Zegarmistrz Światła Purpurowy

Reklamy

Linia życia i diabelskie przymierze

W starym testamencie czytamy, że siódmego dnia Bóg odpoczął od pracy i z zadowoleniem spojrzał na swoje dzieło, w formie przepięknej ziemi i na perfekcyjne ciała ludzi, ale gdy Bóg na chwilę odwrócił wzrok od ziemi, to człowiek zbuntował się przeciwko stwórcy i dokonał barbarzyństwa na swoich ośmiodniowych synach. Zakładam że Bóg na swoje podobieństwo, dał ludziom optymalne ciała i narzędzia (członki), ale żydzi na pozór banalnym obcięciem (obrzezaniem), napletków z penisów swoich małych synów, dali początek tzw. rasie Panów i narodowi wybranemu. To był przełomowy moment w historii człowieka, który można określić mianem wyjścia z raju do piekła i obecnie rządzą nami ludzie pozbawieni wyższej duchowości.

Dokładne wyjaśnienie tej kwestii będzie skomplikowane, ponieważ temat dotyczy męskiego narządu rozrodczego i jeszcze bardziej bulwersująca, zwłaszcza dla kobiet i feministek będzie oczywista informacja, że światem rządzą mężczyźni.

Oprócz męskiego konstruktywnego i analitycznego mózgu, drugim najważniejszym narzędziem mężczyzny, jest jego penis i pomijając rolę fizjologiczną tego organu, penis jest najbardziej unerwionym i czułym miejscem w ciele mężczyzny i jest bezpośrednio połączony z wyższymi funkcjami umysłowymi mózgu. Są to obszary mózgu odpowiedzialne za wrażliwość na piękno i prawdę i decydują one o poziomie naszej duchowości i altruizmu w stosunku do ludzi i przyrody.

Napletek decyduje o przyszłym charakterze mężczyzny i odcięcie tego niewielkiego kawałka skóry małemu chłopcu, w zaledwie ósmym dniu jego życia, jest oczywiście bardzo traumatycznym przeżyciem, które z pewnością zostanie odnotowane w mózgu chłopca i źle wpłynie na prawidłowy rozwój psychiczny. Pierwszy poważny wstrząs związany z porodem chłopiec ma poza sobą, lecz wkrótce w trakcie obrzezania płacze drugi raz i przez następne kilka lat, skrajnie unerwiony i czuły żołądź, jest narażony na warunki zewnętrzne w formie mechanicznego obcierania i z biegiem czasu, czułość penisa na ból zmniejsza się, aż w końcu całkowicie zanika.

Napletek spełnia funkcję ochronną mózgu i jeżeli mężczyzna jest obrzezany, to w jego umyśle zachodzą niepokojące zmiany i stopniowo osobnik traci wrażliwość na piękno i interesują go wówczas sprawy przyziemne, przeważnie na płaszczyźnie finansowej z naciskiem na wzbogacanie się kosztem innych. Kontakt seksualny obrzezanego mężczyzny z kobietą jest również nie ciekawy, bo odporny na ból penis nie zna wówczas umiaru, stąd wśród Żydów takie dewiacje na tle seksualnym i szukanie wrażeń i satysfakcji np. w „seksie” analnym, pedofilii i zoofilii.

Żydowskie zboczenia seksualne, przenikają naturalnie do kultury białego człowieka i Żyd Freud opracował pseudo filozofię wokół seksu, która wśród wyznawców religii chrześcijańskiej zdobyła sporą popularność. Ale o wiele ciekawszym aspektem procesu obrzezania, są konsekwencje polityczne, naukowe i artystyczne i one mają jeszcze gorszy i tragiczny wpływ na resztę człowieczeństwa, ponieważ obrzezani mężczyźni niosą ze sobą wojny, śmierć i brzydotę, której nawet sam diabeł by się nie powstydził.

Nie odmawiam Żydom posiadania dość wysokiego ilorazu inteligencji i w nauce Żydzi przodują, lecz większość odkryć i wynalazków służy im do panowania żelazną dłonią nad ludźmi i nic ich nie powstrzyma przed użyciem broni masowej zagłady. Przekonali się o tym bezbronni mieszkańcy Hiroszimy i Nagasaki, a także Niemcy zapłacili bardzo wysoką cenę, gdy ich miasta zostały obrócone w pył tradycyjnymi nalotami dywanowymi.

Bóg plebsu „genialny” żyd Einstein, stworzył taki galimatias astrofizyczny, że sam nie mógł się połapać w swoich obliczeniach matematycznych i proszę zauważyć, że większość hipotez Einsteina obraca się wokół kosmicznego kataklizmu, czarnych dziur, ciemnej materii i wielkiego wybuchu, co wskazuje że w umysłach Żydów nie ma optymizmu i radości, jest natomiast ból, smutek i przygnębienie i źródłem tego stanu świadomości jest obrzezanie.

Żydowska myśl naukowa nigdy nie dorówna umysłowi genialnego Tesli, który opracował koncept darmowej i czystej energii dla wszystkich ludzi na ziemi i jak wiemy Tesli zawdzięczamy większość przełomowych wynalazków elektrycznych, w tym przesył prądu zmiennego, prądnice itd. Nikola Tesla był mężczyzną zdrowym w sensie posiadania napletka, który chronił jego wrażliwy umysł i tworzył wtedy wynalazki doskonałe.

W żydowskiej sztuce jest jeszcze gorzej i panuje tam kompletny nihilizm i skrajna brzydota. Nigdy wśród Żydów nie było Bacha, Mozarta lub Chopina, jest natomiast muzyka rockowa w rożnych ohydnych postaciach. Największym zaś osiągnięciem żydowskich artystów malarzy, jest wstrętny Kubizm lub prymitywny styl Warchola i durne goje jak świat szeroki, płacą za te bohomazy miliony dolarów i co gorsza, przyrównują je do ponadczasowych i genialnych dzieł Rembrandta lub Renoira.

Nasza cała cywilizacja zaszła już tak głęboko w żydowski ściek, że moim zdaniem nie ma dla nas ratunku, bo włącz żydowską telewizję i co pięknego tam ujrzysz? Oprócz śmierci, cierpienia, przemocy, seksu i oczywiście mamony nic konstruktywnego w zasadzie tam nie ma. Adolf Hitler miał jednak rację, odnośnie żydowskiego umysłu i jemu było przeznaczone stoczyć walkę z największym osiągnięciem żydowskiej myśli polityczno/filozoficznej, z komunizmem.

W rzeczywistości Żydzi cierpią i przez ich religię przewijają się również wątki negatywne w formie mściwego Boga, klęsk, krwi oraz zemsty, aczkolwiek mogli by się zmienić i dołączyć do normalnego człowieczeństwa, gdyby zaprzestali barbarzyńskiego procesu obrzezania, lecz narkotyk absolutnej władzy, jaką obecnie posiadają jest silniejszy od zdrowego rozsądku.

Zwolennicy obrzezania twierdzą, że ten zabieg w antycznych czasach był podyktowany warunkami pustynnego życia i braku dostępu do wody, przez co kąpiel i utrzymanie higieny osobistej była praktycznie nie możliwa, a jak wiadomo pod napletkiem gromadzą się bakterie, które trzeba cyklicznie usuwać w strumieniu wody, bo inaczej nadmiar bakterii może powodować poważne schorzenia. Natomiast odcięcie napletka pozwalało utrzymać penis względnie czysty. Mamy 21 wiek, i codzienna kąpiel nie jest żadnym luksusem, lecz wśród Żydów obrzezanie jest wciąż obowiązkowe i u muzułmanów również, aczkolwiek tylko dorośli muzułmanie poddają się tej procedurze. Jeżeli jednak obrzezanie jest lepsze od posiadania napletka, to w jakim świetle stawia to wówczas genialnego Boga stwórcę i czyżby nieomylny Bóg jednak się pomylił?

Według biblii rytuał obrzezania pochodzi od samego Boga, ale z tego co mi wiadomo, żadne bóstwo świata nie żąda od swoich wiernych zadawania cierpienia innym, zwłaszcza dzieciom.  Judaizm obfituje w krew i przemoc i oprócz obrzezania, Bóg nakazuje Abrahamowi zabić swojego syna. Wniosek jest oczywisty. Bogiem Żydów jest szatan i zawierając z nim przymierze w formie obrzezania, Żydzi stali są jego ziemskim wcieleniem. Jezus dał  jasną odpowiedź, odnośnie tej kwestii przemawiając do Żydów słowami: „Wy macie diabła za ojca i chcecie spełniać pożądania waszego ojca. Od początku był on zabójcą i w prawdzie nie wytrwał, bo prawdy w nim nie ma. Kiedy mówi kłamstwo, od siebie mówi, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa”.

Prawdopodobnie Boga, szatana i Jezusa nigdy nie było i raczej względy czysto higieniczne, zmusiły antycznych Żydów, do wykonywania obrzezania na swoich małych synach. Żydzi odkryli wtedy, że obrzezanie oprócz walorów zdrowotnych, daje ogromną siłę przetrwania i przewagę umysłową nad nieobrzezanymi mężczyznami, w sensie braku skrupułów wobec losu reszty człowieczeństwa i tym sposobem, Żydzi zapewnili sobie absolutne opanowanie nad światem i stali się de facto ziemskimi Bogami. Obrzezanie wyłącza zatem w mózgu, wyższe funkcje duchowe, które w momencie podjęcia krytycznej decyzji, sugerują nam jak postępować, żeby nie zaszkodzić sobie i bliźnim. Żydzi egzystują poza realiami duchowymi i dla nich kwestie metafizyczne są zbędnym balastem i przede wszystkim, nie przynoszą zysku finansowego, a jak wiemy w wymiarze stricte materialnym Żydzi są diabelsko doskonali.

Nieobrzezani mężczyźni walkę o dobra materialne, pieniądze i sławę przegrywają, ale nie powinien być to powód do zmartwienia i ten fakt nie świadczy o naszej słabości, lecz o tym, że wciąż mamy w sobie odrobinę godności i instynktownie czujemy, że życie nie kończy się na śmierci ciała fizycznego. Aczkolwiek dobroć, altruizm, piękno i prawda zostały wyparte z tego świata, na rzecz żydowskich wartości i mimowolnie, a niekiedy świadomie uczestniczymy w pogoni za dobrami materialnymi. Takie są już niestety realia życia, lecz nie dajmy się w ciągnąc w żydowskie intrygi, ponieważ prawie zawsze walczymy i giniemy za obce interesy. Na co dzień umieramy w sposób subtelny i dokonujemy obrzezania swojego mózgu, gdy pieniądz, zaspokojenie głodu i żądzy seksu, są jedynymi uciechami życia. Można odnieść wrażenie, że wszystko przemawia na naszą niekorzyść, ale jesteśmy cali takimi jak stworzyła nas matka przyroda, a przyroda nigdy się nie myli, i przed nami coś większego niż banalne gromadzenie pieniędzy.

W Hinduizmie istnieje koncept Czakram (od sanskryckiego ćakra – koło, krąg), czyli ośrodków energetycznych związanych z poszczególnymi regionami ludzkiego ciała. Pierwszy czakram (korzeń), znajduje się u podstawy kręgosłupa, a siódmy i ostatni czakram (korona), w głowie. Pomiędzy pierwszym, a siódmym jest jeszcze pięć innych czakram i wszystkie są połączone linią życia. Każdy z siedmiu czakramów, ma do spełnienia bardzo ważną role w organizmie i wymienię kilka podstawowych, zaczynając od czakramu pierwszego.

  1. Instynkt, przetrwanie, bezpieczeństwo.
  2. Emocje, twórczość, seksualność.
  3. Funkcje mentalne, moc, kontrola, ambicja, kariera.
  4. Poświęcenie, miłość, współczucie, uzdrawianie.
  5. Mowa, samoekspresja.
  6. Intuicja, analiza, percepcja pozazmysłowa.
  7. Myślenie całościowe, funkcje paranormalne, kontakt z Bogiem/Bogami.

W kontekście omawianego tematu, interesujący jest czakram pierwszy (podstawowy), i drugi (sakralny), który znajduje się w organie rozrodczym człowieka i wszystko układa się w całość, bowiem pierwszy czakram daje siłę przetrwania i żydzi pomimo tylu pogromów, holokaustów itd. zawsze z opresji wychodzą obronną ręką i jak feniks powstają z popiołów jeszcze silniejsi. Zwracam teraz uwagę na kluczowy czakram drugi, który u żydowskich mężczyzn został zniszczony zabiegiem obrzezania i linia życia łącząca pozostałe pięć czakram, została trwale przecięta.

