Alchemia

Można by pomyśleć, że na weganach kończy się kategoria ludzi wykluczających ze swoich diet wszelkiego rodzaju pokarm pochodzenia zwierzęcego, ale istnieją jeszcze bardziej skrajni weganie, spożywający wyłącznie owoce, ale tylko takie które spadły na ziemię. Przekonania tych ludzi są podparte logicznym argumentem, ponieważ ścinanie lub wyrywanie roślin przeznaczonych na pokarm, oznacza ich zabicie, natomiast zrywanie owoców wiąże się ze zranieniem drzewa bądź krzewu.

Człowiek o takim surowym reżimie odżywiania, z pewnością by przeżył, lecz musiał by przebywać z dala od współczesnej cywilizacji, w ciszy i w samotności, ponieważ stres związany z egzystencją w tym istnym piekle, jest bardziej niebezpieczny dla ciała i duszy, od nawet tak skrajnie ubogiej diety.

Są podobno nawet ludzie, których pokarmem jest powietrze i wspominają o tym fakcie hinduskie Wedy ale nie tylko, bo w hebrajskiej biblii, która jest po części kopią hinduskich Wed, jest mowa o tym co można, a czego nie powinno sie jeść.

Miłość i romantyczne uczucia symbolizuje serce w kształcie znanym nam chociażby z dnia Walentynek, natomiast prawdziwe ludzkie serce, wygląda zgoła inaczej od jego artystycznego wyobrażenia. Artystyczne serce nie jest jednak takie fantastyczne, bo jego pierwowzór ukrywa przyroda w formie bardzo smacznego, pospolitego i pełnego witamin owocu, aczkolwiek ten fascynujący fenomen zobaczymy dopiero po przekrojeniu wzdłuż tego owocu

Artystyczny kształt serca relatywnie niedawno ludzie zaczęli utożsamiać z miłością i w oryginalnym zamiarze był znakiem szczęścia, długiego życia, a zwłaszcza żelaznego zdrowia.

Chyba każdy, nawet ateista zna biblijną historię o Adamie Ewie i wygnaniu ich przez Boga z raju. Bóg zakazał Adamowi i Ewie zrywania z drzewa życia zakazanego owocu, którym było jabłko i pomijając kim lub czym jest Bóg, oraz kwestię kusiciela węża, a nawet kto jabłko zerwał pierwszy, jabłka były tymi magicznymi owocami o niesamowitej mocy odżywczej, które były dane Adamowi i Ewie jeść, ale dopiero gdy spadły dojrzałe na ziemie.

Z biblii dowiadujemy się, że po zerwaniu jabłka z drzewa życia potomkowie Adama i Ewy coraz krócej żyli, ale mimo tego osiągali wiek kilkuset lat, niemniej stopniowo podupadali na zdrowiu fizycznym i umysłowym, w związku z tym nasilił się w ich organizmach głód, którego już nawet zrywane owoce nie były w stanie uśmierzyć, i w ich otępiałych głodem umysłach zrodził sie pomysł zaspokojenia głodu mięsem zwierząt. A przyjaznych ludziom zwierząt było wówczas mnóstwo, i to dosłownie na wyciągniecie ręki, w przeciwieństwie do owoców, które aby dojrzeć na drzewie potrzebowały czas.

Z biegiem czasu egzystencja tych ludzi przebiegała już w morzu krwi zabijanych na pokarm zwierząt, i horror z tym związany, który obecnie nasilił się do rozmiarów apokaliptycznych zapoczątkowała Ewa, zrywając jabłko z drzewa życia.

Fatalne zerwanie jabłka z drzewa życia symbolizowało tak naprawdę zerwanie świętego przymierza nie z jakimś Bogiem, lecz z prawdziwie Boską przyrodą z którą ludzie żyli w perfekcyjnej symbiozie i dzięki temu, byli praktycznie nieśmiertelni i nie chorowali, natomiast wszystkie zwierzęta żyły ze sobą i z ludźmi w pokoju.

Ludzie już wtedy zademonstrowali, że brak im cierpliwości i dostęp do pokarmu muszą mieć natychmiastowy i zwierzęta okazały się w tym przypadku idealnym źródłem kalorii. Aczkolwiek prawdziwy świat tak nie działa, ponieważ powstawanie najlepszego dla ciała i duszy pokarmu, jest procesem długotrwałym i tak długim, jak długo na jabłoni rośnie jabłko, które my przeważnie zrywamy, raniąc tak naprawdę drzewo i przerywamy wówczas świętą metamorfozę ziemi, wody, powietrza i słońca w piąty element, w owoc doskonały.

Uniwersalnym symbolem zdrowia jest przecież piękne dojrzałe jabłko, i popularne angielskie przysłowie najlepiej to oddaje: „Apple a day, keeps doctor away”., co w luźnym tłumaczeniu oznacza, że jabłko jest najlepszym lekarstwem.

Zerwane jabłka są wprawdzie smaczne, ale moja intuicja już dawno mi podpowiadała, że lepiej zebrać je z ziemi, i pomysł dzisiejszego felietonu zrodził się właśnie podczas zbierania jabłek papierówek, z których przyrządziłem około 40 słoików tzw., musu.

Kroiłem w kuchni jabłka na kawałki, i po przekrojeniu niektórych jabłek wzdłuż, moim oczom ukazał się idealny kształt serca i doznałem olśnienia. Zacząłem więc łączyć przekazy biblijne z naszymi współczesnymi, odnośnie co tak naprawdę symbolizuje artystyczny kształt serca i doszedłem do wniosku, że w tym pospolitym jabłku jest zawarte wszystko co nam do szczęśliwego, długiego i zdrowego życia jest potrzebne, ale pod warunkiem że poczekamy aż drzewo jabłko urodzi i spadnie z drzewa, bo tylko wtedy  będzie w nim zawarta siła wiecznego życia.

I tak naprawdę kształt serca może jednak symbolizować miłość, ale nie romantyczną do płci przeciwnej, lecz tą największą do przyrody i tylko tym sposobem, ludzie mogą ponownie stworzyć raj na ziemi i osiągnąć boskość, co rzecz jasna jest utopijną mrzonką i ludzkości żadne słowa już nie uratują, ale chociaż ty stwórz mały raj w swojej głowie, a jeżeli dasz radę, to nawet we własnym żołądku, bo droga do mądrości i wyższej świadomości biegnie przez żołądek.

Na marginesie dodam, że mus z jabłek papierówek wyszedł mi doskonały, przy dużym wkładzie dobrych pszczół, które tej wiosny bardzo się napracowały, zapylając tysiące białych kwiatów jabłoni. Zrobienie musu czyli popularnego przecieru z jabłek jest banalnie proste, bo mus składa się tylko z trzech składników i są nimi oczywiście jabłka, cukier i trochę wody, i to wszystko gotuje się w garze przez 20-30 minut i wlewa do słoików.

W słoikach mam zamknięty kulinarny cud przyrody i perfekcyjny pokarm, i w jego smaku na zimę poczuję znowu lato, ale największą satysfakcje da mi wspomnienie, że tworząc go nic nie zraniłem, ani nie odebrałem żadnego życia.

Mus z cynamonem jest dosłownie pokarmem Bogów, o czym świadczy chociażby fakt, że po skończeniu ssania mleka z matczynego cyca, pierwszym stałym pokarmem niemowląt są przetwory owocowe z małych słoiczków, składające się przeważnie z pysznego musu jabłkowego, który przez ludzkie jelita jest najlepiej przyswajalnym pokarmem pod gołym niebem.

P.S.

Słowo alchemia pochodzi z języka arabskiego i oznacza boską przemianę, od al – bóg i kimiya – łączenie. W przeciętym na pół jabłku, jest zawarta także inna ważna informacja i jak dobrze się połówką przyjrzymy, to zobaczymy w nich tzw. złotą proporcję (golden ratio), w formie idealnej spirali.

 

Apus apus

Żywiołem ryb jest oczywiście woda i do życia w niej ryby są doskonale przystosowane, ale istnieją wyjątkowe ptaki dla których powietrze jest tym, czym dla ryb jest woda. Morską analogią tego niewielkiego czarnego ptaka jest przepiękny rekin biały, który aby żyć musi bez przerwy pływać.

Łacińska nazwa jerzyka zwyczajnego brzmi Apus apus i pochodzi od staro greckiego słowa apous, które oznacza ptaka bez nóg. Antyczni grecy nie byli dalecy od prawdy, bo jerzyki prawie całe życie spędzają w powietrzu i na ziemi dobrowolnie nigdy nie lądują, a jest to podyktowane ich bardzo krótkimi nóżkami, które straciły pełną funkcję lokomocyjną, ponieważ cztery pazurki jerzyków są skierowane do przodu. Czwarty tylni pazurek jaki posiadają wszystkie inne ptaki, spełnia rolę ptasiej pięty i służy do odbijania się od ziemi, bądź trzymania gałęzi, natomiast odnóża jerzyków są znakomicie przystosowane do czepiania się skał lub innych chropowatych pionowych powierzchni.

