Dumny ciemnogród

Kilka lat temu byłem zatrudniony w dużym miejskim szpitalu i miałem dostęp do wszystkich oddziałów i nie wspominam miło tego doświadczenia, ale nie z uwagi na ludzkie cierpienie, lecz ze względu na ludzką głupotę, bo zgadnijcie jaka osoba w każdym Polskim szpitalu jest dla pacjentów najważniejsza?

Nie jest nią ratujący zdrowie lub życie lekarz, lecz ksiądz na etacie i jak wiele racji jest niestety w stwierdzeniu Niemców z okresu II wojny światowej odnośnie Polaków, że są untermenschen (podludźmi), bo nie potrafią umrzeć z honorem i są przekonani, że wafelki lub jakieś namaszczenia ich uzdrowią lub zaprowadzą do nieba. Durniów nie sieją, oni się rodzą i masowo konają w szpitalach często z banalnych przyczyn, bo żrą bez opamiętania toksyczne kiełbasy i inną truciznę z biedronki, ale gdy przy łóżku pojawi się ksiądz, to debile myślą, że sam Jezus w aureoli do nich się zbliża i postawi ich na nogi.

Niebawem zabiegi chirurgiczne zostaną zastąpione kropieniem chorych wodą święconą i na tym skończy się leczenie w Polskich (Watykańskich) placówkach „zdrowia”.

W każdej Polskiej szkole jest podobnie i ksiądz ma status boga dyrektora i pierze młode mózgi judejskimi pierdołami. Pomyślał by człowiek, że młodzi ludzie mają więcej oleju w głowach niż nawiedzone stare dziady i baby, lecz paradoksalnie ksiądz w szkole jest ich ulubieńcem i znam to z własnej autopsji, ponieważ obecnie w szkole pracuję. Wprawdzie młodzież na msze w zasadzie nie chodzi, lecz szkoła jest przedłużeniem kościoła i na jedno wychodzi.

Polski ciemnogród w 21 wieku, ma się zatem lepiej niż w średniowieczu i jakim cudem nowoczesna protestancka Europa zachodnia, przyjęła mentalnie zacofaną katolicką Polskę w struktury Unijne, tego nawet geniusz Noblista nigdy nie rozwikła. Radzę więc zachować więcej pokory i stonować bezmyślną krytykę w stosunku do np. wyznawców islamu, którym Polacy umysłowo do pięt nie dorastają, gdyż Arabowie do obrazków, figurek i ludzi się nie modlą.

Mógł bym cytować mnóstwo innych przykładów muzułmańskiej mądrości religijnej i życiowej, nad chrześcijańsko/katolickim prymitywem, ale nie chcę zawstydzać rodaków i samego siebie, ponieważ katolickie zabobony wyssałem z mlekiem matki i sporadycznie przechodzę nawroty religijnej choroby.
 

 

 

Reklamy

1:0 dla Szatana

Katarzy głęboko wierzyli, że cały świat materialny w tym oczywiście ludzi stworzył zły Bóg, ten kolokwialny Szatan i nasze ciała zostały przez niego celowo skonstruowane słabe fizycznie i umysłowo, po to aby duchową cząstkę dobrego Boga w nich uwięzić i czerpać z dusz energię cierpienia.

Szatan najpierw stworzył mężczyznę, ale żeby spirala cierpienia nakręcała się samoistnie w nieskończoność, dał mężczyźnie kuszącą jego zmysły kobietę i od tego momentu ludzie rozmnażają się dosłownie jak króliki. Szatan póki co wygrywa, ale z każdej pułapki jest wyjście i mimo tego, że jesteśmy skazani na ciała i towarzystwo kobiet, to możemy szatanowi pokrzyżować plany miłością Platoniczną, i tylko mężczyźni są do niej zdolni, lecz pod warunkiem że zaczną myśleć mózgami, a nie penisami.

Na poparcie tego argumentu wróćmy do antycznej historii i spójrzmy na potęgę prawdziwej miłości. 2 tysiące lat temu, święta miłość platoniczna Józefa do Maryi wydała na świat Miecz Boży, który w imieniu dobrego Boga, toczy teraz walkę ze złym Bogiem (szatanem) o nasze dusze. Pomóżmy zatem Jezusowi, bo mamy doskonałego zawodnika w naszej drużynie i taka druga szansa na wyzwolenie dusz z ciał, już nigdy się nie powtórzy.

Rodzi się kluczowe pytanie, jakim sprytnym sposobem szatan zdołał odebrać Bogu jego część duchową?

Jako w Niebie, tak i na Ziemi w związku z tym, szatan uciekł się do zwykłej kradzieży, ponieważ zły i dobry Bóg mają charakter ludzi z wszystkimi ich wadami i potrzebami, aczkolwiek Bogowie egzystują już od dawien dawna w stricte duchowym wymiarze, niemniej kiedyś byli z krwi i kości, ponadto obydwaj są wciąż podatni na kaprysy ludzkiego ciała, w tym śmierć. Niewiarygodnie wysoki rozwój umysłowy Bogów, nie stanął im na przeszkodzie w poniekąd trywialnie ludzkiej rywalizacji, o panowanie we wszechświecie.

Największe włamanie w dziejach wszechświata do „sejfu” Boga, powiodło się zatem Szatanowi z prozaicznej ludzkiej potrzeby snu. Bóg z racji człowieczego pochodzenia musi sporadycznie uciszyć swój mózg i odpocząć, zwłaszcza że walka z Szatanem jest bardzo ciężka i chwila nie uwagi Boga, okazała się fatalna dla niego w skutkach.

Dużo prawdy w tym kontekście zawiera Grecka legenda odnośnie Prometeusza, który skradł bogom Olimpu święty ogień i przekazał go ludziom na ziemi.

Priorytetowym zadaniem Boga jest więc odzyskanie skarbu duchowego i dobry Bóg znalazł się w sytuacji podbramkowej i agonalnej. Totalne zniszczenie ludzi i uwolnienie dusz jest wykluczone z wiadomych powodów i Bóg umiera, ponieważ z wieku na wiek ludzi na ziemi przybywa, co powoduje stopniowe uszczuplenie Boskiego skarbu duchowego, który jest de facto krwią Boga, lub jak kto woli jego siłą życia.

Pierwszy oddech noworodka jest chwilą, gdy część duchowa Boga wnika w ciało dziecka i mały człowiek strasznie wówczas płacze, ale jest to tak naprawdę krzyk rozpaczy konającego Boga. Ludzie są wampirami duchowymi i naszą prokreacją, sączymy coraz więcej duchowej krwi Boga, aż przyjdzie moment wyczerpania cudownego „płynu” duchowego i Bóg umrze zaś Szatan zatriumfuje.

Życie Boga i przyszłość wszechświata leży w dosłownym tego słowa znaczeniu, w naszych męskich dłoniach i jeżeli zakochałeś się w kobiecie, to wyrażeniem prawdziwej miłości w stosunku do twojej wybranki serca jest dotknięcie jej dłoni, i na tym powinien skończyć się kontakt cielesny. Bądź zatem mężczyzną, a nie narzędziem szatana i pohamuj swoje żądze cielesne wobec kobiety, a wtedy owocem waszej miłości będzie coś znacznie piękniejszego i wartościowszego niż dziecko i następny mały złodziej dusz.

Ta najczystsza forma miłości we wszechświecie, potomstwa na świat oczywiście nie wyda i drugi Jezus z tego związku raczej się nie narodzi, choć nic nie wykluczam, niemniej wspólny celibat mężczyzny i kobiety ma to do siebie, że oczyszcza dusze i ludzie podejmują inne mądre decyzje życiowe np. pokarmowe i przechodzą na dietę wegetariańską.

Kwestia z duszami robi się teraz wielce skomplikowana, ponieważ jak wspomniałem każde nowo narodzone dziecko odbiera Bogu jego część duchową. A może jest na odwrót i dusze po śmierci ciał wracają jednak do Boga, lecz ze względu na wpływ świata materialnego na nasze ciała i rozumy, dusze gdy przebywały w ciele człowieka ulegają poważnemu zatruciu złymi słowami, uczynkami, a przede wszystkim krwawą dietą.

Domyślacie się pewnie jaki będzie wniosek końcowy. Powrót skażonych dusz do Boga jest dla niego trucizną.

Natomiast dusze ludzi żyjący w celibacie, bezdzietnych, jaroszy, pacyfistów i samotników wracają do Boga w dość dobrym stanie i oni podtrzymują dobrego Boga przy życiu, ale takich ludzi jest na ziemi coraz mniej i obojętnie która z dwóch teorii odnośnie dusz jest właściwa, tak czy owak Bóg umiera.

 

 

 

Wyzwolenie

Już od kilkunastu lat praktykuję skrajny weganizm i ciągle szukałem odpowiedzi, jaki czynnik odegrał główną rolę w wyborze tego sposobu odżywiania i chyba wreszcie znalazłem klucz do zagadki, ale wstępne oświecenie przyszło dopiero po bliższym zapoznaniu się z wierzeniami Hinduistycznymi i filozofią Buddyjską. Wprawdzie dalekowschodnie religie są źródłem wielkiej mądrości i natchnienia, lecz średniowieczny Europejski dualistyczny ruch Katarski, i sprzeczne z teologią chrześcijańską zasady duchowe, ułożyły wszystko w całość.

Dwie kwestie wpłynęły na wybór diety bezmięsnej i pierwsza to rzecz jasna poszanowanie życia zwierząt, natomiast drugą odkryłem stosunkowo niedawno, lecz praktykowałem tą zasadę podświadomie już od młodocianego wieku, na długo przed zupełnym wykluczeniem produktów pochodzenia zwierzęcego z mojej diety.

