie i wzbudza wiele emocji, ale on jest kluczowym elementem obecnego systemu, ponieważ religia chrześcijańska ma ogromny wpływ na pogłębiającą się niewolę ludzi całej planety. Ta religia potrafi znakomicie ugruntować człowieka do życia a raczej wegetacji w kapitalizmie, przypisując mu rolę pokornego niewolnika, ponadto odbiera ludziom sens istnienia tu i teraz i walki o poprawę bytu na ziemi, a w zamian oferuje mrzonkę o bajecznym życiu w niebie. Moim zdaniem kapitalizm nie mógł by istnieć bez religii chrześcijańskiej, ona jest jego fundamentem i największą podporą, i każdy z nas nawet ateista został śmiertelnie zainfekowany od dzieciństwa jej kilkoma głównymi konceptami, z których bardzo ciężko jest się oswobodzić.

Zauważcie, religia chrześcijańska wiele miejsca poświęca zagadnieniom intymnym, tych spraw cielesnych jest w chrześcijaństwie co niemiara, na drugiej pozycji jest pieniądz czyli srebrniki, daniny, talenty, podatki itd. Inną bardzo często poruszaną kwestią jest naród wybrany, opisywany przez chrześcijaństwo przeważnie w samych superlatywach i oczywiście wszechobecne słowo Pan, w odniesieniu do boga ale tylko z pozoru do niego. Te cztery rzeczy osobiście najbardziej utkwiły mi w głowie po kilkudziesięciu latach uczęszczania na msze, i nie trudno się domyślić jaką siłę i wpływ na dziecko mają słowa powtarzane setki tysięcy razy, przez zwykłego śmiertelnika ale odzianego w błyszczące szaty i czytającego z wielkiej pozłacanej księgi. Analizując wpływ religii chrześcijańskiej na mój charakter śmiało mogę stwierdzić, że zanim poznałem dorosły świat z jego problemami to najpierw kościół wbił mi do głowy zachłanność na pieniądz, chore fantazje seksualne, kompletną uległość w obliczu majestatu urzędnika i pracodawcy (Pana) a przede wszystkim, idee o wyjątkowej boskości żydów nad innymi ludźmi całej ziemi i wszechświata.

Pieniądz
Historię zacznę od spraw finansowych, ponieważ zanim nauczyłem się chodzić i mówić to mój pierwszy kontakt z pieniądzem miał miejsce nie w domu lecz w kościele. W ramionach ojca lub matki na mszy obserwowałem ludzi wrzucających monety do koszyka nie pojmując swoim dziecięcym mózgiem czym one są, ale brzęk spadających monet utkwił w mojej pamięci na zawsze. Każdy jeden z nas to samo przeszedł i od dzieciństwa jesteśmy śmiertelnie zarażeni żądzą pieniądza. Cały sens zbierania pieniędzy podczas mszy polega właśnie na tym, żeby malutkie dzieci przyswoić do rzeczy materialnych z pieniądzem na czele, bo czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci. To urabianie dzieci przez kościół i jego efekty najbardziej są widoczne podczas pierwszej komunii świętej i ceremonii komunijnej w domach, lokalach, tu już nie trzeba nic wyjaśniać albowiem obrzęd obraca się wyłącznie wokół kasy, a dzieci są jej główną ofiarą. Ubiór komunijny chłopców, garnitur jest konfirmacją do życia materialnego, natomiast niemalże ślubna suknia dziewczynki, przerobi ją w pustą jak bęben kobietę z wyśrubowanym mniemaniem o sobie. Kościół dobrze wie, że „żelazo” trzeba kuć póki gorące i komunia jest świetnym narzędziem przygotowującym dzieci do walki po trupach o durniewładzę i utożsamia je kompletnie ze światem materialnym. Skażone tymi wartościami dzieci moim zdaniem są już nie do uratowania i poza materią nic innego w ich dorosłym życiu nie będzie ważniejsze, a to dopiero początek formowania świadomości młodych ludzi przez religię chrześcijańską.

Do niedawna byłem święcie przekonany, że jedynym celem obfitego aż do przesytu ozdabiania złotem, srebrem, kryształami wnętrz kościołów i cerkwi jest mentalne wprowadzenie wiernych w przedsionek Niebios i przed oblicze Boga siedzącego w hostii, umieszczonej w złotej monstrancji, przechowywanej oczywiście w złotym sejfie – tabernakulum. Lecz prawdziwy powód strojenia kościołów jest moim zdaniem zgoła inny i podstępny, albowiem złoto działa na zmysły jak nic innego a na dzieci najbardziej, i potęguje w ludziach dosłowną gorączkę złota, inaczej mówiąc dorosły już chrześcijanin patrzy na życie wyłącznie przez pryzmat pieniądza z którym zetknął się po raz pierwszy w swoim życiu w kościele. Złote i srebrne ozdoby a także inne kościelne błyskotki działają czarująco oczywiście na dzieci, ale bez obrazy, jeszcze większą moc mają pozłacane, połyskliwe rekwizyty i ozdoby na świadomość kobiet i to one są główną siłą kościoła, ponieważ kobiety miłują się w rzeczach materialnych, a w złocie i diamentach najbardziej, taka jest ich natura i tylko z tego względu uczęszczają na msze, bo kobieta potrzebuje dawki lśniącego opium jak ryba wody, a w kościołach, cerkwiach jest tego pełno, i tylko tam mogą do syta napełnić swoje próżne zmysły złocistym blaskiem. Bogactwa materialnego oczywiście zwykły szary chrześcijanin nigdy nie zazna, ale raz wyzwolony podły instynkt już nigdy w nim nie zaniknie i ten człowiek aby osiągnąć chociażby namiastkę luksusu zadłuży się na nową plazmę, samochód, nowe meble, wycieczkę itp. Kościół jest najlepszą pralnią mózgów i nie mowie tu o bredniach testamentowych i biblijnych, lecz zaszczepia każdego z nas już od kołyski śmiertelną chciwością. Władcy tego świata nie mieli nigdy tak wielkiego sprzymierzeńca jak religia chrześcijańska.