 Oprócz zakładania gniazd, inkubacji jajeczek oraz karmienia młodych, resztę życia jerzyki spędzają w powietrzu w związku z tym w trakcie lotu łapią owady, piją wodę z kropel deszczu, kopulują i zbierają materiał na budowę gniazd w locie, a nawet szybując wysoko w powietrzu, potrafią na kilkanaście minut zapaść w sen. Nie dojrzale płciowo młode osobniki, mogą tak naprawdę latać non stop ponad rok!

Jerzyki uwielbiają latać w dużych gromadach i ich podniebna akrobatyka jest jednym z największych cudów świata, a jerzyki w locie horyzontalnym są najszybsze ze wszystkich ptaków i żeby nakarmić moją duszę tym Boskim widokiem, postanowiłem w tym roku zbudować dla jerzyków dodatkowe trzy budki lęgowe, które umieściłem na balkonie w sąsiedztwie dwóch starszych budek.

Na tym jednak nie koniec, bo do górnej części okna kuchennego przykręciłem podwójną skrzynkę dla jerzyków i jak widzicie na zdjęciach budki są blisko siebie, co jest podyktowane tym że jerzyki są bardzo towarzyskie i lubią zakładać gniazda w dużych koloniach. Wszystkie nowe budki lęgowe mają tylną klapę na zawiasach i dzięki temu rozwiązaniu po odlocie jerzyków w sierpniu, otworzę budki i sprawdzę czy założyły gniazda i zatkam otwory wlotowe kawałkami materiału.

Zatykam otwory wlotowe do skrzynek lęgowych ponieważ po odlocie jerzyków nasze kochane wróbelki lubią w nich na jesień i w zimę przebywać i przyzwyczajone do nowego miejsca, będą się w nich starać założyć wczesną wiosną gniazda i wtedy robią wewnątrz i na zewnątrz duży bałagan. Natomiast jerzyki są ultra czystymi ptakami, które ze schwytanych w powietrzu piórek i puchu lepią śliną estetyczne gniazdka, i nie pozostawiają żadnych odchodów na balkonie.

Drugim rodzimym ptakiem który uwielbia się gnieździć w budkach przeznaczonych dla jerzyków i zostawia na zewnątrz jeszcze więcej odchodów, jest sympatyczny i bardzo inteligentny szpak i z nimi miałem na wiosnę największe kłopoty. Serce mi dosłownie z żalu pękało gdy musiałem je odganiać z budek, bo od razu po wyczyszczeniu dwóch starych i założeniu trzech nowych, zaczęły znosić do nich materiał i budowały w środku gniazda. W podwójnej budce w oknie kuchennym działo się to samo w związku z tym, prawie codziennie otwierałem budki, usuwałem już prawie zbudowane gniazda szpaków, aż w końcu zatkałem szmatami otwory wlotowe.

Biedne szpaki nie wiedziały co się dzieje i siedziały na pobliskich drzewach lub na poręczy balkonowej smutnie gwiżdżąc, ale zauważyłem że około 10 maja jerzyki zaczynają się pojawiać na niebie i usunąłem wszystkie szmaty z otworów wlotowych z myślą, że natychmiast pojawią się w budkach jerzyki. Niestety była to pierwsza fala jerzyków lecąca dalej na północ, zaś te które rok temu wychowały młode w budkach na balkonie, jeszcze nie przyleciały.

Szansę wykorzystały ponownie szpaki, które błyskawicznie zaczęły zbierać łodyżki, liście, igliwie i uparcie budowały w budkach nowe gniazda, no i znowu je czyściłem i zatkałem otwory wlotowe. Dopiero po pewnym czasie zrozumiałem, że szpaki kierowały się instynktem przedłużenia gatunku, który jest najpotężniejszą siłą natury. Ta żmudna akcja z odstraszaniem szpaków trwała kilka tygodni, aż pewnego ciepłego wiosennego dnia, eskadry jerzyków zaczęły krążyć koło budek i wtedy wiedziałem, że wypatrzyły moje budki i lada dzień będą w nich zakładać gniazda.

Tak też się stało i szpaki zniknęły. Choć szpaki są większe od jerzyków i mają dłuższe oraz ostrzejsze dzióbki, to one jednak boją się jerzyków, ponieważ jerzyki potrafią znakomicie odstraszyć od swoich budek i miejsc lęgowych większe ptaki, swoim bardzo szybkim lotem, a zwłaszcza przeszywającym powietrze piskiem i gwizdem.

Odstraszałem szpaki i wróbelki od moich budek dla jerzyków, bo tak naprawdę nie chciałem im wyrządzić krzywdy. Potencjalne lęgi tych ptaków w budkach zeszły by się wówczas z przylotem w maju jerzyków i przestraszone szpaki bądź wróbelki mogły by porzucić swoje młode pisklęta. Warto w tym miejscu dodać, że podczas okresu godowego szpaki robią coś bardzo ludzkiego i gdy samce ukończą budowanie gniazda, to zdobią je kwiatkami, których aromat według opinii ornitologów służy do odstraszania pasożytów, ale moim zdaniem samce robią to aby przypodobać się partnerce i zachęcić ją do złożenia jajeczek w pięknym gniazdku. Ciekawe kto pierwszy wpadł na ten romantyczny pomysł, zakochani ludzie czy też zakochane zwierzęta?

Wszystkie budki na balkonie są więc zajęte przez jerzyki i to co się dzieje pod wieczór jest po prostu niesamowite i tych wrażeń nie zapomnę do końca życia. Słowami nie można tego cudu opisać, ale postaram się. Kilkadziesiąt minut przed zachodem słońca, eskadry jerzyków zaczynają powoli zlatywać się do budek, ale zanim do nich wlecą, to wykonują w ich pobliżu genialne powietrzne manewry i wiele razy myślałem że zderzą się z murem bloku, ale w mikrosekundzie potrafią zmienić tor lotu i z pełną szybkością omijają przeszkody i lecą dalej.

Podwójna budka lęgowa w oknie kuchennym nie została jednak zajęta przez jerzyki, które prawdopodobnie ją zauważyły i robiły próbne zwiady, ale ze względu na popełniony błąd konstrukcyjny nie nadaje się do użytku. Budka jest narażona na czynnik atmosferyczny w formie deszczu, który ją zalewa podczas silnych opadów i będę musiał ją przebudować tak żeby była węższa i bardziej schowana pod górną cześć muru, który spełniał by wówczas rolę okapu, lub ewentualnie przykręcę nad otworami daszki.

Z modyfikacją mam czas do przyszłego maja i w międzyczasie bardzo się cieszę, że w pięciu budkach na balkonie jest gwarno i wesoło i niebawem młode jerzyki z rodzicami polecą do Afryki.

Kwintesencją Polskiego lata są właśnie śmigające na niebie wspaniałe jerzyki zwyczajne i chyba wszyscy mamy zakodowany w mózgach dźwięk jaki te ptaki emitują, a jest to przepiękny pisk i gwizd, który jeszcze roznosi się po naszych betonowych miastach. Aczkolwiek beton w formie bloków wielkopłytowych okazał się dla jerzyków zbawienny, i za komuny oraz we wczesnych latach 90-tych jerzyków na lato było w Polsce miliony.

Wielka mnogość jerzyków za systemu komunistycznego była produktem ubocznym technologii wznoszenia bloków mieszkalnych z płyt żelbetonowych, które nie zawsze do siebie idealnie pasowały i po złożeniu bloku w całość, pomiędzy płytami pozostawały spore szczeliny i w nich jerzyki znalazły doskonałe miejsca do zakładania gniazd. Niestety już od kilkunastu lat w Polsce trwa kampania ocieplania styropianem wszystkich bloków wielkopłytowych, i z roku na rok miejsc do gniazdowania jerzyki mają coraz mniej.

Bardzo zachęcam zatem wszystkich ludzi dobrej woli i miłośników dzikiej przyrody, do zakładania skrzynek lęgowych na balkonach (powyżej drugiego piętra), lub w innych wysokich miejscach, ale ostrzegam że proces zwabienia jerzyków do nowych budek może potrwać kilka lat, ponieważ jerzyki bardzo trudno przyzwyczajają się do nowych miejsc lęgowych, ale gdy już raz założą w nich gniazda, to co roku jak w zegarku będą do nich przylatywać.

Proszę nie umieszczać budek w pobliżu drzew lub innych przeszkód, albowiem jerzyki muszą mieć do budek łatwy dolot. Do budek jerzyki wlatują po paraboli i jest to związane z ich skrzydłami, których nie potrafią składać i chować tak jak inne ptaki. Sierpowate skrzydła jerzyków służą im do ultra szybkiego lotu, natomiast nie są w stanie machać skrzydłami w miejscu, i do budek wlatują z szybkiego lotu nurkowego.