Żydzi posiadają zatem nienaruszony czakram pierwszy i w ich życiu, chodzi wyłącznie o przetrwanie i pod tym względem, są naprawdę genialni, zaś reszta czakram nie odgrywa absolutnie żadnej roli, bo są martwe. Jeżeli spojrzymy obiektywnie i bez uprzedzeń na charakter żydowski, to zauważymy, że oprócz pierwszych wymienionych, pozostałe funkcje duchowe i mentalne w żydowskiej świadomości w zasadzie nie istnieją. Żydzi całą swoją energię kładą w bezpieczeństwo i pomimo małego obszaru oraz niewielkiej liczby obywateli, Izrael posiada jedną z najlepiej uzbrojonych armii świata i dysponuje setkami głowic nuklearnych.

Bez wątpienia, żydzi znajdują się na niskim stopniu rozwoju duchowego i umysłowego, ale znakomicie dają sobie radę w świecie materialnym i mam nadzieję, że wyjaśniłem jakim sposobem mikroskopijny i pustynny Izrael, zapewnił swoim ludziom wysoki standard życia i skąd bierze pieniądze na uzbrojenie. Przypomnę że nieoficjalnym żydowskim mottem narodowym jest: „Cel uświęca środki” lub „Po trupach (przeważnie goi, ale sporadycznie swoich), do celu”, i taktyka spalonej ziemi oraz prowokowania antyżydowskich sentymentów, przyniosła po II wojnie największy sukces. Powstał wówczas w Palestynie wrzód i pokonany naród Niemiecki i zwycięscy Amerykanie, przez następne 1000 lat będą finansować Izrael.

 

 

Mur „Chiński”, reptilianie i Syberia

W herbie Rosji widnieje podobizna świętego Jerzego na białym koniu, zabijającego włócznią smoka i utarło się popularne stwierdzenie, że motyw ze smokiem, wyobraża triumf chrześcijańskiego dobra nad szatańskim złem. Kontekst walki dobra ze złem nie odbiega od prawdy i na tym kończy się korelacja z religią chrześcijańską i w rzeczywistości, symbol świętego Jerzego, odnosi się do prawdziwych wydarzeń i do antycznych wojen jakie toczył biały naród Syberyjski, z ludźmi smokami – reptilianami, którzy tysiące lat przed narodzinami Jezusa, zamieszkiwali teren dzisiejszych Chin. A jak dobrze wiemy, nieoficjalnym godłem Chin jest przecież smok.

Ponadto w Chinach istnieje Wielki mur Chiński i w zasadzie nikt nie zaprzeczy tezie, że został zbudowany przez Chińczyków, w celach obronnych przed najazdami Mongołów z północy. Tutaj mamy znowu do czynienia z poważną nieścisłością, a nawet z jawnym kłamstwem, albowiem mur Chiński, a przynajmniej jego najstarsze fragmenty, zostały wzniesione przez białych ludzi z północy, żeby zatrzymać cykliczne najazdy ludzi smoków z obszaru obecnych Chin. Skrzętnie ukrywaną tajemnicą, która jednak przenikła do Internetu i potwierdza moją hipotezę, są fragmenty muru, gdzie zębate zwieńczenia (krenelaże), służące do osłony łuczników i obrońców w razie ataku wroga, są skierowane na południe w stronę Chin, a nie jak by logika mówiła na północ.

Kwestia z Mongołami jest intrygująca, ze względu na wpływ jaki na tych ludzi wniosło sąsiedztwo z białym narodem Syberyjskim i wprawdzie, współcześni Mongołowie niczym szczególnym nie różnią się od Chińczyków, lecz Czyngis Chan miał rzekomo niebieskie oczy i tak samo jego żona Borte. Czyngis Chan, opracował mądre i dalekowzroczne jak na tamte czasy prawo Jassy, które głównie dotyczyło armii i porządku publicznego, ale w wielu aspektach nawiązywało do filozofii buddyjskiej, z naciskiem na dobre traktowanie kobiet, podbitych ludzi i los zwierząt przeznaczonych na pokarm nie był Mongołom obojętny. W prawie Jassy zabijanie zwierząt metodą koszerną oraz halal, czyli rytualnym podcinaniem gardeł było zakazane. Nie ulega wątpliwości, że w żyłach Mongołów niespełna 1000 lat temu, płynęło więcej białej krwi niż Mongoloidalnej, bowiem już na początku 13 wieku, Mongołowie dali swoim kobietom dużą swobodę, zagwarantowali ludziom wolność religijną i pomimo diety mięsnej, z szacunkiem obchodzili się ze zwierzętami i co ciekawe, podobne oświecenie przyszło do Europy dopiero na przełomie 19/20 wieku.

W 13 wieku, Mongołowie zdobywają jednak Chiny, wnuk Czyngis Chana, Kubilaj Chan tworzy dynastię Yuan i odrębność kulturowa i genetyczna Mongołów stopniowo zanika, na rzecz Chińskich obyczajów i Mongoloidalnych genów. Na marginesie przypomnę, że Mongolskiego cesarza Chin Kubilaja Chana w 1275 roku, odwiedził Wenecki kupiec i podróżnik Marco Polo, który przebywał na dworze Chana blisko 17 lat. Obydwaj ludzie blisko się wtedy zaprzyjaźnili i śmiem przypuszczać, że wielkie zaufanie jakie zaskarbił sobie Marco Polu u Kubilaja Chana, było podyktowane więzami białej krwi.

Czy współcześni Chińczycy są potomkami ludzi smoków reptilianów? Wątpię, ale mogą być z nimi genetycznie zmieszani i kilka cech charakteru świadczy o tym, że Chińczycy pochodzą dosłownie z innej planety. Żaden naród lub grupa etniczna na świecie, nie zadaje zwierzętom hodowlanym przed ich śmiercią, tak okropnego cierpienia i tortur jak Chińczycy, a stosunek ludzi do zwierząt, obnaża prawdziwą naturę człowieka. W Chinach twierdzi się, że dręczenie zwierząt i np. obdzieranie żywcem ze skóry, poprawia walory smakowe mięsa. Chińczycy zjedzą wszystko, w tym oczywiście psy i zdarzają się przypadki kanibalizmu ludzkich płodów po aborcji. Relatywnie niedawno Chińczycy pokazali światu, że ludzkie życie nie stanowi dla nich żadnej wartości, gdy podczas komunistycznego Wielkiego Skoku Naprzód i rewolucji kulturalnej, zagłodzili i wymordowali blisko 70 milionów swoich obywateli. Józef Stalin nie ma na koncie tylu trupów, co największy ludobójca w historii świata, Mao Tse Tung.

Proszę nie zapomnieć o brutalnej i krwawej aneksji pokojowego, buddyjskiego Tybetu przez komunistyczne Chiny w latach 50 – tych ubiegłego wieku, ale obecnie ogół światowej publiki milczy w tej kwestii. Natomiast na Rosję ludzie plują aż im piana z ryjów leci, bo wzięła Krym, który do Rosji zawsze należał i co najważniejsze, w trakcie aneksji Krymu nikt nie zginął.

Ustrój komunistyczny wyrządził Chińczykom wiele szkody i nadal pierze im mózgi kultem jednostki Mao, i biorąc pod uwagę brak podstawowych praw człowieka i zasad etycznych w stosunku do zwierząt, to Chińczycy są groźniejsi od wszystkich Sorosów i Rotszyldów razem wziętych, ponieważ w charakterze przeciętnego Chińczyka, zakorzenił się głęboko trzeci element zła – bezwzględna pogoń za zyskiem. Nawet żydowscy twórcy ideologii komunistycznej i drapieżnego kapitalizmu, nie są tak przebiegli jak Chińczycy, którzy na długo przed żydowskimi bankierami, bo już w 7 wieku, pierwsi zaczęli drukować papierowe pieniądze dla plebsu i trzeba nadmienić, że koncept papierowych pieniędzy (bank – notów), przywlókł do Europy z Chin, nie kto inny jak nasz sławny obieżyświat Marco Polo.

Nic zatem dziwnego, że Rosja ale także Indie, bardzo ostrożnie i z dystansem podchodzą do stosunków gospodarczych z Chinami i wprawdzie strategia Brzezińskiego, sprowokowania wojny pomiędzy Rosją a Chinami spaliła na panewce i Chiny nigdy nie dorównają potędze nuklearnej Rosji, to jednak Chiny mogą podbić Rosję demograficznie. Słabo zaludniona Syberia, w sąsiedztwie półtora miliardowych Chin, znajduje się w ryzykownym położeniu. Plan Brzezińskiego, paradoksalnie naszego rodaka, może się skrystalizować w innej odsłonie i Putin, ostatni silny przedstawiciel Słowian, ma pełne ręce roboty, tym bardziej że w stosunku do Rosji, trwa bezprecedensowa kampania nienawiści i oszczerstw. Dylemat Putina w kwestii Chin, został spotęgowany zachodnimi sankcjami, które Rosję poważnie osłabiły i na wielu frontach pchają w objęcia Chin.

Na marginesie warto dodać, że ponad 2 tysiące lat temu, największy Słowianin w historii świata, Aleksander Wielki (Iskander po Arabsku), prowadził niezwyciężoną armię Macedończyków na bój z Chińskim smokiem, ale tuż przed osiągnięciem celu, u podnóża Himalajów pokonała go śmierć naturalna.

Rosja może jednak liczyć na pomoc ludzi tej samej krwi, mistrzów dyplomacji i gry w szachy Ariów, zwanych Persami, pochodzących z państwa Iran. Niestety prawie cały już świat, jest od Chin krytycznie uzależniony ekonomicznie i gospodarczo i na płaszczyźnie finansowej, Stany zjednoczone mogą być przez Chiny już dziś wykupione i komunizm pokaże wówczas swoje nowe oblicze, o wiele gorsze od tego z 1917 roku.

Sytuacja USA jest tak naprawdę znacznie gorsza niż Rosji, ponieważ Amerykanie przenieśli większość swojej produkcji przemysłowej do tanich Chin, i Amerykański deficyt handlowy z tym zjawiskiem związany jest astronomiczny. Chiny nie dążą do militarnego konfliktu z USA, ale pragną sprowokować Amerykę do uderzenia na swojego nuklearnego pionka Koreę północną. Potencjalny atak Ameryki na Koreę północną, był by de facto wypowiedzeniem wojny samym Chinom, które miały by wówczas pretekst, do zerwania stosunków handlowych z USA i co prawda Chiny z Ameryką żyją w symbiozie i bez Amerykańskiego rynku zbytu Chiny zbankrutują, lecz oni mają do dyspozycji bezwzględną armię komunistyczną i protesty setek milionów bezrobotnych, były by krwawo spacyfikowane, jak to miało miejsce na placu Tiananmen w 1989 roku. Natomiast w pozbawionej własnego przemysłu oraz taniego importu Ameryce, doszło by do katastrofy gospodarczo/finansowej i przepis na wojnę domową mamy gotowy. Jesteśmy świadkami wstępu do konfliktu wewnętrznego w Stanach, w formie rozruchów na tle rasowym. Wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią mi zatem, że niebawem komunistyczne Chiny będą rządzić całym światem.

Historia lubi się powtarzać, aczkolwiek z pewnym zaskakującym niuansem i pod koniec 19 wieku, zachód podbił Chiny za pomocą opium. W 21 wieku, role się odwróciły i Chiny zarzuciły cały świat narkotykiem materialnym i ludziom ciągle jest mało taniego plastiku i gadżetów.

Nie zdajecie sobie sprawy, jak niebezpieczna dla życia i pomyślności narodów jest bezmyślna konsumpcja tanich produktów pochodzących z Chin. Dobrowolnie wpuściliśmy do naszych ojczyzn, komunistycznego konia Trojańskiego, w formie chińskich artykułów codziennego użytku i nawet zaczynamy importować od nich żywność i na dłuższą metę, to się bardzo źle skończy. Mając na uwadze blisko 50 letni okres rządów twardego komunizmu w Europie wschodniej, Słowiańskie narody powinny mieć się na baczności. Wyhodowaliśmy na własnych piersiach żmiję, która na ekonomicznym zniewoleniu nie poprzestanie, a wystarczy nabywać trochę droższą żywność i produkty wyprodukowane siłą mięśni i umysłów swoich braci. Kraj się wówczas wzmocni, ludzie wzbogacą i przede wszystkim, zagłodzimy na śmierć komunistycznego gada w państwie środka.