Ciało
Następnym etapem jest katecheza i nauka religii, na początku w aureoli świętości jezusowo-maryjnej uczy się dzieci przykazań i tego typu dogmatów religijnych, w ten sposób ksiądz lub siostra zakonna zaskarbia sobie zaufanie dzieci, ale prędzej czy później przyjdzie czas na gwóźdź programu tj. sprawy cielesne i temat numer jeden, śmiertelny grzech masturbacja ! Podobnie jak z pieniądzem tak i tematy związane ze sprawami cielesnymi po raz pierwszy obiły mi się o uszy w kościele. Z tego względu, że żyłem jako dziecko w PRL-u, a wtedy nie było wszechobecnej pornografii to i ludzie nie byli opętani seksem jak obecnie, co prawda w szkole ten temat poruszano, ale minimalnie w ramach lekcji biologii i nauki o ssakach, głównie katecheza subtelnie wpajała dzieciom, które chciały się jeszcze po prostu bawić, dyrdymały o grzechach cielesnych. Co kościół zasiał w młodych mózgach jest obecnie kultywowane za pomocą mediów, TV które potęgują i zwężają sens życia do gratyfikacji seksualnej ponad wszystko inne, nawet ponad pieniądz. Masturbacja jest zwykłym, naturalnym odruchem dojrzewającego człowieka, lecz religia przekształciła go w śmiertelny grzech i kompleksy związane z masturbacją zostały w nas utrwalone na cale życie. W tym sedno sprawy, albowiem tak działa chrześcijańską socjotechnika, lub jak ja to określam, uchylanie furtki umysłowej a kościół jest w tym najlepszy. Podobnie jak brzęk monet skaził śmiertelnie psychikę malutkiego dziecka, tak i poruszenie wywołane naukami i zakazami w kwestiach intymnych wzbudził w młodym człowieku chęć poznania tych doznań cielesnych za wszelka cenę, i od tego momentu zaczyna rosnąc egoizm ale głownie żądza seksu, która jest wzbogacana szerokim repertuarem ewangelii o prostytutce Magdalenie, rozpuście, cudzołóstwie itd. Zakazy rodzą chęć ich łamania, zakaz powtarzany tysiące razy będzie złamany.

ruskie chrześcijańskie pedofile

Dzieci są najmądrzejsze.

Ponoć jesteśmy stworzeni na wzór samego Boga, to i nasze ciało powinno być w religii chrześcijańskiej wielbione i szanowane a jest na odwrót, bo nawet pięknemu, małemu dziecku chrześcijaństwo przypisuje jakiś grzech pierworodny i ogólnie ciało człowieka ta religia uznaje za nieczyste, natomiast niepokalane poczęcie Jezusa przez Maryję jest ideałem cnoty, a to doprowadza wiele kobiet do kompleksów i wtedy jedne zmieniają się w oziębłe, aseksualne manekiny jak Maryja, a inne w degeneratki seksualne jak Magdalena. Ostatni argument jest w pełni uzasadniony, ponieważ najwięcej burdeli, najwięcej pornografii i najwięcej zepsucia moralno-obyczajowego jest w państwach chrześcijańskich. Ten syf chrześcijaństwo eksportuje, do wszystkich dziewiczych zakątków ziemi i obraca całe państwa i kontynenty w religijno-kapitalistyczne szambo. Zaprawdę powiadam wam, tam gdzie słowo Boże przybędzie tam zmieni człowieka wolnego, mądrego, skromnego w kompletnego głupca, obłąkanego na punkcie pieniędzy, seksu i klęczącego przed swoim ziemskim Panem.