Wymiary skrzynek lęgowych dla jerzyków można z łatwością znaleźć w Internecie, i jeżeli zdecydujecie się na konstrukcję budki tzw. wielorodzinnej złożonej z trzech lub dwóch, to warto dodać tylna klapę na zawiasach, dla ułatwienia montażu i późniejszego czyszczenia oraz zatykania otworów wlotowych. Nosiłem się nawet z zamiarem zainstalowania w jednej skrzynce lęgowej kamerki podglądowej, ale brak funduszy mi na to nie pozwolił. Serdecznie pozdrawiam i życzę powodzenia.

Retro Plus

Pomijając nieokiełznaną przyrodę, rzekomy „dziki zachód” w Stanach Zjednoczonych w XIX wieku, nie był wcale taki dziki i był w rzeczywistości miejscem o wiele bardziej cywilizowanym niż by nam się to wydawało, ale obraz anarchii i bezprawia mamy zakodowany w mózgach, ponieważ wiedzę o amerykańskim dzikim zachodzie, czerpiemy wyłącznie z celowo oczerniających białych ludzi, i pełnych fałszu westernów nakręconych w żydowskim Hollywood.

Powszechne posiadanie broni przez amerykańskich zdobywców dzikiego zachodu, w formie słynnych rewolwerów i winchesterów było podyktowane zwykłym bezpieczeństwem, a nie rządzą krwi jak nam to sugerują filmy. Osadnicy zapuszczali się w dziewicze tereny i nikogo nie powinien dziwić fakt, że każdy z nich posiadał broń, która służyła im do samoobrony w razie spotkania dzikiego zwierzęcia, a w górach skalistych i na preriach roiło się wówczas od wilków, niedźwiedzi, pum, jadowitych węzy i innych niebezpieczeństw.

Natomiast zarzewiem konfliktu z Indianami nie byli osadnicy i kowboje, ale rząd federalny kontrolowany przez żydowskie banki, które zaczęły ziemią Indian spekulować i handlować na kolosalną skalę, ku nieszczęściu nie tylko Indian, lecz także relatywnie biednych osadników i farmerów.

W filmach i innych publikacjach pseudo historycznych, mieszkańcy prerii z tamtego okresu, są więc prawie zawsze przedstawiani w skrajnie negatywnym świetle i jest to zbieranina, największych prostaków, rasistów, złodziei, alkoholików, morderców oraz prostytutek. W ogromnej większości byli to jednak ludzie bardzo ciężkiej pracy, trudniący się rolnictwem, górnictwem bądź  rzemieślnictwem i to dzięki poświeceniu tych pionierów, Ameryka w mgnieniu oka zamieniła się w największą potęgę na świecie.

Zaledwie jeden aspekt wskazuje na to, że pod względem wysokiej kultury osobistej tamtych ludzi, my im do pięt nie dorastamy jest nakrycie głowy, w postaci eleganckiego kapelusza z którym żaden amerykański mieszkaniec dzikiego zachodu, nigdy się nie rozstawał. Niektórzy kowboje nosili na głowach nawet okazałe cylindry lub meloniki na wzór Brytyjskich dżentelmenów i stosownie do ubioru, wobec kobiet byli bardzo uprzejmi i szarmancko się z nimi witali. Do czasów współczesnych najbardziej przyjaznymi i uczciwymi Amerykanami są właśnie potomkowie kowbojów farmerzy.

Na marginesie dodam, że proces kolonizacji Amerykańskiego dzikiego zachodu był analogiczny do zdobycia wielkiej Syberii przez Rosjan, i pod względem ogromnych przestrzeni, dziewiczej przyrody oraz surowych warunków egzystencji, Amerykanów z Rosjanami więcej łączy niż dzieli i oni są braćmi z krwi i kości.

Niecałe sto lat temu i dawniej, ludzie mieli zatem wielką klasę i ubierali się elegancko, starannie mówili i z pewnością nie było wtedy tylu tłustych ludzi co teraz, a w zdrowym ciele, zdrowy duch czyli intelekt i tworzyli rzeczy piękne.

Mechanicznym ukoronowaniem zdolności manualnych owych ludzi i tytuł najpiękniejszego samochodu świata, przysługuje moim zdaniem poniższemu atu, o cudownie zmysłowej sylwetce. Ale ten spektakularny samochód jest czymś więcej niż arcydziełem sztuki mechanicznej, bo on jest żywy i ma duszę która została tchnięta w niego, dłońmi rzemieślników podczas ręcznego składania tej pięknej maszyny.

Jest to samochód marki Horch 853A skonstruowany w 1937 roku w Niemczech i forma z funkcją jest w tym aucie perfekcyjnie zachowana, i każdy element tego starego pojazdu spełnia bardzo ważną rolę. Nawet poziome zgięcie w dolnej części drzwi, które mogło by się wydawać, że jest czysto dekoracyjnym detalem jednak nim nie jest, i skutecznie wzmacnia drzwi czyli kabinę w razie wypadku i uderzenia w bok samochodu. Ten kształt ma bogatą historię i jest kwintesencją Niemieckiego artyzmu i metalo-sztuki, i z najwyższą finezją został wkomponowany w produkt użytkowy już pod koniec XV wieku.

Słynne i bardzo cenione w całej średniowiecznej europie, Niemieckie zbroje rycerskie z okresu tzw. wysokiego gotyku, są tego doskonałym przykładem i na wyprodukowanej w Norymberdze w XV wieku, przepięknej zbroi rycerskiej podłużne wypukłości i fale, w stosunkowo cienkiej stali, spełniają to samo zadanie co poziomy profil w drzwiach samochodu. Tak genialnie dopracowane i wzmocnione poszczególne elementy zbroi, potrafiły wówczas z łatwością odeprzeć uderzenie miecza, grotu lub innej białej broni. Ponadto ten typ fałd w pancerzu sprawił, że widoczny na zdjęciach pełen rynsztunek gotyckiego rycerza, był bardzo lekki i ważył niecałe 10 kilogramów!

Sztywność a co za tym idzie odporność i lekkość zbroje rycerskie zawdzięczały właśnie temu pomysłowemu fałdowaniu i metalurdzy musieli się nieźle natrudzić, żeby wykuć i wyprofilować tak piękne detale prostymi narzędziami w twardej stali. W całej zbroi gotyckiej widoczny jest wpływ przyrody, albowiem mistrzowie płatnerzy byli świetnymi obserwatorami natury i na niej się wzorowali, tworząc zbroję w której nie ma żadnej płaskiej powierzchni, co przyczyniło się do jej niesamowitej skuteczności na polu bitwy. Ale jeszcze większe jest jej piękno i niektóre detale są z przyrody żywcem wzięte.

W przyrodzie najtwardszy pancerz produkują mięczaki i dwuczęściowe pofałdowane muszle małż morskich są niezwykle twarde, ale za to lekkie i bardzo odporne na przebicie, w związku z tym w newralgicznych miejscach zbroi, płatnerzy umieszczali segmenty w kształcie muszli. Proporcje gotyckiej zbroi są idealne, ale najbardziej zachwycający jest hełm z przyłbicą, który w częściowej formie przetrwał do czasów współczesnych. Zbliżony do gotyckiego używali Niemieccy żołnierze podczas I i II wojny światowej, natomiast w drugiej połowie XX wieku, wzór hełmu Niemieckiego z II wojny, wszedł na wyposażenie armii Amerykańskiej.

Czy ludzie którzy podbili bezkresne, dzikie i surowe prerie amerykańskie oraz rzemieślnicy, którzy wyprodukowali piękne auta i zbroje byli prymitywami i głupkami?  Z pewnością nie, ale większość współczesnych ludzi tak sądzi, ponieważ uczą się własnej historii z żydowskich książek i innych publikacji, lecz największe pranie mózgów wyrządza im telewizja, notabene też kontrolowana przez żydów, która w 100% sfałszowała historię naszych odważnych, szlachetnych i genialnych przodków.

Zwłaszcza Polacy powinni być bardziej krytyczni w stosunku do oficjalnej wersji naszej historii, ponieważ o Słowiańskich przodkach przed rokiem 996, czyli od daty przyjęcia żydowskiego chrztu nic nie wiemy, a gdy jednak jakaś informacja przeniknie, to dowiadujemy się z niej, że Słowianie byli bandą głupków i brudnych dzikusów, którzy dopiero po przyjęciu chrześcijaństwa zostali ucywilizowani.

I wbrew temu co nam propaganda żydowska chce wcisnąć w mózgi odnośnie historii Słowian, to oni byli wspaniałymi – Sławnymi rzemieślnikami, ale specjalizowali się w doskonałej obróbce drewna, i mieszkali w takich pięknych i schludnych własnoręcznie zbudowanych domach z duszą.