Dzięki ograniczeniu indywidualnych potrzeb materialnych i wyborze produktów wysokiej jakości, pochodzących z kraju, rabunkowy kapitalizm z jakim obecnie mamy do czynienia zniknie i uzdrowiona gospodarka kapitalistyczna z ludzkim obliczem, będzie pracować z korzyścią dla ogółu, a nie wyłącznie dla ultra bogatych jednostek. Światem rządzi pieniądz, lecz od mądrego wydawania pieniędzy z naszych skromnych portfeli, zależy przyszłość ziemi.

 

 

 

 

Ucz dzieci swoje

Wiecie dlaczego przegrywamy walkę o lepsze jutro? Przegrywamy, bo nie jesteśmy wymagający i zadowolimy się, przepraszam za brutalne określenie gównem, z którego produkcji i sprzedaży ktoś czerpie astronomiczne zyski, a wystarczy być bardziej wybrednym i selektywnym w wyborze np. pożywienia i już jesteśmy na dobrej drodze do osiągnięcia sukcesu. Ten ktoś wie czego pragnie plebs, i tworzy dla niego tandetę materialną oraz informacyjną i od kilku tysięcy lat, wałkuje im do głów tandetę duchową w formie religii, u nas chrześcijańskiej. Tym kimś na dzień dzisiejszy, są żydzi, ale inne nacje i jednostki grają drugie i trzecie skrzypce, i nie można mieć do nich pretensji, albowiem oni żerują z naszej głupoty.

Ujmując kwestię w szerszej perspektywie, nie ulega wątpliwości że zło zwycięża nad dobrem, ale źródłem zła nie jest tradycyjny kozioł ofiarny w postaci Żydów, lecz my zwykli konsumenci i spójrzmy lepiej w lustro, ponieważ wzrasta nasz apetyt na coraz większą ohydę wszelkiego rodzaju w związku z czym, rynki gospodarcze reagują prawidłowo na zapotrzebowanie, w ramach fundamentalnego prawa ekonomicznego – popytu i podaży. Niektóre przedsięwzięcia elit wobec przeciętnych ludzi, są skrajnie nie moralne i budzą wstręt, a to powinno wywołać wielki gniew Boga i pewne strącenie prowodyrów do piekła, ale nic po śmierci im nie grozi, albowiem producenci syfu, działają w wymiarze metafizycznym i są narzędziami Boga i jego prawą dłonią.

Władcy świata postępują według starej i ludzkiej zasady – silny wykorzystuje słabszego oraz wedle pierwotnego prawa przyrody, w formie walki o przetrwanie, i jeżeli Bóg istnieje i patrzy na to co się na ziemi dzieje, to jestem pewien, że na tych pierwszych spogląda z uznaniem i przygarnie do siebie, zaś plebsem gardzi i go odrzuci. Zostawmy jednak iluzorycznego Boga w spokoju i pomyślmy, o co tak naprawdę chodzi w życiu. Sprawa rozbija się o szare komórki, które tłuszcza traci w zastraszającym tempie, natomiast bogaczom wprawdzie przybywa pieniędzy, ale jeszcze więcej intelektu i dlatego przyroda im sprzyja, a gdy masa krytyczna bezmyślnego bydła wzrośnie, z elit wyłonią się ziemscy Bogowie.

Skończy się wtedy rabunkowe niszczenie przyrody, aby zaspokoić próżne potrzeby plebsu, ponieważ motłoch będzie w dosłownym tego słowa znaczeniu, zamknięty w klatkach i jak tym nieszczęsnym świniom w chlewach, do życia wystarczą im fekalia, które sami już będą produkować i żreć i powstanie wówczas, odizolowany od normalnego świata zewnętrznego, samonapędzający się Matrix doskonały.

Pierwszy etap klęski plebsu, mamy właściwie poza sobą i na naszych oczach powstał Matrix informacyjny i ludzie dobrowolnie podążają do więzienia umysłowego, z telefonami komórkowymi w dłoniach. Informacje jakie czerpiemy z tego źródła i generalnie z większości środków masowego przekazu, ograniczają horyzonty umysłowe do minimum, wzbudzają strach, agresję i nakręcają zmysły materialne.

Niebawem procesy umysłowe ulegną uproszczeniu do poziomu instynktownego i szympansiego zwłaszcza że smart fon, stopniowo odbiera ludziom zdolność przelewania myśli długopisem na papier i mężczyźni, zamiast pisać poematy i tworzyć maszyny, będą łapać pokemony. To jest bezkrwawa i długoterminowa strategia bliżej niezidentyfikowanej siły kosmicznej, żywej ziemi lub Boga w stosunku do mieszkańców tej planety i polega on na wyłuskaniu z bezwartościowych plew, cennych ludzkich ziaren.

Nie ma co jednak zazdrościć elitom ich bogactwa, bo na górze również trwa zacięty proces selekcji naturalnej i skupmy się na swoim skromnym życiu, na dole piramidy i możemy być bogaczami przez chwilę naszego krótkiego ziemskiego życia. Matka ziemia pomoże nam żyć godnie i szczęśliwie, ale pod warunkiem, że coś z siebie jej damy i musimy obrabiać swój wewnętrzny węgiel w diament, a diamentem jest dusza, którą szlifujemy w brylant sprawami do których plebs nie przywiązuje żadnej wagi.

Prawda, piękno, dobre uczynki i oczywiście pożywienie zostawiają w naszych mózgach i ciałach trwałe ślady i proporcja dobra do zła, jaką nagromadziliśmy za życia na ziemi zadecyduje o losie duszy po śmierci.

Stwierdziłem, że najlepszą formą kształtowania wyższego intelektu, jest prozaiczne pisanie długopisem i nie chodzi w zasadzie o treść, lecz o palce, które są genialnymi narzędziami i rzeźbią słowa w mózgu, a słowo pisane przekształca się wówczas w mowę i ostatecznie w rzeczywistość. Teraz już wiecie dlaczego po Wikingach pozostało tyle wspomnień, bo ojcowie i matki uczyli swoje dzieci pisania (rzeźbienia) run w kamieniach. Był to żmudny i wymagający wielkiej cierpliwości i skupienia proces, który wydał na świat przepiękne owoce, w formie największych żeglarzy i odkrywców w historii człowieka. Uczcie zatem dzieci swoje pisania na pozór banalnym długopisem, a gwarantuje wam, że gdy one dorosną, tym razem zbudują dłońmi statki kosmiczne i „pożeglujemy” do gwiazd.

Na potwierdzeniu tego, jak ważne są umiejętności manualne, proszę spojrzeć na Brytyjską rodzinę królewską i jak wychowują swoje małe dzieci. Pomimo tego, że są ludźmi skrajnie bogatymi i mogą sobie pozwolić na najbardziej wymyślne gadżety, komputery etc, to swoim małym dzieciom, zabraniają oglądania TV i używania telefonów komórkowych lub tabletów. Ich dzieci bawią się tym, czym plebs już w zasadzie gardzi tj. prostymi klockami, samochodzikami, lalkami i z pewnością kiedy dzieci podrosną, mądrzy rodzice będą uczyć dzieci pisania długopisem. Tacy właśnie ludzie władają ziemią, i jeżeli będziemy naśladować ten aspekt ich życia, to wówczas każdy z nas może dać początek dynastii królewskiej, trochę mniejszego kalibru.

http://www.msn.com/en-us/lifestyle/whats-hot/this-is-the-one-thing-banned-from-prince-george-and-princess-charlotte%E2%80%99s-playroom/ar-AAquJnb?li=BBjnvnR&ocid=spartandhp

 

 

 

Na niebie błysnął biały nóż…

Wiele starych religii, posiada imponujące rzeźby i obrazy bóstw, ale najpiękniejsze posągi oraz malowidła pochodzą z wciąż żywej religii Hinduistycznej i z pewnością każdy mężczyzna i kobieta znajdzie w nich coś inspirującego, co da im chęć do życia i rozweseli duszę człowieka. Natomiast w chrześcijaństwie, mamy okrwawionego trupa Jezusa na krzyżu, oraz wizerunki smutnej Maryi i spoglądając na te dwa oblicza odechciewa się po prostu żyć, albowiem całokształt religii chrześcijańskiej obraca się wokół tortur, śmierci, wiecznej męki i stękania.

Wychodzę z prostego założenia, że Bóstwa ludzi narażonych na choroby, śmierć, nieszczęścia i klęski naturalne, od zarania dziejów przedstawiały życie i siłę witalną, oraz zdrową porcję nadprzyrodzonej przemocy i erotyki. Pozytywne Bóstwa, spełniały zatem rolę odskoczni od problemów dnia codziennego i ludziom żyło się znacznie lepiej, zwłaszcza dzieci z ogromną ciekawością słuchały opowiadań starszyzny odnośnie życia Bogów i Bogiń. Tak jest nadal w Hinduizmie, tak było również w Słowiańszczyźnie i we wszystkich antycznych religiach i kultach. Dziwnym splotem okoliczności i przy pomocy ognia i miecza, około 1000 lat temu Słowiańskie Bóstwa ustąpiły jednak miejsca religii trupa, męki i Maryjnemu zamartwianiu. Pomimo powszechnego już ateizmu, wirus Jezusowo/Maryjny wgryzł się głęboko w rozumy ludzi, ale nasze organizmy są jeszcze relatywnie zdrowe i odrzucają chorobę, gdyż nie kojarzymy tych postaci z dobrem, lecz z bólem i złem. Bo jak słownie reagujemy na cierpienie lub katastrofę? Przeważnie nieszczęścia i tragedie określamy zwrotami: Jezus Maryja!, O Jezu!, albo Matko Boska!

Wprawdzie oficjalnie Maryja nie posiada statusu bóstwa, lecz na przestrzeni wieków jej ranga w religii chrześcijańskiej bardzo urosła, ale w Polsce najwięcej i została intronizowana na Polską królową i stała się de facto Boginią. Maryja jest więc częstszym tematem niezliczonych ilustracji, obrazów i rzeźb niż postać samego Jezusa, i wspólnym mianownikiem wyobrażeń artystycznych Maryi, jest smutek i rozpacz malujący się na jej twarzy. Pełne żałości wizerunki Maryi, wywierają na ludzi jakiś tajemniczy urok i nawet wielu ateistom, nogi w kolanach uginają się przed jej ponurymi obrazami, biją się w piersi i pokornie wołają: Moja wina, moja wina, moja Bardzo Wielka Wina.

Oprócz wizualnej smuty chrześcijańskiej, jest słowna w postaci liturgii oraz ewangelii i najwięcej szkody, wyrządza chrześcijański dogmat odnośnie grzesznego i nieczystego ciała ludzkiego, a przecież jesteśmy stworzeni na Boskie podobieństwo i jakoś trzeba w końcu się rozmnażać. Rodzi się zatem mnóstwo kompleksów, i z jednej strony szerzą się wynaturzenia seksualne, z drugiej zaś pruderia i jak tak dalej pójdzie, to kraj zamieni się w jeden wielki burdel, lub wszyscy przejdą na celibat. W obydwu przypadkach naród Polski umrze, ale obecnie przerabiamy wariant pierwszy.

Prawie wszystkie msze święte, do złudzenia przypominają nabożeństwa pogrzebowe i nikogo nie powinien dziwić fakt, że mnóstwo mężczyzn po mszy kieruje się prosto do barów, aby tam pozbierać się do kupy i ochłonąć przy piwie z chrześcijańskiej smuty i zawodzenia. W rezultacie rośnie nam potężna armia sfrustrowanych chrześcijan – alkoholików i przybywa marginesu społecznego. Ale nie ma na całym świecie nic bardziej posępnego niż gorzkie żale, msze celebrujące mękę chrystusową i ukrzyżowanie i wtedy z żalu, można dosłownie wejść na krzyż i samemu się do niego przybić gwoździami.

Ponadto, zniewieściałe teksty i pieśni mszalne oraz owcza śmierć Jezusa na krzyżu, niszczą męską zaradność, determinację i logikę, a ubolewająca i płacząca Maryja, wywołuje wśród kobiet poważne zaburzenia psychiczne i ostatecznie doprowadza do szaleństwa. Proszę się zastanowić, co pozytywnego i jakie natchnienie duchowe oraz nadzieję może czerpać przeciętna matka, z żałosnych litanii odprawianych do „cudownie” przygnębiającego obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, lub do innej czarnej Madonny? Jedynie zmysły materialne i co za tym idzie chciwość, będą silnie pobudzone widokiem tandetnych ozdób i świecidełek umieszczonych na obrazach.