Z roku na rok jadłem coraz mniej i najpierw zacząłem pomijać śniadanie, następnie obiad, aż w końcu zrezygnowałem z kolacji i obecnie moje potrzeby pokarmowe, ograniczają się do jednego posiłku dziennie. Poranną energię zapewnia mi mocna kawa z dużą porcją cukru, a w parze z kawą idzie oczywiście tytoń i palę papierosy dosłownie jak komin, ale z tym wyjątkiem, że tytoń uprawiam na własnym kawałku ziemi i ekologiczny „czysty”, dym ma właściwości wizjonerskie i lecznicze.

Do posiłku zasiadam późną nocą w samotności i absolutnej ciszy i najważniejszy aspekt tego rytuału polega na tym, że nigdy nie jem do syta. Korzyści jakie gwarantuje mi ten wstrzemięźliwy styl odżywiania są ogromne i po pierwsze, nie obciążone pokarmem ciało ma optymalną wagę, po drugie mózg pracuje świetnie i po trzecie, mój zmysł smaku jest bardzo wyostrzony i odnoszę wrażenie, że każdy łyk wody, kawałek chleba i porcja potrawy pochodzi od samego Boga.

Nie mam już innej alternatywy, jak dopiąć celu i końcem tej ziemskiej wędrówki i moim przeznaczeniem, jest świadoma śmierć głodowa, która w Hinduizmie jest jedną z trzech dopuszczalnych form samobójstwa i zapewnia ona, przerwanie cyklu reinkarnacji na ziemi i życie duchowe w wyższym (boskim) wymiarze. A zatem głodówkę całodobową mam poza sobą i daję sobie radę i teraz czeka mnie głodówka kilkudniowa, po której przyjdzie czas na wieczną.

Na ten krok nie jestem jeszcze gotowy i być może umrę śmiercią naturalną z powodu choroby lub ulęgnę śmiertelnemu wypadkowi, co by było wielką tragedią, ponieważ mimo diety wegetariańskiej i względnie czystego serca, wyrządzałem zwierzętom straszne katusze gdy byłem młody i bagaż złej karmy posiadam ogromny.

W związku z czym, śmierć z przyczyn poza moją kontrolą wiążę się z pewną reinkarnacją mojej duszy w ciele zwierzęcym i na własnej skórze odczuję wówczas ból, jaki kiedyś zadawałem np. muchom odrywając im skrzydełka bądź kończyny. Jestem więc pewien, że dobrowolną śmiercią głodową odkupię wszystkie winy i na ziemię już nigdy nie powrócę.

Stosunkowo prosta dieta wegetariańska, jest zaledwie jednym elementem procesu odchodzenia od świata materialnego. Od bardzo długiego czasu żyję w celibacie, przez co nie mam dzieci i kobiety przestały mnie interesować, ale sporadycznie kobiece wdzięki w głowie mi mieszają, niemniej staram się upraszczać egzystencję do minimum i wówczas rozłąka z ciałem i ziemią nie będzie zbyt bolesna. Bez wątpienia, moim życiem już od narodzin kieruje jakaś gnostyczna siła kosmiczna, ponieważ z natury jestem kochającym ciszę i ciemność samotnikiem.

Ciało jest przekleństwem i związany z nim ciężar nałogów i trywialnych przyzwyczajeń trzyma mnie i większość z nas mocno na dnie, bo na pozór bardzo relaksujące sobotnie nocne oglądanie telewizji z piwem w ręku, tylko na moment uśmierza ból istnienia. To jest chwila warta życia, lecz alkohol i TV niszczą duszę i intelekt. Znacznie zdrowsze i dłuższe wyrwanie z więzów ciała gwarantuje jednak sen, który uskrzydla duszę i pozwala jej szybować w przestworzach jak ptak.

Drugą hindusko/buddyjską metodą na unikniecie reinkarnacji poprzez samobójstwo, jest bardzo drastyczne samospalenie, natomiast trzecia wymaga odizolowania się od świata zewnętrznego np. w jaskini i wstrzymaniu oddechu.

Aczkolwiek wstrzymanie oddechu, aż do śmierci jest dla mnie niezbyt zrozumiałym konceptem, niemniej powolna śmierć głodowa może okazać się o wiele gorszym przeżyciem niż szybka śmierć w ogniu, ponieważ w pierwszym przypadku, mózg ciągle pracuje i domaga się pokarmu, zaś po podpaleniu się od śmierci nie ma już w zasadzie odwrotu.

Tylko najwięksi mistycy i ludzie obdarzeni żelazną dyscypliną, są w stanie stawić czoła ogniu i sporadycznie mnisi buddyjscy wybierają tą opcję śmierci samobójczej. W mojej pamięci bardzo głęboko utkwił poniższy materiał filmowy, przedstawiający Wietnamskiego mnicha umierającego ze stoickim spokojem w płomieniach ognia.

Niestety byłem wychowany w stricte materialnej–chrześcijańskiej rzeczywistości i umierający w płomieniach mnich, wzbudził we mnie wielką odrazę i z pewnością prawie każdy Polak podobnie zareaguje, bo najwięksi materialiści i hipokryci świata, chrześcijanie boją się śmierci dosłownie jak ognia i robią wszystko co w ich mocy, by ich ciała fizyczne żyły jak najdłużej. Chrześcijanie żyją żeby jeść i cała filozofia religii chrześcijańskiej zamyka się w ramach teologii „Pełnego brzucha”. W związku z tym, najważniejszymi wydarzeniami dnia przeciętnych chrześcijan, są częste posiłki z naciskiem na potrawy mięsne, ponadto kobiety chcą być wiecznie młode i każda zmarszczka oraz siwy włos, jest powodem tragedii życiowej.

Na krótką metę, rożne zabiegi odmładzające i napęczniałe od nadmiaru pokarmu ciała, dają ludziom iluzje nieśmiertelności, lecz ich wnętrza fizyczne są w fatalnej kondycji, natomiast ich dusze w poważnym stopniu zatrute. Chrześcijanie zapomnieli, że ciało jest przejściową fazą istnienia i aby zapewnić sobie lepszą reinkarnację, nieśmiertelną duszę trzeba karmić pozbawionym krwi pokarmem. Lecz chrześcijanie swoje święte kielichy duchowe, wypełniają po brzegi krwią niewinnych zwierząt i skazują siebie na ponowną reinkarnację w ziemskim piekle. Podstawowa zasada reinkarnacji mówi, że ludzkie dusze przebywają w ciałach zwierząt i dlatego spożywanie mięsa w hinduizmie jest zabronione.

Spożywanie mięsa jest kanibalizmem duchowym i co mądrego odnośnie diety wegetariańskiej, mają do powiedzenia przedstawiciele kleru i świeccy uczeni w piśmie? Ci pierwsi bez ceregieli twierdzą, że wegetarianie są opętani szatańską mocą i karmią ludzi w trakcie mszy, symbolicznym ciałem oraz krwią Jezusa w postaci wafelków i wina. Religijni znawcy tematu bardziej kombinują i subtelnie powołują się na Jezusa, w kontekście nazwiska Chrystus, które pochodzi od starogreckiego słowa Ichtys i jest skrótem: Jezus Chrystus Syn Boga Zbawiciela. W języku greckim słowo Ichtys oznacza po prostu rybę i stąd się wzięło błędne przekonanie, że Jezus jadł mięso.

Z tego powodu, w ideologii chrześcijańskiej ryba straciła de facto status zwierzęcia i jedna z największych religijnych paranoi współczesnego świata, zezwala w dzień postny od potraw mięsnych spożywanie mięsa ryb. Na domiar złego, w rzekomy dzień narodzin Jezusa, chrześcijanie radośnie zabijają ryby. W religii chrześcijańskiej wszystko przejdzie i biorąc pod uwagę mnóstwo innych absurdów, konkluzja staje się oczywista. Religia chrześcijańska jest narzędziem szatana, ponadto znakomicie pierze ludzkie mózgi z podstawowej inteligencji i dlatego znalazła tylu zwolenników na całym świecie, bo do niczego szlachetnego ludzi nie zobowiązuje. Parę mądrych tez w chrześcijaństwie istnieje, ale jedna metafora jest uniwersalną prawdą wszechświata i my ostatni Mohikanie, podporządkowujemy swoje życie cielesne i przyszłe duchowe świętym słowom: „Droga do szczęścia jest kręta i stroma”.

Drogą wojownika i żołnierza Boga, nie są zatem skrajnie elastyczne chrześcijańskie zasady moralno-etyczne, w ramach róbta co chceta, bo miłosierny Jezus wszystko przebaczy, lecz wymagająca wielu poświęceń dieta bezmięsna i jeszcze trudniejszy w utrzymaniu celibat. Niemniej długotrwały wegetarianizm ma ten cudowny wpływ na organizm, że stopniowo zmniejsza popęd seksualny, aż w końcu mózg staje się czysty i wówczas duszę człowieka wypełnia po brzegi Boska energia.

Słowo kluczowe to energia, lub jak kto woli aura bądź też aureola, którą posiadał min. Budda oraz wielu innych świętych ludzi na przestrzeni tysiącleci. Ich ciała za sprawą krystalicznie czystych dusz świeciły, zaś wokół przebywających na bardzo niskim stopniu energetycznym chrześcijan i ateistów, co oznacza jedno i to samo, roznosi się ponura aura śmierci duchowej i fetor zgnilizny cielesnej.

Montsegur 1244

Wracając do mnicha w ogniu. Najpierw nim gardziłem, później twierdziłem że tylko tchórze popełniają ten typ samobójstwa, ale z wiekiem zmądrzałem i obecnie jestem wolny od chrześcijańskich bredni odnośnie życia i śmierci i uważam mnicha z filmu za jednego z największych bohaterów świata. Próbę ognia z podniesionym czołem przeszli także antykatoliccy Katarscy mężczyźni i kobiety, których kilkusetosobowa grupa została spalona żywcem w zbiorowym stosie, przez chrześcijańskich krzyżowców w południowej Francji 16 Marca 1244 roku, i ponoć sami inkwizytorzy zaniemówili z wrażenia, gdy nikt z palonych nie krzyczał.