Niestety, rękodzieła metalurgicznego i architektonicznego tak wysokiej klasy, jakiej przykłady zaprezentowałem na zdjęciach, już chyba nikt ponownie nie stworzy, albowiem mistrzowską dłoń człowieka z produkcji w zasadzie wszystkiego, wyparło ramię robota.

Postępu technologicznego nie zatrzymamy i wszystko wskazuje na to, że zbliża się koniec ery człowieka myślącego. Zwiastunem upadku intelektualnego, jest technologia informatyczna w formie telefonu komórkowego, i powszechne używanie tego urządzenia, wyeliminowało piękną zdolność przekazywania informacji, napisanej własną dłonią długopisem na papierze.

Aczkolwiek ludzie mogą w tej nowej rzeczywistości z powodzeniem egzystować, pod warunkiem że będą coś innego konkretnego dłońmi robić, bo przecież nasi przodkowie w większości byli nie piśmienni i nie potrafili czytać, i mimo wszystko za pomocą młotka lub dłuta swoje myśli oraz słowa doskonale przekazali, tworząc metalowe i drewniane nieśmiertelne cuda. Stare jest jare, a rzeczy antyczne są fantastyczne!

 

 

 

 

 

Kompromitacja

Ze smutkiem muszę przyznać, że większość Polaków nie zasługuje na szacunek i nie jest mi żal narodu Polskiego, że jest wykorzystywany jak tania dziwka przez amerykanów, żydów i przez własnych polityków obojętnie jakiej opcji politycznej. Szkoda jedynie małych dzieci, bo zostaną wychowane na podobieństwo swoich rodziców.

Żyje się w tym pięknym i w potencjalnie ultra bogatym kraju coraz gorzej, ponieważ podatki z każdym rokiem rosną i przybywa zakazów, ustaw oraz biurokracji, ale dzieje się tak za sprawą przeciętnych Polaków, którzy pokazali rządzącym swoją niską wartość umysłową i całkowity brak odwagi, gdy ulegli panice i histerii z powodu fikcyjnego i istniejącego tylko w telewizji korona wirusa.

Państwo jest zdrowe, jeżeli władza boi się społeczeństwa i ludzie mieli niepowtarzalną okazję na zademonstrowanie politykom, że reprezentują naród myślący i odważny, ale dowiedli że są imbecylami i tchórzami gdy bez większego sprzeciwu, naród zaakceptował decyzję rządu o obowiązkowym zakładaniu masek na twarz w miejscach publicznych. W związku z tym zwykły pies jest mądrzejszy i odważniejszy od ludzi którzy nosili maski na twarzach gdy wychodzili na dwór, bo założenie psu kagańca na pysk jest trudne i zwierzę będzie za wszelką cenę starać się kaganiec z pyska zdjąć.

Kaganiec uniemożliwia psu gryzienie, ale również szczekanie czyli psie mówienie, natomiast maska którą władze nakazały ludziom nosić na ustach, spełnia w zasadzie tą samą rolę i oznacza zakaz wyrażania sprzeciwu wobec przyszłych decyzji politycznych i ekonomicznych.

Ten haniebny dekret rządu, był de facto zamachem na ludzką godność i wolność osobistą i powinien być przez społeczeństwo uniwersalnie zignorowany, tym bardziej że Polacy przez blisko pół wieku żyli w komunistycznym totalitaryzmie. Ale w naszej psychice i DNA, komunistyczny kolektyw zapuścił jednak głębokie korzenie i koncept wolności osobistej, własności prywatnej itp., jest jeszcze u nas mało znany.

Ponadto wpływ kościoła katolickiego w Polsce jest ogromny i pod tym względem praktycznie nic się nie zmieniło od średniowiecza i kościół sugeruje nam, że teraz władza świecka posiada boski status i z pokorą trzeba wykonywać jej polecenia.

Byli jednak nieliczni rebelianci, może 1% z ogółu narodu, którzy mają poczucie własnej godności i masek nie zakładali, z wyjątkiem zrobienia zakupów w masce, bądź byli zmuszeni do założenia jej w pracy, natomiast reszta ludzi zhańbiła się na zawsze i dla nich pieniądze są cenniejsze od bezcennego honoru, bo dali się zastraszyć mandatem w wysokości 500 złotych za brak maski na twarzy!

Prawie wszyscy Polacy kagańce w formie masek na twarze posłusznie zatem zakładali, nawet gdy wychodzili samemu na spacer, co oznacza że Polacy są już doskonale wytresowani i można ich traktować jak zwierzęta w chlewie, które nie pisną ani słowa i zrobią wszystko co im telewizja, lub kościół powie.

Test z przestrzegania rozkazów ludzie zdali na piątkę i okazali się wspaniałymi niewolnikami i żołnierzami, którzy niebawem będą znowu umierać za obce interesy, ponieważ Amerykanie planują toczyć wojnę z Rosją, do ostatniego Polskiego żołnierza. Ten plan ruszył już dość dawno i pomoc socjalna na nowe dziecko w postaci 1000 złotych tzw. becikowego na miesiąc, przyczyniła się do tego że Polacy spłodzili świeżą armię mięsa armatniego.

„Narodem owiec i baranów będą rządzić wilki”

Małe wielkie pszczoły

Pszczoły są naprawdę genialnymi stworzeniami, ponieważ doskonale zapylają kwiaty i produkują miód, ale najbardziej niezwykłe w pszczołach jest to, że są jedynymi owadami na świecie, które aby żyć nie muszą zabijać innych owadów ani nie niszczą żadnych roślin, zaś wszystkie inne insekty i generalnie wszystkie zwierzęta, żerują jak nie na roślinności, to polują na inne owady i dotyczy to nawet kojarzonych z niewinnością motyli.

Zanim motyle staną się pięknymi i delikatnymi skrzydlatymi owadami, to w drugim stadium swojego rozwoju przekształcają się z jajeczek w gąsienice, i niektóre z nich żywią się owadami, ale przeważnie roślinnością i gąsienice motyli potrafią wówczas ogołocić z liści całe drzewa i je zabić i niekiedy wyrządzają duże straty w uprawach rolnych.

Natomiast pszczoły żywią się wyłącznie nektarem podczas zapylania kwiatów, a ich larwy w ulu żywią się miodem i nie ma na świecie drugiego tak pokojowo nastawionego owada, aczkolwiek pszczoły nie są takie bezbronne i posiadają żądło, niemniej służy im tylko w samoobronie i pod tym względem pszczoły znowu są wyjątkowe, ponieważ po użądleniu umierają.

Miód pszczeli jak wiadomo jest bardzo smaczny i jest także lekiem na wiele poważnych chorób, ale ten prawdziwy i czysty miód jest ponoć substancją niezniszczalną i w trakcie badań archeologicznych prowadzonych w Egipcie, archeolodzy w kryptach z mumiami znaleźli naczynia wypełnione miodem, który według obliczeń miał kilka tysięcy lat i antyczny miód był nadal zdatny do jedzenia!

Sympatyczne pszczoły trochę wezmą i o wiele więcej dadzą, w związku z tym przynoszą Ziemi i wszystkiemu co na niej żyje same korzyści, ponadto dźwięk wydawany przez pszczoły w trakcie zapylania kwiatów karmi nasze dusze cudowną i prawie mistyczną muzyką, i przekonałem się o muzycznej potędze pszczół, gdy w moim ogrodzie zakwitła jabłoń tysiącami kwiatów i przyleciały do nich pszczoły.

Ale zanim uświadomiłem sobie co jest grane, to słyszę dość intensywny niski ton tak jak by ktoś w pobliżu grał na kontrabasie i szukając źródła tego niezwykłego dźwięku, spoglądam na białe kwiaty jabłoni a w nich widzę setki pszczół, które grają skrzydełkami i całe drzewo brzęczało ich boską melodią. Gdyby ludzie byli chociaż w połowie tacy jak nasze dobre pszczoły, to Ziemia była by znowu rajem.

 

 

 

 

Motyle w brzuchu

W języku angielskim oprócz butterflies in the stomach (motyle w żołądku), istnieje jeszcze inny ciekawy zwrot, odnośnie intuicyjnej zdolności rozwiązania jakiegoś problemu i brzmi on – gut feeling, co dosłownie oznacza przeczucie. Obydwa zwroty zawierają nazwę części ciała ludzkiego i w polskim jest to słowo brzuch, natomiast w angielskim gut czyli wnętrzności, ale w potocznej mowie słowem guts określa się jelita.