Młodsze kobiety można jeszcze wyleczyć z chrześcijańskiego obłędu, byle w ateistycznym proteście nie popadły w inne bezduszne skrajności i rozrywki w formie bezmyślnego seksu, uzależnień, tatuaży etc., ale starsze nawiedzone są już nieuleczalnie chore, ponieważ Maryjne zamartwianie jest już cząstką ich DNA. Spójrzcie na swoje starsze matki, przecież to są wariatki, które zatruwają środowisko naturalne ponurą chrześcijańską atmosferą i jeszcze większą hipokryzją. Czy nie dosyć codziennego stresu, żeby zaprzątać sobie głowy męczennictwem religijnym? Skrzynka piwa temu, kto wyjaśni mi jakim cudem ten religijny masochizm, zapuścił głębokie korzenie w Polskiej ziemi i w psychice ludzi.

Religijne wizerunki Bóstw i świętych powinny spełniać pozytywną rolę, w sensie kształtowania nadziei i optymizmu w rozumach wiernych, i powinny przedstawiać estetyczne walory ludzkiego ciała. Religia chrześcijańska jest pozbawiona tych ważnych elementów wobec tego, kieruję mój wzrok do dalekich Indii i poniższe dwa przykłady, są doskonałym odzwierciedleniem wszystkiego, do czego normalni ludzie w życiu fizycznym i duchowym aspirują. Do męskiej siły i opanowania, oraz do wdzięku i urody kobiecego ciała.

Jedno z trzech największych bóstw Hinduizmu, Bóg niszczyciel Śiwa. Wspaniała statua Śiwy, znajduje się nad brzegiem Gangesu, w mieście Rishikesh w stanie Uttarakhand. Brahma stwórca, Wisznu obrońca i Śiwa niszczyciel są Hinduską trójcą świętą (Trimurti). Relatywnie nowy, chrześcijański koncept trójcy świętej, pochodzi bezpośrednio z antycznego Hinduskiego. Trimurti w formie bóstwa przedstawiane jest jako postać ludzka z trzema twarzami i według wyznawców Trimurti, trzy aspekty bóstwa są różnymi objawieniami jednego Boga. Hinduska trójca jest przejrzysta i logiczna, bo są trzy konkretne bóstwa, zaś ogarnięcie mózgiem chrześcijańskiej wersji trójcy, sprawia więcej kłopotów ze względu na ducha świętego. Czy ta spektakularna pod każdym względem statua, pomimo niszczycielskiej natury Boga Śiwy, nie jest znakomitym punktem odniesienia dla mężczyzny? Dosłownie chce się zrzucić z siebie, swój własny Jezusowy codzienny krzyż, działać i szczęśliwie żyć!

Uosabiający wielkie współczucie Bodhisattwa Awalokiteśwara. W sanskrycie bodhisattwa oznacza przebudzone dobro i jest to istota, która poprzez systematyczne ćwiczenia i altruistyczną motywację przynoszenia pomocy innym, dąży do osiągnięcia stanu Buddy. Na zdjęciu widzimy jego żeńską Chińską wersję Guanyin. Jej chrześcijańskim odpowiednikiem moim zdaniem jest Maryja, ale jak diametralnie rożne są te dwie postacie. Oblicze współczującej Awalokiteśwary nie wyraża smutku, lecz wewnętrzną siłę, kobiecą finezję i subtelną erotykę, natomiast Maryja zawsze jest przygnębiona, roni łzy i w przeciwieństwie do mądrej Awalokiteśwary, Maryja dąży do osiągnięcia stanu wiecznej żałoby. Zdrowie psychiczne kobiet, uległo by znacznej poprawie, gdyby zamiast obrazu Maryjnego, postawiły na biurkach lub powiesiły na ścianach, powyższy optymistyczny i ciepły wizerunek.

W całym dorobku artystycznym religii chrześcijańskiej, nie znajdziemy choćbyśmy szukali pod mikroskopem, żadnego pozytywnego motywu, bo każdy obraz, rzeźba oraz ilustracja przedstawia smutną osobę/osoby lub jakiś makabryczny Armagedon i nawet twarze Józefa i Maryi, tuż po narodzinach ich dziecka Jezusa, są zmartwione i posępne, a powinny promieniować radością z racji przyjścia na świat Boga. Jedynie ufne zwierzęta towarzyszące małemu Jezusowi w stajence, manifestują trudną do opisania, prawie że ludzką nadzieję i wesołość, aczkolwiek nadzieja zwierząt okazała się złudna, bowiem słowa Jezusa: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”, nie znalazły oddźwięku w sercach wiernych i chrześcijanie przelewają krew niewinnych zwierząt.

Bajecznie kolorowe i pogodne wyobrażenie Dattatreji, Awatara Bogów Trimurti, w towarzystwie zwierząt.

Przygnębiający smutek, jest głównym wątkiem w chrześcijańskiej sztuce sakralnej, natomiast w obrzędach religijnych, akcentuje się grzechy i męki jakie czekają ludzi w piekle, aczkolwiek jest kilka radosnych i kolorowych uroczystości, w formie Bożego narodzenia i Wielkiej Nocy. Święta te jednak, pochodzą z pogańskiej Słowiańszczyzny, oraz z innych pogańskich kultur północnej Europy. Nasze święta, celebrowały równonoc, czyli narodziny światła, po najdłuższej nocy w roku i wiosenne przebudzenie do życia zwierząt i roślin. Innymi słowy, oddawaliśmy hołd Słońcu oraz świętej Matce ziemi i jej dzieciom.

W chrześcijańskim wydaniu tych cudownych pogańskich świąt, jak wiadomo chodzi o postać Jezusa, który moim zdaniem był ziemskim uosobieniem (awatarem), Hinduskiego Boga obrońcy Wisznu. Wisznu po hebrajsku Joszua, obrońca wszelkiego życia, nie znalazł wśród żydów większego posłuchu i po kilku latach zniknął, ale pragmatyczni żydzi uznali, że Jezus będzie znakomitym koniem Trojańskim na eksport do Europy. Dorobiono mu zatem dziewicze poczęcie, ukrzyżowanie, zmartwychwstanie itp., po to aby Europejczykom, a zwłaszcza Słowianom odciąć pamięć genetyczną odnośnie ich Hinduskiego pochodzenia oraz Hinduskiego rodowodu Słowiańskich Bogów. Kościół stworzył zaś trójcę świętą i Jezus oficjalnie jest synem żydowskiego Boga. Reszta to już smutna historia, bowiem wraz z Jezusem przyszedł do nas ogromny bagaż judejskich farmazonów, które wyprały nasze mózgi, ze Słowiańskiego piękna i Pra-Vedy, a prawda to nic innego jak miłość do życia, w ramach przykazania numer jeden wszechświata – Nie Zabijaj.

W Hinduizmie istnieje zdrowa dawka erotyzmu, co można dostrzec w ich bardzo liberalnej sztuce religijnej i jest oczywiście słynny i stary jak świat, przewodnik erotyczny Kamasutra, i nikt nie robi z seksu, w tych rzekomo zacofanych Indiach wielkiej afery. Podobnie pragmatyczny i zdrowy stosunek do ludzkiego ciała mieli z pewnością Słowianie. Słowiańszczyzna była więc radosną i życiową religią i jej korzenie znajdują się w Indiach, gdzie nadal ma się bardzo dobrze. Mieliśmy wprawdzie złe bóstwa, podobnie jak w mitologii Skandynawskiej, ale istniała pomiędzy nimi a dobrymi równowaga, zaś w religii chrześcijańskiej gniewny bóg lada chwila zniszczy ziemię i wtrąci ludzi do piekła, grzechy cielesne są ulubionym tematem kazań i kobietom przypisano status podludzi. Wszystko to razem wzięte, plus przygnębiające wizerunki, odebrały nam radość życia i ludzie wstydzą się własnych ciał.

Jeżeli mężczyźni nie potrafią otrząsnąć się z tego duchowego i fizycznego chrześcijańskiego marazmu, to kobiety powinny wziąć sprawy we własne dłonie, bo najwięcej cierpią. Jesteście kwiatami, stworzonymi nieść światu dobrą i wesołą nowinę, w formie cudownego śpiewu i zmysłowego tańca, lecz religia chrześcijańska smutkiem i strachem, zdusiła wasze boskie talenty w zalążku, a macie niewyobrażalną moc.

Pomimo bezpowrotnej utraty większości antycznych Słowiańskich tradycji, wierzeń i kultury na rzecz żydowskiego kultu krwi, śmierci, krzyża i mamony, jest jednak nadzieja na wskrzeszenie Słowian, ponieważ posiadamy największy skarb, w formie pięknego i wesołego języka polskiego, który jest de facto językiem sanskryckim, czyli mową Bogów. Sanskryt w Indiach jest już językiem martwym, ale my wciąż go podtrzymujemy w lekko zmienionym kształcie i doszło do ciekawego paradoksu. Hindusi trzymają się antycznej wiary, ale stracili oryginalny język, zaś my na odwrót.

Wysławiajcie się zatem starannie i poprawnie i szlifujcie ten językowy diament, bo to jest słowo Boże i ostatnie ogniwo łączące nas z Bogami, a pewnego dnia Słowiańska radość zabłyśnie jak brylant na cały świat. Dla pokrzepienia waszych Słowiańskich serc, zapraszam do posłuchania poniższej piosenki, ale proszę zwrócić szczególną uwagę na usta śpiewaczki. Na dźwięk jej słów ciarki na ciele przechodzą i góry trzęsą się w posadach, albowiem tak pięknie i starannie śpiewają Boginie w Himalajach.

Na niebie błysnął biały nóż
To księżyc pełni straż
Czy nie znałam Cię w innym życiu już
Kiedyś hen dawno tak

 

 

 

Czysty zysk

Gdy przyjdą pierwsze ciepłe wiosenne dni, otwieramy szeroko okna w domach i porządnie wietrzymy nasze mieszkania z zimowej zgnilizny. Natomiast w gorące lato, po przejściu ulewy, ale tej masywnej z piorunami, klimat jest odświeżony i ziemia ponownie zakwita, zaś zwierzęta i ludzie oddychają pełnymi piersiami, krystalicznie czystym i wysterylizowanym przez ozon powietrzem.

W zachodniej kulturze, zwyczaj noszenia sukni przez kobiety jest uważany za staroświecki, a nawet prymitywny i kobiety generalnie ubierają coraz bardziej obcisłe spodnie, zaś na lato noszą skrajnie obcisłe krótkie spodenki. Poza tym, że kobiety w spodniach wyglądają jak mężczyźni, zwłaszcza te, które zetną włosy na krótko, to noszenie spodni przez kobiety odbija się bardzo negatywnie na ich zdrowiu.

Mądre i wartościowe kobiety noszą suknie nie tylko ze względów estetycznych, lecz przede wszystkim ze względów zdrowotnych, bo ludzka skóra potrzebuje tlenu jak ryba wody, a zwłaszcza narządy intymne kobiety, muszą być dobrze wietrzone. Suknia gwarantuje idealne dotlenienie i chłodzenie obszaru ciała poniżej pępka, zaś obcisłe spodnie powodują przegrzanie waginy i w poważnym stopniu ograniczają do niej dostęp tlenu.

W tym prawie że beztlenowym, ciepłym i wilgotnym środowisku, bakterie odpowiedzialne za równowagę biologiczną układu moczowo–płciowego giną i drożdżaki mają perfekcyjne warunki do błyskawicznego rozwoju. Pierwszym symptomem zakażenia jest swędzenie, a następnie gnicie i ostatecznie grzybica, a grzybica nie leczona może wywołać o wiele gorsze schorzenia narządu rozrodczego.

Profilaktyczne noszenie sukni, zapobiega powstawaniu tej bardzo nieprzyjemnej choroby, lecz gdy już dojdzie do zakażenia, jedynym wówczas ratunkiem jest leczenie farmaceutykami, które w wielu przypadkach zabijają dobroczynną florę bakteryjną układu pokarmowego jelit. Po kuracji organizm jest skrajnie osłabiony, co przekłada się na złe samopoczucie fizyczne i psychiczne, a wtedy kobiety przechodzą z deszczu wprost pod rynnę, ponieważ dla poprawy nastroju mnóstwo kobiet zażywa śmiertelne dla mózgu „leki” psychotropowe oraz inne toksyczne antydepresanty.

Naturalnym i popularnym wśród kobiet panaceum na depresję jest wprawdzie czekolada, od której kobiety przybierają drastycznie na wadze i połykają pigułki odchudzające. Ponadto nadmiar cukru w organizmie, powoduje astronomiczne mnożenie drożdżaków i jesteśmy w punkcie wyjścia, ponieważ grzybica powraca ze zdwojoną siłą. Nasze „zacofane” babcie i wszystkie kobiety przed nimi, były jednak mądre i tyle problemów zdrowotnych uniknęły nosząc długie suknie.