Na zdjęciu w tle, góra Montsegur w Pirenejach. Szczyt wzniesienia wieńczyła ostatnia twierdza Katarów, zdobyta przez wojska papiesko – królewskie po długim oblężeniu w 1244 roku. Na planie pierwszym, obelisk upamiętniający śmierć ponad dwustu pojmanych obrońców w płomieniach katolickiego stosu.

Warto dodać, że najwyżsi rangą Katarzy zwani doskonałymi (perfecti), byli wegetarianami, przechodzili głodówki, przestrzegali celibatu i z pewnością odporność na ból, zapewniły im te bardzo wymagające zasady życia. Umierający w płomieniach buddyjski mnich oraz paleni Katarzy zachowali umiar w jedzeniu i wstępnie zahartowali swoje ciała. W trakcie palenia ich węglowe powłoki przeszły błyskawiczną metamorfozę i zamieniły się w diamenty. W prawie identyczny sposób w środowisku naturalnym powstają twarde diamenty i głęboko pod ziemią w wysokiej temperaturze i pod wielkim ciśnieniem, zwykły węgiel krystalizuje się w diament.

Katarska filozofia życia i śmierci jest bardzo zbliżona do fundamentu buddyzmu w formie wstrzemięźliwości od pokarmu mięsnego, idei reinkarnacji i pacyfizmu wobec tego, niektórzy religioznawcy określają Katarów mianem średniowiecznych Europejskich buddystów. Co by zrobił kościół katolicki gdyby nurt Katarski zawładnął sercami ówczesnych Europejczyków? Kościół i powiązane z nim monarchie, straciły by majątki i armię bezmyślnego chrześcijańskiego mięsa armatniego.

Gniew kościoła chrześcijańskiego oraz elit w stosunku do Katarów był więc zrozumiały, ale wyrokiem śmierci Katarów okazała się ich wiara, że świat materialny został stworzony przez złego Boga lub szatana, toczącego walkę z Bogiem dobrym, stwórcą świata duchowego.

Katarzy przyjęli dualistyczną wizję świata i zestawiali ze sobą przeciwieństwa takie jak: dobro i zło, duch i materia, Światło i Ciemność, Bóg i Szatan. Zasadzie dobra, stwórcy świata duchowego, przeciwstawia się zasada zła, albo również wieczny, lecz buntowniczy boski Syn, albo upadły anioł, demiurg. W obu przypadkach czynnik zła był stwórcą świata materialnego.

Według katarów szatan (lub zły bóg) stworzył ciała ludzkie. Obiegowa opinia mówi, że stworzył on również seksualność, co doprowadziło do niechęci katarów wobec instytucji małżeństwa. W rzeczywistości katarzy sprzeciwiali się małżeństwu, gdyż przyczyniało się ono do narodzin dziecka, które jako fragment świata materialnego było złe. Wśród wyznawców kataryzmu występował nakaz całkowitej wstrzemięźliwości seksualnej, lecz obowiązywał jednak tylko „doskonałych”.

Podporządkowanie się przekonaniu, że cykl reinkarnacji można przerwać abstynencją seksualną, lub hindusko/buddyjską śmiercią głodową, wyeliminował by całkowicie liczbę powłok cielesnych, do których wnikają dusze aby przejść w nich następne wcielenie i przeżyć ziemskie męczarnie w efekcie czego, zniknęła by energia ludzkiego cierpienia z której szatan lub inna kosmiczna siła zła czerpie moc.

Katarzy dzielili się na „wyznawców” i „doskonałych”. Przejście od jednego etapu do drugiego odbywało się poprzez określony rytuał, będący odpowiednikiem bierzmowania w kościele katolickim. Choć wszystkich katarów obejmował nakaz ascezy i umartwiania się, to „doskonałych” obowiązywała asceza znacznie surowsza aniżeli „wyznawców”. Wśród „doskonałych” byli zarówno mężczyźni, jak i kobiety.

Duchowni katarscy, „doskonali”, odcinali się od dominacji świata materialnego nad światem duchowym, stąd ich sprzeciw wobec składania przysiąg, gromadzenia dóbr materialnych, wierze budowanej na sakramentach, dominacji nad jednostką świeckich lub religijnych struktur społecznych. „Doskonali” nie mogli, według ich wierzeń, zgrzeszyć ani razu, ponieważ to oznaczałoby nieodwracalną utratę zbawienia. Grzechem było m.in. spożycie nabiału lub mięsa, dotknięcie skóry osoby płci przeciwnej lub złamanie któregokolwiek z postów.

„Doskonali” sprawowali liturgię inicjacji (consolamentum), która polegała na przejściu ze stanu wierzących do stanu „doskonałych”. Obrzęd wejścia w kategorię „doskonałych” rozpoczynał się pytaniem, czy chce się oddać Bogu i ewangelii. Po uzyskaniu pozytywnej odpowiedzi, proszono go o złożenie obietnicy, że nigdy nie będzie jadł mięsa, jajek, sera ani żadnego innego pokarmu, z wyjątkiem potraw roślinnych przygotowanych na oleju. Kandydat również obiecywał, że nie będzie kłamał, przeklinał, oddawał się cielesności, i że nie odrzuci katarskiej wspólnoty nawet w obliczu śmierci w ogniu, wodzie czy w obliczu innego zagrożenia. Po złożeniu tych obietnic, kandydat odmawiał Pater Noster „na sposób heretycki”, a „doskonali” kładli mu na głowę ręce i księgę Nowego Testamentu, po czym udzielali pocałunku pokoju i przyklękali przed nim i na tym obrządek inicjacji się kończył.

Katarzy uważali ascezę, a nie łaskę bożą i silną wiarę jako konieczną do zbawienia. Wielu „doskonałych”, aby nie ryzykować utraty zbawienia, bezpośrednio po rytuale inicjacyjnym dobrowolnie poddawało się endurze (poszczeniu aż do śmierci).

Mądre poglądy Katarów ilustrują, że droga do prawdziwej wolności, polega na przecięciu cyklu reinkarnacji wstrzemięźliwością seksualną, ale perspektywa uniwersalnego celibatu jest utopijną mrzonką wobec tego, pozostaje indywidualna próba wyzwolenia się za pomocą śmierci głodowej. W obydwu przypadkach instynkt prokreacji i głodu prawie zawsze pokona rozum w związku z czym, ludzi na ziemi przybywa i naszym cierpieniem w kruchych i ułomnych ciałach karmimy i wzmacniamy szatana.

Paradoksalnie pogoń za wygodnym życiem materialnym, pieniądzem, homoseksualizm i feminizm oraz powszechne używanie środków antykoncepcyjnych, przyczyniły się do drastycznie niskiego przyrostu naturalnego w zachodnim świecie, aczkolwiek niektóre sposoby zmniejszenia pogłowia ludzkiego np. aborcją są haniebne, zaś samobójstwo szybkiego typu przez powieszenie lub zastrzelenie, skazuje duszę umarłego na przejście procesu reinkarnacji od samego dołu drabiny. Cywilizacja zachodnia wymiera i można odnieść wrażenie, że wśród przedstawicieli białej rasy, Katarska filozofia życia i śmierci przetrwała w szczątkowej formie i ludzie coś istotnego rozumieją, ale jeszcze nie potrafią podjąć właściwej decyzji i stosują bardzo szkodliwe metody wyzwolenia się z cielesnej pułapki dusz.

Dlatego taki nacisk w mediach masowego przekazu kładzie się na seks, co ma motywować ludzi do dalszego bezmyślnego rozmnażania. Akcent na pokarm jest jeszcze większy, a żywność zwłaszcza czekolada, jest znakomitym afrodyzjakiem seksualnym i w narkotykowym pokarmowym upojeniu, ludzki mózg reaguje wówczas jedynie na bodźce natury seksualnej.

Religia żywych trupów

Prokreacja i ciało stanowią teologiczny filar religii chrześcijańskiej, a drugim są motywy związane z pokarmem, zaś kontekst duszy zszedł na trzeci plan i w zasadzie nikt już nie zawraca sobie głów jakimś życiem duchowym. Infantylna indoktrynacja chrześcijańska ukształtowała pogląd, że człowiek jest stworzony na podobieństwo Boga w związku z tym, ciało człowieka musi być święte i ludzie na życie ziemskie i po śmierci, spoglądają wyłącznie przez pryzmat własnego wątłego ciała, z całkowitym pominięciem nieśmiertelnej świętej duszy, tej prawdziwej cząstki Boga. Przywiązanie do powłoki cielesnej wśród chrześcijan jest największe i przybiera tragikomicznego wymiaru.

Chrześcijanie są przekonani, że po śmierci gdzieś tam w niebie będą posiadać identyczną postać jak na ziemi i kiedyś w średniowieczu gromadzili relikwie świętych tj. ich kości, włosy, krew, ale w Polsce ten zwyczaj funkcjonuje do dziś. Prędzej wielki dąb wyrwie się gołymi rękoma z korzeniami z ziemi, niż chrześcijanina z matrixu ciała i jaki śmieszny dylemat ma wielu ludzi, gdy kosa śmierci do nich się zbliża i chcą wyglądać ładnie w trumnie, lub boją się kremacji. Katolickie cmentarze i bogato zdobione groby, są kwintesencją chrześcijańskiego strachu przed śmiercią.