To przeczucie/intuicję najlepiej definiuje jednak polska sentencja i odczuwamy wtedy zjawisko wewnętrznego miłego uniesienia lub zaniepokojenia i przeważnie jest ono wywołane emocjami miłosnymi. Kochać całym sercem można także twórczość artystyczną albo naukową i źródłem tej wewnętrznej euforii miłosnej, są okolice brzucha i już na samym początku felietonu mogę pokusić się o wyciągniecie wniosku, że w naszych brzuchach a dokładnie w jelitach, znajduje się coś w rodzaju drugiego mózgu i żeby ta intuicja/przeczucie dobrze nam funkcjonowała i trafnie podpowiadała, o jelita trzeba dbać.

Intuicja jest słowem pochodzenia angielskiego i wywodzi się od słowa intestines, które oznacza jelita, i drugie podobne angielskie słowo to instinct, czyli instynktowność. Obydwa słowa mają zatem coś wspólnego z jelitami (int, inst) i je często używamy, ale nasza polska podświadomość jest najbardziej wymowna i dobitnie wskazuje na to, że drugi ważny ośrodek umysłowy, znajduje się dosłownie poniżej głowy w dolnej części ludzkiego ciała w jelitach.

O mózg dbamy pochłaniając dobre informacje pozbawione kłamstw, przemocy, złych słów itd., i jeżeli od dzieciństwa jesteśmy wychowywani w środowisku, gdzie nie ma tych negatywnych czynników, to w wieku dojrzałym nasz mózg rozkwita pięknymi myślami i czynami, ale o tym fakcie wszyscy dobrze wiemy.

Nasz mózg w głowie poprzez narząd wzroku i słuchu trawi zatem informacje i odpowiednio do jakości tychże informacji, kształtuje się nasz intelekt i czasem błyska on pięknem i prawdą, ale przeważnie złem, bo dobrych informacji jest coraz mniej, co widać i słychać na około.

Prawie ta sama zasada obowiązuje nasz drugi mózg znajdujący się w jelitach, gdzie dochodzi do trawienia pokarmu, a jelita są największym narządem wewnętrznym człowieka i są wspaniale ukrwione i jeszcze lepiej unerwione i właśnie te nerwy jelitowe, są tym naszym dolnym mózgiem, ale odpowiedzialnym za intuicję. Intuicja jest przez wielu uważana za mądrość sercową, natomiast za logikę odpowiada mózg i mając do dyspozycji moc uzyskaną z dwóch sprzężonych umysłów, człowiek jest w stanie dokonać prawdziwe cuda, ale pod warunkiem że oba narządy są zdrowe.

Jesteśmy tym co widzimy i słyszymy, ale jesteśmy także tym co jemy w związku z tym, skłonności do agresji werbalnej i fizycznej mają mięsożercy, zaś poglądami pacyfistycznymi cechują się wegetarianie, i sprawa wygląda podobnie w świecie zwierząt, aczkolwiek proces metamorfozy z człowieka który żyje po to aby jeść, w człowieka który je aby żyć, może trwać wiele lat, ponieważ z jelit muszą zniknąć resztki mięsa.

A niestrawionego mięsa w jelitach mięsożerców jest bardzo dużo, bo to co może wyglądać na otyłość w formie dużego brzucha, jest w rzeczywistości efektem spożywania mięsa. W wielu wypadkach brzuch tzw. człowieka otyłego jest nadęty dosłownie jak balon, ale nie tkanką tłuszczową, lecz spuchniętymi jelitami na których ściankach odłożyły się resztki nie strawionego mięsa, i czasem tej twardej i toksycznej masy jest kilka a nawet kilkanaście kilogramów. W rezultacie ludzie nie tylko tracą intuicję, ale też chorują i umierają na raka jelita grubego, ponadto epidemia chorób psychicznych jest również pochodną wypełnionych trucizną jelit.

Intuicja u dzieci jest najlepiej wykształcona ale gdy już potrafią same jeść, to zaczyna stopniowo znikać, bo są karmione produktami mięsnymi i mięsiwa w ich diecie z miesiąca na miesiąc przybywa. Niemniej jelita dzieci potrafią jeszcze same oczyścić się z resztek mięsa i do okresu kilku lat, dzieci widzą i słyszą to co dorośli w ogóle nie zauważają i sny dzieci są prorocze.

Z religijnego punktu widzenia dzieci są najbliżej Boga lub kosmicznej prawdy, ale intuicję w formie weny twórczej posiadają prawie wszyscy młodzi ludzie, do mniej więcej 30 lat i tworzą wówczas doskonałą muzykę, poezję, obrazy i w sferze naukowej i technicznej młodzi ludzie są genialni, ale ta wena zniknie gdy ich jelita będą wypełnione trucizną. Zanim jednak do tego dojdzie, to przeżywamy okres największego uniesienia duchowego w postaci pierwszej miłości i motyle w naszych brzuchach szaleją..

Święta choroba

Tytuł felietonu na pierwszy rzut oka zaprzecza logice, bo jaka choroba może mieć pozytywny wpływ na życie człowieka, ale antyczni ludzie uważali, że niektóre choroby mają Boskie pochodzenie i ludzie na nie cierpiący są Boskimi wybrańcami. Do kategorii chorób świętych antyczni Grecy zaliczali epilepsję (padaczkę), i ponoć człowiek z tą dolegliwością neurologiczną, ma bliższy kontakt z Bogiem i sporadycznie otrzymuje z niebios, jakieś bardzo ważne informacje.

Jest kilka rodzaju epilepsji i nie wszyscy doznają drgawek ciała gdy stracą przytomność i często człowiek po prostu mdleje na kilka/kilkanaście minut i leży na ziemi w bezruchu. Utratę przytomności poprzedza pojawienie się tzw. aury, i jest to początkowo bardzo mały, jasny i pulsujący punkt świetlny, który pojawia się w polu widzenia epileptyka. Aura dość szybko się jednak zwiększa i przybiera rożne formy np. zygzaki, linie, trójkąty, kwadraty i inne trudne do opisania kształty.

Jeżeli człowiek w chwili pojawienia się aury usiądzie lub się położy, to aura przeważnie mija, ale gdy pracuje lub z kimś rozmawia i zignoruje aurę, to w końcu impulsy świetlne wypełnią całe jego pole widzenie i wtedy następuje utrata przytomności i wyłączenie przesyłu informacji. Zgadza się! Dochodzi do wstrzymania przesyłu informacji, ponieważ te kształty tuż przed utratą przytomności, przypominają słowa i całe zdania, a nawet pojawia się coś w rodzaju małych ekranów telewizyjnych z których płyną jakieś obrazy, aczkolwiek epileptycy mówią, że nie mogą nic z tego rozszyfrować.

Po odzyskaniu przytomności epileptycy często skarżą się na chwilowy i dość silny ból głowy, i moim zdaniem ten stan umysłowy wskazuje na to, że do mózgu w aurze zaczęła wpływać coraz to większa porcja informacji, która w końcu mózg przeładowuje i dochodzi wówczas do utraty przytomności, zaś bardzo sporadycznie przeładowany mózg epileptyka, już nigdy się nie włączy i następuje śmierć organizmu.

Specjalistyczna diagnoza padaczki polega na nałożeniu na głowę pacjenta czepka z wieloma elektromagnesami, zaś do jego oczu są kierowane impulsy świetlne z diod LED i komputer rejestruje stan pracy mózgu. Lekarze rzecz jasna stosują czysto empiryczną diagnozę, która najczęściej brzmi, że epilepsja jest genetycznie uwarunkowana, lub jest wywołana niedokrwieniem pewnej części mózgu, albo człowiek mógł przejść uraz mózgu w młodym wieku i na pewno jest w tym racja, lecz fenomen aury jest przez medycynę nie wyjaśniony. Wiadomo przecież, że żaden neurolog nie będzie drążył tematu odnośnie metafizycznego pochodzenia padaczki.

Paradoksalnie padaczkę najczęściej wywołuje jasne i migające źródło światła i może to być nagłe spojrzenie w słońce, mogą to być reflektory samochodów, światło z latarki lub z lampy błyskowej, ewentualnie spojrzenie w zwykłą żarówkę lub we włączony ekran telewizyjny.

Tajemnica padaczki jest więc ciekawa z kilku względów i nazwa impulsów świetlnych jakie chory widzi – Aura, jest jeszcze bardziej intrygująca, bo słowo Aurum jest pochodzenia łacińskiego i oznacza złoto, które jest oczywiście bardzo cennym metalem. Ale słowo złoto przeszło też do mowy powszechnej w formie powiedzenia złota myśl, w odniesieniu do autora doskonałości literackiej, naukowej, artystycznej lub militarnej i wśród ludzi cierpiących na padaczkę, były wybitne postacie i najsławniejszą z nich był Aleksander Wielki. Lista sławnych epileptyków jest bardzo długa i znajdują się tam min., Juliusz Cezar, Leonardo da Vinci, Napoleon, Michał Anioł, Alfred Nobel, ale epilepsja jest chorobą obu płci i słynna Joanna d’Arc na padaczkę też cierpiała.