Podobnie sprawa ma się z piersiami i epidemia raka piersi w cywilizacji białego człowieka, jest spowodowana w głównej mierze, noszeniem przez kobiety biustonoszy, które uciskają i przegrzewają te poniekąd delikatne narządy, a kobiecie ciało żeby optymalnie pracowało musi być wolne.

Najlepiej było by chodzić w stroju Adama i Ewy, bo męskie jaja również mają się znacznie lepiej i produkują więcej zdrowego i dynamicznego nasienia, gdy są niczym nie skrępowane i powiewają swobodnie.

Porządne wietrzenie waginy jednak przechodzą w okresie letnim, gdy kobiety chodzą w krótkich spódniczkach (mini), i popełniają następny błąd, ponieważ na prowokacyjnie ubrane kobiety, leci męska patologia, alfonsi, kobieciarze i wytatuowane łyse pały, a później kobiety mają żale i pozbawione sensu pretensje, że nie mogą znaleźć poważnych mężczyzn. Ponadto kobiety ubrane jak dziwki, ściągają na siebie wielki gniew Bogów w formie syfu, kiły i mogiły, w tym największe przekleństwo 20/21 wieku AIDS.

Noszenie sukni, a zwłaszcza tej długiej wersji ma też inną zaletę, równie ważną jak tą zdrowotną. Kobiety powinny być świadome, jak wiele są w stanie osiągnąć, bo mogą zapewnić sobie i potomstwu wiernego męża i wspaniałego ojca dzieci, gdy w początkowej fazie związku kobieta nosi długą suknię.

Długa suknia spełnia funkcję sita, które odsiewa bezwartościowe męskie plewy, od mężczyzn mądrych, bowiem na łatwiznę czyli do kobiet ubranych w obcisłe spodnie, lub krótkie spódniczki grawituje hołota. Na świat przychodzi coraz więcej dzieci z przypadkowych związków opartych na „miłości” cielesnej, i potomstwo pozbawione boskiej iskry miłości platonicznej rodziców, nigdy nie osiągnie wyższej inteligencji i duchowości. Natomiast bliższe poznanie kobiety odzianej w długą suknię, jest o wiele trudniejszym wyzwaniem niż zdobycie Everestu i tylko mądry i cierpliwy mężczyzna, szukający prawdziwej miłości podąża tą bardzo krętą i ciężką drogą, ale na zdobytym szczycie czeka go skarb cenniejszy od góry złota – strażniczka miłości, szlachetna kobieta.

Z męskiej i obiektywnej perspektywy, długowłosa kobieta w sukni pięknie się prezentuje i ten ubiór zmusza mężczyznę do bardzo intensywnego główkowania odnośnie jej kształtów.  Kobieta w długiej sukni nie jest więc łatwą zdobyczą i mężczyzna jest zmuszony poznać przyszłą wybrankę serca i matkę jego dzieci na płaszczyźnie intelektualnej, a nie seksualnej, bo kobiece wdzięki są zakryte przed jego pożądliwym wzrokiem. Tak właśnie rodzi się kwintesencja człowieczeństwa, prawdziwa miłość i jej owoce mądre dzieci.

Tylko mały procent rozsądnych i wytrwałych mężczyzn przetrwa tą wielka próbę, a odpadną maniacy seksualni i kobieta może być wówczas pewna, że ten który przetrwał spełni się w 100 procentach w roli wiernego na śmierć i życie męża i świetnego ojca dzieci. Za sprawą banalnej i powszechnie pogardzanej długiej sukni, związek mężczyzny z kobietą jest więc zacementowany rozumem i głębią duchową, a nie płytkim zauroczeniem cielesnym i kobieta nie jest również narażona na wspomniane wcześniej dolegliwości. Zdrowe i pomyślne życie podlega bardzo prostym zasadom, lecz wy ludziska wszystko komplikujecie jak żydzi na targu. Proszę się jednak poważnie zastanowić.

  • Kto korzysta fizycznie na szerzeniu się wśród kobiet mody na noszenie spodni i krótkich spódniczek?
  • Kto czerpie jeszcze większe materialne bogactwo z powikłań zdrowotnych związanych z tym zwyczajem?
  • Kto wzbogaca się astronomicznie i ostatecznie, ale nie fizycznie lub materialnie, lecz duchowo z milionów nowo narodzonych czubków?

Odpowiedzi na pytania są znowu proste.

  • Debile – seks.
  • Koncerny farmaceutyczne – pieniądze.
  • Bliżej niezidentyfikowana siła metafizyczna, która pragnie zniszczyć białych ludzi i kobiety są najsłabszym ogniwem i kluczem do sukcesu lub porażki. Na dzień dzisiejszy, białe kobiety ciągną cywilizację w przepaść, bo rodzą durniów, a mogą za sprawą sukni dać życie Bogom. Kobietami godnymi szacunku, dobrymi żonami i prawdziwymi Słowiankami w Polsce są już tylko Cyganki.

Sloveniska Samskrta?

Pozwolę sobie zaprezentować, obszerny i bardzo interesujący felieton autorstwa phoenix84pl, odnośnie powiązań antycznego hinduskiego języka sanskrytu z językiem polskim. Felieton w całości skopiowałem ze strony http://wspanialarzeczpospolita.pl/. Zapraszam więc do lektury.

Podstawowe informacje o Sanskrycie. Co to w ogóle jest ten Sanskryt?

  • Sanskryt jest językiem antycznego Hindustanu.
  • Hindustan to NIE tylko Indie. Do Hindustanu zalicza się też inne kraje, w których używa się postsanskryckich języków tj. Indie, Pakistan, Bangladesz, Nepal, Sri Lanka, Malediwy i Bhutan (Bhutan to Hindustan, ale używa języka tybetańskiego, a nie sanskryckiego).
  • Sanskryt jest pierwszym językiem świata ze zorganizowaną gramatyką
  • Sanskryt używa alfabetu Devanagari (tego samego, którego używa np. język hindi).
  • Sanskryt NIE JEST martwym językiem. Ciągle jest używany w liturgii. Trochę podobnie do europejskiej łaciny.
  • Rozwój Sanskrytu właściwie zatrzymał się 1500 lat temu. Obecnie dodaje się do niego słowa uzupełniające, jak np. “telewizja”, ale nie rozwija się on naturalnie jak “standardowe języki” (porównaj Łacinę).
  • Sanskryt jest oficjalnym językiem Indii (jednym z 23).
  • Sanskryt wedyjski (ten najstarszy) został użyty do spisania Wed.
  • Wedy zostały spisane w XV-VII wieku p. n. e. (czyli 3500 lat temu).
  • Dla porównania pierwsze zapiski łacińskie powstały VII-V wieku p. n. e. (czyli 2500 lat temu).
  • Pierwsze zapisy w Sanskrycie są starsze od swoich odpowiedników w łacinie o 1000 lat.
  • Dla porównania, słowiańska kultura oficjalnie istnieje 1000 lat.

Wieża Babel

W niektórych kręgach wierzy się, że Sanskryt był językiem używanym na Ziemi przed pomieszaniem języków podczas zniszczenia wieży Babel.

Gdzie Sanskryt jest/był używany?

Tereny używające języków słowiańskich i indyjskich (postsanskryckie) oddalone są od siebie o 2000 km, ale pomiędzy “Centralą Słowiańską”, a “Centralą Indyjską” jest 5000 km! Jest to NAJWIĘKSZA odległość między rodzinami językowymi w ramach tej samej grupy (tutaj jest to grupa indoeuropejska) na całej planecie. Zazwyczaj rodziny językowe graniczą ze sobą w ramach całej grupy. Należy zauważyć, że rodzina słowiańska graniczy ze WSZYSTKIMI pozostałymi rodzinami językowymi grupy indoeuropejskiej tj. z Germanami, Romanami, Bałtami, Hellenami, Ormianami i Persami (z tymi ostatnimi rozdziela nas w sumie tylko Gruzja). Nie graniczymy w zasadzie tylko z rodziną indyjską i nie jest to 100 czy 200km, a właściwie 5000km (2000 w najbliższym punkcie).

Co oznacza: संस्कृतम् भाषा?

Samskrta Bhasa to dosłownie “Język sanskrycki”.

Pochodzi ze zlepienia rdzeni: Sam + S + Krt + Bhasa.

  1. “Sam” oznacza “razem”, choć rdzeniowo jest to to samo, co polskie “sam”. Porównaj: “taki sam”.
  2. “S” nie wiadomo, co oznacza (nie mogłem niestety dotrzeć nigdzie do tego), ale bardzo prawdopodobne, że znaczy tyle, co polskie “się”.
  3. “Krt” oznacza “tworzyć”, choć rdzeniowo jest to to samo, co polskie “czarować”. Na pierwszy rzut oka może się to wydawać dziwne i niedorzeczne, ale po zastanowieniu okazuje się logiczne. CZ → K, R →R, ować → T. Jak dobrze pomyślimy to zauważymy, że “czarować” i “tworzyć” to w zasadzie to samo. Czarować oznacza po prostu “tworzyć coś z niczego” np. “Wyczarowałem dom” oznacza to samo, co “Stworzyłem dom z niczego”. Końcówki bezokoliczników po polsku i w Sanskrycie są identyczne, tylko zapisywane inaczej. W Sanskrycie: “T” lub “TI”, a po polsku zmiękczone do “C” (np. biec, piec) lub “Ć” (np. biegać, opiekać)
  4. Bhasa oznacza język. Porównaj: Bahasa Melayu (język malajski), Bahasa Indonesia (język indonezyjski) i pochodzi od sanskryckiego słowa: Bhasati = Opowiadać i jest to to samo, co polskie “Baśń” czyli “Opowiadanie”.

Podsumowując: Smskrta Bhasa oznacza dokładnie tyle co: Razem/Samo + się + Tworzyć/Czarować + Język/Opowiadanie = “Razem się tworzący język”, albo inaczej (według współczesnych rdzeni polskich) “Samo się wyczarowujące opowiadanie”.

Co to jest Devanagari?

Devanagari charakteryzuje się linią łączącą wszystkie litery w wyrazie umieszczoną NAD tym wyrazem, dlatego prywatnie nazywane jest przeze mnie “rozwieszonym praniem” :). Dla ciekawskich: arabski nazywam “drutem kolczastym”, grecki i cyrylicę “płotkami”, a znaki han (Chiny, Japonia, Korea) “krzaczkami”.

Devanagari powstało z połączenia dwóch słów czyli Deva (Bóg, porównaj polskie “dziw”) + Nagara (Miasto, porównaj polskie: “gród”), przy czym Nagara, tak samo jak polskie “gród” pochodzi od słowa “góra” (więcej o tym: Góra, Dół i Armageddon). Nagara to połączenie słów Na + Gara = Na górze. Podsumowując: Devanagari=Bóg / Dziw na górze.

Teoria języka praindoeuropejskiego

No i gdzie jest problem?

  • Współczesne języki słowiańskie i indyjskie są od siebie baaaardzo oddalone. Min. 2000km od Rosji do Pakistanu.
  • Według powyższego podziału języki słowiańskie są europejskie, a hinduskie są indoaryjskie.
  • Słowiańskie i indyjskie języki NIE MAJĄ wspólnej granicy.
  • Języki słowiańskie graniczą ze WSZYSTKIMI pozostałymi rodzinami grupy praindoeuropejskiej tj. bałtycką, germańską, romańską, helleńską, ormiańską czy perską.
  • Mimo tego, Sanskryt jest bardziej podobny do języków słowiańskich, niż do jakichkolwiek innej rodziny językowej. Odwrotnie jest tak samo, języki słowiańskie są bardziej zbliżone do Sanskrytu, niż do np. niemieckiego czy włoskiego, z którym graniczą bezpośrednio.
  • Istnieje spora grupa wyrazów, w których Sanskryt jest bardziej podobny do języków słowiańskich, niż do swoich bezpośrednich spadkobierców, takich jak: hindi, urdu czy bengali.
  • Według oficjalnej historii, Polacy z Niemcami mieli kontakt (handel, wojny, wspólni władcy, zabory, germanizacja) NON STOP przez 1000 lat. W Polsce mieszka oficjalnie 500 000 Niemców, a w Niemczech oficjalnie 1 000 000 Polaków. W terenach przygranicznych na terenie Niemiec Polacy stanowią nawet 20% ludności. Na Opolszczyźnie są miejscowości, gdzie Niemcy stanowią ponad 20% ludności.
  • Według oficjalnej historii, Hindusi z Polakami nie mieli oficjalnie ŻADNEGO kontaktu (pomijając właściwie ostatnie 20 lat stosunkowo niewielkiej wymiany turystycznej, naukowej i handlowej).
  • Jak to jest, że polskie słowa od niemieckich różnią się tak diametralnie, a prawie wszystkie brzmiące identycznie uznaje się za zapożyczenia (z niemieckiego do polskiego rzecz jasna), ale polskie słowa i sanskryckie mimo całkowitej izolacji brzmią często IDENTYCZNIE i o zapożyczeniach nie ma tu żadnej mowy?