Skrajne przywiązanie do ciała nie jest wyłącznie chrześcijańską domeną i paranoicznych proporcji nabrało w antycznym Egipcie w formie mumifikowania ludzkich zwłok z nadzieją zmartwychwstania. Niemniej zmartwychwstanie Jezusa, jego przywrócenie do życia Łazarza i mnóstwo innych cudownych przypadków ożywiania trupów, zostały wzięte serio i ludzie naprawdę są przekonani, że po śmierci wyjdą z grobów. O wiele mądrzejsi są protestanci, gdzie panuje powszechny zwyczaj kremacji i oczywiście palenie zwłok jest na porządku dziennym w Indiach.

Najbardziej racjonalny i piękny, aczkolwiek z chrześcijańskiej perspektywy budzący wielką grozę obrządek pośmiertny istnieje w Tybecie wśród Buddystów, gdzie zwłoki są porzucane w górach i stanowią pokarm dla sępów oraz innych ptaków drapieżnych. Ten bardzo nietypowy typ pochówku, zwany jest niebiańskim lub powietrznym i podobny istniał w religii Zaratusztriańskiej, ale tam ciała umarłych pozostawiano w tzw. wieżach milczenia, w których zwłoki były również wystawione na działanie elementów naturalnych.

Ceremonia Tybetańskiego niebiańskiego pogrzebu wymaga wstępnego nacięcia zwłok. Po kilku dniach sępy oczyszczą szkielet z mięsa, a następnie kości zostaną roztrzaskane w proch. Po ciele nie zostanie żaden ślad i tak powinno być, ale opcja porzucenia zwłok na pastwę losu, nie mieści się w chrześcijańskich głowach. Rzekoma profanacja świętego ciała, wywoła z pewnością wśród wierzących jak i ateistów powszechne oburzenie, bo życie materialne wyparło z ich ciał duchowe.

Chrześcijańska propaganda ustąpiła obecnie miejsca medialnej, którą cechują prawie te same chrześcijańskie wątki, lecz w bardziej ordynarnej, świeckiej postaci i dwie podstawowe kwestie są akcentowane w mediach: Żyje się tylko raz i szczęśliwą egzystencję zapewni jedzenie. I proszę zwrócić uwagę na kluczowy fakt a mianowicie, jak bardzo tematy odnośnie ciała rezonują wśród kobiet i prędzej łysemu włosy na głowie wyrosną, niż by współczesna biała kobieta oderwała nawet na sekundę myśli od swojego ciała i zastanowiła się nad stanem własnej duszy i leczyła ją dietą wegetariańską.

Kto jak kto, ale to kobiety powinny być największymi wegetariankami, ponieważ nienawidzą przelewu krwi, przemocy oraz wojen, ponadto kochają dzieci, kwiaty, małe zwierzątka i generalnie gdy komuś dzieje się krzywda kobiety ronią łzy itd. To wszystko pięknie wygląda na papierze, ale w praktyce sprawa wygląda nie ciekawie i wegetarianizm kobiet zaczyna się i kończy na pustej retoryce. Aczkolwiek właścicielki psów potrafiły stworzyć wokół siebie aurę szlachetnych obrończyń praw zwierząt, lecz gdy przyjdzie co do czego, to ich kamienne serca nie okażą psu litości.

Jestem kompletnie zdruzgotany, gdy kobiety arogancko oświadczają, że swojego starego lub chorego psa zaniosły do weterynarza i kazały uśpić. Spotkałem się z tym okropnym zjawiskiem wiele razy, a przecież pies jest największym przyjacielem człowieka i darem od Boga, lecz kobiety oddanego na śmierć i życie przyjaciela bez mrugnięcia oka zamordują. Kobiety usprawiedliwiają podjęcie decyzji o zamordowaniu chorego lub starego psa w gabinecie weterynarza, standardową wrażliwością na cierpienie albo zamiarem skrócenia zwierzęciu bólu i tymi wygodnymi pretekstami, kobiety umywają ręce od kłopotów związanych z opieką nad potrzebującym miłości i domowego ciepła zwierzęciem, które mimo choroby i podeszłego wieku, pragnie spędzić ostatnie dni swojego życia u boku kochanego człowieka. Za kilka tygodni w domu pojawi się następny pies i biedną istotę czeka ten sam los, co poprzednika.

W języku angielskim na psa mówi się dog i mamy tutaj bardzo ciekawą anomalię lingwistyczną, która daje wiele do myślenia w mistycznym kontekście, bo słowo dog czytane od tyłu to god, po polsku bóg.

To jest tragedia największego kalibru, ponieważ najczystszą formą miłości we wszechświecie jest psia miłość do człowieka. Miłość wszystko wyleczy, ale śmierci nie odwróci, lecz człowiecza miłość okazana staremu lub choremu psu, ukoi zwierzęciu każdy ból i pies umrze w domu szczęśliwy. Natomiast w gabinecie weterynarza umierający pies płacze, ale nad losem duszy swego pana/pani. Tłumaczyłem ten Boski koncept miłości matce, siostrze oraz innym kobietom, bez większego odzewu i doszedłem do smutnego wniosku, że większość współczesnych kobiet nie posiada wyższych uczuć. Znakomitym sprawdzianem charakteru człowieka jest posiadanie psa, ale jeżeli kobiety zwierzęcego i bardzo oddanego członka rodziny traktują z pogardą, to strach myśleć jaki jest ich stosunek do swoich starych bądź schorowanych rodziców i do reszty człowieczeństwa.

Nie było by w tym wielkiego dramatu, bo każdy człowiek po śmierci odpowie za swoje czyny, ale szkopuł w tym, że żyjemy w państwach zdominowanych przez kobiety. Kobiecą materialną prostotę umysłową, podchwycili sfeminizowani mężczyźni i niebawem znikną prawdziwi mędrcy, szamani i mistycy, którzy wskazali by ludziom drogę do prawdziwej miłości i wolności duchowej.

Dlatego też od pewnego czasu zacząłem modlić się do Boga tymi słowami; „Chroń mnie Boże przed chrześcijanami i kobietami”, ale nie wszystkimi, ponieważ ostatnie dobre i mądre kobiety żyją w dalekiej Azji w Indiach. Ignorancja współczesnych europejskich kobiet sięga zenitu i przekonałem się o tym osobiście w pracy, gdy byłem zmuszony wziąć udział w dyskusji o jedzeniu, notabene temat numer jeden Polaków i jaką wielką radochę ma plebs, gdy w biedronce przecenią kiełbasę.

Wspomniałem więc że w Indiach krowy są święte i na te słowa kobieta buchnęła pogardliwym śmiechem. Dalsze tłumaczenie tępej babie skąd ten szlachetny zwyczaj wziął się u Hindusów było pozbawione już sensu, aczkolwiek ta osoba wykonuje proste czynności sprzątające i inteligencją nie grzeszy, co nie zmienia faktu, że nawet wykształcone kobiety są puste jak bęben i sensem ich życia jest seks, żarcie, zakupy, seriale i wlepianie oczu w telefony komórkowe.

Przebywanie w towarzystwie bezmyślnych ludzi grozi załamaniem nerwowym, ale ma też dużą zaletę, bo ich głupota motywuje mnie do intensywnego myślenia, w ramach Pierwszej Zasady Zachowania Rozumu i jej pochodnej, reguły 180 stopni. Krótko mówiąc, zdanie większości, a zwłaszcza kobiet jest zawsze błędne i poprawna reakcja na każdy czyn i słowo motłochu, jest odwrotna.

Wojna Bogów i koniec świata

Możecie być zatem pewni, że jeżeli lekkomyślne kobiety dorwą się do władzy, na co się zapowiada, to najpierw swoich starych i schorowanych rodziców poddadzą eutanazji, następnie wymordują mężczyzn, swoje dzieci i na końcu żmije zeżrą swoje własne ogony i zginą w wywołanym przez siebie nuklearnym holokauście, który wymaże homo sapiens z powierzchni ziemi. Ale nie ma powodu do zmartwienia, ponieważ nie będzie wówczas ludzkich ciał i nasze dusze połączą się na zawsze z Bogiem.

Sądzę, że cały światowy feminizm z jakim mamy obecnie do czynienia, jest mistrzowskim taktycznym uderzeniem dobrego Boga w Boga złego. Dobry Bóg dał przeciwnikowi wolną rękę i pewny siebie szatan, poprzez najsłabsze kobiecie ogniwo zwycięża, lecz w rzeczywistości przegrywa. Zwycięstwo szatana za sprawą przejęcia władzy na ziemi przez kobiety, obróci się niebawem w triumf dobrego Boga i naszym męskim obowiązkiem jest przyśpieszenie procesu wyzwolenia dusz, dobrowolnie oddając władzę w rodzinie i w państwie kobietom.

Stańcie więc z boku i spokojnie obserwujcie, jak pyskate baby puchną i jak państwa przez kobiety rządzone na naszych oczach jedno po drugim eksplodują. Nie ulega jednak wątpliwości, że czeka nas wszystkich okropne, ale chwilowe fizyczne cierpienie, po którym przyjdzie idylliczne życie wieczne naszych dusz w Edenie. Szatan jednak nie śpi, i na ruch Boga zareagował wysyłając do bitwy bezkompromisowych przeciwników feminizmu, muzułmański ISIS. Na szczęście ISIS przegrywa, co oznacza że dzień sądu ostatecznego się zbliża wobec tego, przygotowujcie swoje dusze na spotkanie z Bogiem.

Podsumowanie

W końcu zrozumiałem, że prawdziwe życie zaczyna się dopiero po śmierci ciała i nieśmiertelną duszę przez cały okres jej przebywania w powłoce cielesnej, trzeba szlifować w brylant dobrym uczynkiem, słowem, a przede wszystkim bezmięsną dietą. Wiara pozbawiona osobistych wyrzeczeń jest niczym i chrześcijańsko/ateistyczny kult ciała prowadzi duszę do piekła, w sensie reinkarnacji duszy na bardzo niskim stopniu rozwoju. Nośnikiem zła we współczesnym świecie, są chrześcijańskie kobiety, bo za iluzoryczną gwarancję utrzymania ciała po jego śmierci, kobiety swoje dusze diabłu już dawno sprzedały.