W przypadku Joanny d’Arc opinia antycznych, że padaczka jest chorobą świętą ma potwierdzenie historyczne, bowiem Joanna d’Arc podczas kościelnych przesłuchań, mówiła że otrzymała wizję od Boga, który wysłał ją na misję ratowania Francji przed najazdem Anglików. Przypuszczam że jej wizja, była w rzeczywistości padaczkową aurą i po odczytaniu zawartej w niej informacji, Joanna została uzbrojona w nadprzyrodzoną siłę i mistyczną wiedzę. Joanna d’Arc faktycznie ocaliła wówczas Francję od upadku i mimo tego że była biedną wieśniaczką z Domremy, to jej entuzjazm i czystość serca wywarły ogromny wpływ na króla Francji Karola VII i dworską szlachtę.

Przeciętni ludzie jeszcze bardziej ją cenili i kochali, a zwłaszcza mieszkańcy Orleanu byli jej wdzięczni, gdy armia Francuska pod jej dowództwem, wyzwoliła to wygłodzone Angielskim oblężeniem miasto i dla upamiętnienia tego czynu, Joanna otrzymała przydomek dziewicy z Orleanu. Joanna d’Arc brała udział w koronacji Karola VII w katedrze w Reims i wyzwoliła kilka innych miast, ale podczas walki pod Compiegne wpadła w ręce Burgundczyków, którzy sprzedali ją Anglikom, a ci przekazali Joannę kościołowi.

Joanna d’Arc miała zaledwie 19 lat gdy została spalona na stosie przez Anglików 30 maja 1431 roku w Rouen, ale przyczyną jej śmierci nie była charyzma, ani geniusz militarny, a nawet to że lud ją kochał. Przesłuchiwały ją ówczesne władze kościelne, które skazały ją na śmierć za to, że Joanna niezłomnie twierdziła że ma bliski kontakt z Bogiem i jest de facto jego wysłanniczką, co wywołało wielkie oburzenie przesłuchującego kleru, bo wysłannikiem i namiestnikiem Boga na ziemi może być tylko papież, zaś pośrednikami kler, a nie jakaś wieśniaczka i właśnie za to rzekome bluźnierstwo i herezję niewinną dziewczynę spalono na stosie. Z teologicznego punktu widzenia, Joanna d’Arc była średniowieczną protestantką a w mistycznym wymiarze, mieczem Bożym i ostatnią Amazonką.

Trudne musiało było życie ludzi cierpiących na padaczkę w katolickiej średniowiecznej Europie, i z pewnością z inicjatywy kościoła oskarżano ich o współpracę z diabłem, a zwłaszcza ci którzy po utracie przytomności drgali byli stygmatyzowani i wykluczani ze społeczności. Ten aspekt epilepsji, budził strach ówczesnych ludzi co jest w pewnym sensie zrozumiałe, ale w Polsce fachowe słowo epilepsja zostało wyparte z użycia słowem padaczka, które posiada bardzo negatywny i pogardliwy wydźwięk. W związku z tym, wielu jeszcze Polaków myli padaczkę z chorobą umysłową, a nawet z szatańskim opętaniem, bo jednak średniowieczny kościół we współczesnej Polsce ma ogromne poparcie narodu i czasem odnoszę wrażenie, że do Polski nie przyszło jeszcze oświecenie.

Dlatego też muszę znowu wrócić do antycznego źródła prawdy, ponieważ oryginalna nazwa padaczki brzmi epilepsja i jest pochodzenia greckiego. Epilepsja wywodzi się od słowa epilambanein, które oznacza schwytanie, trzymanie czegoś, lub zaatakowanie i odniesienie do ataku padaczki i drgawek wydaje się oczywiste. Ale to greckie słowo ma głębszy sens, bo w przenośni chwytać i trzymać można też myśli, zaś atakować skrystalizowanym z nich pomysłem i moim zdaniem, impulsy świetlne w formie aury jakie widzą epileptycy tuż przed utratą przytomności, są w rzeczywistości przekazem informacji z metafizycznego lub Boskiego źródła. W związku z tym ludzie cierpiący na padaczkę, mają jakąś bardzo ważną misję do spełnienia na ziemi.

Aczkolwiek informacji zawartej w aurze nie można rozszyfrować, bo jest to plątanina światła i kształtów, niemniej jestem pewien że gdzieś ta informacja w mózgu epileptyka pozostaje i można ją odczytać podczas snu gdy mózg jest wyciszony, ale tu mamy problem, bo sny szybko zapominamy. Być może ta Boska informacja powraca na jawie, ale w bardzo krótkich odcinkach i jest to błysk geniusza, czyli tak zwana eureka?

Sławni ludzie cierpiący na padaczkę potrafili jednak w jakiś sposób odczytać aurę i dokonali rzeczy wielkich. Im się powiodło, bo nie było wtedy broni masowej zagłady umysłów w formie Telewizji, która obecnie wymazuje informację zawartą w aurze i zapisuje w mózgach już prawie wszystkich ludzi na ziemi kłamstwo, strach, przemoc i ohydę. Najlepszym dowodem na to że przestaliśmy już myśleć własnymi myślami, jest wywołana przez telewizję światowa psychoza z pseudo korona wirusem.

 

Cui Bono?

W przedostatnim felietonie wykoncypowałem hipotezę, że wybuch domniemanej pandemii korona wirusa, jest w rzeczywistości początkiem wojny przeciwko Bogu i konkluzja felietonu była szokująca. A może jednak sprawa z wirusem jest prozaiczna i przyziemna i chodzi o pieniądze?

Żydowskie machinacje finansowe mają diaboliczny urok, bo kończą się wielkimi kryzysami, ale oni wychodzą z nich zawsze obronną ręką, i na dodatek za zrujnowanie finansów są wynagradzani wielkimi sumami pieniędzy z portfeli przeciętnych ludzi, zaś niektórzy żydzi od ekonomii otrzymali nawet nagrody Nobla.

Aczkolwiek obecny system finansowy jest już tak poważnie zachwiany, że do upadku żydowskich banków spekulacyjnych, mogło dojść w każdej chwili i scenariusz ich ratowania jaki zastosowali podczas kryzysu w 2008 roku, był niemożliwy do ponownego zrealizowania, wobec tego ich środki masowego przekazu wznieciły globalną panikę z wirusem i plan zadziałał znakomicie, bo prawie wszystkie światowe rządy zobowiązały się do ratowania „swoich” pralni pieniędzy/kasyn czyli banków i innych podejrzanych interesów.

Wprawdzie niektórzy ludzie wkrótce się skapną, że cała histeria z korona wirusem była jednym wielkim żartem primaaprilisowym, ale większość dała się nabrać i jest zachwycona, że rządy ratują tzw. gospodarkę drukując biliony nowych dolarów, euro, rubli i złotych. Ale nawet debile w końcu zrozumieją, że zostali oszukani, lecz na konkretne działanie będzie już za późno, albowiem jednorazowa pomoc finansowa w formie 1000 dolarów w USA, szybko zniknie w brzuchach, zaś publiczne pieniądze rzędu bilionów dolarów znikną błyskawicznie w bankowych czarnych dziurach, i niebawem za bochenek chleba będziemy płacić 10 złotych, i z dnia na dzień coraz więcej.

Czy zubożali Polacy wyjdą wtedy na ulice ? Oczywiście że wyjdą i to milionami, ale w procesjach dziękczynnych za uratowanie Polski od śmiertelnej plagi, zaś w państwach zachodnich radość ludzi będzie jeszcze większa, bo politycy zorganizują im gigantyczne parady równości, w nowej odsłonie LGBTQICPOSUMZJDWKF………….

Astronomiczna suma 2 bilionów dolarów, a wedle innych źródeł nawet 6 bilionów jaką rząd USA chce przeznaczyć na podtrzymanie przy życiu trupów finansowych, bardzo szybko zdewaluuje dolar, co wywoła lawinowy wzrost cen nie tylko w USA, ale też po drugiej stronie Atlantyku. Europa ma zamiar wpompować w ten chory system podobną kwotę i na nic się zdadzą igrzyska dla plebsu, który co prawda może się zbuntować, ale z pewnością przez okres trwania wstrząsu ekonomicznego, a nawet lokalnej wojny w Europie lub w Ameryce, żywi będą zazdrościć umarłym. Konwencjonalna wojna może okazać się zbawieniem, byle byśmy nie opowiedzieli się znowu po złej stronie, tak jak to miało miejsce tuż przed II wojną światową.

P.S.

Jestem winien sprostowania, odnośnie genialnej zdolności lądowania na cztery łapy po wywołaniu cyklicznego kryzysu finansowego, ponieważ w 20 wieku żydom podwinęła się jednak noga i poczuli wielki gniew ludu. Działo się to za czasów panowania A. Hitlera i wolni od wirusa Niemcy, zdobyli wówczas kosmos!.