Przykłady podobieństw

Na początku należy zaznaczyć, że celowo wybrane zostały słowa, które brzmią podobnie. Każdego jednak odsyłam do książek, słowników i internetu (wikisłownik, w szczególności angielski, zawiera tłumaczenia na dużą ilość języków), proszę tam sobie porównać przykładowe słowa (ważne by były to słowa-rdzenie, a nie jakieś słowa pochodne, choć i takie często są podobne). Chodzi mi o to, by z góry odrzucić oskarżenie, że celowo wybrałem kilkadziesiąt słów, które są nadzwyczaj podobne, a takich kilka można znaleźć nawet przypadkowo między losowymi językami.

Między słowiańskim, a Sanskrytem zauważam osobiście, że są kategorie słów, w których więcej słów wygląda tak samo lub podobnie. Te kategorie to:

  • Rodzina
  • Człowiek
  • Religia
  • Filozofia
  • Natura
  • Imiona
  • Matematyka

Nie trudno zauważyć, że te kategorie mają coś ze sobą wspólnego. Są to kategorie słów odpowiedzialne za duchowy rozwój człowieka.

Rodzina

  • Dom → Dam
  • Doić → Dhajati
  • Matka → Mati (porównaj “Mać” i “Macierz”)
  • Brat → Bratr (niby u nas nie ma końcowego “R”, ale w słowie “braterski” już jest)
  • Ciocia → Caca (wujek)
  • Mąż → Manusya
  • Żona → Żani
  • Córa → Cacera (kuzynka, porównaj inne słowiańskie np. Dcera)

Człowiek

  • Padlina → Kravas (porównaj: Krew)
  • Oko → Aksi (porównaj: Oczy)
  • Nos → Nasika
  • Noga → Pada (porównaj: Padać np. do stóp, piechota, piechur)
  • Łono → Joni (często przejście polskiego Ł do hinduskiego J np. Łakocie → Jakoti, Łoś → Josza), w łonie dochodzi do najbardziej naturalnego połączenia w naturze, stąd: Łączyć → Junati.
  • Lizać → Lingati (porównaj: Lingam (penis) – od kształtu języka)
  • Żyć → Żivati (porównaj: żywić)
  • Rodzić → Rodhati
  • Włos → Walsa (Pędy roślin)
  • Kopulować → Jebhati (porównaj: jebać)

Dodatkowe opisy:

Lingam i Joni to słynna para w hinduskiej mitologii i nauce. Cała Kamasutra to właśnie opis łączenia Lingam i Joni w całość (Junati) na wszystkie możliwe sposoby. Kamasutra = Kama (miłość, pragnienie) + Sutra (Księga, porównaj polskie: “szyte” / “zeszyt”)

O ile ostatnie słowo z listy (jebać) sprawiło Wam za pewne masę radości, to należy zaznaczyć, że nie we wszystkich słowiańskich językach słowo “jebać” jest wulgarne. Oto przykład z zazwyczaj słonecznej Hrvatski:

Religia

  • Bóg → Bhaga
  • Święty → Śivata
  • Bóg / Demon → Deva (porównaj polskie: “dziw” (cud)), jeśli połączysz “Dziw” i “Czynić” to powstanie Ci “Dziewczyna” czyli “Stworzona przez Boga”, “Stworzona przez Demona” lub “Cud stworzony”. Nie wiem niestety dlaczego słowniki etymologiczne łączą słowo “dziewczyna” ze słowem “doić” (zapewne dlatego, że ma piersi), może ktoś z Was wie?
  • Niebo → Nabhas
  • Chmura → Megha (porównaj: Mgła).
  • Raj → Raji (bogactwo, radość).
  • Siwa → Śiva (bóg najwyższy), porównaj: Świt, Świat, Światło, Święty, Święto, Światowid, Świątynia czy nawet “poświata”.
  • Swaróg → Svar (wyższe niebo), również powiązane z Siwą. Słońce w Sanskrycie to rodzaj żeński od Svar czyli Sura.
  • Trzy Mordy → Trimurti (Hinduska Trójca Święta: Brama, Viśnu, Śiwa).

Układ Siwopodobnych słów jest wbrew pierwszemu wrażeniu logiczny. Jesteśmy sobie takim Słowianinem sprzed tysięcy lat i jak byśmy tworzyli słowa? Mamy noc, jest ciemno i figę widać. Nagle na horyzoncie pojawia się to, co daje życie… Śiva / Słońce. Moment pojawienia się go na horyzoncie, nazwiemy od jego imienia, czyli Świt. To co nam daje, to znów coś od jego imienia, czyli Światło. A dzięki temu światłu, po nocy pełnej ciemności, widzimy… Świat! Ten sam Śiva to nikt inny, jak “Światowid”, bo dzięki niemu… widzimy świat!

Żeby nie było, że sobie wymyślam połączenia wszystkich Siwopodobnych słów. Proszę wpisać Siva w google i zobaczyć jego przedstawienia. Poniżej jedno, ale google ma ich setki.

Zawsze w jego tle, za głową ma “świt” czy jak kto woli “poświatę”. Bardzo ważnym szczegółem łączącym jego wyobrażenia, są góry. Słońce w Indiach nie wstaje za górami. Wschodzi i zachodzi nad wodą, bo Indie są półwyspem. Dlaczego więc za nim są góry? Góry indyjskie, to przecież Himalaje. Góry za Śivą symbolizują to, że światło (cała indyjska nauka) przyszła do Indii z gór (czyli od ludzi zza Himalajów).

Filozofia

  • Wiedza → Veda
  • Znać → Znati
  • Budzić → Budżati
  • Sława → Śravas (przejście Ł ↔ R).
  • Łaska → Jasa (ponownie przejście Ł → J), porównaj: “jasny” oraz “laska” (miłość po czeski i słowacku)
  • Prawda ← Para Veda (Pra Wiedza / Stara wiedza) – jak się zastanowić, to ma to sens. Dawna wiedza, to po prostu “prawda”.
  • Jest → Asti (Być, Żyć).
  • Bywać → Bhavati

Natura

  • Drzewo → Daru
  • Góra → Giri
  • Wiać → Vati
  • Dolina → Upatjaka (porównaj: Dolina zawsze jest “U Potoka”, a potok jest od słowa “toczyć”).
  • Drzwi → Dvara (niby spółgłoski zamienione, ale jak sprawdzimy słowo: oddźwierny, to są już tak samo jak w Sanskrycie).
  • Ogień → Agni, a po bengalsku nawet: Agun.
  • Niebo → Nabhas
  • Brama → Brahma (bóg hinduski – brama między ziemią, a niebem). Należy tu wyjaśnić, że Hindusi nie używają imienia Brahma w sensie “bramy”, bo od tego mają słowo “Dvara” (drzwi). Chodzi o to, że Brahma jest tym bogiem, który zszedł jako pierwszy na ziemię, stworzył pierwsze żyjące istoty, stworzył w ten sposób połączenie między niebem, a ziemią (właśnie Bramę / Brahmę). Że nie miał ojca i był samonarodzonym to nazywa sie go Svayambhu od Svaja (swój / samo) + bhu (byt) czyli Samobyt. Od jego imienia kasta kapłanów w Indiach nazywa się Brahmini (jeden to Brahmin lub Brahman), bo tak samo jak u nas kapłani kulturowo są pomiędzy ludźmi, a bogami i przez to pilnują przejścia do nieba (np. dając rozgrzeszenia lub ekskomunikując). Dlatego właśnie są Brahminami czyli “strażnikami bram do nieba”.

Imię Agnieszka pochodzi od słowa Ogień. Oficjalnie Agnieszka jest od Agnes i znaczy “oczyszczona”, oczywiście nikomu nie chce się poszukać głębiej, jak przebiega to czyszczenie.

Proszę sprawdzić kolejno te słowa:

  1. https://en.wiktionary.org/wiki/Agnes
  2. https://en.wiktionary.org/wiki/%E1%BC%81%CE%B3%CE%BD%CF%8C%CF%82#Ancient_Greek
  3. https://en.wiktionary.org/wiki/%E1%BC%81%CE%B3%CE%BD%CE%AF%CE%B6%CF%89

I w ostatnim znaczenie numer 2 greckiego “Agnizo” to: Uświęcić śmierć poprzez ogień. Spalić, zniszczyć. Jak nic od naszego ognia!

Ogień (Agni) to również bóg w Indiach: https://pl.wikipedia.org/wiki/Agni. Należy (po raz kolejny) zwrócić uwagę, że wypisane są pokrewieństwa do dużej ilości języków, ale polski (na polskiej Wikipedii!) jest pominięty.

Zwierzęta

  • Wilk → Vrka (wilk, pies)
  • Koza → Aża (koza)
  • Żywot → Viaghra (tygrys), polskie Ż zanikło. Porównaj Żywot → el:Biotos, la:Vita, la:Viva
  • Owca → Avi

Imiona

  • Śiva ← Światowid, Najważniejszy bóg hinduski (członek wielkiej trójcy Trimurti), dokładniej opisane powyżej, polskie: świt, świat, światło itd.
  • Brahma ← opisane powyżej, polskie: brama, stworzył ludzi.
  • Viśnu ← ten, który wszędzie wejdzie i wszędzie jest (bóg wszechobecny), od polskiego “wieś”, porównaj Wiking – ten co wszędzie włazi i wszędzie jest (o słowie wieś i Wikingach (Słowianach) będzie oddzielny artykuł). Viśnu ma jeszcze dwa imiona: Narajana i Hari. Narajana znaczy “Człowiek jedzie” / “Człowiek nadchodzi” (Człowiek=Mężczyzna w tym znaczeniu), a Hari (możliwe, że też od naszego góra, ale nie udało mi się tego w żaden sposób potwierdzić), to “jasny”, “żółty”, “złoty”. Dało to znaczenie tamilskiemu “Hari” czyli “Król” oraz indonezyjskiemu i malajskiemu “Hari” czyli “Dzień”. Pasuje to ponownie do koncepcji, że jaśni ludzie, panowie, władcy, szlachta, przyszli z gór. Tę samą etymologię ma perski Zoroaster (warto poczytać o Zoroasturianiźmie).
  • Indra ← Jędrzej. Po słowacku jest nawet Jindra. Pochodzi od słowa “Nara” (zobacz Viśnu), które oznacza mężczyznę. Występuje zarówno w perskiej Aweście (Wieści), jak i Rygwedzie (Najstarsza weda/wiedza). W aweście jest to mniej znaczący demon (Deva), ale w Rygwedzie jeden z ważniejszych bogów, a nawet król bogów. Jest to “najbardziej męski” bóg. Jest uosobieniem cech męskich. Ma tysiąc jąder, nieskończoną siłę, cały czas walczy, ma zero litości. Przedstawiamy za pomocą byka, bardzo płodny. Za uwiedzenie żony Gautamy jądra zamieniono mu na pochwy (straszne upokorzenie). Możliwe, że od tego imienia pochodzi nazwa “Indus”, a od niego “Indie”. Trafił później do Grecji jako Ander (męski, silny, odważny), gdzie również pochodnym znaczeniem jest “człowiek”. Znamy go ze słów w stylu: “Antropologia” (nauka o człowieku) czy Android (pochodna człowieka). Trafił z powrotem do Polski w postaci dwóch imion: Andrzej (męski) oraz “Aleksander” (broniący ludzi). Ander to człowiek, a Aleks to obrona. “A” po grecku oznacza przeciwieństwo np. Atom (nie-podzielny), Agnozja (nie-znajomość) itd. Skoro Aleks to obrona, więc Leks musi oznaczać atak. Znowu dziwnym przypadkiem słychać Lechitów w tym słowie :). Tak jakby Lechs znaczyło tyle co, “atakujący”. Ciekawe też, że w Egipcie leży miasto Al-Iskandarija czyli Aleksandria i jego nazwa ma nasze słowiańskie korzenie.
  • Budda ← Budzić, wyjaśniam dokładniej na dole
  • Bhuriśrava ← Bolesław, wyjaśniam dokładniej na dole
  • Vjasa ← Wieszcz – legendarny wieszcz Indii, ten który spisał wedy (Zobacz na Wikipedii)

Wyjaśnienia może wymagać określenie Trimurti (Śiva + Brahma + Viśnu), które oznacza taką trochę Trójcę Świętą, ale dosłownie to po prostu “Trzy oblicza”. Składa się z dwóch słów: Tri (tu już trzeba IQ poniżej przeciętnego kartofla, by nie zauważyć, że to polskie “trzy”), a murti to liczba mnoga od “murta”, która znaczy oblicze… dziwnym zbiegiem okoliczności, po polsku na znajome oblicze mówimy: “Mordo ty moja!”. Murta to nic innego jak polska “morda”.