Mimo tego że do kościołów na msze młode Polki nie chodzą i twierdzą, że są mądrymi ateistkami i wszystko o życiu wiedzą, to jednak na starość, każda jedna pójdzie do chrześcijańskiej świątyni po krzepiące słowo szatana, że ciało jest najważniejsze. Chrześcijańska retoryka odnośnie nieśmiertelnego ciała wśród kobiet, jest skutecznie podtrzymywana w mediach masowego przekazu reklamami środków kosmetycznych i farmaceutycznych, ale zaprawdę powiadam wam kobiecy egoizm i trzymanie się życia za wszelką cenę, będzie naszym duchowym wyzwoleniem.

Sensem życia nie jest spłodzenie potomstwa, bo dzieci są cielesną pułapką dusz, ale tej kluczowej kwestii nie dowiemy się z religii szatana tj. judaizmu, chrześcijaństwa i islamu, które nakłaniają ludzi do rozmnażania się. Jak więc zrozumieć astronomiczny przyrost narodowy Hindusów, w kolebce idei reinkarnacji, gdzie przecież religia chrześcijańska, islam lub judaizm są wyznaniami marginalnymi?

Kuszące zmysły erotyka i seks motywują ludzi do bezmyślnej prokreacji i nakręcają spiralę cierpienia na całej ziemi. Dobry Bóg nie jest zatem wszechmocny i musimy go wyręczyć w zniszczeniu ciała fizycznego osobistym celibatem, lecz największą radość sprawiło by mu wciśniecie przez ludzi nuklearnego „guzika” i mam nadzieję, że kobiety tego dokonają. Tak więc kobiety pomimo swoich wielu wad, mają bardzo ważną Boską misję do spełnienia i będę im wdzięczny jeżeli się pospieszą, ponieważ życie w tym ziemskim piekle staje się nie do zniesienia.

 

 

 

 

 

Eureka!

Genialny wynalazca i mistyk Nikola Tesla powiedział, że tajemnica wszechświata tkwi w cyfrach 3,6,9. Zdolności obliczeniowe mojego mózgu są na poziomie mniejszym niż zero wobec tego, nie śmiem kontemplować nad matematycznym lub astrologicznym znaczeniem wymienionych cyfr, a na pewno jedna z tych dziedzin dała by ciekawą odpowiedź. Prawdopodobnie zagadka Tesli obraca się wokół skomplikowanych obliczeń, lecz nie koniecznie i po wytężonym główkowaniu doznałem chłopskiego oświecenia i cyfry 3,6 oraz 9 odnoszą się do naszego układu słonecznego.

Trójka symbolizuje trzecią planetę od słońca Ziemię, szóstka Saturn, zaś dziewiątka ostatnią planetę Pluton. I nic w tym nie było by szczególnego, gdyby na światło dzienne nie wyszedł pewien unikatowy aspekt Saturna, przy którym jego imponujące pierścienie są mało znaczącym drobiazgiem i wtedy pomiędzy planetarną trójką, a szóstką istnieje tajemnicza korelacja.

Podobno Ziemia jest kolebką życia, aczkolwiek niszczycielski czynnik ludzki i do końca niewyjaśnione procesy geologiczne, atmosferyczne bądź kosmiczne, zmieniają klimat planety i nasza dalsza egzystencja na ziemi, stoi pod wielkim znakiem zapytania. Nie zginiemy jednak w ognistym biblijnym Armagedonie, nie uderzy w ziemię kometa lub planeta X (Nibiru), ani nie będzie globalnej pandemii. Na dzień dzisiejszy flora i fauna jeszcze daje sobie radę, ale biolodzy alarmują, że jest coraz gorzej, ponieważ masowo wymierają niepozorne pszczoły, które są znakomitymi zapylaczami kwiatów, a kwiaty rodzą owoce, natomiast owoce są podstawowym pokarmem wszystkich ssaków, pośrednio nawet drapieżników, które żywią się mięsem zwierząt stricte roślinożernych. Wymrzemy zatem z głodu, ale co ma planeta Saturn i cyfra 6 z tym wszystkim wspólnego?

Pszczoły i cyfrę 6 z Saturnem łączy fascynująca formacja atmosferyczna na powierzchni tej olbrzymiej planety, ale zanim wyjaśnię szczegóły, dodam że trójka w fizyce i chemii oznacza trzy elementy każdego atomu z wyjątkiem atomu wodoru i są to Proton, Neutron oraz Elektron. Nic konkretnego natomiast nie jestem w stanie powiedzieć odnośnie liczby 9, i na myśl przychodzą mi jedynie dwie kwestie: Piekło Dantego, składające się z dziewięciu kręgów o jakim czytamy w jego sławnym poemacie pt. „Boska komedia”, i dziewięć miesięcy rozwija się ludzki płód w łonie matki.

Religijne znaczenie trójki jest mało istotne w moich rozważaniach, ale jak wiadomo cyfra trzy symbolizuje chrześcijański koncept Boskiej trójcy świętej, który jest pochodną i plagiatem oryginalnej Hinduskiej trójcy świętej (Trimurti), złożonej z Boga stwórcy Brahmy, obrońcy Wisznu i niszczyciela Siwy.

W 1981 roku przez układ słoneczny przelatywała sonda kosmiczna Voyager i sfotografowała znajdujący się na biegunie północnym Saturna, gigantycznych rozmiarów heksagon, co wzbudziło zrozumiałe zainteresowanie astronomów, ale mimo upływu wielu lat od odkrycia nikt nie potrafi logicznie wyjaśnić, jakie siły przyczyniły się do jego powstania. Pamiętajmy jednak, że Saturn jest szóstą planetą od słońca i z sześciu płaszczyzn składa się heksagon i jeżeli spojrzymy bliżej na naszą ziemię, to zauważymy coś zaskakującego, a mianowicie po kształcie kulistym, heksagon jest najczęściej spotykaną i optymalną figurą geometryczną w świecie przyrody.

Komórki większości roślin posiadają kształt heksagonalny i pszczoły tworzą plastry miodu w oparciu o heksagon, ale tzw. przyroda martwa również pozostawiła po sobie bardzo tajemnicze pozostałości, w formie heksagonalnych skalnych kolumn i w tym przypadku geolodzy także głowią się nad genezą ich powstania i doszli do wniosku, że heksagonalne skały są produktem ubocznym erupcji wulkanicznej lawy.

https://www.fromthegrapevine.com/nature/11-intriguing-basalt-formations-around-world

Aczkolwiek ta interpretacja budzi moje wątpliwości, ponieważ lawa nigdy nie zastyga w tak uporządkowany i matematyczny sposób w związku z tym, odsyłam do felietonu pt. „Prawdziwy Las”, gdzie zagadka jest rozwiązana i heksagonalne kolumny, które można spotkać dosłownie na całym świecie, są skamieniałymi komórkami wysokich na kilkadziesiąt kilometrów krzemowych drzew, jakie rosły tysiące lat temu na ziemi. Bardzo możliwe, że heksagon na Saturnie, jest skamieniałym reliktem kosmicznego drzewa życia i jego nasiona zostały rozsiane między innymi na ziemię.

Moja hipoteza że Saturn jest źródłem kosmicznego życia, krystalizuje się w całość jeżeli weźmiemy pod uwagę sławne pierścienie Saturna i rekordową w skali naszego układu planetarnego liczbę księżyców na jego orbicie. Według ostrożnych szacunków wokół Saturna krąży ponad 60-siąt księżyców i niektóre z nich, jak na przykład Tytan oraz Enceladus posiadają atmosferę podobną w składzie do ziemskiej. Oprócz tego, na ich powierzchni odkryto także zamarznięte związki węglowodorowe i warunki do rozwoju prostych form organicznego życia są zapewnione.

O wiele ważniejsze są jednak pierścienie Saturna, lecz nie ze względu na ich estetykę, ale czym one są. Odrzucam zatem naukową wersję, że pierścienie składają się z setek milionów postrzępionych fragmentów skalnych, które powstały miliardy lat temu w wyniku kształtowania się planety Saturn i moim skromnym zdaniem pierścienie, są nasionami Saturnowego drzewa życia. Z niewyjaśnionych przyczyn zarodki zostały uwięzione na orbicie Saturna, aczkolwiek sporadycznie wydostają się w przestrzeń kosmiczną i dawno temu jedno z nasion dotarło na ziemię.

Wyrósł więc na ziemi wielki las, gigantycznych krzemowych drzew i w tym dosłownym rajskim ogrodzie egzystowali ludzie, obdarzeni perfekcyjnymi ciałami i boskimi zdolnościami intelektualnymi. Nasze ziemskie krzemowe drzewa, również produkowały nasiona i do czasów współczesnych przetrwało ich całe mnóstwo, ale oczywiście w martwej skalnej postaci i prawie idealne kamienne kule rożnych średnic występują w Kostaryce, na Syberii i w wielu innych zakątkach ziemi.

Stąd też Skandynawska legenda o drzewie życia Yggdrasil i bardziej oczywisty przykład, że moja hipoteza nie jest pozbawiona sensu, pochodzący z antycznego Rzymu, gdzie Saturn był Bogiem rolnictwa, urodzaju i…zajmował się rozsiewaniem nasion!

W kontekście figury heksagonalnej, w kręgach konspiracyjnych kluczową rolę odgrywa Rosyjski wynalazca i etymolog Wiktor Grebennikow, który rzekomo skonstruował w latach 70-tych ubiegłego wieku, bardzo prostą maszynę anty-grawitacyjną. Sercem platformy Grebennikowa, był kompozyt złożony ze skrzydeł bądź chitynowych skorupek owadów pochodzących z Syberii, z regionu gór Uralskich. Grebennikow nie pierwszy odkrył, że skrzydła i skorupy insektów są zbudowane z siatki mikroskopijnych heksagonów, co pozwala mniejszym owadom wbrew prawu grawitacji, siedzieć na sufitach i na szklanych pionowych płaszczyznach.