W związku z tym, żydzi uruchomili swoich komunistycznych braci ze Związku Radzieckiego, którzy po wyzwoleniu Oświęcimia zbudowali na terenie obozu komory gazowe, i od tamtego czasu żydzi są dosłownie nietykalni, bo słowo holokaust zatka wszystkim usta i otwiera drzwi na oścież do ministerstw finansowych.

Hair – High Amplitude Information Receivers

Współczesna nauka oczywiście tego nie potwierdza, ale prawdziwa nauka ta antyczna i duchowa, która w niektórych zakątkach świata jeszcze istnieje twierdzi, że włosy są przedłużeniem nerwów i im włosy są dłuższe, tym człowiek jest silniejszy, ale nie w sensie fizycznym, lecz właśnie w duchowym i właściciel długich włosów na głowie i posiadający bujny zarost na twarzy, potrafi wówczas odbierać z otoczenia mistyczną wiedzę, która całkowicie umyka uwadze ludziom krótko ostrzyżonym.

W związku z tym mniejszość etniczna z Indii i Pakistanu – Sikhowie, nigdy nie ścinają włosów na głowie i zarostu na twarzy i żeby skutecznie zabezpieczyć swoje długie włosy, które mogły by przeszkadzać w prowadzeniu normalnego trybu życia, lub mogły by gdzieś się zakleszczyć i wyrwać, Sikhowie starannie owijają włosy na głowach długimi jedwabnymi wstęgami i tworzą z nich piękne turbany.

Sikhowie w ogromnej większości są bardzo serdecznymi, uczciwymi i przyjaznymi ludźmi, ich dieta choć jest częściowo mięsna, to mimo wszystko sporo Sikhów być może pod wpływem wierzeń hinduskich lub buddyjskich, wybrało dietę wegetariańską i ich potrawy wegetariańskie są po prostu doskonałe! Ponadto Sikhowie zamieszkują wyżyny himalajskie, które dawno temu zostały zasiedlone przez antyczne ludy Aryjskie i de facto Sikhowie są ich najbliższymi potomkami, a słowo Arian jest pochodzenia sanskryckiego i oznacza człowieka szlachetnego, i tacy Sikhowie są naprawdę.

Językiem sanskryckim posługiwali się Arianie i do dnia dzisiejszego jeszcze niektórzy Hindusi potrafią nim mówić oraz go czytać. Sanskryt jest uznawany przez lingwistów, za ten oryginalny prajęzyk od którego pochodzą wszystkie inne, zaś niektórzy badacze zamierzchłych czasów doszli do wniosku, że sanskryt był i jest językiem Bogów. Zagadnienie języka sanskryckiego jest bardzo intrygujące z Polskiego punktu widzenia, ponieważ język polski z wszystkich tzw. indoeuropejskich do sanskrytu jest najbardziej zbliżony. Sanskryt to temat rzeka i wracam do kwestii z włosami.

Ważna wskazówka, że długie włosy dają ludziom siłę jest zawarta także w biblii i legendarny siłacz Samson stracił boską moc, gdy podstępem jego kochanka Dalila obcięła mu włosy gdy spał. Jesteśmy oczywiście ssakami i wspaniali zwierzęcy myśliwi, w postaci kotów i wilków mają wąsy na pyskach, które spełniają rolę anten i odbierają jakieś impulsy wydawane przez potencjalne ofiary, lub wąsy pozwalają tym zwierzętom lepiej poruszać się w ciemnościach. No i oczywiście bardzo sprytne oraz mądre gryzonie też mają wąsy, ale myszy i szczury żerują przeważnie nocą i posiadają słaby wzrok, w związku z tym wąsy zastępują tym zwierzętom w pewnym sensie zmysł wzroku.

Długie włosy i brody były oczywiście atrybutem królów, a także mędrców, mistyków oraz filozofów i sławni wojownicy i podróżnicy Wikingowie, zapuszczali długie włosy i brody, ale wraz z pojawieniem się religii chrześcijańskiej, nastała moda na krótkie włosy i ogolone twarze i mężczyźni stracili coś ze swojego uroku. Wraz z chrześcijaństwem przyszedł bród, smród i ubóstwo i prawdopodobnie krótkie włosy i golenie, było wymuszone względami higienicznymi, ponieważ wczesna doktryna chrześcijańska i nawet późniejsza, zabraniała częstego brania kąpieli, w związku z tym aby zabezpieczyć się przed wszami i innymi pasożytami, mężczyźni byli zmuszenie golić się na prawie łyso, i zostawali symboliczną kępę włosów jedynie na czubkach głów.

Z tego typu strzyżenia słynęli Kozacy i ich włosy rosnące ze szczytu głów osiągały spore długości. Wydaje mi się jednak, że kościół katolicki bardzo dobrze orientował się co do wielkiej wartości duchowej długich włosów, i wizerunek długowłosego i brodatego Jezusa Chrystusa powinien dać nam wiele do myślenia. Trudno mi jest sprecyzować jaką rolę włosy spełniają u kobiet, ale długie włosy u dziewczyn i kobiet w każdym wieku, są ich najpiękniejszą ozdobą.

Krótkowłose kobiety twierdzą, że długie włosy sprawiały im dużo kłopotów w utrzymaniu, ale ten argument jest pozbawiony sensu, bo w każdym domu jest bieżąca ciepła woda, są prysznice oraz setki rodzaju szamponów, odżywek etc. Natomiast sto lat temu i wcześniej kobiety nie miały żadnych współczesnych udogodnień, ale za to wszystkie miały długie i zadbane włosy. Jak by nie patrzeć na tą pozornie błahą kwestię, to znowu pojawia się tutaj wpływ kościoła, ponieważ większość żarliwych katoliczek ma krótkie włosy i są to przeważnie starsze kobiety, chociaż ich ideałem jest nie kto inny jak długowłosa święta Maryja.

Epidemia skrajnie krótkich włosów wśród kobiet, jest chyba wywołana menopauzą ale na taką skalę oszpecają się tylko Polki. A może źle się odżywiają jedząc za dużo słodyczy lub mięsiwa i wtedy włosy chorują, co zmusza je do ich ścinania?

Z perspektywy dziejów ludzkości, 500 lat jest praktycznie niczym i zanim pojawiła się religia chrześcijańska, był stosunkowo krótki epizod w naszej historii, kiedy krótkie włosy i ogolone twarze były bardzo popularne i były to czasy Imperium Rzymskiego. Paradoksalnie imperium Rzymskie zostało podbite przez noszących długie brody i walecznych ludzi z północy, co poskutkowało tym, że rzymianie zaczęli określać ich zwrotem barbarzyńcy od łacińskiego słowa barba – broda.

Kim byli antyczni Grecy chyba wszyscy wiedzą, ale warto przypomnieć, że oprócz genialnych filozofów, matematyków, fizyków i poetów którzy albo mieli długie włosy, a gdy wyłysieli mieli długie brody, byli także najlepsi wojownicy jakich kiedykolwiek świat widział, i byli rzecz jasna długowłosi i brodaci Spartanie.

P.S.

Eksperci uważają, że włosy są martwą częścią ciała i ten pogląd jest już dogmatem naukowym, ale zdarzały się sporadyczne przypadki częściowego lub całkowitego i błyskawicznego osiwienia ze strachu, albo ze względu na przejście tragedii życiowej, co potwierdza prosty fakt, że nasze włosy w całej swojej długości są jednak żywe.

Dbajcie zatem o swoje naturalne anteny odbiorcze i jeżeli chcecie mieć włosy w perfekcyjnym i dostrojonym stanie, to radzę po każdym ich myciu szamponem, płukać rozrzedzonym w zimnej wodzie octem jabłkowym. Proporcja octu do wody powinna wynosić około pół szklanki na dwa litry zimnej wody i po takim regularnym płukaniu zniknie łupież, włosy odżyją, dadzą się łatwo rozczesywać i będą wam rosły na głowach dosłownie jak grzyby po deszczu. Dodam jeszcze bardzo ważną uwagę. Zostawcie włosy wilgotne, ponieważ płukanka z octu musi mieć czas na przeniknięcie w głąb skóry, gdzie dokonuje się cud regeneracji włosów, natomiast zapach octu po wyschnięciu włosów całkowicie zniknie. Bardzo możliwe, że systematyczne polewanie głowy płynem z octu jabłkowego, poskutkuje zakiełkowaniem nowych włosów nawet na łysej łepetynie. Pozdrawiam.