Matematyka

  • Dwa → Dva
  • Dwoje → Dvaja
  • Trzy → Tri
  • Troja → Traja
  • Cztery → Czatur
  • Pięć → Panća (w hindi, urdu czy paszto jest jak po polsku: Pańć)
  • Sześć → Szasz
  • Siedem → Saptam
  • Osiem → Aśtan
  • Dziewięć → Navam (częsta wymiana: DŹ::N), należy zauważyć, że Dziewięć to boska lub demoniczna liczba (porównaj Deva). Dlaczego akurat ta liczba jest liczbą boską, zrobię oddzielny artykuł.
  • Dziesięć → Daśan
  • Dwanaście → Dvadaśa (znów wymiana N::DŹ, ale odwrotnie), proszę zauważyć, że w ramach polskiego zachodzi też taka wymiana: dziesięć ↔ naście (DŹ::N) porównaj też Rama jedzie → Ramajana.
  • Dwadzieścia → Vimśat (DŹ::M)
  • Trzydzieści → Trimśat (DŹ::M)
  • Sto → Śata

Inne

  • Prosić → Praszati
  • Dać → Dadati
  • Bojaźń → Bhijas
  • Żywy → Żivi
  • Purna → Pełny
  • Śnaty → Śniady
  • Przepaść / Przepadać → Prapati / Prapatati (widać idealnie, że układ dokonany/niedokonany tworzy się w słowiańskim i w sanskrycie identycznie)
  • Słodki → Svadu
  • Jaka, Taka, Siaka → Jaka, Taka, Śaka (bez dodatkowego komentarza :P)

Ruskij i Sanskrit

Najciekawsze od 4:30.

Ten sam język? Ale dlaczego?

Pochodzenie Sanskrytu: Wedy

O co chodzi z tymi Wedami???

  • Wedy są świętymi księgami ludzkości
  • Weda znaczy tyle co “wiedza”
  • Wedy są “Biblią” Indii, hinduizmu, buddyzmu czy Hare Kriszna
  • Wedy są 8 razy większe od Biblii
  • Gdyby skleić największe dzieła antyku: Iliadę i Odyseję, pomnożyć objętość przez 10, to Wedy i tak są większe.
  • Najpopularniejszymi Wedami są Mahabharata i Ramajana (czasem uznawane za piątą wedę, a czasem za eposy postwedyjskie)
  • Najstarszą wiedzą jest Rygweda
  • Mahabharata = Maha (Wielki / Możny) + Bharata (Indie / Bracia) czyli Mahabharata= Wielkie Indie lub Możni Bracia
  • Ramajana= Rama (Siódme wcielenie Viśnu) + Jana (“jedzie”, znów wymiana “N:DŹ”) czyli “Rama nadchodzi / nadjeżdża”
  • Wedy są starsze niż biblijny Stary Testament
  • Wedy zostały spisane ok. 2000 p. n e. (czyli 4000 lat temu)
  • Wedy zostały spisane przez legendarnego Vjasę (po polsku: Wjasa = Wieszcz)
  • Według Hindusów Wedy zostały im przekazane przez Arjów podczas Inwazji Aryjskiej ok. 1800 p. n. e.

Co to za Ariowie?

  • Ariowie to lud, który najechał Indie 4000 lat temu
  • “Aria” i “Arian” w Sanskrycie znaczy to samo, co polskie: “Szlachcic”
  • “Arian” oznacza również superczłowieka (kogoś między zwykłym człowiekiem, a bogami)
  • Ariowie to oficjalnie Persowie
  • Wedy twierdzą, że Ariowie dokonali inwazji z północnego zachodu (przez Himalaje)
  • Himalaja znaczy Leżący Śnieg lub Dom Śniegu (Zima → Hima, Leżeć → Laya, Dom (miejsce, gdzie się odpoczywa))
  • Perskim odpowiednikiem Wed jest Avesta (Wieść)
  • Adolf Hitler wiedział o Wedach i co mniej więcej jest w nich napisane, ale jego naukowcy myśleli, że Ariowie wyszli z jeszcze dalszej północy i zachodu. Uznali, że Ariowie wyszli ze Skandynawii (Norwegia lub Islandia). Za źródło Aryjczyków uznali mityczną Thule. Idąc tym tropem doszli do błędnego wniosku, że to Germanie są Ariami, bo pochodzą ze Skandynawii i są jasnymi ludźmi (jak piszą Wedy)
  • Persja oficjalnie używa nazwy Iran (od Arian)
  • Avesta używa nazwy Harauua na określenie Ariów
  • Harauua to Hara + Auua, a Hara to nic innego jak nasza “góra”. Znaczenia Auua nie znam, choć tak wymawia się obecnie słowo Allah na tych terenach.
  • Ariowie to ponownie coś z górami (zapewne ludzie z gór), a górami dla Persji jest Kaukaz.
  • Za Kaukazem obecnie są Słowianie. Nie wiadomo jak było 4000 lat temu.

Haplogrupa R1A1

Haplogrupa? Pierwsze słyszę!

  • Haplogrupa to taki specjalny typ grupy DNA, który jest przekazywany zgodnie z płcią
  • Każdy człowiek posiada dwie haplogrupy. Jedną od ojca i jedną od matki
  • Ojciec przekazuje dziecku tylko haplogrupę swojego ojca
  • Matka przekazuje dziecku tylko haplogrupę swojej matki
  • Haplogrupy mutuja wyjątkowo rzadko (raz na kilka tysięcy lat)
  • W efekcie każdy z nas nosi w sobie haplogrupę swojego Adama i swojej Ewy
  • Haplogrupy przechowują również informacje o ciałach naszych Adamów i Ew
  • Dzięki temu możemy z pewnym prawdopodobieństwem określić ich wiek, pochodzenie czy pogodę panującą za ich życia

Haplogrupa aryjska – R1A1

Haplogrupa aryjska to R1A1. Co ciekawe, ta haplogrupa wcale nie jest popularna w Iranie (choć tam występuje). R1A1 jest narodową (najpopularniejszą) haplogrupą dla takich krajów jak: Polska, Litwa, Łotwa, Rosja, Białoruś, Ukraina, Czechy, Słowacja, Węgry (!), była Jugosławia, Indie, Pakistan, Nepal, Bangladesz, Bhutan, Afganistan, Kirgistan i Tadżykistan. Jedynym państwem słowiańskim, w którym R1A1 nie jest przeważająca (choć jest na drugim miejscu) jest Bułgaria.

Ariowie Słowianami?!?

Tylko cztery państwa na świecie mają ponad 50% R1A1. Są to:

  • Kirgistan
  • Tadżykistan
  • Afganistan
  • i …
  • Polska!

Pozostałe kraje słowiańskie nie pozostają daleko w tyle. Wszystkie północne mają ponad 40%, a południowe 20-40%. Dla porównania Europa Zachodnia ma mniej niż 1%, za wyjątkiem Germanów (tych graniczących ze Słowianami), bo mają 10-25%.

Dla porównania: w Polsce 20 mln ludzi ma R1A1 (50% z 40mln), a w Norwegii (najbardziej aryjska z germańskich narodów) 1,5mln (30% z 5mln). Nawet Niemcy, które mają 85mln ludzi, mają tylko ok. 12mln Arian (16% z 85mln). Czy takie ilości Arian w krajach germańskich mogą być pozostałością po zgermanizowanych słowiańskich mieszkańcach, robotnikach przymusowych albo nawet dobrowolnych imigrantach? Nie jest to wykluczone.

Dla porównania, nawet północno-zachodnie Chiny mają wyższy odsetek Aryjczyków niż jakikolwiek kraj germański. Najprawdopodobniej nie jest to przypadkiem. W artykule “Boska Ameryka” piszę o chińskim słowie “Bu” znaczącym “Bóg”. A w dawnych czasach, zanim w zachodnich Chinach żyli Chińczycy, to zgadnijcie kto tam mieszkał? No Ariowie!

http://www.polskieradio.pl/23/266/Artykul/200989,Biali-Chinczycy-sprzed-4000-lat

Oto ich mumie:

Warto zainteresować się też ludem Hunza z Pakistanu, o którym więcej piszę w artykule: Lechici w Himalajach

Należy zwrócić uwagę nie tylko na to, że Ci ludzie wyglądają na Słowian, ale i na symbolikę. Na naczyniu znaleziono Swastykę, to symbol Ariów (dlatego Hitler go przyjął za swój)… i oczywiście Słowian.

Nie wierzycie?

Każdy z Was ma 10 PLN w portfelu (no może nie każdy, ale sporo z Was na pewno). Na odwrocie banknotu jest moneta, to jest moneta Mieszka Pierwszego. Niestety jest tam tylko strona monety z koroną i krzyżem. Istnieją dwie wersję tej monety (sprzed chrztu i po chrzcie). Różnią się imieniem Mieszko. Na poniższej jest napisane po łacinie: MISICO, a w drugiej (ta co jest na banknocie) jest jeszcze w polskich literach sprzed łaciny (to tak gdyby ktoś twierdził, że to chrześcijanie dali nam alfabet). Wykonałem brudną robotę i pokażę teraz obie strony oryginału:

Ja się teraz grzecznie pytam, czy tam jest jakiś orzeł? Biały, czerwony, niebieski… jakikolwiek? No nie ma! A co jest? I to 4 razy? Swastyka! Symbol Państwa Polskiego. Czy jest to identyczna swastyka, która widać u Ariów z Chin? Tak, jest to identyczna Swastyka jaką widać u Ariów z Chin. A co z Indiami? A oto Indie, a nawet Himalaje, żeby było dokładniej:

Co w Himalajach robi symbol państwa Mieszka pierwszego? Czy to jest kolejny przypadek?

Zauważcie, że na naszej monecie jest też Swastyka “podwójna” (ramiona zgięte w obie strony), i są tam kropki w każdej ćwiartce…

To nic innego jak jeden z symboli Indii. Swastyka była jednym z polskich symboli do drugiej wojny światowej (wiele orderów czy jednostek wojskowych, miało ją w swoim logo). Więcej tutaj: https://pl.wikipedia.org/wiki/Swastyka.

A co w ogóle znaczy Swastyka?

Sł + Asti + ka, Sł to jest to samo Sz, które mamy w słowie Szczęście (Sz + część) i oznacza radość. Asti to po prostu nasze polskie “Jest”. A “ka” to jak po polsku końcówka zmniejszająca np. Samochód → Samochodzik, Janina → Janinka, Okno → Okienko, czyli razem: Swastyka to Uszczęśliwiaczka.

R1A1 w Indiach

  • W Indiach R1A1 występuje u 35% populacji (1 na 3 osoby ma R1A1)
  • W Indiach R1A1 występuje u 65% Braminów (2 na 3 osoby mają R1A1)
  • Bramini to najwyższa kasta w Indiach
  • Bramini są kastą kapłanów. Nie zachodzą małżeństwa między Braminami, a kastami niższymi. Jeśli Bramin choćby dotknie kogoś z najniższych kast, rozpoczyna się długi proces oczyszczania.
  • Bramini używają Sanskrytu najczęściej ze wszystkich kast.
  • W Hindustanie żyje 600mln ludzi z R1A1
  • Wszystkich Słowian na świecie jest 300-400 mln.