Pan w niebie…
… jak i na ziemi, a tym Panem na ziemi jest nie kto inny jak genialny, cudowny żyd i grupa ludzi stanowiąca właściwie jedno i to samo a mianowicie: milioner, celebryta, polityk/urzędnik i twój szef w pracy, kolejność jest dowolna, z wyjątkiem żyda, który został wykreowany na absolutnego boga i goje świata w zachwycie i zazdrości o jego pieniądze i „mądrość” zrobią wszystko by nim się stać. Muszę nadmienić, że źródłem tzw. narodowości żydowskiej jest tylko fantastycznie absurdalna biblia, ale pomimo tego nie wygodnego dla nich faktu, oni potrafili tymi bajkami dla debili zbałamucić prawie całą ludzkość, i mit narodu wybranego jest najbardziej podtrzymywany przez religię chrześcijańską. Słowo Pan spełnia w religii chrześcijańskiej podwójną role, nie mającą nic wspólnego z jakimś bogiem lecz odnosi się do wyżej wymienionych dwóch grup ludzi, z żydem na piedestale przed którymi Polacy i reszta ludzkości się upokarza i klęczy. Tak wiec rolę Boga na ziemi przypisano żydom, natomiast rolę jego ziemskich namiestników w tzw. nowoczesnym, białym państwie czy to Polsce, Ameryce, Niemczech przejął teraz polityk, urzędnik, celebryta, biznesmen i oczywiście zawsze niewinna kobieta z pedałem i murzynem, w obliczu których białe nacje się poniżają. Klęczenie w kościele, pochylanie się w meczecie lub w buddyzmie ma na celu przyswoić nas do Pana na ziemi, dokładnie jak niewolnika i psa do swojego właściciela. Relatywnie niedawno to monarcha, król, car był bezpośrednim boskim namiestnikiem na ziemi i on rządził masami czerpiąc wskazówki z nieba, taka była właśnie doktryna chrześcijańska jeszcze jakieś 80 lat temu, ale wszystko w świecie przechodzi ewolucję również religia chrześcijańska, która bardzo umiejętnie zaadaptowała się do nowych realiów polityczno-społecznych 20 i 21 wieku, a w Polsce przez ostatnie 26 lat religia chrześcijańska osiągnęła apogeum doskonałości, w sensie przekształcenia wolnych, myślących ludzi w zupełnych szaleńców i półgłupków nie potrafiących podjąć samodzielnej decyzji, bez zgody Pana urzędnika/polityka, w następstwie czego Polska jest ekonomicznie i gospodarczo doszczętnie zrujnowana, a ludzie zniewoleni.

Lecz najgorszym rezultatem chrześcijańskiej indoktrynacji Pańskiej, którą będzie bardzo ciężko naprawić, jest przyswojenie Polaka do absolutnego posłuszeństwa i spolegliwości wobec swojego Pana–pracodawcy, który może teraz dyktować pracownikom feudalne warunki zatrudnienia, za całkowitą aprobatą i zgodą zatrudnionych. Podniesienie ręki na Pana pracodawcę lub urzędnika kościół zrównał z buntem przeciwko Panu bogu, i w ten sposób urabiani chrześcijańską propagandą ludzie, stracili odwagę i honor co w Polsce jest nad wyraz widoczne, w formie braku jakiejkolwiek rzetelnej opozycji społeczeństwa wobec ucisku i niesprawiedliwości. Dlatego w Polsce nie ma mowy o jakiejś rewolucji lub powstaniu, gdyż rewolucja wymaga przelewu krwi zdrajców i zmusza do wzięcia karabinu w rękę, a Polak w tej chwili, właściwie już od około 26 lat został przez chrześcijaństwo dosłownie wykastrowany z męskiej odwagi, i woli trzymać w ręku różaniec i na wzór Jezusa uwielbia nadstawiać policzek, przebaczać, i z pokorą owcy znosić biedę, nędzę, boo… taka jest wola Pana.

Religia chrześcijańska etapami, przez stulecia najpierw wpoiła ludziom strach przed bogiem i zachwyt nad jego wielką mądrością, następnie te atrybuty boskości przypisała monarchom, którzy setki lat całą Europę trzymali w okowach poddaństwa i ciemnoty ale z woli samego Boga w Niebie i zakompleksione masy ludzkie ówczesnej Europy, na widok króla, monarchy, Pana szlachcica przed nimi klęczała i przelewała za tych skurwieli swoją krew milionami. W czasach nowożytnych rewolucja Francuska i komunistyczna w Rosji zmusiła chrześcijaństwo do pewnych ustępstw i zmian strategicznych, a raczej chrześcijaństwo na długi czas zaszyło się w Watykanie, ale za zamkniętymi drzwiami nie marnowali czasu i dalej pracowali nad nowym planem dominacji, przede wszystkim na Europe wschodnią, kolebkę idei komunistycznej, największego zagrożenia prze jakim kiedykolwiek chrześcijaństwo stanęło. Watykański plan A, czyli II wojna, która miała usunąć rękoma łatwowiernych, chrześcijańskich Niemców komunizm w Rosji nie powiódł się, i znowu burza mózgów w Watykanie i plan B, w formie kukły Wojtyły i Solidarności. Od tego momentu koło historii zatacza potężny krąg, ponieważ Polska, Rosja cała Europa wschodnia wraca w objęcia Watykańskiej żydowszczyzny, aczkolwiek w nowoczesnym wydaniu, z jego przedstawicielami Panem urzędnikiem, politykiem, celebrytą i pedałem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s