 

 

New World Order

W okresie komunistycznej Polski, nikt z nas nie brał na poważnie wiadomości telewizyjnych i utarł się popularny slogan, że telewizja kłamie i faktycznie wiadomości nadawane w TV, były stekiem bzdur i nasz sceptycyzm system komunistyczny obalił. Natomiast obecnie, podtrzymujecie przy życiu jeszcze gorszą niż komuna bestię ustrojową waszą niebywałą łatwowiernością, bo prawie wszyscy uwierzyli w to co mówią i pokazują w TV odnośnie wybuchu pandemii korona wirusa. Czyżby ludzie przez zaledwie 30 lat tak bardzo zgłupieli i stracili zdolność krytycznego myślenia?

Akcja-mistyfikacja z korona wirusem była dobrze zaplanowana i przeprowadzona, paniczna reakcja ludzi była zatem do przewidzenia, zaś rozwiązanie problemu będzie moim zdaniem tragiczne, ale bólu nasze ciała nie poczują, bo chodzi o coś bardziej cennego.

No ale przecież we Włoszech masowo umierają ludzie na korona wirusa i pokazali w TV konwój ciężarówek wojskowych z trupami. Karmią nas nie tylko gównem pokarmowym, ale jeszcze gorszym informacyjnym, i relatywnie niedawno Polacy swoim komunistom nie wierzyli, ale teraz uwierzyli Chińskim. Cała kwestia rozbija się o testy eksportowane z Chin na cały świat, które zostały w Chinach tak zaprojektowane i fałszywie skonfigurowane, żeby wskazywały na obecność fikcyjnego korona wirusa. W rzeczywistości jednak w organizmach umarłych we Włoszech, były obecne zwykłe wirusy sezonowej grypy, które uległy niewielkiej mutacji. Co roku na grypę umiera prawie tyle samo osób, i we Włoszech grypa uśmierca jak zawsze ludzi starszych i osłabionych naprawdę poważnymi chorobami takimi jak cukrzycą, rakiem itp.

Elitom znowu udało się zbałamucić i zastraszyć plebs i pod pretekstem światowej pandemii, ich środki masowego przekazu wywołały tym razem globalną histerię, która wkrótce ucichnie, lecz świat już nigdy nie będzie taki sam, bo obudzimy się w systemie komunistycznym, a właściwie w matrixie i żeby w nim egzystować, każdy człowiek będzie musiał poddać się obowiązkowemu szczepieniu, które według skorumpowanych lekarzy, polityków i ekspertów telewizyjnych, zapewni ludziom absolutną odporność nie tylko na pseudo wirusa koronę, lecz także na inne choroby.

W związku z tym łatwowierne kobiety w ramach kobiecego kolektywu, dobrowolnie ustawią się w kolejkach po zastrzyki „uzdrawiające”, a za kobietami pójdzie mnóstwo mężczyzn, ponieważ kobiety w ultra sfeminizowanych państwach europejskich osiągnęły status bogiń, które zawsze mają rację.

Ludzie na kolanach będą dziękować politykom za ochronę ich zdrowia, ale radość plebsu będzie jeszcze większa, ponieważ dla podtrzymania iluzji wspaniałomyślności, politycy dadzą każdemu dorosłemu obywatelowi pieniądze, w formie gwarantowanego miesięcznego dochodu i u nas w Polsce będzie to wynosić około 1000 zł. Ludziom odechce się pracować, ale za te marne pieniądze utrzymanie dotychczasowego standardu mieszkaniowego na dłuższą metę będzie nie możliwe wobec tego, nastąpi masowa sprzedaż mieszkań oraz nieruchomości i wtedy elity wykupią dosłownie całą Polskę i generalnie świat za grosze, a przeciętni ludzie będą gnieździć się jak szczury po kilku w małych pokoikach, lub w ziemiankach.

Aczkolwiek za posłuszne przyjęcie szczepionki, każdy pokorny obywatel dostanie nagrodę w postaci najnowszego modelu smartfona i plebs będzie wprost zachwycony, bo będzie darmowa kasa, fajny telefon i nie trzeba będzie chodzić do pracy. Natomiast ci nieliczni którzy odmówili przyjęcia szczepionki, zostaną zamknięci w obozach pracy gdzie będą pracować przy produkcji podstawowych artykułów spożywczych tj. chleba, kiełbasy i wódki, zaś produkcja innego pokarmu i rzeczy materialnych zostanie zaniechana, bo celem życia ogłupionych szczepionką, alkoholem i mięsem mas ludzkich, oprócz plotkowania będzie oglądanie w telefonach komórkowych filmów pornograficznych, co przełoży się na drastyczny przyrost naturalny i nowy system już nigdy nie upadnie.

Zanim jednak ten czarny scenariusz się skrystalizuje, to odezwie się wybitna specjalistka od siania paniki Greta Thunberg i oświadczy światu, że wybuch epidemii został wywołany globalnym ociepleniem klimatu i za to przełomowe odkrycie elity dadzą jej nagrodę Nobla. Bez żadnego już oporu ze strony społeczeństw, elity nałożą wówczas na ludzi drakoński podatek od wydychanego CO2.

Uniwersalna szczepionka jaką niebawem będziemy musieli przymusowo przyjmować, będzie prawdopodobnie zawierać Nano roboty (mechaniczne wirusy), czyli urządzenia nadawczo-odbiorcze wielkości miliardowych metra, które będą kontrolować i sterować naszymi myślami i już od pewnego czasu elity nad tym rozwiązaniem intensywnie pracują. Aby wprowadzić w błąd opinię publiczną, elity zapewniają że pragną nie tylko chronić nasze zdrowie, ale dać również każdemu człowiekowi na ziemi darmowy dostęp do Internetu.

Na całym świecie powstają zatem gigantyczne centrale komputerowe, gdzie nasze mózgi będą analizowane i odpowiednio programowane, zaś na orbicie umieszczane są tysiące satelitów i kluczowym elementem całego systemu kontrolowania naszych mózgów, jest szczepionka z Nano robotami, które będą aktywizowane impulsami radiowymi z globalnej sieci stacji przesyłu danych w nowym formacie 5G, i tak naprawdę jesteśmy świadkami wybuchu wojny wymierzonej w nasze dusze i pośrednio w samego Boga!

Warto też dodać, że całe zamieszanie z systemem 5G jakie powstało w USA z inicjatywy Trumpa, który zabronił firmom Chińskim budowanie na terytorium USA systemu 5G, pokrywa się z moją hipotezą i ten system jak powiedział Trump będzie służyć do szpiegowania, ale nie instytucji państwowych, przemysłowych bądź militarnych, lecz naszych myśli i katalizatorem zmiany ludzi w cyborgi/zombi, był światowy wybuch pseudo pandemii korona wirusa.

Konkluzja

Aby zdrowo żyć nasze ciała rzecz jasna potrzebują dobrego pokarmu i prawie to samo dotyczy dusz, które karmione dobrymi słowami, myślami i szlachetnymi czynami błyszczą i po śmierci powłok cielesnych wracają do źródła i wzmacniają Boga. Jeżeli jednak w naszych mózgach będą umieszczone nano roboty, to one będą przesyłać z superkomputerów najgorszego rodzaju impulsy wizualne w postaci krwi, przemocy, tortur etc., bezpośrednio do duszy z pominięciem funkcji mózgowych, które gdyby były wolne od nano robotów, mogły by zmusić nasz rozum do wykluczenia się z udziału w tego typu brutalnych czynach bądź ich obserwacji. Tak zniszczone miliardy dusz wracają więc do źródła (Boga) i go zabijają.

Zarażony mechanicznym wirusem ludzki mózg może być w ułamek sekundy także wyłączony, co oznacza błyskawiczną śmierć organizmu i elity już dawno temu w filmie fantastycznym pt. „Soylent Green” częściowo pokazały, co ze zbędnymi ludźmi w niedalekiej przyszłości pragną zrobić. Gdy dusza człowieka będzie już maksymalnie zniszczona wizualnym terrorem przesyłanym za pomocą nano robotów, to człowiek zostanie wyłączony i przerobiony na pokarm dla reszty, czyli zmielony np. w kiełbasy, które będą przysmakiem nowego gatunku homo ale już nie sapiens.

Ten drastyczny scenariusz, zawiera dawkę optymizmu ale dla ziemi, ponieważ masy ludzkie będą de facto kanibalami i nie trzeba będzie wówczas hodować i zabijać zwierząt na pokarm, zaś wszystko co pływa, skacze, pełza i lata na nowo odżyje i ziemia znowu zakwitnie, bo nic nie będzie z niej wydobywane, wycinane i nie będzie niszczona toksycznymi chemikaliami w trakcie upraw zbóż i innych roślin jadalnych. Jestem przekonany, że Ziemia jest najpiękniejszym brylantem w całym wszechświecie w związku z tym, Bóg za ziemię odda swe życie! Doszedłem do paradoksalnego wniosku, że te złe elity nie są wcale takie złe i słusznie postępują i chyba ustawię się pierwszy w kolejce po zastrzyk z nano wirusem, bo najgroźniejszym wirusem i niszczycielem światów jest człowiek rozumny.