Teraz należy się zastanowić nad jedną, ale bardzo ważną rzeczą. Ilu tych Ariów dokonało inwazji na Indie. Chyba nie mało, skoro zmienili oni całkowicie historię tego kraju, dając im wiedzę, religię, język i krew dla 1/3 obywateli. Porównajmy to teraz z inwazją brytyjską z 1858 roku. Anglicy rządzili 100 lat. Zostawili też swój język i kulturę. Jako ojczystymi, językami postsanskryckimi mówi 73% ludności Indii czyli ok. 800 mln ludzi, 25% ludzi mówi językami sprzed inwazji Ariów (drawidyjskimi) lub jeszcze innymi (np, arabski czy tybetański), a językiem ojczystym jako angielskim, posługuje się niecałe 100 mln ludzi! Czyli po aryjsku mówi 8 razy więcej ludzi, niż po angielsku! Jeśli chodzi o religię, to Anglicy, Portugalczycy, Francuzi i Holendrzy, którzy są chrześcijanami, razem spowodowali, że w Indiach jest 20mln chrześcijan. To jakieś 2%! Dla porównania inwazja arabska spowodowała, że mamy tam 30% muzułmanów (Indie to największy kraj świata pod względem ilości muzułmanów). Religie wedyjskie mają natomiast 700 mln wyznawców (prawie 70%). W genetyce przepaść jest jeszcze większa. R1B1 ma mniej niż 1% Hindusów, a R1A1 ma ich 35%! Teraz zastanówmy się, jak potężna musiała to być inwazja (demograficznie, filozoficznie i językowo), że po 4000 lat nadal w Indiach nadal widać najbardziej wpływ tej inwazji, niż wszystkich pozostałych razem wziętych!

Magiczny język Palski!

Na Cejlonie w liturgii używany jest język, który nazwę ma prawie taką jak nasz… Jest to język palski! Opisuję go dokładniej w artykule: Język Polski na Sri Lance.

Słowianie czyli niewolnicy?

W szkole, mediach czy internecie, pochodzenie słowa “Słowianin” czasami wyprowadza się od łacińskiego “Sclavus” czyli “Słowianin” / “Niewolnik”, co jest wierutną bzdurą. Etymologia jest dokładnie odwrotna. Skąd to się wzięło? Proste. Słowianie jak małpy mieszkali na drzewach, nie umieli pisać i czytać (pierwszy alfabet stworzył ponoć Metody ok. 850 r.) i ogólnie tylko chyba sobie Ci Słowianie chrumkali, bo co można robić na drzewie jak nie ma jeszcze krzyża?

Według oficjalnej wersji Słowianie pojawili się w Europie w zależności od źródeł między IV a IX wiekiem naszej ery. Na początku były to strasznie cipowate stworzenia, bo jedyne do czego służyły, to do wyłapywania ich w siatki. Takiego Słowianina w siatce wiozło się na targ niewolników do Pragi (handel z Rzymem) lub na Wolin (handel z Germanami) – choć nie udało mi się jednoznacznie potwierdzić, że to właśnie te dwa targi były największe we wczesnym średniowieczu. Potem takiego Słowianina kupował handlarz i wiózł do Rzymu czy do Anglii. Tu pojawia się pierwsze pytanie, jak taki handlarz przeprowadzał tych niewolników z Pragi do Rzymu? Przecież szedł z nimi przez słowiańską ziemię… Czy nie obawiał się, że ten Słowianin ma znajomych, którzy mogą go odbić? Czyż nie jest bardziej logiczne, że to nie Słowianie byli tam niewolnikami, a właśnie wszyscy inni, którzy ze Słowianami walczyli i podczas wojen trafiali do słowiańskiej niewoli? Oczywiście mogli się zdarzać Słowianie wśród niewolników, ale nie mogli być tam większością.

Co oznacza termin “Słowianie”? Należy zauważyć, że tym terminem określają siebie WSZYSCY Słowianie i NIE MA od tego ŻADNYCH WYJĄTKÓW. W każdym języku świata, Słowianie to Słowianie, nawet najstarsze inskrypcje to: Sklaweni czy Saqaliba – porównaj miasto koło Bagdadu, niedaleko osławionej Faludży (Saqlawia). Mało tego, nie istnieje w żadnym języku synonim tego słowa, który brzmiałby inaczej (za wyjątkiem archaicznego niemieckiego, który nazywał Słowian Wenden czyli Wenedowie / Wandalowie i jest obecny w wielu eponimach na terenie Niemiec). Znaczenie terminu “Słowianie” może być interpretowane szeroko, od “tych, którzy mówią”, “tych, którzy używają słów”, “tych, od których pochodzą słowa”, “tych, o których się mówi”, aż po “tych, o których słychać”, “ci, którzy są sławni”, bo takie obecnie znaczenie ma “Słowianie”. Porównaj: Słowo, Słowianie, Sława, Słuch, Słuchać, Słyszeć, Słowacja, Słowenia, Słowiński Park, Sławno, Słownik, Słowik. Czy “słowik” to ptak zniewolony? Czy może jednak wolny? Czy nazwaliśmy go tak, bo nie może mówić / śpiewać, czy właśnie dlatego, że go lubimy słuchać, że go po prostu słychać jak śpiewa.

I teraz najważniejsze. Słowo “Śravas” w Sanskrycie użyte jest już kilka tysięcy lat temu! I to w znaczeniu “dźwięk”, “słowo”, “sławny” (ten, o którym słychać, bo się o nim po prostu mówi), a nie w znaczeniu “niewolnik”, więc skąd w językach romańskich i germańskich znaczenie “niewolnik”? Wyjaśnienia są dwa: Słowianie byli niewolnikami (i tę wersję lansuje się oficjalnie), albo Słowianie dostarczali niewolników (porównaj np. Sajgonki – w środku raczej nie ma niczego z Sajgonu, ale nazwa pochodzi od twórców lub miejsca pochodzenia). Na ten moment nie można rozstrzygnąć tego jednoznacznie. Moim zdaniem druga wersja jest zdecydowanie bardziej prawdopodobna. Dlaczego? Otóż w historii znaleźć można na to kilka poszlak. Jedną z nich jest to, że Rzymianie twierdzili, że to barbarzyńcy ich atakowali, barbarzyńcy ich plądrowali i barbarzyńcy porywali im ludność. Rzymianie natomiast nie mogli podbić barbarzyńców, bo gdyby to zrobili, to nie byłoby barbarzyńców, a byłby na ich miejscu Rzym, a jak wiemy, Słowianie to jedyny naród, którego Rzymianie w Europie nie podbili. Słowianie walczyli wtedy absolutnie ze wszystkimi (Rzymianami, Grekami, Bizancjum, Arabami, z czego Rzym i Grecję podbili właściwie doszczętnie), dzięki temu niewolników było tam pod dostatkiem. Gdyby to Słowianie byli niewolnikami, to targi ze Słowianami znajdowałyby się poza słowiańskim terytorium. To tak jakby zrobić targi czarnych niewolników w Afryce! Po pierwsze, który klient by się wybrał tak daleko, a po drugie jaką by miał gwarancję, że ten niewolnik w ogóle przeżyje? No żadną. Dlatego targi niewolników są tam, gdzie klienci, a nie tam gdzie sprzedawcy.

Historyczność słowa Sława / Śrawas

Podaję celowo link do Wikipedii w języku jawajskim (z wyspy Jawa w Indonezji), by nie można było posądzić artykułu o stronniczość. https://jv.wikipedia.org/wiki/Burisrawa. Burisrawa to nikt inny jak Bolesław. Buri w Sanskrycie znaczy Wielki (porównaj rosyjskie “bolszoj”), a “Srawa” to właśnie “Sława” (coś o czym słychać), dla porównania podaję też czasownik pochodny: śruti=słyszeć. Co znaczy Bolesław? TO SAMO. Oto dowód: https://pl.wikipedia.org/wiki/Boles%C5%82aw_(imi%C4%99). W polskiej Wikipedii Bhuriśrava jest pominięty, choć jest tam Burysław! Słynny sanskrycki Bolesław opisany jest w Mahabharacie, co znaczy Maha (wielki, porównaj polskie: możny np. Możny Pan, Możnowładca) + Bharata (Indie / Bracia, porównaj nasze Brat, oficjalnie pochodzi od boga Bharata, który jest tak po prostu nazywany w Ramajanie , bo jest bratem tytułowego Ramy).

Słowiańska religia?

Budda to nikt inny, jak “Przebudzony” (porównaj: Budzić → Budżati). Ten, który “zrozumiał”, że to co jest na Ziemi, to tylko sen i się z niego wybudził. Ziemskie życie to po prostu zmysłowa nakładka na prawdziwe “ja”, które poprzez ciało jest ograniczone tylko do postrzegania poprzez zmysły. Porównaj sobie film “Matrix”. To film religijny, o czym większość ludzi nie wie, bo gdyby wiedziała, to by go po prostu nie obejrzała :). O filmie Matrix zrobię oddzielny artykuł (tak, jest powiązany z Polską i to nie jedną nicią).

Pewnie nigdy nie przypuszczałeś jak swoim naturalnym, ojczystym językiem blisko jesteś języka pierwotnego i religii naturalnych, tych pierwotnych, których pochodne do tej pory istnieją i rozwijają się w Indiach. Albert Einstein powiedział: “Religia przyszłości będzie religią kosmiczną. Powinna ona przekraczać koncepcję Boga osobowego oraz unikać dogmatów i teologii. Zawierając w sobie zarówno to, co naturalne, jak i to, co duchowe, powinna oprzeć się na poczuciu religijności wyrastającym z doświadczania wszelkich rzeczy naturalnych i duchowych jako pełnej znaczenia jedności. Buddyzm odpowiada takiemu opisowi. (…) Jeżeli istnieje w ogóle religia, która może sprostać wymaganiom współczesnej nauki, to jest nią buddyzm.”

Einstein użył stwierdzenia “Religia przyszłości”, choć religia, którą opisał była zapewne naszą religią również w przeszłości. Einstein zapewne nie znał języka słowiańskiego, ani Sanskrytu, więc nie mógł wiedzieć i rozumieć tego, co my Słowianie rozumiemy naturalnie. My wiedzę o świecie mamy zawartą w naszym języku i przekazujemy ją naszym dzieciom. Paradoksalnie, robimy to nawet, jeśli tego nie rozumiemy, bo nie mamy po prostu innego sposobu komunikacji. Czyż nie jest to genialne w swojej prostocie? Tak naprawdę, to ciężko uznać taki stan rzeczy za przypadek!

Do tej pory pakowano Ci do głowy, że pogaństwo, to coś złego, dziwnego i nienaturalnego. Mając nawet tę szczątkową wiedzę, którą zdobyłeś dzisiaj poprzez ten artykuł, zastanów się nad tym jeszcze raz. Zauważ ciekawy kolejny “przypadek”. Tylko w języku polskim (słowiańskim) zachodzi słowna zależność “świat ↔ światło”. Świat to materia, a światło to energia. Czy przypadkiem, wspomniany wyżej Einstein nie wpadł na to, że E=mc2? Ale co to ma z nami wspólnego? Otóż to, że E=mc2, a po przekształceniu M=E/c2. Znaczy to tyle, że Einstein odnalazł w fizyce to, co my mamy w języku od tysięcy lat. Energia i Materia (Światło i Świat) są wymienne i jedno powstaje z drugiego. Teoretycznie potrafiliśmy empirycznie uzyskiwać światło ze świata (np. poprzez spalanie), ale odwrotnie? Wzór mówił, że się da, ale w praktyce to nie wyszło… a może jednak?

http://www.focus.pl/technika/materia-moze-powstac-ze-swiatla-juz-za-rok-11235

Archaizm języka polskiego

Skoro wiemy, że Sanskryt nie rozwija się od 1500 lat, a jego najstarsza wersja ma 3500 lat. Skoro wiemy, że formy słów filozoficznych w języku polskim (słowiańskim) mają praktycznie identyczną formę (w odróżnieniu od słów z innych rodzin językowych) jak te sprzed 3500 na drugim końcu świata. Czy na tej podstawie możemy wysunąć wniosek, że z dość dużym prawdopodobieństwem, właśnie język słowiański to język praindoeuropejski? A jeśli wiemy, że formy języka polskiego (poprzez zapisy z wed) są starsze niż Biblia. I ta Biblia zawiera nazwy własne, które ewidentnie brzmią słowiańsko. O ile wszystko można przetłumaczyć na inne języki, to nazw własnych zazwyczaj się nie tłumaczy. To czy można wykluczyć, że język słowiański nie jest jednym z najstarszych języków świata (jeśli nie najstarszym)? Niestety (a dla nas właściwie “stety”) nie można tego wykluczyć. Możliwe, że jest to czysty przypadek, ale to właśnie nasz język przez wszystkie narody świata nazywany jest “Slavic”, “Slava”, “Slovienski”, a można to rozumieć również jako ten, który dał słowa.

Rozumiem, że ten artykuł odwraca u części ludzi myślenie o świecie do góry nogami, ale może warto się nad tym ponownie zastanowić?