Warto dodać, że tysiące lat wcześniej, starożytni Egipcjanie czcili chrząszcza Skarabeusza, który paradoksalnie zajmuje się toczeniem kulek ze zwierzęcych odchodów. Święty szacunek jaki zaskarbił sobie skarabeusz wśród antycznych Egipcjan, nie był jednak podyktowany anty-grawitacyjną mocą heksagonalnej struktury owadzich ciał, lecz prawda odnośnie tradycji antycznego Egiptu jest poważnie sfałszowana i nic nie wykluczam. W dawnym Egipcie chrząszcz skarabeusz (Poświętnik czczony), uchodził za święte zwierze, ze względu na tajemniczy i nieznany owym ludziom proces rozmnażania. Samica zagrzebuje w tunelu kulkę gnoju, a następnie składa w niej jajko i po kilku tygodniach z ziemi wyłania się dorosły osobnik. W magiczny sposób martwa pustynna ziemia rodzi życie w związku z czym, skarabeusz w Egipcie symbolizował ponowne narodziny i podobizny tego owada zdobiły misternie wykonane amulety, freski, oficjalne pieczęci, naszyjniki i nakrycia głów faraonów.

O heksagonie świadczy jedna niezwykła prawidłowość i nie posiada jej żadna inna figura geometryczna. Można odnieść wrażenie, że ta funkcja jest wręcz metafizyczna, ponieważ z heksagonów składa się idealna kula i mamy ją dosłownie na co dzień przed oczami, w formie banalnej piłki nożnej. Natomiast w bardzo mroźną zimę, spadające z chmur krople wody krystalizują się w płatki śniegu, które przybierają bajecznie piękne kształty heksagonalne.

Ponadto kryształy kwarcu są również heksagonalne wobec tego, w cyfrze 6 musi tkwić tajemnica kosmosu Nikoli Tesli, w sensie możliwości skonstruowania na bazie heksagonu, napędu anty-grawitacyjnego i przed ludźmi otworzyła by się wówczas perspektywa szybowania w przestworzach jak ptaki i co najważniejsze, podróże do najdalszych zakątków wszechświata stały by się rzeczywistością.

 

 

 

 

 

Arktyczni Arianie

Bal Gangadhar Tilak, był wybitnym Hinduskim przywódcą duchowym i politycznym od 1880 do 1920 roku. Bazując na religii hinduistycznej Tilak doszedł do wniosku, że oryginalna siedziba Arian, znajdowała się w rejonie obecnego bieguna północnego, ale epoka lodowcowa skuła Arktykę wiecznym lodem i Arianie w poszukiwaniu nowego domu, stopniowo zasiedlali północne rejony Europy, Ameryki, Azji i przenikli aż na subkontynent Indyjski. Tilak jest autorem książki pt. „Arktyczny dom w Wedach”. Więcej ciekawych informacji na temat pochodzenia Arian, usłyszymy w poniższym filmie. Niestety materiał jest w języku angielskim.

Arktyka, po Antarktydzie jest najbardziej tajemniczym obszarem na ziemi i mimo tego, że Rosja z inicjatywy USA na arenie międzynarodowej jest oczerniana i osłabiana dotkliwymi sankcjami, to jednak USA i reszta państw podbiegunowych (Kanada, Norwegia, Dania, Szwecja, Finlandia), już od końca II wojny z Rosją w Arktyce ściśle współpracują i na Antarktydzie również. Cały biegun północny, jest regionem zmilitaryzowanym i w świetle tylu intrygujących anomalii związanych z Arktyką, oficjalna wersja wydarzeń odnośnie przyczyn zatonięcia okrętu podwodnego Kursk w 2000 roku, nie jest wiarygodna i przypuszczam, że okręt został przez załogę uprowadzony. Marynarze z Kurska, pragnęli dotrzeć do tej na pozór legendarnej północnej Szambali, w której nadal przebywają Ariańscy Bogowie.

W każdej bajce jest ziarno prawdy i jednym z Arktycznych Ariańskich Bogów, jest dobrze znany wszystkim dzieciom, sympatyczny i brodaty święty Mikołaj (dziadek Mróz w Rosji). Duńczyk Hans Christian Andersen napisał zaś piękną baśń pt.”Królowa Śniegu”, i obdarzona nadprzyrodzoną mocą protagonistka, mieszka w lodowym zamku na Spitsbergenie. Bardzo interesujące są słowne przekazy ludów eskimoskich i na pytanie skąd pochodzą, Eskimosi instynktownie wskazują na północ i mówią, że za barierą lodową, tam gdzie słońce nigdy nie zachodzi znajduje się ich dom.

Na kanwie już współczesnej amerykański film fantastyczny Superman II, również nawiązuje do Arktyki w kontekście siedziby Bogów. W kluczowym momencie filmu, Superman udaje się na biegun północny do swojej głównej kwatery tzw. Fortecy Samotności, i za pomocą cudownych kryształów, odzyskuje boskie siły i nawiązuje kontakt ze swoimi umarłymi rodzicami. Postać Supermana przedstawia człowieka czystej krwi Aryjskiej i paradoksalnie, koncept komiksowych super ludzi i de facto Bogów, jest dziełem artysty i pisarza pochodzenia żydowskiego. W drugim filmie Robert Sepher rzuca nowe i zaskakujące światło na prawdziwe pochodzenie Czyngis Chana i Mongołów.

Autor filmu sugeruje, że tysiące lat przed pojawieniem się rasy żółtej, obszar dzisiejszych Chin był zamieszkiwany przez Arian, którzy stworzyli bardzo zaawansowaną jak na tamte czasy cywilizację. Arianie wznosili piramidy, pozostawili po sobie grobowce z mumiami i przetrwała ich technologia, w formie czarnego prochu, metalurgii, kompasu, ruchomej czcionki, wytwarzania papieru itd. Rzekome Chińskie antyczne wynalazki są tak naprawdę osiągnięciami białych ludzi i na poparcie tego argumentu, spójrzmy obiektywnie na współczesną Chińską myśl techniczno/naukową. Chińczycy potrafią dość dobrze kopiować zachodnią technologię, ale nic w niej nie udoskonalają, lub ze względu na tanią siłę roboczą, urządzenia wymyślone przez białego człowieka, są w Chinach zaledwie montowane.

Mogę pozwolić sobie na spekulację, że bardzo mądra Chińska filozofia życia zawarta w Taoizmie i Konfucjanizmie, sięga również korzeniami do czasów Ariańskich.

Z racji swojego nadprzyrodzonego pochodzenia i egzystencji w bezpiecznej północnej enklawie, Arktyczni Arianie bogów i teologii nie potrzebowali, niemniej po ucieczce z Arktyki i w trakcie migracji, boskie siły stopniowo Arian opuszczają i ostatecznie stają się zwykłymi śmiertelnikami. Nostalgia za bezpowrotnie utraconym statusem Bogów, dała im się we znaki i z biegiem czasu, Arianie tworzą Buddyzm, Hinduizm oraz trzecie wyznanie ludów Aryjskich, Zaratusztranizm. Warto dodać, że zanim islam podbił cały bliski wschód i spory obszar Azji, to na terenie obecnego Iranu, Zaratatusztranizm był wyznaniem narodowym i pamięć o Arianach przetrwała w nazwie Iran, która wywodzi się od partyjskiego słowa Arjanszahr, co oznacza państwo Ariów.

Dwie pierwsze wyznania łączy poszanowanie życia, w ramach diety wegetariańskiej, zaś wszystkie trzy są pacyfistyczne i narody Tybetu, Indii oraz Iranu swoich sąsiadów nigdy nie najeżdżały. W związku z tym, miejmy w pamięci serdeczną pomoc jaką okazał naród Irański, Polskim żołnierzom uciekającym z komunistycznej Rosji w 1942 roku. Spotkali się wówczas Ariańscy bracia krwi i wielka szkoda, że współcześni Polacy są tak bardzo skażeni anty Irańską propagandą i nie potrafią wyciągnąć przyjaznej dłoni swoim Aryjskim braciom.

Wracam jednak do materiału filmowego. W pewnym momencie historii, pojawiła się rasa Mongoloidalna i Chińczycy stopniowo wyparli Arian na południowy zachód do Indii oraz na północ do obecnej Mongolii. Chyngis Chan był zatem białym człowiekiem, lecz ta informacja jest skrzętnie ukrywana i oficjalne publikacje historyczne, celowo określają Mongołów mianem największych barbarzyńców i ludobójców w dziejach świata i dobrego słowa w zasadzie o Mongołach nie przeczytamy, a było dokładnie na odwrót. W przypadku ekspansji imperium Mongolskiego na Europę wschodnią w 12/13 wieku, pogańscy Mongołowie przynieśli ludności Słowiańskiej, długi okres wolności od chrześcijańskich farmazonów, tortur, stosów oraz świętej inkwizycji.

Ponadto znikł wówczas w Polsce, spokrewniony z religią chrześcijańską średniowieczny ucisk feudalny i nasi Słowiańscy przodkowie, powrócili do starych i pięknych pogańskich wierzeń, które w wielu aspektach były bardzo zbliżone do Mongolskich. Serdecznie zapraszam do obejrzenia filmu.

 

 

 

 

 

 

 

Znak Bestii – Bitcoin

W niedawnym felietonie, bardzo ogólnikowo i niejednoznacznie wspominałem o narodzie Chińskim, że są ludźmi smokami – reptilianami, a bynajmniej mają coś pozaziemskiego w sobie. W dalszej części felietonu dawałem do zrozumienia, że Chiny niebawem będą rządzić światem, ponieważ posiadają najwięcej dolarów i rezerw finansowych i są w stanie doprowadzić do bankructwa nawet same USA. Chińczycy jak wiemy, pierwsi opracowali papierowy pieniądz, protoplastę współczesnego pieniądza fiducjarnego, lecz tym razem komunistyczne Chiny nie użyją papierowych pieniędzy do wykupienia świata, bo ich kres właśnie mija, lecz pieniędzy cyfrowych w formie krypto pieniędzy tj. bitcoin, etherum i za pomocą innych podobnych elektronicznych platform.

Do napisania dzisiejszego artykułu, zmobilizowała mnie wypowiedź amerykanki Lynnete Zang, która w poniższym filmie wyjaśnia niuanse nowego systemu finansowego, jaki się obecnie krystalizuje i bitcoin jest symptomem nowego światowego porządku finansowego, w oparciu o całkowicie fikcyjną walutę w formie zer i jedynek. Wprawdzie współczesny pieniądz również podlega zasadzie cyfrowego powielania w nieskończoność i dlatego traci na wartości, ale mimo wszystko ludzie jeszcze mu ufają i dopóki posiadają fizyczne dolary, euro lub złotówki, dopóty elity nie mogą zastosować w pełni elektronicznej waluty.

W dalszej części filmu kobieta mówi, że wkrótce przyjdzie wielki wstrząs, który pozwoli  rządom skonfiskować obywatelom ich ostatnie banknoty i znacjonalizować ich własność materialną oraz odebrać wolność osobistą.

Przypuszczam, że pretekstem pod nowy ład finansowy, będzie starannie wyreżyserowana astronomiczna inflacja, podobna do Weimarskiej, połączona z lokalnym konfliktem w Korei północnej i wówczas masy ludzkie, będą na kolanach prosić swoich władców o ratunek finansowy i ludzie sami zakują się w kajdany, z których już nigdy się nie oswobodzą, bo tym razem przyjdzie ktoś gorszy niż Żydzi. Będzie to nowa odsłona komunizmu, ale na globalną skalę i za wszystkim stoją Chiny, aczkolwiek upadek finansowy i zniewolenie są pochodną naszej głupoty i tego, że pozwoliliśmy żydom przejąć władzę nad naszymi ojczystymi walutami.

Lekcje historii poszły w las, a mówił o tym Jezus, zaś naród Niemiecki pod rządami Hitlera święte słowa przekuł w czyn i najpierw odebrał żydom kontrolę nad pieniędzmi, a później uderzył na żydowski komunizm. Gdyby Polacy doszli wtedy do porozumienia z Hitlerem, to nie mielibyśmy II wojny światowej, i nie było by komunistycznej Rosji oraz Chin, ponieważ wrogiem Polski i ludzkości nie była III Rzesza Niemiecka, lecz komunizm, z którym naród Polski pierwszy walczył od 1919 do 1921 roku.

Chiny są silne pośrednio za sprawą żydowskiego kapitalizmu, który w poszukiwaniu taniej siły roboczej i coraz większego zysku, przenosi produkcję do Chin. Ponadto komunizm w Chinach ma się bardzo dobrze, a to umożliwia władzy traktowanie pracowników, jak niewolników i jedyną nadzieję pokładam w demokratycznych zmianach w Chinach. Ale komuniści dobrowolnie władzy nie oddadzą i w 1989 roku, na placu Tiananmen komunistyczna armia przejechała po protestujących ludziach dosłownie czołgami. Możemy jednak osłabić Chiny i pomóc Chińczykom wyzwolić się spod komunizmu, wspierając nasze ojczyste gospodarki i przemysł.

Tylko czy Polacy lub Amerykanie, są gotowi zapłacić za rodzimy produkt „Made in Poland”, 20-30 procent więcej? Raczej nie i po pierwsze, prawie wszystko jest już produkowane w Chinach, a po drugie w Polsce utarła się maksyma, że co tańsze, jest lepsze i niebawem ludzie będą żreć gówno i chodzić w łachmanach.

Ludzie zachwycają się bitcoin i twierdzą, że ta nowa forma waluty niebawem przyniesie nam wolność i sprawiedliwość społeczną, bo bitcoin jest zdecentralizowaną i przejrzystą walutą, której nie można oszukać, powielać w nieskończoność i każdy może sprawdzić jej obrót. Ponadto bitcoin jest droższy od złota, ponieważ twórca bitcoin Nakamoto stworzył „tylko” 21 milionów bitcoin i na tym poprzestał. W związku z czym, w porównaniu z współczesnymi dolarami lub euro, których są tryliony i ich wartość z dnia na dzień maleje, to określona i stosunkowo minimalna ilość bitcoin jest naprawdę bardzo cenna.

Wiążemy zatem z bitcoin wielkie nadzieje, aczkolwiek system jest bardzo skomplikowany i sam do końca nie rozumiem technologicznego aspektu bitcoin, niemniej kwestia techniczna bitcoin jest drugorzędna i w zasadzie cała sprawa polega na zastąpieniu pieniądza fiducjarnego. Dalsze jego istnienie nie ma już przyszłości, albowiem został skorumpowany między innymi lichwą, kredytami, derywatywami czyli uległ kompletnemu zepsuciu i nic nie jest w stanie już go naprawić. Jedynym ratunkiem dla systemu bankowego jest więc przejście w wymiar w pełni cyfrowego pieniądza i pierwsze skrzypce w nowym systemie monetarnym będą grać właśnie Chiny i nie wyobrażacie sobie jakie piekło nas wszystkich czeka.

Twórcy bitcoin stworzyli ludziom iluzje, że bitcoin jest cenny jak złoto procesem tzw. kopania za pomocą siły obliczeniowej komputerów poszczególnych bitów. Nie ulega wątpliwości, że oryginalny koncept bitcoin jest piękny i wręcz genialny, ale według autorki filmu, sprawa ma drugie dno i wszystko zaczęło się właściwie od amerykańskiego krachu finansowego w roku 2008, który tak naprawdę zapieczętował upadek głównej waluty fiducjarnej, dolara i kilka lat później w 2011 roku bankierzy i elity stworzyły właśnie bitcoin, by proces pieniądza fiducjarnego przenieść w wymiar cyfrowy i ciągnąc dalej ludzkość w realiach pieniądza bez pokrycia.

Wprowadzenie w życie bitcoin na oryginalnych zasadach Nakamoto i ostatecznej liczby 21 milionów bitcoin, zmieniło by świat nie do poznania na lepsze, bowiem eliminuje wtedy z życia pośredników finansowych, ulega likwidacja pieniądz fiducjarny i rzecz jasna znika lichwa czyli płacenie procentów od kredytów, ale czy takie poważne egzystencjalne niebezpieczeństwo dla elit, bankierów, Żydów, a przede wszystkim Chińczyków uszło by im uwadze? Za żadne skarby!

Warto też dodać, że Satoshi Nakamoto twórca Bitcoin, jest bardzo enigmatyczną postacią, bowiem nikt tak naprawdę nie zna jego tożsamości, niemniej jednak uchodzi za przeciętnego Japończyka, który z pobudek altruistycznych stworzył ludziom zbawienie finansowe, a naród japoński jest uczciwy i pracowity w związku z czym, czynnik psychologiczny wchodzi w grę i pomysły japońskie są godne zaufania. Iluzja odnośnie zbawiennego wpływu Bitcoin na sprawy finansowe, kolosalnie wzrasta ze względu na same nazwisko Satoshi Nakamoto, które wiele ludzi kojarzy z walczącym o sprawiedliwość społeczną, legendarnym mistrzem katany szlachetnym Musashim i z podobnym obrońcą biednych i uciśnionych, z niewidomym Zatoichim.

Przypuszczam więc, że żadnego Nakamoto nie ma i sam koncept bitcoin jest dziełem zachodnich korporacji, banków, Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Szwajcarskiego Banku Rozrachunków Międzynarodowych (ang. Bank for International Settlements , BIS). Chińczycy nie opracowali bitcoin z tego prostego powodu, że nie posiadają twórczego mózgu białego człowieka, lecz za sprawą ich ogromnego przemysłu i astronomicznych nadwyżek eksportowych, dzięki którym skumulowali astronomiczną ilość dolarów i zachodnich obligacji, Chinom przypadnie rozdawanie kart przy przyszłym stole finansowym.

Proces zniewolenia ludzkość trwa i niebawem zostanie on narzucony całemu światu i kilka miesięcy temu w Bitcoin zaszły bardzo niepokojące zmiany, które wskazuje że bitcon jest narzędziem bankierów, ponieważ z oficjalnych 21 milionów bitcoin, odrosła odnoga w formie następnych kilku milionów, a to świadczy że odrosną z niej dalsze i system finansowy nigdy nie ulegnie poprawie, zmieni sie tylko jego forma z papierowego w cyfrowy i „drukowanie” pieniądz w formie zer i jedynek będzie trwać w najlepsze.

Autorka filmu twierdzi, że ostateczną i najlepszą formą posiadania bogactwa jest złoto i srebro, ponieważ zawsze i wszędzie może by wymienione na pieniądz, natomiast pieniądz papierowy nie zawsze podlega tej regule, zaś bitcon prawie w ogóle.

Nowy system finansowy w oparciu o walutę cyfrową, będzie czymś gorszym od realiów dolara i jesteśmy właśnie świadkami upadku  petrodolara, który zostaje stopniowo eliminowany z obrotu na rzecz Chińskiego Yuana, ale jak powiedziałem petroyuan na chwile zastąpi dolar, po czym Chiny z racji monopolu na sprzedaż ropy za pomocą swojej waluty, narzucą światu cyfrowe pieniądze i to będzie znamię Bestii lub jak kto woli Smoka.

Era ropy naftowej powoli dobiega końca i Chiny są wiadome tego, że transport niebawem przejdzie metamorfozę i napęd elektryczny zastąpi spalinowy, przez co popyt na  ropę drastycznie zmaleje w związku z czym, Chiny mogą stracić szansę na totalną dominację świata. Wobec tego, Chiny bardzo się śpieszą by jak najszybciej ich waluta zastąpiła dolara w sprzedaży ropy i tym samy móc wtedy narzucić ludzkości, kajdany pieniądza cyfrowego i mieć ludzkość pod całkowitą kontrolą.

Co robią Chiny z dolarami, które tracą na wartości i wkrótce stracą status petrodolara i będą bezwartościowe? Chiny wykupują za dolary ziemię na całym świecie i bardzo żyzna i ultra bogata w zasoby naturalne Afryka, należy już de facto do Chin. Elity Chińskie są oczywiście na czubku tej nowej piramidy finansowej, ale z nimi współpracują wielkie zachodnie banki, niemniej zachodnie banki i nasze białe elity, będą musiały już ze samych względów demograficznych pokornie słuchać dyktatów pochodzących od komunistycznych i półtora miliardowych Chin.

Bankierzy nie ukrywają komu jest pisane rządzenie światem i kilka miesięcy temu, dyrektor Międzynarodowego Funduszu Walutowego Christine Lagarde, publicznie oświadczyła, że po roku 2020 – tym, siedziba MFW powinna się znajdować nie w Waszyngtonie lecz w Pekinie.

Chiny ponadto wznoszą ogromne elektrownie wodne i jądrowe, by mieć wystarczającą ilość energii elektrycznej na zasilanie superkomputerów, których Chińczycy tworzą jeszcze więcej i ich komputery pod względem mocy obliczeniowej, wyprzedziły obecnie wszystkie inne w USA czy w Europie.  Superkomputery będą odpowiedzialne za cyfryzacje całego świata, aczkolwiek myślimy, że władze Chińskie budują elektrownie z pobudek altruistycznych, by zapewnić swoim obywatelom dobre warunki życia i jesteśmy przekonani, że ich wielkie komputery, będą służyć do prowadzenia badań nad nowymi lekami, lub będą zajmować się obliczeniami naukowymi nad zagadkami kosmosu.

 Słowiańskie Serce Europy

Ktoś pcha zachodni świat w objęcia komunistycznych Chin i w Stanach zjednoczonych, tym oczywistym Chińskim koniem trojańskim jest partia demokratyczna, ale też coraz więcej republikanów ujawnia swoje prawdziwe pro Chińskie sentymenty. Ponadto dla Chin w USA pracuje finansowany przez komunistę i żyda Sorosa element liberalny, socjalistyczny i mniejszościowy. Pod wzniosłymi sloganami równości, sprawiedliwości, bezpieczeństwa socjalnego oraz politycznej poprawności, czyli zwykłej komunistycznej cenzury, liberalna zachodnia hołota idzie na rzeż i nie trudno się domyśleć, kto pragnie więcej socjalizmu i de facto komunizmu. Tak zgadza się, największymi zwolenniczkami komunizmu w państwach białego człowieka są kobiety, a im bardziej wykształcone, tym bardziej są tępe.

W Polsce sprawa wygląda podobnie i tu również przyczółki Sorosa są bardzo aktywne, ale nadrzędnym ich zadaniem, jest śmiertelne skłócenie Polaków z Rosjanami. Bo tak naprawdę wszystko obraca się wokół Europy wschodniej, a zwłaszcza Rosji, która znalazła się na celowniku komunistycznych Chin i za pośrednictwem swoich liberalnych i socjalistycznych pionków w USA i w Europie, kapitalistyczna, demokratyczna oraz chrześcijańska Rosja, jest oczerniania jak żadne inne państwo w nowożytnej historii człowieka.

Cywilizacja zachodnia jest już kompletnie przegrana i siedzi w kieszeni Chin, aczkolwiek konserwatywny Trump stara się Amerykę przed komunizmem ochronić, co nie będzie łatwym zadaniem, bowiem cały prawie cały świat zachodni i spory segment amerykańskich obywateli nienawidzi Trumpa. Przyszłość białego człowieka stoi zatem pod wielkim znakiem zapytania i jedynym ratunkiem dla białej rasy, są narody Europy wschodniej, a zwłaszcza Rosja która jest pod jeszcze większym ostrzałem niż sprzyjający Rosji Donald Trump, a musimy zrozumieć, że tylko przyjaźń pomiędzy Ameryką a Rosją, zapewni pomyślną przyszłość białej rasie i Chiński komunizm nie będzie wówczas nikomu zagrażać. Dlatego też na Polsce spoczywa obowiązek nawiązania pokojowego dialogu z Rosją, bo silna Rosja jest w naszym żywotnym interesie.

Paradoksalnie stosunkowo niedawno, Polacy pozbyli się ustroju komunistycznego, ale obecnie wzmacniamy komunistyczne Chiny i nasza skrajnie anty rosyjska postawa, była pierwotnie podyktowana aneksją Krymu przez Rosję. Soros i Amerykańska administracja demokraty i krypto komunisty Obamy, zdestabilizowali Ukrainę by mieć pretekst do nałożenia na Rosję sankcji ekonomiczno/finansowych, ale nie o samą Ukrainę chodziło, lecz o ultra strategiczny Krym. Putin musiał półwysep przejąć i od tego momentu Rosja staje się coraz słabsza, ponieważ została całkowicie odcięta  od zachodniego systemu finansowego i największym zmartwieniem Rosji i Putina, jest coraz silniejsza pozycja komunistycznych Chin.

Rosja jest więc zmuszona zaciągać kredyty w komunistycznych bankach Chińskich i Putin wcale nie jest zadowolony z rosnącego wpływu układu polityczno/gospodarczego BRICS, który jest narzędziem Chińskiej kolonizacji świata. Strategiczne Chińskie projekty transportowe w kontekście tzw. Nowego Jedwabnego Szlaku, stanowią również poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa Rosji i tak naprawdę nic Rosji bardziej by nie ucieszyło, jak normalna współpraca gospodarczo/ekonomiczna z Europą. Z racji bliskiego sąsiedztwa do Rosji, powinniśmy podać Rosji przyjazną dłoń i stworzyć alternatywę dla Chin i zgniłego zachodu, ale na dzień dzisiejszy osłabiając Rosję, Polacy kopią sobie komunistyczną Chińską mogiłę i przedwojenna przepowiednia, że z dalekiego wschodu przyjdzie żółta zaraza, dzięki Polskiej głupocie może stać się rzeczywistością.

Aczkolwiek rozumiem skrajną rusofobię Polskich przywódców, ponieważ są do tego zmuszeni potężnym Polskim żydowskim lobby i Jarosławowi Kaczyńskiemu żydzi postawili ultimatum w 2010 roku, zabijając jego brata Lecha. Było to ostrzeżenie dla PiS, że jakakolwiek odwilż w relacjach Polsko – Rosyjskich, jest źle widziana u żydowskich mocodawców w Chinach. Putin szanuje jednak Kaczyńskiego za jego konsekwentną walkę z dziedzictwem ustroju komunistycznego w Polsce, w formie usuwania pomników komunistycznych i tylko na ten przyjazny gest w stosunku do Putina, Kaczyński może sobie pozwolić.

Kaczyński z pewnością też docenia zmagania Putina, z wciąż żywymi w Rosji sentymentami komunistycznymi i Putin ma obecnie naprawdę ciężkie życie, bo jest atakowany dosłownie na wszystkich możliwych frontach i jeżeli Rosyjska gospodarka jeszcze bardziej osłabnie, to rosyjscy komuniści mogą przejąć władzę i cała żmudna praca Putina, oczyszczenia Rosji z komunizmu spali na panewce.

Żeby tylko przeciętni Polacy zrozumieli podstawowe niuanse wielkiej polityki i opowiedzieli się za dobrem i sprawy same poukładały by się wówczas w pomyślną całość, ale jest tragicznie i rządzą emocje, a na emocjach żerują Żydzi i ostatecznie Chiny. Uczcie się zatem języka mandaryńskiego, albowiem może wam się przydać w Chińskich obozach koncentracyjnych i miejcie na uwadze masakrę milionów niewinnych ludzi, do jakiej doszło z inicjatywy komunistycznych Chin w latach 70 – tych w Kambodży.

Z ostatniej chwili

Od 14 do 20 września na terytorium Rosji i Białorusi, trwały wielkie manewry wojskowe pod kryptonimem „Zapad 2017”, i jak to zawsze bywa zachodnie w tym Polskie media, wpadły w kobiecą histerię i straszyły plebs, Rosyjską inwazją i trzecią wojną światową. W poniedziałek 18 września doszło jednak do bardzo niepokojącego wypadku w trakcie ćwiczeń, gdy pilot szturmowego śmigłowca Ka-52, omyłkowo wystrzelił kilka rakiet w kierunku grupy dziennikarzy. Oficjalna wersja wydarzeń sugeruje awarię zdalnego systemu naprowadzania rakiet i można by sprawę zamieść pod dywan, ale nie w tym przypadku, ponieważ niektóre wiarygodne źródła prasowe donosiły, że tego samego dnia W. Putin i minister obrony S. Szojgu obserwowali manewry i przypuszczam, że była to nie pierwsza i nie ostatnia, próba zamachu na życie Putina.

Rakiety były skierowane w Putina, ale odpaliły przedwcześnie i na szczęście nikt nie zginął. Okropna tragedia spotkała jednak pasażerów Malezyjskiego samolotu MH-17, zestrzelonego przez pomyłkę nad Ukrainą 17 lipca 2014 roku, a prawdziwym celem rakiety, był przelatujący wtedy na innym pułapie, rosyjski rządowy samolot z Putinem na pokładzie.